alinaw1
06.01.12, 08:58
Pod koniec roku zamówiłam sushi z dostawa do domu. I szok! To, co kiedyś starczało dla naszej 4-osobowej rodziny, teraz zjadły tylko dzieci. Kawałki mikroskopijne, choć liczba zgadzała się. Zrobiłam kolejną próbę. Zamówiłam do domu sushi, których smak, wielkość i liczbę znaliśmy na pamięć (z Grochowa). Po rozpakowaniu efekt jak poprzednio: futomaki jak dla mrówki, a w nigiri odwrócone proporcje (ryba powinna zakrywać ryż, a było odwrotnie), a maki takie wąskie, że mogłyby służyć za dekorację, a nie posiłek. A przecież pamiętam to jedzenie z lokalu! Zupełnie inna wielkość. No i pomyślałam, że to masowe oszustwa restauratorów: przy pomniejszonych porcjach z dostawą - klient raczej nie będzie wnosił pretensji, najwyżej westchnie, inaczej potoczyłaby się reakcja na miejscu. Ale racji nie miałam... Wczoraj odwiedziłam restaurację z sushi na Gocławiu. Podano mi znów zestaw mini. Zapytałam dlaczego porcje są dużo mniejsze niż w listopadzie. Pani z rozbrajającą szczerością przyznała, że klienci burzyliby się po podniesieniu ceny, więc zastosowano inną taktykę: zmniejszono porcje, zachowano stare ceny.
Gdy są kontrole w knajpach, gdzie podaje się schabowego- ważą go, musi zgadzać się gramatura, a w sushi- liczba sztuk.