Gość: baba_zanetti
IP: *.itpp.pl
31.10.06, 10:39
Takiego policjanta jeszcze nie spotkałem. Jadę sobie trasą wylotową z
Warszawy piątek przed południem dośc luźno. Zatrzymuję sie na światłach i
skrzyżowaniu z Bóg wie czym:) Za skrzżowaniem długaaaa prosta, aż się prosii
w dodatku w zasięgu wzroku brak aut. A za mną auta jeszcze nie zdązyły
dojechać do świateł. Widzę jednak że ok 50m za swiatłami stoi radiowóz i
akurat nikogo "nie mają" Nie przejumuję sie tym do momentu w którym stróż
prawa mnie zauważa i spokojnym krokiem wychodzi na środek jezdni i staje na
linii rozdzielającej pasy (2 w każdą stronę). w ręku trzyma lizak, ale czeka
aż ruszę. Wiem już że jak nic "padnę ofiarą" nagonki na motocyklistów. Ruszam
więc delikatnie by nie przekroczyc dozwolonych 50km/h cały czas trwa wymiana
spojrzeń między nami.Widzę że gość ma około 40 lat i zawistny wyraz twarzy.
Podnosi ręce i... jednoznacznym gestem pokazuje mi bym postawił motocykl do
pionu! Zszokowany nie robię tego, bo do dziś nie wiem czy on rzeczywiście
chcial to zobaczyć (wiedząc że zagrożenie dla innych jest żadne) czy jego
zawiść była taka wielka że nie mógł znieśc tego że nie ma pretekstu by mnie
zatrzymać. Tak czy inaczej rozbawiło mnie to. Pierwsza taka syutacja w moim
życiu:)