Dodaj do ulubionych

Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do kościoła

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.10, 00:15
ja pierniczę, kolejny artykół chwalący ten brud i smród :/
ja jestem szczęśliwa kiedy, jadąc autobusem wreszcie widzę dworze Stadion a
nie miliony obleśnych bud, o!
autorka chyba nigdy nie mieszkała koło tego syfu, nie musiała się przebijać na
dworzec, nie jechała komunikacją miejska z tonami obleśnych toreb :/
łapówy dostajecie za te felietony czy co?!?!
Obserwuj wątek
    • Gość: Autor Kolejne spalone miejsce. IP: *.aster.pl 25.01.10, 01:02
      Kolejne spalone miejsce. Teraz zwalą się tłumy lansiarstwa, ech.
      • dzikowy Z głodu zjadacie te przecinki? 25.01.10, 01:26
        Z głodu zjadacie te przecinki? Widać w tych knajpach nie karmią.
      • Gość: jakbukda Re: Kolejne spalone miejsce. IP: 217.153.242.* 25.01.10, 09:34
        Pracowałem na Stadionie 12 lat temu i w tym barze stołowałem się
        codziennie. Jedyny "biały" i jedyny mówiący nie-po-wietnamsku.
        Klimat był zawsze jak z tanich amerykańskich produkcji o wojnie
        wietmanskiej - nadymione papierosami, powietrze gęste od oparów z
        kuchni, Wietnamczycy grający w swoją odmianę szachów i miałcząca
        wokalistka z TV pod sufitem.
        Na migi pokazywałem na co mam ochotę (szczerze przyznam, że poza
        boczkiem i tofu nie miałem pojęcia co jem :)) i nigdy nie miałem
        sensacji po spożyciu posiłku, co po obiedzie w polskiej budkach (a
        wtedy była ich masa) było wkalkulowanym ryzykiem. Pełna kultura,
        uprzejmość obsługi i na prawdzę smaczne jedzenie, aż się chciało tam
        chadzać.

        Faktycznie, teraz zwalą tam tłumy lansiarstwa jarającego się,
        że "jedli w prawdziwym wietnamskim barze". Dwa miesiące temu
        wzdragali się na myśl, że ich wypielęgnowana stopa mogłaby stanąć w
        tym, niegodnym porządnego człowieka, miejscu. Szkoda.

        PS. Co do legendarnych szczurów i gołębi. Nawet darmowa dostępność
        dziko żyjącej zwierzyny nie zrekompensuje kłopotów w obróbce. Taniej
        i prościej kupić mechanicznie oddzieloną pierś z kurczaka w paczce
        5kg.
        A ci co nie jedli w życiu gołębiego mięsa, niech żałują. Ja jadłem.
        W domu, nie w chińskim barze.
    • mrowkojady Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do koś 25.01.10, 01:30
      Cały ten jarmark koło PKP Stadion to jeszcze betka. Najlepszy jest PKS
      Stadion. Handelek miesza się z podróżnymi czekającymi na autobus albo
      najciekawiej jak stoiska chińczyków prawie włażą na stanowiska autobusów, budki
      z żarciem, śmiecie, gwar, murzyni, żółci, biali, psy szczekają, dzieci płaczą,
      ludzie się targują.Po prostu Azja.
      Chodzę tam po skarpetki, widziałem.
      Ale wszystko przebija poczekalnia na PKS Stadion. Wszedłem tam to poczułem
      się jak na dworcu w jakiejś republice środkowej Azji- Turkmenistanie. Brakowało
      tylko owiec w kącie i płonącego ogniska.
      Tutaj by zrobić lans knajpę! Zdobyłaby Wdechy jak nic!
      • Gość: goja Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do koś IP: 195.42.249.* 25.01.10, 08:49
        albo ja czegos nie wiem ale poczekalnia jest wspolna dla PKP i PKS
        Stadion - to czym Twoim zdamiem rozni sie PKP od PKS? jak kasy sa
        obok siebie
        • Gość: spm Bo to jest węzęł przesiadkowy na miarę naszych moż IP: *.aster.pl 25.01.10, 11:00
          liwości!! A swoją drogą powinni to wszystko zostawić zamiast budować tutaj ten
          cały stadion - fajny byłby taki kawałek azji w centrum europy...
    • takisobiejac Forumowiczka P - nie załapałaś... 25.01.10, 04:11
      Forumowiczko P, chyba nie załapałaś z jaką ironią wietnamskie bary na Stadionie
      dostały tą nominacje do Wdechów.
      Niestety pomysł na nagrodzenie akurat takiej jadłodajni uważam za całkowitego zonka!
      Po pierwsze owe bary służyły najczęściej Wietnamczykom pracującym na Stadionie.
      Wiem, bo sam pracowałem przez jakiś czas u pana Nguyena, i w tych wietnamskich
      barach na Stadionie jadali głównie Azjaci.
      Jak już "GW" chciała coś zaakcentować to można było dać kategorię "żal po czymś,
      co znika" i dać nominacje "coraz więcej zamykanych wietnamskich buden z
      jedzeniem - np. dwie na Natolinie" - i tu byłby rzeczywisty smutek, bo jedzenie
      tam było pyszne i na każdą kieszeń. Niestety, budki przegrały z nowobogackimi
      przybyszami z prowincji, dla których buduje się kolejny strzeżony blok na Ursynowie.
      "Gazeto", nie ma po co kolejny raz ośmieszać naszych braci Wietnamczyków,
      naprawdę. Nie możecie wciąż faworyzować Żydów, zaś dokopywać Arabom, Czarnym czy
      Azjatom...

