tomek854
19.11.05, 15:02
Jestem starym autostopowiczem, zdarzyło mi się ze dwa razy zabrać motorkiem z przyczepą czy trójkołowcem ale niedawno zatrzymał mi się facet na takim szybszym motorze i zaproponował podwózkę (ja miałem 25 litrowy plecaczek).
Podziękowałem, bo nie miał kasku, po za tym żeby wsiąść z kimś na motor to musiałbym mieć do niego zaufanie. Ale tak mi przyszło do głowy: przecież to nie tylko dla mnie jest zagrożenie, że mogę trafi na jakiegoś wariata ( a jazda z wariatem na motorze jest chyba bardziej niebezpieczna niż z wariatem samochodem jednam) ale to i dla niego może być niebezpieczne - przecież ja ze 3 razy w życiu jechałem na motocyklu a jako pasażer to już w ogóle tylko na skuterze. On depnie, ja się zachwieję, fajtnę i o wypadek nietrudno...
Dobrze rozumuję?