Gość: b
IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
07.04.02, 00:08
dzis na stacji centrum (ok 16) natknalem sie na grupe (nie wiem czemu zawsze
chodza oni po 10) kanarow. Pomijam to jak wygladaja (kazdy z nich wyglada jakby
przed chwila wstal spod sciany osiedlowego sklepu monopolowego i poszedl do
pracy - moze to maskowanie sie i wtopienie w tlum, ale nie sadze...) ale ich
zachowanie... Jeden z nich (ze 150 kg zywej wagi) zauwazyl jak maly chlopak (ze
12-13 lat) ucieka po ruchomych schodach w gore. Zaczal wydzierac swoja spocona
morde: "Lap gnoja" i tym podobne teksty. Potem sie okazalo ze krzyczal do
swojego kumpla ktory stal na gorze. Zlapal on malego za kurtke i sprowadzil na
dol (choc nie mial do tego prawa - jeszcze nie wiedzial ze dzieciak nie ma
biletu - rownie dobrze moglo mu sie nagle zachciec do toalety...). Na dole
czekaly juz wszystkie kanary : staneli wokol malego i zaczeli sie z niego
smiac, robiac przy tym niewybredne uwagi. Niechcialbym byc w skorze dzieciaka -
szczegolnie ze byl on na prawde maly. Po krotkiej rozmowie we czterech poszli z
nim do windy (widocznie malec potrzebowal ochrony - prezydent ma dwoch
ochroniazy, ale oni woleli isc we czterech...). Co stalo sie potem nie wiem,
ale wiem ze ztm powinien jak najszybciej oglosic przetarg i wybrac jakas
_profesjonalna_ firme - bo to co ci pseudo kontrolerzy pokazuja to fuszerka.
p.s.ciekaw jestem co by bylo jakby taki kanar zatrzymal jakiegos
obcokrajowca...