      djamaladdin.blog.pl - blog człowieka myślącego
    • Gość: emigrantka Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do kościoła IP: 91.180.154.* 25.01.10, 07:26
      Na dworcu Stadion bywam dwa razy w roku i fakt klimat jest jak w
      Indiach.

      A po co tam bywam? Zeby pojsc do wietnamskiej budy i zjesc cos
      dobrego.

      Odkrylam to juz z 10 lat temu. WIem co mowie bo dobrze znam Azje
      gdzie spedzilam kilka lat a jedzenie i gotowanie to moja pasja. 10
      lat temu juz naklanialam znajomych ze na stadionie super gotuja ale
      zazwyczaj spotykalo to pogarde. A tam naprawde super gotuja.

      Fajnie ze to w koncu zauwazyli.
      • Gość: ??? ale szczury czy gołębie??? IP: 81.219.13.* 25.01.10, 07:52
        a może tłuściutkie karaluszki???
        • Gość: he he he Re: ale szczury czy gołębie??? IP: *.chello.pl 26.01.10, 17:44
          żółtki wciągają wszystko, nie są wybredni, he he he
    • uzman Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do kościoła 25.01.10, 08:22
      Byłem tam z dwa, trzy lata temu w gronie podekscytowanych egzotyką
      znajomych. Wszyscy jak jeden mąż krytykowali "normalne" bary
      wietnamskie jako przykład kiczu i komercji i z wielkim entuzjazmem i
      wytrenowanym znawswtwem komplementowali całkowicie pozbawione smaku
      buliony, które szczęśliwi kucharze sprzedawali im po cenie pewnie
      trzykrotnie wyższej, niż dla jedzących stoli obok Wietnamczyków. Po
      prostu konformizm w wersji pseudointelektualnej. Żarcie gó...ane!
      • Gość: King Kung Fu Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do koś IP: 213.77.28.* 25.01.10, 08:27
        Dziękujemy gazecie za promocję kolejnego "kultowego" miejsca.
        Po posiłku na bazarze zapraszamy na ciepłą wódeczkę do "Przekąski...".
      • 444a Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do koś 25.01.10, 11:35
        No nie wiem, ja jadałem tam dość regularnie i ceny były niższe niż w zwykłym
        wietnamskim barze "na mieście". Jedzenie smaczne.
        Może od Ciebie brali więcej, bo wiedzieli, że skrytykujesz?

    • three-gun-max Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do koś 25.01.10, 08:49
      polskie dworce to jest syf a nie wietnamskie budki
    • Gość: K Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do kościoła IP: 192.92.94.* 25.01.10, 10:55
      Dziwne, komentowałem już to pare dni temu, ale ktoś postanowił usunąć i na nowo umieścić artykuł.

      Cieszę się, że napisał ktoś kto kojarzy te miejsce sprzed tylu lat - dokładnie o to chodziło. Pamiętam, jak pojawienie się jakiegokolwiek "białego" w barze to był ewenement.
      Tymczasem okazuje się, że to dopiero co odkryta nowość, na którą teraz snobuje się 'warszafka' ;) :D
      • greges58 Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do koś 25.01.10, 16:04
        Już nie jest cool, jeżdżenie " Holendrem " po Pradze ?

