Dodaj do ulubionych

Enklawy PRL-u

07.05.15, 23:23
Gdyby ktoś nie rozumiał - miejsca, w których mamy do czynienia z ofertą i obsługą jak za PRL-u.

Otwieram wątek dworcem Warszawa Ochota (plus pociąg SKM).


Dwie obrażone baby, nieskrywające radości, kiedy mogą pozbyć się klienta.


Jedna sprzedaje tylko bilety WKD (i tym zajmuje się danego dnia pracownik, który chce sobie pobimbać, bo prawie nikt nie kupuje), druga tylko bilety KM.

PŁATNOŚĆ KARTĄ NIEMOŻLIWA, o czym pani informuje z wredną satysfakcją, mimo iż nie zgłosiłam chęci biletu KM.

Trzecie okienko, rzecz jasna, nieczynne, żeby klienci się nie rozbestwiali.

Bilety SKM są teoretycznie dostępne w automatach. Przed dworcem stoi tylko jeden, drugi za węgłem, żeby trudniej było do niego trafić (strzałki brak).

Oba odmawiają obsługi karty, a z banknotów akceptują JEDYNIE dziesiątki.


Jeden jest tak nasłoneczniony, że prawie nie widać ekranu (oczywiście po co stosować osłony, prawda).

Na peronie stoi jedynie automat sprzedający bilety KM, który wyświetla, jeżeli tak mu się podoba, informację "Płatność kartą niemożliwa" (mimo iż jest możliwa).


A jeśli mu się podoba, to jej nie wyświetla.

Kupić bilet można podobno u kierownika pociągu.

W praktyce kierownik pociągu odsyła do automatu w pociągu, który - żeby było oryginalnej - przyjmuje WYŁĄCZNIE bilon.

Kasy biletowe w miejscowościach podwarszawskich działają w dowolnie wybranych godzinach, a podstawową zasadą jest tu "Jak najkrócej siedzieć w kasie i pójść do domku".
Obserwuj wątek
    • taki-sobie-nick Tak że, szanowni młodzi ludzie, 07.05.15, 23:32
      nie trzeba chodzić po knajpach "a la PRL". One zresztą w niczym go nie przypominają, zapewniam. Wystarczy pojechać pod miasto. :-P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka