Dodaj do ulubionych

Sorosh - Bush, ale bez obsesji proszę

12.11.03, 10:37
To takie ciekawe wydarzenie, że naprawdę warto je skomentować na spokojnie.
Przecież Bush i tak nie udźwignąłby skutków Iraku. I tak musiałby przepaść
w wyborach. Po co takie głośne polowanie na trupa? Rozumie ktoś coś z tego?
Obserwuj wątek
    • marcus_crassus czy bush przepadnie nie wiadomo:))) 12.11.03, 10:54
      bo wyborcy glosuja nie na sorosa a na kandydatow demokratow...

      a z tych z bushem moga wygrac:

      Liebermann :))))
      Clark :)))

      obaj powinni byc zmora dla antysemitow lub lewakow - Liebermann wiadomo ze co
      a Clark m.in za to ze gdyby on byl na miejscu Busha przypuszczalnie armia USA
      wlasnie dochodzilaby gdzies do Islamabadu :))))

      pomysl sobie w ten sposob - moze zyd Soros stwierdzil ze Bush za slabo
      dokonuje inwazji?? :))))
      • colas.breugnon Re: czy bush przepadnie nie wiadomo:))) 12.11.03, 11:52
        Kiedy właśnie takie kategorie poznawcze jak Żydzi, masoni, finansjera,
        kompleks wojskowo – przemysłowy czy ropa wydają mi się tutaj pułapkami.
        To wokół nich powstają najważniejsze obsesje zaciemniające obraz rzeczy.
        Myślę, że teraz to już chodzi o świat po prostu.
        Zacytuję Ci w całości wypowiedź here.tyka z 24.07, która dostarcza
        najlepszej, jaką znam, analizy problemu – bez żadnych zabiegów redakcyjnych
        a tylko z wydzieleniem fragmentu, który być może antycypował ruch Sorosa:

        Re: Zderzenie cywilizacji
        here.tyk 24.07.2003 14:33 odpowiedz na list

        Szanowni Erudyci,
        Piszę do Was z niejaką nadzieją na dyskusję na temat zawarty w tytule wątku, i
        z całą świadomością ryzyka podziobania podobnego do tego, jakie urządziliście
        sympatycznej Flavii. Niestety jestem nieukiem: nie wiem, którego dnia skończyło
        się średniowiecze, ani nawet, w którym roku, nie wiem, jak miał na imię dziadek
        ze strony matki Tytusa Flawiusza ani czy miał córkę... sama ignorancja. Mimo
        to, skoro mówicie o przyszłości, to temat jest dyletancki z natury. Zatem się
        ośmielę.
        Otóż sądzę, że teza Huttingtona o zderzeniu cywilizacji Islamu z europejską
        jest wydajna literacko – vide dobra książka, ale futurologicznie słaba.
        Wyróżnić można dzisiaj trzy duże cywilizacje, o których zresztą obficie
        dyskutowaliście: europejską, chińską i islamską. Są to zarazem trzy aktualne
        lub potencjalne potęgi globalne, tyle że europejska wyraźnie się już
        zróżnicowała na właściwą europejską i USA, a poza tym interesy i sytuacja USA
        są odmienne od europejskich; dlatego wolałbym Amerykę (a raczej obie Ameryki
        zdominowane przez USA) traktować jako odrębną jednostkę.
        Procesy gospodarcze ostatnich lat przebiegają wyraźnie z korzyścią dla Chin.
        Ich tempo wzrostu może im pozwolić dogonić Amerykę co do wielkości PKB już w
        ciągu kilkunastu lat. Dodatkowo Chiny mają bliskich kulturowo sąsiadów, których
        mogą włączyć do jakiejś unii lub inaczej zdominować, i w ten sposób zwiększyć
        swój potencjał w wyniku ekspansji.
        Europa jest słaba, i nawet po ewentualnej inkorporacji Rosji z przyległościami
        raczej nie będzie przez dłuższy czas w stanie rywalizować z USA. Zauważmy
        zresztą, że USA próbuje bez obaw zszywać Rosję z NATO i później z UE, gdyż tu
        nie widzi zagrożenia.
        Islam rozciąga się dziś od północnej Afryki aż po Oceanię. Polityka Ameryki
        wobec krajów islamskich jawi się niektórym jako obłąkana, opętana żydofilią i
        po prostu niemądra. To chyba błąd. To jasne, że większość komentatorów nie
        rozumie prawdziwych zamiarów USA ani nawet ich interesów, ale zarzuty powinni
        czynić raczej sobie, że się nie wysilili, niż Amerykanom, że się nie objaśniają.
        Z różnych przesłanek, co najmniej od czasu wojny w Kosowie, sądzę, że zamiary
        Amerykanów są mniej więcej takie:
        1. Zszyć Rosję z Europą – tak aby wielka Europa graniczyła z Chinami.
        2. Odseparować Europę od Islamu mniej więcej wzdłuż Jedwabnego Szlaku,
        tworząc linię demarkacyjną powstrzymującą konflikt tych cywilizacji i
        powodującą, że głównym rywalem muzułmanów staną się „bezbożne żółtki”.
        W wyniku tego Chiny będą z trzech stron otoczone: przez świat muzułmański,
        przez cywilizację europejską i Amerykę, która utrzymuje przyczółki w Japonii,
        Korei i na wyspach Pacyfiku. Dodatkowo Chiny będą mieć trzech rywali, nie tylko
        jednego, a w razie pomyślnego przebiegu wydarzeń Amerykę przyjmie rolę arbitra
        lub policjanta, czyli stanie ponad konfliktami.


        Myślę, że dzisiejsze napięte stosunki Ameryki ze światem muzułmańskim to tylko
        koszty etapu początkowego, tworzącego dogodny strategicznie stan faktyczny.
        Pojednanie z Islamem nastąpi zapewne za kadencji któregoś z następnych
        prezydentów – nawet kosztem wielu ustępstw i być może z poświęceniem równowagi
        w Indiach czy WNP, a nawet kosztem Izraela.


        Z drugiej strony zauważmy, że sama Ameryka cokolwiek pęka. Ludność rasy żółtej
        zaczyna coraz bardziej zbliżać się do dominacji na terenach zachodnich, i to
        raczej funkcjonując w dobrej komitywie z ludnością latynoską. Gra Chińczyków,
        też w końcu strategów zawołanych, powinna po pierwsze dążyć do ciepłych
        stosunków z Islamem, ale to są rzeczy bardzo podatne na prowokacje, i zapewne
        Ameryka w stosownym momencie będzie w stanie to sabotować. Po drugie Chińczycy
        mogą bądź dążyć do secesji zachodu USA, osłabiając ją bardzo, bądź spróbować
        pokojowo i ewolucyjnie przejąć władzę polityczną w Ameryce – tak, jak przejęli
        ją w zeszłym stuleciu Żydzi z rąk WASPów.
        Cywilizacja islamu jest zbyt słaba ekonomicznie czy militarnie, by móc zagrozić
        Ameryce, z kolei Europa jest na to zbyt podzielona i stetryczała. Dlatego
        sądzę, że w najbliższych latach wszystkie zderzenia cywilizacji będą miały za
        jedną ze stron Chiny.
        Oczywiście, nie lekceważę duchowości cywilizacji Islamu. Może ona zaowocować
        kiedyś znowu wielką siłą, ale to chyba już nie za naszego życia.
        Tyle miałem do powiedzenia.
        Pozdrawiam.

        • marcus_crassus Re: czy bush przepadnie nie wiadomo:))) 12.11.03, 13:54
          a)nie wiem co robi Soros - ale uwazam ze Soros jest madrzejszy niz
          ja :)))),chocby z racji doswiadczenia i tego co osiagnal - to co zrobil na
          rynkach finansowych to pokaz geniuszu.jego ksiazki tez czytalem i sa bardzo
          dobre.a jego postulaty programowe zwiazane z polityka sa rowniez bardzo dobre -
          ci ktorzy widza wszedzie masonow i zydow powinni byc zdruzgotani po wejsciu
          na strone www.soros.org

          jednoczesnie trzeba zobaczyc kogo on popiera - bo Soros jest po prostu
          inwestorem gieldowym - on dlatego nie postawil na Busha wtedy ze jak sadze
          wiedzial dokladnie ze gospodarka po Clintonie przezyje krach.a Gore byl
          slaby.inwestycja w bialy dom najwidoczniej nie byla oplacalna

          dzis po prostu zwietrzyl szanse kupienia dobrej opcji na Nowy Dom...

          i to wszystko.

          tylko ze to nie Soros kandyduje ale kandydaci demokratow

          Soros wiec popiera albo opcje:

          a)Clarka - jastrzab o wiele wiekszy od Busha - jesli chodzi o zagrozenie
          militaryzacja USA to Clark jest najblizszy temu - jest on wojskowym (czyli do
          wladzy zaczyna dochodzic wojsko jak w Izraelu - to juz oznacza ze panstwo jest
          na drodze wojny),do tego Clark jest na tyle nieobliczalny ze mogl w
          ramach "pokazu sily" w Jugoslawii doprowadzic do konfliktu z Rosja - czyli w
          ramach pokazu sily mogl doprowadzic do wojny z panstwem z ktorym udalo sie
          uniknac wojny przez cala zimna wojne...

          b)Liebermanna - on najlepiej zatroszczy sie o to zeby zadna ugoda ze swiatem
          islamu nie odbyla sie kosztem izraela...

          *******************************************************************************

          sprawa druga - za Bushem stoi "stary przemysl" (ludzie w rodzaju latyfundystow
          z czasow imperium rzymskiego - sila ktora okazala sie wsteczna dla jego
          rozwoju),Soros reprezentuje potege kapitalu oraz nowy przemysl ale w
          ograniczonym zakresie.USA nie poswieci dla pokoju z islamem niczego - ani WNP -
          surowce + bron jadrowa + technologia,ani Indii - niedlugo to bedzie istotna
          potega w azji.Islam nie reprezentuje de facto zadnego zintegrowanego
          zagrozenia dla zachodu.Mozna ich porownac do plemion barbarzynskich z czasow
          Rzymu.Podzieleni,skloceni,bez wiekszego znaczenia militarnego.Ich podboj nawet
          nie ma sensu.Bardziej oplaca sie system sojuszy i zajmowania poszczegolnych
          obszarow waznych na dana chwile jak irak ze swoja ropa.Islam jest tak slaby ze
          nawet jest ciekawy jako wrog - wrog ktory moze przerazac dzieci w przedszkolu
          (widok brodatego dzikusa z bomba to jakby odzwierciedlenie widoku brodatego i
          dizkiego barbarzyncy ) ale ktory militarnie jest potwornie slaby.

          dzis grozniejszym przeciwnikiem jest hacker za komputerem niz dzikus z pustyni
          z RPG.Dzikus moze najwyzej zestrzelic smiglowiec - ale na miejsce smiglowca
          przyleci 10 nowych.Nie jest w stanie "zaatakowac jadra przeciwnika"...wiec to
          USA wybieraja teraz miejsce i pole walki.a jak wrog wybiera miejsce i czas
          walki to nie mozna go pokonac.


          chonczycy nie beda z nikim rywalizowac - ich sie nie rozpatruje w kategoriach
          europejskich.Chiny nie sa cywilizacja ekspansywna w naszym rozumieniu - nie ma
          punktow zapalnych ideowo.Nikt od Stanow nie bedzie niczego odrywal.Za 1
          pokolenie w chinach dojdzie do wladzy pokolenie yuppie-synow obecnych
          dzialaczy partyjnych.Oni lubia luksus,wolnosc i pieniadze.Chiny nie sa skazone
          zadnymi ideologicznymi bredniami.azja po prostu powroci na swoje miejsce jakie
          zajmowala dawno temu - a byla wtedy siedziba wielkich gospodarczo cywilizacji.

          zreszta wtedy mozliwe ze konflikty beda rozgrywaly sie juz o to kto bedzie
          sprowadzal z asteriod surowce dla przemyslu na ziemi a nie bedzie sie bawil w
          takie debilizmy...

    • marcus_crassus ps - "haslo" strony Sorosa;))) 12.11.03, 14:02
      "building a global alliance for open society"...

      hehe - kiepskie???:)
    • colas.breugnon Re: Sorosh - Bush, ale bez obsesji proszę 13.11.03, 10:01
      No tak. Chciałem bez obsesji, to mam bez obsesji. Było nas dwóch.
      • marcus_crassus a czego sie spodziewales???:))))) 13.11.03, 11:45
        czy sadzisz ze wiecej niz 10% ludzi ktorzy odwiedzaja to forum czytalo chocby
        1 ksiazke Sorosa albo maja blade pojecie czym jest fundusz Quantum???:))))

        przeciez 80% wypowiadajacych sie to idioci ktorzy jedynie co potrafia napisac
        to ze zydzi albo palestynczycy sa zli :)))))przy czym wiekszosc z nich nigdy
        nie widziala ani zyda ani palestynczyka ;)))

        to jest jedyny temat ktory tutaj funkcjonuje :))))ilosc postow komentarzy w
        artykule o Sorosu i jego krucjacie ;)))nie oznacza ze ludzie wiadza co
        komentuja ale ze zobaczyli slowo ktore znaja - tzn "bush" i pisali "za"
        albo "przeciw" :)))))

        najfajniejszy byl komentarz o tresci "hehe,zydzi w USA trzesa juz dupami" -
        jakis inteligent nie zauwazyl ze przeciez przegrana Busha to wlasnie
        zwyciestwo Sorosa - zyda i byc moze samego Liebermanna - tez zyda :)))))

        ten temat po prostu jest zbyt skomplikowany.

        a ja swoja droga polecam po prostu przeczytanie ksiazek Sorosa - sa naprawde
        dobre...:)
        • colas.breugnon Re: a czego sie spodziewales???:))))) 13.11.03, 15:16
          Czytałem dwie czy trzy książki Sorosa i nie podzielam zachwytu.
          Są oryginalne, ale widać w nich niedostatki kultury filozoficznej,
          niepotrzebne pozowanie się na intelektualistę,
          a przecież nie za to go cenimy, i swoiste chciejstwo.
          Dla znających niektóre niepuplikowane szeroko fakty ze świata finansów
          wygląda to tak, jak gdyby facet był awanturnikiem, którego wielkie rody
          jeszcze nie dopuszczają na swoje prywatki, a on robi wiele i głośno,
          żeby go uznali.
          Ale nieważne.
          Co do Żydów: dla rozgarniętego człowieka słowo żyd ma znaczeń więcej
          niż dla Eksimosa jest rodzajów śniegu. Szermując nim bez tej świadomości
          można udowodnić wszystko. A w niektórych znaczeniach wszyscy jesteśmy żydami.
          Wracając do Chin. One przestały być Państwem Środka, od kiedy przejęły
          od barbarzyńców ich nauki oraz idee - najpierw komunizm, potem kapitalizm.
          To już nie są konfucjańskie Chiny, zdolne zamknąć porty, żeby hołoty nie
          wpuszczać i nieciekawe wieści ze świata. Współczesne Chiny potrafią być
          ekspansywne. Poza tym przejmowanie cudzych ziem nie wymaga czołgów.
          Wystarczą migracje, mieszane małżeństwa, i na początek trochę cierpliwości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka