sceptyk
23.02.05, 14:48
Dziesiejsza Rzepa podaje na stronach warszawskiech:
Radna walczy o odszkodowanie za obraźliwy wpis na stronie internetowej
Ostrożnie z komentarzami w sieci
Kto ponosi odpowiedzialność za wypowiedź internauty zamieszczoną na
internetowej stronie Urzędu Miasta w Sulejówku? Radna Krystyna Myślińska,
która poczuła się zniesławiona komentarzami wytoczyła proces władzom miasta.
Paszkwil ukazał się w czerwcu 2004 roku w księdze gości na internetowej
stronie Sulejówka. Pod tekstem podpisał się niejaki Krzysztof Plebs. Napisał,
że Krystyna Myślińska, radna i ławniczka Sądu Okręgowego w Siedlcach, a także
pielęgniarka środowiskowa, wyłudziła od umierającej staruszki nieruchomość.
Następnego dnia na stronie pojawiły się komentarze: "madame last minute"
i "modliszka" to najłagodniejsze z nich. Radna zażądała usunięcia wpisów. -
To były oszczerstwa rzucające cień na moje dobre imię - komentuje dziś
Myślińska. Żąda 550 tys. zł odszkodowania.
Początkowo urzędnicy odmówili wyrzucenia komentarzy, tłumacząc decyzję obroną
wolności słowa. Obraźliwe wpisy zniknęły dopiero we wrześniu, kiedy radna
zdecydowała się wytoczyć w tej sprawie proces burmistrzowi Sulejówka,
przewodniczącej Rady Miasta i dziennikarzowi, którego podejrzewa o napisanie
donosu.
- To próba powrotu do czasów ostrej cenzury - twierdzi oskarżony burmistrz
Waldemar Chachulski. -Nie odpowiadam za to, co na stronie wypisują
mieszkańcy - tłumaczy.
Z burmistrzem zgadza się Marek Robak, szef internetowego serwisu e.kai.pl. -
Nie powinno się utożsamiać treści zamieszczonych na stronie internetowej z
jej właścicielem. Należy jednak zaznaczyć, że forum, a nawet księga gości
powinny być w jakiś sposób kontrolowane, np. przez moderatora.
Według niego kontrola publikowanej treści nie powinna przerodzić się w
cenzurę poglądów. W tym jednak przypadku dwumiesięczną zwłokę w usunięciu
obraźliwych wpisów nazywa "tragiczną opieszałością".
Wczoraj rozprawa w Sądzie Rejonowym w Siedlcach została odroczona.
Maciej Szczepaniuk
------------------------------------------------------------------------------
--
To może być precedensowa sprawa - mówi Arwid Mednis, radca prawny z
kancelarii Wierzbowski i Wspólnicy:
W pierwszej kolejności należy ustalić, czy informacja zamieszczona na stronie
miasta jest prawdziwa. Jeśli jest, internauta działał w interesie społecznym
i nie można go za to ukarać. Jeśli nie, pamiętać trzeba o tym, jak trudno
jest ustalić, kto jest autorem obraźliwego wpisu. Możliwy do sprawdzenia
adres IP pomaga jedynie ustalić, na jakim komputerze został on napisany.
Nietrudno sobie jednak wyobrazić sytuację, w której obraźliwą wypowiedź
wysyłam z kafejki internetowej. Jest jeszcze ustawa o świadczeniach usług
drogą elektroniczną, która za umieszczane na stronie treści odpowiedzialnym
czyni właściciela serwera, na którym zapisana jest strona. Ale i tutaj trudno
o jednoznaczną interpretację. To może być precedensowa sprawa.