Dodaj do ulubionych

Afganistan

IP: 195.229.245.* 26.11.01, 21:02
"Pośpiech w ściganiu terrorystów sprawił, że w Afganistanie wojenne
rozstrzygnięcia wyprzedziły znacznie te polityczne. Chcąc bowiem jak
najszybciej zniszczyć siatkę międzynarodówki terrorystycznej i obalić
wspierający ją afgański reżim talibów, Amerykanie nie mieli innego wyjścia, jak
pozwolić Sojuszowi Północnemu, najsilniejszej z partii opozycyjnych i jedynej
prowadzącej z talibami wojnę, zdobyć stolicę kraju Kabul. I przejąć de facto
władzę w kraju." To z Gazety Wyborczej dzisiaj.
Te dylematy, publikowane na wielu łamach za granicą wiele, wiele wczesniej nie
dotarły do naszych politologów jak pan Mroziewicz czy W. Jagielski. Pan
Mroziewicz poganiał opieszałych Amerykanów przed kamerami TV. Jego zdaniem,
Amerykanie tracili czas i poparcie nie walcząc natychmiast po przybyciu do wrót
Afganistanu, gdy tymczasem oni, wraz z szojusznikami, z największym trudem
przekonywywali kraje muzułmańskie o koniecznosci militarnego rostrzygniecia. Po
rozpoczeciu bombardowań gdy pojawił się wspomniany problem kto będzie rządził
po pokonaniu Talibów, nasi politolodzy ponownie wyrazili swoje egzotyczne
opinie. Pan Jagielski poszedł bardziej do przodu gdy stwierdził, ze sojusz
północny zwyczajnie nie chce walczyć w imię amerykańskie spray i czeka na
gotowe. Prawda była taka, że Amerykanie umyślnie nie szli na całego z
bombardowaniami bo dać wiecej czasu jakimś politycznym zalążkom a więc
zminimalizować prawdopodobieństwo tego co się właśnie stało.
Gdy tak z zewnątrz patrzę na to co sie dzieje w kraju to myślę sobie, że i
dziennikarstwa to my też nie mamy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Paul Re: Afganistan IP: 208.130.53.* 26.11.01, 21:23
      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

      > "Pośpiech w ściganiu terrorystów sprawił, że w Afganistanie wojenne
      > rozstrzygnięcia wyprzedziły znacznie te polityczne. Chcąc bowiem jak
      > najszybciej zniszczyć siatkę międzynarodówki terrorystycznej i obalić
      > wspierający ją afgański reżim talibów, Amerykanie nie mieli innego wyjścia, jak
      >
      > pozwolić Sojuszowi Północnemu, najsilniejszej z partii opozycyjnych i jedynej
      > prowadzącej z talibami wojnę, zdobyć stolicę kraju Kabul. I przejąć de facto
      > władzę w kraju." To z Gazety Wyborczej dzisiaj.
      > Te dylematy, publikowane na wielu łamach za granicą wiele, wiele wczesniej nie
      > dotarły do naszych politologów jak pan Mroziewicz czy W. Jagielski. Pan
      > Mroziewicz poganiał opieszałych Amerykanów przed kamerami TV. Jego zdaniem,
      > Amerykanie tracili czas i poparcie nie walcząc natychmiast po przybyciu do wrót
      >
      > Afganistanu, gdy tymczasem oni, wraz z szojusznikami, z największym trudem
      > przekonywywali kraje muzułmańskie o koniecznosci militarnego rostrzygniecia. Po
      >
      > rozpoczeciu bombardowań gdy pojawił się wspomniany problem kto będzie rządził
      > po pokonaniu Talibów, nasi politolodzy ponownie wyrazili swoje egzotyczne
      > opinie. Pan Jagielski poszedł bardziej do przodu gdy stwierdził, ze sojusz
      > północny zwyczajnie nie chce walczyć w imię amerykańskie spray i czeka na
      > gotowe. Prawda była taka, że Amerykanie umyślnie nie szli na całego z
      > bombardowaniami bo dać wiecej czasu jakimś politycznym zalążkom a więc
      > zminimalizować prawdopodobieństwo tego co się właśnie stało.
      > Gdy tak z zewnątrz patrzę na to co sie dzieje w kraju to myślę sobie, że i
      > dziennikarstwa to my też nie mamy.
      He, he, he...... ;-) Ludziom robia wode z mozgu, ale w imie jakich ideii?
      Niewiadomo. Pozdrawiam.
      Paul

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka