Dodaj do ulubionych

Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików"

    • Gość: jarogosc Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.dynamic.chello.pl 18.03.13, 23:31
      Wszyscy jestescie porabani. Mistrzowstwo w obrzucanieu sie obelgami. Jestesy strasznie zakompleksionym narodem bo nie wiem jak można uwazac sie za lepszego ze wzgledu na miejsce urodzenia. to jest chore.
      Warszawiak
    • Gość: aaa Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.13, 02:05
      Patrz w LLUsterka, spójrz dwa razy, słoiki są wszędzie !
    • Gość: mk82 Mentalność Warszawiaków, wrednota Polaków IP: *.bas.roche.com 19.03.13, 10:56
      Śmiać mi się chce, jak to rodowity Warszawiak przedstawiany jest jako kulturalny, wykształcony, bogaty panicz, który to musi zadawać się z wiejskim plebsem...Mieszkam tu od kilku lat i zauważam "buractwo" zarówno wśród przyjezdnych jak i tubylców... wystarczy przejechać się na Pragę, czy starsze blokowiska, gdzie jednak sporo ludzi mieszka tam od kilku pokoleń i raczej mało tam przyjezdnych (mieszkania dziedziczone po dziadkach)... dresy i chlory też są rodowitymi Warszawiakami... Zawsze najwiecej do powiedzenia na temat przyjezdnych mają mieszkańcy ościennych miejscowości, które to jeszcze niedawno były pipidówami z 5 domami na krzyż, ale że teraz budują się tam osiedla, ceny ziem rolnych poszybowały w górę, uważają, że są bardziej warszawscy od Warszawiaka z dziada pradziada...Jak dla mnie albo ktoś jest kulturalny, szanuje innych ludzi, jak i czyjąś własność albo nie... Nieważne gdzie mieszka i skąd pochodzi... pewne zachowania wynosi się z domu i tyle... Mogę mieszkać w Szczebrzeszynie, Krakowie, Nowym Jorku czy Pekinie...nieważne gdzie, wazne jacy ludzie mnie otaczają, jakie mam możliwości do rozwoju, do zdobycia fajnej pracy... Różnica polega na tym, że mieszkając w NY nikt nie nazywał mnie słoikiem czy wieśniakiem, mimo, że pracowałam jako sprzątaczka i kelnerka zarabiając na studia... Pracując w Warszawie w międzynarodowej firmie, skończywszy 2 kierunki studiów, zawsze będę postrzegana jako napływowy słoik... Zawsze ktoś znajdzie jakiś argument, żeby dowalić drugiemu człowiekowi, żeby czasem Ten Drugi nie miał lepiej ode mnie... Jak jakiś wieśniak, może zarabiać więcej ode mnie, może mieć lepsza pracę, stanowisko... przecież jest tylko napływowym wieśniakiem... Przecież to "ja" jestem prawdziwym Polakiem, Patriotą, Warszawiakiem z dziada pradziada... Nasz naród jest chory pod względem zawiści, nienawiści i narzekania... jesteśmy mistrzami w kopaniu dołków drugiemu człowiekowi, cieszenia się z nieszczęścia innych itd... Jak Ci nie pasuje zachowanie sąsiada, to mu to po prostu powiedz i poproś, żeby zaczął postępować inaczej... Bo może miałeś lepszy dostęp do nauki, kultury, sztuki, bo może ten ktoś wychowywał się w patologicznej rodzinie, gdzie na porządku dziennym była przemoc, wulgaryzmy itd... skoro ktoś się przeprowadza, to znaczy, że został to do tego poniekąd zmuszony...nikt nie chce opuszczać miejsca w którym ma rodzinę, przyjaciół, ale często musimy to robić, żeby zdobyć wykształcenie czy pracę... takie czasy...nie mamy wpływu na miejsce urodzenia ani na to gdzie się wychowujemy, ale mamy wpływ na to gdzie chcemy żyć i co robić... Zobaczylibyśmy co by rodowity Warszawiak powiedział, gdyby sam musiał się przeprowadzić do innego miasta, gdzie nie ma znajomych czy rodziny... Musiał zaczynac wszystko od nowa, żyć na własna rękę, bez mamusi i tatusia mieszkających 3 bloki dalej... Łatwo jest oceniac innych, jak samemu m asię wszystko pod nosem...
      • Gość: galanteriaskurzana Re: Mentalność Warszawiaków, wrednota Polaków IP: *.acn.waw.pl 19.03.13, 12:13
        Mieszkasz tu od kilku lat? A nie masz prawa.
      • Gość: anda 09 Re: Mentalność Warszawiaków, wrednota Polaków IP: *.dynamic.chello.pl 23.03.13, 11:54
        Warszawianie robią tak! po wojnie bo często musieli ,za komuny też a teraz w poszukiwaniu pracy:) o ile wiem , w nowych miejscach zachowują się normalnie! i to jest ta różnica drobna.
    • Gość: Eponine Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 19.03.13, 16:25
      Moja sytuacja jest dość dziwna, bo jestem jednocześnie warszawianką z dziada pradziada i najbardziej stereotypowym "słoikiem", jakiego zdarzyło się Wam spotkać. Do Warszawy przyjechałam tylko na studia, co weekend jeżdżę do domu (i rzeczywiście przywożę sobie jedzenie), nie identyfikuję się z tym miastem. A z drugiej strony, moi przodkowie walczyli w Powstaniu Warszawskim, mam rodzinne groby na Bródnie. Poza tym, jako że znam dwa sposoby życia, mam pełniejszy ogląd sytuacji niż warszawiacy, którzy całe życie spędzili na swoich osiedlach.

