Dodaj do ulubionych

edukacja permanentna

28.03.10, 23:14
Prawo jazdy na motocykl zrobilem w 2008 roku. Od tgo czasu przejechalem na motocyklu ok. 13000 km.

Czs bylo sie doszkolic. Dzis poswiecilem niedziele (i €130) na calodniowy kurs gdzie od nowa klepalismy to, co na prawie jazdy: manewry, osemki, zakrety o 180° w jak najmniejszym promieniu, potem 3 godziny w terenie z instruktorem na zakretach, technika prowadzenia itd...

przydalo sie. Mysle, ze po takim doksztalcie bede jezdzic troszke lepiej. Choc i tak bylo niezle, moim zdaniem.

warto inwestowac w doszkalanie. Juz zapisalem sie na kolejny calodniowy kurs. Tym razem w gorach (niewysokich, ale drogi krete).
Obserwuj wątek
    • Gość: 954 Re: edukacja permanentna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.10, 08:08
      Nawet nie będę pytał jaki jest sens "dokształcania się" w robieniu ósemek i
      zawracania. A 130 euro to lepiej zainwestować w benzynę i samemu się
      "dokształcić". Dziwię się tylko, że robienie ósemek może sprawić przyjemność
      komuś kto przejechał 13000km, ale cóż, są różne gusta i guściki :)
      • do.ki Re: edukacja permanentna 29.03.10, 09:02
        Gość portalu: 954 napisał(a):

        > Nawet nie będę pytał jaki jest sens "dokształcania się" w robieniu
        ósemek i zawracania.

        I tak odpowiem :-)

        Sens jest taki, ze sa to umiejetnosci niezbedne do bezpiecznej i
        sprawnej jazdy, dlatego warto je miec opanowane tip-top. Panowanie
        nad motocyklem daje satysfakcje, no i zeby potem nie osmieszac sie
        zawracajac na szerokosci trzech pasow ruchu, a i to z wystawieniem
        nogi, bo sie kierownik boi wywrotki.

        > A 130 euro to lepiej zainwestować w benzynę i samemu się
        > "dokształcić".

        Jest to niemozliwe, bo nie widzisz swoich bledow. Wystarczy kawalek
        pojechac za motocyklista, ktory nie widzi sensu doszkalania sie i
        uwaza, ze juz wszystko umie, zeby zobaczyc jak beznadziejnie jezdza
        niektorzy.
        • Gość: 954 Re: edukacja permanentna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.10, 09:23
          > Sens jest taki, ze sa to umiejetnosci niezbedne do bezpiecznej i
          > sprawnej jazdy, dlatego warto je miec opanowane tip-top. Panowanie
          > nad motocyklem daje satysfakcje,

          Od tego są kursy na prawo jazy. Skoro ktoś zdał prawko to znaczy, że ósemkę
          potrafi zrobić :)) I bynajmniej nie oznacza to perfekcyjnego "panowania nad
          motocyklem" Żeby panować nad motocyklem trzeba umieć znacznie więcej niż
          zawracanie i ósemka a tego na żadnym kursie nie nauczą. Najlepszy sposób
          nauczenia się panowania nad motocyklem = stunt machine + sporo benzyny :))


          > Jest to niemozliwe, bo nie widzisz swoich bledow. Wystarczy kawalek
          > pojechac za motocyklista, ktory nie widzi sensu doszkalania sie i
          > uwaza, ze juz wszystko umie, zeby zobaczyc jak beznadziejnie jezdza
          > niektorzy.

          Ja zrobiłem znacznie więcej kilometrów niż Ty, ale nie zauważyłem żeby
          beznadziejnie jeździli (może za wyjątkiem "świeżaków" którzy niewiele potrafią a
          kupują sprzęt o mocy ponad 100KM) Jeżeli większość popełnia błędy to przez
          brawurę, żeby nie powiedzieć totalną głupotę, ale niewiele ma to wspólnego z
          aspektem technicznym jazdy na motocyklu.
          • Gość: onkel pyjter Re: edukacja permanentna IP: *.gl.digi.pl 29.03.10, 10:58
            powiem tak: dwa razy byłem na suzuki shell moto szkoła (czy jakos
            tak) i trzeci raz też pojadę choć program szkolenia będzie pewnie
            taki sam jak za dwoma poprzednimi razami. Smutny i troche
            przerażający był widok gości na mocnych sportach jak człapali na
            ciasnych manewrach i nie mieścili się w slalomie. Zachęcam każdego
            do udziału w takim kursie (może nie na poziomie kręcenia ósemek ale
            juz trochę więcej), kosztuje cos około 80 zł za cały dzień. Warto. I
            pod okiem doświadczonych instruktorów.
          • do.ki Re: edukacja permanentna 29.03.10, 11:08
            Gość portalu: 954 napisał(a):

            > Od tego są kursy na prawo jazy. Skoro ktoś zdał prawko to znaczy,
            że ósemkę
            > potrafi zrobić :))

            Jeszcze nie spotkalem czlowieka, ktory na kursie na prawo jazdy
            nauczyl sie jezdzic czymkolwiek. Ja bylem na polskim kursie na prawo
            jazdy dawno temu. Wszystko, czego ode mnie wymagano to wykrecic
            chwiejna osemke na rozklekotanej 3-biegowej wuesce. Potem zrobilem
            kurs w Belgii i to byla juz inna rozmowa, np jednym z zadan
            wymaganych na egzaminie jest utrzymywanie rownowagi przy wolnej
            jezdzie- masz do dyspozycji namalowany pasek o dlugosci 10 m i
            szerokosci 1 m i masz po nim jechac co najmniej 12 sekund. Zjedziesz
            wczesniej- oblales. Ale nawet to jest za malo, by jezdzic sprawnie.

            I bynajmniej nie oznacza to perfekcyjnego "panowania nad
            > motocyklem" Żeby panować nad motocyklem trzeba umieć znacznie
            więcej niż
            > zawracanie i ósemka a tego na żadnym kursie nie nauczą.

            Ano wlasnie.

            Najlepszy sposób
            > nauczenia się panowania nad motocyklem = stunt machine + sporo
            benzyny :))

            Teraz popadasz w druga skrajnosc.


            > Ja zrobiłem znacznie więcej kilometrów niż Ty, ale nie zauważyłem
            żeby
            > beznadziejnie jeździli

            Jezdza beznadziejnie. Po pierwsze nie trzymaja odleglosci od
            poprzedzajacego pojazdu. Inne bledy tez widac, i tycza one nie tylko
            brawury. Wez chocby planowanie trasy motocykla w zakretach. Ja
            kiedys na to nie zwracalem uwagi, ale jak sam zaczalem jezdzic, to
            zaczalem tez dostrzegac, ze motocyklista przede mna jedzie glupio.
            • Gość: 954 Re: edukacja permanentna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.10, 11:51
              > Jeszcze nie spotkalem czlowieka, ktory na kursie na prawo jazdy
              > nauczyl sie jezdzic czymkolwiek.

              To, że kursy są jakie są, to akurat racja. Zwróć tylko uwagę, że w Polsce grubo
              ponad 90% motocyklistów zanim zrobiło prawo jazdy wcześniej przez wiele lat
              jeździło na simsonach, wskach, mztach, javach i innych wynalazkach. Mowa
              oczywiście o jeździe bocznymi dorgami itd..., ale zawsze to jakieś doświadczenie
              jest, więc mało kto idzie zupełnie zielony na kurs. Pamiętam, że kiedy ja
              poszedłem na kurs, to wyglądało to mniej więcej tak: - idź do garażu po mz-tke i
              sobie pojeździj :)) Nic nie było mówione gdzie sprzęgło, hamulec itd... a ja
              wcześniej nie wspominałem, że potrafię jeździć choćby rowerem. To dobitnie
              świadczy po pierwsze o podejściu do klienta a po drugie o tym, że przede mną
              były tam setki takich samych chłopaczków jak ja, którzy nie chcieli słuchać o
              tym, jak wrzucać biegi, bo od przynajmniej 12 roku życia doskonale wiedzieli jak
              to się robi.


              > Najlepszy sposób
              > > nauczenia się panowania nad motocyklem = stunt machine + sporo
              > benzyny :))
              >
              > Teraz popadasz w druga skrajnosc.

              Dlaczego przesadzam? Komuś kto potrafi z motocyklem zrobić dosłownie wszystko
              ciężko zarzucić, że nad nim nie panuje. Umiejętności nie zawsze równają się
              oczywiście zdrowemu rozsądkowi, ale od strony technicznej niczego takim ludziom
              zarzucić nie można, bo ósemkę potrafią zrobić z palcem w nosie siedząc na baku
              tyłem do kierunku jazdy :)


              > Jezdza beznadziejnie. Po pierwsze nie trzymaja odleglosci od
              > poprzedzajacego pojazdu. Inne bledy tez widac, i tycza one nie tylko
              > brawury. Wez chocby planowanie trasy motocykla w zakretach. Ja
              > kiedys na to nie zwracalem uwagi, ale jak sam zaczalem jezdzic, to
              > zaczalem tez dostrzegac, ze motocyklista przede mna jedzie glupio.

              W Polsce tak się już jeździ, czy to samochodem czy motocyklem czy czymkolwiek
              innym i jest to powszechnie uważane za normalne ;)
              • do.ki Re: edukacja permanentna 29.03.10, 13:41
                Gość portalu: 954 napisał(a):
                > były tam setki takich samych chłopaczków jak ja, którzy nie
                chcieli słuchać o
                > tym, jak wrzucać biegi, bo od przynajmniej 12 roku życia doskonale
                wiedzieli jak
                > to się robi.

                Niemozliwe, ze akurat w Polsce sa az setki utalentowanych nastepcow
                V. Rossiego. Wiedziec w ktora strone kopnac dzwigienke to jedno,
                umiec operowac biegami to drugie i nieprawda, ze kazdy moze tego sam
                sie nauczyc. A jesli juz, to trwa to bardzo dlugo.

                >
                >
                > > Najlepszy sposób
                > > > nauczenia się panowania nad motocyklem = stunt machine + sporo
                > > benzyny :))
                > >
                > > Teraz popadasz w druga skrajnosc.
                >
                > Dlaczego przesadzam?

                Dlatego, ze na drodze niepotrzebne sa umiejetnosci ze stuntu, to juz
                przegiecie. Ale zrob te same cwiczenia, co na egzaminie na prawko,
                tylko z pasazerem albo np stojac na podnozkach czy na siodle.

                > Komuś kto potrafi z motocyklem zrobić dosłownie wszystko
                > ciężko zarzucić, że nad nim nie panuje.

                I nikt tego nie probuje. Ale co to jest "doslownie wszystko"?
                Bo "doslownie wszystko", to to, co mozesz zaobserwowac np u
                najlepszych policjantow-motocyklistow. Malo ktory cywil umie tak
                jezdzic. Ale policjanci szkola sie dlugo i czesto na takich kursach,
                o ktorych mowilem i na jeszcze trudniejszych tez.

                > W Polsce tak się już jeździ, czy to samochodem czy motocyklem czy
                czymkolwiek
                > innym i jest to powszechnie uważane za normalne ;)

                No to chyba pora to zmienic, nie? Tlok na drogach coraz wiekszy, nie
                ma gdzie kultywowac zlych nawykow.
                • Gość: 954 Re: edukacja permanentna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.10, 14:14
                  > Niemozliwe, ze akurat w Polsce sa az setki utalentowanych nastepcow
                  > V. Rossiego. Wiedziec w ktora strone kopnac dzwigienke to jedno,
                  > umiec operowac biegami to drugie i nieprawda, ze kazdy moze tego sam
                  > sie nauczyc. A jesli juz, to trwa to bardzo dlugo.

                  Bez przesady, umiejętność jazdy na motocyklu nie oznacza jakiegoś wybitnego
                  talentu. Nie wiem skąd jesteś, ale u mnie wyglądało to mniej więcej tak, że
                  każdy chłopak z podwórka (który interesował się motocyklami - a interesowała się
                  zdecydowana większość) już od najmłodszych lat ujeżdżał jakieś motorynki,
                  komarki itd... więc zrobienie ósemki na egzaminie było formalnością. A takich
                  podwórek jak moje są w Polsce tysiące.
                  Wprawdzie nie wiem jak jest teraz i jak się bawią "nowoczesne" dzieciaki ale
                  jeszcze 10 lat temu i więcej tak to właśnie wyglądało. Marzeniem przeciętnego
                  dzieciaka było posiadanie własnych dwóch kółek nie będących rowerem :)

                  > Dlatego, ze na drodze niepotrzebne sa umiejetnosci ze stuntu, to juz
                  > przegiecie. Ale zrob te same cwiczenia, co na egzaminie na prawko,
                  > tylko z pasazerem albo np stojac na podnozkach czy na siodle.

                  Tak samo jak niepotrzebne jest robienie ósemek :) co nie oznacza, że nie należy
                  się ich uczyć. Bo to nie chodzi o to, że potrafisz podnieść motocykl na koło
                  siedząc na baku i jesteś mistrzem kierownicy, ale świadczy to o tym, że masz
                  wyczucie maszyny i potrafisz nad nią panować. A to chyba jest przydatne na drodze?

                  > I nikt tego nie probuje. Ale co to jest "doslownie wszystko"?
                  > Bo "doslownie wszystko", to to, co mozesz zaobserwowac np u
                  > najlepszych policjantow-motocyklistow. Malo ktory cywil umie tak
                  > jezdzic. Ale policjanci szkola sie dlugo i czesto na takich kursach,
                  > o ktorych mowilem i na jeszcze trudniejszych tez.

                  Z całym szacunkiem dla panów policjantów, ale jest naprawdę wielu młodych
                  chłopaków, którzy biją ich na głowę pod względem techniki jazdy. Problem w tym,
                  że młodym często sodówka uderza, ale jeśli chodzi o samą technikę to są bez
                  zarzutu. Zresztą sam się kiedyś przejedź na jakiś parking gdzie trenują jacyś
                  "amatorzy" i zobaczysz jak jeżdżą.

                  > No to chyba pora to zmienic, nie? Tlok na drogach coraz wiekszy, nie
                  > ma gdzie kultywowac zlych nawykow.

                  Jestem za, ale jak chcesz to zrobić? Kursy doszkalające nie pomogą, bo to nie
                  kwestia braku umiejętności jazdy tylko kultury na drodze, czy raczej jej braku.
                  Zauważ, że Polak który jeździ w Polsce tak jak widać, jadąc za granicę jest
                  grzeczny jak baranek, jeździ zgodnie z przepisami itd... (w większości
                  przypadków oczywiście) więc jak chcemy to potrafimy :)
                  • do.ki Re: edukacja permanentna 29.03.10, 21:34
                    > Bez przesady, umiejętność jazdy na motocyklu nie oznacza jakiegoś wybitnego talentu.


                    Byc moze jestem wybitnym antytalentem, ale ja tez miale Jawke, najezdzilem na niej troche kilometrow i nadal przydaje mi sie doksztalcanie.

                    > wyczucie maszyny i potrafisz nad nią panować

                    No a do tego wyczucia mozesz dojsc tylko dorga cwiczen. Zwykla jazda w zwyklym ruchu nie wystarczy, a moze byc niebezpieczna, jesli chcesz sprawdzic gdzie leza granice (umiejetnosci, przyczepnosci itd).

                    > Z całym szacunkiem dla panów policjantów, ale jest naprawdę wielu młodych
                    > chłopaków, którzy biją ich na głowę pod względem techniki jazdy.

                    To juz zarty. Popatrz:

                    najpierw prosciutkie, ale nie widzialem zadnego z "mlodych chlopakow" wykonujacego taki nawet manewr:

                    www.youtube.com/watch?v=zOBb46V9D1U

                    A tu cos trudniejszego (przyklady pierwsze z brzegu):

                    www.youtube.com/watch?v=99KKx7cB-Ok
                    www.youtube.com/watch?v=WhN2Xc0MiFM

                    To jest technika, a nie stunt. Stunt to wyglupy.
                    • Gość: Grinch Re: edukacja permanentna IP: 188.33.145.* 30.03.10, 01:18
                      Nie wiem panowie o co ta cala dyskusja...do.ki ma racje bo...Bez wzgledu na
                      to,co nasze chlopaki potrafia,gdyby poszli na kurs potrafilibyby jeszcze
                      wiecej.Prawda jest taka,ze wszyscy powinni raz na jakis czas takie szkolenie
                      przejsc.Nie zaszkodzi a pomoc moze bardzo wiele.Niestety my Polacy we wszystkim
                      jestesmy najlepsi a juz w takiej meskiej profesji to lola boga-husaria:).

                      AAAAAAAAAA i nadmienie iz nienalezy mylic efektywnosci(cecha jak najbardziej
                      pozadana) a efektownosci(niekoniecznie)
                      • Gość: 954 Re: edukacja permanentna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.10, 13:51
                        Forum jest od tego, żeby sobie podyskutować, więc chyba nic złego w tym nie ma :)
                        Co do samego "doszkalania" to nie jestem przeciwny, twierdzę tylko, że w
                        zaprezentowanej formie nie mają większego sensu (chyba, że dla początkujących,
                        bo doświadczony motocyklista na pewno by się nie pisał na kręcenie ósemek
                        (jeszcze na dodatek płatne :])
                    • Gość: 954 Re: edukacja permanentna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.10, 13:47
                      > No a do tego wyczucia mozesz dojsc tylko dorga cwiczen. Zwykla jazda w zwyklym
                      > ruchu nie wystarczy, a moze byc niebezpieczna, jesli chcesz sprawdzic gdzie lez
                      > a granice (umiejetnosci, przyczepnosci itd).

                      W pełni się z Tobą zgadzam. Pytanie tylko jaką formę powinny przybrać te
                      "ćwiczenia". Po prostu wydaje mi się, że dla doświadczonego motocyklisty który
                      prawo jazdy ma od nastu lat i zrobił kilkadziesiąt a często i kilkaset tysięcy
                      km ćwiczenia w formie zbliżonej do kursu prawa jazdy są:
                      a) mało atrakcyjne
                      b) mało przydatne, bo taki ktoś bez problemu zrobi ósemkę czy przejedzie slalom,
                      więc po co tłuc to po raz kolejny? Lepiej nauczyć się czegoś, czego się do tej
                      pory nie robiło.

                      > To juz zarty. Popatrz:

                      Nie żarty tylko fakty. Nie chcę Cię przekonywać na siłę, po prostu jak będziesz
                      miał chwilę wolnego czasu to podjedź w miejsce gdzie "młodzież" trenuje, sam się
                      wtedy przekonasz, że często umiejętnościami przewyższają panów policjantów.
                      Zwróć też uwagę na fakt, że to nie są polscy policjanci :))

                      > To jest technika, a nie stunt. Stunt to wyglupy.

                      Stunt to perfekcyjne wyczucie maszyny, a jak ktoś dobrze panuje nad sprzętem to
                      chyba potrafi jeździć. I uwierz mi na słowo, że Ci którzy robią takie "wygłupy"
                      bez większych problemów przejadą taki slalom jak ci policjanci. Najlepiej
                      pojechać i samemu zobaczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka