Dodaj do ulubionych

zawzięte dziadygi

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.07, 21:49
gdzieś tak około 80% czasu za kierownicą spędzam w aucie resztę dzielę mniej
więcej po równo pomiędzy ciężarówkę i motocykl, zauważyłem, że pewna
kategoria kierowców, nazwijmy ich dla uproszczenia zawziętymi dziadygami za
punkt honoru stawia sobie zajechać, wciąć się, zablokować i ogólnie złośliwie
przeszkodzić, bez znaczenia czy chodzi o zestaw czy o moto, ich zachowanie
jest takie same, nie dotyczy osobówki ale właśnie czegoś dużego lub małego,

o co im biega, czy to jakaś awersja do mniejszych czy większych niż oni sami
użytkowników dróg, czy też może wydaje się, że drogi są tylko dla katamaranów
a reszta nie ma prawa z nich korzystać, przecież tak samo jak zestawem z 30
tonami nie mam szans ruszyć z piskiem opon tak dla odmiany motocyklem nie
będę stał w miejscu,
gdyby tylko swoją złośliwością szkodzili sobie pal ich diabli ale nie raz i
nie dwa trzeba naprawdę uważać żeby w takiego mohera albo młodzieńca w starym
audi z rejestracją WWL nie przydzwonić

o co im biega ?????
Obserwuj wątek
    • Gość: tatajacek Re: zawzięte dziadygi IP: 77.209.26.* 13.04.07, 23:55
      sorry, ale z ciezarowka to jest tak ze jak nie wyprzedzisz to na najblizszym
      zakrecie cie zablokuje. a w Polsce to standard ze sie czolgasz za duzym w
      miescie bo brak obwodnic.
      co do motocyklistow to nie kumam dlaczego ale jakis przymus wyprzedzenia jest.
      zajechania drogi, niestety, tez. oba miedzynarodowe.
      natomiast na trepow co wyprzedzaja zeby zaraz skrecic to bym sobie najchetniej
      grilla zamontowal takiego big. szwagier zalozyl syreny i mowi ze pomaga. ale
      chyba tylko jemu. na samopoczucie :)
      pozdr
    • Gość: spiwor. Re: zawzięte dziadygi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.07, 09:37
      Biega im o dzielenie uczestników na lepszych i gorszych zamiast żyć we wzajemnej
      symbiozie.
      Ale po prostu uśmiechnąć się pod nosem i olać ich bo nie zrozumieją tego póki
      nie poznają ruchu drogowego od innej strony niż przez pryzmat pojazdu jaki
      posiadają.
    • Gość: shipp Re: zawzięte dziadygi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.07, 10:52
      z ciężarówkami, jak tatajacek napisał, jak jest okazja, trzeba przeskoczyć, bo
      nie wiadomo kiedy będzie następna i trzeba wlec się kilometrami w ogonku.
      z motocyklami to nie wiem, bo sam często mam sytuacje, kiedy ludzie robią wolne
      miejsce dla motocykla, ale bardzo często trafia się zawzięty, który zastawia
      wolne miejsce i blokuje przejazd.
      słyszałem od pewnego znajomego psychologa, że jeśli chcesz szybko poznać czyjś
      charakter, przejedź się z nim kilkanaście minut samochodem, najlepiej po
      mieście w godzinach szczytu. z gościa wyjdzie wszystko, co w nim siedzi.
      pozdrawiam
      • Gość: r Re: zawzięte dziadygi IP: *.crowley.pl 18.04.07, 09:22
        sam znam takiego goscia, niby normalny , zawsze w garniturku, a za kółkiem wychodzi z niego prawdziwy psuchopata, np zatrzymuje sie przed przejsciem dla pieszych i jak widzi ze rowerzysta wiezdza na rowerze to rusza z piskiem opon na niego i trabi , drze sie , wymahuje rekami. nigdy nie moze jechac normalnie, zawsze musi kogos gonic, zeby pouczyc, urodzony nauczyciel. a raz to nawet sie zatrzymal i chcial komus wylamac wycieraczki za to ze samochod byl zaparkowany na zakrecie, debil kompletny.
    • Gość: spectre Re: zawzięte dziadygi IP: *.104.udn.pl 15.04.07, 15:46
      Część kierowców postrzega innych na zasadzie:
      ,,Frejerów- tych za nami i debili tych przed nami"
    • jebat Re: zawzięte dziadygi 15.04.07, 16:27
      A co z "dziadkami" za kierownicą?
      Jedzie taki w korku przy prawej krawędzi pasa,
      a gdy próbujesz wykorzystać tą przestrzeń motorkiem,
      to złamany ch.j bezczelnie spycha Cię na drugi pas, tzn.
      na inne auto, z wyraźnym uśmiechem i przy owacji swojego klaksonu.

      Odnoszę czasem wrażenie, że niektórzy specjalnie czekają na taką
      okazję i w ten sposób rozładowują starczą frustrację.

      Pomijając tych, co próbują za wszelką ceną się z nami ścigać
      -nawet w korku potrafi się taka menda przepychać golfem i mnie blokować;
      pozostaje spora grupa ludzi zajętych rozmową przez telefon komórkowy.
      Rozmowy telefoniczne niektórych tak absorbują, że nie zauważają oni
      ani nie słyszą stojącej tuż za nimi karetki pogotowia-wyje, mruga ale
      blokują bo są na innej planecie. Opamietanie przychodzi im z reguły dość
      późno-gdy nagle zauważają, że auta przed nimi się rozpierzchły na boki.

      Gdzie jest w takim razie miejsce na drodze dla nas, motocyklistów?
      • masiwa Re: zawzięte dziadygi 16.04.07, 08:46
        no coz,ja uslyszalam tekst z rodzaju -kup sobie rower!
        nie przeszkadzalam facetowi w jezdzie, on w prawo, ja w lewo, miejsca full, a
        jednak musial cos powiedziec, burak
        palanty moze musza cos przed swiatem udowadaniac, ale my nie, prawda? :)
        pozdrowienia z Wroclawia
    • Gość: leaf Re: zawzięte dziadygi IP: 83.142.190.* 16.04.07, 09:37
      dziś byłem świadkiem jak zawzięty dziadyga w 30 tonowym tirze w Krakowie na
      ul.Bora-Komorowskiego przed rondem polsadu (krakusy wiedzą co się tam dzieje
      teraz - budowa wiaduktu) "uzdrawiał ruch" blokując lewy pas... i tak
      sie "nauzdrawiał" że pilnując żeby go ktokolwiek nie wyprzedził rozjechał
      jadącą przed nim dziewczynę w seicento... samochód nie miał większuch uszkodzeń
      ale dziewczyna jak to zwykle bywa po najechaniu od tyłu chyba ma uraz kręgów
      szyjnych... Dziewczynie współczuję a tego typa to bym najchętniej... łyzką do
      opon...

      Kiedy ludzie nauczą się że przy zwężeniu jedyną skuteczną metodą likwidowania
      korków jest jazda "na zamek błyskawiczny" - każdy wpuszcza jednego czekającego
      ale nie 200-300 metrów do zwężenia lecz tuż przez końcem znikającego pasa????
      • Gość: spiwor. Re: zawzięte dziadygi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.04.07, 10:34
        Tu dziadyga z ciężarówki(także samobójca-dawca nerek z motocykla i raz na
        miesiąc-dwa frajer z osobówki) akurat nie ten z Krakowa ale mogę cię zapewnić,
        że dopóki właśnie kierowcy osobówek nie nauczą się jeździć na zamek także będę
        blokował lewy pas ale nie żeby uzdrowić ruch tylko żeby w końcu dojechać do tej
        zwężki a nie spędzić pół dnia na prawym pasie.

        Tylko żeby twa nienawiść nie zamieniła się w złośliwość na drodze.
        • Gość: leaf Re: zawzięte dziadygi IP: 83.142.190.* 16.04.07, 13:56
          a jak sie mają nauczyć jak im droge blokujesz???
          Ja (jeżdzę i katamaranem i jako dawca) - zawsze dojeżdzam do końca a jeśli to
          ja mam wpuścić - zawsze wpuszczam jednego czekającego ale nie 300 metrów
          wcześniej a na końcu!!!
          No i chyba nie popierasz rozjeżdżaniau bogu ducha winnych lasek przez to ze
          ktoś chce być zbawcą ulicy???
        • jebat Re: zawzięte dziadygi 16.04.07, 16:46
          Tu się z Tobą zgodzę.
          Zdarza się(w ruchu miejskim), że gdy wpuszczę przed siebie ciężarówkę lub coś
          podobnych gabarytów to słyszę dobiegający z tyłu klakson
          jakiegoś palanta. I nie ma dla mnie znaczenia czy jadę moto czy
          też jakimś autem. Nie dzielę kierowców na równych i równiejszych.
          To samo dotyczy jazdy w tzw. trasie. Niektórzy mi się dziwią, że
          nagle hamuje z około 200km/h żeby wpuścić coś wolnego na lewy pas,
          np. malucha. Przecież on jest takim samym użytkownikiem drogi jak ja.
          A że jedzie wolniej to co? Gdy się przyjrzeć znakom i chwilę zastanowić,
          to okaże się, że jedzie zgodnie z przepisami. I o to mieć pretensję?
          Może jeszcze odebrać prawo do wolności wyboru i życia?

          Ale są "TACY" na drodze, że... taczki bym im nie dał do prowadzenia.

          Pozdrawiam wszystkich myślących kierowców.
          Kuba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka