wont2
22.06.15, 20:21
Zacznę od tego, że jestem absolutnym świeżakiem. Mój pierwszy motocykl - Hondę CB125F (tutaj macie linka www.honda.pl/motorcycles/range/125cc/cb125f-2015/overview.html ) odebrałem w połowie maja, więc jak łatwo policzyć mój staż to jedynie nieco ponad miesiąc. No ale wsiąkłem po uszy i jak tylko mam chwilę to zasuwam w trasę. Dzisiaj wziąłem urlop i zrobiłem ponad 400 km. Na jesieni robię prawko na motor i kupuję coś większego (w klasie adventure chyba). No ale do rzeczy - chodzi mi o przeciwskręt. Przeczytałem o tej technice w książce Davida L. Hough "Motocyklista doskonały" no i cały czas ćwiczę, a w zasadzie nie ćwiczę już przeciwskrętu tylko tak po prostu pokonuję wszystkie większe zakręty. No i mam pytanie - czy dobrze robię. Czy to jest podstawowa technika skręcania na motocyklu (tak jak to zrozumiałem z książki Hough) czy też może należy skręcać "normalnie" a używać przeciwskrętu tylko w sytuacjach awaryjnych? Moje pytanie bierze się z tego, że zatrzymał mnie policjant na motorze (zwykła kontrola, dmuchanie, weryfikacja dokumentów) no i pogadałem sobie z nim o motocyklach, a gość jeździ chyba od dekady - kursy takie, śmakie i owakie, no i jak zagadałem go o przeciwskręt to jakoś tak się skrzywił i powiedział - a kiedy pan to będzie wykorzystywać? Że niby to tylko w awaryjnych sytuacjach. No i mam zagwozdkę, bo w sumie fajnie mi się z nim gadało, czy to była zwykła zakuta milicyjna pała, której nie nauczyli przeciwskrętu czy też może rzeczywiście przeciwskręt to jest technika, która nie powinna być wykorzystywana na co dzień. Aha - i jeszcze jedno - czy skręcanie przeciwskrętem na mokrej nawierzchni jest bezpieczne (bo dzisiaj mnie trochę zlało i miałem opory)?