Dodaj do ulubionych

bezprecedensowy napad warszawskich staruszek

    • jarohu Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 09:25
      Perypetie autora wątku przypominają mi historię z dzieciństwa. Otóż mój ojciec
      przepędzał wszystkie sprowadzane przeze mnie do domu - koty. Jednak kiedyś
      przyniosłem kotka, który schował się pod szafę i ojciec nie wiedział, że w
      ogóle jest w mieszkaniu jakiś kot. Potem ojciec zdrzemnął się na kanapię
      wyciągnięty jak długi - coraz bardziej chrapiąc. To chrapanie i ruch ust bardzo
      zaintrygowały kotka, który wyszedł spod szafy i powoli po nogach ojca doszedł
      aż do jego ust. Wtedy ojciec obudził się i ten kot tuż przy twarzy ogromnie go
      rozczulił. Kot został u nas na stałe i to był ukochany kot ojca! Często
      zdarzało się jak mawiał komuś spotkanemu: "Musi Pan wiedzieć, że to jest
      nadzwyczajny kot!".
      KATEGORYCZNIE NIE ZGADZAM SIĘ ze stwierdzeniem, że pogadać sobie można tylko z
      psem. Ja się nie mogłem nagadać z naszym (w zasadzie ojca) kotem.
      Wreszcie na koniec - zawsze będę pamiętał jak kot budził mnie rano delikatnym
      głaskaniem łapką po policzku.
      Generalnie jestem za maksymalną ochroną podstępnych staruszek dokarmiających
      koty!!!
      • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:30
        jarohu napisał:

        > Perypetie autora wątku przypominają mi historię z dzieciństwa. Otóż mój
        ojciec
        > przepędzał wszystkie sprowadzane przeze mnie do domu - koty. Jednak kiedyś
        > przyniosłem kotka, który schował się pod szafę i ojciec nie wiedział, że w
        > ogóle jest w mieszkaniu jakiś kot. Potem ojciec zdrzemnął się na kanapię
        > wyciągnięty jak długi - coraz bardziej chrapiąc. To chrapanie i ruch ust
        bardzo
        >
        > zaintrygowały kotka, który wyszedł spod szafy i powoli po nogach ojca doszedł
        > aż do jego ust. Wtedy ojciec obudził się i ten kot tuż przy twarzy ogromnie
        go
        > rozczulił. Kot został u nas na stałe i to był ukochany kot ojca! Często
        > zdarzało się jak mawiał komuś spotkanemu: "Musi Pan wiedzieć, że to jest
        > nadzwyczajny kot!".
        > KATEGORYCZNIE NIE ZGADZAM SIĘ ze stwierdzeniem, że pogadać sobie można tylko
        z
        > psem. Ja się nie mogłem nagadać z naszym (w zasadzie ojca) kotem.
        > Wreszcie na koniec - zawsze będę pamiętał jak kot budził mnie rano delikatnym
        > głaskaniem łapką po policzku.
        > Generalnie jestem za maksymalną ochroną podstępnych staruszek dokarmiających
        > koty!!!

        koty jednakowoż, po Twej opowieści i mem ostatnim doświadczeniu, jawia mi się
        jako wielcy ludzi uwodziciele i małe kokietki. a co do gadania - zauważylem, ze
        ta malutka moja faktycznie gada do mnie. ale gdy ja chce pogadać, to ona słucha
        albo nie, gada albo nie - nic ode mnie nie zalezy.
        amen
        pan laga
    • warschau Re: Witaj w klubie "kociarzy" panie_laga!!!! :-))) 23.08.02, 10:21
      No (choć od no zdania nie powinno sie zaczynać) napisałeś pan, panie_laga w
      taki sposób, ze aż miło sie czyta. A więc (też tak zdania nie powinno się
      zaczynać ale niech to...) witaj w klubie kociarzy. Ja także mam za przyjaciela
      kota znalezionego na ulicy przez kogoś, później trzymanego w ciemnym WC w
      sklepie z artykułami gospodarstwa domowego. Dzięki kartce na drzwiach owego
      sklepu dowiedzieliśmy się z żoną o jego istnieniu i powzielismy decyzję o
      zabraniu go do domu. Przed tym kupilismy kuwetkę, posłanie, miski na jedzenie i
      wodę (tak, wbrew pozorom koty mleka za mlekiem nie przepadają) i zabawki.
      początkowo myslelismy, ze nasz kot to kociczka (wg. informacji ze sklepu).
      Jednak na imiona żeńskie jakoś nie reagował.Okazało się później, ze jest to
      jednak kot. Cóż, jak kotki są małe bardzo ciężko określić jest początkowo płeć
      stąd możliwa była ta pomyłka. Nazwaliśmy naszego kota Leon. I o dziwo na to
      imię reaguje doskonale. Przy czy często zachowuje się jak pies. I tu się z Tobą
      panie_laga nie zgodzę, że pies próbuje zrozumieć co sie do niego mówi a kot
      nie. Leoś zupełnie jak pies przekrzywia łepek i stara się słuchać. Jest przy
      tym nie lada łobuziakiem. Często przypatruje się jakimś czynnościom (kot jest
      bardzo ciekawskim zwierzakiem) a później łapiemy go na potajemnym otwieraniu
      np. szuflad, czy szafek. Rano o 7.00 następuje leosiowa pobudka, czyli wskok na
      łóżko, "mizianie" nosem po twarzy i miałkniecie. To znak, ze Leon jest głodny i
      trzeba posprzatać mu kuwetkę.

      Kot to jednak zwierzę mniej kłopotliwe niz pies. Mozna go spokojnie zostawić na
      cały dzień w domu. Wcześniej zaś trzeba go nauczyć czego wolno a czego nie
      wolno. Ale nie nalezy przeganiać go, gdyż może uznac to jako formę zabawy.
      Raczej powinno sie stanowczym tonem powiedziec "nie wolno" i pogrozić palcem.
      Leon na taka forme reaguje i stara się w tym miejscu już nie psocić.

      Także panie_laga możesz znaleźć w kocie przy odrobinie pracy naprawdę wiernego
      przyjaciela. Musisz jednak pamiętać o specyfice charakteru kota. Np. o tym, że
      kot ma swoje "chimery". Nie zawsze kiedy Ty chcesz go pogłaskac on ma na to
      ochotę. Kot nie robi niczego na żądanie (w odróżnieniu od psa). Kot nie wie co
      to "etos pracy", jak np. chomik, który dla samej satysfakcji działania gania w
      kołowrotku. Kot musi miec do działania cel wyższy czyli na ogół chodzi o
      zdobycie pożywienia. Także nie zrażaj się pan, panie_laga jeśli kot czegos nie
      będzie chciał zrobić.

      P.S. Pamiętaj o kastracji (lub sterylizacji w przypadku jesli Twój kociak okaże
      się kotką)w okolicach 7-12 miesiąca zycia a unikniesz specyficznego smrodku w
      niektórych miejscach domu. Pamiętaj także o drapaczce i obcinaniu pazurków (są
      takie specyficzne narzędzia do tego celu) a unikniesz podrapanych foteli i
      mebli.

      P.S.2 Mam nadzieję, że kotek Twój zmieni choc trochę Twoje nastawienie do
      świata i ludzi i nie będziesz już szukał prowokacji i "najazdów" na Twoją osobę
      ani nie będziesz w sposób tak "brutalny" jak dotychczas traktował swoich
      adwersarzy. W końcu każdy może mieć swoje zdanie...

      Pozdrawiam i zyczę powodzenia w "pozyciu" z nowym przyjacielem.

      Warschau z kawiarenki internetowej w Helu (jestem w drodze na plażę).
      Leon też jest razem ze mna nad morzem...
      :-)))
      • pan_laga Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) 24.08.02, 23:29
        warschau napisał:


        > P.S.2 Mam nadzieję, że kotek Twój zmieni choc trochę Twoje nastawienie do
        > świata i ludzi i nie będziesz już szukał prowokacji i "najazdów" na Twoją
        osobę
        >
        ludzie mordują innych, niewinnych ludzi. ja to potepiam. zatem nie ma obawy, by
        kot złamał mój kręgosłup chama, ale mającego swą moralnośc jednak.

        > ani nie będziesz w sposób tak "brutalny" jak dotychczas traktował swoich
        > adwersarzy. W końcu każdy może mieć swoje zdanie...

        będę traktował tak każdego, jak, wg mnie na to zasługuje.
        >
        > Pozdrawiam i zyczę powodzenia w "pozyciu" z nowym przyjacielem.
        >
        dziękuję. cieplej wody.

