lalibela
08.02.04, 18:49
Chcilabym poinformowac GW o tym jak ZAIKS lekcewazy osoby, ktore chcialyby
nabyc prawa do utworow artystycznych i jak dziala na szkode tworcow (w moim
wypadku spadkobiercy artysty). Otoz, chcialam zakupic licencje do jednego z
utworow K.Komedy w celu wykorzystania go we wlasnym krotkim filmie. ZAIKS
stoi murem i najwyrazniej nie zalezy mu na sprzedazy utworow przez siebie
chronionych.
Absurdalna jest procedura: na formularz o udostepnienie danych osobowych
spadkobiercy Komedy czekam dwa tygodnie - bez skutku. Parodia wydaje sie to
byc przy zetknieciu z czynna dzialalnoscia owej insytucji przy zamykaniu
imprez noworocznych itp.
Zaiks jak najbardziej ma mnie gdzies. Po wymianie kilku listow z H.K.
(nazwiska nie wymienie ale sluze nim w razie zainteresowania) zostalam
skierowana do tzw sekcji czlonkowskiej, wykonalam maly spam lisow i wciaz
czekam na odpowiedz.
Pani E.B. ,telefonicznie, poinformowala mnie, ze takich jak ja jest wielu!
No i cale szczescie! Tylko dlaczego ZAIKS stoi na przeszkodzie.
Niestety, nie majac czasu ani cierpliwosci w koncu zrezygnowalam z Komedy i
zastosowalam plan awaryjny, zakupilam prawa autorskie do utworu
amerykanskiego. Po wypelnieniu zgloszenia i zaplaceniu on-line licencja
dotarla do mnie po 7 dniach na stary kontynent.
I taka mnie fatalna refleksja nachodzi, kto tu czyich interesow broni.
Dlaczego musialam kupic cos amerykanskiego, chociaz wolalabym skorzystac z
polskiego dorobku kulturalnego???
Pozdrawiam