Gość: Bart
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
22.06.10, 11:23
To ja 8 lat temu zapoczątkowałem ten wątek (I część została już
zarchiwizowana), nigdy był nie przypuszczał że stał się on jednym z
najbardziej popularnych w tej grupie tematycznej. Można by wyciągać tyrady czy
nagość na scenie jest uzasadniona, czy też nie. Uważam, że nawet jeżeli jest
część widzów, którzy przychodzą do teatru tylko dla przysłowiowych „momentów”
to a tak ważne że są w teatrze. Zawsze wynoszą coś więcej ze spektaklu, a
często wracają na inne przedstawienia. Uważam, że motywacja jest mniej istotna
niż sam fakt odbioru emocji płynących ze sceny. A jeżeli najlepiej wyrazić je
nagością to co tak naprawdę w tym złego ?
Chciałbym jednak umieścić w tym wątku swoje spostrzeżenia co do nagości w
spektaklach Hair granych obecnie w Gliwickim Teatrze Muzycznym oraz we
Wrocławskim Capitolu. W obu przypadkach słynna scena nagości została
potraktowana zupełnie odmiennie. We Wrocławiu podobnie jak w oryginale
praktycznie wszyscy aktorzy (Nawe Ci których po pierwszej połowie spektaklu
byśmy nie posądzali) solidarnie rozbierają się wykonując przejmującą piosenkę,
a następnie „ginąc na scenie” cała scena robi niesamowite wrażenie i
uwieńczona zostaje w pełni zasłużenie gromkimi oklaskami widowni. W Gliwicach
natomiast kilku wybranych aktorów, stojąc w oddali w kółku stara się rozebrać.
Byłem na premierze i może z tego powodu scena ta po prostu sprawiała
zażenowanie. Widać było wyraźnie, że aktorzy patrzą który ma zacząć się
rozbierać, kilku zostało w końcu ubranych ! Jeżeli ktoś był na kolejnych
przedstawieniach to proszę o informację, czy dalej to tak wygląda. Być może
powodem tego skrępowania było to, że w większości na scenie byli profesjonalni
aktorzy, którym oczywiście „nie wypada paradować nago po scenie”. Jest za to
ciekwa scena męskiej (niepełnej) nagości męskiej w scenie poboru do wojska. Co
ciekawe problemem było umieszczenie telep ortów, więc przymocowano je
cielistymi paskami ;-) We Wrocławiu natomiast nagość jest jak najbardziej
naturalna i naprawdę robi wrażenie. Ponad 20 nagich aktorów jednocześnie chyba
nigdy nie było na polskich scenach. Można by oczywiście mieć pewną śmieszną
uwagę co do tego, że większość aktorek jest wydepilowana, co raczej w
hipisowskich czasach nie było spotykane, a i zaprzecza samemu tytułowi
przedstawienia
Jeszcze co nagości to oczywiście nie zawiódł pod tym względem festiwal Apart w
Katowicach, ale to już zupełnie inna historia.
Proszę oczywiście o aktualizowanie wątku o nowe sceniczne „momenty”, gdyż co
podkreślam, nagość mimo pewnej powszechności nie jest niczym złym, a wciąż
robi wrażenie na scenie. A aktorzy powinni nie unosić się honorem, tylko
traktować swoje ciało jako tworzywo wyrażające emocje na scenie.