        Kolejny lans...
    • Gość: Zyzio Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do koś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.10, 17:16
      Czytałem kiedyś o takim barze na stadionie (może właśnie o tym) i z ciekawości
      poszedłem.
      Nie wiem, czy trafiłem do Tego baru, ale wygląd z opisu chyba się zgadzał. Piszę
      chyba, ponieważ oprócz wszędzie rozłożonego w nieapetyczny sposób jedzenia, były
      tam jeszcze plastikowe misy, w których trzymano sałatki, plastikowe kubły (jak
      po farbach) z innym jedzeniem, stoliki lepiły się od brudu, a zaplecze kuchenne
      jako żywo mogłyby posłużyć za plan filmowy do sceny o wojennym fotoreporterze,
      który to zaraz po tym, jak zszył sobie ranę na ramieniu przy stoliku, zjada z
      obojętną miną coś, co Europejczyk mógłby wziąć za treść żołądka Jaka.
      Ogłupiały dziwnymi zgłoskami, które miały wrażać ni to potwierdzenie, ni pytanie
      kucharza dostałem pomoc od siedzącej obok Wietnamki, u której widocznie stopień
      ewolucji wykształcił krtań, zdolną do wyartykułowania w miarę zrozumiałych zgłosek.

      Nie pamiętam co jadłem, ale jakoś jedzenie nie powaliło mnie na kolana (w
      przenośni i - na szczęście - dosłownie). Nie doszukałem się w nim śladów jakiś
      egzotycznych przypraw, których wcześniej nie jadłem, nie stwierdziłem
      zaskakującego połączenia znanych mi składników, ani nie rozpłynąłem się nad
      delikatnością, czy szczególnym smakiem, któregoś z elementów.

      Nie wiem, co piszący w stołku zauważyli wyjątkowego w tych barach. Może
      uwierzyli w magię słowa pisanego i pomyśleli, że swoim artykułem niczym Deux ex
      verbis uczynią to miejsce kultowe (prawa autorskie dla Stołka, za
      wypaczenie sensu tego słowa) i narzucą niewyrobionym czytelnikom nowe miejsce
      spotkań i biesiad.

      Co ciekawe, autor słowem się nie zająknął co tam warto i dlaczego zjeść. Co jest
      tam np. takiego wyjątkowego, że warto wziąć ze sobą wodę perrier by przemyć
      kubeczki smakowe. Nic, null. No ale takie artykuły... to tylko u Dubrowskiej.

      Moja nominacja do Wdech:

      Wietnamski bar przy Stadionie X-lecia, z "kultowym" Romanem za barem, z
      klientami z pobliskiej antymanify, którzy z wypiekami na twarzy relacjonują
      Blumsztajnowi jak to uciekli złym policjantom i skopali w tramwaju kilku
      nazioli, oraz wykładają na stół (roztrącając kieliszki z tanią niekoncesjonowaną
      wódką) zestaw najnowszych antyzmywalnych sprayów.

      --
      Mów mi Zyzio, mala
    • koszerny51 Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do synagogi 25.01.10, 19:30
      orginalne porownanie jest chamskie i obrazliwe,ale czego w koncu
      mozna oczekiwac od antypolskiej gazety
      • Gość: driVer Re: Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do syna IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 26.01.10, 08:18
        Wstyd, wstyd, wstyd! Prawdziwy Polaku! Czemu czytasz taką antypolską
        gazetę?! Powinieneś za karę na kolanach do Torunia zapylać!
        • Gość: ??? czego nie jedzą źółtki??? IP: 81.219.13.* 16.02.10, 11:04
          metalu:)
    • szakez Wizyta w wietnamskim barze jak wyjście do synagogi 25.01.10, 20:12
      tak brzmi lepiej
    • wybitniemadry nostalgia za zdechlymi kotami i psami? 25.01.10, 22:04
      padlina, warzywa rosnace na ludzkim gownie i przyprawy to podstawa kuchni wietnamskiej
      • Gość: ??? Re: nostalgia za zdechlymi kotami i psami? IP: 81.219.13.* 26.01.10, 07:49
        szarańcze też wciągają???
    • Gość: Rambo;-) VietCong kontratakuje? IP: *.chello.pl 26.01.10, 15:24
      sajgonkami z gołębi?
      Biohazard?
      • Gość: Garnek po kisielu Re: VietCong kontratakuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.10, 17:10
        Ich jedzenie wpływa na psychikę. Madzię już dopadło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka