Dodaj do ulubionych

Zreformować państwo opiekuńcze

01.08.03, 22:54
"Nikt nie może kwestionować wielkich zasług państwa opiekuńczego
chroniącego ludzi przed niebezpieczeństwami, przed którymi
pojedynczy pracownik zabezpieczyć się nie może. Takie państwo
jest konieczne, jeśli nasze społeczeństwo ma się opierać na
zasadach równości, solidarności i sprawiedliwości.
Nie możemy wszelako zamykać oczu ..."

Co za pustoslowie. Teksty wyjete z expose Millera. Lewactwo na
calym swiecie jest takie samo. Mydli Schroeder oczy biednym
Niemcom zamiast powiedziec otwarcie, ze czasy takiego socjalu
jakiego doswiadczali przez ostatnie kilkanascie lat poszly w
niebyt. Teraz trzeba splacac dlugi i wypracowywac sobie lepsza
przyszlosc. Tylko czy SPD stac na takie reformy, ktore
gwarantowalyby rozwoj gospodarczy ?
Stawiam zloto przeciw orzechom, ze trzeba z tym poczekac na CDU.
A to troche potrwa bo ostatnie wybory sobie Niemcy spartaczyli.

Obserwuj wątek
    • Gość: Sprawiedliwy Re: Zreformować państwo opiekuńcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.03, 00:39
      Zgadzam się za Schroderem. Nie znaczy to wcale, że przyszłościa
      jest dziki XIX wieczny kapitalizm ( bez zabezpieczeń socjalnych )
      W takim przypadku nieuchronne groziłaby nam " rewolucja
      proletariacka " Państwo ( społeczeństwo )nie może być tylko
      nocnym stróżem, ponieważ nieuchronnie przekształciłoby się w
      aparat ucisku z głównym zadaniem pilnowania własności (
      dobytku ) wielkich i coraz mniej licznych grup najbogatszych
      obywateli. Pozostali ( nie mający nic do stracenia ) wcześniej
      czy póżniej skierowaliby swój gniew przeciw tej grupie i gotowe
      nieszczęście.
      • Gość: baba-jaga Re: Zreformować państwo opiekuńcze IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.03, 22:41
        Gość portalu: Sprawiedliwy napisał(a):

        > Zgadzam się za Schroderem. Nie znaczy to wcale, że
        przyszłościa
        > jest dziki XIX wieczny kapitalizm ( bez zabezpieczeń
        socjalnych )
        > W takim przypadku nieuchronne groziłaby nam " rewolucja
        > proletariacka " Państwo ( społeczeństwo )nie może być tylko
        > nocnym stróżem, ponieważ nieuchronnie przekształciłoby się w
        > aparat ucisku z głównym zadaniem pilnowania własności (
        > dobytku ) wielkich i coraz mniej licznych grup najbogatszych
        > obywateli. Pozostali ( nie mający nic do stracenia ) wcześniej
        > czy póżniej skierowaliby swój gniew przeciw tej grupie i
        gotowe
        > nieszczęście.
        I wyobraz sobie,ze skieruja kiedys ten gniew wszyscy w EUROPIE!!!
        Bo tak dalej byc nie moze,a lewica pokazala juz w wielu
        krajach,ze nie umie rzadzic i basta!!Czekam z utesknieniem
        dalszego ciagu...i przylacze sie napewno!!!Slowo!!!
    • Gość: Jan K. Re: Zreformować państwo opiekuńcze IP: *.asm.bellsouth.net 02.08.03, 01:41
      Drogi/Droga galaxy2099:

      Oboje/Obaj ze Sprawiedliwym nie macie racji. Pamiętam Szwecję z
      1966 roku i był to raj. Nawet na najbardziej skomplikowane
      operacje nie czekało się dłużej niż dwa tygodnie, wszyscy
      pracowali byli szczęśliwi. Dlaczego więc teraz w Szwecji czeka
      się 2 do 5 lat na operacje i dlaczego poziom życia jest niższy,
      niż w dawniej biednej Irlandii?

      Oto kilka ogólnych przyczyn problemów
      socjalizmu/socjaldemokracji w 21 wieku:

      1. Socjalizm doskonale zajmuje się dystrybucją dochodu w czasach
      wzrostu gospodarki. Niestety, w czasach kryzysu ma potężne
      problemy, bo sztywne przepisy o zatrudnieniu itp. uniemożliwiają
      samoregulującą się modernizację gospodarki.
      2. W latach 60-tych, socjaldemokraci mogli tworzyć rządy sami
      lub z partiami centrum. Obecnie jedynie mogą sprawować władzę z
      partiami skrajnej lewicy (Szwecja z komunistami) i partiami
      oszołomów, głownie z Zielonymi (Belgia, Niemcy). W takim razie,
      socjaldemokraci są znacznie bardziej antykapitalistyczni, niż
      byli kiedyś.
      3. W dawnych czasach, socjaliści bardzo dbali o czystość
      szeregów i zwalczali korupcję i zachowania niemoralne członków
      władz. Włochy były wyjątkiem, bo tam Craxi, szef socjalistów,
      okazał się najbardziej wpływowym politykiem związanym z mafią.
      Co więcej, nie miał honoru i zwiał do Tunezji. Teraz
      socjalistów i ogólnie polityków lewicy łączy Sprawa i wyznawanie
      zasady: „Cel uświęca środki”. Niechęć do potępiania korupcji,
      niemoralnego zachowania, i zwierania szeregów którą teraz
      obserwujemy w SLD cechuje także SPD, amerykańskich Demokratów i
      francuskich socjalistów, nie mówiąc o urzędasach Unii
      Europejskiej. To podejście skutecznie hamuje zdolność partii
      lewicy do dobrego rządzenia.
      4. Wreszcie od dawna socjaliści przyjęli zasadę (która zgubiła
      Szwecję), że jak zatrudnią jak najwięcej ludzi na państwowych
      lub partyjnych posadkach, to będą mieli zapewnione głosy tych
      ludzi w wyborach. Czy ktoś z Państwa wie, dlaczego padła
      gospodarka Argentyny, kraju, który w czasach I Wojny Światowej
      był drugi po Szwajcarii w dochodzie na głowę? Polecam poczytać
      dostępne materiały o peronizmie. Nie o Elicie, tylko o
      peronizmie, który panuje tam do dziś.

      W konkluzji, wydaje mi się, że partie lewicy będą chwytały się
      nietypowych dla siebie haseł, żeby tylko zapewnić sobie władzę,
      niszcząc przy tym gospodarki krajów, w których rządzą.
      Popatrzcie tylko, jak SPD Schroedera szermuje hasłami
      nacjonalistycznymi (antypolskimi i antyczeskimi) i
      antyamerykańskimi a także stara się odciągnąć głosy bawarskiej
      CSU przez flirt z Ziomkostwami. Willy Brandt przewraca się
      pewno w grobie.

      Jan K.




      galaxy2099 napisał:

      > "Nikt nie może kwestionować wielkich zasług państwa
      opiekuńczego
      > chroniącego ludzi przed niebezpieczeństwami, przed którymi
      > pojedynczy pracownik zabezpieczyć się nie może. Takie państwo
      > jest konieczne, jeśli nasze społeczeństwo ma się opierać na
      > zasadach równości, solidarności i sprawiedliwości.
      > Nie możemy wszelako zamykać oczu ..."
      >
      > Co za pustoslowie. Teksty wyjete z expose Millera. Lewactwo na
      > calym swiecie jest takie samo. Mydli Schroeder oczy biednym
      > Niemcom zamiast powiedziec otwarcie, ze czasy takiego socjalu
      > jakiego doswiadczali przez ostatnie kilkanascie lat poszly w
      > niebyt. Teraz trzeba splacac dlugi i wypracowywac sobie lepsza
      > przyszlosc. Tylko czy SPD stac na takie reformy, ktore
      > gwarantowalyby rozwoj gospodarczy ?
      > Stawiam zloto przeciw orzechom, ze trzeba z tym poczekac na
      CDU.
      > A to troche potrwa bo ostatnie wybory sobie Niemcy spartaczyli.
      >
      • Gość: Jan K. Word poprawił Evitę na Elitę! IP: *.asm.bellsouth.net 02.08.03, 01:44
        Cholerny poprawiacz ortografii...
      • Gość: yurek Re: Zreformować państwo opiekuńcze IP: *.dialup.zonnet.nl 02.08.03, 08:29
        Drogi panie Janie, jestem Panu wdzieczny za krotka ale jakze
        celnie ujmujaca rzeczywistosc, diagnoze rzadow tzw. lewicy.
        Musze przyznac, ze w aktualnej prasie polskiej takich diagnoz
        znalezc nie mozna. Przy okazji chcialbym Panu opowiedziec o
        opinii na temat rzadow lewicy w Chili. Otoz taksowkarz w
        Santiago chwalac, rzady Pinocheta (tylko od strony ekonomicznej)
        chociaz jak sam powiedzial jego ojciec byl zwolennikiem
        Allende, powiedzial mi: biedny ten Allende - on nie mial z
        czego rozdawac, teraz nowy prezydent socjaldemokrata ma, bo
        zarobily na to rzady prawicowcow.Pozdrowienia.
        • Gość: Yurek Re: Zreformować państwo opiekuńcze IP: *.dialup.zonnet.nl 02.08.03, 08:32
          Chodzi oczywiscie o Chile a nie o przyprawe Chili (to ostatnie
          to rowniez nazwa holenderska tego kraju).
        • Gość: Jan K. Re: Zreformować państwo opiekuńcze IP: *.asm.bellsouth.net 02.08.03, 12:42
          Drogi Panie "yurku":

          1. Ekonomia jest "niepoznawalna", więc prawica wcale nie ma recepty (ani
          gwarancji) na powodzenie w kierowaniu gospodarką i państwem. Ma tylko więcej
          szans niż lewica.
          2. Prawica też często rozszerza elementy państwa opiekuńczego, tylko że o tym
          na ogół media i "profesury" milczą. W USA, Affirmative Action (preferencje w
          zatrudnianiu przedstawicieli mniejszości) wprowadził Nixon a G.W. Bush
          wprowadza bardzo kosztowny program Prescription Drug Benefit for Seniors, czyli
          finansowanie lekarstw dla ludzi starszych z budżetu państwa (w USA, pojęcie
          emeryta jest inne, niż w Europie). Prawica w tej materii postepuje podobnie do
          lewicy, czyli trwoni pieniądze państwa, aby zdobyć głosy wyborców.
          3. Od czasów Clintona i jego słynnej "triangulacji", lewica często maszeruje na
          prawo, ale wyliczone przeze mnie w poprzednim liście punkty powodują, że nie
          zawsze to działa i czasem przynosi efekty odwrotne od zamierzonych. Blair w
          Wielkiej Brytanii zrobił i robi nadal poważne reformy państwa opiekuńczego przy
          wtórze nienawistnego wycia z własnych szeregów.
          4. Pinochet miał szczęście, bo szybko zebrał zespół doskonałych doradców
          przekształcając Chile nie tylko w państwo prawa ale także zapewniając Chile 30
          lat postępu ekonomicznego. Nic w tym niezwykłego, bo jednym z jego doradców
          był Milton Friedman.

          Jan K.



          Gość portalu: yurek napisał(a):

          > Drogi panie Janie, jestem Panu wdzieczny za krotka ale jakze
          > celnie ujmujaca rzeczywistosc, diagnoze rzadow tzw. lewicy.
          > Musze przyznac, ze w aktualnej prasie polskiej takich diagnoz
          > znalezc nie mozna. Przy okazji chcialbym Panu opowiedziec o
          > opinii na temat rzadow lewicy w Chili. Otoz taksowkarz w
          > Santiago chwalac, rzady Pinocheta (tylko od strony ekonomicznej)
          > chociaz jak sam powiedzial jego ojciec byl zwolennikiem
          > Allende, powiedzial mi: biedny ten Allende - on nie mial z
          > czego rozdawac, teraz nowy prezydent socjaldemokrata ma, bo
          > zarobily na to rzady prawicowcow.Pozdrowienia.
          • Gość: |v|rowa Re: Zreformować państwo opiekuńcze IP: *.tc3.rnktel.net 02.08.03, 15:29
            Gość portalu: Jan K. napisał(a):

            > 4. Pinochet miał szczęście, bo szybko zebrał zespół doskonałych doradców
            > przekształcając Chile nie tylko w państwo prawa ale także zapewniając Chile
            30
            > lat postępu ekonomicznego.

            Nie mozna tez zapominac w jak wielki boom gospodarczy wprowadzil swoj kraj...
            Adolf Hilter. :)
            • Gość: HaHa eee.. sorry pp. ekonomisci ( z WSNS ?) IP: *.proxy.aol.com 03.08.03, 20:26
              Gość portalu: |v|rowa napisał(a):

              > Nie mozna tez zapominac w jak wielki boom gospodarczy wprowadzil swoj kraj...
              > Adolf Hilter. :)

              Gość: Jan K.
              1. Ekonomia jest "niepoznawalna", więc prawica wcale nie ma recepty
              (ani gwarancji) na powodzenie w kierowaniu gospodarką i państwem. Ma tylko
              więcej szans niż lewica.

              Sorry Panowie fachowcy - ale przyklad podany przez 1-szego z Was - scina z
              nog! -:(
              Dla kogokolwiek majacego pojecie o ekonomii i dlugofalowych gospodarczych
              skutkach takich "boom-owych" decyzji szalenca jest to przyklad
              a'la "prof"Lepper - wybitny burak-ekonomista! -:).

              Pan Jan K. - ma zapewne wiecej wiedzy i rozumu, lecz podany przyklad w
              odniesieniu do niemieckiej polityki i jej dlugofalowych skutkow ekonomiczno-
              spolecznych w wydaniu CDU/CSU - jest tez "taki sobie".
              Nie mozemy zapominac iz obecne problemy sa wynikiem conajmniej
              nieodpowiedzialnych decyzji podjetych przez gabinet Kohla przy okazji
              roztrzygniec polaczeniowych.
              Obciazenie finansowanego przez bismarckowski model pokoleniowego systemu
              zabezpieczen spolecznych zobowiazaniami socjalnymi spolecznosci b.NRD
              i jednoczesne przeliczenie Marki DDR do DM w stos.: 1:1 (wiec z gory skazanie
              na niekonkurencyjnosc i plajte calej gospodarki b.DDR) przy stagnujacej
              koniunkturze miedzynarodowej - bylo najgorszym rozwiazaniem dla systemu jaki
              wogole mozna bylo przyjac!.
              Malejacy od dziesiecioleci przyrost naturalny w Niemczech i politicum w postaci
              blokady otwarcia rynku pracy dla imigrantow z zewnatrz oraz polityczna
              nierozwiazalnosc modyfikacji systemu zabezpieczen socjalnych - jest "gwozdziem
              do trumny" niemieckiej polityki spolecznej.

              CDU/CSU ( a wlasciwie Kohl + jego partyjni doradcy) - przyjela rozwiazanie
              populistyczne i krotkofalowe w interesie gospodarczego lobby w zach. czesci
              Niemiec a tamtejszy kapital - po skasowaniu zyskow - zachowal sie jak na
              kapital przystalo - poszukal szczescia na Swiatowym rynku spekulacyjnym -:)

              Znajac realia spoleczne w Niemczech - smiem twierdzic iz nikt - rowniez
              Chadecja nie jest dzisiaj w stanie "rozgrysc" tego gordyjskiego wezla ktory
              sama sobie i elektoratowi zaplatala.
          • galaxy2099 Re: Zreformować państwo opiekuńcze 02.08.03, 19:57
            Janie,
            Mozesz sobie nazywac "Pinochet mial szczescie" ja tam zadnego
            szczescia w tym nie widze. On po prostu dzialal zgodnie ze
            zdroworozsadkowymi prawidlami ekonomii. Nie probowal
            zadnej "trzeciej drogi".
            A dlaczego to socjalisci nigdy tego "szczescia" nie maja ?
            Krotka analiza jakiej dokonales pokazuje jedno chociaz boisz sie
            to nazwac po imieniu. Bo socjalizm i sukces gospodarczy to jak
            woda i ogien.
            Socjaldemokraci ktorym chociaz w malym stopniu udala sie sukces
            gospodarczy osiagnac zawdzieczaja to przesunieciu swoich dzialan
            bardziej na prawo i tylko dlatego. Jeszcze nigdy zadnemu
            socjaliscie nic w ekonomii nie wyszlo a juz napewno na dluga
            mete.
            Bo jak mowi stary radziecki dowcip z czasow pieriestrojki:
            Na zjezdzie KPZR delagaci przyznali Gwiazde Lenina carowi
            Mikolajowi II bo rewolucjonistow specjalnie nie gnebil i dzieki
            temu mozliwy byl sukces rewolucji ale tez potepili go za to, ze
            gospodarczo to on z Rosji potegi nie zrobil a to dlatego, ze
            gwozdzi i zboza wystarczylo tylko na 70 lat.


            Gość portalu: Jan K. napisał(a):

            > Drogi Panie "yurku":
            >
            > 1. Ekonomia jest "niepoznawalna", więc prawica wcale nie ma
            recepty (ani
            > gwarancji) na powodzenie w kierowaniu gospodarką i państwem.
            Ma tylko więcej
            > szans niż lewica.
            > 2. Prawica też często rozszerza elementy państwa opiekuńczego,
            tylko że o tym
            > na ogół media i "profesury" milczą. W USA, Affirmative Action
            (preferencje w
            > zatrudnianiu przedstawicieli mniejszości) wprowadził Nixon a
            G.W. Bush
            > wprowadza bardzo kosztowny program Prescription Drug Benefit
            for Seniors, czyli
            >
            > finansowanie lekarstw dla ludzi starszych z budżetu państwa (w
            USA, pojęcie
            > emeryta jest inne, niż w Europie). Prawica w tej materii
            postepuje podobnie do
            >
            > lewicy, czyli trwoni pieniądze państwa, aby zdobyć głosy
            wyborców.
            > 3. Od czasów Clintona i jego słynnej "triangulacji", lewica
            często maszeruje na
            >
            > prawo, ale wyliczone przeze mnie w poprzednim liście punkty
            powodują, że nie
            > zawsze to działa i czasem przynosi efekty odwrotne od
            zamierzonych. Blair w
            > Wielkiej Brytanii zrobił i robi nadal poważne reformy państwa
            opiekuńczego przy
            >
            > wtórze nienawistnego wycia z własnych szeregów.
            > 4. Pinochet miał szczęście, bo szybko zebrał zespół
            doskonałych doradców
            > przekształcając Chile nie tylko w państwo prawa ale także
            zapewniając Chile 30
            > lat postępu ekonomicznego. Nic w tym niezwykłego, bo jednym z
            jego doradców
            > był Milton Friedman.
            >
            > Jan K.
            >
            >
            >
            > Gość portalu: yurek napisał(a):
            >
            > > Drogi panie Janie, jestem Panu wdzieczny za krotka ale jakze
            > > celnie ujmujaca rzeczywistosc, diagnoze rzadow tzw. lewicy.
            > > Musze przyznac, ze w aktualnej prasie polskiej takich
            diagnoz
            > > znalezc nie mozna. Przy okazji chcialbym Panu opowiedziec o
            > > opinii na temat rzadow lewicy w Chili. Otoz taksowkarz w
            > > Santiago chwalac, rzady Pinocheta (tylko od strony
            ekonomicznej)
            > > chociaz jak sam powiedzial jego ojciec byl zwolennikiem
            > > Allende, powiedzial mi: biedny ten Allende - on nie mial z
            > > czego rozdawac, teraz nowy prezydent socjaldemokrata ma, bo
            > > zarobily na to rzady prawicowcow.Pozdrowienia.
            • Gość: Jan K. Pinochet miał szczęście IP: *.asm.bellsouth.net 02.08.03, 20:50
              Drogi/Droga galaxy2099:
              Nie bardzo się rozumiemy, bo chodziło mi o to, że Pinochet nie był politykiem
              ani ekonomistą (to plusy!), ale szczęściem było to, że miał doskonałych
              doradców. A przecież mógł wziąć za wzór generała General Humberto de Alencar
              Castello Branco z Brazylii, który obalił João Goularta, lewackiego kretyna,
              zakochanego w Fidelu Castro. Branco, tak jak kiedyś Peron w Argentynie,
              postawił na mieszankę włoskiego syndykalizmu ze statyzmem i zdemolował Brazylie
              na 30 lat. Pinochet zaś zapewnił 30 lat niespotykanego w Ameryce Południowej
              prosperity.

              Z innej beczki, bardzo polecam artykuł z Wprost, porównujący Amerykę i
              Szwecję. Ma dużo danych statystycznych a Jan M. Fijor doskonale kontruje Paula
              Krugmana z New York Timesa.

              www.wprost.pl/ar/?O=47151&C=57
              Jan K.


              galaxy2099 napisał:

              > Janie,
              > Mozesz sobie nazywac "Pinochet mial szczescie" ja tam zadnego
              > szczescia w tym nie widze. On po prostu dzialal zgodnie ze
              > zdroworozsadkowymi prawidlami ekonomii. Nie probowal
              > zadnej "trzeciej drogi".
              > A dlaczego to socjalisci nigdy tego "szczescia" nie maja ?
              > Krotka analiza jakiej dokonales pokazuje jedno chociaz boisz sie
              > to nazwac po imieniu. Bo socjalizm i sukces gospodarczy to jak
              > woda i ogien.
              > Socjaldemokraci ktorym chociaz w malym stopniu udala sie sukces
              > gospodarczy osiagnac zawdzieczaja to przesunieciu swoich dzialan
              > bardziej na prawo i tylko dlatego. Jeszcze nigdy zadnemu
              > socjaliscie nic w ekonomii nie wyszlo a juz napewno na dluga
              > mete.
              > Bo jak mowi stary radziecki dowcip z czasow pieriestrojki:
              > Na zjezdzie KPZR delagaci przyznali Gwiazde Lenina carowi
              > Mikolajowi II bo rewolucjonistow specjalnie nie gnebil i dzieki
              > temu mozliwy byl sukces rewolucji ale tez potepili go za to, ze
              > gospodarczo to on z Rosji potegi nie zrobil a to dlatego, ze
              > gwozdzi i zboza wystarczylo tylko na 70 lat.
              >
              >
              > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
              >
              > > Drogi Panie "yurku":
              > >
              > > 1. Ekonomia jest "niepoznawalna", więc prawica wcale nie ma
              > recepty (ani
              > > gwarancji) na powodzenie w kierowaniu gospodarką i państwem.
              > Ma tylko więcej
              > > szans niż lewica.
              > > 2. Prawica też często rozszerza elementy państwa opiekuńczego,
              > tylko że o tym
              > > na ogół media i "profesury" milczą. W USA, Affirmative Action
              > (preferencje w
              > > zatrudnianiu przedstawicieli mniejszości) wprowadził Nixon a
              > G.W. Bush
              > > wprowadza bardzo kosztowny program Prescription Drug Benefit
              > for Seniors, czyli
              > >
              > > finansowanie lekarstw dla ludzi starszych z budżetu państwa (w
              > USA, pojęcie
              > > emeryta jest inne, niż w Europie). Prawica w tej materii
              > postepuje podobnie do
              > >
              > > lewicy, czyli trwoni pieniądze państwa, aby zdobyć głosy
              > wyborców.
              > > 3. Od czasów Clintona i jego słynnej "triangulacji", lewica
              > często maszeruje na
              > >
              > > prawo, ale wyliczone przeze mnie w poprzednim liście punkty
              > powodują, że nie
              > > zawsze to działa i czasem przynosi efekty odwrotne od
              > zamierzonych. Blair w
              > > Wielkiej Brytanii zrobił i robi nadal poważne reformy państwa
              > opiekuńczego przy
              > >
              > > wtórze nienawistnego wycia z własnych szeregów.
              > > 4. Pinochet miał szczęście, bo szybko zebrał zespół
              > doskonałych doradców
              > > przekształcając Chile nie tylko w państwo prawa ale także
              > zapewniając Chile 30
              > > lat postępu ekonomicznego. Nic w tym niezwykłego, bo jednym z
              > jego doradców
              > > był Milton Friedman.
              > >
              > > Jan K.
              > >
              > >
              > >
              > > Gość portalu: yurek napisał(a):
              > >
              > > > Drogi panie Janie, jestem Panu wdzieczny za krotka ale jakze
              > > > celnie ujmujaca rzeczywistosc, diagnoze rzadow tzw. lewicy.
              > > > Musze przyznac, ze w aktualnej prasie polskiej takich
              > diagnoz
              > > > znalezc nie mozna. Przy okazji chcialbym Panu opowiedziec o
              > > > opinii na temat rzadow lewicy w Chili. Otoz taksowkarz w
              > > > Santiago chwalac, rzady Pinocheta (tylko od strony
              > ekonomicznej)
              > > > chociaz jak sam powiedzial jego ojciec byl zwolennikiem
              > > > Allende, powiedzial mi: biedny ten Allende - on nie mial z
              > > > czego rozdawac, teraz nowy prezydent socjaldemokrata ma, bo
              > > > zarobily na to rzady prawicowcow.Pozdrowienia.
              • galaxy2099 Re: Pinochet miał szczęście 03.08.03, 04:09
                O tak w tym sensie Pinochetowi sie powiodlo. Ale tak prawde
                powiedziawszy to malo ktory polityk ze szczytow wladzy jest
                ekspertem ekonomicznym a cala sztuka rzadzenia opiera sie na
                doborze wlasciwych doradcow. Ale tychze doradcow w koncu
                Pinochet dobral sobie sam. Lewicowi politycy rowniez maja
                doradcow tylko zrodlem calego "nieszczescia" czy raczej
                niemoznosci odniesienia przez nich sukcesu gospodarczego jest
                fakt wiary przez z nich w z gruntu przegrane racje ekonomiczne.
                Zreszta ja sam nie wiem czy tak do konca jest. Czasami mam
                wrazenie, ze politycy lewicowi doskonale wiedza, ze gloszone
                przez nich poglody na ekonomie prowadza do nikad, ale mozna na
                nich wygrywac wybory i utzymac sie u wladzy jakis czas
                (demokracja) lub dlugo (dyktatura). Wiec glownym celem politykow
                lewicowych jawi sie wladza.
                Oczywiscie daleki jestem od wielbienia krwawego kapitalizmu z
                jego poczatkow ale jego model amerykanski uwazam za najlepszy z
                tych ktore swiat w praktyce stosuje obecnie.
                Dzieki za link. Artykul rzeczywiscie jest interesujacy.

                Gość portalu: Jan K. napisał(a):

                > Drogi/Droga galaxy2099:
                > Nie bardzo się rozumiemy, bo chodziło mi o to, że Pinochet nie
                był politykiem
                > ani ekonomistą (to plusy!), ale szczęściem było to, że miał
                doskonałych
                > doradców. A przecież mógł wziąć za wzór generała General
                Humberto de Alencar
                > Castello Branco z Brazylii, który obalił João Goularta,
                lewackiego krety
                > na,
                > zakochanego w Fidelu Castro. Branco, tak jak kiedyś Peron w
                Argentynie,
                > postawił na mieszankę włoskiego syndykalizmu ze statyzmem i
                zdemolował Brazylie
                >
                > na 30 lat. Pinochet zaś zapewnił 30 lat niespotykanego w
                Ameryce Południowej
                > prosperity.
                >
                > Z innej beczki, bardzo polecam artykuł z Wprost, porównujący
                Amerykę i
                > Szwecję. Ma dużo danych statystycznych a Jan M. Fijor
                doskonale kontruje Paula
                >
                > Krugmana z New York Timesa.
                >
                > www.wprost.pl/ar/?O=47151&C=57
                > Jan K.
                >
                >
                > galaxy2099 napisał:
                >
                > > Janie,
                > > Mozesz sobie nazywac "Pinochet mial szczescie" ja tam
                zadnego
                > > szczescia w tym nie widze. On po prostu dzialal zgodnie ze
                > > zdroworozsadkowymi prawidlami ekonomii. Nie probowal
                > > zadnej "trzeciej drogi".
                > > A dlaczego to socjalisci nigdy tego "szczescia" nie maja ?
                > > Krotka analiza jakiej dokonales pokazuje jedno chociaz boisz
                sie
                > > to nazwac po imieniu. Bo socjalizm i sukces gospodarczy to
                jak
                > > woda i ogien.
                > > Socjaldemokraci ktorym chociaz w malym stopniu udala sie
                sukces
                > > gospodarczy osiagnac zawdzieczaja to przesunieciu swoich
                dzialan
                > > bardziej na prawo i tylko dlatego. Jeszcze nigdy zadnemu
                > > socjaliscie nic w ekonomii nie wyszlo a juz napewno na dluga
                > > mete.
                > > Bo jak mowi stary radziecki dowcip z czasow pieriestrojki:
                > > Na zjezdzie KPZR delagaci przyznali Gwiazde Lenina carowi
                > > Mikolajowi II bo rewolucjonistow specjalnie nie gnebil i
                dzieki
                > > temu mozliwy byl sukces rewolucji ale tez potepili go za to,
                ze
                > > gospodarczo to on z Rosji potegi nie zrobil a to dlatego, ze
                > > gwozdzi i zboza wystarczylo tylko na 70 lat.
                > >
                > >
                > > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
                > >
                > > > Drogi Panie "yurku":
                > > >
                > > > 1. Ekonomia jest "niepoznawalna", więc prawica wcale nie
                ma
                > > recepty (ani
                > > > gwarancji) na powodzenie w kierowaniu gospodarką i
                państwem.
                > > Ma tylko więcej
                > > > szans niż lewica.
                > > > 2. Prawica też często rozszerza elementy państwa
                opiekuńczego,
                > > tylko że o tym
                > > > na ogół media i "profesury" milczą. W USA, Affirmative
                Action
                > > (preferencje w
                > > > zatrudnianiu przedstawicieli mniejszości) wprowadził Nixon
                a
                > > G.W. Bush
                > > > wprowadza bardzo kosztowny program Prescription Drug
                Benefit
                > > for Seniors, czyli
                > > >
                > > > finansowanie lekarstw dla ludzi starszych z budżetu
                państwa (w
                > > USA, pojęcie
                > > > emeryta jest inne, niż w Europie). Prawica w tej materii
                > > postepuje podobnie do
                > > >
                > > > lewicy, czyli trwoni pieniądze państwa, aby zdobyć głosy
                > > wyborców.
                > > > 3. Od czasów Clintona i jego słynnej "triangulacji",
                lewica
                > > często maszeruje na
                > > >
                > > > prawo, ale wyliczone przeze mnie w poprzednim liście
                punkty
                > > powodują, że nie
                > > > zawsze to działa i czasem przynosi efekty odwrotne od
                > > zamierzonych. Blair w
                > > > Wielkiej Brytanii zrobił i robi nadal poważne reformy
                państwa
                > > opiekuńczego przy
                > > >
                > > > wtórze nienawistnego wycia z własnych szeregów.
                > > > 4. Pinochet miał szczęście, bo szybko zebrał zespół
                > > doskonałych doradców
                > > > przekształcając Chile nie tylko w państwo prawa ale także
                > > zapewniając Chile 30
                > > > lat postępu ekonomicznego. Nic w tym niezwykłego, bo
                jednym z
                > > jego doradców
                > > > był Milton Friedman.
                > > >
                > > > Jan K.
                > > >
                > > >
                > > >
                > > > Gość portalu: yurek napisał(a):
                > > >
                > > > > Drogi panie Janie, jestem Panu wdzieczny za krotka ale
                jakze
                > > > > celnie ujmujaca rzeczywistosc, diagnoze rzadow tzw.
                lewicy.
                > > > > Musze przyznac, ze w aktualnej prasie polskiej takich
                > > diagnoz
                > > > > znalezc nie mozna. Przy okazji chcialbym Panu
                opowiedziec o
                > > > > opinii na temat rzadow lewicy w Chili. Otoz taksowkarz w
                > > > > Santiago chwalac, rzady Pinocheta (tylko od strony
                > > ekonomicznej)
                > > > > chociaz jak sam powiedzial jego ojciec byl zwolennikiem
                > > > > Allende, powiedzial mi: biedny ten Allende - on nie
                mial z
                > > > > czego rozdawac, teraz nowy prezydent socjaldemokrata
                ma, bo
                > > > > zarobily na to rzady prawicowcow.Pozdrowienia.
    • Gość: Piotr Kraczkowski Państwo opiekuńcze i gospodarka wiedzy IP: *.wiso.uni-erlangen.de 02.08.03, 15:07
      galaxy2099 napisał:

      > Co za pustoslowie. Teksty wyjete z expose Millera.
      Lewactwo na
      > calym swiecie jest takie samo. Mydli Schroeder oczy
      biednym
      > Niemcom zamiast powiedziec otwarcie, ze czasy takiego
      socjalu
      > jakiego doswiadczali przez ostatnie kilkanascie lat
      poszly w
      > niebyt. Teraz trzeba splacac dlugi i wypracowywac sobie
      lepsza
      > przyszlosc.

      Nie rozumie pan, ze panstwo opiekuncze to taki sam
      rodzaj infrastruktury jak autostrady, siec telefoniczna,
      wyksztalcenie sily roboczej itp.

      Wokol nas powstaje spoleczenstwo i gospodarka oparte
      o wiedze, a te kwitna lepiej w systemie gwarantujacym
      bezpieczenstwo, zdrowie, dlugie zycie i psychiczny
      komfort. Tylko wowczas postawa innowacji i kreatywnosci
      obejmie wiekszosc pracownikow i usunie problem
      zaniechania. Nikt nie moze wymusic na wiekszosci
      pracownikow by ujawniali, gdzie widza mozliwosci
      usprawnien - na dzis niewyobrazalna ale typowa dla
      spoleczenstwa wiedzy skale jest to mozliwe tylko
      dobrowolnie w dlugookresowych stosunkach pracowniczych.
      W izolowanym zakresie mozna to obserwowac w Japoni, gdzie
      kulura dyktuje dozywotnie zatrudnienie i prowadzi do
      tego, ze Japonczycy zgalszaj na glowe siedem razy wiecej
      patentow niz USA.

      Model USA "hire and fire", czyli "zatrudniaj i zwalniaj",
      jest hamulcem innowacji, bo te pojawiaja sie na szeroka
      skale tylko w klimacie zaufania i dlugiej perspektywie
      zatrudnienia. Model USA nie bylby w ogole zdolny do zycia
      bez opodatkowania calego swiata dolarem i bez drenazu
      mozgow do USA.

      W Polsce "Wprost" bezkrytycznie stawia na model USA nie
      dostrzegajac, ze czasy sie zmienily, ze model USA nalezy
      do przeszlosci, ze nie ma on szans w gospodarce opartej na
      wiedzy. Nie przecza temu punktowe osiagniecia USA, bo tu
      nie chodzi o skale innowacji znanej z USA, lecz o
      zwielokrotniona japonska skale inowacji - jesli juz
      uciekac sie do znanych przykladow.

      Wlasnie daltego, ze USA widza swa porazke napadaja na
      Irak by rekompensowac wady swego systemu. Panstwa
      socjalnej gospodarki rynkowej tego nie potrzebuja,
      bo maja przed soba jasna perspektywe wrastania w
      gospodarke oparta o wiedze.
      • Gość: Jan K. Re: Państwo opiekuńcze i gospodarka wiedzy IP: *.asm.bellsouth.net 02.08.03, 15:28
        Panie Piotrze:

        List Pana pozbawiony jest logiki!

        1. Dlaczego Japonia jest już 10 lat w kryzysie, skoro jest tam tak dobrze?
        2. Dlaczego ludzie jeżdzą do USA, skoro tam jest tak źle?

        Pan pracuje na Uniwersytecie w Erlangen w IV Rzeszy. Nie jest to co prawda
        Harvard, ale dziwne, że zatrudniają osoby tak mało rozgarnięte, jak Pan. Może
        jest Pan inwalidą (umysłowym) lub pracuje Pan w Zakładzie Ekonomii
        Marksistowskiej.

        Jan K.




        Gość portalu: Piotr Kraczkowski napisał(a):

        > galaxy2099 napisał:
        >
        > > Co za pustoslowie. Teksty wyjete z expose Millera.
        > Lewactwo na
        > > calym swiecie jest takie samo. Mydli Schroeder oczy
        > biednym
        > > Niemcom zamiast powiedziec otwarcie, ze czasy takiego
        > socjalu
        > > jakiego doswiadczali przez ostatnie kilkanascie lat
        > poszly w
        > > niebyt. Teraz trzeba splacac dlugi i wypracowywac sobie
        > lepsza
        > > przyszlosc.
        >
        > Nie rozumie pan, ze panstwo opiekuncze to taki sam
        > rodzaj infrastruktury jak autostrady, siec telefoniczna,
        > wyksztalcenie sily roboczej itp.
        >
        > Wokol nas powstaje spoleczenstwo i gospodarka oparte
        > o wiedze, a te kwitna lepiej w systemie gwarantujacym
        > bezpieczenstwo, zdrowie, dlugie zycie i psychiczny
        > komfort. Tylko wowczas postawa innowacji i kreatywnosci
        > obejmie wiekszosc pracownikow i usunie problem
        > zaniechania. Nikt nie moze wymusic na wiekszosci
        > pracownikow by ujawniali, gdzie widza mozliwosci
        > usprawnien - na dzis niewyobrazalna ale typowa dla
        > spoleczenstwa wiedzy skale jest to mozliwe tylko
        > dobrowolnie w dlugookresowych stosunkach pracowniczych.
        > W izolowanym zakresie mozna to obserwowac w Japoni, gdzie
        > kulura dyktuje dozywotnie zatrudnienie i prowadzi do
        > tego, ze Japonczycy zgalszaj na glowe siedem razy wiecej
        > patentow niz USA.
        >
        > Model USA "hire and fire", czyli "zatrudniaj i zwalniaj",
        > jest hamulcem innowacji, bo te pojawiaja sie na szeroka
        > skale tylko w klimacie zaufania i dlugiej perspektywie
        > zatrudnienia. Model USA nie bylby w ogole zdolny do zycia
        > bez opodatkowania calego swiata dolarem i bez drenazu
        > mozgow do USA.
        >
        > W Polsce "Wprost" bezkrytycznie stawia na model USA nie
        > dostrzegajac, ze czasy sie zmienily, ze model USA nalezy
        > do przeszlosci, ze nie ma on szans w gospodarce opartej na
        > wiedzy. Nie przecza temu punktowe osiagniecia USA, bo tu
        > nie chodzi o skale innowacji znanej z USA, lecz o
        > zwielokrotniona japonska skale inowacji - jesli juz
        > uciekac sie do znanych przykladow.
        >
        > Wlasnie daltego, ze USA widza swa porazke napadaja na
        > Irak by rekompensowac wady swego systemu. Panstwa
        > socjalnej gospodarki rynkowej tego nie potrzebuja,
        > bo maja przed soba jasna perspektywe wrastania w
        > gospodarke oparta o wiedze.
        • Gość: Piotr Kraczkowski Re: Państwo opiekuńcze i gospodarka wiedzy IP: *.wiso.uni-erlangen.de 04.08.03, 11:53
          Gość portalu: Jan K. napisał(a):

          > Panie Piotrze:
          >
          > List Pana pozbawiony jest logiki!

          Wedlug pana :-)

          > 1. Dlaczego Japonia jest już 10 lat w kryzysie, skoro
          jest tam tak dobrze?

          Napisalem wyraznie, ze izoluje zjawisko innowacji.
          Uwarunkowane jest ono w Japonii kultura zatrudniania
          pracownikow dozywotnio i prowadzi do tego, ze
          Japonczycy zglaszaju na glowe rocznie ok. siedem razy
          wiecej patentow niz Amerykanie z ich modelem "zatrudnij i
          wyrzuc" (hire and fire). Japonia ma problemy z innych,
          nieistotnych tu powodow.

          W powstajacej wokol nas gospodarce opartej na wiedzy
          innowacja, kreatywnosc pelnia podstawowa role.
          Wniosek: ten model odpowiada gospodarce wiedzy
          bardziej, ktory jest bardziej innowacyjny, czyli
          ktory zapewnia bezpieczenstwo socjalne np. przez
          dlugookresowe zatrudnianie. Model USA odpada tu w
          przedbiegach, bo jest "krotkookresowy" - wyjatki
          potwierdzaja regule.

          > 2. Dlaczego ludzie jeżdzą do USA, skoro tam jest tak źle?

          Bo nie moga ze wzgledow prawnych emigrowac
          do UE, gdzie jest lepiej niz w USA.
          Zarowno pan jak i Wprost zapominacie w porownaniach
          krajow UE z USA o tym, ze USA zawdzieczaja swoj
          dobrobyt opodatkowaniu calego swiata za
          posrednictwem dolara oraz drenazowi kadr na koszt
          innych krajow. USA zabijaja by utrzymac pozycje dolara,
          a nie bo Hussein jest zly.
          Realizacja modelu USA przez Polske, ktora swiata
          nie moze opodatkowac zlotowka, musi skonczyc sie
          katastrofa.

          > Pan pracuje na Uniwersytecie w Erlangen w IV Rzeszy.
          Nie jest to co prawda
          > Harvard, ale dziwne, że zatrudniają osoby tak mało
          rozgarnięte, jak Pan. Może
          > jest Pan inwalidą (umysłowym) lub pracuje Pan w
          Zakładzie Ekonomii
          > Marksistowskiej.
          >
          > Jan K.

          Zeby sie nie powtarzac:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=7252032&a=7285840
          • Gość: J.K. To Expose´ to, zbior poboznych zyczen.... IP: 192.120.171.* 04.08.03, 12:35
            1. jezeli system "socjalny" gwarantuje wiecej innowacji, to dlaczego
            w Niemczech (na 1000 zatrudnionych) jest ich mniej, niz w USA?

            2. Nie wie Pan, panie Piotrze, ze ten niemiecki system socjalny na moich,
            a, zapewne i Pana oczach sie wali?
            Utrzymac by go moze i chciano (kazdy lubi pewnosc zatrudnienia i swiadczen
            socjalnych, ja tez), ale nie bardzo jest ta co...

            I powoli demontujemy to wszystko...
            taka Amerykanizacja na raty...
            • Gość: Piotr Kraczkowski Re: To Expose´ to, zbior poboznych zyczen.... IP: *.wiso.uni-erlangen.de 09.08.03, 14:56
              Gość portalu: J.K. napisał(a):

              > 1. jezeli system "socjalny" gwarantuje wiecej
              innowacji, to dlaczego
              > w Niemczech (na 1000 zatrudnionych) jest ich mniej, niz
              w USA?

              Jest ich mniej wiecej tyle samo, co dziwi, bo ochrona
              przed zwolnieniami w RFN symuluje wlasciwie sytyuacje
              japonska. Odpowiedz dostarczyl pewien japonski doradca,
              ktory tak uja roznice miedzy managerem japonskim i
              zachodnim:
              Na pytanie jak idzie w firmie odpowiada manager
              ZACHODNI:
              "Dziekuje, mam wszystko pod kontrola", a
              JAPONSKI:
              "Dziekuje, wszyscy sa poinformowani".
              Niestety takze w europejskich socjalnych gospodarkach
              rynkowych nie oslabiono wystarczajaco przeciwienstwa
              miedzy szeregowymi pracownikami a kierownictwem.
              Ale to zmieni sie w miare narastania gospodarki opartej
              o wiedze. Wowczas innowacje w UE wzrosna.

              W USA innowacje wzrosna tylko jesli USA przejma model
              UE. Dodajmy, ze o ile, historycznie rzezcz biorac,
              w Europie konflikty i rozwoj spoleczenstwa koncentrowaly
              sie wokol kwestii klasowej, to w USA wokol kwestii
              rasowej - pomoc spoleczna bylaby w USA korzystna glownie
              dla kolorowych, bo to oni sa wiekszosciowo na samym dole.
              Inaczej mowiac panstwo socjalne, socjalna gospodarka
              rynkowa nie rozwinela sie w USA z powodow rasistowskich:
              Biala rasistowska wiekszosc przelknela zniesienie
              niewolnictwa, ale szkoda jej bylo pieniedzy na
              wyrownywanie poziomu zycia miedzy bialymi a murzynami.
              Ot co !
              W Europie wyrownywanie poziomu zycia za posrednictwem
              pomocy spolecznej ma miejsce tylko miedzy bialymi i
              dlatego ma miejsce.

              > 2. Nie wie Pan, panie Piotrze, ze ten niemiecki system
              socjalny na moich,
              > a, zapewne i Pana oczach sie wali?
              > Utrzymac by go moze i chciano (kazdy lubi pewnosc
              zatrudnienia i swiadczen
              > socjalnych, ja tez), ale nie bardzo jest ta co...

              Bardzo powierzchowna obserwacja:
              a.
              RFN jest obciazone kosztami Zjednoczenia i pomoca dla
              bylej NRD - to okolo 6% dochodu narodowego.
              Gospodarka USA lub GB nie dalyby sobie z takim
              obciazeniem rady.
              b.
              Po przystapieni Polski i innych krajow do UE mozliwym
              bedzie, ze np. niemiecki przedsiebiorca, aby sie dorobic
              lub ratowac przed bankructwem, zatrudnialby np. Polakow
              wg. niepisanej umowy, ze da im prace za place
              pomniejszona o zasilki dla bezrobotnych, ktore otrzymaja
              po zwolnieniu. Inaczej mowiac socjalna gospodarka
              rynkowa RFN daje sobie rade z naduzyciem przez Niemcow,
              ale nie przybyszow z bylych krajow RWPG. Dlatego jest
              ona obecnie modyfikowana - by ja ocalic perspektywicznie.

              > I powoli demontujemy to wszystko...
              > taka Amerykanizacja na raty...

              Bardzo powierzchowne i przez to mylne.
      • Gość: Admiral Pan Czarzasty? IP: *.k.mcnet.pl 06.08.03, 16:36
        Zupelnie jakbym Czarzastego slyszal... Facet upiera sie, ze
        czarne jest biale i jeszcze idzie w zaparte... A to przeciez USA
        maja najbardziej innowacyna gospodarke, to do USA emigruja
        ludzie z Eeeeuropy aby tam pracowac, nawet na czarno... jakos
        nie widzialem Amerykanow pracujacych nawet na czarno, masowo w
        UE, to USA rozwijaja sie tale w tempie 5 - 3 %PKB a strefa EURO
        0,5 - 1,5% (nie wspomne o Japonii gdzie od dawien dawna jest
        praktycznie gole Ziobro czyli 0). Mozna sie upierac, ze w USA
        jest nedza a w Szwecji nie - ale nedza newdzy nie rown.
      • dritte_dame Systemy i kreatywnosc 06.08.03, 17:48

        Panie Piotrze, Panskie poglady na to jakie srodowisko najlepiej sprzyja
        kreatywnosci sa niestety najzupelniej bledne.

        Gosc portalu: Piotr Kraczkowski napisal(a):

        > Wokol nas powstaje spoleczenstwo i gospodarka oparte
        > o wiedze, a te kwitna lepiej w systemie gwarantujacym
        > bezpieczenstwo, zdrowie, dlugie zycie i psychiczny
        > komfort.

        W "systemie gwarantujacym" .... (wszystko co najlepsze, bez szczegolnego
        wysilku) najlepiej kwitnie lenistwo, postawy roszczeniowe i tendencje do
        obwiniania otoczenia za wlasny subiektywny brak poczucia pelnego szczescia.

        > Tylko wowczas postawa innowacji i kreatywnosci
        > obejmie wiekszosc pracownikow i usunie problem
        > zaniechania. Nikt nie moze wymusic na wiekszosci
        > pracownikow by ujawniali, gdzie widza mozliwosci
        > usprawnien

        > na dzis niewyobrazalna ale typowa dla
        > spoleczenstwa wiedzy skale jest to mozliwe tylko
        > dobrowolnie w dlugookresowych stosunkach pracowniczych.

        Prawdziwie istotna innowacyjnosc i kreatywnosc powstaje nie w warunkach
        bezpieczenstwa lecz w stresie i w walce - o przetrwanie, o srodki do zycia,
        jeszce wiekszy majatek, pognebienie konkurentow, molojecka slawe w plemieniu
        (np. Linux), itp.

        > W izolowanym zakresie mozna to obserwowac w Japoni, gdzie
        > kulura dyktuje dozywotnie zatrudnienie i prowadzi do
        > tego, ze Japonczycy zgalszaj na glowe siedem razy wiecej
        > patentow niz USA.

        Ta japonska lawina patentow jest niewysokiej jakosci i jakos nie przyniosla
        swiatu niczego (poza szybko wychodzacym z uzycia faxem) co byloby istotnie
        nowe, powszechnie przyjete i zmieniajace dotychczasowe procesy produkcyjne i
        biznesowe.
        W tym "systemie gwarantujacym" kwitnie drobna racjonalizacja i przyczynkarstwo
        ale nie wielkie idee.

        Gdyz: wielkie idee dla "systemow gwarantujacych" sa wielkim zagrozeniem -
        wymagaja podjecia wielkiego ryzyka dla ich realizacji i prowadza do wielkich
        zmian - tak wielkich ze moga zachwiac stabilnoscia samego systemu.

        Wobec tego, stabilne "systemy gwarantujace" maja wbudowane silne mechanizmy
        (podatki, regulacje biurokratyczne, sztywne hierarchie kulturowo/spoleczne)
        przeciwdzialajace zbyt wielkiej innowacyjnosci i zmianom.
        Po co mieszac i cos zmieniac, skoro wszystko jest OK?

        > Model USA "hire and fire", czyli "zatrudniaj i zwalniaj",
        > jest hamulcem innowacji

        Nie.
        On jest jej silnym motorem.

        Innowacyjnosc w USA kwitnie, wolna od nadmiernych hamulcow (podatki, regulacje,
        hierarchie) i napedzana stresami jednostek - indywidualna zadza zysku (moralnie
        podejrzane w "systemie gwarantujacym"), koniecznoscia znalezienia sposobu na
        przetrwanie (niekonieczne w "systemie gwarantujacym"), checia zdobycia rozglosu
        i slawy (tepione w sztywnych hierarchiach spolecznych), i tak dalej.

        A historycznie: Wielki rozkwit kreatywnosci i, na owe czasy, "gospodarki
        wiedzy" nastapil w renesansowych Wloszech - w czasach, miejscu i systemie
        wlasnie niezbyt "gwarantujacym bezpieczenstwo, zdrowie, dlugie zycie i
        psychiczny komfort" :)

        Gwarancja przezycia zycia w zastanym ukladzie zapewniajacym dozywotnie
        zaspokojenie podstawowych potrzeb jest dla prawdziwie wielkiej ludzkiej
        kreatywnosci zabojcza.

        • dritte_dame dodam jeszcze ... 07.08.03, 16:12
          ... ze zadne prawo w USA nie zabrania oferowania pracownikom gwarantowanego
          dlugookresowego (lub nawet, dozywotniego) zatrudnienia. Pracodawdca uwazajacy
          taki uklad za korzystny dla biznesu moze to zrobic.

          Jednakze, nie postepuja tak nawet amerykanskie filie wielkich koncernow
          japonskich (np. samochodowych). Czyzby ich japonski zarzad nie wiedzial
          ze "rodzinne" stosunki na wzor tych w metropolii zwiekszaja kreatywnosc i
          innowacyjnosc zalogi? Nie. Ten zarzad wlasnie wie, ze takiego zwiazku nie ma
          (lub scislej: ze jego skala jest praktycznie nieistotna dla globalnych wynikow
          firmy) i ze "model" amerykanski jest skuteczniejszy w konkurencji.

          Pisze "model" gdyz tak naprawde to nie jest to zaden model.

          Jest za to prawie zupelny brak ograniczen dla biznesu w kwestii stanowienia
          stosunkow pracownik-pracodawca. Jako pracodawca - speln prawem okreslone
          minimalne wymagania: placowe, urlopowe, bezpieczenstwa - i od tego miejsca cala
          reszta zalezy juz od ciebie: chcesz zatrudniac dozywotnio? prosze bardzo,
          chcesz placic pracownikonm dwa razy wiecej niz twoi konkurenci i wysylac
          wszystkich na cztery mniesiace platnego urlopu rocznie? wszystkich w tym samym
          terminie? Alez - wolno ci! Jak najbardziej.
          Sadzisz, ze ta droga zwiekszysz kreatywnosc zalogi? Wolno ci sprobowac.
          A rynek szybko zweryfikuje zdolnosc twojej firmy do przezycia i co za tym
          idzie - slysznosc twoich zalozen.

          Osobiscie zanam badawczo-produkcyjna firme z kapitalem, zarzadem i zaloga
          kanadyjsko-japonska. Oni opracowuja i produkuja autonomicznie poruszajace sie
          roboty przemyslowe do roznych zastosowan. Wysoka innowacyjnosc jest sama istota
          ich dzialania ale oni takze nie usiluja jej zwiekszyc wprowadzajac u siebie
          paternalistyczny japonski model stosunkow pracowniczych.


      • galaxy2099 Panie Kraczkowski ... 08.08.03, 18:57
        Panie Kraczkowski myli sie pan a ekonomia i gospodarka
        udowadniaja to na kazdym kroku. I chocby Pan probowal nie wiem
        jak bardzo wsprzegac spoleczenstwa do pomocy przy rozwoju
        cywilizacji to nic z tego nie bedzie. A nie bedzie dlatego bo o
        rozwoju decyduja jednostki i tylko jednostki plus kapital.
        Dlatego promowanie jednostek daje sukces. A to od stuleci
        najlepiej sie robi w Ameryce. Dlatego ja w przeciwie do pana
        jestem spokojny o Ameryke i zle wroze Niemcom jesli nie
        obgranicza swego rozpasania socjalnego.

        A tak juz personalnie z innej beczki.
        Czy jest pan wielbicielem Marksa ?

        Gość portalu: Piotr Kraczkowski napisał(a):

        > galaxy2099 napisał:
        >
        > > Co za pustoslowie. Teksty wyjete z expose Millera.
        > Lewactwo na
        > > calym swiecie jest takie samo. Mydli Schroeder oczy
        > biednym
        > > Niemcom zamiast powiedziec otwarcie, ze czasy takiego
        > socjalu
        > > jakiego doswiadczali przez ostatnie kilkanascie lat
        > poszly w
        > > niebyt. Teraz trzeba splacac dlugi i wypracowywac sobie
        > lepsza
        > > przyszlosc.
        >
        > Nie rozumie pan, ze panstwo opiekuncze to taki sam
        > rodzaj infrastruktury jak autostrady, siec telefoniczna,
        > wyksztalcenie sily roboczej itp.
        >
        > Wokol nas powstaje spoleczenstwo i gospodarka oparte
        > o wiedze, a te kwitna lepiej w systemie gwarantujacym
        > bezpieczenstwo, zdrowie, dlugie zycie i psychiczny
        > komfort. Tylko wowczas postawa innowacji i kreatywnosci
        > obejmie wiekszosc pracownikow i usunie problem
        > zaniechania. Nikt nie moze wymusic na wiekszosci
        > pracownikow by ujawniali, gdzie widza mozliwosci
        > usprawnien - na dzis niewyobrazalna ale typowa dla
        > spoleczenstwa wiedzy skale jest to mozliwe tylko
        > dobrowolnie w dlugookresowych stosunkach pracowniczych.
        > W izolowanym zakresie mozna to obserwowac w Japoni, gdzie
        > kulura dyktuje dozywotnie zatrudnienie i prowadzi do
        > tego, ze Japonczycy zgalszaj na glowe siedem razy wiecej
        > patentow niz USA.
        >
        > Model USA "hire and fire", czyli "zatrudniaj i zwalniaj",
        > jest hamulcem innowacji, bo te pojawiaja sie na szeroka
        > skale tylko w klimacie zaufania i dlugiej perspektywie
        > zatrudnienia. Model USA nie bylby w ogole zdolny do zycia
        > bez opodatkowania calego swiata dolarem i bez drenazu
        > mozgow do USA.
        >
        > W Polsce "Wprost" bezkrytycznie stawia na model USA nie
        > dostrzegajac, ze czasy sie zmienily, ze model USA nalezy
        > do przeszlosci, ze nie ma on szans w gospodarce opartej na
        > wiedzy. Nie przecza temu punktowe osiagniecia USA, bo tu
        > nie chodzi o skale innowacji znanej z USA, lecz o
        > zwielokrotniona japonska skale inowacji - jesli juz
        > uciekac sie do znanych przykladow.
        >
        > Wlasnie daltego, ze USA widza swa porazke napadaja na
        > Irak by rekompensowac wady swego systemu. Panstwa
        > socjalnej gospodarki rynkowej tego nie potrzebuja,
        > bo maja przed soba jasna perspektywe wrastania w
        > gospodarke oparta o wiedze.
        • Gość: Piotr Kraczkowski Re: Panie Kraczkowski ... IP: *.wiso.uni-erlangen.de 09.08.03, 14:22
          galaxy2099 napisał:

          > Panie Kraczkowski myli sie pan a ekonomia i gospodarka
          > udowadniaja to na kazdym kroku.

          Ogolniki i goloslowie.

          > I chocby Pan probowal nie wiem
          > jak bardzo wsprzegac spoleczenstwa do pomocy przy rozwoju
          > cywilizacji to nic z tego nie bedzie. A nie bedzie
          dlatego bo o
          > rozwoju decyduja jednostki i tylko jednostki plus kapital.

          To tak nie konkretne, ze bez sensu. Nie jest
          mozliwym spoleczenstwo lub inna organizacja
          bez jednostki. Nie ma jednostki bez spoleczenstwa.

          > O rozwoju decyduja jednostki i tylko jednostki

          Rozwoju czego? O rozwoju calosci:spoleczenstwa,
          panstwa i ludzkosci decyduja, czysto logicznie,
          rozwoj elementow - u samych podstaw: jednostek -
          oraz rozwoj organizacji tych elementow.
          Im wyzszy rozwoj jednostek, im wiecej wysokorozwinietych
          jednostek, i im lepej sa one zorganizowane, tym
          lepiej rozwijaja sie one i ich organizacja:
          spoleczenstwo, panstwo, ludzkosc.

          Wbrew panskim wyobrazeniom w USA przywiazuje sie ogromne
          znaczenie do organizacji jednostek. Np. organizacji
          wielkich konzernow amerykanskich, ktore sa niekidy
          wieksze od malych panstw.

          Pan uwaza jednak najwyrazniej, ze "o rozwoju decyduja
          jednostki i tylko jednostki", ale nie wszystkie lecz
          wybrane jednostki - na koszt wiekszosci jednostek.
          Nawet jesli miliony ludzi zaniedbuja
          swoj rozwoj, to wystarczajaca ilosc ludzi rozwija sie
          na tyle, by umozliwic funkcjonowanie demokracji.
          Twardoglowi z USA twierdza, ze jednostki maja prawo i
          inteligencje robic co zechca, np. organizowac sie jako
          akcjonariusze olbrzymich koncernow, ale nie jako
          obywatele nawet mniejszych od tych koncernow panstw.
          To "myslenie" antydemokratow, dla ktorych panstwo jest
          wrogiem.
          Demokraci uwazaja, ze jednostki zdolne sa jako obywatele
          do wspolnego przedsiewziecia jakim jest ich panstwo.

          > Dlatego promowanie jednostek daje sukces.

          To truizm.

          > A to od stuleci najlepiej sie robi w Ameryce.

          To iluzja, ktorej pan pada ofiara.

          > Dlatego ja w przeciwie do pana
          > jestem spokojny o Ameryke i zle wroze Niemcom jesli nie
          > obgranicza swego rozpasania socjalnego.

          Bledy mozna popelnic wszedzie, takze przy realizacji
          slusznej polityki. Nie sadze by mozna mowic o rozpasaniu
          socjalnym w RFN, raczej o poziomie socjalnym na poziomie
          rozwoju i bogactwa spoleczenstwa. - I przygotowania do
          gospodarki i spoleczenstwa wiedzy.
          Wg ideologii USA natomiast obywatele USA zdychaliby
          na ulicy nawet wtedy gdy USA bylyby 1000 razy bogatsze
          niz sa - z katastrofalnymi skutkami dla wiekszosci
          jednostek-obywateli.

          > A tak juz personalnie z innej beczki.
          > Czy jest pan wielbicielem Marksa ?

          A tak juz personalnie z innej beczki: Czy jest
          pan wielbicielem Dzingis Chana, Stalina, Hitlera,
          Washingtona, Lincolna, Pol Pota, itd?

          • galaxy2099 Re: Panie Kraczkowski ... 09.08.03, 19:09
            Ogolniki, goloslowia i truizmy to sa epitety, ktorymi doskonale mozna opisac
            twoje teksty. Tym bardziej zadziwiajacy jest fakt jak latwo zarzycasz swoje
            wady innym.
            Pytasz o rozwoju czego decyduja jednostki ?
            Jak mozna traktowac cie powaznie jesli zadajesz pytania banalne.
            O rozwoju postepu cywilizacyjnego, o rozwoju ludzkosci.
            Cala nauka i hisroria pelna jest nazwisk ludzi, ktorzy przyczynili sie do tego,
            ze ludzkosc jest w tym a nie innym miejscu. To Kopernik udowodznil, ze Ziemia
            jest okragla a nie owczesne spoleczenstwo. Ba, spoleczenstwo bylo hamulcowym
            zmian. Spoleczenstwa tylko i wylacznie przeszkadzaja. Owszem w spoleczenstwie X
            lyb Y moze wytworzyc sie mniej lub bardziej podatny klimat dla rozwoju
            jednostek ale to wszystko. Jesli wladze i elity w danym spoleczenstwie lub
            narodzie nastawiaja sie na kreowanie mas spolecznych kosztem jednostek to
            zawsze konczy sie zle. A socjalizm z jego "wladza ludowa" jest tego doskonalym
            przykladem. Bo jeden Eistein i moze kilku jeszcze niemieckich nazwisk, moj
            panie, z punktu widzenia calej ludzkosci i przyszlosci swiata byl wiecej wart
            niz cale owczesne spoleczenstwo niemieckie razem wziete.
            Oczywiste jest, ze jednostki gdy potrafia sie zorganizowac i wspolpracowac
            osiagaja jeszcze lepsze wyniki. Ale akcent ciagle polozony jest na rozwoj
            jednostki. Spoleczenstwa, ktore tego nie rozumieja zgina albo beda pelnic role
            sluzebna, wrecz niewolnicza wzgledem tych kreatywnych, doceniajacych talent
            jednostki.
            Jest rowniez rzecza oczywista, ze dobra powstale w wyniku kreatywnosci
            jednostek sluza ogolowi spoleczenstwa i w dalszej perspektywie czasu przynosi
            to korzysci ogolowi. I na tym ma polega postep i jego trwalosc. A nie na
            rownaniu wszystkiego do sredniej, panie Kraczkowski.
            W Niemczech nastapilo przegiecie socjalne i Niemcy za to zaplaca. Im szybciej
            wycofaja sie z owego socjalnego balastu tym lepiej dla nich. Jesli socjalizm
            potrwa u was dluzej tym bolesniej bedziecie za niego placic. Smutne, ze to nie
            wy zaplacicie tylko wasze dzieci i wnuki. Tym bardziej dziwi mnie wasz egoizm.
            No ale jesli Marks jest dla ciebie "droga" to ...

            A czy jestem wielbicielem tych osob, ktore wymieniles. Juz sam fakt, ze
            wymieniles konkretne nazwiska znane nawet dzieciom dowodzi mojej tezy o
            wartosci jednostki. Jakims cudem nie wspominasz bezimiennych wielotysiecznych
            hord tatarskich, ktore pustoszyly Europe, ale za to pamietasz to jedno
            nazwisko : Dzingis Chan.
            Bo czym bylyby te tysiace Mongolow bez swego wodza. To samo mozna powiedziec o
            pozostalych wymienionych przez ciebie.
            A to ze tezy takich osob jak ty znajduja posluch wsrod mas to nie dziwi. W
            koncu ilosc to ilosc. Ale czy jakosc?
            Pewien filozof powiedzial kiedys ... jesli 50 milionow ludzi mowi bzdury, to
            nie przestaja one byc bzdurami.


            Gość portalu: Piotr Kraczkowski napisał(a):

            > galaxy2099 napisał:
            >
            > > Panie Kraczkowski myli sie pan a ekonomia i gospodarka
            > > udowadniaja to na kazdym kroku.
            >
            > Ogolniki i goloslowie.
            >
            > > I chocby Pan probowal nie wiem
            > > jak bardzo wsprzegac spoleczenstwa do pomocy przy rozwoju
            > > cywilizacji to nic z tego nie bedzie. A nie bedzie
            > dlatego bo o
            > > rozwoju decyduja jednostki i tylko jednostki plus kapital.
            >
            > To tak nie konkretne, ze bez sensu. Nie jest
            > mozliwym spoleczenstwo lub inna organizacja
            > bez jednostki. Nie ma jednostki bez spoleczenstwa.
            >
            > > O rozwoju decyduja jednostki i tylko jednostki
            >
            > Rozwoju czego? O rozwoju calosci:spoleczenstwa,
            > panstwa i ludzkosci decyduja, czysto logicznie,
            > rozwoj elementow - u samych podstaw: jednostek -
            > oraz rozwoj organizacji tych elementow.
            > Im wyzszy rozwoj jednostek, im wiecej wysokorozwinietych
            > jednostek, i im lepej sa one zorganizowane, tym
            > lepiej rozwijaja sie one i ich organizacja:
            > spoleczenstwo, panstwo, ludzkosc.
            >
            > Wbrew panskim wyobrazeniom w USA przywiazuje sie ogromne
            > znaczenie do organizacji jednostek. Np. organizacji
            > wielkich konzernow amerykanskich, ktore sa niekidy
            > wieksze od malych panstw.
            >
            > Pan uwaza jednak najwyrazniej, ze "o rozwoju decyduja
            > jednostki i tylko jednostki", ale nie wszystkie lecz
            > wybrane jednostki - na koszt wiekszosci jednostek.
            > Nawet jesli miliony ludzi zaniedbuja
            > swoj rozwoj, to wystarczajaca ilosc ludzi rozwija sie
            > na tyle, by umozliwic funkcjonowanie demokracji.
            > Twardoglowi z USA twierdza, ze jednostki maja prawo i
            > inteligencje robic co zechca, np. organizowac sie jako
            > akcjonariusze olbrzymich koncernow, ale nie jako
            > obywatele nawet mniejszych od tych koncernow panstw.
            > To "myslenie" antydemokratow, dla ktorych panstwo jest
            > wrogiem.
            > Demokraci uwazaja, ze jednostki zdolne sa jako obywatele
            > do wspolnego przedsiewziecia jakim jest ich panstwo.
            >
            > > Dlatego promowanie jednostek daje sukces.
            >
            > To truizm.
            >
            > > A to od stuleci najlepiej sie robi w Ameryce.
            >
            > To iluzja, ktorej pan pada ofiara.
            >
            > > Dlatego ja w przeciwie do pana
            > > jestem spokojny o Ameryke i zle wroze Niemcom jesli nie
            > > obgranicza swego rozpasania socjalnego.
            >
            > Bledy mozna popelnic wszedzie, takze przy realizacji
            > slusznej polityki. Nie sadze by mozna mowic o rozpasaniu
            > socjalnym w RFN, raczej o poziomie socjalnym na poziomie
            > rozwoju i bogactwa spoleczenstwa. - I przygotowania do
            > gospodarki i spoleczenstwa wiedzy.
            > Wg ideologii USA natomiast obywatele USA zdychaliby
            > na ulicy nawet wtedy gdy USA bylyby 1000 razy bogatsze
            > niz sa - z katastrofalnymi skutkami dla wiekszosci
            > jednostek-obywateli.
            >
            > > A tak juz personalnie z innej beczki.
            > > Czy jest pan wielbicielem Marksa ?
            >
            > A tak juz personalnie z innej beczki: Czy jest
            > pan wielbicielem Dzingis Chana, Stalina, Hitlera,
            > Washingtona, Lincolna, Pol Pota, itd?
            >
    • Gość: |v|rowa Re: Zreformować państwo opiekuńcze IP: *.tc3.rnktel.net 02.08.03, 15:33
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=6296809&a=6330318
      PS. Gdzie jest, k..wa Tomson? Dwor sie nudzi, gdy blazny chore.
    • Gość: Jan K. Szanse zrobienia kariery w Europie i w USA IP: *.asm.bellsouth.net 02.08.03, 16:28
      Zadania domowe:

      1. Czy w USA i w Europie ktoś bez układów, bez powiązań
      mafijnych (Gudzowaty i Kulczyk odpadają), bez forsy i bez
      specjalnego wykształcenia może zrobić karierę (przykłady)?

      2. Jakie są efekty na społeczeństwo takich karier w Europie i w
      USA?

      3. Jak przymowane są te kariery po obydwu stronach Atlantyku
      przez media?

      Ad. 1. Tak. W USA przykładem może być Bill Gates - nie skończył
      studiów, nia miał forsy ani układów a przeciwko sobie miał
      dominujący na rynku koncern IBM. W Europie przykładem może być
      Joschka Fisher. Wykształcenie podstawowe, brak układów. Dzięki
      słabości niemieckich socjaldemokratów kieruje rządem Niemiec,
      jest głownym kandydatem na ministra spraw zagranicznych Uniii
      Europejskiej.

      Ad. 2. Bill Gates stworzył firmę o kapitalizacji pona 100
      miliardów dolarów. Dzięki rozwinięciu łatwo pojmowanych przez
      masy wielojęzycznych (zlokalizowanych, działąjących w około 170
      językach w użyciu na świecie) systemów operacyjnych i
      doskonałego oprogramowania zrewolucjonizował gospodarkę od USA
      po Ghanę. Miliony programistów na całym świecie używa narzędzi
      Billa Gatesa w swojej pracy. Joschka Fischer pozbawił pracy
      około 10% Niemców. Natchnął innych polityków na świecie do
      propagowania tych samych idiotycznych programów prowadzących
      kraje zamożne do biedy i nie pozwalających na rozwój krajów
      biednych.

      3. Bill Gates jest atakowany codziennie w prasie całego świata.
      Nazwa jego firmy pisana jest przez durniów jako Micro$oft a jego
      nazwisko jak Gate$. Oczywiście, dla lewicy jest on Wrogiem
      Publicznym Numer 1, bo zrobił pieniądze (to jest jego grzech
      główny!). Joschka Fischer został Człowiekiem Roku Gazety
      Wyborczej. Prawie 100% artykułow w prasie całego świata
      przedstawia go jako mędrca i proroka, pomijając całkowicie jego
      brak wykształcenia i bezbrzeżną głupotę połączoną z naiwnością w
      sprawach polityki zagranicznej i gospodarki. Na publicznych
      występach Joschki Fischera, nawet nieletnie panienki dostają
      orgazmu. Cytując Broniewskiego:

      Miliony ludzi Związku Rad i krajów idących drogą Socjalizmu
      tworzą świat nowy, niosąc w sercach i na ustach imię Joschki
      Fishera.
      Ludowa armia chińska wypędza ze swego kraju przemoc obcą i
      niewolę pieniądza. Kroczy naprzód z imieniem Joschki Fishera.
      W Wietnamie, Burmie, na wyspach Malajskich bojownicy wolności,
      niepodległości i sprawiedliwości walczą przeciw kolonizatorom
      wołając: Joschka Fisher!
      Górnicy francuscy trwają w strajkach i wyciągają dłonie na
      wschód z okrzykiem: Joschka Fisher!
      Chłopi włoscy zajmują obszarnicze nieużytki i odpędzani gwałtem,
      wołają: Joschka Fisher!
      Poeta, wypędzony ze swej ojczyzny za umiłowanie wolności i
      sprawiedliwości społecznej, piękny poeta chilijski pisze poemat
      o Joschce Fisherze.
      Zmiażdżona okrutnie Warszawa dźwiga swe okrwawione cegły tym
      szybciej z imieniem Joschki Fishera.
      Wszędzie na świecie, gdzie sięga przemoc pieniądza, bagnet
      żołdaka i pałka policjanta, ludzie walczą i będą zwyciężali z
      imieniem Joschki Fishera. (to prorocze o tych pałkach...)
      Setki milionów ludzi wołają: Joschka Fisher! Joschka Fisher!
      Joschka Fisher!


      Jan K.
      • Gość: HaHa Zadania domowe! IP: *.proxy.aol.com 03.08.03, 21:26

        odp: 1, 2 i 3:

        Billa G. - i Jego finansowa kariere, mimowolnie wykreowali "specjalisci"
        panskiego pokroju pieniedzmi i zamowieniami Koncernu IBM.
        Powodzenie Microsoftu jest pochodna nieprofesjonalnych roztrzygniec
        prognostycznych doradcow ekonomicznych IBM i wyjatkowo "amerykanskiej" kariery
        Gates'a - ktory bledow jego dobroczyncow z IBM juz nie popelnil!.
        Ani On nie byl ponadprzecietnie genialny, ani jego produkt nie byl lepszy od
        innych systemow operacyjnych (OS-2 czy BEOS!).

        Moze i Joschka (panskim zdaniem) to "mlotek" lecz obserwujac jego kariere od 68
        roku - to cala polska "klasa polityczna" ze swym WSN-owskim wyksztalceniem i
        profesurami tamze ( Wiatr, Jaskiernia, Miller itd.) + cala polska "prawica"
        nie dorosla do PIET intelektualnemu potencjalowi, elokwencji i politycznemu
        wyrobieniu p.Fischera.
        Przyjmowanie a'priori iz Pan jest MADRY a wiekszosc spoleczenstwa duzego kraju
        jakim sa Niemcy sa glupi - powierzajac od lat swoje poparcie wyborcze
        p.Fischerowi - jest zalozeniem godnym przyglupa panskiego pokroju -:(.
        • Gość: J.K. Nie wchodze w Panow osobiste wycieczki, IP: 192.120.171.* 04.08.03, 14:30
          bo to nie moj styl.
          Nie ulega jednak watpliwosci ,ze to niemiecki system socjalny
          (i ogolniej europejski) bedzie rozmontowywany.

          Nie jestem przeciw systemowi socjalnemu.
          praktyka pokazala jednak, ze ten niemiecki (podobnie, jak i szwedzki, np.)
          byl zbyt szeroki i 1/3 z niego trzeba bedzie rozmontowac...
          Gdyz pieniazkow na utrzymanie po prostu nie starcza.

          W tym kontekscie, warto by sie przyjrzec systemowi kanadyjskiemu, ktory,
          o ile wiem, jest w polowie drogi miedzy USA i Ameryka...
          Chociaz, jak wiesc niesie, z gospodarka kanadyjska cos ostatnio tez krucho...

          Wnioski odlozmy jednak na inne okazje.
          • Gość: J.K. Korekta: IP: 192.120.171.* 04.08.03, 14:32
            mialo byc:

            miedzy USA, a Europa.
          • Gość: HaHa to mniej zajadliwosci i mentorstwa - prosze! :) IP: *.proxy.aol.com 04.08.03, 18:55
            Gość portalu: J.K. napisał(a):

            > bo to nie moj styl.
            > Nie ulega jednak watpliwosci ,ze to niemiecki system socjalny
            > (i ogolniej europejski) bedzie rozmontowywany.
            >
            > Nie jestem przeciw systemowi socjalnemu.
            > praktyka pokazala jednak, ze ten niemiecki (podobnie, jak i
            szwedzki, np.)
            > byl zbyt szeroki i 1/3 z niego trzeba bedzie rozmontowac...
            > Gdyz pieniazkow na utrzymanie po prostu nie starcza.

            Zbyt ostro zareagowalam - przepraszam,- lecz zaatakowal Pan w
            niewybredny sposob polityka ktory akurat w tej sprawie jest
            najmniej winny.

            Wydaje mnie sie iz byloby lepiej gdyby sprobowal Pan "doradzac"
            polskim politykom odpowiedzialnym za stan gospodarki i socjalne
            swiadczenia spoleczne.
            Pouczanie INNYCH i to z "podniesionym medrca palcem" ma ta wade
            iz jest conajmniej smieszne -:).
            Tym bardziej iz probuje to czynic "fachowiec" pochodzacy z kraju
            ktory, delikatnie mowiac - w porownaniu do krytykowanego ma
            jeszcze sporo do nadrobienia! -:)

            Nie wiem jakie ma Pan osobiste doswiadczenia z tytulu panskim
            zdaniem panujacej nedzy socjalnej w RFN - ja "jakies mam".
            Mimo panskich katastroficznych prognoz i opisu beznadziejnosci
            obecnej sytuacji - bedac platnikiem wysokich podatkow i
            posrednio ponoszac niebotycznie wysokie koszty spolecznego
            rozpasania socjalnego w RFN - oraz zyjac z marnych resztek -
            jeszcze nie UMARLAM z glodu!.
            Wiekszosc moich znajomych - tez! -:)

            Dziekuje Panu za przestroge iz za pare lat - nie bede miala
            czym "zapchac geby" - mimo wszystko,- mniej przeraza mnie
            perspektywa otrzymywania swiadczen emerytalnych wyplacanych
            przez tut. Rentenversicherunganstalt niz miala bym je otrzymywac
            z ....polskiego ZUS-u -:).

            Byc moze pisze Pan z USA? - to tez na temat "socjalnej
            sprawiedliwosci" tamtejszego sytemu mozna miec sporo uwag!.

            Swiatowa recesja nie bedzie trwac wiecznie - zjawisko to
            periodycznie, powtarza sie stale i dotkliwie trafia gospodarke
            kraju nalezacego do czolowki eksporterow Swiata ze wszystkimi
            negatywnymi konsekwencjami tego faktu.
            Jak dlugo Niemcy nie probuja w celu podreperowania koniunktury
            odgrywac roli jednego z zandarmow Swiata i nie uczestnicza w
            burdach wojennych typu "iracka ropa" - spie spokojnie -:).
            • Gość: Jan K. Więcej mentorstwa... IP: *.asm.bellsouth.net 05.08.03, 00:17
              Droga Pani HaHa:
              Mieszkałem (i pracowałem) w Niemczech dość długo w latach 70-tych i często tam
              wracam. Mam tam też dużo przyjaciół. Opowiem więc Pani taką typową historyjkę:

              Mój przyjaciel Niemiec miał żonę Amerykankę, kompletnie zniemczoną (w
              pozytywnym sensie!), mieszkająca w Niemczech 20 lat. Byli to ludzie bardzo
              zamożni. On był lekarzem, znał Stany doskonale, siedział tam kilka lat na
              praktykach. W 1993 roku, mocno polemizował ze mną, że koniecznie trzeba
              zreformować w USA system zdrowia na wzór europejski i kanadyjski, jednym
              słowem, popierał bardzo mocno proponowane przez Hillary Clinton plany reformy.
              W 1996 roku, nagle zaskoczył mnie mówiąc, że razem z żoną przenoszą się do USA
              i to nagle. Ponieważ nie miał amerykańskiej licencji lekarskiej zdziwiło mnie
              to, że porzuca wysoko płatną pracę w Niemczech i będzie musiał w USA zdawać
              egzaminy a potem robić residency za marne pieniądze przez 3 lata. Na pytanie,
              po co ci to? odpowiedział, że żona jest w ciązy (była powyżej 40tki) i w
              Niemczech opieka lekarska tak skomplikowanych przypadków jest znacznie,
              znacznie gorsza, niż w USA. Co więcej, wolałby zamienić swoje 5 pokojowe
              przepiękne mieszkanie na 3-cim piętrze bez windy w eksluzywnej dzielnicy
              pewnego bardzo dużego niemieckiego miasta na domek. Obecnie posiada dom na
              działce ponad akr (2500 m2). Dom ma chyba 350m2, piękny basen, itp.

              Jak trwoga, to do Boga...
              Jan K.


              Gość portalu: HaHa napisał(a):

              > Gość portalu: J.K. napisał(a):
              >
              > > bo to nie moj styl.
              > > Nie ulega jednak watpliwosci ,ze to niemiecki system socjalny
              > > (i ogolniej europejski) bedzie rozmontowywany.
              > >
              > > Nie jestem przeciw systemowi socjalnemu.
              > > praktyka pokazala jednak, ze ten niemiecki (podobnie, jak i
              > szwedzki, np.)
              > > byl zbyt szeroki i 1/3 z niego trzeba bedzie rozmontowac...
              > > Gdyz pieniazkow na utrzymanie po prostu nie starcza.
              >
              > Zbyt ostro zareagowalam - przepraszam,- lecz zaatakowal Pan w
              > niewybredny sposob polityka ktory akurat w tej sprawie jest
              > najmniej winny.
              >
              > Wydaje mnie sie iz byloby lepiej gdyby sprobowal Pan "doradzac"
              > polskim politykom odpowiedzialnym za stan gospodarki i socjalne
              > swiadczenia spoleczne.
              > Pouczanie INNYCH i to z "podniesionym medrca palcem" ma ta wade
              > iz jest conajmniej smieszne -:).
              > Tym bardziej iz probuje to czynic "fachowiec" pochodzacy z kraju
              > ktory, delikatnie mowiac - w porownaniu do krytykowanego ma
              > jeszcze sporo do nadrobienia! -:)
              >
              > Nie wiem jakie ma Pan osobiste doswiadczenia z tytulu panskim
              > zdaniem panujacej nedzy socjalnej w RFN - ja "jakies mam".
              > Mimo panskich katastroficznych prognoz i opisu beznadziejnosci
              > obecnej sytuacji - bedac platnikiem wysokich podatkow i
              > posrednio ponoszac niebotycznie wysokie koszty spolecznego
              > rozpasania socjalnego w RFN - oraz zyjac z marnych resztek -
              > jeszcze nie UMARLAM z glodu!.
              > Wiekszosc moich znajomych - tez! -:)
              >
              > Dziekuje Panu za przestroge iz za pare lat - nie bede miala
              > czym "zapchac geby" - mimo wszystko,- mniej przeraza mnie
              > perspektywa otrzymywania swiadczen emerytalnych wyplacanych
              > przez tut. Rentenversicherunganstalt niz miala bym je otrzymywac
              > z ....polskiego ZUS-u -:).
              >
              > Byc moze pisze Pan z USA? - to tez na temat "socjalnej
              > sprawiedliwosci" tamtejszego sytemu mozna miec sporo uwag!.
              >
              > Swiatowa recesja nie bedzie trwac wiecznie - zjawisko to
              > periodycznie, powtarza sie stale i dotkliwie trafia gospodarke
              > kraju nalezacego do czolowki eksporterow Swiata ze wszystkimi
              > negatywnymi konsekwencjami tego faktu.
              > Jak dlugo Niemcy nie probuja w celu podreperowania koniunktury
              > odgrywac roli jednego z zandarmow Swiata i nie uczestnicza w
              > burdach wojennych typu "iracka ropa" - spie spokojnie -:).
            • Gość: J.K. droga Pani Haha... - prosze nas nie mylic.! IP: 192.120.171.* 06.08.03, 12:55
              (pomieszala Pani nasze teksty)

              ja, J.K. pisze z Niemiec i jestem Socjaldemokrata
              (chociaz raczej z prawej strony tego Swiatopogladu) )

              Jan K., pisze zapewne z USA i Socjaldemokrta raczej nie jest...

              pozdraviam
          • Gość: Jan K. System kanadyjski... IP: *.asm.bellsouth.net 05.08.03, 00:01
            System kanadyjski lepiej opisaliby Kanadyjczycy, a ja chciałem zwrócic tylko na
            jedną rzecz uwagę, mianowicie na wykorzystywanie przez firmy amerykańskie
            kanadyjskich związków zawodowych. Przez wiele lat różne firmy amerykańskie od
            samochodowych po Hollywood lokowały interesy w Kanadzie, negocjując lepsze
            warunki z kanadyjskimi związkami niż miały w Ameryce. To się trochę zmienia
            ostatnio na niekorzyść Kanady, bo firmy amerykańskie opuszczają masowo Stany,
            gdzie mają trudności ze związkami zawodowymi. Tak więc Boeing przeniósł się ze
            Stanu Waszyngton do Chicago a Ford zdecydował, że będzie budował najbardziej
            zyskowne pojazdy F-150 (to truck czyli pick-up) w Virginii i Missouri. Daimler-
            Chrysler też szuka miejsca na nową fabrykę w Południowej Karolinie lub w
            Georgii. BMW ma fabrykę w Południowej Karolinie a Mercedes w Alabamie. To
            dlatego, że prawa w Stanach Południowych nie preferują związków zawodowych i
            nie zmuszają robotników do wstępowania do tych związków. W większości innych
            stanów (i w Kanadzie) robotnicy nie mają wyboru i muszą wstąpić do związku
            zawodowego i płacić składki.

            Kanada więc może mieć problem z finansowaniem swoich eksperymentów. Bezrobocie
            w Kanadzie jest już dwa razy wyższe niż w USA.

            Jan K.


            Gość portalu: J.K. napisał(a):

            > bo to nie moj styl.
            > Nie ulega jednak watpliwosci ,ze to niemiecki system socjalny
            > (i ogolniej europejski) bedzie rozmontowywany.
            >
            > Nie jestem przeciw systemowi socjalnemu.
            > praktyka pokazala jednak, ze ten niemiecki (podobnie, jak i szwedzki, np.)
            > byl zbyt szeroki i 1/3 z niego trzeba bedzie rozmontowac...
            > Gdyz pieniazkow na utrzymanie po prostu nie starcza.
            >
            > W tym kontekscie, warto by sie przyjrzec systemowi kanadyjskiemu, ktory,
            > o ile wiem, jest w polowie drogi miedzy USA i Ameryka...
            > Chociaz, jak wiesc niesie, z gospodarka kanadyjska cos ostatnio tez krucho...
            >
            > Wnioski odlozmy jednak na inne okazje.
      • Gość: MM Re: Szanse zrobienia kariery w Europie i w USA IP: *.dyn.optonline.net 04.08.03, 01:45

        Panie Janeczku, ales pan teraz dowalil.

        Po pierwsze, Bill Gates wykazal sie tylko jednym - jak przystalo
        na 'marszandawena' mial doskonale wyczucie kupieckie, ale z ta kreacja tos sie
        pan wyglupil. Juz na samym poczatku swej kariery, Bill Gates i jego trzech
        kumpli zrobilo kase sprzedajac MS DOS firmie IBM - sek w tym, ze Gates i s-ka
        nie stworzyli tego programu, ale go kupili ciut wczesniej od programisty w
        Seattle. Ale coz, zrobili interes i chwala im za to.

        Niemniej jednak, Microsoft tak naprawde rozwinal sie na systemie operacyjnym
        Windows, ktorego tez nie stworzyl. Tak naprawde, system ten stworzyl Xerox.
        Gates ukradl kod z firmy Apple, ktora wczesniej wycyganila go od Xeroxa za
        nic. Jedyne czym Gates sie wykazal, to znow wyczucie kupieckie: zrozumial, ze
        komputery wkrotce beda w uzyciu powszechnym, nawet w domach prywatnych, a
        ludzie kupia produkt ktory nie musi byc lepszy, ale bedzie tanszy. Podczas gdy
        Steve Jobs z Apple nastawil sie na sprzedaz gotowych komputerow z dopracowanym
        systemem operacyjnym - co odbijalo sie na wysokiej cenie, Gates ograniczyl sie
        jedynie do sprzedazy wadliwego systemu operacyjnego, w zasadzie polproduktu,
        jednakze za bardzo niska cene. Nazywanie obecnych produktow Microsoftu
        doskonalymi jest znaczna przesada. Czesc z nich jest bardzo dobra, a czesc
        bardzo mierna. W obydwu przypadkach Microsoft pomogl sobie poprzez niszczenie
        konkurencji lub niezgodne z prawem naciski na producentow sprzetu,
        wykorzystujac swoj niemalze monopol w sferze systemow operacyjnych, domagajac
        sie preferencji w instalacji innych swoich produktow.

        Poza tym programy Microsoftu to przewaga formy nad trescia. Model COM jest
        watpliwym rozwiazaniem i jedyne do czego prowadzi to stale pomnazanie kodu
        programowego. Rezultat jest taki, ze kazda nowa wersja programu jest
        objetosciowo dwukrotnie wieksza od poprzedniej, przy minimalnych zmianach
        funkcjonalnosci. Za kazdym razem powielane sa te same bledy, wymagajace
        stalego kontrolowania systemu i instalowania kolejnych poprawek. Jak juz
        wspomnial moj przedmowca, Windows na poczatku nie byly lepsze od np. OS-2, a
        juz naprawde nie byly i nie sa lepsze od systemu operacyjnego Mac'a (z
        obydwoma mam do czynienia na codzien).

        Reasumujac, pomimo iz zgadzam sie z niektorymi pada tezami co do gospodarki
        amerykanskiej, wysuwanie przykladu Gatesa jest wysoce watpliwe, bo on akurat
        pokazuje, jak wiele mozna tu osiagnac dzialajac poza prawem - gloryfikuje
        szpiegostwo przemyslowe i praktyki monopolistyczne. Wywolalo to protesty firm
        nieuczciwie pozbawianych mozliwosci konkurowania na rynku, i nawet Departament
        sprawiedliwosci przychylal sie do skarg tychze konkurentow. Dopiero gdy Gates
        zdecydowal sie utworzyc swoje wlasne lobby w Waszyngtonie, czemu przedtem z
        zasady sie sprzeciwial, i zasilil je w setki milionow dolarow, co dla niego
        zreszta jest niczym, Departament Sprawiedliwosci nabral wody w usta i sprawa
        ucichla. W czym wymownie zreszta pomogla mu tragedia 11 wrzesnia, bo nagle
        temat stal sie malo wazny.
        • Gość: Jan K. Poza tym programy Microsoftu to przewaga formy... IP: *.asm.bellsouth.net 04.08.03, 02:43
          Drogi Panie/Droga Pani MM:

          Mam dla Pana/Pani bardzo złą wiadomość. Tygodnik Wprost (Nr. 31/2003)
          przedrukował za Business Week listę 1000 najwiekszych firm na świecie,
          opatrując tą listę pewno bardzo dla Pana/Pani nieprzyjemnym tytułem:
          "Amerykańskie firmy nokautują konkurentów". Ja powiedziałbym, że "Klimat dla
          businessu w Ameryce nokautuje takie klimaty w innych krajach".

          Najgorsza wiadomość to ta, że Microsoft, nic według Pana/Pani nie warta firma,
          która nic nigdy nie wymyśliła a tylko oszukała, okradła, wyłudziła, podrobiła,
          zmusiła, nieuczciwie wyrolowała kogo można (w tym Pania/Panią i mnie) jest
          druga (po General Electric) w kapitalizacji i ma wartość rynkową 263,99
          miliardów dolarów USA.

          Jeśli nieudacznik Bill Gates zbudował firmę wartą tyle pieniędzy, to chyba
          Pan/Pani MM, znany/znana tytan intelektu i super spec/specówa od tajemnej
          wiedzy jak działają firmy, wypadnie znacznie lepiej?

          Ja mam trzy firmy, ale żadna tak dobrze mi nie wyszła, jak ta jedna temu
          Billowi... A szkoda.

          Życzę powodzenia,
          Jan K.


          Gość portalu: MM napisał(a):

          >
          > Panie Janeczku, ales pan teraz dowalil.
          >
          > Po pierwsze, Bill Gates wykazal sie tylko jednym - jak przystalo
          > na 'marszandawena' mial doskonale wyczucie kupieckie, ale z ta kreacja tos
          sie
          > pan wyglupil. Juz na samym poczatku swej kariery, Bill Gates i jego trzech
          > kumpli zrobilo kase sprzedajac MS DOS firmie IBM - sek w tym, ze Gates i s-ka
          > nie stworzyli tego programu, ale go kupili ciut wczesniej od programisty w
          > Seattle. Ale coz, zrobili interes i chwala im za to.
          >
          > Niemniej jednak, Microsoft tak naprawde rozwinal sie na systemie operacyjnym
          > Windows, ktorego tez nie stworzyl. Tak naprawde, system ten stworzyl Xerox.
          > Gates ukradl kod z firmy Apple, ktora wczesniej wycyganila go od Xeroxa za
          > nic. Jedyne czym Gates sie wykazal, to znow wyczucie kupieckie: zrozumial, ze
          > komputery wkrotce beda w uzyciu powszechnym, nawet w domach prywatnych, a
          > ludzie kupia produkt ktory nie musi byc lepszy, ale bedzie tanszy. Podczas
          gdy
          > Steve Jobs z Apple nastawil sie na sprzedaz gotowych komputerow z
          dopracowanym
          > systemem operacyjnym - co odbijalo sie na wysokiej cenie, Gates ograniczyl
          sie
          > jedynie do sprzedazy wadliwego systemu operacyjnego, w zasadzie polproduktu,
          > jednakze za bardzo niska cene. Nazywanie obecnych produktow Microsoftu
          > doskonalymi jest znaczna przesada. Czesc z nich jest bardzo dobra, a czesc
          > bardzo mierna. W obydwu przypadkach Microsoft pomogl sobie poprzez niszczenie
          > konkurencji lub niezgodne z prawem naciski na producentow sprzetu,
          > wykorzystujac swoj niemalze monopol w sferze systemow operacyjnych, domagajac
          > sie preferencji w instalacji innych swoich produktow.
          >
          > Poza tym programy Microsoftu to przewaga formy nad trescia. Model COM jest
          > watpliwym rozwiazaniem i jedyne do czego prowadzi to stale pomnazanie kodu
          > programowego. Rezultat jest taki, ze kazda nowa wersja programu jest
          > objetosciowo dwukrotnie wieksza od poprzedniej, przy minimalnych zmianach
          > funkcjonalnosci. Za kazdym razem powielane sa te same bledy, wymagajace
          > stalego kontrolowania systemu i instalowania kolejnych poprawek. Jak juz
          > wspomnial moj przedmowca, Windows na poczatku nie byly lepsze od np. OS-2, a
          > juz naprawde nie byly i nie sa lepsze od systemu operacyjnego Mac'a (z
          > obydwoma mam do czynienia na codzien).
          >
          > Reasumujac, pomimo iz zgadzam sie z niektorymi pada tezami co do gospodarki
          > amerykanskiej, wysuwanie przykladu Gatesa jest wysoce watpliwe, bo on akurat
          > pokazuje, jak wiele mozna tu osiagnac dzialajac poza prawem - gloryfikuje
          > szpiegostwo przemyslowe i praktyki monopolistyczne. Wywolalo to protesty firm
          > nieuczciwie pozbawianych mozliwosci konkurowania na rynku, i nawet
          Departament
          > sprawiedliwosci przychylal sie do skarg tychze konkurentow. Dopiero gdy Gates
          > zdecydowal sie utworzyc swoje wlasne lobby w Waszyngtonie, czemu przedtem z
          > zasady sie sprzeciwial, i zasilil je w setki milionow dolarow, co dla niego
          > zreszta jest niczym, Departament Sprawiedliwosci nabral wody w usta i sprawa
          > ucichla. W czym wymownie zreszta pomogla mu tragedia 11 wrzesnia, bo nagle
          > temat stal sie malo wazny.
          • Gość: MM Re: Poza tym programy Microsoftu to przewaga form IP: *.dyn.optonline.net 04.08.03, 07:35
            Gość portalu: Jan K. napisał(a):

            > Drogi Panie/Droga Pani MM:
            >
            > Mam dla Pana/Pani bardzo złą wiadomość. Tygodnik Wprost (Nr. 31/2003)
            > przedrukował za Business Week listę 1000 najwiekszych firm na świecie,
            > opatrując tą listę pewno bardzo dla Pana/Pani nieprzyjemnym tytułem:
            > "Amerykańskie firmy nokautują konkurentów". Ja powiedziałbym, że "Klimat
            dla
            > businessu w Ameryce nokautuje takie klimaty w innych krajach".

            W tej chwili wpycha pan w moje usta slowa, ktorych nie wypowiedzialem. To
            zalosna dziecinada i nie przystoi osobie, ktora gornolotnie chce pouczac
            innych.


            >
            > Najgorsza wiadomość to ta, że Microsoft, nic według Pana/Pani nie warta
            firma,
            > która nic nigdy nie wymyśliła a tylko oszukała, okradła, wyłudziła,
            podrobiła,
            > zmusiła, nieuczciwie wyrolowała kogo można (w tym Pania/Panią i mnie) jest
            > druga (po General Electric) w kapitalizacji i ma wartość rynkową 263,99
            > miliardów dolarów USA.

            Widze, ze probuje pan uzywac ironii do ukrycia swojej niewiedzy w zakresie
            programowania komputerow. Prosze porozmawiac z jakimkolwiek programista co
            sadza o kodzie Microsoftu.

            I znow cytowanie slow, ktorych nigdy nie wypowiedzialem. Czy jest pan krewnym
            meerkata? Sadzac po pana postach i pogladach, identyfikuje sie pan z
            neokonserwatystami, wiec takie naciaganie prawdy nie powinno mnie juz dziwic.
            Ale coz, nie kazdy ma tzw. 'integrity'.

            >
            > Jeśli nieudacznik Bill Gates zbudował firmę wartą tyle pieniędzy, to chyba
            > Pan/Pani MM, znany/znana tytan intelektu i super spec/specówa od tajemnej
            > wiedzy jak działają firmy, wypadnie znacznie lepiej?
            >

            Dziekuje, nie narzekam, wrecz przeciwnie. Ale bynajmniej nie interesuje mnie
            pogon za takim sukcesem i stala zadza zdobycia jeszcze wiecej pieniedzy. Mam
            odmienna filozofie zyciowa - ale pan tego pewnie nie zrozumie.

            > Ja mam trzy firmy, ale żadna tak dobrze mi nie wyszła, jak ta jedna temu
            > Billowi... A szkoda.

            Pozostaje zasuwac dalej. No to za tych, co garuja. Zdrowko.

            • Gość: Jan K. Niewiedza w programowaniu komputerów IP: *.asm.bellsouth.net 05.08.03, 02:21
              Oj, coś za szybko Pan zarzuca mi niewiedzę w programowaniu komputerów. W 1973
              już programowałem w Fortranie (Pana pewno nie było jeszcze na świecie -
              komputer nie miał monitora ani klawiatury...), potem był Pascal, C, BASIC, APL,
              C++, i Java, oraz ezoteryczny assembler na Z80. Z systemów operacyjnych
              poznałem DEC/CDC, VAX, kilka smaków UNIXa (także ostatnio zmutowany do Mac OS X
              a wcześniej NeXt Step i OpenStep oraz Linux), wersje Mac OS od początku, CP/M,
              DOS, Windows od wersji 1.1, OS/2...

              Dwie z moich trzech firm są komputerowe, ale nie czyścimy styków w
              klawiaturach, tylko programujemy w C++ z MFC (Visual Studio) oraz w samym C.

              vi editor Pan zna? Pamięta Pan wszystkie jego komendy? Jak tam znajomość
              EMACSa?

              Jan K.


              Gość portalu: MM napisał(a):

              > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
              >
              > > Drogi Panie/Droga Pani MM:
              > >
              > > Mam dla Pana/Pani bardzo złą wiadomość. Tygodnik Wprost (Nr. 31/2003)
              > > przedrukował za Business Week listę 1000 najwiekszych firm na świecie,
              > > opatrując tą listę pewno bardzo dla Pana/Pani nieprzyjemnym tytułem:
              > > "Amerykańskie firmy nokautują konkurentów". Ja powiedziałbym, że "Klimat
              > dla
              > > businessu w Ameryce nokautuje takie klimaty w innych krajach".
              >
              > W tej chwili wpycha pan w moje usta slowa, ktorych nie wypowiedzialem. To
              > zalosna dziecinada i nie przystoi osobie, ktora gornolotnie chce pouczac
              > innych.
              >
              >
              > >
              > > Najgorsza wiadomość to ta, że Microsoft, nic według Pana/Pani nie warta
              > firma,
              > > która nic nigdy nie wymyśliła a tylko oszukała, okradła, wyłudziła,
              > podrobiła,
              > > zmusiła, nieuczciwie wyrolowała kogo można (w tym Pania/Panią i mnie) jest
              >
              > > druga (po General Electric) w kapitalizacji i ma wartość rynkową 263,99
              > > miliardów dolarów USA.
              >
              > Widze, ze probuje pan uzywac ironii do ukrycia swojej niewiedzy w zakresie
              > programowania komputerow. Prosze porozmawiac z jakimkolwiek programista co
              > sadza o kodzie Microsoftu.
              >
              > I znow cytowanie slow, ktorych nigdy nie wypowiedzialem. Czy jest pan krewnym
              > meerkata? Sadzac po pana postach i pogladach, identyfikuje sie pan z
              > neokonserwatystami, wiec takie naciaganie prawdy nie powinno mnie juz dziwic.
              > Ale coz, nie kazdy ma tzw. 'integrity'.
              >
              > >
              > > Jeśli nieudacznik Bill Gates zbudował firmę wartą tyle pieniędzy, to chyba
              >
              > > Pan/Pani MM, znany/znana tytan intelektu i super spec/specówa od tajemnej
              > > wiedzy jak działają firmy, wypadnie znacznie lepiej?
              > >
              >
              > Dziekuje, nie narzekam, wrecz przeciwnie. Ale bynajmniej nie interesuje mnie
              > pogon za takim sukcesem i stala zadza zdobycia jeszcze wiecej pieniedzy. Mam
              > odmienna filozofie zyciowa - ale pan tego pewnie nie zrozumie.
              >
              > > Ja mam trzy firmy, ale żadna tak dobrze mi nie wyszła, jak ta jedna temu
              > > Billowi... A szkoda.
              >
              > Pozostaje zasuwac dalej. No to za tych, co garuja. Zdrowko.
              >
              • Gość: MM Re: Niewiedza w programowaniu komputerów IP: *.muf138.nycm.n54ny05r18.dsl.att.net 06.08.03, 18:05
                Gość portalu: Jan K. napisał(a):

                > Oj, coś za szybko Pan zarzuca mi niewiedzę w programowaniu komputerów. W
                1973
                > już programowałem w Fortranie (Pana pewno nie było jeszcze na świecie -
                > komputer nie miał monitora ani klawiatury...)

                Bylem bylem, i doskonale pamietam klepanie punchcards.

                > , potem był Pascal, C, BASIC, APL,
                >
                > C++, i Java, oraz ezoteryczny assembler na Z80. Z systemów operacyjnych
                > poznałem DEC/CDC, VAX, kilka smaków UNIXa (także ostatnio zmutowany do Mac OS
                X
                >
                > a wcześniej NeXt Step i OpenStep oraz Linux), wersje Mac OS od początku,
                CP/M,
                > DOS, Windows od wersji 1.1, OS/2...

                Gratuluje. Tym bardziej mnie dziwi pana dyletancka uwaga o "doskonalosci"
                Microsoftu.

                >
                > Dwie z moich trzech firm są komputerowe, ale nie czyścimy styków w
                > klawiaturach, tylko programujemy w C++ z MFC (Visual Studio) oraz w samym C.

                Ja rowniez programowalem C++, wliczajac w to Microsoftowskie ActiveX i COM.
                Tyle, ze teraz juz sie w to nie bawie. I w zyciu nie widzialem takiego 'code
                bloating' jak wlasnie w komponentach Microsoftu. Jak mowilem, przerost formy
                nad trescia.

                • dritte_dame Re: Niewiedza w programowaniu komputerów 06.08.03, 18:25
                  Gość portalu: MM napisał(a):

                  > ... w zyciu nie widzialem takiego 'code
                  > bloating' jak wlasnie w komponentach Microsoftu. Jak mowilem, przerost formy
                  > nad trescia.
                  >

                  Cos w tym jest.
                  Gdy czasem debugging zawlecze czlowieka do kodu zrodlowego ich bibliotek to
                  zdarza sie ze resztki wlosow na glowie powstaja.

                  Z drugiej strony - uraganie na Windows et consortes jest znacznie ulatwione
                  gdyz to wlasnie ten system i jego aplikacje ma najwieksze mozliwosci
                  zaprezentowania swoich wad najszerszej publicznosci.

                  "Znacznie lepsze" Mac, Unixy itp. w znacznym stopniu zawdzieczaja taka opinie o
                  sobie niedostatecznemu "ostrzelaniu" przez masy (czesto niezbyt kompetentnych)
                  uzytkownikow. Przy blizszym poznaniu wiele mozna zarzucic takze stabilnosci
                  Solarisa, HP-UX i AIX oraz jakosci narzedzi programistycznych tamze. (Mniejsza
                  juz o kompatybilnosc miedzy roznymi UNIXami).

                  • Gość: MM Re: Niewiedza w programowaniu komputerów IP: *.z64-154-67.customer.algx.net 07.08.03, 00:29
                    dritte_dame napisała:

                    > Gość portalu: MM napisał(a):

                    >
                    > Cos w tym jest.
                    > Gdy czasem debugging zawlecze czlowieka do kodu zrodlowego ich bibliotek to
                    > zdarza sie ze resztki wlosow na glowie powstaja.


                    Tak to jest jak sie zaczyna budowe od pelnej abstrakcji typu 'IUnknown' ;o)


                    > Z drugiej strony - uraganie na Windows et consortes jest znacznie ulatwione
                    > gdyz to wlasnie ten system i jego aplikacje ma najwieksze mozliwosci
                    > zaprezentowania swoich wad najszerszej publicznosci.
                    >
                    > "Znacznie lepsze" Mac, Unixy itp. w znacznym stopniu zawdzieczaja taka opinie
                    o
                    >
                    > sobie niedostatecznemu "ostrzelaniu" przez masy (czesto niezbyt
                    kompetentnych)
                    > uzytkownikow. Przy blizszym poznaniu wiele mozna zarzucic takze stabilnosci
                    > Solarisa, HP-UX i AIX oraz jakosci narzedzi programistycznych tamze.
                    (Mniejsza
                    > juz o kompatybilnosc miedzy roznymi UNIXami).

                    Byc moze, chociaz podejrzewam, ze w ostatnich latach pojawilo sie juz
                    wystarczajaco duzo iMac-ow i iBook-ow wsrod ogolu pospolstwa zeby jakiekolwiek
                    powazniejsze problemy wyplynely na swiatlo dzienne.

                    Moim zdaniem problem polega m.in. na tym, ze Microsoft nie wzdraga sie przed
                    wypuszczeniem niesprawdzonego do konca produktu (vide slynna juz prezentacja
                    Windows Gatesa, gdy pokazal mu sie 'blue screen of death'), podczas gdy Steve
                    Jobs lubi swoje cacka dopieszczac az do artyzmu.

                    Druga przyczyna jest wlasnie sam fakt rozmiaru programow i ilosci kodu. Zreszta
                    nie tylko Microsoft w tej dziedzinie grzeszy, ale oni to doprowadzaja juz do
                    obledu. Ja zawsze jako przyklad zwiezlosci i funkcjonalnosci podaje Quark
                    XPress - program ktory jest standartem w DTP od lat, a do niedawna mial rozmiar
                    bodajze siedmiu czy osmiu malych dyskietek. I funkcjonowal jak trzeba.
      • Gość: Peter Re: Szanse zrobienia kariery w Europie i w USA IP: 194.88.103.* 06.08.03, 12:39
        Co to za debil to napisal???
    • Gość: kou Zreformować państwo opiekuńcze??? IP: *.dutzend.stw.uni 03.08.03, 21:28
      CDU/CSU tez wiele nie zrobi - choc na pewno lepsi oni niz SPD czy kosmici. Jak
      sama nazwa wskazuje sa to socjalisci. Co wiecej nawet teoretycznie liberalna
      FDP twierdzi,ze "soziale Marktwirtschaft" jest najlepszym ustrojem swiata.
      Niemcy musza jeszcze sporo zbiedniec, ale przypuszczalnie nic sie nie naucza i
      dalej beda socjalistami - na pochybel sobie i Europie.
      • Gość: Jan K. CSU/CDU i FDP IP: *.asm.bellsouth.net 03.08.03, 22:37
        Ma Pan/Pani rację. W Europie bardzo ciężko jest wygrać wybory proponując
        rozmontowanie socjalizmu. Dlatego Ameryka ma szczęście... Jest u nas też dużo
        lewactwa (prosze popatrzeć na bzdurzenie HaHa powyżej), ale jest tego za mało,
        aby zmienić kurs. Nawet stan Vermont, gdzie (jedynym) reprezentatem w
        Kongresie jest oficjalnie określający się jako socjalista Sanders (profesor
        uniwersytetu - zawsze był na pensji i nie musiał działać na rynku) i gdzie
        często gubernatorami są ludzie lewicy, ma bardzo mało socjalizmu w praktyce.
        Jan K.


        Gość portalu: kou napisał(a):

        > CDU/CSU tez wiele nie zrobi - choc na pewno lepsi oni niz SPD czy kosmici.
        Jak
        > sama nazwa wskazuje sa to socjalisci. Co wiecej nawet teoretycznie liberalna
        > FDP twierdzi,ze "soziale Marktwirtschaft" jest najlepszym ustrojem swiata.
        > Niemcy musza jeszcze sporo zbiedniec, ale przypuszczalnie nic sie nie naucza
        i
        > dalej beda socjalistami - na pochybel sobie i Europie.
        • Gość: HaHa Re: CSU/CDU i FDP & ... szczescie Ameryki :) IP: *.proxy.aol.com 04.08.03, 19:37
          Gość portalu: Jan K. napisał(a):

          > Ma Pan/Pani rację. W Europie bardzo ciężko jest wygrać wybory proponując
          > rozmontowanie socjalizmu. Dlatego Ameryka ma szczęście... Jest u nas też
          dużo
          >
          > lewactwa (prosze popatrzeć na bzdurzenie HaHa powyżej), ale jest tego za
          mało,
          > aby zmienić kurs.

          Panie?

          Ja nie bardzo rozumiem KOGO Pan chce "uszczesliwic" swoimi "amerykanskimi
          receptami"?.
          Nie rozumiem tez KTO Pana o to prosi?.
          Zapchaj sie Pan swoim amerykanskim bogactwem i wasza "sprawiedliwoscia
          spoleczna"! - zjedz 2 hamburgery dziennie wiecej i kup sobie wiekszy samochod!.
          KTO Panu broni? - europejscy "lewacy" - jak panskim zdaniem ja? :))))

          Mialam okazje bywac w panskim "amerykanskim raju" i... nawet przez chwile nie
          mialam najmniejszej checi tam zyc, pracowac i.... dzielic tego
          ogolnonarodowego "bogactwa".

          Jak dlugo w panskiej "krainie szczesliwosci" wyznacznikiem przynaleznosci
          do "elity" bedzie noszenie garniturow f-my Armani i posiadanie europejskiego
          auta jak Mercedes, BMW czy Porsche i jak dlugo w "biednej, lewackiej Europie" -
          spokojnie mozna spacerowac wieczorami po ulicych miast nie bedac zaczepianym
          przez horde odpadow spolecznych w postaci narkomanow, mlodocianych gangsterow i
          innego barachla - obywateli tego "eldorado ekonomicznego" - zachowaj Pan swoje
          rady dla siebie! :(
          • Gość: Jan K. Sprzedaż niemieckich samochodów spadła... IP: *.asm.bellsouth.net 05.08.03, 00:24
            Droga Pani HaHa:
            Sprzedaż samochodów niemieckich jak i win francuskich bardzo ostatnio u nas
            spadła. BMW naprasza się tak, że doskonale wyposażony model 325i można mieć na
            lease (wynajęty, do oddania po 3 latach) za jedyne $325 miesięcznie. Za takie
            pieniądze ma się marnego Chevroleta, a ludzie jakoś na te beamery (beamer - tak
            się mówi na BMW w USA) nie lecą...
            Jan K.


            Gość portalu: HaHa napisał(a):

            > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
            >
            > > Ma Pan/Pani rację. W Europie bardzo ciężko jest wygrać wybory proponując
            > > rozmontowanie socjalizmu. Dlatego Ameryka ma szczęście... Jest u nas też
            >
            > dużo
            > >
            > > lewactwa (prosze popatrzeć na bzdurzenie HaHa powyżej), ale jest tego za
            > mało,
            > > aby zmienić kurs.
            >
            > Panie?
            >
            > Ja nie bardzo rozumiem KOGO Pan chce "uszczesliwic" swoimi "amerykanskimi
            > receptami"?.
            > Nie rozumiem tez KTO Pana o to prosi?.
            > Zapchaj sie Pan swoim amerykanskim bogactwem i wasza "sprawiedliwoscia
            > spoleczna"! - zjedz 2 hamburgery dziennie wiecej i kup sobie wiekszy
            samochod!.
            > KTO Panu broni? - europejscy "lewacy" - jak panskim zdaniem ja? :))))
            >
            > Mialam okazje bywac w panskim "amerykanskim raju" i... nawet przez chwile nie
            > mialam najmniejszej checi tam zyc, pracowac i.... dzielic tego
            > ogolnonarodowego "bogactwa".
            >
            > Jak dlugo w panskiej "krainie szczesliwosci" wyznacznikiem przynaleznosci
            > do "elity" bedzie noszenie garniturow f-my Armani i posiadanie europejskiego
            > auta jak Mercedes, BMW czy Porsche i jak dlugo w "biednej, lewackiej
            Europie" -
            >
            > spokojnie mozna spacerowac wieczorami po ulicych miast nie bedac zaczepianym
            > przez horde odpadow spolecznych w postaci narkomanow, mlodocianych gangsterow
            i
            >
            > innego barachla - obywateli tego "eldorado ekonomicznego" - zachowaj Pan
            swoje
            > rady dla siebie! :(
            • Gość: Piotr Kraczkowski Re: Sprzedaż niemieckich samochodów spadła... IP: *.wiso.uni-erlangen.de 09.08.03, 14:27
              Gość portalu: Jan K. napisał(a):

              > Droga Pani HaHa:
              > Sprzedaż samochodów niemieckich jak i win francuskich
              bardzo ostatnio u nas
              > spadła.

              To skutek nabrania sie na rozpowszechniane
              przez takich jak pan iluzje o USA i kupno
              zacofanego w stosunku do przemyslu samochodowego
              Niemiec amerykanskiego Chrysler´a.
              I wynik podatnosci nierozgarnietych "obywateli" USA
              na manipulacje medialna.
              • galaxy2099 Re: Sprzedaż niemieckich samochodów spadła... 09.08.03, 18:41
                Oto przedruk najnowszych badan.
                Czas otworzyc oczy Panie Kraczkowski nawet w tak banalnej kwestii jak
                motoryzacja bo o stosunkach politycznych czy spolecznych w dzisiekjszym swiecie
                nawet nie wspomne.


                Japonskie koncerny Toyota, Honda, Nissan i Mazda produkuja najbardziej
                niezawodne samochody - wynika z badania magazynu "Which?", w którym 80 tys.
                osób ocenialo 138 modeli - informuje piatkowy "Puls Biznesu".
                Gorzej z niemieckimi autami - zaden producent nie znalazl sie nawet w
                kategorii "dobry". Mercedes-Benz spadl o dwie kategorie z najlepszej do
                przecietnej. Tak samo, juz czwarty rok z rzedu, oceniono BMW. Ocena
                niezawodnosci aut Volkswagena spadla do slabej.
                Natomiast amerykanski Ford, który w latach 1998-2000 byl oceniany w najnizszej
                kategorii, w ubieglym roku znalazl sie juz w przecietnej, a w tym - w dobrej.

                Gość portalu: Piotr Kraczkowski napisał(a):

                > Gość portalu: Jan K. napisał(a):
                >
                > > Droga Pani HaHa:
                > > Sprzedaż samochodów niemieckich jak i win francuskich
                > bardzo ostatnio u nas
                > > spadła.
                >
                > To skutek nabrania sie na rozpowszechniane
                > przez takich jak pan iluzje o USA i kupno
                > zacofanego w stosunku do przemyslu samochodowego
                > Niemiec amerykanskiego Chrysler´a.
                > I wynik podatnosci nierozgarnietych "obywateli" USA
                > na manipulacje medialna.
                • Gość: J.K. do Galaxy, prywatne pytanie.... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.08.03, 19:09
                  sluchaj, 15-go sierpnia moj syn leci (z moja zona) do Danbury, Connecticut.
                  bedzie tam tydzien.
                  A potem od 22-go siernia bedzie w San Francisco, dwa tygodnie.
                  Opieke i zycie maja oni u moich znajomych zapewniona,
                  ale chodzi mi o kontakty "duchowe" dla mojego syna.
                  nie znasz nikogo w tych okolicach, kto ma kogos w wieku mojego syna
                  (13 i 1/2 roku, chlopak zna sie super na komputerach, po angielsku troche mowi)

                  gdyby cos, to odezwij sie do mnie na: j-k@gazeta.pl.

                  pozdraviam
              • Gość: J.K. Stal Pan sie specjalista od techniki.? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.08.03, 19:01
                do tej pory podawal sie Pan za Ekonomiste
                (ze specjalnoscia: kultura indian Pueblo).
                To coz, niemieckie samochody sa bardzie technologicznie zaawansowane
                od amerykanskich?
                a co z japonskimi, ktorych sprzedaz w USA tez spadla?

                J.K.
                (tez ekonomista)
                ale pracujacy 20 lat w technice.
              • gabrielacasey To wina merca A klasy. I tfuu...Smarta. 09.08.03, 20:58
    • Gość: JOrl A moze USA przestanie zebrac po Swiecie??? IP: *.dip.t-dialin.net 09.08.03, 19:16
      galaxy2099 napisał:

      > Teraz trzeba splacac dlugi i wypracowywac sobie lepsza
      > przyszlosc. Tylko czy SPD stac na takie reformy, ktore
      > gwarantowalyby rozwoj gospodarczy ?
      > Stawiam zloto przeciw orzechom, ze trzeba z tym poczekac na CDU.
      > A to troche potrwa bo ostatnie wybory sobie Niemcy spartaczyli.
      >

      A powiedz mi galaxy dlaczego jak jestescie tacy dobrzy okradacie swiat na
      obecnie 500 mild $? Bo przeciez tyle jest wasz aktualny deficyt handlowy. A to
      przeciez nic innego, jak to, ze o te wlasnie 500 mild$ wiecej konsumujecie jak
      wytwarzacie. I to robicie juz z rozmachem 10 lat. Powinniscie miec juz
      skumulowane z 2-3 tys mild $ dlugu. W stosunku do swiata.
      Jestescie cos takiego jak taki co zyje na socjale. A conajmnie doplacacie sobie
      do zycia lazac z lapa zebracza po swiecie.
      I to jakos dziwnie z po towary przemyslowe. Cos u was z przemyslem nie tak? Nie
      potraficie sami produkowac? Bo wyglada na to ze najlepsze zawody tam u was to
      zongler finansowy, adwokat itd.
      A po tych Enronach i Andersonach wyglada na to, ze u was tam w USA cos
      podobnego jak w komunie. Gdzie dyrektor kopalni podawal ile to ma wegla na
      haldzie aby dostac premie. A wegla NIE bylo. Tak i tam u was z wynikami
      ekonomicznymi tez wyglada.
      Pozdrowienia

      • galaxy2099 Re: A moze USA przestanie zebrac po Swiecie??? 09.08.03, 19:34
        Oj przyjacielu malo wiesz o USA.
        I zamiast folozofowac skup sie na tym jak u Was ten deficyt czyli zycie na
        kredyt innych splacic.
        A jesli chodzi o zebranie to raczej wy Niemcy zebrzecie w komisji europejskiej
        aby wam kary nie nalozono za przekroczenie 3% deficytu budzetowego juz drugi
        rok z rzedu. To taka niemiecka sprawiedliwosc : jak Niemcy zlamia prawo to
        mozna przymknac oko jak inni, biedniejsi to trzeba zgodnie z prawem kare
        nalozyc.


        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > galaxy2099 napisał:
        >
        > > Teraz trzeba splacac dlugi i wypracowywac sobie lepsza
        > > przyszlosc. Tylko czy SPD stac na takie reformy, ktore
        > > gwarantowalyby rozwoj gospodarczy ?
        > > Stawiam zloto przeciw orzechom, ze trzeba z tym poczekac na CDU.
        > > A to troche potrwa bo ostatnie wybory sobie Niemcy spartaczyli.
        > >
        >
        > A powiedz mi galaxy dlaczego jak jestescie tacy dobrzy okradacie swiat na
        > obecnie 500 mild $? Bo przeciez tyle jest wasz aktualny deficyt handlowy. A
        to
        > przeciez nic innego, jak to, ze o te wlasnie 500 mild$ wiecej konsumujecie
        jak
        > wytwarzacie. I to robicie juz z rozmachem 10 lat. Powinniscie miec juz
        > skumulowane z 2-3 tys mild $ dlugu. W stosunku do swiata.
        > Jestescie cos takiego jak taki co zyje na socjale. A conajmnie doplacacie
        sobie
        >
        > do zycia lazac z lapa zebracza po swiecie.
        > I to jakos dziwnie z po towary przemyslowe. Cos u was z przemyslem nie tak?
        Nie
        >
        > potraficie sami produkowac? Bo wyglada na to ze najlepsze zawody tam u was to
        > zongler finansowy, adwokat itd.
        > A po tych Enronach i Andersonach wyglada na to, ze u was tam w USA cos
        > podobnego jak w komunie. Gdzie dyrektor kopalni podawal ile to ma wegla na
        > haldzie aby dostac premie. A wegla NIE bylo. Tak i tam u was z wynikami
        > ekonomicznymi tez wyglada.
        > Pozdrowienia
        >
        • Gość: JOrl Re: A moze USA przestanie zebrac po Swiecie??? IP: *.dip.t-dialin.net 09.08.03, 21:54
          galaxy2099 napisał:

          > Oj przyjacielu malo wiesz o USA.
          > I zamiast folozofowac skup sie na tym jak u Was ten deficyt czyli zycie na
          > kredyt innych splacic.
          > A jesli chodzi o zebranie to raczej wy Niemcy zebrzecie w komisji
          europejskiej
          > aby wam kary nie nalozono za przekroczenie 3% deficytu budzetowego juz drugi
          > rok z rzedu. To taka niemiecka sprawiedliwosc : jak Niemcy zlamia prawo to
          > mozna przymknac oko jak inni, biedniejsi to trzeba zgodnie z prawem kare
          > nalozyc.

          Czyzbys chcial zaprzeczyc, ze USA ma deficyt handlowy w tym roku na ok. 500
          mild$?? Wiec co ja takiego nie wiem o USA? Ze ma deficyt? A Niemcy nie zyja na
          kredyt u innych. Maja nadwyzke handlowa. Czyli wiecej exportuja jak importuja.
          Czyli wiecej produkuja jak konsumuja. Dokladnie odwrotnie jak w USA.
          A druga sprawa, deficyt budzetowy. Sa to dlugi rzadu niemieckiego w stosunku do
          krajowcow. Zostaje w rodzinie. A poza tym Wy tam w USA macie jego chyba z 5%.
          Deficytu budzetowego.
          Ale dziadowanie polega na zycie na koszt innych krajow. I wlasnie Wy, tacy
          Wspaniali, robicie to od lat ponad 10.
          Pozdrowienia
          • galaxy2099 Re: A moze USA przestanie zebrac po Swiecie??? 09.08.03, 22:42
            Widzisz kolego, jeszcze raz sie okazuje, ze niewiele wiesz o USA i jej
            gospodarce.
            Deficyt u nas jest ponizej 4%, liczba porownywalna do tegov niemieckiego popimo
            tego ze USA prowadza wojne w przeciwienstwie do Niemiec.
            A poza tym kolego glug wewnetrzny to na pozor jest dlugiem tylko Niemcow bo
            placa za niego cala Europa. W koncu UE to jeden organizm gospodarczy a i
            pozyczaja rzadowi Niemiec wierzyciele z calego swiata a nie tylko Niemcy.
            Wychodzi brak wiedzy kolego.
            No i co z tego, ze wy wiecej exportujecie niz importujecie jesli macie tak
            ogromny deficyt. To tylko oznacza, ze przezeracie jeszcze wiecej a nie stac was
            na to.
            A na czyj to koszt zyja Amerykanie i dlaczego obligacje rzadu amerykanskiego
            maja najwyzszy rating z mozliwych skoro jest tak zle, ty moj blaznie.
            Dlaczegoz to m.innymi inwestorzy z Niemiec kupuja te amerykanskie obligacje ?
            Nie za trudne to dla ciebie ?




            Gość portalu: JOrl napisał(a):

            > galaxy2099 napisał:
            >
            > > Oj przyjacielu malo wiesz o USA.
            > > I zamiast folozofowac skup sie na tym jak u Was ten deficyt czyli zycie na
            >
            > > kredyt innych splacic.
            > > A jesli chodzi o zebranie to raczej wy Niemcy zebrzecie w komisji
            > europejskiej
            > > aby wam kary nie nalozono za przekroczenie 3% deficytu budzetowego juz dru
            > gi
            > > rok z rzedu. To taka niemiecka sprawiedliwosc : jak Niemcy zlamia prawo to
            >
            > > mozna przymknac oko jak inni, biedniejsi to trzeba zgodnie z prawem kare
            > > nalozyc.
            >
            > Czyzbys chcial zaprzeczyc, ze USA ma deficyt handlowy w tym roku na ok. 500
            > mild$?? Wiec co ja takiego nie wiem o USA? Ze ma deficyt? A Niemcy nie zyja
            na
            > kredyt u innych. Maja nadwyzke handlowa. Czyli wiecej exportuja jak
            importuja.
            > Czyli wiecej produkuja jak konsumuja. Dokladnie odwrotnie jak w USA.
            > A druga sprawa, deficyt budzetowy. Sa to dlugi rzadu niemieckiego w stosunku
            do
            >
            > krajowcow. Zostaje w rodzinie. A poza tym Wy tam w USA macie jego chyba z 5%.
            > Deficytu budzetowego.
            > Ale dziadowanie polega na zycie na koszt innych krajow. I wlasnie Wy, tacy
            > Wspaniali, robicie to od lat ponad 10.
            > Pozdrowienia
            • Gość: MM Re: A moze USA przestanie zebrac po Swiecie??? IP: *.dyn.optonline.net 09.08.03, 22:58
              galaxy2099 napisał:

              > Widzisz kolego, jeszcze raz sie okazuje, ze niewiele wiesz o USA i jej
              > gospodarce.
              > Deficyt u nas jest ponizej 4%, liczba porownywalna do tegov niemieckiego
              popimo
              >
              > tego ze USA prowadza wojne w przeciwienstwie do Niemiec.
              > A poza tym kolego glug wewnetrzny to na pozor jest dlugiem tylko Niemcow bo
              > placa za niego cala Europa. W koncu UE to jeden organizm gospodarczy a i
              > pozyczaja rzadowi Niemiec wierzyciele z calego swiata a nie tylko Niemcy.
              > Wychodzi brak wiedzy kolego.
              > No i co z tego, ze wy wiecej exportujecie niz importujecie jesli macie tak
              > ogromny deficyt. To tylko oznacza, ze przezeracie jeszcze wiecej a nie stac
              was
              >
              > na to.
              > A na czyj to koszt zyja Amerykanie i dlaczego obligacje rzadu amerykanskiego
              > maja najwyzszy rating z mozliwych skoro jest tak zle, ty moj blaznie.
              > Dlaczegoz to m.innymi inwestorzy z Niemiec kupuja te amerykanskie obligacje ?
              > Nie za trudne to dla ciebie ?
              >
              >

              Mala poprawka. Aktualnie obligacje rzadowe USA (10-letnie) sa na poziomie
              najnizszym od roku 1984. Gwoli scislosci.
              • galaxy2099 Re: A moze USA przestanie zebrac po Swiecie??? 10.08.03, 17:06
                Jezeli juz sie bawimy w "scislosci" to moze napiszesz jaki to rating maja
                te "najnizsze od 1984" obligacje rzadu amerykanskiego i porownasz z
                analogicznymi 10-letnimi obligacjami rzadu Niemiec w tej samej agencji
                ratingowej np. Moody's, Standard & Poor's.
                Wtedy ten biedny Jorl i inni beda mogli porownac "na wlasne oczy" co znaczy
                demagogiczne "...na poziomie najnizszym od..."

                Gość portalu: MM napisał(a):

                > galaxy2099 napisał:
                >
                > > Widzisz kolego, jeszcze raz sie okazuje, ze niewiele wiesz o USA i jej
                > > gospodarce.
                > > Deficyt u nas jest ponizej 4%, liczba porownywalna do tegov niemieckiego
                > popimo
                > >
                > > tego ze USA prowadza wojne w przeciwienstwie do Niemiec.
                > > A poza tym kolego glug wewnetrzny to na pozor jest dlugiem tylko Niemcow b
                > o
                > > placa za niego cala Europa. W koncu UE to jeden organizm gospodarczy a i
                > > pozyczaja rzadowi Niemiec wierzyciele z calego swiata a nie tylko Niemcy.
                > > Wychodzi brak wiedzy kolego.
                > > No i co z tego, ze wy wiecej exportujecie niz importujecie jesli macie tak
                >
                > > ogromny deficyt. To tylko oznacza, ze przezeracie jeszcze wiecej a nie sta
                > c
                > was
                > >
                > > na to.
                > > A na czyj to koszt zyja Amerykanie i dlaczego obligacje rzadu amerykanskie
                > go
                > > maja najwyzszy rating z mozliwych skoro jest tak zle, ty moj blaznie.
                > > Dlaczegoz to m.innymi inwestorzy z Niemiec kupuja te amerykanskie obligacj
                > e ?
                > > Nie za trudne to dla ciebie ?
                > >
                > >
                >
                > Mala poprawka. Aktualnie obligacje rzadowe USA (10-letnie) sa na poziomie
                > najnizszym od roku 1984. Gwoli scislosci.
                • Gość: MM Re: A moze USA przestanie zebrac po Swiecie??? IP: *.dyn.optonline.net 11.08.03, 01:35
                  galaxy2099 napisał:

                  > Jezeli juz sie bawimy w "scislosci" to moze napiszesz jaki to rating maja
                  > te "najnizsze od 1984" obligacje rzadu amerykanskiego i porownasz z
                  > analogicznymi 10-letnimi obligacjami rzadu Niemiec w tej samej agencji
                  > ratingowej np. Moody's, Standard & Poor's.
                  > Wtedy ten biedny Jorl i inni beda mogli porownac "na wlasne oczy" co znaczy
                  > demagogiczne "...na poziomie najnizszym od..."
                  >


                  Bogus, co ty mi caly czas z tymi Niemcami wyskakujesz. Ja ci mowie, ze
                  sytuacja u nas jest zla, pod wieloma wzgledami najgorsza od lat, a ty mi
                  tutaj, ze w Niemczech jest gorzej. A co mi po tym - w koncu nie mieszkamy w
                  Niemczech, prawda?
                  • galaxy2099 Re: A moze USA przestanie zebrac po Swiecie??? 11.08.03, 20:01
                    No nie, nie, nie.
                    Oslabiasz mnie. Jak ci sie Niemcy nie podobaja to wez sobie podstaw w to
                    miejsce Francje, Japonie, Kanade czy hgw co. Ale cos podstaw.
                    Nie pisz tylko, ze to co sie dzieje na swiecie nie ma zadnego wplywu na
                    sytuacje w USA. BO MA.
                    Wlasnie takie porownywanie do tego co bylo 20, 30, 50 lat temu w Ameryce ma
                    ograniczony sens. Duzo sensowniej jest odnosic obecna sytucje gospodarcza w USA
                    do ogolnej sytuacji w ekonomii swiatowej.
                    Tylko nie pisz mi, ze nie mam racji.
                    Wlasnie takie porownania do innych pokazuja wlasciwe miejsce gospodarki kraju X
                    na tle gospodarek panstw Y,Z,W itd i na tle globalnym. Wlasnie takie porownania
                    pozwalaja oceni czy gospodarka rozwija sie wlasciwie w danych uwarunkowaniach
                    globalnych. A obecnie nawet, ow czynnik globalny jest nawet istotniejszy niz
                    iles tam lat temu. W koncu zyjemy w erze globalizmu, nie.
                    Tak samo smieszyl mnie ten twoj propagandowy wyskok o najwiekszym deficycie w
                    historii. Najwiekszy to on jest ale w wartosci bezwzglednej. Ale na allaha jak
                    mozna porownywac np. wartosc $1 z roku 1970 i wartosc $1 z roku 2003. A
                    przeciez za Cartera tenze deficyt przekraczal nawet 7% PKB. Przy tej wartosci
                    obecne bodajze 3.5% PKB to male piwo przed sniadaniem.
                    Wiec, chlopie, przestan mi tu z takimi tekstami wyskakiwac.


                    ość portalu: MM napisał(a):

                    > galaxy2099 napisał:
                    >
                    > > Jezeli juz sie bawimy w "scislosci" to moze napiszesz jaki to rating maja
                    > > te "najnizsze od 1984" obligacje rzadu amerykanskiego i porownasz z
                    > > analogicznymi 10-letnimi obligacjami rzadu Niemiec w tej samej agencji
                    > > ratingowej np. Moody's, Standard & Poor's.
                    > > Wtedy ten biedny Jorl i inni beda mogli porownac "na wlasne oczy" co znacz
                    > y
                    > > demagogiczne "...na poziomie najnizszym od..."
                    > >
                    >
                    >
                    > Bogus, co ty mi caly czas z tymi Niemcami wyskakujesz. Ja ci mowie, ze
                    > sytuacja u nas jest zla, pod wieloma wzgledami najgorsza od lat, a ty mi
                    > tutaj, ze w Niemczech jest gorzej. A co mi po tym - w koncu nie mieszkamy w
                    > Niemczech, prawda?
    • dritte_dame Panie Kraczkowski 09.08.03, 19:56
      Czy po studiach zamierza sie Pan zajac biznesem czy polityka?
      • gabrielacasey Mysle, ze zostanie kaplanem Kosciola Scjentystow. 09.08.03, 20:54
        Co nam Bozia daj...
    • Gość: JOrl Bush na prezydenta!!! IP: *.dip.t-dialin.net 10.08.03, 21:39
      galaxy, ja NIE zaprzeczam, ze do was tam w USA wplywaja pieniadze z calego
      swiata aby finansowac wasz deficyt handlowy. Bo jeszcze raz, wiecej
      konsumujecie jak produkujecie. I one wplywaja dobrowolnie tam do was. Ja sie
      pytam tylko, dlaczego jak jestescie tacy wspaniali malo produkujecie i musicie
      rabowac (naturalnie dzieje sie to dobrowolnie jak powiedzialem, ale to nie
      zmienie faktu!) Swiat!
      Jestem naprawde pelen podziwu dla was tam! Zyjecie lepiej jak pracujecie! Kazdy
      by tak chcial! Ale tylko tacy jak Wy to potraficie!
      Chociaz tak naprawde wyjdzie wam to bokiem. Ta pazernosc. Przemysl sie u was
      zwija, juz nie jest wiekszy jak japonski, a mniejszy jak EU. I to z kazdym
      rokiem narasta.
      Nic dziwnego, ze macie problemy z wojenkami. A cos ostatnio wasz Bush zaczal
      sie slinic do Niemiec? Co to? Takie Hipermocarstwo, zamiast takich Niemcow,
      Francje a i Turcje srogo ukarac, slini sie i prosi o pomoc? A wiesz dlaczego?
      Napisalem powyzej. Chciwy dwa razy traci. Slabniecie w oczach. Przez chciwosc.
      Jestem gotowy jeszcze troche na was pracowc. I mam nadzieje ze Bush bedzie
      wybrany znowu. Naturalnie sadze ze nie zmadrzeje. I spdniecie jeszcze lepiej na
      glowe. Im dluzej tak bedziecie robili jak teraz to bedziecie mieli wiekszego
      guza.
      Ale sie nie martw. USA bedzie istniala. Tylko bedzi musiala zaczac zyc na
      wlasny koszt.
      Pozdrowienia
      • dritte_dame Napisano z Reichu: 11.08.03, 01:39
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > ... do was tam w USA wplywaja pieniadze z calego
        > swiata ... I one wplywaja dobrowolnie tam do was.

        Kto i w jakim celu je tu dobrowolnie przysyla?


        > Zyjecie lepiej jak pracujecie!

        :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka