03.10.03, 17:22
Witajcie.
Podam tu coś, co może nie jest recenzją artykułu, ponieważ
uważam, że recenzowanie już wydrukowanego artykułu nie jest
konieczne (a i tak uczynił to przed drukiem Naczelny), coś, co
nie jest też tylko recenzją FZ6, lecz czymś wypadkowym i to
zamieszanym w stan mego ducha.
Dziękuję ŚM za opis FZ6, choć w sumie rzeczywiście jest tak, że
relację z tej premiery znajdziemy już także w innych pismach
motocyklowych w Polsce. rzecz jednak zrozumiała z marketingowego
punktu widzenia, a dla kogoś, kto ma swoją ulubioną gazetę,
która nie śpi i też ewoluuje, to jest bez znaczenia - wcześniej
się nie dało.
Sam Fazer interesuje najpierw oko. z początkowego kontaktu
wiedziałem, że mi się ta maszyna nie podoba. wygląda, jak
zabawkowa i raczej mnie „śmieszyła”. Potem człowiek się
przygląda i dopatruje się czegoś, co zaświadczy
o „motocyklowatości” tego motocykla, a nie „zabawkowatości” -
ta, być może pociąga nabywców, dla których motocykl w domu, to
jeszcze jedna modna rzecz, którą mam i ja i sąsiad z przeciwka.
Jak kupił sobie rower, ja zaraz też miałem i to lepszy... itd.
Zostawmy to, ale... jednak nowy fazer robi na mnie wrażenie
przede wszystkim produktu, który ma się na rynku odnaleźć. Cóż,
w końcu robi się interesy, jak się jest Yamahą i robi się to po
swojemu. Tyle krytyki.
Po dłuższym wczytywaniu się i dotarciu do wielu zdjęć z foldera
Yamahy, dochodzę do wniosku, że fazer 6 zdaje się być
konkurentem wraz z innymi produktami tej marki, lecz nie tylko
tej, dla mnie - przecietnego kredytobiorcy. Plus to przede
wszystkim nowoczesna jednostka napędowa. Silniki od R6 raczej
się nie psują. Stanowią bez wątpienia krok milowy do przodu
względem przerabianej jednostki od cat`a, jaką legitymował się
stary fazer. Stary fazer miał jednak coś więcej z motocykla niż
nowy, jednak trzeba się zastanowić, czy aby nie jest się
konserwatystą. Raczej nie jestem. Mam jednak zarzuty do
stylistyki owiewek - moim zdaniem TDM, do którego wszystko się u
Yamahy upodabnia, robi się brzydszy za każdym razem, kiedy
wychodzi nowy model. Fz6 chce trochę być w tym stylu. A mimo
wszystko - paradoks tkwi w tym, że motocykle innych czołowych
firm nie są (moje zdanie) ładniejsze od Yamahy. Wiec znowu jakby
ta krytyka "siada". No nie wiem, chyba się przekonam... w
rozmowach z mechanikiem Yamahy - Jackiem - znowu narzekamy - po
co oni ruszyli te hamulce - tak znane w światku sprzętów i już
stanowiące o wyższej klasie hamowania u yamah. Bo koszty -
czytamy - hm... no nie wierzę. W końcu zastanawiam się sam,,,
codziennie oglądam zdjęcie fz6 ze Świata Motocykli. Niepokoję
się kursem euro. Mam nadzieję, że kredyt z oferty Kredyt
Bank/Yamaha będzie atrakcyjny. Dobrze, że przednie zawieszenie
nawiązuje do Dużego Fazera, dobrze, że są grubsze gumy, bo tu
Hornet wiódł prym, dobrze, że motocykl sfotografowany od tyłu
przypomina R-6 i R-1... Chyba kupię tego fazera. Jest
prześwietny na miasto (znam jazdę R-6), na wycieczki, na
przeloty po Polsce – wygodna pozycja kierowcy, dobre osiągi....
Nie wiem, jak spisze się w trasach liczących po 10.000 km?
Przecież jednak i mnie i wielu innych nie stać na FJR. A na
koniec powiem nieco żartobliwie, iż widzę, że FZ6 przypomina
moja niegdysiejszą ETZ251, też miała taki kontur, kiedy dałem
jej owiewkę i kufer z tyłu... czyżby wiec nostalgia mną
kierowała, czy zasoby portfela? jedno i drugie.
Tomasz z Łodzi.
pozdrowienia dla Pisma i Czytelników

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka