Gość: Robespierr
IP: *.aster.pl
04.05.05, 08:12
Ostatnio mnie i moich szanownych znajomych spotkała bardzo niemiła
niespodzianka otóż siedządz pod drzewem w jednym z warszawskich a raczej
praskich parków podszedł do nas strażnik miejski (dla mnie raczej wiejski) i
poprosił o dokumenty. Warto nadmienić że podszedł do nas z wyciągniętym
narzędziem przymusu bezpośredniego (pała) jakby się zasadzał na grupę
rozwścieczonych dresów gotowych do walki na śmierć i życie a nie na naszą
pokojowo nastawioną gromadkę która nie przedstawia absolutnie żadnej wartości
bojowej. Powodem tego taktycznego natarcia (zaszedł nas od tyłu) było piwo
puszkowe rodzimej produkcji sztuk 4 które mieliśmy zamiar spożyć (zaznaczam że
było nas 5) więc aby nie przedłużać dzielny ów szeryf spisał nasze dane i
wystawił nam wezwania na komendę gdzie jak się dowiedzieliśmy zapłacimy mandat
w wysokości 100 zł polskich (moim zdaniem poddadzą nas tam praniu mózgów
abyśmy wstąpili w ich szeregi). Pytanie które do was kieruję drodzy rodacy
jest takie jak to u licha jest że w centrum miasta siedząc w piwnym ogródku
pod wielkim parasolem z napisem „piwojakieśtam” można żłopać do woli alkohole
wszelkiego autoramentu mało tego można się nawet na śmierć zapić na oczach
publiki, a piweczka w parku człowiekowi wypić nie pozwalają.