Dodaj do ulubionych

poslizg na drodze

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 20:42
Witam. Wracalem dzisiaj rano z Klodzka w strone Wroclawia (droga nr 8) i
kawalek za Szklarami przy predkosci 110 zlapalem uslizg tylnego kola na
oblodzonym fragmencie jezdni. Odruchowo ujalem gaz i hamujac tylko silnikiem
jakos udalo mi sie wyprowadzic moto na prosta. Macie jakies sprawdzone
sposoby jak wyjsc z takiej przygody calo? Podparcie noga 200 kilowego
motocykla przy tej predkosci nie wchodzi chyba w gre. Licze na sprawdzone w
praktyce komentarze. Teoretycy i wszechwiedzacy niech sobie daruja odpowiedz.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: nyorker Re: poslizg na drodze IP: 70.19.14.* 11.12.06, 21:05
      nie moge sobie darowac komentarza, bo ow wienczacy kwestie debilny tekst dziala
      jak wiagra na osiemdziesieciolatke.

      (ten komentarz po wielokroc byl sprawdzony w praktyce na tym forum).

      licze na niekontrolowane obszary mozgu i na modlitwe.
    • Gość: Globi Re: poslizg na drodze IP: *.tpnet.pl 11.12.06, 21:06
      Witam.
      To co zrobiłeś jest chyba jedynym sposobem aby się nie wyglebić na całego.
      Hamowanie silnikiem i kontrowanie kierownicą by się nie złożyć na bok.
      Osobiście na lodzie mnie nie nosiło, ale parę razy na mokrym ... aquaplanning zaliczyłem. Ogólnie - "odruchy" masz w porządku.
      Pozdrawiam.
      • Gość: nyorker Re: poslizg na drodze IP: 70.19.14.* 11.12.06, 22:03
        jesli koles na lodzie (przy predkosci 110) hamowal silnikiem, by wyprowadzic na
        prosta i wyprowadzil na lodzie motocykl na te prosta, to dla mnie jest to
        jakies science fiction, a sam koles jest jakims merlinem i nie potrzebuje
        zadnych sprawdzonych w praktyce komentarzy.

        jeden ze znanych mi profesorow zwykl mawiac, ze mozliwosci czlowieka sa
        szalone. teraz wiem, co mial na mysli.

        niech zyje forum.
        • Gość: Qra_mgr_inż_dr_wie Re: poslizg na drodze IP: *.aster.pl 11.12.06, 23:10
          lokrotnie habilitowana z obrzydzeniem graniczacym z omdleniem zgadza sie ze
          stanowiskiem kolegi zaoceanicznego. coż robić?! praw fizyki pan nie zmienisz...
          koko
    • Gość: Dzakas Ny ma racje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.06, 23:28
      Ny ma racje w tym co napisal przeciez jesli kolo zlapie uslizg tylnie
      puszczajac gaz czyli ujmujac dochodzi do hamowania silnikiem czyli jeszcze
      zwiekszego blokowania kola nie znacie sie chlopcy.hihi
      • Gość: baba_zanetti Re: Ny ma racje IP: *.itpp.pl 12.12.06, 00:00
        Myślę że najlepiej w takiej sytuacji wcisnąć sprzegło(?) Chociaż sam się nie
        popisałem i wyrżnąłem glebę aż miło. Pamiętam też że przez chwilę jechałem tak
        jak żużlowcy:) Bokiem ze skręconym kołem:) I mozę bym się wyratował, ale jebłem
        zdaje się przez to że koło nagle złapało znów przyczepność i mnie wyrzuciło z
        siodła. (to podobno tak działa)
        • kinia233 Re: Ny ma racje 17.12.06, 12:19
          Gość portalu: baba_zanetti napisał(a):

          > Myślę że najlepiej w takiej sytuacji wcisnąć sprzegło(?) Chociaż sam się nie
          > popisałem i wyrżnąłem glebę aż miło. Pamiętam też że przez chwilę jechałem
          tak
          > jak żużlowcy:) Bokiem ze skręconym kołem:) I mozę bym się wyratował, ale
          jebłem
          >
          > zdaje się przez to że koło nagle złapało znów przyczepność i mnie wyrzuciło z
          > siodła. (to podobno tak działa)


          Bardzo mi się spodobał styl opisania gleby :) serdecznie pozdrawiam
    • Gość: Maryn Re: poslizg na drodze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.06, 08:27
      Jest jeden sposób - kiedy zaczynają się przymrozki trzeba odpuścić jazdę i nie
      udawać bohatera. Głupia kałuża wychlapana z pobocza na jezdnię zamarza w 10
      minut i można się zabić. Jeżdżę cały rok rowerem i każdej zimy zaliczam 3-4
      porządne gleby. Gdyby to było na motocyklu, już bym nie żył.

      Maryn DR800
      • Gość: leoleo Re: poslizg na drodze IP: *.it-net.pl 12.12.06, 15:17
        a ja się nie zgadzam, jak miał spike'i powkręcane to mógł i silnikiem i obadwama hamulami a i z trepa mógł hamować...
        a tak na poważnie to chyba tylko sprzęgło wcisnąć i próbować szczęścia...
        w Norwegii widziałem jak kozaki na kolcach, na 3 ślady z kopytami na lodzie pomykają, ale nie zamierzam sam testować ;-P
        Pozdrawiam.
        • Gość: fazer600 Re: poslizg na drodze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 21:29
          jazda na moto po lodzie to kiepski pomysl. sam jezdze przez caly rok ale zima
          tylko sprzetem do zadan specjalnych tzn DR125, turla sie toto, na lodzie mozna
          spalic lacza z gazu bez pomagania sobie sprzeglem ;-) a i na upadki dosc
          odporne. jak mnie zaczyna tyl wyprzedzac to zwykle ujmuje gazu, moze to
          subiektywne odczucie ale efekt odzyskania przyczepnosci jest lepszy niz przy
          wcisnieciu sprzegla. ciezszym motocyklem to bym sie zima nie wypuscil - za duze
          ryzyko uszkodzenia siebie lub motocykla...
    • Gość: moto Jihad Re: poslizg na drodze - comment IP: *.stb.ubr02.hari.blueyonder.co.uk 13.12.06, 22:56
      Jesli udalo cie sie wyjsc calo z opresji tzn. ze masz szcescie i jako taką
      kontrole "paniki" bo niektorzy czasem zpanikuja i wtedy czekaja co sie stanie
      samo. ALe nei wierz zbytnio w siebie bo to cie zawiedzie do piekla. W razie
      poslizgu nie naciskanie sprzegla nei jest zalecane. Gdfy tak zrobisz to kolo
      kreci sie swobodnie, a wtedy gdy zlapie przyczepnosc to czeka cie tzw. high
      side czyli to czego ucza w angielskich czasopismach motocyklowych - poprostu
      wyrzcui cie z siodla i polecisz troche. Samo odjecie gazu spowoduje hamowanie
      silnikiem ktore zlagodzi tzn. lapanie przyczepnosci a poza tym przy hamowaniu
      silnikiem czesc masy motocykla jest przekladana na przednie kolo a to znaczy ze
      mniej masy na tyle a to z kolei znaczy ze zlapanie przyczepnosci bedzie mniej
      bolesne bo mniejsza masa jest przywracana do kierunku jazdu, i jest szansa na
      maly slizg kola ktory moze uratowac sie od tzw. high side czyli lotu.
      podpierania noga nie polecam chociaz ciezko to kontrolowac w takich sytuiacjach
      bo to jest odruch bezwarunkwoy u swiezakow. SAM tak zrobilem hgdy smigalem
      swoim 1szym sportem czyli RF 600 na mootorway`u w UK. Smiglame na max,
      predkosci i zagapilem sie w lusterko zeby zmienic pas, gdy spojrzalem do przodu
      to bylem na linii oddzielajacej skrajny szybki pas od barierek, wtedy torche
      spanikowalem, zamknalem gaz i odrochowo noga spadla mi z podnozka uderzajac o
      glebe, kierownica zlapala shimmy troche a przy 260 km/h to torche lipa. Udao mi
      sie zapanowac nad sprzetem. Zjechalem na pas awaryjny i zatrzyalem sie. Bylem
      roztrzesiony jak nigdy wczesniej. Mialem lzy w oczach. ALe jakos przeslo. Jak
      sie pozniej okazalo to mialem skrecona kostek, nawet nei poczulem z poczatku,
      na nastepny dizen doipiero nei moglem wstac z lozka. OK. to tyle. rozpisal;em
      sie. mam nadzieje ze zlapiesz watek o ktory pyasz. Sorki z abledy ale mam
      ograniczony czas na necie w tym jeb..ym kraju zwanym UK> pzodro.
    • Gość: waps Re: poslizg na drodze IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 14.12.06, 03:15
      Uslizg tylnego kola nie jest problemem dopoki nie jestes w zlozeniu. Przednie
      koleczko to juz cos. Zlapalem cos takiego jadac rowerem i byla to
      najnieprzyjemniejsza gleba w zyciu. Tak to wlasnie "pizglem" sie na norweskim
      grudniowym lodziku dwa latka temu. Slowo daje, ze bylem trzy cwierci od
      powitania z gaska. Gdyby nie kask i dziurka w ramce - byloby po mnie.
      Podpisuje sie pod postem postmana, ktory nie zaleca wciskania sprzegla przy
      uslizgu tylnego kola. Tu wystarczy odjecie gazu - chyba.
      Ktos przed chwila pisal o hamowaniu z ponad stowki "czy cus". Wypada powiedziec,
      ze zgodnie z podrecznikiem dla motocyklistow wydanym w latach 50/60 (tytulu nie
      pamietam, ale lektura jest dosc rozweselajaca) - teoretyczna droga hamowania na
      lodzie - przy tej predkosci - to jakis kilometr.
      • Gość: Qra_mgr_inż_dr_wie Re: poslizg na drodze IP: *.aster.pl 14.12.06, 12:32
        lokrotnie usilowala wykonac hajsajda na lodzie.nie da sie ;-(!! praw fizyki pan
        nie zmienisz ;-)
    • zmisior Re: poslizg na drodze 14.12.06, 22:04
      Miałem coś takiego w tym tygodniu, na lewym, delikatnym łuku, przy takiej samej
      prędkości, tyle, że na mokrym. Całą sytuację analizowałem już po zaistnieniu,
      bo w trakcie nawet nie zdążyłem mrugnąć okiem! Jeżdżę jednak dopiero trzy sezony
      (razem ok.20tys.km), a zamierzone reagowanie w takich okolicznościach wydaje mi
      się abstrakcją. Powiem szczerze:nie zaliczyłem gleby, bo miałem szczęście.
      Powodzenia na drodze! (bandit 600 n)
      • Gość: nyorker Re: poslizg na drodze IP: 70.19.14.* 14.12.06, 22:39
        mokre a lod to kosmiczna roznica. roznica w trakcji na mokrym i na lodzie to
        rzad setek, jesli nie tysiecy.
        • Gość: MANHATTAN Re: poslizg na drodze IP: *.szczecin.mm.pl 17.12.06, 01:12
          Jak czytam te Wasze wypociny, to aż w oczy szczypie. nyorker ma rację, tylko nie
          pofatygował się wyjaśnić. Odpuszczanie gazu w sytuacji uślizgu tylnego koła jest
          największym błędem z możliwych. Konstrukcja tylnego zawieszenia i napędu (piszę
          o łańcuchowych) powoduje to, że w wyniku działania kilku dość ciekawych sił oraz
          ich wektorów, podczas odpuszczania gazu tylne zawieszenie WĘDRUJE DO GÓRY a więc
          PRZYCZEPNOŚĆ TYLNEGO KOŁA SIĘ ZMNIEJSZA jeszcze bardziej. W takim przypadku jaki
          opisuje autor wątku należy trzymać gaz równo i przeciwdziałać ucieczce tylnego
          koła na boki KIEROWNICĄ!!!
          • zmisior Re: poslizg na drodze 17.12.06, 01:29
          • zmisior Re: poslizg na drodze 17.12.06, 01:32
            Ale kiedy? W tych kilka setnych części sekundy?...



            • Gość: MANHATTAN Re: poslizg na drodze IP: *.szczecin.mm.pl 17.12.06, 02:48
              Jeśli nie radzisz sobie z kierownicą, to co robisz na motocyklu? Przesiądź się
              do samochodu. To są odruchy takie same jak odpuszczanie gazu tyle, że PRAWIDŁOWE.
              Pozdrawiam.
              MANHATTAN
              • zmisior Re: poslizg na drodze 17.12.06, 09:46
                Gratuluję refleksu. "Nie radzę sobie"-to dość ofensywny wniosek. Nie przesiądę
                się do auta. Do zobaczenia na drodze!
                • Gość: MANHATTAN Re: poslizg na drodze IP: *.szczecin.mm.pl 17.12.06, 16:22
                  Masz rację. Poniosło mnie. Przepraszam i pozdrawiam.
    • Gość: waps Re: poslizg na drodze IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 17.12.06, 07:18
      Ja pigze. To mamy teorie nad teoriami. Postaw sie w sytuacji - lecisz, jestes na
      luku, uslizg tylnego kola (mokre liscie, maly mrozik, gleba kujawska po deszczu,
      konskie gowno po rosie, plama oleju pozostawiona przez fantazyjnego rolnika)...
      I CO? - MASZ NIBY TRZYMAC ROWNO GAZ I KONTROWAC KIEROWNICA? To rozwiazanie - to
      w najlepszym wypadku skrot w drodze na lozko szpitalne.
      Spece wchodza co prawda w uslizgu w luki, ale to sytuacja zamierzona, godna toru
      i to suchego, a uslizg powoduja jak najbardziej swiadomie. Poza tym do tego
      trzeba miec odpowiednia gume.
      • Gość: MANHATTAN Re: poslizg na drodze IP: *.szczecin.mm.pl 17.12.06, 12:02
        Co to ma do rzeczy? Przecież autor wątku pisał, że JUŻ JESTEŚ W POŚLIZGU. Trzeba
        się skupić nad tym jak z niego wyjść. Rodzaj gumy nie ma tu nic do rzeczy.
        Odpuszczając gaz jeszcze bardziej zwiększasz ten efekt. Módl się wtedy abyś nie
        odzyskał przyczepności jadąc bokiem, bo będziesz szybszy od swojego motocykla.
        • Gość: baba_zanetti Re: poslizg na drodze IP: *.itpp.pl 17.12.06, 12:43
          Gość portalu: MANHATTAN napisał(a):
          > Odpuszczając gaz jeszcze bardziej zwiększasz ten efekt. Módl się wtedy abyś
          nie
          > odzyskał przyczepności jadąc bokiem, bo będziesz szybszy od swojego motocykla.



          Tak jak ja byłem szybszy. Ale to akurat pamiętam bardzo dobrze- NIE UJĄŁEM
          GAZU. Ryk silnika pamiętam jak dziś. Po prostu nadgarstek mi zesztywniał. Koło
          musiało cały czas buksować. Nie jestem teoretykiem, ale analizując mój
          przypadek żałowałem że nie wcisnąłem sprzegła by koło nie przenosiło żadnych
          przeciążen. A było tak zajeb... ślisko na tym kawałku że nie ostrożnie idąc
          można się było wyglebić! (ale nie był to lód- sierpień).
    • Gość: Gościu Re: poslizg na drodze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 15:08
      "Konstrukcja tylnego zawieszenia i napędu (piszę
      o łańcuchowych) powoduje to, że w wyniku działania kilku dość ciekawych sił oraz
      ich wektorów, podczas odpuszczania gazu tylne zawieszenie WĘDRUJE DO GÓRY a więc
      PRZYCZEPNOŚĆ TYLNEGO KOŁA SIĘ ZMNIEJSZA jeszcze bardziej."

      A możesz, chłopie, wyjaśnić, jakie to tajemnicze, acz ciekawe siły i ich wektory
      powodują wędrowanie zawieszenia do góry... ?!?! Nieprawdopodobne..., ręce opadają...
      • Gość: MANHATTAN Re: poslizg na drodze IP: *.szczecin.mm.pl 17.12.06, 15:51
        Niech te ręce opadną Ci na klawiaturę i wpiszą w google wielce tajemnicze hasła:
        - pole of moments
        - Instant Center of Forces
        - Chain Pull Angle
    • Gość: drzordrz Re: poslizg na drodze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.12.06, 13:02
      ja miałem podobna sytuacje tylko ze był to uslizg przedniego koła w zakrecie,połozyłem moto,noga złamana i potłuczenia.i szczeze powiedziawszy niemam sposobu na cos takiego,chyba cza wolniej jezdzic:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka