Gość: Wlodek
IP: 10.131.129.*
06.01.02, 17:21
Za kradzież, odmienne upodobania seksualne, pijaństwo karze się tu amputacją rąk i stóp, wyłupieniem oczu, chłostą. Kary wykonuje się w szpitalach wykorzystując nowoczesny sprzęt medyczny...
"Policjanci opróżnili plac i rozłożyli grubą płachtę niebieskiego plastiku na asfalcie. Skazany, któremu uprzednio podano środki uspokajające, został wyprowadzony z samochodu. Bosy, z rękoma skutymi kajdankami z tyłu i nogami w łańcuchach, został wyprowadzony na środek niebieskiej płachty. Kazano mu uklęknąć. Gdy urzędnik MSW przeczytał jego nazwisko i zbrodnię, do skazańca podszedł od tyłu kat z długim, krzywym mieczem. Zadał tylko jeden cios, tak silny, że głowa odleciała na metr. Pomocnik przyniósł ją lekarzowi. Ten ręką osłoniętą rękawiczką zatamował strumień krwi tryskający z szyi. Następnie przyszył głowę do ciała". To fragment relacji agencji AP z egzekucji w Arabii Saudyjskiej z kwietnia 2000 r.
Doniesienie AP znalazło się w grudniowym raporcie Human Rights Watch (HRW), jednym z niewielu dotyczących Arabii Saudyjskiej. Tytuł raport "Ogłuszająca cisza". Jak można się domyślać, wokół Arabii Saudyjskiej.
Zamachy na USA, dzieło saudyjskiego terrorysty Osamy ben Ladena, zwróciły uwagę świata na jego ojczyznę, gdzie rządzi jeden z najbardziej represyjnych reżimów świata
Średniowiecze i nowoczesność
Z raportu HRW wynika, że w 2000 w Arabii Saudyjskiej ścięto 121 osób (za 2001 nie ma jeszcze danych), a nie był to rok rekordowy. Wiadomo jednak, że proporcjonalnie do liczby ludności w Arabii Saudyjskiej wykonuje się więcej wyroków śmierci niż w Chinach, stale potępianych za okrucieństwo wymiaru sprawiedliwości.
Choć karę polegającą na amputacji ręki czy stopy albo na wyłupianiu oczu wykonuje się w szpitalach wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt, saudyjski wymiar sprawiedliwości tkwi duchowo w średniowieczu. Ścinani są mordercy, handlarze narkotyków, rabusie i "czarownicy". Ten ostatnie bardzo "pojemne" oskarżenie pozwala eliminować ludzi niewygodnych dla rodziny królewskiej. W 1996 r. za "magię oraz posiadanie książek, które szerzą przesądy i wiarę w wielu bogów" ścięty został po tajnym procesie 40-letni Syryjczyk Abd al Karim al Naqshabandi pracujący dla siostrzeńca króla. O egzekucji rodzina ofiary dowiedziała się przypadkowo z gazet. Abd al Karim nie miał adwokata i nie mógł powołać swoich świadków. Na czym polegała jego wina - nie wiadomo. Rodzina sądzi, że wiedział za dużo o pracodawcy i jego interesach.
Dozowanie batów
Procesy cudzoziemców takich jak Abd al Karim rzucają światło na sekrety saudyjskiego wymiaru sprawiedliwości bo tylko wówczas przedostają się na zewnątrz jakiekolwiek informacje. Wiadomo więc, że więźniów trzyma w całkowitym odosobnieniu i torturuje tak długo, aż się przyzna. Zeznania oskarżonego wystarczą do wydania wyroku (gdy te same kary wprowadzili afgańscy talibowie, uznano ich za barbarzyńców). Kradzież, odmienne upodobania seksualne, pijaństwo karane są amputacją rąk i stóp, wyłupianiem oczu, chłostą. Ta ostatnia jest umiejętnie dozowana, by skazany mógł ją wytrzymać. W 2000 r. sąd w Qunfuda skazał dziewięciu transwestytów na karę po 2600 batów. Chłostę rozłożono na pięćdziesiąt seansów.
Instrumentem kontroli politycznej jest budzący powszechny lęk wydział śledczy MSW tropiący opozycję i policja religijna podległa Komitetowi Szerzenia Cnoty i Powstrzymania Występku.
Cudzoziemscy niewolnicy
Prawo nie broni dyskryminowanych grup społecznych upośledzanych na tle religijnym, obyczajowym i społecznym. Prawo nie chroni od 6 do 7 mln cudzoziemców (z Indii, Egiptu, Pakistanu, Filipin, Bangladeszu), którzy obsługują 15 mln rodowitych mieszkańców Arabii Saudyjskiej. To właściwie niewolnicy całkowicie zdani na łaskę pracodawców, którym oddają paszport zaraz po przyjeździe i nie mogą opuścić kraju bez zaświadczenia szefa, że nie byli karani. Saudyjski pracodawca zapłaci im tyle, ile uzna za stosowne, a w razie sprzeciwu każe aresztować czy deportować.
O tym, co dzieje się domach, gdzie pracują filipińskie służące, można się tylko domyślać. Według oficjalnych danych saudyjskich w 2000 r. od pracodawców uciekło 19 tys. kobiet ....
Elegancja domowa
Dopiero w 2001 r. MSW uznało formalnie tożsamość kobiet, wydając im dowody osobiste ze zdjęciem. Wcześniej legitymowały się "dowodem rodzinnym" ze zdjęciem męża albo ojca.
Bogate kobiety mogą się ubierać w Paryżu, ale eleganckie stroje będą nosić tylko w domu. Stać je na samochód, ale nie wolno im go prowadzić.
Dzięki ropie w Arabii Saudyjskiej ziścił się sen o całkowitej separacji płci. Kobietom wolno studiować, ale wykład mężczyzny studentki oglądają na wideo. Mogą uczęszczać do kawiarni internetowych pod warunkiem że nie będą to kawiarnie kooedukacyjne. O rozwodzie i opiece nad dziećmi decyduje mężczyzna. Kobieta ma prawo do spadku, ale nie dostanie więcej niż połowę tego, co brat czy kuzyn.
Nikogo nie porusza dyskryminacja szyitów, 900-tysięcznej mniejszości religijnej. Zarówno rodzina królewska, jak i jej sunniccy oponenci są pod tym względem zgodni: szyici to heretycy, skryci wyznawcy politeizmu.
O bezprawiu w Arabii Saudyjskiej pisze się rzadko. Przede wszystkim dlatego, że dostęp do informacji jest marny: nie działają tu krajowe organizacje praw człowieka (a na ich danych bazują raporty organizacji międzynarodowych), nie ma niezależnej prasy. Rijad twierdzi, że nie ma nic do ukrycia, ale nie dopuszcza obserwatorów międzynarodowych, gdy ci np. chcą wizytować więzienia.
Gdy po 11 września Amerykanie przyjrzały sojusznikowi rodzina królewska była oburzona. Okazało się, że 15 z 19 zamachowców to Saudyjczycy. Zaczęto pisać, że Arabia Saudyjska dostarczała rekrutów al- Kaidzie, a monarchia patrzyła na to przez palce, bo wygodnie było się pozbyć z kraju "niespokojnych elementów". Mówi się strumieniu pieniędzy płynącym od największych rodzin saudyjskich do kas ben Ladena. W październiku zdenerwowany ks????????