Gość: goddess
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
04.06.03, 18:58
Typowy przykład. Anglista. Bogu dzięki, 'uczył' mnie tylko prez rok.
Przychodził po dzwonku, otwierał klasę, wchodziliśmy, on pisał temat na
tablicy, myśmy siadały i na tym koniec. Czasem wychodziłyśmy do ubikacji lub
odnieść dziennik drugiej grupie i uż nie wracałyśmy. Ale za to co się działo
jak przyszła jakaś tam kontrola z góry zobaczyć jak "gimnazjaliści uczą się
angielskiego". Wtedy pierwszy raz usłyszałam od naszego faceta coś po
angielsku. Nawet gadał tak całą lekcję. Trochę się zdziwił, gdy się okazało,
że nikt nie ma ani książki, ani zeszytu. ale co tam, poszpanował przed miłą
panią, że niby jaki z niego nauczyciel. nawet magnetofon przyniósł. Ale taka
lekcja była jedna. i szkoda, bo mogliśmy się przez cały rok sporo nauczyc :(