Dodaj do ulubionych

Powstrzymać "falę" w polskich szkołach

IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.03, 22:43
Nieformalna Grupa Przeciwko Przemocy "Wsparcie"
Ośrodek Pomocy Społecznej
ul. Dąbrowskiego 3
57-320 Polanica Zdrój
http://www.wsparcie.prv.pl
e-mail: stopprzemocy@poczta.onet.pl



Witam serdecznie.

Na 1 września przygotowujemy akcję prasową mającą na celu konstruktywne
przypomnienie o obecności "fali" w polskich szkołach.

W związku z powyższym, jeśli przychodzą Wam na myśl media, które zgodziłyby
się na współpracę z nami, uprzejmie zwracamy się do Was z prośbą o rozesłanie
im całości tego tekstu.

Prosimy o zamieszczenie w Waszym piśmie z dnia 01.09.2003 poniższych
artykułów.

Dwa proponowane przez nas artykuły są wzorem. Chcielibyśmy aby mniej więcej
tak to wyglądało. Rozumiemy, że mogą zrodzić się jakieś problemy, czy
wątpliwości, dla których treści te nie będą mogły zostać zamieszczone.

W takich sytuacjach jesteśmy gotowi podjąć indywidualną współpracę z daną
redakcją. Zależy nam przede wszystkim na masowym poruszeniu tego problemu z
dniem 1 września 2003 (rozpoczęcie roku szkolnego).

Dziękujemy za współpracę.

Nieformalna Grupa Przeciwko Przemocy
w składzie:

Mariusz Ciszewski
Krzysztof Marszałek
Małgorzata Zięba
Katarzyna Basiak

kontakt:
stopprzemocy@poczta.onet.pl
tel. kom. 605 624 958



--------------------------------------------------------------------

Nikt nie ma prawa cię bić, ani poniżać!

Wakacje już minęły - jak zwykle za szybko! Nastał nowy rok szkolny i
teraz czekają nas codzienne obowiązki związane przede wszystkim właśnie ze
szkołą. Szkoła może być nudna lub interesująca, obojętna lub przyjazna. Może
być miejscem, gdzie z przyjemnością spotykamy się z rówieśnikami i ulubionymi
nauczycielami, ale dla wielu może też stać się prawdziwym piekłem.

Większość z nas zapewne już przywykła do szkoły podczas nauki w latach
ubiegłych. Zazwyczaj znamy nawyki swoich kolegów, koleżanek i nauczycieli,
wiemy również jak zachować się w konkretnej sytuacji i jak na to wszystko
zareaguje nauczyciel. Po powrocie do szkolnego budynku zastaniemy znane już
klasy, ławki, tablice, których być może zaczynało nam już powoli brakować.
Bardzo miło jest, kiedy z przyjemnością wspomina się dni spędzone w szkole.
Ale z tym może być różnie u każdego z nas, zwłaszcza kiedy pomyślimy o
stresujących klasówkach, pytaniach, sprawdzianach... Spróbujmy jednak
nastawić się pozytywnie, aby nauka nie była dla nas czymś przykrym, ale
wspaniałym i pożytecznym, a przede wszystkim starajmy się, by nie pozostawała
pustą teorią. Warto mieć swoje zainteresowania, im jest ich więcej, tym
lepiej. Lekcje nie będą wówczas drętwym wykładem, lecz staną się sposobem
zdobywania nowych informacji o tym, co nas interesuje.

Niektórzy z nas zmieniają w tym roku szkołę. Uczniowie ubiegłorocznych
klas szóstych z dumą wkraczają dziś w realia gimnazjum, a byli gimnazjaliści
trafiają do szkół ponadgimnazjalnych. Dla tych osób świat szkoły zmienia się
tym razem całkowicie. Poznają nowych kolegów, nowych nauczycieli, zastają
nowe budynki szkolne i nowe sprzęty. Do tych właśnie osób pragnę skierować
poniższe słowa.

To, że dorastamy i zmieniamy szkołę jest rzeczą jak najbardziej
naturalną i nieuniknioną. Należy sobie jednak otwarcie powiedzieć, że w tym
właśnie okresie może nas spotkać bardzo wiele przykrości i nieprzyjemności ze
strony niektórych kolegów - starszych, silniejszych. Wiem to z własnego
doświadczenia. Taki "kolega" będzie nierzadko czerpał satysfakcję ze znęcania
się nad młodszym i słabszym uczniem, niejednokrotnie czyniąc to tylko po to,
by pokazać swoim kumplom na co go stać. Niekoniecznie jest to uczeń, któremu
nie wiedzie się w nauce najlepiej, ale taki, który chce pokazać, że kimś
rządzi, nad kimś panuje i dominuje w swym otoczeniu. Jeżeli siła fizyczna
jest jego jedynym atutem, prawdopodobnie nie będzie w życiu nikim
wartościowym.

Koledzy pierwszoklasiści, jeżeli coś takiego ma miejsce w waszym
środowisku - przede wszystkim nie akceptujcie tego. To jest działanie wbrew
wam, przeciwko waszej ludzkiej godności. Jak mówi art. 40 Konstytucji
RP: "Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub
poniżającemu traktowaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych". Macie
prawo się bronić, bynajmniej nie pięściami.

Drodzy nauczyciele, pedagodzy, szanowni wychowawcy, na znęcanie się
silniejszych nad słabszymi, czy to fizyczne czy psychiczne, trzeba
bezwzględnie zwrócić uwagę. To trzeba dostrzec. Bo od takich zachowań,
pozornie nawet niegroźnych, zaczyna się przemoc - twarda, brutalna i
bezwzględna. To nie jest zabawa. Nie ma "zabawy w bicie" czy "zabawy w
poniżanie".

Informacje o wszelkich przypadkach agresji i przemocy rówieśniczej w
obrębie danej szkoły należy kierować przede wszystkim do pedagogów i
wychowawców. Jeśli to nie przynosi rezultatów, warto poszukać pomocy gdzie
indziej (punkty konsultacyjne Niebieskiej Linii, OPS-y i inne). Wszelkie tego
typu sytuacje można zgłaszać również do nas - Nieformalnej Grupy Przeciwko
Przemocy Kierowanej do Dzieci i Młodzieży "Wsparcie", na adres poczty
elektronicznej: stopprzemocy@poczta.onet.pl, lub zwykłej: Ośrodek Pomocy
Społecznej, NGPP "Wsparcie", ul. Dąbrowskiego 3, 57-320 Polanica Zdrój.

Na zakończenie życzę Wam wysokich, satysfakcjonujących zarówno Was,
jak i Waszych rodziców, wyników w nauce, ale przede wszystkim kreatywności w
tym co robicie oraz bezpieczeństwa i spokoju na co dzień.

Powodzenia!

Mariusz Ciszewski, Wsparcie



-----------------------------------------------------------------------

Instytucjonalna przemoc

Przemoc rówieśnicza jest zjawiskiem powszechnie bagatelizowanym. Wszelkie
tego typu afery są sukcesywnie ukrywane i tylko dociekliwe media czasem nam o
nich przypominają. Większość incydentów pozostaje jednak tajemnicą szkoły. To
naturalne. Przecież takie rzeczy psują jej dobrą opinię... Do aktów terroru w
szkołach dochodzi nagminnie. Nie zmieniła tego również reforma systemu
edukacji. Najwyraźniej problemu tego nie wzięto nawet pod rozwagę. Jeszcze
kilka lat temu, zanim w realia szkoły wcieliły się gimnazja, „kocenie”
organizowano na jednym etapie – na początku szkoły średniej. Dziś młody
człowiek obrywa podwójnie – w gimnazjum i w szkole ponadgimnazjalnej. Co
gorsza, przemoc starszych uczniów wobec młodszych dzieci, zapewne również z
powodu rozmiaru tego zjawiska, zaczyna być interpretowana jako coś
normalnego. Coraz częściej słyszymy wypowiedzi ludzi, często wykształconych,
sugerujących, że „zwyczaj taki należy ucywilizować i akceptować w delikatnej
formie”. Nie rozumiem osób, którym ów teza przychodzi tak łatwo. Nikt nie ma
prawa do takich stwierdzeń. Zwłaszcza ludzie, którzy tak naprawdę, nigdy
osobiście nie doświadczyli tego problemu. I nie ma tutaj znaczenia, czy
wypowiada się psycholog, pedagog, czy dyrektor. Ja byłem ofiarą przemocy
rówieśniczej w internacie, podobnie z resztą, jak kolega Ciszewski. Dobrze
znam wyraz twarzy sprawcy w momencie stosowania przemocy – w chwili jego
pastwienia się nad słabszym od siebie. Taki obraz pozostaje w pamięci na
zawsze. To bez znaczenia, czy jest to przemoc fizyczna, czy psychiczne
znęcanie się bądź poniżanie (jak to ma miejsce np. podczas tzw. „oficjalnych
otrzęsin”). Ten błysk w oku, bezgraniczna, chora satysfakcja oprawcy i
zaszczyt dominacji są zawsze jednakowe. Przyzwalając na jedną z form przemocy
decydujemy się na wszystkie jej rodzaje. Musimy być tego świadomi. Tym aktem
decydujemy się i pozwalamy na przemoc. Ponadto zasadność tezy o pozytywnym
wpływie, bezkrytycznej tolerancji wobec aktów agresji starszych uczniów na
młodszych i słabszych kolegach jest co najmniej wątpliwa i świadczy chyba, z
całym szacunkiem, o lenistwie osób wypowiadających się w taki sposó
Obserwuj wątek
    • Gość: ciąg dalszy Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.03, 23:07
      (...) o lenistwie osób wypowiadających się w taki sposób. Łatwiej przecież
      pozwolić na otrzęsiny, niż zadbać o naprawdę miłą i sympatyczną atmosferę w
      szkole. Nie można ucywilizować przemocy – zalegalizować jej! Jak napisał
      Ciszewski – „nie ma zabawy w bicie, ani gry w poniżanie”.



      Krzysztof Marszałek, Wsparcie

      --------------------------------

      Dziękujemy za współpracę.

      Nieformalna Grupa Przeciwko Przemocy
      w składzie:

      Mariusz Ciszewski
      Krzysztof Marszałek
      Małgorzata Zięba
      Katarzyna Basiak

      Nieformalna Grupa Przeciwko Przemocy "Wsparcie"
      Ośrodek Pomocy Społecznej
      ul. Dąbrowskiego 3
      57-320 Polanica Zdrój
      www.wsparcie.prv.pl
      e-mail: stopprzemocy@poczta.onet.pl
    • Gość: Krzysztof Homan Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: 62.233.233.* 19.02.03, 01:12
      Gość portalu: Mariusz Ciszewski napisał(a):

      > Drodzy nauczyciele, pedagodzy, szanowni wychowawcy, na znęcanie się
      > silniejszych nad słabszymi, czy to fizyczne czy psychiczne, trzeba
      > bezwzględnie zwrócić uwagę. To trzeba dostrzec. Bo od takich zachowań,
      > pozornie nawet niegroźnych, zaczyna się przemoc - twarda, brutalna i
      > bezwzględna. To nie jest zabawa. Nie ma "zabawy w bicie" czy "zabawy w
      > poniżanie".

      Fakt istnienia fali uważam za naganny. Nie spotkałem się z nim w moim
      gimnazjum. Ale nie twierdzę, że w ogóle go u nas nie ma.

      Twoją (Waszą) działalość uważam za szczytną, ale złudną. Walczycie ze skutkami,
      a nie z przyczynami.

      Apelowanie do nauczycieli w omawianej sprawie nasuwa mi na myśl podobny apel do
      np. policjantów - "Szanowni policjanci, dostrzegajcie bandytów, a najlepiej ich
      łapcie."

      > Przemoc rówieśnicza jest zjawiskiem powszechnie bagatelizowanym.

      Może to i prawda. Ale trudno wskazać w naszym kraju sprawy, które nie są
      bagatelizowane.

      > Przyzwalając na jedną z form przemocy
      > decydujemy się na wszystkie jej rodzaje. Musimy być tego świadomi.

      Teoretycznie racja. Ale warto wyjść od definicji przemocy. Np. dla mnie trudne
      jest określenie, jakie zachowania rodziców w stosunku do własnego dziecka
      zakwalifikować do nagannej przemocy. Jak ma się do przejawów przemocy
      strofowanie, nawet mocne, np. własnego psa?

      Przemoc stosowana wobec obcych sobie ludzi jest przestępstwem. Opisano to w
      konstytucji i kodeksach. Wystarczy stosować istniejące prawo. Wydaje mi się, że
      tu leży jedna podstawowych przyczyn istnienia zjawiska "kocenia".

      Nie czuję się na siłach oceniać zwyczaju "otrzęsin". Istniał on, i istnieje w
      wielu bardziej lub mniej formalnych grupach ludzkich. To chyba to samo, co
      zwyczaj inicjacji, przyjęcia w poczet członków różnych organizacji, np.
      zawodowych. Pamiętam swoje "otrzęsiny" na studiach. Byłem przyjmowany, potem
      sam przyjmowałem. Nie mam złych wspomnień z obu imprez, przygotowanych i
      przeprowadzonych w dobrym guście. Myślę, że szkoły "przedstudyjne" to zbyt
      wczesny okres na tego typu zwyczaje. Wystarczy np. oficjalne pasowanie na
      ucznia danej szkoły.

      Pozdrawiam
      Krzysztof Homan, nauczyciel
      khoman@poczta.onet.pl
      • Gość: Mariusz Ciszewski Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.03, 18:12
        > Twoją (Waszą) działalość uważam za szczytną, ale złudną.
        > Walczycie ze skutkami, a nie z przyczynami.

        Z całym szacunkiem... czekamy na lepsze propozycje zapobiegania przemocy.
        Zapewniam, iż jeśli będą wartościowe - wykorzystamy je!

        ...a największą przeszkodą dla powodzenia naszej akcji będzie... :(
        opór ze strony... niektórych nauczycieli...

        I jeszcze jedno. Poniżany, szykanowany uczeń MA PRAWO do obrony.
        Powinien wykorzystać wszystkie możliwości!

        Prawo do ZACHOWANIA GODNOŚCI OSOBISTEJ, gwarantuje mu Konstytucja RP!

        Mam nadzieję, że termin GODNOŚĆ OSOBISTA nie jest pojęciem niezrozumiałym.
        Każdy z nas ma do niej prawo.

        Pana wypowiedź może posłużyć jako argument dla osób stosujących przemoc.
        Uczniowie będą mówili, że nie robią kolegom nic złego... powołując się na Pana
        opinię.

        Warto spojrzeć na to również z tej perspektywy...

        Ja, podczas swojej "uczniowskiej kariery" (która trwa nadal) zetknąłem się z
        wieloma fantastychnymi nauczycielami! Cudownymi ludźmi. Dla mnie oni są wielcy!
        Potrafili nauczać. Robili to z wielkim sercem i zaangarzowaniem.

        Ale spotkałem i takich, którzy byli nauczycielami... wyłącznie w celach
        zarobkowych :(

        To taka ogólna refleksja dotycząca edukacji.

        Polecam też artykuły:

        www.stopprzemocy.republika.pl/szkolabicia.htm
        www.stopprzemocy.republika.pl/fala.htm
        www.stopprzemocy.republika.pl/skarga.htm
        www.stopprzemocy.republika.pl/pourazowe.htm
        • n-l Kij w mrowisko 19.02.03, 19:28
          Gość portalu: Mariusz Ciszewski napisał(a):

          > Z całym szacunkiem... czekamy na lepsze propozycje zapobiegania przemocy.
          > Zapewniam, iż jeśli będą wartościowe - wykorzystamy je!

          Żeby nie utknąć znów w morzu frazesów i nic nieznaczących deklaracji, zaczynam
          dyskusję o konkretach.

          Na pewno nie należy ograniczać się do pogadanek i plakatów:
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=505&w=3494019&a=3494019
          Wobec uczniów, do których pogadanki nie docierają, należy stosować metody
          represyjne. Uczeń ma SAM dojść do wniosku, że złe zachowanie nie popłaca, że
          konsekwencje będą nieuchronne i subiektywnie dotkliwe. SAM ma się pilnować.
          Łobuz musi czuć respekt przed nauczycielem i szkołą, musi BAĆ SIĘ źle zrobić,
          skrzywdzić innego.
          Jako zasadę generalną stosuję każdorazowo obowiązek zadośćucznienia
          poszkodowanemu lub społeczeństwu.
          Zniszczyłeś mu buty? Odkupisz. Zarobisz i odkupisz. Lub zarobią twoi rodzice, a
          ty odpracujesz ileś godzin na rzecz poszkodowanego, wykonasz jakieś prace na
          rzecz szkoły lub lokalnej społeczności, na przykład przez dwa tygodnie będziesz
          starej pani Kowalskiej nosić węgiel z piwnicy.
          Pobiłeś go? W sobotę pójdziesz do niego do domu i naprawisz mu zepsuty rower.
          Prócz tego przez miesiąc będę kontrolować twoje prace domowe na KAŻDEJ lekcji,
          teraz natomiast dostaniesz jeszcze dodatkową pracę domową, wymagającą
          kilkakrotnej wizyty w bibliotece. Twoją wiedzę i stosunek do nauki przez jakiś
          czas zamierzam też sprawdzać często.

          Stopnie ze sprawowania należy na powrót połączyć z realnymi i uciążliwymi
          konsekwencjami dla gałganów lub dla ich rodziców. Wzywać do szkoły, ZMUSZAĆ do
          poradzenia sobie z dzieckiem metodami dostępnymi rodzicom, robić wywiady
          środowiskowe, nawet w miejscu pracy. Niech sąsiedzi wiedzą o złym postępowaniu
          sąsiada-gagatka, niech współpracownicy rodziców wiedzą, że ci hodują w domu
          chuligana.

          > Mam nadzieję, że termin GODNOŚĆ OSOBISTA nie jest pojęciem niezrozumiałym.
          > Każdy z nas ma do niej prawo.

          Termin ten s t a j e się pojęciem niezrozumiałym, szczególnie dla pracowników
          nadzoru i rzeczników praw ucznia, którzy twierdzą, że upomnienie udzielone
          uczniowi przez nauczyciela na forum klasy narusza godność tego ucznia, takoż
          rzekomo narusza godność łobuza nagana, której udzieli mu dyrektor na szkolnym
          apelu. Dopóki pan tutaj, pani Mariuszu, publicznie nie zaprotestuje przeciw
          takiemu myśleniu, dopóki nie powie pan, że nauczyciel to nie jest przede
          wszystkim s p r a w c a przemocy, przed którym należy ucznia chronić, że
          przeciwnie - jest to osoba powołana do opieki nad dzieckiem, której główne
          zadanie polega na tym właśnie, żeby go b r o n i ć przed złem tego świata i
          która w związku z tym potrzebuje wsparcia społecznego i pomocy, dopóty nie
          uwierzę w powodzenie pańskiej akcji i w to, że widzi pan prawdziwe przyczyny
          przemocy w szkołach.
          Szczerze mówiąc wątpię, że pańskim celem jest wsparcie nauczycieli, a nie
          dokopanie im.
        • Gość: Krzysztof Homan Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: 62.233.233.* 19.02.03, 21:20
          Gość portalu: Mariusz Ciszewski napisał(a):

          > ...a największą przeszkodą dla powodzenia naszej akcji będzie... :(
          > opór ze strony... niektórych nauczycieli...

          O jaki opór chodzi? Czym on miałby się przejawiać?

          > I jeszcze jedno. Poniżany, szykanowany uczeń MA PRAWO do obrony.
          > Powinien wykorzystać wszystkie możliwości!

          To jest oczywiste. Zanegowałem to gdzieś?

          > Prawo do ZACHOWANIA GODNOŚCI OSOBISTEJ, gwarantuje mu Konstytucja RP!

          Też o tym pisałem.

          > Mam nadzieję, że termin GODNOŚĆ OSOBISTA nie jest pojęciem niezrozumiałym.
          > Każdy z nas ma do niej prawo.

          Kolejna oczywistość.

          > Pana wypowiedź może posłużyć jako argument dla osób stosujących przemoc.
          > Uczniowie będą mówili, że nie robią kolegom nic złego... powołując się na
          Pana
          > opinię.
          >
          > Warto spojrzeć na to również z tej perspektywy...

          Gdyby mógł Pan przytoczyć fragment mojej wypowiedzi potwierdzający Pańską tezę,
          byłbym wdzięczny.

          > Ja, podczas swojej "uczniowskiej kariery" (która trwa nadal) zetknąłem się z
          > wieloma fantastychnymi nauczycielami! Cudownymi ludźmi. Dla mnie oni są
          wielcy!
          > Potrafili nauczać. Robili to z wielkim sercem i zaangarzowaniem.
          >
          > Ale spotkałem i takich, którzy byli nauczycielami... wyłącznie w celach
          > zarobkowych :(

          Samo życie. Też miałem takich nauczycieli. Również sąsiadów i innych znajomych.

          Pozdrawiam
          Krzysztof Homan, nauczyciel
          khoman@poczta.onet.pl
          • Gość: Agata Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.chello.pl 19.02.03, 21:41
            To, że ktoś jest nauczycielem ( lekarzem, adwokatem, ekonomistą, dziennikarzem)
            w celach zarobkowych - to normalne. Sęk w tym , aby uczciwie zarabiał pieniądze.
            • Gość: Krzysztof Homan Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: 62.233.233.* 19.02.03, 21:55
              Gość portalu: Agata napisał(a):

              > To, że ktoś jest nauczycielem ( lekarzem, adwokatem, ekonomistą,
              dziennikarzem)
              > w celach zarobkowych - to normalne. Sęk w tym , aby uczciwie zarabiał
              pieniądze.

              Na nieuczciwych są paragrafy.

              Pozdrawiam
              Krzysztof Homan, nauczyciel
              khoman@poczta.onet.pl
        • n-l Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach 20.02.03, 21:49
          Panie Mariuszu! Poczytałem trochę te pańskie strony. Tak naprawdę czego pan
          chce? jakie konkretne działania i rozwiązania pan proponuje?

          Na razie dostrzegam tam tylko furę sloganów, górnolotnych deklaracji, z których
          co ma właściwie wynikać?

          Jak podsumował pańskie apele pan Homan, brzmi to mniej więcej tak: Szanowni
          policjanci, dostrzegajcie bandytów, a najlepiej ich łapcie.

          Może wreszcie powie pan coś konkretnego, jak człowiek z krwi i kości? Referatów
          w szkołach mamy już dość.
    • Gość: Agata Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.chello.pl 19.02.03, 09:53
      Bardzo dobry pomysł."Fala" jest tak wielka, że nie zdajemy sobie sprawy a
      często jej formy noszą znamiona przestępstwa(sic).
      Uważam, że jedynym sposobem skutecznej walki z nia jest współdziałanie na linii
      rodzice-nauczyciele i niepobłażanie chuliganom.
      Rodzice, gdy tylko zauważą jekiekolwiek formy prześladowania dziecka (
      niekoniecznie włąsnego) powinni NATYCHMIAST zgłaszać to dyrekcji szkoły, a ta
      wzywać rodziców ( nawet via zakład pracy) i przeprowadzać ostrą rozmowę. Gdy to
      nie poskutkuje ( będzie choćby jeszcze jeden sygnał o maltretowaniu kolegów) -
      powiadamiać policję ( wszak jest to przestępstwo). Poinformować rodziców, co
      się stanie. Obniżyć zachowanie do nieodpowiedniego. Zobligować w s z y s t k i
      c h nauczycieli żeby dokładnie przepytali maltretującego z całego materiału (
      ma czas dokuczać innym znaczy że wszystkiego się nauczył). Nie umie - pała,
      poprawa do uznania nauczyciela lub nie. Odstaraszy - zapewniam.
      Pozdrawiam - Agata
      • Gość: MP Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.fuw.edu.pl 19.02.03, 11:12
        Gość portalu: Agata napisał(a):

        > wzywać rodziców (nawet via zakład pracy) i przeprowadzać ostrą rozmowę

        albo nawet wezwać na dywanik do POP-a! (ręce opadają, gdy człowiek widzi
        ilu z nas żyje jeszcze w peerelu :-( )

        > Zobligować w s z y s t k i
        > c h nauczycieli żeby dokładnie przepytali maltretującego z całego materiału
        (
        > ma czas dokuczać innym znaczy że wszystkiego się nauczył). Nie umie - pała,
        > poprawa do uznania nauczyciela lub nie. Odstaraszy - zapewniam.

        A jak nie, to zobligować szkolnego dentystę, by wziął na fotel
        i wszystkie zęby (choćby z podejrzeniem próchnicy) borował do żywego!
        Zapewniam, że też odstraszy!

        Jak długo jeszcze będziemy się łudzić, że problemy wychowawcze
        dadzą się rozwiązać metodą nakrzyczenia (jak nie na dziecko, to
        na rodziców, lub odwrotnie - przez rodziców na nauczycieli), albo
        karnym odpytywaniem z lewych dopływów Biebrzy i z dat urodzin
        wszystkich żon Henryka VIII?

        Zdegustowany,
        marek@pawlowscy.w.pl

        • Gość: Agata Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.chello.pl 19.02.03, 14:49
          Taaaak i będę broniła swojego zdania! Jeżeli ktoś nie potrafi wychować własnego
          dziecka to niech ponosi za to odpowiedzialność. Niech w pracy wiedzą ( choć
          pewnie niewielu to obchodzi - a szkoda), że zatrudniają ojca chuligana i
          potencjalnego przestępcy! U nas stosowanie metod łagodnej perswazji i
          tłumaczenia , niestety, sie nie sprawdza. Trzeba działać ostro i radykalnie. W
          szkole mojego syna jest mulatka. Kilku uczniów dokucza jej tyle ile sie da -
          asfalt - to delikatne określenie. Matka popłakuje w kącie, wychowawczyni
          milczy, dyrektor udaje, że nie ma problemu. Ja pytam - dlaczego przez kilku
          głupków dziecko ma cierpieć? Dlaczego ona a nie oni? Tak długo jak długo nie
          będziemy zdecydowani górą będą dręczyciele. A metoda odpytania jest skuteczna.
          Miałam kiedys zajęcia dydaktyczne ze studentami. Obiecujący młodzieńcy na
          prerwie walili sie krzesłami ( 5 rok studiów), niespodziewanie, wczesniej
          weszłam do sali i mnie też sie oberwało. Na zajęciach oświadczyłam, że jeśli
          tak dobrze rzucaja krzesłęm to zapewne perfekcyjnie przygotowali sie do
          ćwiczeń. Odpytałam. Dokładnie zwracając uwage na szczegóły. Większość grupy nie
          zaliczyła. Mieli problemy, ale nauczyli sie gdzie jest ich miejsce w szeregu.
          • n-l Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach 19.02.03, 17:22
            Agato, gdybyś Ty jeszcze potrafiła przekonać do swoich racji nauczycieli,
            dyrektorów, a co najważniejsze nadzór pedagogiczny, żyłoby nam się
            bezpieczniej, a szkoła przestałaby być azylem dla łobuzów.
            Dla niektórych ludzi, w szkołach ich koncepcja niestety dziś dominuje, inne
            metody niż łagodne tłumaczenie gałganowi, że robi "brzydko", to "rezygnacja z
            wychowania" (bardzo wąsko to wychowanie pojmują, widać też nie zetknęli się w
            swojej praktyce z naprawdę trudnymi przypadkami), "metody rodem z PRL-u" (co ma
            piernik do wiatraka? niektórzy mają jakąś obsesję na tym punkcie; dla jasności -
            ja jestem PRL-em nieskażony).
            Nauczyciel musi być na tyle mocny, aby obronić najsłabszych, aby zapewnić im
            rzeczywiste bezpieczeństwo. Dla mnie dziecko nie ma żadnych praw, kiedy
            krzywdzi innych i nie mam zamiaru się nad takim roztkliwiać.
            Tymczasem słyszałem o przypadkach, kiedy to agresor zostaje w szkole objęty
            pomocą psychologiczną ("żeby nie stał się ofiarą prześladowań" :-)), jego
            ofiara zaś nie otrzymuje żadnego wsparcia, nie mówiąc o jakimkolwiek
            zadośćuczynieniu i przeprosinach.
            W grupach, które ja mam pod opieką, obowiązuje całkowity zakaz nie tylko bicia,
            ale i dokuczania sobie, przezywania... Niechby spróbowali go nie przestrzegać :-
            ).
            Pod moją opieką każdy uczeń czuje się bezpiecznie, a łobuzy nawet nie próbują
            koledze podskoczyć. Zrobię wszystko, co trzeba, żeby tę obawę łobuzów
            pielęgnować.

            Pozdrawiam serdecznie, Agato :-)))
          • Gość: MP Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.fuw.edu.pl 20.02.03, 13:59
            Gość portalu: Agata napisał(a):

            > Niech w pracy wiedzą ...

            To nawet nie chodzi o to, czy mają czy nie mają wiedzieć.
            Tu chodzi o to, że dziś szkoła nie może wymagać informacji
            o miejscu pracy, a wielu rodziców z własnej woli jej nie podaje
            z bardzo różnych względów.

            > U nas stosowanie metod łagodnej perswazji i
            > tłumaczenia , niestety, sie nie sprawdza. Trzeba działać ostro i radykalnie.

            I to jest kwintesencja. Nasi "specjaliści" od wychowania (w tym
            niestety wielu nauczycieli i szanowna polemistka) uważają, że
            paleta środków wychowawczych tak właśnie wygląda: tylko łagodna
            perswazja albo "ostro i radykalnie". A najgorsze wychowawczo jest,
            gdy pomiędzy tymi skrajnościami miota się jedna osoba!

            > W szkole mojego syna jest mulatka. Kilku uczniów dokucza jej tyle ile sie da -
            > asfalt - to delikatne określenie. Matka popłakuje w kącie, wychowawczyni
            > milczy, dyrektor udaje, że nie ma problemu.

            Dzieci potrafią być okrutne. Tak było chyba od początku świata.
            Wiele z tego wyrasta (na szczęście!). Jednak jeśli pozwoli im się
            na okrucieństwo (a to właśnie boli inicjatorów akcji przeciw koceniu!)
            to potrafią trwale okaleczyć psychicznie swoje ofiary.
            Problem, o którym Pani pisze, jest chyba prostszy niż problem kocenia,
            bo o ile dobrze pamiętam w jakim wieku jest Pani dziecko, to dotyczy
            on dzieci młodszych. W tym wieku dobre efekty daje coś, co chyba
            teraz mądrze nazywa się terapią zajęciową, a co od wieków jest znaną
            zasadą, że dzieciom tak trzeba zorganizować czas, by ich inicjatywa
            i spontaniczność były ukierunkowane, a przynajmniej nie miały szansy
            ukierunkować się na manowce oraz by w tym stale zorganizowanym czasie
            w naturalny sposób chwilami wszyscy musieli współpracować ze sobą ucząc i
            przyzwyczajając się do wzajemnej akceptacji. Moja mama, która podstawowe
            nauki pobierała jeszcze w przedwojennej warszawskiej publicznej szkole,
            twierdzi, że wówczas w jej szkole było nie do pomyślenia, by pozostawić dzieci
            samopas na przerwie czy na jakiejś luźniejszej lekcji. Nauczyciel
            w czasie przerwy miał obowiązek nie tylko czuwać ale i czynnie inspirować
            zabawy ruchowe, kierować nimi, dbać o to, by uczestniczyły w nich
            dzieci - przynajmniej te, które robiły wrażenie izolowanych (jakoś
            wówczas nauczyciele to widzieli nawet bez robienia badań socjometrycznych).
            Podobną zasadę stosują organizatorzy dobrych obozów i kolonii
            i nie miewają problemów wychowawczych. Jeśli zajęcia są intensywne,
            atrakcyjne, angażujące fizycznie, a czasu wolnego jest tyle, że ledwie
            starcza na odwiedzenie toalety, to problemów wychowawczych nie ma żadnych.
            Sprawdziłem to na swoich dzieciach kilkakrotnie, potwierdzają to
            znajomi korzystający z usług tak pracujących firm i znajomi nauczyciele
            pracujący w charakterze wychowawców w takich firmach.
            Czy taka straregia jest możliwa w zwykłych szkołach?
            Jeśli bedziemy się upierać, że szkoła jest tylko od uczenia i od
            ewentualnego pacyfikowania zachowań aspołecznych, a od czynnego
            wychowaywania do zachowań prospołecznych już nie jest (szczególnie tych,
            których nie da sie wytrenować w domu jedynie na mamie i tacie, do których
            poznania i "wychowania" potrzebna jest żywa, różnorodna grupa rówiesnicza)
            to pewnie będzie to trudne.
            Organizowanie "urzędowych" otrzesin w niektórych szkołach
            postrzegam jako próbę kanalizowania i przejęcia kontroli
            nad spontanicznymi, niekorzystnymi zachowaniami. Zgadzam się
            jednak z inicjatorami wątku, że jeśli mimo wszystko (pod kontrolą
            czy nie) odbywa się to na zasadzie zabawy jednych kosztem drugich,
            to nie tędy droga i należy się takiej nauczycielsko-dyrektorskiej
            filozofii przeciwstawić.

            > A metoda odpytania jest skuteczna.

            A metoda karnego borowania do żywego nie? Czy podrzucić jeszcze
            kilka skutecznych metod? W państwie demokratycznym i praworządnym
            makiawellizm nie może być urzędowo akceptowaną strategią radzenia sobie z
            problemami. Jeśli dostępnych, legalnych i przeznaczonych do tego
            celu środków nie starcza, należy się zatroszczyć o wzbogacenie
            ich palety. Wcześniej trzeba wykorzystać wszystkie dostępne;
            o niektórych m.in. pisałem wyżej. Ocenianie służy rzetelnej
            informacji o poziomie wiedzy i umiejętności. Pełną i wiarygodną
            informację na ten temat powinno przekazywać niezależnie od
            "inspiracji" wychowawczych. Jeśli "karne" rozpoznanie daje inną
            informację niż rozpoznanie programowe, to znaczy to, że albo
            rozpoznanie programowe było wadliwe, albo że rozpoznanie "karne"
            wykroczyło zakresem lub kryteriami poza wcześniej określone ramy i
            w tym sensie było naruszeniem prawa - działaniem nielegalnym.

            > Miałam kiedys zajęcia dydaktyczne ze studentami. Obiecujący młodzieńcy na
            > prerwie walili sie krzesłami ( 5 rok studiów), niespodziewanie, wczesniej
            > weszłam do sali i mnie też sie oberwało. Na zajęciach oświadczyłam, że jeśli
            > tak dobrze rzucaja krzesłęm to zapewne perfekcyjnie przygotowali sie do
            > ćwiczeń. Odpytałam. Dokładnie zwracając uwage na szczegóły. Większość grupy
            > nie zaliczyła. Mieli problemy, ale nauczyli sie gdzie jest ich miejsce
            > w szeregu.

            I teraz któryś z nich - rozumiem, że już lekarz pełną gębą, może nawet
            orzecznik? - pamiętając, że kiedyś tak go Pani potraktowała, mimo, że on
            akurat krzesłami tymi się nie bawił - przy nadarzającej się okazji
            pokaże Pani jej "właściwe miejsce w szeregu"? Wykorzysta przy tym ten
            zakres swych uprawnień, w którym nikt zbyt dobrze nie będzie go w stanie
            skontrolować. Podobnie postąpi z każdą inna osobą, której jakiegoś
            fragmentu zachowania lub jestestwa nie będzie akceptował. Czy taki miał
            być cel Pani "lekcji wychowawczej"?
            Myślę, że bardzo mądrze piszą młodzi ludzie. Zło jest złem,
            nawet gdy jest "małe" i nawet gdy czemuś służy. Nie można go akceptować,
            a tym bardziej posługiwać się nim z namaszczenia urzędowego. Nie można
            pozwolić na zabawę cudzym kosztem łudząc się, że tak da się uniknąć
            niekontrolowanego większego dręczenia. Podobnie tępiąc zło, nie można
            uciekać się do metod, które same w innym obszarze zło to pomnażają.

            Pozdrawiam,
            marek@pawlowscy.w.pl
            • Gość: Agata Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: 62.179.58.* 20.02.03, 20:33
              Upieram się, że za niestosowne zachowania trzeba karać. A surowość kary powinna
              być adekwatna do rodzaju czynu i osobowości sprawcy. Byłoby cudownie gdyby
              dzieci zrozumiały, że nie wolno dokuczać mulatce. Niestety są okrutne i koniec.
              Muszą na własnej skórze przekonać się, że za przewinienie jest kara. W
              przeciwnym wypadku akty przemocy będą się mnozyć jak grzyby po deszczu.
              Oczywiście są dzieci, które po rozmowie , wyjaśnieniu wiedzą, że zrobiły źle,
              ale one zwykle nie popełniają "ciężkich przestępstw". Dlaczego mamy- już na
              poziomie szkoły - bronić sprawców a nie ofiary?
              Wiem, że mój sposób myślenia jest niepopularny. Pochodzę z rodziny prawniczej
              (adwokaci od 3 pokoleń) i niestety byłam w swoich sądach odosobniona. Nawet moi
              bliscy wykazywali większą tolerancję.
              Pozdrawiam - Agata
            • Gość: n-l Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.opole.dialup.inetia.pl 20.02.03, 21:26
              Gość portalu: MP napisał(a):

              > Tu chodzi o to, że dziś szkoła nie może wymagać informacji
              > o miejscu pracy,

              Nie może? A dlaczegóż to? Może czy nie może - o tym decyduje dyrektor szkoły,
              na mocy władztwa zakładowego :-)
              Szkoła w każdej chwili musi wiedzieć, gdzie szukać rodzica dziecka.
              Mało tego! Szkoła może nawet zrobić tzw. wywiad środowiskowy, popytać pańskich
              sąsiadów, współpracowników o rodzinną sytuację dziecka, jesli podejrzewa, że
              coś jest nie tak. I może się pan oburzać. Nic to nie da :-)

              > Podobną zasadę stosują organizatorzy dobrych obozów i kolonii
              > i nie miewają problemów wychowawczych. Jeśli zajęcia są intensywne,
              > atrakcyjne, angażujące fizycznie, a czasu wolnego jest tyle, że ledwie
              > starcza na odwiedzenie toalety, to problemów wychowawczych nie ma żadnych.

              Organizowałem w swoim życiu wiele dobrych kolonii i obozów, po których dzieci
              płakały, nie chcąc wyjeżdżać, po których jeszcze po wakacjach dzwoniły do mnie
              do domu. Przykro mi to mówić, ale tylko laik może twierdzić, że na dobrych
              koloniach nie ma problemów wychowawczych. tylko laik może twierdzić, że
              wystarczy wypełnić dzieciom czas, a nie będzie problemów.
              Z istnienia prawie wszystkich problemów, jakie miałem z ich dziećmi, rodzice w
              ogóle nie zdawali sobie sprawy. Bo dobry krawiec szyje tak, zeby nikt postronny
              nawet nie widział szwów. Ale wymaga to CIĘŻKIEJ PRACY. Bo problemy są zawsze.
              Bywają takie, o których panu się nie śniło. Zajęcia należy przeprowadzić MIMO
              problemów.

              > Jeśli bedziemy się upierać, że szkoła jest tylko od uczenia i od
              > ewentualnego pacyfikowania zachowań aspołecznych, a od czynnego
              > wychowaywania do zachowań prospołecznych już nie jest

              Oczywiście jest od tego i od tego. Tylko zbyt ubogą paletę metod wychowawczych
              pan proponuje.
              Śmiem twierdzić, że ze zbyt małą liczbą dzieci w życiu miał pan do czynienia,
              aby był pan ekspertem w tych akurat kwestiach.
              Nie ma pan pojęcia, jak różnorodne potrafią być osobowości, jak różnorodne
              bodźce trzeba stosować, żeby do dzieci trafić. Nie ma recept, proszę pana.
              Zrozumie to pan dopiero wtedy, gdy stanie pan przed grupą, próbując coś
              sensownego i pożytecznego z nimi zrobić. Tak po tysiącu grup może powiedzieć
              pan: "trochę o tym wiem" :-)

              > > A metoda odpytania jest skuteczna.
              >
              > A metoda karnego borowania do żywego nie?

              Nie. Bo konsekwencje złego zachowania muszą być dla dziecka dolegliwe, lecz w
              sumie nieszkodliwe.