      Moje wnioski po trzech latach warszawskiego życia:
      1. Nie jesteśmy gorsi od rodowitych warszawiaków. Zwłaszcza jeśli chodzi o kulturę osobistą, co z uporem maniaka się nam wypomina. W małych miejscowościach wchodząc do sklepu, wymienia się zwyczajowe "dzień dobry" z ekspedientką. Na takie zachowanie w Warszawie ekspedientki reagują zdziwieniem - to już o czymś świadczy. To nieprawda, że wystawiamy śmieci na klatkę, nie przestrzegamy ciszy nocnej i wyrażamy się niegramatycznie. Standard życia na wsi jest już wyższy niż w mieście, pamiętajcie o tym.
      2. Współczuję wszystkim, którzy są skazani na spędzenie reszty życia w bloku w imię mieszkania w mieście. Dla mnie taka sytuacja jest co najmniej nienaturalna, mając ludzi wokół siebie czuję się wciąż jak w klatce. Poza tym, ograniczanie wolności mieszkańców bloków, chociaż jest konieczne dla jako takiej wegetacji, w dalszym ciągu mnie zadziwia. Kiedy skończę studia, radośnie wrócę na swoją wieś, gdzie życie nie upływa na staniu w korkach, ludzie mają coś naprawdę swojego (dom i ogród chociażby), a zbyt duże zagęszczenie ludności nie powoduje niepotrzebnego stresu.
      • busqueros Re: Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików 19.03.13, 19:03
        > W małych miejscowościach wc
        > hodząc do sklepu, wymienia się zwyczajowe "dzień dobry" z ekspedientką. Na taki
        > e zachowanie w Warszawie ekspedientki reagują zdziwieniem - to już o czymś świa
        > dczy.

        Stereotyp równie bzdurny, co ten, że przybysz z prowincji jest pozbawiony kultury.
    • Gość: marik Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.13, 18:37
      Jak to już zostało powiedziane słoikiem jest się mentalnie.
      Nie ma znaczenia miejsce urodzenia. Albo integrujesz się z miejscem zamieszkania albo nie.

      Rażą mnie opowieści o czuciu się warszawiakiem co to nie wie jak się nazywa Krakowskie przedmieście, którym od czterech lat codziennie jeżdżę do pracy (cytat z koleżanki z pracy).
      Ja wiem jak się nazywają poszczególne ulice w Berlinie i jak do nich dojść, chcieć to móc.

      Co do rozróżniania miejscowych i nie, to zapomniało całe towarzystwo o istnieniu gwary.
      Łatwo odróżnić nawet tu na forum osoby spoza Mazowsza bo używają słów popularnych w swoim regionie. W rozmowach w małym gronie wychodzi to jeszcze bardziej na wierzch.

      Z kulturą osobistą wszędzie bywa na bakier. Ja usłyszałam w poprzedniej pracy z pogardą komentarz na temat odwiedzania grobów 1 listopada, "Patrz, ta jest z Warszawy!".
    • Gość: Alegoria Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.warszawa.vectranet.pl 19.03.13, 18:47
      Gó....no prawda. Gdyby nie przyjeżdżały tutaj "słoiki" byłoby tak samo jak przyjeżdżają. Kultura Warszawy nakazuje im wniknięcie w to miasto, nie stanowią niczego wyszukanego a wręcz przeciwnie. Nie dorastają do pięt kulturze tego miasta, którą mają za wieś bo tak się im kojarzą obrazy rodzinne. Artykuł pisał chyba jakiś pismak wsiowy i tyle.
    • antykonformista "słoik", "gimbus", "singiel" trzeba umieć odróżnić 23.03.13, 13:38
      narobiło się ostatnio takich słów, które zamiast coś sprecyzować - "deprecyzują". jak dla mnie "słoik", to tak samo jak "gimbus" czy "singiel", nie tylko stwierdzenie faktu, że się do jakiejś kategorii należy, ale i coś więcej i chyba się z tym zgodzić trzeba?

      podobnie jak z tym, że to określenia pejoratywne, no może poza "singlem", które w pewnych kręgach jest wyznacznikiem swobody i nowoczesności.

      a prawda jest taka, że nie każdy co mieszka w Warszawie od niedawna, a przyjechał z prowincji, jest godny pogardzenia, podobnie jak nie każdy kto chodzi do gimnazjum jest idiotą "gimbusem".

      dla mnie taki "słoik" to ktoś ograniczony umysłowo. nie przez to że nie urodził się w Warszawie - to jest godne pożałowania tylko w oczach zakompleksionego Warszawiaka, który bardziej szkodzi wizerunkowi Warszawiaków, niż im pomaga. nie można nikogo pogardzać z racji tego, że urodził się gdzieś. bo na to nie miał wpływu, zresztą to NIC nie znaczy.

      natomiast, jak ktoś jest faktycznie ograniczonym umysłowo przedstawicielem prowincji, z całym tym swoim prowincjonalnym myśleniem, to faktycznie, należy ich choć trochę sprowadzić do pionu dla ich dobra zresztą. mentalność prowincjonalna jest szkodliwa dla nich samych.

      co przez nią rozumiem? ano, na przykład to jak się dają manipulować. każdemu. rodzinie, szefom, bankom. to oni najwięcej najgłupszych kredytów nabrali. to oni pracują po 20h dziennie, jeszcze kilka lat i do piachu bo zdrowie nie wytrzyma. to oni wchodzą do łóżka za awans. to oni mają nieprzeciętą pępowinę z rodzicami szkodząc tym swoim partnerom itd itp

      oczywiście nie wszystko naraz, podałem różne przykłady. i nie to, że Warszawiacy tych błędów nie popełniają, bo też. ale chyba jednak mniej? chyba trochę więcej szacunku do siebie mają, a ludzie z prowincji niekoniecznie.

