Gość: Lolek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.12.04, 15:15
Swego czasu byłem na imprezie.Kolesie opowiadali o motocyklach swoich marzeń.
Trwała zażarta dyskusja. Wymieniali rózne marki i modele. Ja tylko stałem i
usmiechałem się pod nosem.Gdy przyszła moja kolej,by pochwalić się marzeniem,
padło z moich ust chyba magiczne słowo,bo nastała cisza jak makiem zasiał.
Wszystkich ogarnęło nabożne milczenie,gdy dotarła do nich niepokorna nazwa:
Fiat 126p.
Usłyszałem dźwięk tłuczonego szkła, ktoś upuścił z wrażenia szklankę, inny
nagle wybiegł z pokoju. Ktoś zemdlał. Zaskoczenie kompletne.
Moi przyjaciele zapamiętali co mi do szczęścia potrzebne i w niedługim czasie
na imieniny dostałem od nich katanę, a na niej dyskretny napis: „Maluch” oraz
lekko tylko zużytą sportową kierownicę.
Taki prezent zobowiązuje. Kolejny ruch należy do mnie. W następnym roku
planuję zakup oleju silnikowego oraz kompletu żarówek. Wielkimi krokami
zbliża się ta pamiętna chwila, gdy i ja dołączę do wspaniałego klanu
niepokornych ludzi w maluchach. Oczywiście, znajdą się i tacy,który
skrytykują ten wspaniały pojazd. Zazdrośnicy. My-maluchowcy, musimy trzymać
się razem, bo nigdy nie wiadomo, co zdarzy się za najbliższym zakrętem-
rozjuszona staruszka na pasach,krowa,bądź odpadną nam drzwi. I wtedy nie ma
jak to brat w podobnym sprzęcie.
PS.Plotki,jakoby maluchy się psuły są mocno przesadzone.Znam kogoś,kto swoim
maluchem objechał cały świat i żyje! A inni jeepami nie dali rady.O!