absztyfikant
23.02.07, 03:19
Eli Barbur tez na szczescie:)
Panarabska satelitarna telewizja al-Arabija wyemitowała w tych dniach wywiad z
nieznanym jak dotąd Egipcjaninem, Anisem Al-Daghidi, autorem, świeżo wydanej
książki pt. „Saddama Husajna nie powieszono”. Okazuje się, że w niecałe dwa
miesiące po egzekucji w Bagdadzie Al-Daghidi strzelił 363-stronowego
bestsellera, mającego wykazać, że na konopnym powrozie zadyndał ktoś inny.
Historyjka spiskowa z Saddamem błyskawicznie stała się szlagierem. Można tam
wyczytać m.in., że Amerykanie w grudniu 2003. nakręcili „bollywoodzkiego”
spota, jak to wyciągają z ziemianki skudlonego Saddama, grzebią mu w
trzonowych i iskają wszy. Al-Daghidi zapewnia jednak, że pod ziemią nie gnił
prawdziwy Saddam lecz jeden z trzynastu jego sobowtórów.
Tenże dubler rzucać miał potem mięchem na procesie i ostatecznie zadyndać na
stryczku. Głównym dowodem są ponoć pieprzyki, które miał „na lewym policzku i
nad lewą brwią”, podczas gdy morda Saddama była gładka jak przysłowiowa
dupcia. Al-Daghidi twierdzi, że włos nie spadł też z głowy synom Husajna,
Udajowi i Kusajowi, bo w bombardowaniach zginęły ich sobowtóry.
Niemniejszą furorę robi ostatnio w Betlejem sobowtór nieżyjącego od ponad 2
lat Arafata. Ten szokująco podobny do pierwowzoru facet ma na imię Salem
(pokój - po arabsku), należy do Fatahu i zapraszany jest w związku z tym na
mityngi i wesela; każde jego pojawienie się elektryzuje tłumy, gdyż przypomina
Arafata nie tylko wyglądem, lecz także głosem i zachowaniem.
Wygłasza przemówienia, skandując wzorem Arafata: „Al-Quds, al-Quds, al-Quds”
(Jerozolima – po arabsku), a organizacja Fatah wykorzystuje go, żeby werbować
nowych członków. Na Bliskim Wschodzie po dawnemu nic nie ginie.