Gość: pan_pndzelek
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
12.03.04, 02:05
Takie rozważanie mnie wzięły na marginesie zbliżających się w Mieście
wydarzeń. Uaktywniły się strony antyglobałów przed szczytem planowanym w
Warszawie, naliczyłem już blisko trzydziestkę... A te strony... trzeba to
zobaczyć... czerwień leje się z ekranu... hasła rodem sprzed 80 lat...
konterfekty seryjnych zabójców w rodzaju Lenina, Trockiego czy Mao albo też
pospolitych bandziorów i złodziejaszków jak Che Guevara... A wszystko to w
imię haseł nie zawsze głupich i nie zawsze pozbawionych podstaw... Błąd
popełniono tylko wymyślając uzasadnienie dla tych haseł. Nikt porządny nie
pójdzie przecież za hasłami Trockiego, Lenina czy innymi "zjadaj bogatych", a
mimo wszystko porządnych ludzi jest większość... Czy więc te hasła skazane są
na niepowodzenie?
1. Nie trzeba być przecież pryszczatym anarchistycznym gnojkiem żeby omijać
szerokim łukiem McDonalda... To KWESTIA SMAKU... Czy zamiast pieprzyć o
multikorporacjach nie wystarczy wspomnieć o szacunku dla własnego
podniebienia? O tym, że nie lubimy spożywać gówna bo nie leży to w naszej
naturze?
2. Nie trzeba być trzęsącym się z nienawiści lewakiem, żeby bojkotować
wielkie sieci handlowe. To tylko KWESTIA SMAKU, wędliny kupione w Hicie czy w
Tesco nie nadają się wszak do jedzenia co przyzna nawet średnio rozgarnięty
neandertalczyk... Ja wybieram wędliny które sam robię lub te które kupuję u
producenta "krótkich serii", broń Boże nie z fabryki...
3. Nie trzeba być czegewarystowską świnią, żeby bojkotować Danona (sam robię
to z bólem bo jego kefir nie miał równych sobie). Wystarczy przypomnieć co
Danone (własność zajebanych Franców) zrobił z fabryką San w Jarosławiu... To
KWESTIA SMAKU... tym razem smaku związanego z elementarną etyką biznesu... I
nie pomoże tu Danonkom nawet to, że parę groszy z produktu przeznaczają na
dokarmianie głodnych dzieci... Rozumiem, że chodzi o głodne dzieci byłych
pracowników Jarosławia...
4. Nie trzeba być zidiociałym czerwońcem, by popierać zasady tzw. "uczciwego
handlu"... Tylko po co pisać na ulotkach, że chodzi o wspieranie ubogich
rolników z Brazylii czy Afryki. A chuj kogo oni obchodzą? Czy nie można
napisać, że wspieranie tego "uczciwego handlu" to KWESTIA SMAKU? Że płacimy
trochę drożej ale nie jemy jedzenia z fabryki, że uprawy prowadzone w
warunkach prymitywnych są zwyczajnie lepsze i zdrowsze niż te
wielkoprzemysłowe?
5. Nie trzeba być trockistowską kurwą, by żądać oznakowania żywności
modyfikowanej genetycznie. Toż to tylko KWESTIA SMAKU... Wolę zjeść
pokurczonego ale zwykłego i dojrzałego na słońcu pomidora niż przepiękny okaz
z hodowli hydroponicznej powstały dzięki domieszce genów pająka albo
szczura... Ja zwyczajnie CHCĘ MIEĆ WYBÓR i nie chcę by np. rośliny
modyfikowane genetycznie bezkarnie rozsiewały się na "moje" zwykłe przaśne
pomidorki...
Czy ja jestem antyglobałem? Nie! Takiego chuja... ja zwyczajnie myślę... czy
jedyną alternatywą dla mnie jest albo popierać fabryki żywności albo
okurwiałych wyznawców najbardziej krwawych i morderczych idei takich jak
komunizm ze wszystkimi jego odmianami? Ja nawet nie jestem po środku, z boku
jestem i zajadam ze swojej małej miseczki... ale zdrowej miseczki...