      bo to o ten szacunek chodzi. jak się ma do siebie szacunek, to się słoikiem nie jest, nieważne gdzie się urodziłeś i gdzie mieszkasz.
    • Gość: ggg Re: Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików IP: *.dynamic.chello.pl 23.03.13, 16:04
      Tekst o wycieczce z Grójca doskonale pokazuje dlaczego Warszawiacy nie są lubiani. Ktokolwiek nie ze stolicy, to od razu Polska B, C, wsiury itd... Na dodatek na gościnnych występach warszawioki zachowują się dokładnie tak samo - zero kultury, zero pokory.
      Pół świata zwiedziłem, ale w Warszawie podróżuję tylko na trasie dworzec kolejowy-lotnisko ( a i to coraz rzadziej, bo często lepiej polecieć do Frankfurtu czy Pragi niż lecieć w świat z Warszawy ), i na zwiedzanie czytaj: zostawianie stolicznym paniskom swojej ciężko zarobionej kasy, się nie wybieram
    • Gość: Anasz Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.dynamic.chello.pl 23.03.13, 16:43
      Tylko jedno mi w nich przeszkadza. Rozrzutność. Mama ładuje do samochodu wielka wałówkę, a przecież oni za tydzień znów mamę odwiedzą.
      A jedzenie, często nawet nie zepsute ląduje już koło środy-czwartku w śmietniku, albo jak na Kasprzaka 92 na Woli wylatuje (np cala surowa łopatka wieprzowa!!!)wprost z balkonów na trawnik. Dla wolskich lisów?
      Przecież mogliby oddać koledze z pracy? nie?
    • maja2005 Każdy w Wawie jest słoikiem 23.03.13, 16:54
      Nie ważne czy w pierwszym, drugim czy trzecim pokoleniu - rodowici zginęli w getcie i w Powstaniu Warszawskim, reszta w większości osiedliła się pod Warszawą. Rodowici są mieszkańcy Pragi.
    • Gość: Krzycho Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.dynamic.chello.pl 23.03.13, 18:42
      W Krakowie wiemy, że Warszawa to wiocha. U nas to samo się robi. Niestety!!!
    • dyzlav Mam na to wyj.ebane 23.03.13, 20:09
      Moja babcia była słoikiem, pamiętam, że raz zapomniałem kanapek, i przyniosła mi rosół w słoiku do podstawówki. Wstydziłem się. Razem z dziadkiem przyjechali do Wwy, i tu się urodzila moja stara.

      Ojciec jest słoikiem w 100 %. Do dzisiaj, chociaż wykłada na wyższej uczelni.

      Ja się urodziłem i wychowałem w Wawie, ale mam to miasto w d... Nie lubię tego miejsca, źle mi się kojarzy, zresztą mi się wszystko źle kojarzy.

      Różnicę między warszawiakiem i przyjezdnym widać do dzisiaj, wszystkie te głupie, zakompleksione p.izdy, japiszony, lanserzy, okupujący uczelnie, żyją zupełnie inaczej niż warszawiacy, mają więcej wolności, bo rodzice dają pieniążki (ja mieszkałem ze starymi przez cale studia, i zdecydowanie utrudniało mi to integrację), tchną prowincjonalnym, przaśnym myśleniem, uprzedzeniami, stereotypami, małomiasteczkową mentalnością rodem z Twin Peaks. Pieprzyć ich.
      • Gość: hahahaha Re: Mam na to wyj.ebane IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 07:53
        Bardzo mi przykro chłopcze ale Ty też jesteś słoikiem. Jestes potomkiem słoka w pierwszym pokoleniu który szydzi z innych słoików. TO najgorsze słoikostwo jakie może być. Najwyższy level.
        • dyzlav Re: Mam na to wyj.ebane 01.04.13, 02:07
          Tak właśnie chciałem to ująć - podobnie jak większość mieszkańców Warszawy, miałem dziadków na wsi. Moi wszyscy znajomi w każdym razie mieli, od strony mamy albo taty. Większość moich znajomych ze studiów była spoza Wawy. Cała ta dyskusja jest żenująca, dlatego mam na to wyj.ebane.

          Podtrzymuję jednak - człowiek wychowany w małym miasteczku bedzie śmierdzieć małomiasteczkową mentalnością do końca życia chyba, że jego rodzice uciekli tam z duzego miasta i wychowywali go inaczej. Najprymitywniejsi dresiarze ze Śródmieścia mieli mniej uprzedzeń, i byli mnie skłonni do obgadywania, ulegania psychologii tłumu, i przypinaniu etykietek, stygmatyzowaniu i tak dalej. To widać, słychać, i czuć. tak to już jest, opisuje to socjoekologia, czy tam ekosocjologia, jak go zwał, tak go zwał.

          Idź sobie chłopcze mów do swojej starej, może lubi, jak sie do niej tak mówi. Pewnie fajny z niej chłopak. Szydzę przede wszystkim z takich ludzi jak ty, którzy używają słowa słoik, i wytwarzają jakieś levele i hierarchie. Jesteś biednym d.upkiem. Pewnie musiałeś lizać patelachę swojej starej od małego, i dlatego jesteś taki głupi.
    • Gość: an Rozwija się? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.13, 20:15
      Wielu ludzi przyjeżdża tu z biedy, z niemożności znalezienia jakiejkolwiek pracy w regionie, z którego pochodzą. Nie wiem, czy faktycznie jest się z czego cieszyć, to świadczy raczej o tym jak katastrofalna sytuacja jest w Polsce, gdzie praca jest głównie w wielkich miastach. Czy ten napływ nasze miasto rozwija? Nie wiem. Ja tego rozwoju jakoś nie widzę, ale może się czepiam. To nie jest tak, że Warszawa przyciąga najlepszych, którzy z własnego wyboru się tutaj osiedlają. Niestety. Więc o jakim rozwoju my mówimy? Warszawa ściąga tanią siłę roboczą i tyle. Widzę to chociażby w pracy, wiele młodych osób skończyło studia gdzieś tam, przyjechali do Warszawy bo nigdzie indziej nie mogli znaleźć pracy. Na weekendy jadą "do domu", podatków tutaj nie płacą, nie mają tutaj przyjaciół, mają naszą wspólną przestrzeń w głębokim poważaniu. To przepraszam, ale jak rozwijają nasze miasto?
    • Gość: xxL Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.dynamic.chello.pl 23.03.13, 20:18
      Miasta przyciągają niestety nie tylko najlepiej wykształconych. Ja jestem z Krakowa i w Krk mieszkam (tradycyjnie, od pokoleń), wiem, że to głupie, co napiszę, ale naprawdę tęsknie do czasów, gdy moje miasto było "zamknięte". Teraz, gdy patrzę z okna i widzę 10 samochodów zaparkowanych pod blokiem naprzeciwko, to 8 ma rejestracje spoza Krakowa. Tak się składa, że nie czuję żadnego związku z ludźmi, którzy przybyli do mego miasta z zewnątrz. Co gorsza, widzę, że decydenci to właśnie ich promują, ich awansują - niestety nie dlatego, że są lepsi od nas, Krakowian. Ci ludzie (czasem to nasi koledzy ze studiów) są po prostu bardziej powolni, bardziej loalni. Oni dopiero budują swą pozycję, oni muszą się podlizywać - my nie. I niestety, tak się składa, że kierują nami miernoty z Lubelszczyzny, czy Świętokrzyskiego, bo w instytucji, w której pracuję, to oni rządzą, a nie 10 razy lepsi od nich krakowianie...
      • Gość: przyjezdny Re: Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików IP: *.play-internet.pl 23.03.13, 23:46
        Nikt by nie poruszał kwestii tzw. słoików gdyby Polska była krajem zrównoważonego rozwoju. Od co najmniej 10 lat rząd stawia na rozwój kilku dużych miast w Polsce. Reszta się nie liczy i ma stanowić tzw. zaplecze dla tej załóżmy 10 metropolii, w której też jest Warszawa. Gdzie Ci ludzie z Częstochowy, Radomia, Koszalina, etc. mają pracować skoro miastotwórcze instytucje oraz rządowe agencje lub spółki są wynoszone do tzw. miast wojewódzkich lub metropolii?

        Problemem we współczesnej Polsce jest to, że likwiduje się lub nie tworzy miejsc pracy dla specjalistów w dużych i średniej wielkości miastach, a wszystko wynosi się do metropolii. Rdzennym mieszkańcom Warszawy czy Krakowa współczuję, bo jak wskazał przedmówca, tzw. miernoty z lubelskiego czy kieleckiego zabierają miejsca pracy np. krakusom i mieszkańcom Warszawy.
        No cóż sami doprowadziliście do tego, że macie gigantyczną konkurencję w swoich miastach. Chcecie mieć wszystko u siebie, to i macie "słoiki".
        • Gość: takitam Re: Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 02:15
          Szanowni przedmówcy Pozwole sobie powiedziec, ze pieprz.ycie głupoty. Niestety to własnie te słoiki są znacznie lepsze od rodowitych mieszkańców. Są bardziej przedsiębiorczy, kreatywni i czesto znacznie bardziej pracowici. Oni musieli się postara aby do Krakowa czy Warszawy przyjechac. Musieli na studiach wynają mieszkanie i je opłaci a nie mieszkali u rodziców etc. Ja miałem ten przywilej, że właśnie mieszkałem u rodziców i wiem jak to potrafiło rozleniwic. Co więcej w firmie zdarza mi sie zatrudnia ludzi na zlecenia i z reguły są to przyjezdni - bo sa poprostu lepsi (I żeby nie było prywatna firma to nie urząd tu liczą się wyniki a nie lizusostwo).
    • Gość: Normalny Nie macie ludzie większych problemów??? ;-) IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.13, 20:34
    • Gość: takitam Kraków się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 02:07
      Aż wstyd mi sie przyznac ale jestem rodowitym Krakusem i widzę, że u nas mamy dokładnie ten sam problem. Tzn w KRK też jest sporo debili którzy dzielą ludzi na tych lepszych i gorszych (czyt. "słoików"). Rozumiem, że wielu przyjezdnych nie płaci w mieście podatków (z różnych wzgledów). Jednak faktem jest, że i tak przynoszą sporo grosza dla lokalnych przedsiebiorców i w ten sposób wpływaja pozytywnie na rozwój miasta. Zresztą biorąc pod uwage działania US w Krakowie to sam mam ochote "wyprowadzic się podatkowo" z Krakowa.

      Jednym słowem różne miasta te same problemy. Pozdrowienia dla Krakusów w Warszawie ;)
      • Gość: nh Re: Kraków się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 11:18
        bo miernota jak nie umie nic osiagnac w zyciu to stwarza sobie alibi - nie jest winny brak umiejętności, zaangażowania, szarych komórek, tylko INNI - tak to zawsze działa - teraz słoik, wcześniej żyd, niedługo imigranci z 3go swiata ...
        Podstawa rozwoju jest otwarty umysł i otwarte społeczeństwo, a nie kiszenie się w swoim sosie ...
    • earlyyears Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" 24.03.13, 07:49
      to nie są słoiki, to nie są mity, to są chamy, ćwoki i najzwyklejsze prostaki. brakuje im podstawowej wiedzy o tym jak się zachować w mieście. brakuje im ogłady, obce im są odruchy kulturalnego zachowania, wszędzie. rodowici mieszczanie tak się nie zachowują jak oni, to widać, słychać i czuć, że sparafrazuję słowa piosenki. jednym słowem, oni nie przyczyniają się do rozwoju dużych miast, wręcz przeciwnie, są potwornym obciążeniem. na koniec, jak to mówią, chamy honoru i wstydu nie mają. amen.
      • Gość: tusek rusek Re: Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików IP: 149.226.255.* 17.05.13, 11:46
        jestem słoikiem mieszkam w warszafce od 8 lat, możesz mi possać kule hehe
    • Gość: Msahdi ibn Idris Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.xdsl.centertel.pl 24.03.13, 07:59
      Warszawiacy są nie bez powodu znienawidzeni w całym kraju i stąd ich strach przed obcymi. Chcieliby otoczyć stolicę wysokim murem i zamknąć wszystkie bramy. Reszta kraju chciałaby jedynie by im tam nalać wody do pełna.
      Qatar Airways otworzyło połączenia lotnicze z Polski. Nieopatrznie wybrali Okęcie i musiał interweniować ambasador - podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,13603782,Nie_umiemy_sie_zachowac_w_samolotach_Qatar_Airways_.html
      A mogli wybrać Ławicę lub Balice i mieliby spokój i kulturę.
    • szary212 Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" 24.03.13, 09:40
      Co mnie to obchodzi?
      Ile jeszcze można zapychać strony tym samym tematem?
      Niech się weźmie za temat jakiś doktorant, a nam dajcie wreszcie poczytać coś normalnego, zamiast tekstów, po których ludzie tylko od paru miesięcy opluwają się na forach
    • Gość: poznanczyk Re: Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.13, 09:48
      W Niemczech to normalne, że się wystawia buty przed mieszkaniem.
    • Gość: Dr Jekyll Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.30.63.240.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 24.03.13, 11:24
      A teraz cała prawda o warszawiakach. Żyją jak zwierzęta w zoo. Wielkie blokowiska, kraty w oknach, kraty na klatkach schodowych. Sami siebie się boją. Albo kamienice w centrum i tzw. studnie. Okna wychodzące często tylko na ciemne, zatęchłe podwórka. Ludzie na wsi żyją w lepszych warunkach, często mają własne domki z ogrodem i przestrzenią. Warszawiaki myślą, że jak kupią coś w markecie na A... to są lepsi od biedronkowców. A właśnie są bardziej rąbani na kasie, bo wciska im się rzekomo tradycyjnie wytwarzane produkty które niewiele się różnią od tych z pozostałych marketów poza ceną i opakowaniem. Zresztą ludzie, którzy mają kasę i coś znaczą wyprowadzają się na wieś. Tutaj zostaje tylko pseudointelektualna chołota, która myśli że jak się ubierze po pedalsku to coś więcej znaczy.
    • Gość: kora Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.multimo.pl 24.03.13, 12:02
      Cieszę się, że nie mieszkam w Warszawie, bo tam przypada największa liczba frustratów i ksenofobów na 1 km kw., czego dowodem jest to forum. Drodzy warszawiacy (nie Warszawiacy, jak o sobie piszecie), inteligencji i kultury osobistej nie nabywa się poprzez miejsce urodzenia. Zapewniam Was, że my na prowincji też czytamy książki, bywamy w teatrze i w kinie, umiemy się zachować. Nie piszcie o psuciu rynku pracy. Konkurencja na rynku pracy jest wskazana. Jeżeli ktoś ma problem ze znalezieniem pracy w swojej miejscowości, to powinien szukać jej tam, gdzie ta praca jest. Mobilność to jest zaleta, a nie wada. Nie myślcie, że Wam się coś więcej należy z racji miejsca zamieszkania. Skoro są problemy na rynku pracy w całym kraju, to dlaczego Was mają dotykać w mniejszym stopniu?

      Jeżeli ktoś mówi o butach wystawianych za drzwi, to albo mieszka w slumsach, albo to taki warszawski zwyczaj, bo w moim 100-tysięcznym mieście tego nie zauważyłam.
    • Gość: quinto Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" IP: *.dynamic.chello.pl 24.03.13, 15:09
      Pytam Warszawiaków nie tylko tych krytykujących "słoików" za buty na klatce: Czy sprzątacie kupy po swoich psach czy kotach? Jeżeli tak, to mówimy dalej o kulturze, jeżeli nie, to się najpierw poprawcie.
    • adam81w Warszawa się rozwija dzięki tysiącom "słoików" 01.04.13, 20:50
      Warszawa jest miastem na wskroś polskim, jednym z wielu dużych miast, centrów kultury i biznesu, dzięki którym Polacy z innych miast mogą nie wyjeżdżać za granicę. Cieszmy się z tego faktu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka