unsatisfied6
17.02.03, 19:27
Czy może powstać dobra szkoła bez partnerstwa ?
Czy ilość przedmiotów i materiału , które musi poznać uczeń mogą
świadczyć o jakości ?
Czy można uzyskać dobry efekt bez jasnego i uczciwego kryterium
oceny ucznia ? Czy można dopuścić do tego , żeby testy
maturalne były błędnie sprawdzane , bez możliwości korekty ?
Czy można wykształcić dobrego fachowca na ściągach ?
Czy efektywność nauczania i metody nie można prosto i zwyczjanie
szacować umiejętnościami ucznia ?
Czy mozna pozwolić na jakiekolwiek przejawy korupcji w szkole ,
przymykać oczy na patologie ( jak nie ma afery , a zwyczajne chamstwo ,
kłamstwo lub zwyrodnienie , to nie ma sprawy )
Czy w komisjach maturalnych powinni zasiadać nauczyciele , którzy
nie mają żadnych wiadomości z przedmiotu , które zdaje uczeń ?
Czy dobry nauczyciel musi się podlizywać dyrekcji i wykonywać
wszystkie jej polecenia , by zasłużyć na mianowanie , sama
skuteczność nie wystarcza ?
Nawet na zebraniu , rodzic mający pretensje do nauczycileki za nieadekwtaną
karę , może być uciszany przez innego rodzica , który w ten sposób walczy o
względy szkoły - i to czesto będzie przedstaiwciel rady rodziców !!!
Nie pozwoli się rodzicowi na pięć minut na forum klasy , bo to
"niekulturalnie" , a kulturanie jest to , by nauczyciel trzymał całą
godzinę lekcyjną dziecko na środku klasy i groził rozmową z dyrekcją o
ewentualnym przeniesiemiu , dlatego że dziecko odwróciło się do innego
ucznia ? Jedyny argument , jest to że "od 3 dni pani obsrwowała dziecko"
i co - w końcu dziecko się odwróciło .
Bez dobrych podstaw nie ma dobrej szkoły . Wam się tylko wydaje ,że
taką macie , bo innej nie znacie . Wiecie , że trzeba cicho siedzieć ,
bo "można się narazić " , że warto się podlizać , bo nie ma innego sposobu .
Takie jest to wasze partnerstwo . Taka dobra szkoła jest dla nauczycila i to
miernego , nie dla ucznia i dobrego pedagoga .