              > I teraz któryś z nich - rozumiem, że już lekarz pełną gębą, może nawet
              > orzecznik? - pamiętając, że kiedyś tak go Pani potraktowała, mimo, że on
              > akurat krzesłami tymi się nie bawił - przy nadarzającej się okazji
              > pokaże Pani jej "właściwe miejsce w szeregu"? Wykorzysta przy tym ten
              > zakres swych uprawnień, w którym nikt zbyt dobrze nie będzie go w stanie
              > skontrolować. Podobnie postąpi z każdą inna osobą, której jakiegoś
              > fragmentu zachowania lub jestestwa nie będzie akceptował. Czy taki miał
              > być cel Pani "lekcji wychowawczej"?

              Nie. Cel był taki: każdy ma zrozumieć, jakie obowiązują zasady. Przestrzeganie
              zasad będzie nagradzane, łamanie reguł - karane.
              Prawo do nagradzania i karania, prawo do decydowania, co zasługuje na nagrodę,
              a co na karę, ma lider grupy, którym w tym wypadku był wykładowca.
              Cel był jeszcze jeden: pokazać, jak postępuje sprawiedliwy i konsekwentny lider.
              Wszystkie te cele zostały osiągnięte.
              Jak dowodzi praktyka, opisane zachowanie lidera nie powoduje takich skutków
              wychowawczych, jakich się pan obawia.

              > Myślę, że bardzo mądrze piszą młodzi ludzie. Zło jest złem,
              > nawet gdy jest "małe" i nawet gdy czemuś służy. Nie można go akceptować,
              > a tym bardziej posługiwać się nim z namaszczenia urzędowego. Nie można
              > pozwolić na zabawę cudzym kosztem łudząc się, że tak da się uniknąć
              > niekontrolowanego większego dręczenia. Podobnie tępiąc zło, nie można
              > uciekać się do metod, które same w innym obszarze zło to pomnażają.

              No, w obliczu demagogii to ja pas ;-)
              • Gość: Krzysztof Homan Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: 62.233.233.* 20.02.03, 22:25
                Gość portalu: n-l napisał(a):

                > Nie. Cel był taki: każdy ma zrozumieć, jakie obowiązują zasady.

                Karne odpytywanie mocno odstaje od borowania, czy lania po gębie, ale też
                niesie szkody, choć na innym poziomie.

                Przestrzeganie
                > zasad będzie nagradzane, łamanie reguł - karane.
                > Prawo do nagradzania i karania, prawo do decydowania, co zasługuje na
                nagrodę,
                > a co na karę, ma lider grupy, którym w tym wypadku był wykładowca.

                Wykładowca ma takie prawo. Ale wykładowca ma również obowiązek przestrzegania
                ogólnie przyjętych norm zachowania, w szczególności praw obowiązujących w danej
                placówce - tam znajdują się wytyczne do tego co należy nagradzać, a co karać.

                > Cel był jeszcze jeden: pokazać, jak postępuje sprawiedliwy i konsekwentny
                lider.

                Podany przez Agatę przykład stoi w sprzeczności ze sprawiedliwością.

                Pozdrawiam
                Krzysztof Homan, nauczyciel
                khoman@poczta.onet.pl
                • Gość: Agata Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.chello.pl 21.02.03, 10:52
                  Dlaczego mój przykład stoi ze sprzecznością ze sprawiedliwością? Uważam, że za
                  złe zachowania trzeba karać! Człowiek musi wiedzieć, że są normy społeczne,
                  których przekraczać nie wolno.Nie chodzimy nago po ulicy, nie palimy papierosów
                  w teatrze, nie robimy szeregu rzeczy - w tym m,in, nie rzucamy w siebie
                  krzesłami. Tak mi sie wydaje. Można próbować rozmawiać o tym z przedszkolakami,
                  ale o tak oczywistych faktach powinni wiedzieć ludzie dorośli ( w tym wypadku
                  studenci). Wychowywanie ich poprzez prawienie morałów - wiecie państwo,
                  krzesłami się nie rzuca, uderzyli mnie państwo w rękę i mam kuku - jest
                  bezprzedmiotowe. Bardziej zapamiętają dokładne odpytanie. Pytałam z materiału z
                  obowiązująceg podręcznika, znanego od wielu lat - nic nowego. A, że zwróciłam
                  szczególną uwagę na drobny druk - to juz inna sprawa. Jeżeli mieli tyle czasu i
                  energii, żeby walić krzesłem to widocznie wszystko już umieja ( ze szczególami).
                  Może ta lekacja wychowawcza nauczyłą ich szacunku i nim zrobią komuś krzywdę
                  lub potencjalną krzywde chwilę pomyślą.
                  • Gość: MP Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.fuw.edu.pl 21.02.03, 11:51
                    Gość portalu: Agata napisał(a):

                    > Dlaczego mój przykład stoi ze sprzecznością ze sprawiedliwością? Uważam, że
                    za
                    > złe zachowania trzeba karać!

                    Sądzę, że powinna Pani wiedzieć - a tym bardziej będąc wychowaną
                    w rodzinie prawniczej (pod warunkiem, że nie byli to specjaliści
                    od "sprawiedliwości ludowej") - że odkąd ludzie zeszli z drzewa,
                    karanie także rządzi się pewnymi normami, których przestrzeganie
                    jest podstawą wymagania szacunku dla wszelkich innych norm.
                    Jeśli studenci naruszyli normy - a z Pani opisu można wyciągnąć
                    wniosek, że ewidentnie tak było (dewastacja mienia, stworzenie
                    zagrożenia dla zdrowia własnego i osób trzecich) - to należało wszcząć
                    odpowiednią procedurę dyscyplinarną. Każda uczelnia ma własne
                    przepisy regulujące przebieg takich procedur i przewidziane sankcje.
                    Jeśli uważała Pani wówczas, jako członek społeczności akademickiej,
                    że procedury lub sankcje nie są odpowiednie by właściwie zareagować
                    na takie problemy, to miała Pani pełne prawo by wystąpić o udoskonalenie
                    przepisów - czy to sama, czy za pośrednictwem swoich przedstawicieli
                    w senacie uczelni. Miała Pani także prawo i obowiazek uczynić to
                    wcześniej, jako odpowiedzialny i przewidujacy członek społeczności.
                    W żadnym wypadku nie wolno było poświęcać poszanowania porządku prawnego
                    dla osiagnięcia doraźnego, choćby słusznego celu. Porządek prawny
                    jest wartością samą w sobie i choć to może czasem trudne i bolesne,
                    jest wartościa ceniona wyżej niż guz na głowie. Jeśli swoją kompetencję
                    do oceniania wykorzystała Pani instrumentalnie do samowolnego (i zapewne
                    ślepego, zbiorowego) wymierzenia kary, Pani przewinienie (choć trudne
                    do udowodnienia, ale to nie zmienia faktu!) było znacznie poważniejsze
                    niż młodzieńca, który nabił (lub mógł nabić) Pani guza.
                    Mam nadzieję, że przemyśli Pani tę sprawę i może skonsultuje się z
                    dziadkami zanim zacznie Pani swoją mądrość i filozofię życiową przekazywać
                    swojemu dziecku.

                    Pozdrawiam,
                    marek@pawlowscy.w.pl
                    • Gość: Agata Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.chello.pl 21.02.03, 16:01
                      Z dziadkiem się już raczej nie skonsultuję ( nie żyje) i nie był to specjalista
                      prawa socjalistycznego ( praktykował jako adwokat w okresie
                      międzywojennym).Uważam, że postapiłam słusznie i tolerować tego typu zachowań
                      na uczelni nie będę. Moge oczywiście idąc po najmniejszej linii opru nic nie
                      robić, udawać, że nic sie nie stało i pozostawic tych ludzi w poczuciu
                      absolutnej bezkarności ( tak jak zapewne zrobiłaby wiekszość). A wtedy być może
                      za pare lat w ruch poszłyby pięści..............
                  • n-l Dlaczego mulatka płacze? 21.02.03, 15:35
                    Już teraz wiesz, Agato, czemu nauczyciele wolą nie reagować, kiedy w
                    kierunku „Twojej” mulatki leci wyzwisko „asfalt”?
                    Już wiesz, czemu większość nauczycieli we współczesnych szkołach z przekonaniem
                    twierdzi, że nic nie mogą zrobić?
                    Bo spotykają się z takimi demagogicznymi argumentami, popartymi demagogiczną
                    argumentacją prawną. Nauczyciel nie jest prawnikiem, najczęściej nie czuje się
                    kompetentny, żeby podjąć teoretyczną polemikę. Czuje, że racja jest po jego
                    stronie, lecz nie umie tego udowodnić.
                    Zrobi coś, co podpowiada mu pragmatyka nauczycielska, doświadczenie
                    pedagogiczne i od razu jest oskarżany o niesprawiedliwość, zarzuca mu się
                    stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, niekompetencję...
                    W przypadku każdej dupereli musiałby w szkole uruchamiać procedurę niemalże
                    sądową: trafnie wyłuskać ukrywającego się w tłumie właściwego winowajcę lub
                    prowodyra, niezbicie udowodnić mu winę, rygorystycznie stosując zasady
                    obowiązujące podczas przewodu sądowego (niedługo zażądają prawa do adwokata dla
                    każdego łobuza, którego nauczyciel przyłapie na chuligaństwie), pamiętając na
                    każdym kroku o produkowaniu ton papierów – protokoły przesłuchań świadków, opis
                    czynności śledczych :-)...
                    Zapominają ci wszyscy obrońcy praw sprawcy, że mamy tu do czynienia z
                    czynnościami podejmowanymi nie na podstawie prawa karnego, lecz prawa
                    oświatowego, czynnościami motywowanymi regułami pedagogiki, zasadami współżycia
                    społecznego, z procesem dydaktyczno-wychowawczym.
                    Skoro demagogicznym argumentom pana Pawłowskiego ulegają teraz – zamiast z nimi
                    walczyć - dyrektorzy szkół, organa nadzoru oraz, o zgrozo!, nauczyciele (nawet
                    pan Homan), nasza mulatka nadal będzie cichutko pochlipywać w kącie.
                    Bo najważniejszą zasadą, która teraz obowiązuje w szkołach, jest zasada RWD
                    (ratuj własną d...). Nauczyciel współczuje być może mulatce, ale boi się
                    cokolwiek zrobić, żeby go pan Pawłowski nie zgnoił. Własne dzieci wołają jeść,
                    to ważniejsze niż krzywda czarnej dziewczynki.

                    > W żadnym wypadku nie wolno było poświęcać poszanowania porządku prawnego
                    > dla osiągnięcia doraźnego, choćby słusznego celu

                    Nie martw się, Agato, nie poświęciłaś porządku prawnego. Rozwiązanie całej tej
                    sytuacji leżało w wyłącznych Twoich kompetencjach. Odbywało się to w ramach
                    procesu dydaktyczno-wychowawczego, którym kierowałaś na mocy prawa. Nie
                    przekroczyłaś swoich kompetencji, rozwiązałaś problem zgodnie z ustaleniami
                    nauk pedagogicznych.
                    Nikt nigdy nie zabroni Ci odpytać uczniów czy studentów na zasadach przez
                    Ciebie określonych. Stopień skomplikowania pytań, ich szczegółowość i zakres
                    zależy tylko od Ciebie.
                    Postąpiłabyś niesprawiedliwie, gdybyś przepytała tendencyjnie, z wyraźnym
                    dążeniem do udowodnienia niewiedzy, gdybyś zastosowała surowsze niż zwykle
                    wymagania na lepszy stopień (w praktyce – gdybyś postawiła same pały). Samo to,
                    że w tym przypadku zwróciłaś baczniejszą niż zwykle uwagę na to, co „drobnym
                    drukiem” nie obraża zasady sprawiedliwości, pod warunkiem że wystawisz dobrą
                    ocenę studentowi, który umiał odpowiedzieć na Twoje pytania.

                    Zachowałaś się jak sprawiedliwy lider, bo pokazałaś, że łamanie obowiązujących
                    na Twoich zajęciach zasad skutkuje niechybnie dolegliwymi konsekwencjami.
                    Postąpiłaś zgodnie z powszechnym poczuciem sprawiedliwości.
                    • Gość: Agata Re: Dlaczego mulatka płacze? IP: *.chello.pl 21.02.03, 16:11
                      Bardzo sie cieszę, że przyznałes mi rację. Uważam, że nauczycieli trzeba
                      wyposażyc w instrumenty karania SPRAWCY bez, jak piszesz uruchamiania całej
                      procedury. W szkole każdy musi znać swoje miejsce - w tym również uczeń-
                      chuligan. Dokuczając keledze MUSI liczyć sie z tym, że zostanie ukarany i to w s
                      [posób dotkliwy, odczuwalny. ( oczywiście nikt nie może go katować, ale można
                      drastycznie obniżyć zachowanie ze wszystkmi konsekwencjami, zabronić udziału w
                      jakiejś szkolnej atrakcji, ostro porozmawiac z rodzicami i zagrozić wyrzuceniem
                      ze szkoły ).
                      Oczywiście nie można ucznia klasy 6 przepytywać z programu gimnazjum i stawiać
                      pały, ale nie widzę nic zdrożnego w solidnym odpytaniu z PRZEROBIONEGO
                      MATERIAŁU. Ma czas, żeby obmyslać szykany to zapewne juz wszystkiego sie
                      nauczył. Pałę uzyskana w ten sposób ( o ile na nią zasłużył) można poprawić.
                      Będzie to dla delikwenta też lekcja wychowawcza!
                    • Gość: Krzysztof Homan Nagroda za występek? IP: 62.233.233.* 21.02.03, 19:00
                      n-l napisał:

                      > Bo spotykają się z takimi demagogicznymi argumentami, popartymi demagogiczną
                      > argumentacją prawną.

                      O co chodzi? Jaka demagogia? Szczegóły proszę.

                      > Zrobi coś, co podpowiada mu pragmatyka nauczycielska, doświadczenie
                      > pedagogiczne i od razu jest oskarżany o niesprawiedliwość, zarzuca mu się
                      > stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, niekompetencję...

                      Pragmatyka nauczycielska nie może stać w sprzeczności z prawem.

                      > W przypadku każdej dupereli musiałby w szkole uruchamiać procedurę niemalże
                      > sądową: trafnie wyłuskać ukrywającego się w tłumie właściwego winowajcę lub
                      > prowodyra, niezbicie udowodnić mu winę, rygorystycznie stosując zasady
                      > obowiązujące podczas przewodu sądowego (niedługo zażądają prawa do adwokata
                      dla
                      > każdego łobuza, którego nauczyciel przyłapie na chuligaństwie), pamiętając na
                      > każdym kroku o produkowaniu ton papierów – protokoły przesłuchań świadków
                      > , opis
                      > czynności śledczych :-)...

                      Tu masz rację.
                      Zawsze uważałem, że szkoła nauczycielem stoi. Marzy mi się sytuacja, gdy
                      rodzice posyłają dziecko do szkoły mając pełne zaufanie do nauczyciela w
                      zakresie dydaktyki i pedagogiki. Zdaje się, że teraz jest inaczej.

                      > Skoro demagogicznym argumentom pana Pawłowskiego ulegają teraz – zamiast
                      > z nimi
                      > walczyć - dyrektorzy szkół, organa nadzoru oraz, o zgrozo!, nauczyciele
                      (nawet
                      > pan Homan), nasza mulatka nadal będzie cichutko pochlipywać w kącie.

                      Proszę nie przesadzać. Nie mam pojęcia, czy "demagogicznym argumentom pana
                      Pawłowskiego ulegają teraz – zamiast z nimi walczyć - dyrektorzy szkół, organa
                      nadzoru oraz, o zgrozo!, nauczyciele". W każdym bądź razie nie ma takiego śladu
                      w tym wątku. Również moja skromna osoba nie ulega żadnym "podszeptom". Mówię co
                      myślę w głębi serca.

                      > Nie martw się, Agato, nie poświęciłaś porządku prawnego. Rozwiązanie całej
                      tej
                      > sytuacji leżało w wyłącznych Twoich kompetencjach. Odbywało się to w ramach
                      > procesu dydaktyczno-wychowawczego, którym kierowałaś na mocy prawa. Nie
                      > przekroczyłaś swoich kompetencji, rozwiązałaś problem zgodnie z ustaleniami
                      > nauk pedagogicznych.

                      Takie myślenie prowadzi do komicznych z pozoru, a tragicznych w swych owocach
                      zdarzeń i zjawisk.

                      1. Złapano dewastatora klatek schodowych. W ramach "kary" komisyjnie zostanie
                      sprawdzony porządek w jego mieszkaniu. W przypadku znalezienia kurzu podniesie
                      się gościowi czynsz, albo ograniczy zużycie wody przez miesiąc. Jak będzie
                      wzorowy porządek dostanie dyplom za czystość (mieszkania).

                      2. Przyłapany na występku przez historyka uczeń może (w skrajnych przypadkach)
                      zakładać kolejną 5 lub 6 z przedmiotu. Przecież hisorię ma "w paluszku". Może
                      zagiąć nauczyciela na czymkolwiek. Co innego w przypadku np. nauczyciela WF-u.
                      Tu ten sam uczeń może mówić o pechu - "nie dam rady 100 pompkom". Wniosek:
                      możesz rozrabiać przy historyku, nie waż się przy WF-iście.

                      3. Dwóch uczniów umie to samo. Dobór metod sprawdzających powoduje, że grzeczny
                      otrzymuje 5, niegrzeczny 2. Autorytet nauczyciela "rośnie"?

                      Ogólny wniosek jest następujący: jeśli nauczysz się na pamięć wszystkich
                      podręczników, nie przejmuj się statutami. Możesz łamać krzesła.

                      > Zachowałaś się jak sprawiedliwy lider, bo pokazałaś, że łamanie
                      obowiązujących
                      > na Twoich zajęciach zasad skutkuje niechybnie dolegliwymi konsekwencjami.
                      > Postąpiłaś zgodnie z powszechnym poczuciem sprawiedliwości.

                      I pokazałaś, że prawo traktujesz wybiórczo. Nie jest ważne co robisz, ważne
                      jest co umiesz.

                      Nie wiem co rozumiesz pod "powszechnym poczuciem sprawiedliwości". Ja nie mam
                      takiego poczucia. Jest prawo. Należy go przestrzegać. Wykroczenia karać według
                      wytycznych zapisanych w kodeksach czy statutach.

                      Zupełnie inną bajką jest to, że tych wytycznych nie mamy w szkołach zbyt wiele.
                      Wspólnie z MP kiedyś na tym forum bezradnie rozłożyliśmy ręce w tym temacie. No
                      bo ile razy można mówić uczniowi "nu, nu", a on wciąż będzie na bakier z
                      prawem. I chciał-nie-chciał wychodzimy na "głupów" przed śmiejącym się
                      ironicznie uczniem.

                      Pozdrawiam
                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                      khoman@poczta.onet.pl
                      • n-l Re: Nagroda za występek? 21.02.03, 21:28
                        Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                        > Pragmatyka nauczycielska nie może stać w sprzeczności z prawem.

                        A tu stoi?
                        Polecam lekturę art. 12 ust. 2 Karty nauczyciela.

                        > 1. Złapano dewastatora klatek schodowych. W ramach "kary" komisyjnie zostanie
                        > sprawdzony porządek w jego mieszkaniu. W przypadku znalezienia kurzu
                        podniesie
                        > się gościowi czynsz, albo ograniczy zużycie wody przez miesiąc. Jak będzie
                        > wzorowy porządek dostanie dyplom za czystość (mieszkania).

                        Dorośli nie podlegają oddziaływaniom wychowawczym.

                        > Ogólny wniosek jest następujący: jeśli nauczysz się na pamięć wszystkich
                        > podręczników, nie przejmuj się statutami. Możesz łamać krzesła.

                        Nie. Stosujemy różne metody wychowawcze, w zależności od sytuacji i osobowości
                        ucznia.

                        > Jest prawo. Należy go przestrzegać. Wykroczenia karać według
                        > wytycznych zapisanych w kodeksach czy statutach.

                        Nie da się wszystkiego zapisać. Dlatego wychowawcy mają tak szerokie
                        kompetencje. W tym przypadku Agata nie zrobiła nic, co poza te kompetencje
                        wykraczałoby.

                        > Zupełnie inną bajką jest to, że tych wytycznych nie mamy w szkołach zbyt
                        wiele.

                        Bo zbyt wielu wytycznych pan niepotrzebnie oczekuje. Nauczyciel ma dużą
                        samodzielność, z której korzysta, kierując się swoją najlepszą wiedzą. Co panu
                        ma ministerstwo powiedzieć, jak postąpić w danej sytuacji? Dają ogólny przepis,
                        pan wybiera konkretną metodę.

                        > bo ile razy można mówić uczniowi "nu, nu", a on wciąż będzie na bakier z
                        > prawem. I chciał-nie-chciał wychodzimy na "głupów" przed śmiejącym się
                        > ironicznie uczniem.

                        Bo nie korzysta pan ze swoich szerokich uprawnień, nie wierzy pan w nie. Oprócz
                        powiedzenia uczniowi "nu,nu" może pan dużo więcej.
                        • Gość: Krzysztof Homan Re: Nagroda za występek? IP: 62.233.233.* 21.02.03, 22:09
                          n-l napisał:

                          > Polecam lekturę art. 12 ust. 2 Karty nauczyciela.

                          Oto i on:
                          2. Nauczyciel w realizacji programu nauczania ma prawo do swobody
                          stosowania takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze
                          spośród uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne, oraz do wyboru spośród
                          zatwierdzonych do użytku szkolnego podręczników i innych pomocy naukowych.

                          A Art.6 mówi m.in.:
                          Nauczyciel obowiązany jest kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu
                          Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze
                          wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka; dbać o kształtowanie u
                          uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i
                          przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów.

                          Czyżby współczesne nauki pedagogiczne zezwalały na "olewanie" zapisów w
                          statutach, albo też pozwalały na uzależnianie wysokości oceny przedmiotowej od
                          zachowania ucznia?
                          Mam wątpliwości czy "karne" odpytywanie stoi w zgodzie z "poszanowaniem
                          Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej" i "kształtowaniem u uczniów postaw
                          moralnych".

                          > Dorośli nie podlegają oddziaływaniom wychowawczym.

                          Dorośli mają to, co nabyli będąc nieletnimi.

                          > Nie. Stosujemy różne metody wychowawcze, w zależności od sytuacji i
                          osobowości ucznia.

                          Jestem za różnorodnością oddziaływań. Nie mogą one jednak omjać prawa.

                          > Bo zbyt wielu wytycznych pan niepotrzebnie oczekuje.

                          Tu akurat jest odwrotnie. Już o tym pisałem. Nauczyciel jest wyrocznią w
                          szkole. Tylko takiej wytycznej oczekuję od władz. W razie zastrzeżeń rodzic,
                          dyrektor rozmawia z "wyrocznią". W ostateczności pozostaje zwolnienie z pracy
                          lub sąd.

                          > Bo nie korzysta pan ze swoich szerokich uprawnień, nie wierzy pan w nie.
                          Oprócz powiedzenia uczniowi "nu,nu" może pan dużo więcej.

                          Będę wdzięczny za przytoczenie tych uprawnień.

                          Pozdrawiam
                          Krzysztof Homan, nauczyciel
                          khoman@poczta.onet.pl
                          • n-l Re: Nagroda za występek? 21.02.03, 23:15
                            Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                            > > Polecam lekturę art. 12 ust. 2 Karty nauczyciela.
                            >
                            > Oto i on:
                            > 2. Nauczyciel w realizacji programu nauczania ma prawo do swobody
                            > stosowania takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze
                            > spośród uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne, oraz do wyboru spośród
                            > zatwierdzonych do użytku szkolnego podręczników i innych pomocy naukowych.

                            > A Art.6 mówi m.in.:
                            > Nauczyciel obowiązany jest kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu
                            > Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze
                            > wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka; dbać o kształtowanie u
                            > uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i
                            > przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów.

                            "Zapomniał" pan o tym, że podstawowe zadania nauczyciela określone są na
                            początku tego artykułu:
                            Art. 6. Nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z
                            powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną,
                            wychowawczą i opiekuńczą...
                            Wszystko to nauczyciel robi metodami wybranymi na podst. art. 12.2, kierując
                            się wskazaniami psychologii, dydaktyki i teorii wychowania.
                            Polecam tu między innymi:
                            1. Houghton, Brenda „Dobre dziecko. Jak sprawić, by nasze dzieci odróżniały
                            dobro od zła”, Poznań 1999
                            2. Dobson, James C. „Zasady nie są dla tchórzy. Jak zachować równowagę między
                            miłością a dyscypliną w wychowywaniu dzieci”, Warszawa 1993
                            3. Robertson, John „Jak zapewnić dyscyplinę, ład i uwagę w klasie”, Warszawa
                            1998
                            4. Arends, Richard „Uczymy się nauczać”, Warszawa 1994

                            Tam wiele mówi się o znaczeniu konsekwencji i stanowczości w wychowaniu, o
                            eliminowaniu poczucia bezkarności wśród małoletnich.
                            Dydaktyka zaś nakazuje nauczycielowi dbać o tempo lekcji, zmieniając w razie
                            oznak znudzenia czy niezdyscyplinowania uczniów rodzaj ich aktywności.
                            - Kowalski, dlaczego nie uważasz? co przed chwilą powiedziałem? - jest
                            najlepszą metodą przywrócenia uwagi ucznia.
                            Odpytywanie może być elementem lekcji dyscyplinującym uczniów, zmianą rodzaju
                            ich aktywności. Praktyka dowodzi, że działa to doskonale.

                            > Czyżby współczesne nauki pedagogiczne zezwalały na "olewanie" zapisów w
                            > statutach

                            Statut szkoły nie może być nadrzędny wobec aktów prawnych wyższego rzędu. Te
                            zaś dają nauczycielowi wyraźne i szerokie uprawnienia wobec ucznia.

                            > albo też pozwalały na uzależnianie wysokości oceny przedmiotowej od
                            > zachowania ucznia?

                            Nie widzę tu "uzależniania oceny od zachowania". Uczeń dostanie ocenę, na jaką
                            zasłużył według PSO. Widzę tylko prawo nauczyciela do odpytania ucznia w
                            dowolnie wybranym momencie.

                            > Mam wątpliwości czy "karne" odpytywanie stoi w zgodzie z "poszanowaniem
                            > Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej" i "kształtowaniem u uczniów postaw
                            > moralnych".

                            Stoi w zgodzie. Samo podporządkowania ucznia władztwu pedagogicznemu
                            nauczyciela jest zgodne z art. 31. ust. 3. Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej:
                            "Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być
                            ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym
                            państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony
                            środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.
                            Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw."
                            Z podporządkowania tego wynikają określone uprawnienia nauczyciela do
                            kierowania dzieckiem.
                            Co do "kształtowania postaw moralnych i obywatelskich": toż to przecież
                            konsekwentne postępowanie, stanowcze reagowanie w sytuacjach złego postępowania
                            jest podstawowym warunkiem kształtowania tychże postaw u dziecka.
                            Poza wszystkim odpytanie w tym momencie nie jest karą. Jest metodą przywrócenia
                            dyscypliny na zajęciach, wybraną zgodnie z art. 12.2 KN.

                            > > Dorośli nie podlegają oddziaływaniom wychowawczym.
                            > Dorośli mają to, co nabyli będąc nieletnimi.

                            Ano właśnie. Dlatego nie należy dopuścić, aby dziecko miało poczucie
                            bezkarności.

                            > Jestem za różnorodnością oddziaływań. Nie mogą one jednak omjać prawa.

                            A jakie omijają?

                            > Nauczyciel jest wyrocznią w szkole. Tylko takiej wytycznej oczekuję od władz.
                            > W razie zastrzeżeń rodzic, dyrektor rozmawia z "wyrocznią". W ostateczności
                            > pozostaje zwolnienie z pracy lub sąd.

                            Nie jest wyrocznią. Podlega ocenie. Można ocenić, czy nie działał poza prawem,
                            można również ocenić jego postępowanie pod kątem celowości i fachowości
                            pedagogicznej. Ale prawdą jest, że trudno pozbyć się kiepskiego nauczyciela. To
                            należałoby zmienić.

                            > > Bo nie korzysta pan ze swoich szerokich uprawnień, nie wierzy pan w nie.
                            > Oprócz powiedzenia uczniowi "nu,nu" może pan dużo więcej.
                            >
                            > Będę wdzięczny za przytoczenie tych uprawnień.

                            Może pan wyznaczyć mu dodatkowe obowiązki, zadać dodatkowe prace domowe,
                            resocjalizować go poprzez pracę, zostawić w kozie, odebrać jakieś uczniowskie
                            przywileje, zabronić uczestniczenia w wycieczce szkolnej, zorganizować mu
                            dodatkowe obowiązkowe zajęcia, częściej kontrolować prace domowe, sprawdzając
                            stosunek do nauki i wywiązywanie się ze szkolnych obowiązków, wezwać rodziców...
                            Właściwie może pan wszystko, prócz kar cielesnych, poniżania, obrażania. Mało?
                            • Gość: Krzysztof Homan Re: Nagroda za występek? IP: 62.233.233.* 21.02.03, 23:45
                              Dziękuję za odpowiedź.
                              Pozostaję przy swoim zdaniu.
                              Może inny ktoś wspomoże nasz dialog swoimi uwagami?

                              Pozdrawiam
                              Krzysztof Homan, nauczyciel
                              khoman@poczta.onet.pl
    • Gość: Mariusz Ciszewski Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.03, 18:16
      Właśnie znalazłem wątek, w którym młodzi ludzie wypowiadają się na
      temat "kocenia".

      Wszystkich zainteresowanych tematem odsyłam na forum:
      www.forum.soczysta.pl/viewtopic.php?t=931

      I wiecie co Wam powiem? Młodzież, jak jeden mąż - powie, że kocenie jest złe,
      pod warunkiem, że znajdzie się autorytet, który zawyrokuje podobnie.

      Jest to kwestia "psychologii tłumu".
      Cóż dojrzewanie - to głupi wiek naśladownictwa!

      Wypływa z nadmiernej potrzeby akceptacji ze strony środowiska.

      Potrzebny jest autorytet, który powie NIE!

      A mówi Wam coś tekst: "pij mleko, będziesz wielki" wypowiadany przez znane
      osobistości?

      Mariusz Ciszewski, Wsparcie
      • Gość: cygne Obyś cudze dzieci uczył...... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.02.03, 22:22

        Bardzo żałuję, że na lekturze tego wątku muszę dziś poprzestać.
        Szkoda, że tak wartościowe dyskusje pozostają w cieniu, niewiele osób je czyta.
        Jak zmienić mogłaby się opinia często negatywna ( a jakże krzywdząca) rodziców
        o pedagogach.
        pozdrawiam wszystkich
        Może zdanie .." takie będą Rzeczpospolite, jakie jej młodzieży chowanie" -
        nabierze znowu swojego należnego znaczenia?
        • Gość: Krzysztof Homan Re: Obyś cudze dzieci uczył...... IP: 62.233.233.* 21.02.03, 22:53
          Gość portalu: cygne napisał(a):

          > Bardzo żałuję, że na lekturze tego wątku muszę dziś poprzestać.
          > Szkoda, że tak wartościowe dyskusje pozostają w cieniu, niewiele osób je
          czyta.

          Ach, witaj nam.
          Póki co przeceniasz wartość tego forum. Jak wkrótce zorientujesz się, to przede
          wszystkim ja wymieniam uwagi z paroma osobami (może to nieskromne, ale tak ma
          się rzecz, przynajmniej w ostatnich miesiącach). Tak, smutek mój budzi
          frekwencja na tym forum.

          > Może zdanie .." takie będą Rzeczpospolite, jakie jej młodzieży chowanie" -
          > nabierze znowu swojego należnego znaczenia?

          Nie sądzę. Chowanie młodzieży zaczyna się w domu, a z tym, według mnie, mamy
          coraz większy problem.

          Pozdrawiam
          Krzysztof Homan, nauczyciel
          khoman@poczta.onet.pl
          • Gość: MACIEJ Wybryki w szkole. IP: *.ny325.east.verizon.net 22.02.03, 05:32
            >
            > dziecka to niech ponosi za to odpowiedzialność. Niech w pracy wiedzą ( choć
            > pewnie niewielu to obchodzi - a szkoda), że zatrudniają ojca chuligana i
            > potencjalnego przestępcy! U nas stosowanie metod łagodnej perswazji i
            > tłumaczenia , niestety, sie nie sprawdza. Trzeba działać ostro i radykalnie.
            W
            > szkole mojego syna jest mulatka. Kilku uczniów dokucza jej tyle ile sie da ->
            Taaaak i będę broniła swojego zdania! Jeżeli ktoś nie potrafi wychować własnego

            > asfalt - to delikatne określenie. Matka popłakuje w kącie, wychowawczyni
            > milczy, dyrektor udaje, że nie ma problemu.

            To jest tylko i wylacznie wina szkoly,pomijajac chamstwo wyniesione z domu.
            W Stanach za rasistowskie wybryki mozna szybko wyleciec ze szkoly.
            I tu sie ani szkola,ani nauczyciel nie przejmuje tym ze nastepna szkola jest 2
            mile dalej.
            Sankcje od najmniejszych:
            1-Time out. Siedzenie na uboczu bez brania udzialu w lekcji(10-15 minut).
            To glownie za przeszkadzanie,ale bez obrazania nikogo czy popychania.
            Tu sie nie mam co chwalic,ale moja corka czesto ma time-out.
            A w polskiej szkole,to nauczycielka dopiero w tym roku sie przyznala,ze rok
            temu nie dawala sobie z corka rady.Ona prowadzila lekcje w jednej czesci
            sali,a corka skupiala uwage kolezanek rozmowa w drugiej czesci klasy.
            Ale co zrobic z dzieciakiem,ktory nie uwaza,ale najlepiej sie uczy w klasie?


            2-Przeniesienie do nizszej klasy na kilka godzin dziennie przez caly tydzien.
            Dziwilem sie na poczatku roku dlaczego w klasie syna jest taki wysoki chlopak.
            Okazalo sie ze on jest ze starszej klasy,ale slabiutko sie uczy i przy okazji
            przeszkadza i przenosza go na kilka godzin dziennie do nizszej klasy.

            3-Zawieszenie na dzien. To juz musi byc powazna sprawa,np bojka lub cos takiego
            4-Zawieszenie na 3-dni.
            5-Zawieszenie na tydzien
            6-Wyrzucenie ze szkoly. Zazwyczaj nastepuje po kilku zawieszeniach.

            Dla przykladu.
            Za asfalt poszedlby do nizszej klasy na pare dni.

            Oczywiscie sa to metody czysto amerykanskie i niemozliwe do wprowadzenia w
            Polsce,bo przeciez Polska to nie Stany.
            Zamiast bezmyslnie brac przyklad z innych ,na razie lepiej nic nie robmy.

            > Ja pytam - dlaczego przez kilku
            > głupków dziecko ma cierpieć? Dlaczego ona a nie oni? Tak długo jak długo nie
            > będziemy zdecydowani górą będą dręczyciele. A metoda odpytania jest
            skuteczna.
            > Miałam kiedys zajęcia dydaktyczne ze studentami. Obiecujący młodzieńcy na
            > prerwie walili sie krzesłami ( 5 rok studiów), niespodziewanie, wczesniej
            > weszłam do sali i mnie też sie oberwało. Na zajęciach oświadczyłam, że jeśli
            > tak dobrze rzucaja krzesłęm to zapewne perfekcyjnie przygotowali sie do
            > ćwiczeń. Odpytałam. Dokładnie zwracając uwage na szczegóły. Większość grupy
            nie
            > zaliczyła. Mieli problemy, ale nauczyli sie gdzie jest ich miejsce w szeregu.

            Sama przyznasz,ze to metoda taka bardziej koszarowa.
            • caerme Re: Wybryki w szkole. 22.02.03, 16:11
              witaj,
              jak sa skuteczne - co wg mnie oznacza ze sie sprawdzaja i dobrze trzymaja w
              ryzach uczniow - czemu nie, przeciez matematyka nie jest tylko a,merykanska czy
              szwedzka?
              maciek ale tak "miedzy nami rodakami" u ciebie w stanach przyjeta jest pewna
              polityczna p[oprawnosci czyli mniej wiecej nie obrazania innych - u nas inaczej
              bo my mozemy sobie byc za sadem "ale sprawiedliowsc musi byc po moje stronie"
              my jestesmy tolerancyjny ale do dzis "spychamy zyda z mostu". mozna tak dlugo.
              poza tym - rodzice maja w glebokim powazaniu to co sie dzieje w szkole
              przychodza do nie jak musza czyli np: wezwanie nauczyciela lub raczej
              dyrektorki bo uczen cos przeskrobal a i tak sa tylko dwie znane reakcje: moj
              synus tego nie zrobil, lub jak bachorowi nogi.... itd.
              poza tym u ciebie sa mozliwosci i wiesz ze rodzic nie bedzie krzyczal ze mu sie
              z dzieciatkiem zle dzieje u nas samo dziecko odpowie ze ty mu mozesz...
              poza tym mnie sie wydaje jeszcze jedna rzecz: jakims cudem doszliscie do kar
              ktore nie upokarzaja uczniow a u nas nie ma nic albo zero reakcji albo
              upokorzenie co moze byc najgorsza za mozliwych rzecza..
              .. a poza tym socjalistyczne podejscie do wszystkiego.
              pozdr
              piotrek
              • Gość: MACIEJ Re: Wybryki w szkole. IP: *.ny325.east.verizon.net 22.02.03, 20:44
                caerme napisał:

                > poza tym mnie sie wydaje jeszcze jedna rzecz: jakims cudem doszliscie do kar
                > ktore nie upokarzaja uczniow a u nas nie ma nic albo zero reakcji albo
                > upokorzenie co moze byc najgorsza za mozliwych rzecza..
                > .. a poza tym socjalistyczne podejscie do wszystkiego

                Metoda prob i bledow powstaje system godny nasladowania.
                A polskie "socjalistyczne podejscie do wszystkiego" nie pozwala na wprowadzenie
                lepszego systemu,skoro mamy swoj wlasny,zly ale za to sprawdzony.


                • caerme Re: Wybryki w szkole. 23.02.03, 22:43
                  witaj,
                  wlasnie zabalowalem na szantach.. wiec pozno odpisuje...
                  idzie mi o to ze u nas jesli trzeba kogos ukarac za cos to tak zeby nie bolalo
                  i tu glos jakiejs opieki [np pani z socjalnego czy pana z opieki nad czyms] ze
                  on nie winien bo jego rodzina rodzice zycie srodowisko wiec prosi sie o w miare
                  lagodna kare... itd
                  czyli socjalistyczne = opeika nie branie odpowiedzialnosci za swoje czyny
                  pozdr
                  piotrek
            • n-l Nie sprowadzajmy tego do rasizmu 22.02.03, 16:18
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > W Stanach za rasistowskie wybryki mozna szybko wyleciec ze szkoly.
              > I tu sie ani szkola,ani nauczyciel nie przejmuje tym ze nastepna szkola jest
              > 2 mile dalej.

              Tu nie ma znaczenia kolor skóry krzywdzonej dziewczynki. Nauczyciel ma za
              zadanie po prostu bronić słabszych i prześladowanych. Obojętne czy są mulatami,
              żydami, czy "tylko" mają zeza lub noszą okulary.
              • Gość: Majka:-) ? IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 22.02.03, 16:47
                "Sankcje od najmniejszych:
                1-Time out. Siedzenie na uboczu bez brania udzialu w lekcji(10-15 minut).
                To glownie za przeszkadzanie,ale bez obrazania nikogo czy popychania.
                Tu sie nie mam co chwalic,ale moja corka czesto ma time-out.
                A w polskiej szkole,to nauczycielka dopiero w tym roku sie przyznala,ze rok
                temu nie dawala sobie z corka rady.Ona prowadzila lekcje w jednej czesci
                sali,a corka skupiala uwage kolezanek rozmowa w drugiej czesci klasy.
                Ale co zrobic z dzieciakiem,ktory nie uwaza,ale najlepiej sie uczy w klasie?"

                Wydaje mi się, że właśnie ta metoda zastosowana przez nauczyciela spowodowała
                większość wystąpień "niezadowolonego".
                Mylę się? :-))
                • Gość: Agata Re: ? IP: *.chello.pl 22.02.03, 18:01
                  Maciej ma na wszystkie bolączki gotową receptę. Przenieść rozwiązania
                  amerykańskie do Polski. Bo tylko tam postępują słusznie i prawomyślnie. I nie
                  jest istotne, że żyjemy w zupełnie innych warunkach, i to co, być może,
                  sprawdza sie w Stanach tu w Polsce może okazać się niewypałem.Podchodźmy do
                  tego typu rozwiązań krytycznie!
                  • Gość: MACIEJ Bolaczki Agaty. IP: *.ny325.east.verizon.net 22.02.03, 20:38
                    Gość portalu: Agata napisał(a):

                    > Maciej ma na wszystkie bolączki gotową receptę. Przenieść rozwiązania
                    > amerykańskie do Polski.

                    Opisuje to co jest w Stanach,zdajac sobie sprawe z tego,ze w Polsce to sie moze
                    nie sprawdzic ,bo ludzie do tego nie dorosli.

                    > Bo tylko tam postępują słusznie i prawomyślnie. I nie
                    > jest istotne, że żyjemy w zupełnie innych warunkach, i to co, być może,
                    > sprawdza sie w Stanach tu w Polsce może okazać się niewypałem.Podchodźmy do
                    > tego typu rozwiązań krytycznie!

                    Dobrze tez jest nic nie robic,czekajac ze sytuacja sama sie rozwiaze.
                    Mozna by to nazwac,czas leczy rany lub zaniechanie dzialania.
                    A gdyby rozwiazania amerykanskie daly dobre rezultaty,to powstal by inny problem
                    nie do rozwiazania:Na co ludzie by narzekali?
                • Gość: MACIEJ Re: ? IP: *.ny325.east.verizon.net 22.02.03, 20:29
                  Gość portalu: Majka:-) napisał(a):

                  > "Sankcje od najmniejszych:
                  > 1-Time out. Siedzenie na uboczu bez brania udzialu w lekcji(10-15 minut).
                  > To glownie za przeszkadzanie,ale bez obrazania nikogo czy popychania.
                  > Tu sie nie mam co chwalic,ale moja corka czesto ma time-out.
                  > A w polskiej szkole,to nauczycielka dopiero w tym roku sie przyznala,ze rok
                  > temu nie dawala sobie z corka rady.Ona prowadzila lekcje w jednej czesci
                  > sali,a corka skupiala uwage kolezanek rozmowa w drugiej czesci klasy.
                  > Ale co zrobic z dzieciakiem,ktory nie uwaza,ale najlepiej sie uczy w klasie?"
                  >
                  > Wydaje mi się, że właśnie ta metoda zastosowana przez nauczyciela spowodowała
                  > większość wystąpień "niezadowolonego".
                  > Mylę się? :-))

                  Jak zwykle racja moze byc po obu stronach.
                  Jesli dziecko nie jest zainteresowane lekcja,to moze byc to:
                  1- brak koncentracji dziecka,
                  2-jak rowniez nudne prowadzenie lekcji przez nauczyciela.

                  Jesli dziecko jest najlepsze w klasie i jednoczesnie ma time out,to wskazuje to
                  niestety na nieudolnosc nauczyciela w prowadzeniu lekcji.
                  Rok temu moja corka nie miala time out i byla najlepsza w klasie,ale tamta
                  nauczycielka byla jedna z najlepszych w szkole.
                  Obecna nauczycielka corki,wg mnie jest slabiutka,ale to ona rzadzi w klasie a
                  ja nie chce zmieniac szkoly ,wiec poczekam i w nastepnym roku bedzie jakas
                  lepsza.

                  • Gość: kn Re: ? IP: 217.17.33.* 23.02.03, 14:58
                    To nieprawdopodobne, że w AMERYCE też są sytuacje, w których jedynym
                    rozwiązaniem jest albo zmienić szkołę, albo przeczekać. Zaczynam wierzyć, że ta
                    Ameryka istnieje w rzeczywistości. a nie tylko wirualnie :)))
                    Pozdrawiam serdecznie
                    Krzysztof Mirowski
                    dyrektor LXVII LO
                    • Gość: Krzysztof Homan Wymówka IP: 62.233.233.* 23.02.03, 19:53
                      Gość portalu: kn napisał(a):

                      > To nieprawdopodobne, że w AMERYCE też są sytuacje, w których jedynym
                      > rozwiązaniem jest albo zmienić szkołę, albo przeczekać. Zaczynam wierzyć, że
                      ta
                      >
                      > Ameryka istnieje w rzeczywistości. a nie tylko wirualnie :)))

                      Nie rozumiem zdziwienia.
                      Zawsze byłem przekonany, że w Ameryce są możliwe przeróżne sytuacje.
                      Nie dziwi mnie, że Amerykanie nie osiągnęli idealnej doskonałości w czymkolwiek.

                      Pozdrawiam
                      Krzysztof Homan, nauczyciel
                      khoman@poczta.onet.pl
                      • Gość: km Re: Wymówka IP: 217.17.33.* 23.02.03, 22:40
                        Uczestniczący w tej dyskusji Maciej przedstawia szkolnictwo w wersji czarno (w
                        Polsce) białej (w Ameryce). A z jego ostatniej wypowiedzi wynika, że w tym
                        systemie, który żywcem wprowadzony do Polski spowodowałby rozwiązanie
                        wszystkich naszych problemów też nie jest idealnie. Stąd moja wypowiedź ...
                        Pozdrawiam
                        Krzysztof Mirowski
                        dyrektor LXVII LO Warszawa
                        • caerme idealna szkola? 23.02.03, 22:50
                          witaj,
                          nie wiem moze jestem dziewny ze uwazam ze jesli w jakims systemie jest mniej
                          dziur niz w obecnie przez nas uzytkowanym to mozna go wprowadzic i ew poprawiac
                          owe dziury. nie oznacza to ze system jest idealny.
                          to samo mysle o szkole macka czy szerzej szkolnictwie jakie on prezentuje.
                          jesli uwaza ze jego szkola ma mniej wad, sprawza sie lepiej w wielu sytuacjach
                          a braki widac w zaledwie pojedynczych a nie na odwrot to oznacza jedno: tamten
                          system jest lepszy od naszego.
                          pozdr
                          piotrek
                          • Gość: MACIEJ Re: idealna szkola? IP: *.ny325.east.verizon.net 23.02.03, 23:45
                            caerme napisał:

                            > witaj,
                            > nie wiem moze jestem dziewny ze uwazam ze jesli w jakims systemie jest mniej
                            > dziur niz w obecnie przez nas uzytkowanym to mozna go wprowadzic i ew
                            poprawiac
                            > owe dziury. nie oznacza to ze system jest idealny.
                            > to samo mysle o szkole macka czy szerzej szkolnictwie jakie on prezentuje.
                            > jesli uwaza ze jego szkola ma mniej wad, sprawza sie lepiej w wielu
                            sytuacjach
                            > a braki widac w zaledwie pojedynczych a nie na odwrot to oznacza jedno:
                            tamten
                            > system jest lepszy od naszego.
                            > pozdr
                            > piotrek

                            Wlasnie o tym pisze,jesli gdzie indziej jest cos lepszego,to czemu nie
                            skorzystac z lepszych rozwiazan.

                            A teraz krotko na temat nauczycieli moich dzieci.
                            Nie bede ukrywal ,ze jestem wymagajacy.
                            Corka chodzi drugi rok do szkoly i w pierwszym roku miala dobra nauczycielke,a
                            w tym roku ma slabsza.
                            Syn jest w 3 klasie,tzn chodzi juz piaty rok do szkoly i mial tylko raz dobra
                            nauczycielke(w pierwszej klasie).
                            Zadna z pozostalych nie byla zla,byly przecietne lub troche powyzej przecietnej.
                            Ja przez cala podstawowke w Polsce mialem dwoch dobrych nauczycieli i w szkole
                            sredniej tez tylko dwoch.
                            Czasami spotykasz ludzi ciekawych,rozmowa interesujaco sie toczy,ze chcialoby
                            sioe rozmawiac niemal w nieskonczonosc,a innym razem myslisz tylko zeby jak
                            najszybciej przybyc do domu i zajac sie czyms tak nudnym jak ogladanie telewizji
                            zamiast rozmowy z nieciekawym czlowiekiem.
                        • Gość: Krzysztof Homan Re: Wymówka IP: 62.233.233.* 23.02.03, 22:58
                          Gość portalu: km napisał(a):

                          > Uczestniczący w tej dyskusji Maciej przedstawia szkolnictwo w wersji czarno
                          (w
                          > Polsce) białej (w Ameryce). A z jego ostatniej wypowiedzi wynika, że w tym
                          > systemie, który żywcem wprowadzony do Polski spowodowałby rozwiązanie
                          > wszystkich naszych problemów też nie jest idealnie. Stąd moja wypowiedź ...

                          Gdzie w grę wchodzi człowiek, tam nie ma rozwiązań idealnych czy pełnych. Ale
                          mogą być lepsze lub gorsze, w tym zakresie lub w tamtym. Nie mam wątpliwości,
                          gdzie jest lepiej z oświatą.

                          Pozdrawiam
                          Krzysztof Homan, nauczyciel
                          khoman@poczta.onet.pl
                          • Gość: MACIEJ Re: Wymówka IP: *.ny325.east.verizon.net 23.02.03, 23:25
                            Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                            > Gość portalu: km napisał(a):
                            >
                            > > Uczestniczący w tej dyskusji Maciej przedstawia szkolnictwo w wersji czarn
                            > o
                            > (w
                            > > Polsce) białej (w Ameryce). A z jego ostatniej wypowiedzi wynika, że w tym
                            > > systemie, który żywcem wprowadzony do Polski spowodowałby rozwiązanie
                            > > wszystkich naszych problemów też nie jest idealnie. Stąd moja wypowiedź ..

                            To wy przedstawiacie sytuacje w polskim szkolnictwie na czarno,a ja pisze jak
                            jest w amerykanskim.
                            Co do reszty ,zgodze sie z tym co tu Krzysztof napisal:Nie ma rozwiazan
                            idealnych.

                            > Gdzie w grę wchodzi człowiek, tam nie ma rozwiązań idealnych czy pełnych. Ale
                            > mogą być lepsze lub gorsze, w tym zakresie lub w tamtym. Nie mam wątpliwości,
                            > gdzie jest lepiej z oświatą.
                            >
                            > Pozdrawiam
                            > Krzysztof Homan, nauczyciel
                            > khoman@poczta.onet.pl
                        • Gość: Agata Re: Wymówka IP: *.chello.pl 24.02.03, 12:05
                          Bardzo się cieszę,że nie tylko ja dostrzegam absurdy w postach Macieja. On
                          przedstawia Amerykę i wszystko co sie z nia wiąże ( jeśli ktos ma czas vide
                          jego poprzednie posty) jako kraj, który ma wyłączny patent na wszystko co
                          najlepsze.Nie tylko szkolnictwo jest "białe" - w odróżnieniu od naszego, ale i
                          jedzenie zdrowsze, ba nawet choroby przebiegają lżej!
                          Zastanawia mnie jednak, dlaczego ów emigrant lat osiemdziesiątych, któremu
                          niewątpliwie poszczęściło się w Stanach ( vide liczne posty, w których to
                          podkreśla), tyle energii wkłada w udowadnianie jak tu u nas źle ( znów odsyłam
                          do wypowiedzi na tym forum).
                          • Gość: Krzysztof Homan Re: Wymówka IP: 62.233.233.* 24.02.03, 12:59
                            Gość portalu: Agata napisał(a):

                            > Zastanawia mnie jednak, dlaczego ów emigrant lat osiemdziesiątych, któremu
                            > niewątpliwie poszczęściło się w Stanach ( vide liczne posty, w których to
                            > podkreśla), tyle energii wkłada w udowadnianie jak tu u nas źle ( znów
                            odsyłam do wypowiedzi na tym forum).

                            Też się dziwię. Przecież to widać gołym okiem. Wystarczy wyjść na ulicę,
                            wyjrzeć przez okno, dotknąć dowolną dziedzinę życia w Polsce.
                            Może i miał szczęście. Ze szczęściem podobno jest tak: "zauważyłem, że im
                            więcej pracuję, tym mam więcej szczęścia" [nie znam autora].

                            Pozdrawiam
                            Krzysztof Homan, nauczyciel
                            khoman@poczta.onet.pl
                            • Gość: Agata Re: Wymówka IP: *.chello.pl 24.02.03, 15:46
                              A mnie się wydaje, że na bezpiecznym gruncie ( bo forum internetowe takim jest)
                              można wypisywać różne rzeczy, które nie do końca odpowiadają prawdzie, a które
                              chcielibyśmy, żeby zaistniały. Nikt- komu naprawdę w życiu sie powiodło tam na
                              emigracji- nie mówi o tym stale i bez przerwy. Jeżeli ktoś NAPRAWDE ma
                              pieniądze wiecznie i całego otoczenia o tym nie informuje. Robią to natomiast
                              ludzie, którzy chcieliby je mieć a nie mają.
                              Ludzie jako tako ustawieni w Stanach czy na tzw. Zachodzie nie mają czasu
                              przesiadywać przypolskim serwerze i prowadzić tak bujnej korespondencji. Po
                              prostu mają na głowie inne sprawy - a to co jest w Polsce aż tak nie pochłania
                              ich uwagi.
                              W forum takim jak to, biorą udział ludzie albo związani zawodowo z oświatą,
                              albo bezpośrednio zainteresowani tą problematyką ( a sporo siedzący przy
                              komputerze- "szkołę z klasą" otwierają, żeby oderwać się od innych zagadnień).
                              Zresztą krytykowanie Polski, Polaków, Europejczyków i wszystkiego co nie ma
                              bezpośredniego związku z Ameryką przewija sie we wszystkich postach Macieja.
                              Nie bierze on pod uwagę, o czym wspominałam nie tylko ja, faktu życia zupełnie
                              gdzie indziej. Moim zdaniem nie jest to lekarstwo na frustracje - w sumie mało
                              szkodliwe. Trochę śmieszne!
                              • Gość: Krzysztof Homan Re: Wymówka IP: 62.233.233.* 24.02.03, 20:28
                                Gość portalu: Agata napisał(a):

                                > Nikt- komu naprawdę w życiu sie powiodło tam na
                                > emigracji- nie mówi o tym stale i bez przerwy. Jeżeli ktoś NAPRAWDE ma
                                > pieniądze wiecznie i całego otoczenia o tym nie informuje. Robią to natomiast
                                > ludzie, którzy chcieliby je mieć a nie mają.
                                > Ludzie jako tako ustawieni w Stanach czy na tzw. Zachodzie nie mają czasu
                                > przesiadywać przypolskim serwerze i prowadzić tak bujnej korespondencji. Po
                                > prostu mają na głowie inne sprawy - a to co jest w Polsce aż tak nie
                                pochłania ich uwagi.

                                Zakładam, że Maciej rozmawia z nami, bo ma na to ochotę, a nie z powodu braku
                                pieniędzy. Czas, czy brak czasu, to jedynie kwestia priorytetów.

                                > Zresztą krytykowanie Polski, Polaków, Europejczyków i wszystkiego co nie ma
                                > bezpośredniego związku z Ameryką przewija sie we wszystkich postach Macieja.

                                A ja najczęściej przyznaję jemu rację.

                                > Nie bierze on pod uwagę, o czym wspominałam nie tylko ja, faktu życia
                                zupełnie
                                > gdzie indziej. Moim zdaniem nie jest to lekarstwo na frustracje - w sumie
                                mało
                                > szkodliwe. Trochę śmieszne!

                                Obawiam się, że to Ty Agato masz z tym problem. Tak ja to widzę.
                                Nudzi mnie kolejne wyjaśnianie, że nie idzie o "kalkę" rozwiązań amerykańskich.
                                Owo "gdzie indziej" też powoli zatraca rację bytu. Świat jest już globalną
                                wioską. W USA i w Polsce są ludzie mający więcej wspólnego, niż różnego.

                                Pozdrawiam
                                Krzysztof Homan, nauczyciel
                                khoman@poczta.onet.pl
                          • Gość: MP Re: Wymówka IP: *.fuw.edu.pl 24.02.03, 13:06
                            Gość portalu: Agata napisał(a):

                            > Zastanawia mnie jednak, dlaczego ...

                            Przypominam sobie, że niektóre wystąpienia Pana Macieja
                            podobały mi się podobnie jak niektóre wystąpienia Pani Agaty
                            (i pewnie podobnie, jak Pani Agacie moje:-)).
                            Natomiast przypominam też sobie, że jakiś czas temu namawiałem
                            hurtem Pana Macieja i inne osoby bywałe do napisania nam
                            jakie środki wychowawcze (dyscyplinujące i nie tylko) stosowane
                            są w innych krajach i jak to jest umocowane w tamtejszych
                            przepisach. Cieszę się, że to częściowo zostało zaprezentowane,
                            choć czuję jeszcze niedosyt wiedzy, czy tam jest do pomyślenia
                            by kłopoty wychowawcze skutkowały bardziej drobiazgowym,
                            rozszerzonym co do zakresu, intensywności lub szczegółowości
                            skontrolowaniem wiedzy np. matematycznej.
                            Podzielam zdanie, że żadnego systemu nie da się
                            importować w całości, ale wiedza o tym jakie rozwiązania
                            sprawdzają się lepiej lub gorzej gdzie indziej, może być
                            pomocna w dyskusji nad własciwym kształtem naszych własnych
                            rozwiązań. Szkoda tylko, że ta dyskusja "przykleiła się"
                            do wątku, który jest z nią dość luźno związany, a ma swoją
                            samoistną wagę. Nie sądze, by wątek, który rozpoczęli koledzy
                            z Polanicy był już wyczerpany.

                            Pozdrawiam,
                            marek@pawlowscy.w.pl
                            • Gość: MACIEJ Re: Wymówka.Metoda koszarowa. IP: *.ny325.east.verizon.net 25.02.03, 06:11
                              Gość portalu: MP napisał(a):

                              > Gość portalu: Agata napisał(a):
                              >
                              > > Zastanawia mnie jednak, dlaczego ...
                              >
                              > Przypominam sobie, że niektóre wystąpienia Pana Macieja
                              > podobały mi się podobnie jak niektóre wystąpienia Pani Agaty
                              > (i pewnie podobnie, jak Pani Agacie moje:-)).
                              > Natomiast przypominam też sobie, że jakiś czas temu namawiałem
                              > hurtem Pana Macieja i inne osoby bywałe do napisania nam
                              > jakie środki wychowawcze (dyscyplinujące i nie tylko) stosowane
                              > są w innych krajach i jak to jest umocowane w tamtejszych
                              > przepisach. Cieszę się, że to częściowo zostało zaprezentowane,
                              > choć czuję jeszcze niedosyt wiedzy, czy tam jest do pomyślenia
                              > by kłopoty wychowawcze skutkowały bardziej drobiazgowym,
                              > rozszerzonym co do zakresu, intensywności lub szczegółowości
                              > skontrolowaniem wiedzy np. matematycznej.

                              Ja nie mysle,ze to jest najlepsze wyjscie.
                              Moja corka jest najlepsza w klasie i czesto ma time out.
                              Jesli nauczycielka zrobi sprawdzian,to ona i tak najlepiej wypadnie i
                              zmobilizuje ja to do jeszcze lepszego uczenia sie.(Bo lubi sie popisywac).
                              Czyli to co zrobila Agata(metoda koszarowa),to jest podgryzanie autorytetu
                              srednich uczniow(3,3+,4,4+),ktorzy nie zaliczyli.
                              Bo najlepsi zgodnie z planem zaliczyli,a najgorsi zgodnie z planem nie
                              zaliczyli.

                              > Podzielam zdanie, że żadnego systemu nie da się
                              > importować w całości, ale wiedza o tym jakie rozwiązania
                              > sprawdzają się lepiej lub gorzej gdzie indziej, może być
                              > pomocna w dyskusji nad własciwym kształtem naszych własnych
                              > rozwiązań. Szkoda tylko, że ta dyskusja "przykleiła się"
                              > do wątku, który jest z nią dość luźno związany, a ma swoją
                              > samoistną wagę. Nie sądze, by wątek, który rozpoczęli koledzy
                              > z Polanicy był już wyczerpany.
                              >
                              > Pozdrawiam,
                              > marek@pawlowscy.w.pl

                              W NYC juz od kilku lat policja sprawuje kontrole nad szkolami.
                              Mayor Giuliani przeforsowal wniosek,by policja mogla wchodzic do szkoly bez
                              zgody dyrektora,czy wladz zwierzchnich.

                              Rodzic nie moze wejsc do szkoly z ulicy zobaczyc swoje dziecko.
                              Przy dzwiach wejsciowych musi sie zarejestrowac(wpisac do ksiegi),pokazac prawo
                              jazdy lub dokument ze zdjeciem.
                              Wtedy otrzymuje pass(przepustke).
                              Przez cala podstawowke dziecko jest odbierane osobiscie przez rodzica lub osobe
                              upowazniona przez rodzica.
                              Jesli dziecko nie jest przez nikogo odebrane(raz mnie sie to zdarzylo) to
                              szkola dzwoni do domu lub do osoby upowaznionej.
                              Czesto tez w szkole,szczegolnie na zakonczenie zajec stoi policjant.
                              Nie ma mowy o rozrabianiu ,czy paleniu papierosow itd.
                              • caerme Re: Wymówka.Metoda koszarowa. 25.02.03, 21:26
                                witaj,
                                co do ocen sie zgadzam z tym co powiedziales. pewnego pieknego dnia moj mjr w
                                st. spocz w lo od po [przysposobienia obronnego] widzac nerwowke z okazji
                                kartkowski - cos musielismy ostro pogrywac z nim powiedzial: nie boja sie tylko
                                dwa rodzaje osob. ci co wiedza wszystko - bo wiedza i ci co nic nie potrafia bo
                                to co napisza bedzie i tak wiecej niz powinni...
                                piszac o sobie: na historii czy geografii moglbym niemalze chodzic po suficie
                                bo historyczke to ja zaginalem czesciej niz trzeba a przy nieco wiekszym
                                wysilku [czyt. mniejszym lenistwie] mialbym 6. w kazdym razie na upokorzenie
                                studentow wystarczalo w cuglach.
                                z polskiego: teoria nie boje sie
                                ale za to z francuskiego czy angielskiego sytuacja z cyklu "raczki do bozi"
                                nie zdziwilbym sie jakby sie okazalo ze w koncowym efekcie byly dea rodzaje
                                ocen: 4+ i wyzej [ci najlpsi] oraz 2-3+ - przy czym 3 dostawali by dobrze
                                sredniacy - tacy przyzwoici rzemieslnicy , oraz cala masa pal co by oczywiscie
                                w nacue jak zauwazylem zupelnie nic nie dalo..
                                pozdr
                                piotrek
                          • Gość: MACIEJ Re: Wymówka.Szczescie lepszym sprzyja. IP: *.ny325.east.verizon.net 25.02.03, 05:46
                            Gość portalu: Agata napisał(a):

                            > Bardzo się cieszę,że nie tylko ja dostrzegam absurdy w postach Macieja.

                            Moze jakies przyklady??

                            > On
                            > przedstawia Amerykę i wszystko co sie z nia wiąże ( jeśli ktos ma czas vide
                            > jego poprzednie posty) jako kraj, który ma wyłączny patent na wszystko co
                            > najlepsze.Nie tylko szkolnictwo jest "białe" - w odróżnieniu od naszego, ale
                            i
                            > jedzenie zdrowsze, ba nawet choroby przebiegają lżej!

                            Widze,ze nie jestes zorientowana,ze ochrona srodowiska stoi na duzo wyzszym
                            poziomie w Stanach niz w Polsce.
                            Identycznie jest z zywnoscia.
                            W Polsce bardzo latwo jest ulec zatruciu jedzac na miescie.
                            Ludzie lepiej odzywieni,bardziej zadowoleni z siebie i mieszkajacy w mniej
                            skazonym srodowisku sa bardziej odporni na choroby i przejawia sie to dlugoscia
                            zycia w Polsce i innych krajach.

                            > Zastanawia mnie jednak, dlaczego ów emigrant lat osiemdziesiątych, któremu
                            > niewątpliwie poszczęściło się w Stanach ( vide liczne posty, w których to
                            > podkreśla), tyle energii wkłada w udowadnianie jak tu u nas źle ( znów
                            odsyłam
                            > do wypowiedzi na tym forum).

                            Szczescie lepszym sprzyja.
              • Gość: MACIEJ Re: Nie sprowadzajmy tego do rasizmu IP: *.ny325.east.verizon.net 22.02.03, 20:50
                n-l napisał:

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > > W Stanach za rasistowskie wybryki mozna szybko wyleciec ze szkoly.
                > > I tu sie ani szkola,ani nauczyciel nie przejmuje tym ze nastepna szkola je
                > st
                > > 2 mile dalej.
                > Tu nie ma znaczenia kolor skóry krzywdzonej dziewczynki. Nauczyciel ma za
                > zadanie po prostu bronić słabszych i prześladowanych. Obojętne czy są
                mulatami,
                > żydami, czy "tylko" mają zeza lub noszą okulary.

                Nauczyciel musi byc rowniez wychowawca i dlatego szkola upowaznia go do
                stosowania roznego rodzaju kar w zaleznosci od przewinien.


                • Gość: MACIEJ Urodziny w klasie.METABOLIZM A SUKCES. IP: *.ny325.east.verizon.net 26.02.03, 04:21
                  Jak wyglada sytuacja u corki w klasie.
                  Nauczycielka rzeczywiscie nie panuje nad sytuacja.
                  Probuje interweniowac wtedy kiedy nie powinna,bo dzieciaki miedzy soba
                  rozwiazalyby wiele spraw lepiej ,niz z interwencja nauczycielki.
                  Zona byla na urodzinach w klasie corki.
                  Nauczycielka szczerze przyznala,ze jak uczy 5 lat to jeszcze takiej klasy nie
                  miala.
                  Nie ma w tej klasie ani jednego dzieciaka cichego w okularkach sleczacego nad
                  ksiazka.
                  Ciekawe jak by wypadl im sprawdzian zrobiony przez Agate?

                  Te klasy Delta maja poszerzony program,czyli dzieciak,ktory osiaga dobre lub
                  bardzo dobre wyniki duzym nakladem pracy nie sprawdzi sie w tych klasach,bo mu
                  po prostu zabraknie czasu na nauke.
                  Naszych znajomych corka juz drugi rok jest najlepsza w swojej klasie,ale ona
                  bardzo duzo czasu spedza na nauke i nigdy nie byla wytypowana do Delty.
                  Moze te zdolniejsze dzieciaki maja lepszy metabolizm i to jest powodem ich
                  sukcesu,a nie sleczenie nad ksiazka.
    • Gość: Mariusz Ciszewski Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: *.ict.pwr.wroc.pl 05.03.03, 18:13
      Jakiś czas temu, eksplorując zasoby polskiego Internetu miałem przyjemność
      trafić na stronę: www.przemocwszkole.pl
      Jest super!

      Można tam znaleźć masę wskazówek i porad dla dzieci, ich rodziców i nauczycieli.
      Na prawdę - warto tam zajrzeć!

      Pozdrawiam serdecznie
      Mariusz Ciszewski, Wsparcie
      • n-l Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach 05.03.03, 19:24
        Szczególnie uważnie przestudiowałem rady dla nauczycieli i mogę z czystym
        sumieniem polecić te stronę. Jest świetna i bardzo potrzebna.

        Pozdrawiam
    • Gość: m Re: Powstrzymać 'falę' w polskich szkołach IP: 148.81.8.* 09.04.03, 15:09

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka