Gość: nicek
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
05.01.06, 23:06
Ludki kochane pierwszy raz bylem na premierze, ze ludzie nie wstali. Kiszka
straszna i nudna, troche nawiazuje do Herzoga, jakos tam linearnie do
Buchnera i rozumiem ze w swojej atonalnej wersji do Berga. Tylko skad tam te
dzieci i cale to "Love Parade". Jesli miala to byc manifestacja zainteresoan
seksualnych rezysera czy inszego dyrektora to na cholere sa tam dzieci. Oj
nie ladnie, nie ladnie. No i dlaczego tylko Andreas w tym calym spektaklu
umie spiewac. Jesli Warlikowski deklaruje w mediach, ze robi kulture wysoka
dla szerszego odbiorcy to we mnie niesttey nie trafil. A ta cala burza z
majtkami to chyba marketingowcy wymyslili bo calosciowo to "Wiele halasu o
nic", papa