borrka
24.10.08, 11:33
Nowe slowo-wytrych moskiewskiej propagandy.
Nie spotkalem sie z nim w zrodlach z czasow carskich.
Za CCCP rusofobia byla jak antymateria - gdzies tam istniala, ale nikt tego do konca nie udowodnil i na codzien wszyscy kochali sie jak czterej pancerni i pies, Nowotko i Fornalska, Stalin i Mao.
Bywaly obsuwy.
W 1920 roku zlakniony sowieckiej wolnosci polski proletariat przywital rosyjskich braci w okopach Warszawy.
Przypisano to nieludzkiemu terorowi bialych panow.
A na uzytek wewnetrzny uznano kampanie za ... zwyciestwo !
Nie od razu oczywiscie, ale sam widzialem sowiecki "komiks" promujacy wiktorie Tuchaczewskiego.
Bez kitu.
Tak wiec obywatel czerwonej Rosji chowany byl w poczuciu,
iz wszyscy daza go uwielbieniem za "oswobozdienie" i krasatu sowieckoj zizni.
Jesli zwatpil, szybko go resocjalizowano i wiecej nie watpil.
System dzialal naprawde niezle, a wyjatki od reguly tlumaczono raczej knowaniami wiadomych sil, niz niechecia do Rosjan.
To sie gwaltownie zalamalo po rozpadzie CCCP.
W bylym NRD, gdzie na codzien soldatow CA calowano w dupe, okazalo sie, ze gonia ich, jak bure suki, gdy chodzili zebrac po domach (tak bylo).
"Faszysci" z Pribaltyki, Czeczeni, "basmacze" z Azji Srodkowej, to zbyt znane, by tracic czas na omawianie.
Ale nagle okazalo sie, iz Rosjan nie lubi NIKT w bylym obozie.
Nawet mocno zrusyfikowani Bialorusini, maja Wielkorusow za leniwych, niechlujnych arogantow.
O Pszekach i Hohlach nie wspomne.
Nawet slowianofilscy Czesi wypieli sie na Matuszke.
NAWET duza czesc Serbow.
Z pomoca przyszedl PR rodem z Lubianki.
Stworzono pojecie rusofobii, ktore z czasem stalo sie ulubionym argumentem na forach internetowych i nie tylko.
Fakt, iz Czeczen nie lubi, gdy morduja mu rodzine, polski dyplomata nie chce byc bity po mordzie, a Estonczyk nie przepada za sowieckimi pomnikami swiadczy o ich ZAPIEKLEJ rusofobii !