marcin_osikowicz
28.12.06, 15:53
R6
Wczoraj wieczorem doszliśmy z Kasią do zapierającego dech w piersiach
wniosku, że opłaca się kupić Yamahę R6. Nową ale lekko zleżałą, bo z 2004
roku. Za to w promocji za 29999 złotych. W związku z tym nie spałem zbyt
dobrze. Rano wtoczyłem się rozklekotanym kadetem na ciasne podwórko firmy PS
Bikes.
- Kto mi podpie..ł toffi? – kiedy wszedłem, Rumun miarowo bębnił palcem w
blat biurka. - Tu leżało.
- A moje ciastko? – zapytał Jasiek i obaj ciężko spojrzeli na Mariusza, który
udawał że koncentruje się na rozmowie ze mną.
- R-szóstkę, tak? I jeszcze, żebym wziął twojego fzr-a w rozliczeniu. Wiesz,
że cię lubię, szanuję i nic ciebie nie mam. Wiesz, prawda? Więc zadzwonię do
Mitsui, bo mieli jeszcze jeden taki motocykl w kolorze grafitowym.
Najładniejsze malowanie. Miałem kiedyś cebeera tysiąca w takich barwach,
bardzo eleganckie. Ale zepsutego fzr-a to niechętnie – skrzywił się.
- A za ile byś go kupił niechętnie?
- Zdzwońmy się wieczorem – sapnął Mariusz.
Wieczorem okazało się, że R-szóstki już nie ma. W południe ostatnie dwie
sztuki zostały sprzedane, mimo że nikt nie pytał o nie od miesięcy.
Osobiście uważam, że kolor grafitowy jest nieciekawy ogólnie. No i dzisiaj
będę spał jak dziecko.