Gość: jorgus
IP: *.acn.waw.pl
08.03.02, 23:21
Spotkałem dzisiaj w autobusie jakiegoś zlekka nienormalnego desperata, który na
każdych czerwonych światłąch zrywał się z krzykiem ze swojego siedzenia,
podbiegał, trzęsąc się i niemal płacząc do tablicy z opisem trasy autobusu i
jęczał: "Boże, gdzie tu jest objazd, żeby nie było czerwonych!" Po czym, kiedy
autobus znowu ruszał, siadał na swoim miejscu, aby na kolejnych światłach znowu
rzucić się ku trablicy w nadziei znalezienia wyjścia z tej pułapki.
W ten sposó ten chory człowiek uzewnętrzniał emocje, które targają i mną, kiedy
stoję w zatłoczonym autobusie w korku.Pozdrawiam.