        > Warschau z kawiarenki internetowej w Helu (jestem w drodze na plażę).
        > Leon też jest razem ze mna nad morzem...
        > :-)))
        pólwysep to moje ulubione, prócz mego kolobrzegu, miejsce nadmorskie.
        Twa kocia opowieść też mi się podobała. pozdrawiam. a nie boisz się, ze leon
        się tam zgubi ?
        amen
        pan laga
        • Gość: Warschau Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) IP: 195.116.201.* 26.08.02, 10:06
          pan_laga napisał:

          > ludzie mordują innych, niewinnych ludzi. ja to potepiam. zatem nie ma obawy,
          by kot złamał mój kręgosłup chama, ale mającego swą moralnośc jednak.

          I za to Ciebie także lubie panie_laga mimo pewnych niesnasek między nami....

          > będę traktował tak każdego, jak, wg mnie na to zasługuje.

          mam nadzieję, że mimo wszystko nie masz aż tak złego zdanie o mojej osobie....

          > pólwysep to moje ulubione, prócz mego kolobrzegu, miejsce nadmorskie.
          > Twa kocia opowieść też mi się podobała. pozdrawiam. a nie boisz się, ze leon
          > się tam zgubi ?

          Leon chodził na smyczce w takiej czerownej obróżce...także jak na
          jego "dzikość" zachowywał się całkiem poprawnie...

          > amen
          > pan laga

          pozdrawiam również..."Miau" z takim kocim pozdrowieniem...
          • Gość: panz_laga Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:19
            Gość portalu: Warschau napisał(a):


            > Leon chodził na smyczce w takiej czerownej obróżce...także jak na
            > jego "dzikość" zachowywał się całkiem poprawnie...
            >
            ano właśnie. o to mialem spytać jeszcze czy można kupić taką uprzęż dla kota z
            której się nie wysmyknie. docelowo ja tej małej nie mam zamiaru, rzecz jasna,
            na smyczy prowadzac, ale póki jej nie wypuszczam na dwór, bo na razie jest za
            mała i za chudziutka, to chcialbym choć w ogrodzie ją przewietrzyć nieco, ale
            tak, by nie mogła prysnąć.
            amen
            pan laga

            > > amen
            > > pan laga
            >
            > pozdrawiam również..."Miau" z takim kocim pozdrowieniem...
            • Gość: beata_ Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 00:47
              Gość portalu: panz_laga napisał(a):

              > ano właśnie. o to mialem spytać jeszcze czy można kupić taką uprzęż dla kota
              z
              > której się nie wysmyknie. docelowo ja tej małej nie mam zamiaru, rzecz jasna,
              > na smyczy prowadzac, ale póki jej nie wypuszczam na dwór, bo na razie jest za
              > mała i za chudziutka, to chcialbym choć w ogrodzie ją przewietrzyć nieco, ale
              > tak, by nie mogła prysnąć.
              > amen
              > pan laga
              >
              Są szelki dla kotów ze smyczkami, ale trzeba przyzwyczajać bardzo wcześnie -
              moja kicia zaczęła używać mając 7 - zaczęła i skończyła! Używałam tego póżniej
              tylko do transportu w miękkiej kociej torbie podróżnej (wynalazku do bani
              zresztą)
            • Gość: Warschau Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) IP: 195.116.201.* 27.08.02, 09:39
              Gość portalu: panz_laga napisał(a):

              >> ano właśnie. o to mialem spytać jeszcze czy można kupić taką uprzęż dla kota
              z
              > której się nie wysmyknie. docelowo ja tej małej nie mam zamiaru, rzecz jasna,
              > na smyczy prowadzac, ale póki jej nie wypuszczam na dwór, bo na razie jest za
              > mała i za chudziutka, to chcialbym choć w ogrodzie ją przewietrzyć nieco, ale
              > tak, by nie mogła prysnąć.
              > amen
              > pan laga

              Zasadniczo taką uprzęż (bo tak toto wygląda - podwójna obróżka jedna wokół
              szyji, druga za przednimi łapkami, obie połączone) mozna kupić w dziale
              zwierzakowym każdego hipermarketu, jak równiez w sklepach o profilu wyraźnie
              nastawionym na zwierzęta...
              Pozdrawiam...
    • ann.k Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 10:24
      drogi panie_lago!

      prosze koniecznie przeczytac tekst spod tego linka, moze zawazyc na calym pana
      zyciu ;)

      www.kot.gda.pl/~wspomnienia/

      ale mimo to gratuluje dobrego tekstu, dobrego serca i wyboru kota na
      wspolmieszkanca; jako posiadaczka 10-letniej kotki powiem szczerze: sa dni
      kiedy mam chec nia trzasnac o sciane, kiedy pol nocy wyje w rui, ale zazwyczaj
      nie ma nic milszego niz kocie ukladajace sie tam gdzie czlowieka boli i
      odbierajace caly ten bol; jak rowniez nie ma smutku, ktorego by nie wyczul i
      ktorego nie probowalby uleczyc:)
      zycie z kotem to zupelnie inne zycie niz z psem czy innym zwierzakiem; sam sie
      zdziwisz jak szybko sie bedziesz od niego uczyl... a nie on od Ciebie ;)

      w przypadku kotow, trudno ocenic czy to Ty jestes panem kota czy kot Twoim, ale
      wlasnie to jest tu najpiekniejsze; tyle, ze kot dlugo czeka zanim komus zaufa,
      ale warto czekac na jego zaufanie;

      pozdrawiam i jakby co, zapraszam po porade :)
      • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 22:55
        ann.k napisała:

        > drogi panie_lago!
        >
        > prosze koniecznie przeczytac tekst spod tego linka, moze zawazyc na calym
        pana
        > zyciu ;)
        >
        > www.kot.gda.pl/~wspomnienia/
        >
        a czemu już dzień drugi ja nie mogę się tam dostać ?
        laga
    • Gość: lady_hawk a co ja mam powiedziec? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 11:22
      Drogi Panie Laga,

      Pana wmotaly w kotka staruszki, a mnie pan mecenes, co doradza sluzbowo. Ja to
      nawet myslalam, ze on, jak najlepszy powiernik, ze zawsze moge zadzwonic i jemu
      jednemu sie przyznac, ze asertywnosc mi nawala i co mam z tym zrobic. Z "tym",
      albo z przepisem, co mi sen z powiek straca.

      I tak to sie przez czas jakis dzialo, az zadzwonil w weekend i spytal, czy nie
      moglabym na kilka wziac do siebie koteczki, ktora on ma oddac przyjaciolom, bo
      z jego kotami niespecjalnie sie zgadza. Szarutka tgrysiczka bez ogona. I ten
      brak ogona wlasnie, prawdopodobnie problemy komunikacyjne z inymi kotami jej
      powoduje. Ja jestem szczesliwa z zameszkiwania w moim skromnym lokum czarnego
      tlusciocha, ktory mruczy pieknie zwlaszcza, gdy kominek rozpalony cieplem
      bucha. A ze asertywnosc mi szwankuje, co jako doradca musial wiedziec
      doskonale: stalo sie. Koteczka zamieszkala na kilka dni. Mija juz dwa miesiace
      prawie. Moj tluscioch tez sie z nia dogadac specjalnie nie moze. KOnczy sie to
      czasem awantura, czasem po prostu kotow nie ma. Zastanawiam sie, czy to na mnie
      sie obrazaja i chowaja w tajemne skrytki, czy na siebie.
      Najgorszy problem stwarza wyjazd na dwa - trzy dni. Toffi sam zostawal i chyba
      nawet samotnosc polubil. Nie dasal sie po moim powrocie. Teraz, kiedy dluzej
      mnie ma - koty rozrabiaja. Zeby temu zapobiec wynajmuje opiekunke. Pan mecenas,
      kiedy sie widzimy, unika tematu....
      Tak juz chyba zostanie.
      • pan_laga Re: a co ja mam powiedziec? 24.08.02, 23:39
        Gość portalu: lady_hawk napisał(a):

        > Drogi Panie Laga,
        >
        > Pana wmotaly w kotka staruszki, a mnie pan mecenes, co doradza sluzbowo. Ja
        to
        > nawet myslalam, ze on, jak najlepszy powiernik, ze zawsze moge zadzwonic i
        jemu
        >
        > jednemu sie przyznac, ze asertywnosc mi nawala i co mam z tym zrobic. Z
        "tym",
        > albo z przepisem, co mi sen z powiek straca.
        >
        > I tak to sie przez czas jakis dzialo, az zadzwonil w weekend i spytal, czy
        nie
        > moglabym na kilka wziac do siebie koteczki, ktora on ma oddac przyjaciolom,
        bo
        > z jego kotami niespecjalnie sie zgadza. Szarutka tgrysiczka bez ogona. I ten
        > brak ogona wlasnie, prawdopodobnie problemy komunikacyjne z inymi kotami jej
        > powoduje. Ja jestem szczesliwa z zameszkiwania w moim skromnym lokum czarnego
        > tlusciocha, ktory mruczy pieknie zwlaszcza, gdy kominek rozpalony cieplem
        > bucha. A ze asertywnosc mi szwankuje, co jako doradca musial wiedziec
        > doskonale: stalo sie. Koteczka zamieszkala na kilka dni. Mija juz dwa
        miesiace
        > prawie. Moj tluscioch tez sie z nia dogadac specjalnie nie moze. KOnczy sie
        to
        > czasem awantura, czasem po prostu kotow nie ma. Zastanawiam sie, czy to na
        mnie
        >
        > sie obrazaja i chowaja w tajemne skrytki, czy na siebie.
        > Najgorszy problem stwarza wyjazd na dwa - trzy dni. Toffi sam zostawal i
        chyba
        > nawet samotnosc polubil. Nie dasal sie po moim powrocie. Teraz, kiedy dluzej
        > mnie ma - koty rozrabiaja. Zeby temu zapobiec wynajmuje opiekunke. Pan
        mecenas,
        >
        > kiedy sie widzimy, unika tematu....
        > Tak juz chyba zostanie.

        unika tematu, ale doradza dalej........................?
        ale kto kotu i dlaczego ogon urąbał ? i czemu go inne nie lubią ? koty się
        czepiają cudzego wyglądu ?
        amen
        pan laga
    • martolka Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 12:16
      Szkoda, że on taki nieufny, bo z tą kuwetą zadziała jeżeli nie tylko kota się
      do niej wsadzi, ale jeszcze pokopie jego łapką w piasku. Mój od razu pierwszego
      dnia po 5 minutach wiedział gdzie ma ubikację.
      A mleko dlatego jest złe, że koty dostają po nim, za przeproszeniem,
      rozwolnienia. Tak w ogóle to mogą pić, tylko może nie za często.
      • ann.k Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 12:26
        z mlekiem bywa roznie, moja kota choc kocha jogurty i serki wszelakie, na mleko
        w misce patrzy z obrzydzeniem; od zawsze pije tylko czysta wode
        • Gość: lady_hawk mlko i smietanka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:43
          J adaje swoim czasem smietanke, bo mleko zle znosza. Nie doczytalam o klopotach
          z kuweta. Polecam zakryta - piasek raczej bezzapachowy wtedy.

          ann.k napisała:

          > z mlekiem bywa roznie, moja kota choc kocha jogurty i serki wszelakie, na
          mleko
          >
          > w misce patrzy z obrzydzeniem; od zawsze pije tylko czysta wode
    • Gość: frustrat Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 23.08.02, 14:05
      Kot to wspaniałe zwierzę.....jak mnie tylko jakaś menda ludzka zdenerwuje to po
      powrocie do domu biorę swego kota w objęcia i rozmawiam z nim tak długo aż się
      całkowicie uspokoję...kot rozumie, że jestem zdenerwowany i stara się mi pomóc
      dojść do równowagi.. mruczy i tuli się do mnie ogarniając mnie swym
      ciepłem...to jedyna istota której ufam i wiem, że się na niej nie zawiodę....
      • draconessa Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 14:09
        Ladnie to napisales. Chyba ujales esencje bycia z kotem...
    • Gość: azahare Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 23.08.02, 14:22
      panie_laga ! wielbić Pana zaczęłam po przyswojeniu rewelacji wyżej postu mego
      zamieszczonych ! do których Pan r u b r y k piszesz jeszcze? poczytać dla
      ubawienia gęby bym chciała niezmiernie ...
      (dodam, iż za miesiąc jednego (lub dwa! ha ! nie straszna-m dwóch sztuk
      nawet !) kotkowca przysposobić zamierzam i porady wszelakie osób innych do
      serca mocno przyjmuję)

      M
    • Gość: azahare Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 23.08.02, 14:42
      panie_laga ! ze zgrozą wielką spostrzegłam, że pan nie śpisz w ogóle !
      00.55 ??!! 02.06 ??!! czyż k o t winnym jest ????!!!!!
      (doświadczenie każe myśleć, że wielce to prawdopodobne; w kanikuły ostatnie w y
      p o ż y c z o n e mi zostały okrutniki dwa ogromne (choć jeden trochę mniej
      ogromny), kotami mych przyjaciół będące, w zastaw niejako za ich wyjazd do wód
      przez to możliwy. jako że w przedpokojach szafisko u mnie z lustrami na
      przedzie, okrutniki upodobawszy sobie teren przylegający za doskonały na harce,
      co noc pędziły spod wspomnianych luster poprzez (!) me skromne łóżko i skromną
      mą osobę, rzecz oczywista, wywalając się na ścianie za wyrkiem (jako że poślizg
      od parkietu wydłużony jest). teraz więc, choć kotkowców owych od miesięcy nie
      ma już, małe ś l a d k i łapek na ścianie widoczne pozostają, gdy łóżko w dzień
      mam kaprys rozłożyć)

      M
      • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 15:05
        Gość portalu: azahare napisał(a):

        > panie_laga ! ze zgrozą wielką spostrzegłam, że pan nie śpisz w ogóle !
        > 00.55 ??!! 02.06 ??!! czyż k o t winnym jest ????!!!!!
        > (doświadczenie każe myśleć, że wielce to prawdopodobne; w kanikuły ostatnie w
        y
        >
        > p o ż y c z o n e mi zostały okrutniki dwa ogromne (choć jeden trochę mniej
        > ogromny), kotami mych przyjaciół będące, w zastaw niejako za ich wyjazd do
        wód
        > przez to możliwy. jako że w przedpokojach szafisko u mnie z lustrami na
        > przedzie, okrutniki upodobawszy sobie teren przylegający za doskonały na
        harce,
        >
        > co noc pędziły spod wspomnianych luster poprzez (!) me skromne łóżko i
        skromną
        > mą osobę, rzecz oczywista, wywalając się na ścianie za wyrkiem (jako że
        poślizg
        >
        > od parkietu wydłużony jest). teraz więc, choć kotkowców owych od miesięcy nie
        > ma już, małe ś l a d k i łapek na ścianie widoczne pozostają, gdy łóżko w
        dzień
        >
        > mam kaprys rozłożyć)
        >
        > M

        dziś gadałem z żoną kumpla przez telefon i własnie mi o tych lustrach mówiła,
        ze on bedzie cuda wyczynial, bo koty tak mają podobno. psy lustrem są
        zaskoczone tylko na krótko. a łaciatek na razie tylko raz przeszedł po szafce
        nad którą lustro i z zachwytu nad swem odbiciem pozwalał z niej wszystko. z
        wielkim zainteresowaniem gapi sie też w telewizor i bardzo śmiesznie jest
        zdziwiony.
        a ja nocami zwykle nie sypiam, tylko na końcówke nocy się załapuję, bo staram
        sie pracować. ale teraz to już calkiem dwie noce nie spię i nie pracuję przez
        niego. dzis zachowywał się, jakby był po balu maturalnym na którym było za malo
        dziewczyn, więc faceci sie nawalili jak wory. a teraz regeneruje on siły i
        smacznie śpi, w mojej sypialni, rzecz jasna.
        amen
        pan laga
        • pan_laga nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie........... 23.08.02, 15:10
          ................duzo tu macie kotofanów. i gdybym, po ostatnich, zwłaszcza,
          doświadczeniach, miał przypiąc jednak uogólniającą łatkę warszawiakom, to
          rzekłbym, ze, prócz tego, iż jest tu trochę osób, które mają tendecje do
          przewartościowywania siebie samych jako mieszkańców stolicy, to przede
          wszystkim jednak, jest tu bardzo wielu kotomaniaków - zarówno kobiet, a jak i
          facetów.
          amen
          pan laga
          • Gość: ryszard Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... IP: 213.17.161.* 23.08.02, 15:12
            ale pierdolisz- bez przerwy - z taka grafomania juz dawno sie nie spotkalem -
            dramat!!
            • Gość: pan_laga Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 15:34
              Gość portalu: ryszard napisał(a):

              > ale pierdolisz- bez przerwy - z taka grafomania juz dawno sie nie spotkalem
              -
              > dramat!!

              miło chyba spotkać coś, czego na codzień sie nie spotyka. choć jeśli moje
              niecodzienne, jak sugerujesz, zwierzenia, mają byc dla ciebie dramatem, to
              zrezygnuj może z czytania mnie - autorstwo postów widoczne wszak bez ich
              otwierania, a ty, od nadmiaru tego dramatu, możesz mieć kłopoty zdrowotne - np.
              prócz twego codziennego smrodu nieleczonych zębów, zacznie ci jeszcze z pyska
              jechac żółcią czy zbyt wielkim stężeniem kwachu w bebechu, a wtedy masz
              załatwione - nie tylko odstawienie od pierdolenia mojego, ale w ogóle każdego i
              od zwykłych, także nieerotycznych, z ludźmi kontaktów.
              amen
              pan laga
            • Gość: chrikri ryszardzie.. IP: *.eng.fsu.edu 23.08.02, 16:36
              Idż zrób siku do kuwety, i nie pierdol od rzeczy - że użyję twego wykwintnego
              języka.
              Krytyk literacji z Koziej Wólki się znalazł.
              chrikri
          • Gość: pan_laga bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 15:22
            stało się. przybyła była pani lidia. za głowę się złapala, gdy zobaczyła różne
            naczynia z jedzeniem kocim i piciem no i tę jego nowiutką toaletę zrobioną w
            błękicie - niebieskie pudło i niebieski żwiropiach.
            ale szybko ręce z głowy zdjęła i z losem pogodzona powiedziala, że `Bogu
            dzięki`, bo ona koty lubi, psów się boi, a ponadto `kot to taki jest czysty, że
            w brudne nawet nie narobi` . - kot lepszy, jak pies - oceniła.
            - ale ja z tych psów nie zrezygnowalem wcale. tylko później je tu sprowadzę,
            jak mały się oswoi - powiedziałem, a lidia zaśmiała mi się w twarz i rzekła
            była:- tylko niech pan uważa czy kot się na te pana psy zgodzi i do domu je
            wpuści. kot to ma swoje zdanie i nie będzie robił tego, co pan chce, tylko to,
            co on zechce. śmiała się też, ze nie wiem jaka to płec i miała wielką ochotę
            byśmy razem za nim ganiali, złapali i sprawdzili, ale udalo mi się ja przekonac
            , ze jest to pomysł średniej jakości. lidia zrobila zakupy - dla małego kupiła
            zapasy. polecano tu kurczaka i wołowinę, to kupiła. i jeszcze różne puszki i
            suchą karmę w wielu smakach. dorsza mrożonego też przytargała i makrelę
            wędzoną, ale to ostatnie to tu ktoś mówił, ze się nie nadaje dla małego. pani
            lidia rzecze, ze `wszystko sie nadaje` i widzę po niej, ze najchetniej dałaby
            łaciatemu golonki z kapuchą i piwa na popitke.
            a ja nawet nie jestem pewien czy dorsz taki się nadaje zamrożony. a jak tak, to
            czy ona go ugotować ma czy usmażyć ?
            a łaciaty okazuje sie być nocnym ludkiem. to, co wyprawiał dziś, to przechodzi
            moje najśmielsze przewidywania. najpierw długo go namawiałem, by poszedł ode
            mnie z pokoju do siebie. jakiś ręcznik mu tam dałem i też pod łożkiem tak, jak
            już polubic zdążył. ale robił tam awanturę, płakał, miauczał i się wyżalał, ze
            on nie po to z domu uciekał  / `z domu` - akurat - spod schodów jakichś
            publicznych od matki i rodzeństwa ! / i że się nie po to ogrodem moim opiekował
            i z wiekowymi staruszkami zadawał, bym ja go teraz pakował do pustego pokoju
            samotnie. /bo on niby nie chce, bym go dotykał, ale lubi byc gdzies w miarę
            blisko koło mnie/. w końcu wylazłem i otworzyłem mu drzwi na korytarz, tak, ze
            mógł latać po całym domu i tylko u siebie zamknąłem te drzwi. a on zaczął tak
            rozwalać rózne rzeczy, ze halasował jak stado pijanych zajęcy. na koniec zaczął
            bombardowac moje drzwi. doslownie jakby ktos walił pięścią.
            chyba skakał na nie czy jak....................aż wreszcie padł jak kawka w
            takiej szafce przy łazience. no i rano, jak tamtędy przechodziłem, to miałem go
            jak na dłoni, bez możliwości ucieczki z jego strony i mogłem dotknąć futerka. i
            go delikatnie pomiziałem, a on taki senny nawet nie miał sil mnie opieprzyć i
            taką zdziwiona mine zrobił. bo chyba go nigdy jeszcze nikt nie pogłaskał i może
            sie dziwil, ze się tak boi, a to jest miłe mu. ale tak mi się jakos zdawało,
            jakby miał ciężki oddech. taki posmarkany czy co. jak dawno temu jeden pies ze
            schronu na nosówke chory. no i podjechalem do weterynarza - tu blisko jest, ale
            bez kota, bo ciągle za wcześnie, bym na ręce go mógł wziąć. chciałem tylko
            zapytać czy jest coś profilaktycznego, co takim bezdomniakom się daje nawet bez
            badania, standartowo na wszelki słuczaj. ale było zamknięte - po południu
            skoczę albo jutro rano, to moze już da radę razem z kotem. choć taki oddech
            tylko chwilę on miał, teraz juz normalnie oddycha, zjadł śniadanie z aptetytem.
            ja to się boję tych nosówek, bo te psy ze schronu często były zarazone i jeden
            umarł. nie wiem czy koty na nosówkę chorują.
            no. i to tyle moich zeznań.  jakby kto mógł i wiedział, to rzeknijcie o tym
            dorszu - czy się nadaje i czy usmażony ma być czy gotowany.
            /przyznam, ze najbardziej mnie kot ujął tym kiblem. że od razu docenił, iżem
            pojechał i mu kupił to i wiedział po co. /
            amen
            pan laga
            /raz jeszcze dziękuję za wszystkie porady. ściągnąłem je sobie do archiwum.
            zastanawiam się nad tymi kastracjami - a może te grubasy z sąsiedztwa to, jak
            wspomniany tu bonifacy, takie grube, bo pobawione narzędzi ? ale ja chyba bym
            faceta nie mogł pozbawić. może to babka, to wtedy zobaczymy. mówiliście tu, ze
            niekoniecznie trzeba sterylizować, ze można zastrzyki......................na
            razie nie ma co dywagować, jak nie wiadomo kto łaciaty jest./
            • draconessa Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 15:30
              Panie Lago! Na zdrowy chlopski rozum to ryba winna byc odmrozona i sparzona
              wrzatkiem lub podgotowana, naturalnie bez soli i innych takich. Smazonego bym
              kotu na pewno nie dawala, bo to nie bardzo dla niego zdrowe. Z wedzonym tez bym
              uwazala - wiec lepiej niech Pan sobie makrele zje, a kotek rybe podgotowana.
            • e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 17:53
              A dlaczego ten koteczek nie dostaje wątróbki? Wszystkie znane mi koty mają
              absolutnego swira na jej punkcie. Najlepsze są wątróbki drobiowe, taka jedna to
              nawet na 2 - 3 porcje dla małego kotka.
              Kiedy do nas wprowadził się na kilka wyjazdowych miesięcy kot moich Rodziców i
              nie wiedziałam, jak i ile go karmić, postawiłam "suche" żeby sobie stało do
              podjadania, kiedy głodny (robił to z rzadka i bez entuzjazmu) a karmiłam go
              rybą, mięsem i serem białym. Nie wiedziałam, jakie dawać porcje, więc poszłam
              po rozum do głowy i wyobraziłam sobie, ze takiemu kotu młodemu to na pewno
              zmieści się w brzuchu myszka, no i tak dobieraliśmy te porcje nie na gramy,
              nie na oko, ale na "myszki".
              Pytanie: Dużo dałaś kotu jeść?
              Odpowiedź: Tak, ze trzy i pół myszki.
              Twojemu kotkowi (jak ma na imię?!) życzę wielu pięknych myszek. Dobrze, ze
              trafił na Ciebie.
              • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 23:53
                e._ napisała:

                > A dlaczego ten koteczek nie dostaje wątróbki? Wszystkie znane mi koty mają
                > absolutnego swira na jej punkcie. Najlepsze są wątróbki drobiowe, taka jedna
                to
                >
                > nawet na 2 - 3 porcje dla małego kotka.
                > Kiedy do nas wprowadził się na kilka wyjazdowych miesięcy kot moich Rodziców
                i
                > nie wiedziałam, jak i ile go karmić, postawiłam "suche" żeby sobie stało do
                > podjadania, kiedy głodny (robił to z rzadka i bez entuzjazmu) a karmiłam go
                > rybą, mięsem i serem białym. Nie wiedziałam, jakie dawać porcje, więc poszłam
                > po rozum do głowy i wyobraziłam sobie, ze takiemu kotu młodemu to na pewno
                > zmieści się w brzuchu myszka, no i tak dobieraliśmy te porcje nie na gramy,
                > nie na oko, ale na "myszki".
                > Pytanie: Dużo dałaś kotu jeść?
                > Odpowiedź: Tak, ze trzy i pół myszki.
                > Twojemu kotkowi (jak ma na imię?!) życzę wielu pięknych myszek. Dobrze, ze
                > trafił na Ciebie.
                >
            • eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 20:39
              Gość portalu: pan_laga napisał(a):

              > a ja nawet nie jestem pewien czy dorsz taki się nadaje zamrożony. a jak tak,
              to
              >
              > czy ona go ugotować ma czy usmażyć ?

              Ugotowac i wyjąć osci

              ps. W niedzielę bedzie już Beatka, właścicielka 2 kotów, chetnie Ci udzieli
              wszelkich porad
              pozdrawiam
          • moler1 Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... 23.08.02, 15:27
            pan_laga napisał:

            > ................duzo tu macie kotofanów. i gdybym, po ostatnich, zwłaszcza,
            > doświadczeniach, miał przypiąc jednak uogólniającą łatkę warszawiakom, to
            > rzekłbym, ze, prócz tego, iż jest tu trochę osób, które mają tendecje do
            > przewartościowywania siebie samych jako mieszkańców stolicy, to przede
            > wszystkim jednak, jest tu bardzo wielu kotomaniaków - zarówno kobiet, a jak i
            > facetów.
            > amen
            > pan laga



            ...ale to chyba nie jest najgorsza cecha warszawiaków...?:-)))
            • draconessa Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... 23.08.02, 15:36
              ja uwazam, ze jest to wspaniala cecha...
            • pan_laga Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... 25.08.02, 01:32
              moler1 napisał:

              >
              > ...ale to chyba nie jest najgorsza cecha warszawiaków...?:-)))

              nie. ta cecha nie jest najgorsza. ona jest nawet egzotyczna i pozytywna. moim
              zdaniem.
              amen
              pan laga
      • 6an Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 15:11
        Mój włazi na deskę od WC i zagląda do lustra, które jest na ścianie w łazience.
        Zwykle robi to kiedy i ja do tego lustra zaglądam, tyle, że on drze gębę i
        chce, żeby go "tam" wpuścić.

        The End
        • Gość: olivia6 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: HUPROXY* / 193.178.168.* 23.08.02, 17:09
          szanowny Panie Lago.
          Jestem pewna, ze jak kot zacznie znaczyc to na 100 % go pan wykastruje. To jest
          taki smrod, ze sie nie da wytrzymac. Moj kot nie ma klejnotow i zyje. W marcu
          nie cierpi no i dom jest czysty.
          Pozdrawiam
    • Gość: kotfilemon Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 17:24
      panie lago, kot kuma co się do niego mówi, może mi pan wierzyć
      • agga7775 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 18:20
        no ladnie, ladnie - zupelnie mnie usidlil ten watek, a weekend nadszedl i nie
        bede mogla sledzic przygod kotka Latka i Pana Lagi :((...
        Ala za to w poniedzialek ile bedzie czytania....
        Powodzenia w oswajaniu.....(i wizytowaniu weterynarza)... wlasnie zostalam
        przekonana do posiadania kotka... tylko sobie teraz jakiegos sprawic.... a moze
        zajrze do piwnicy.... kici-kici...

        milego weekendu

        Agga
        • Gość: Aga zazdrosne ono IP: *.future-net.pl 23.08.02, 19:55
          panie lago, z wątku wywnioskowałam, nie wiem czy słusznie:), że mieszkasz sam,
          więc jeśli masz dochodzącą narzeczoną, to szybko ją zapoznaj z onym, póki
          małe:) bo jak kot kogoś nie lubi to łolaboga - moja koleżanka dwóch facetów
          odprawiła, bo kocur był zazdrosny, sikał im w buty, walił pazurami po łydkach,
          aż jej stawiali ultimatum "ja albo zenio". no i oczywiście wybierała zenia:)
          aha, a mleczko kocie to ma whiskas, takie specjalne, zdrowe dla kota, możesz
          spróbować:)))
          • lucy_z Re: Weteryniarz 23.08.02, 20:46
            Bardzo jestem ciekawa co powiedział weteryniarz??? Czy Pan teraz odsypia
            zarwaną nockę??? ;)))))
            Serdecznie pozdrawiam:))
            • eela Re: Weteryniarz 23.08.02, 21:07
              Pan_laga prowadzi raczej nocny tryb życia. Pewnie bedzie około 1 w nocy.
              • ann.k Re: Weteryniarz 24.08.02, 00:25
                che, juz 00:21 na moim komputerku, a informacji nadal zadnej o kotku; ja
                wlasnie swoja kocice uciszam od szostej, jakem z roboty wrocila, bo biedaczka
                ma ruje i nawoluje obce koty; dlaczego ona sie jescze nie nauczyla, ze zaden do
                niej nie zajdzie?.....

                a z tym mlekiem i enzymami to jest tak, ze czlowiek jest jedynym ssakiem
                doroslym, ktory w zasadzie moze pic mleko, choc juz okolo 40 nie powinien...
                mleko od pewnego wieku szkodzi wszystkim ssakom;

                pozdrawiam i spac ide, poczytam w poniedzialek

            • iwa.ja Re: Weteryniarz 23.08.02, 21:24
              lucy_z napisała:

              > Bardzo jestem ciekawa co powiedział weteryniarz??? Czy Pan teraz odsypia
              > zarwaną nockę??? ;)))))
              Lucy, Pan Laga do weteryniarza udał się z Laguną (Lagunem, Boże, jak mi się to
              imię podoba!!!),a nie ze swoim organizmem...
              • eela Re: Weteryniarz 23.08.02, 21:31
                iwa.ja napisała:

                > lucy_z napisała:
                >
                > > Bardzo jestem ciekawa co powiedział weteryniarz??? Czy Pan teraz odsypia
                > > zarwaną nockę??? ;)))))
                > Lucy, Pan Laga do weteryniarza udał się z Laguną (Lagunem, Boże, jak mi się
                to
                > imię podoba!!!),a nie ze swoim organizmem...

                :-), Lucy źle zrozumiała pana_lage? :-))
                • lucy_z Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:09
                  eela napisała:


                  > :-), Lucy źle zrozumiała pana_lage? :-))

                  Dziewczyny! Ja już wiem,że Pan Laga jest nocnym Markiem;) Ale po południu miał
                  iść z kicią do weteryniarza, nie z sobą;))))
                  Oczekuję sprawozdania z wizyty!!! Sama dzisiaj byłam z wizytą u pani
                  weteryniarz, tym razem z psem a nie z kotem;) Ale gdyby mnie spytała dlaczego
                  tak wyglądam niewyspana to bym jej powiedziała, że przez kota;)Ciekawe co by
                  powiedziała???
                  • iwa.ja Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:16
                    Hihi. Myślę, że weteryniarz powinien mieć przycisk pod biurkiem, żeby wezwać
                    adekwatnego specjalistę do "mamuśki" ("tatunia") pieska / kota. Sama
                    wielokrotnie doświadczałam wlepionych we mnie okrągłych oczu weteryniarza,
                    kiedy np. nie chciałam jakichś witamin (ech, za słodkie, może coś bardziej z
                    kwaskiem?), "pan poczeka z tą strzykawką, miałam dzisiaj ciężki
                    dzień...", "kiedy mam się znowu zgłosić, czy nie grozi mi już parwowiroza?"...
                  • eela Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:27
                    Możesz się pana_lagi spodziewac około pierwszej. Zajrzyj tu

                    ps. a co sie stało psu?
                    • lucy_z Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:38
                      eela napisała:

                      > Możesz się pana_lagi spodziewac około pierwszej. Zajrzyj tu
                      >
                      > ps. a co sie stało psu?

                      Około pierwszej Elu to idę spać, muszę trochę pospać bo kotka o czwartej robi
                      pobudkę panu, temu co był przeciwny jej, bo on ją rano wietrzy, tzn rano bierze
                      na spacer psa i kota. Ale jej się chce już o czwartej i tak go nawołuje do tego
                      wstawania, takim kocim wołaniem, że jej czasami muszę popędzić kota;)))
                      Acha, w nocy też lubi sobie podrapać kuwetę, ale żeby raz, skąd, musi być
                      drapanie nie w piasek tylko w kuwetę, więc ten zgrzyt, zgrzyt doprowadza mnie
                      czasami do... wstawania...Nie ma letko drogie koleżanki i Panie Lago;))
                      A pies Elu ma co roku letnie uczulenie, zawsze w sierpniu!!!
                      • eela Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:59
                        Miłosnik zwierząt lekko nie ma. Fajnego kotka masz. Dobrze, ze pies ma
                        uczulenie zawsze w tym samym miesiącu, co przynajmniej nie jesteś zaskoczona. :-
                        )
                        • Gość: d.z. Chyba się nie doczekam... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 24.08.02, 00:23
                          ...kolejnej relacji. Idę więc spać ale jutro obowiązkowo tu wejdę bo przyznam
                          szczerze to zaczyna być jak książka. Książka, w której można wiele ciekawego
                          znaleźć, a i sporo o ludziach, z którymi się pisuje dowiedzieć ;-)
                          Pozdrawiam i dobranoc...
                          • iwo_ Re: Mój kot... 24.08.02, 00:59
                            Ja to mam fajnego kota, a raczej kocicę. Ma na imię Myszka ( trochę z przekory,
                            a trochę dlatego, że jest szara jak mysz). Do ogrodu wychodzi kiedy chce - w
                            końcu kot, to wolne stworzenie, chodzące własnymi ścieżkami. Tym którzy robią
                            nocne czuwanie radziłbym iść spać, bo zwierz i tak przyjdzie kiedy będzie
                            chciał i nie przejmie się czy na niego czekamy całą noc, czy nie czekamy wcale.
                            Tak przynajmniej robię ja. Otwieram okno na noc (mam kraty :-)) i kłade się
                            spać. Zostawiam kotce wolną łapę ;-)), bo wiem, że w lato lubi trochę pobrykać.

                            W ostatnią sobotę kupiłem sobie małego, ośmiotygodniowego, ślicznego pieska -
                            Golden retrivera. Szczeniaczek jest bardzo wesoły do wszystkich domowników,
                            także do Myszki. Jak psinka podbiega do kotki zapraszając do zabawy, ta cała
                            się jeży i fuka. Czy wiecie co zrobić by zwierzaki się zaprzyjaźniły???

                            iwo
                            • pan_laga Re: Mój kot... 26.08.02, 04:24
                              iwo_ napisał:

                              > Ja to mam fajnego kota, a raczej kocicę. Ma na imię Myszka ( trochę z
                              przekory,
                              >
                              > a trochę dlatego, że jest szara jak mysz). Do ogrodu wychodzi kiedy chce - w
                              > końcu kot, to wolne stworzenie, chodzące własnymi ścieżkami. Tym którzy robią
                              > nocne czuwanie radziłbym iść spać, bo zwierz i tak przyjdzie kiedy będzie
                              > chciał i nie przejmie się czy na niego czekamy całą noc, czy nie czekamy
                              wcale.
                              >
                              > Tak przynajmniej robię ja. Otwieram okno na noc (mam kraty :-)) i kłade się
                              > spać. Zostawiam kotce wolną łapę ;-)), bo wiem, że w lato lubi trochę
                              pobrykać.
                              >
                              >
                              > W ostatnią sobotę kupiłem sobie małego, ośmiotygodniowego, ślicznego pieska -
                              > Golden retrivera. Szczeniaczek jest bardzo wesoły do wszystkich domowników,
                              > także do Myszki. Jak psinka podbiega do kotki zapraszając do zabawy, ta cała
                              > się jeży i fuka. Czy wiecie co zrobić by zwierzaki się zaprzyjaźniły???
                              >
                              > iwo
                              >
                              >
                        • Gość: pan_laga głaskałem mojego kota ! - Re: Weteryniarz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 00:35
                          no to byli znajomi i przywlekli znajomą kociarę. i ona tak zrobiła, jak ja rano
                          - gdy kot był za meblami koło łazienki skąd trudno mu wyskoczyć od razu i
                          prysnąć, to ta laseczka podeszla tam. zaczeła szczebiotać do kota i go glaskać.
                          a on między jednym i drugim syknięciem grozy , włączał jednak mruczanki.
                          i tam na kolanach przy nim klęczała i go miziała. a na koniec wzięła go na ręce
                          nikogo nie pytając - jego też nie. kot się na chwilę obruszył, ale to jego
                          oburzenie zagłaskała. położyli się razem na sofie, głaskała go, głaskała, a
                          potem na mnie kiwnęła i ja się koło tego kota też uwaliłem i pokazywała mi
                          gdzie go miziać. no to zacząłem go wypieszczać tak, ze został koło mnie, choc
                          ona wstała, a potem połozył się na boku wzdluż mojego cielska i przylepił cały.
                          okropne z niego jest chuchro. wszystkie kości się czuje pod skórą. ryjek i ucho
                          ma leciutko pokancerowane - moze jak pod siatką sie przeciskał do tego ogrodu
                          to tak się urzadził. ogon też - tak, jak mi się zdawało, nieco uszkodzony.
                          mruczał w czasie tej calej głaskaniny , jak 47 motorowerów. no to chyba
                          oswajanie można już odhaczyć. jeszcze utrafić z żarciem w jego gust, by więcej
                          jadl, kupić obrozę, te klatkę, by go móc do lekarza brać, to coś do pazurów i
                          co tam jeszcze mówiliscie ? wszystko chyba. zatem, gdy to pozałatwiam, to będę
                          mógł zająć się poważniejszymi sprawami, bo tu roboty moc, a ja tak z tym kotem
                          niczem palant ostatni.
                          amen
                          pan laga
                          • Gość: pan_laga znam płeć kota !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 00:41
                            ta znajoma, to kazała mi go przytrzymac i sama , rozłozyła mu tylnie nożyny,
                            /coż za brak taktu !/, odwinęła ogon i powiedziała zdecydowanie :
                            ..................................
                            a potem jeszcze mi pokazała całą, nagą prawdę. kot był upokorzony, ale szybko
                            go zaglaskalismy. no i co ? mam teraz powiedzieć kto to jest ten kot ? czy
                            jutro dopiero ? chle chle. alem się poczuł ważny i dobrze poinformowany.
                            nawet nie sądziłem, ze dzis sie uda mu tam zajrzeć. jednak co kobiece ręce, to
                            kobiece. ja tak subtelnie, bym tego kota do odkrycia rozkoszy z bycia głaskanym
                            nie namówil prędko.
                            amen
                            pan laga
                            • iwo_ Re: to powiedz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.08.02, 01:03
                              No i co - kot, czy kocica? Mów szybko już jest jutro (01:05)!!! ;-)
                              • Gość: pan_laga Re: to powiedz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 01:09
                                iwo_ napisał:

                                > No i co - kot, czy kocica? Mów szybko już jest jutro (01:05)!!! ;-)
                                >
                                • iwo_ Re: to powiedz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.08.02, 01:35
                                  Gość portalu: pan_laga napisał(a):

                                  > iwo_ napisał:
                                  >
                                  > > No i co - kot, czy kocica? Mów szybko już jest jutro (01:05)!!! ;-)

                                  > a jak sądzisz ? powiem tyle, ze ja jestem zadowolony, ze taka jest płeć.
                                  > laga

                                  TO MUSI BYĆ KOBITKA! ;-)
                                  • Gość: pan_laga Re: to powiedz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 01:58
                                    iwo_ napisał:

                                    > TO MUSI BYĆ KOBITKA! ;-)
                                    >
                          • kasia_57 Głaskanie i oswajanie 24.08.02, 11:10
                            Wielkie gratulacje. I wielka radość - kolejne kocio miało szczęście w życiu!
                            Faktycznie, tylko nieprzeciętni sa przez koty wybierani do wspólnego życia.
                            :))))
                      • eela Re: Weteryniarz 24.08.02, 09:45
                        Kotek weterynarza odwiedzi dopiero dziś, wiec pewnie po południu będzie relacja
            • Gość: pan_laga Re: Weteryniarz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:07
              lucy_z napisała:

              > Bardzo jestem ciekawa co powiedział weteryniarz??? Czy Pan teraz odsypia
              > zarwaną nockę??? ;)))))
              > Serdecznie pozdrawiam:))
              >
          • pan_laga Re: zazdrosne ono 25.08.02, 02:22
            Gość portalu: Aga napisał(a):

            > panie lago, z wątku wywnioskowałam, nie wiem czy słusznie:), że mieszkasz
            sam,
            > więc jeśli masz dochodzącą narzeczoną, to szybko ją zapoznaj z onym, póki
            > małe:) bo jak kot kogoś nie lubi to łolaboga - moja koleżanka dwóch facetów
            > odprawiła, bo kocur był zazdrosny, sikał im w buty, walił pazurami po
            łydkach,
            > aż jej stawiali ultimatum "ja albo zenio". no i oczywiście wybierała zenia:)
            > aha, a mleczko kocie to ma whiskas, takie specjalne, zdrowe dla kota, możesz
            > spróbować:)))


            spróbuję z mleczkiem łyskasowym. dzięki. zenio koleżanki wyraźnie jest mocną
            osobowością. prawdziwy facio.
            amen
            pan laga
    • Gość: Samanta Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 24.08.02, 01:36
      Zagladalam tu juz dzisiaj pare razy bo bylam strasznie ciekawa co dalej?
      Bardzo sie ciesze ze kotek jest oswajalny , biedak nie mial nigdy kontaktu z
      czlowiekiem a widac bardzo chcial(a???) skoro uciekl z ulicy i przypaletal
      sie do ciebie. To sie wlasnie nazywa przenaczenie !
      I zgaduje ze to dziewczynka jesli tak to swietnie bo one sa bardzo mile i
      przywiazane no i odpadnie problem kastracji.
      Jak juz zdradzisz plec to zostanie jeszcze sprawa imienia ktorego jestesmy
      ciekawi a moze gdzies dolaczysz fotke tego slawnego juz kociaka?
      • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 02:03
        Gość portalu: Samanta napisał(a):

        > Zagladalam tu juz dzisiaj pare razy bo bylam strasznie ciekawa co dalej?
        > Bardzo sie ciesze ze kotek jest oswajalny , biedak nie mial nigdy kontaktu z
        > czlowiekiem a widac bardzo chcial(a???) skoro uciekl z ulicy i przypaletal
        > sie do ciebie. To sie wlasnie nazywa przenaczenie !
        > I zgaduje ze to dziewczynka jesli tak to swietnie bo one sa bardzo mile i
        > przywiazane no i odpadnie problem kastracji.
        > Jak juz zdradzisz plec to zostanie jeszcze sprawa imienia ktorego jestesmy
        > ciekawi a moze gdzies dolaczysz fotke tego slawnego juz kociaka?

        też zgadłaś ! bystre z Was kobitki. moja laseczka mała jeszcze nie ma zdjęcia,
        ale się jej zrobi - to będzie do obejrzenia. moze do tego czasu ryj jej sie
        podgoi i ładniej na fotce wyjdzie. a w ogóle, to ta znajoma moja powiedziala,
        ze kotka ma "egipskie " pyszczydło, bo takie wąskie na dole i ze dodatkowo ten
        ryj "optycznie czyni bardziej egipskim" to, ze pod nim jest czarny pasek .
        moze i ona ma rację, ze to taki na dole wąski trójkąt i wyglada ta głowa jak na
        malunkach z dawnego egiptu.
        laga
        • iwo_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 02:27
          Gość portalu: pan_laga napisała: -hahaha!

          > też zgadłaś ! bystre z Was kobitki. [...]

          Co to ma być? Jakie kobitki? Mam na Ciebie się obrazić??? Nie jestem żadną
          kobitką!!! Nie obrażaj mnie ;-) Jestem facetem z krwi i kości!! A jak jesteś
          kochający "inaczej" (bez obrazy), to nie do mnie! ;-))))))
          • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:39
            iwo_ napisał:

            > Gość portalu: pan_laga napisała: -hahaha!
            >
            > > też zgadłaś ! bystre z Was kobitki. [...]
            >
            > Co to ma być? Jakie kobitki? Mam na Ciebie się obrazić??? Nie jestem żadną
            > kobitką!!! Nie obrażaj mnie ;-) Jestem facetem z krwi i kości!! A jak jesteś
            > kochający "inaczej" (bez obrazy), to nie do mnie! ;-))))))
            >
    • aniutek Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 02:41
      Panie laga
      moje gratulacje za piekny jezyk, dowcip i serce.
      gdzies sie Pan uchowal w tej mojej kochanej Warszawie ?
      pragne Pana poznac ::))))))
      • Gość: Samanta Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 24.08.02, 04:21
        no co sie dziwicie BYSTRYM KOBITKOM ?? To chodzilo o mnie, o Krowke Laciata i
        o ta znajoma co wymacala tam gdzie trzeba a
        malo tego to pokazala jak oswoic dzikie zwierze .Brawo dla pana znajomej -
        treserki!
        Jednak nie ma to jak kobica reka w meskim palacu
        Panie_lago widzi pan? No i te staruszki gangsterki od ktorych sie wszysko
        zaczelo... Wiem ze faceci panu beda wspolczuc ze dal sie pan omamic kobicie
        ale to tyle radosci i smiechu jak zacznie sie mizdrzyc przed lustrem i robic
        glupie miny , latac jak torpeda po domu - ale mruczenie i tak zalatwi
        wszystkie bledy nie mowiac o czekaniu w przedpokoju i miauczeniu na
        powitanie .
        Czy ta czarownica ( czarodziejka) juz czeka na pana?



        • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:21
          Gość portalu: Samanta napisał(a):

          > no co sie dziwicie BYSTRYM KOBITKOM ?? To chodzilo o mnie, o Krowke Laciata i
          > o ta znajoma co wymacala tam gdzie trzeba a
          > malo tego to pokazala jak oswoic dzikie zwierze .Brawo dla pana znajomej -
          > treserki!
          > Jednak nie ma to jak kobica reka w meskim palacu
          > Panie_lago widzi pan? No i te staruszki gangsterki od ktorych sie wszysko
          > zaczelo... Wiem ze faceci panu beda wspolczuc ze dal sie pan omamic kobicie
          > ale to tyle radosci i smiechu jak zacznie sie mizdrzyc przed lustrem i robic
          > glupie miny , latac jak torpeda po domu - ale mruczenie i tak zalatwi
          > wszystkie bledy nie mowiac o czekaniu w przedpokoju i miauczeniu na
          > powitanie .
          > Czy ta czarownica ( czarodziejka) juz czeka na pana?
          >
          >
          >
          wczoraj była pod łożkiem znów i ją wysiudałem, więc wlazła do szafy w holu i
          tam przespała ranek i przedpołudnie. a teraz znów jest pod łóżkiem u mnie w
          sypialni i nie wiem czy ją wyekspediuję stamtąd......................
          /mruczenie jest .........nieprawdopodobne. uspokaja./
          laga
      • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:45
        aniutek napisała:

        > Panie laga
        > moje gratulacje za piekny jezyk, dowcip i serce.
        > gdzies sie Pan uchowal w tej mojej kochanej Warszawie ?
        > pragne Pana poznac ::))))))

        oj aniutku. co Ty bys miała z poznania mnie, skoro ja nie warszawiak tylko tzw.
        burak czy czereśniak - zapytaj sloggiego, to Ci powie o co chodzi. na dodatek
        jełop ze mnie, który chce w domu miec dwa duze psy, a zamiast tego bierze sobie
        na łeb mlodocianą kociczkę z nieprawego łoża .................?
        ukłony
        pan laga
      • Gość: ika55 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 27.08.02, 11:39
        aniutek napisała:

        > Panie laga
        > moje gratulacje za piekny jezyk, dowcip i serce.
        > gdzies sie Pan uchowal w tej mojej kochanej Warszawie ?
        > pragne Pana poznac ::))))))
        kocham pana,panie laga! i wszystkie koty i was wszystkich,ktorzy tak pieknie tu o kotach i innych przytulankach
        piszecie!
    • e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 10:34
      Ja też zawsze wolę psy i koty kobitki i zgadzam się całkowicie z panem lagą, że
      to niebo a ziemia, taka różnica między trzymaniem w domu kotki i kota, psa i
      psowej.
      Ale, panie lago, jeśli nie skonsultujesz z weterynarzem problemu kastracji
      także te chuderlawej panienki, możesz zostać szybciej niż byś pomyślał
      przyszywanym tatusiem gromadki drobnych kociątek. Jeśli mała biega także po
      ogródku a ty nie masz wprawy w rozpoznawaniu objawów u kotki, która poczuła
      wole do zamęścia, możesz mieć kłopoty.
      Chociaż - położnictwo to podobno pasjonująca dziedzina, a sądząc po sympatii,
      jaką się cieszy ta historia, nie bedziesz miał problemów ze znalezieniem miłych
      domów dla nowych kocurków.
      W razie czego gangsterki pomogą.
      • Gość: Aga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.future-net.pl 24.08.02, 10:55
        ej, panie lago, kotke tez musisz wysterylizować, już nawet nie chodzi o
        nieplanowane potomstwo z tymi grubymi kocurami, ale o ruje, które będzie miała
        niemal w kółko, wyjąc jak obdzierane ze skóry dziecko i trąc podogoniem o twoje
        nogi:P
        a jak jej daleś na imię:)?
        aha, koty zawsze lubią jeść smieszne rzeczy, np. mój jeden uwielbiał surowego
        ogórka, a obecny dostaje hopla na tle oliwek. musisz odkryć, za czym twoja
        wariuje, koniecznie:)
        • Gość: melitele Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.waw.pl 24.08.02, 11:36
          Mój kot też uwielbia oliwki, a Kocia szaleje za ciastkami;). Panie Lago, pomyśl
          o tej sterylizacji, zresztą, weteryniarz sam ci o tym powie. Kotka się będzie
          mniej męczyłą, a i ty nie będziesz narażony na ponadplanowe kociaki.
          Strasznie fajnie, że tak dużo jest kociarzy na świecie!
          me
          • Gość: malgosia Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.08.02, 11:47
            Kochani... przestańcie już z tą sterylizacją. Ledwie Pan_Laga uspokoił swoje
            nerwy na myśl o wykastrowaniu zwierzątka (w przypadku gdyby był kotem), a tu
            znowu zawisło nad nim widmo sterylizacji (bo to kotka). Dajcie mu się nacieszyć
            samym posiadaniem, przyzwyczać się do miękkiego chuderlawego ciałka
            przytulającego się do jego męskiej piersi - reszta przyjdzie sama (to tak jak
            instynkt macierzyński).

            W którymś z poprzednich postów było coś o narzeczonej. To prawda jest. Jeśli
            takowa obecna jest w życiu Pana_Lagi - to zapoznać z Lagunką (czy też inaczej)
            jak najszybciej. Bo dwie kobietki w domu mogą się trudno akceptować.
            Szczególnie kociczka może być zazdrosna.

            Pozdrowionka ...
            • Gość: Bubba Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.sggw.waw.pl 24.08.02, 14:18
              Witam wszystkich kociomaniaków,
              Aby nie straszyc juz z poczatku sterylizacja WP _lago, proponuje co nastepuje:
              bacznie obserwowac koteczke na okolicznosc wystapienia rui (dla ulatwienia
              podaje symptomy charakterystyczne - głosne mialczenie i inne jeki, "czolganie"
              sie po podłodze z wysoko uniesiona pupa, "zainteresowanie" nogami własciciela a
              nawet obsikiwanie scian i mebli, chec wyjscia na zewnatrz i tabuny kocurow z
              sasiedztwa w ogrodzie) zwykle nie wystepuje wczesniej niz u 8 miesiecznego
              kota, np. moja kotka miala pierwsza taka ruje w wieku 1,5 roku. Gorzej jak
              oznaki nie sa tak wyrazne i dopiero mocno zaokraglony brzuszek swiadczy
              niezbicie o osiagnieciu dojrzalosci plciowej. aby nie dopuscic do rui ale
              jeszcze nie sterylizowac zwierzaka mozna stosowac tabletki lub zastrzyki.
              Tabletki mozna dodawac do posilku (choc nieraz koty sa sprytne i nic nie daje
              nawet ukrywanie malenkiej tabletki w najwiekszym przysmaku), nie trzeba wiec
              jezdzic do veta ale trzeba samemu pilnowac czasu podawania np. co 10-14dni.
              Zastrzyk podaje sie w odstepach kilku miesiecznych: co 3, 4 i pozniej nawet 6
              miesiecy. Srodki farmakologiczne nie sa jednak zupelnie obojetne dla zdrowia
              kota i lekarze raczej polecaja sterylizacje. Mimo, ze jednorazowo jest to dosc
              spory wydatek (ok. 150zł) to na dluzsza mete jest to tansze, wygodniejsze dla
              wlasciciela i na pewno zdrowsze dla kota. Mialam juz kilka kotow (obecnie dwa),
              stosowalam (oczywiscie u kotow) rozne metody i mysle, ze w przypadku WP
              sterylizacja jednak bedzie najlepsza, bo kot bedzie wychodzil na dwor, w nawale
              pracy o tabletce lub terminie zastrzyku mozna zapomniec i bardzo
              niespodziewanie, i wbrew woli stac sie przybranym tatusiem dla licznej gromadki.
              Oczywiscie na pewno warto jeszcze porozmawiac z vetem (i oczywiscie miec
              jakiegos dobrego :))
              Pozdrawiam serdecznie, :)
              • Gość: malgosia Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.08.02, 14:52
                Miało już nie być o tym słowie na "s". Ale cóz... lubicie drążyć i wystraszać...

                Panie_Laga, czy nocka przyjemna była? Koteczka gdzie spała? Pod wyrkiem czy z
                Panem?
                • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 23:50
                  Gość portalu: malgosia napisał(a):

                  > Miało już nie być o tym słowie na "s". Ale cóz... lubicie drążyć i
                  wystraszać..
                  > .
                  >
                  > Panie_Laga, czy nocka przyjemna była? Koteczka gdzie spała? Pod wyrkiem czy z
                  > Panem?

                  dziękuję Małgoś. nocka była lepsza, niż wczorajsza. maluchę jednak
                  wykolegowałem znów z mej sypialni, ale już drzwi nie bombardowała tylko parę
                  razy miauknęła na mnie, zem podelec i ze tak się dam nie traktuje. ja jej
                  powiedzialem, ze jest smarkulą, a nie żadną damą jeszcze i ze spać ma isć. a
                  ona na to : - tak ?! ty durny capie. jak ja jestem smarkata, to będę się
                  zachowywac jak smarkata - po czem przystąpiła do :
                  1/obalenia kosza z parasolami w holu
                  2/rozgrywki kawałkiem dorsza potraktowanym jak piłka nożna
                  3/rozwalania gazet przygotowanych do wyrzucenia
                  4/odkrywania i zdobywania wnętrza szafy
                  5/wreszcie ułożenia się do snu w tejże szafie
                  klaniam się
                  pan laga
              • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 02:36
                Gość portalu: Bubba napisał(a):

                > Witam wszystkich kociomaniaków,
                > Aby nie straszyc juz z poczatku sterylizacja WP _lago, proponuje co nastepuje:
                > bacznie obserwowac koteczke na okolicznosc wystapienia rui (dla ulatwienia
                > podaje symptomy charakterystyczne - głosne mialczenie i inne jeki,
                "czolganie"
                > sie po podłodze z wysoko uniesiona pupa, "zainteresowanie" nogami własciciela
                a
                >
                > nawet obsikiwanie scian i mebli, chec wyjscia na zewnatrz i tabuny kocurow z
                > sasiedztwa w ogrodzie) zwykle nie wystepuje wczesniej niz u 8 miesiecznego
                > kota, np. moja kotka miala pierwsza taka ruje w wieku 1,5 roku. Gorzej jak
                > oznaki nie sa tak wyrazne i dopiero mocno zaokraglony brzuszek swiadczy
                > niezbicie o osiagnieciu dojrzalosci plciowej. aby nie dopuscic do rui ale
                > jeszcze nie sterylizowac zwierzaka mozna stosowac tabletki lub zastrzyki.
                > Tabletki mozna dodawac do posilku (choc nieraz koty sa sprytne i nic nie daje
                > nawet ukrywanie malenkiej tabletki w najwiekszym przysmaku), nie trzeba wiec
                > jezdzic do veta ale trzeba samemu pilnowac czasu podawania np. co 10-14dni.
                > Zastrzyk podaje sie w odstepach kilku miesiecznych: co 3, 4 i pozniej nawet 6
                > miesiecy. Srodki farmakologiczne nie sa jednak zupelnie obojetne dla zdrowia
                > kota i lekarze raczej polecaja sterylizacje. Mimo, ze jednorazowo jest to
                dosc
                > spory wydatek (ok. 150zł) to na dluzsza mete jest to tansze, wygodniejsze dla
                > wlasciciela i na pewno zdrowsze dla kota. Mialam juz kilka kotow (obecnie
                dwa),
                >
                > stosowalam (oczywiscie u kotow) rozne metody i mysle, ze w przypadku WP
                > sterylizacja jednak bedzie najlepsza, bo kot bedzie wychodzil na dwor, w
                nawale
                >
                > pracy o tabletce lub terminie zastrzyku mozna zapomniec i bardzo
                > niespodziewanie, i wbrew woli stac sie przybranym tatusiem dla licznej
                gromadki
                > .
                > Oczywiscie na pewno warto jeszcze porozmawiac z vetem (i oczywiscie miec
                > jakiegos dobrego :))
                > Pozdrawiam serdecznie, :)

                dzięki. będę się zastanawiał. dla mnie, to, faktycznie, lepiej kotke
                wysterylizować, bo moge źle poobserwować albo zapomnieć - jestem dość
                roztargniony. ale to jednak ingerencja poważna w organizm..........
                pomyslę. choc i tak łatwiej mi o tym byłoby zdecydować, niż o kastracji kocura.
                dziękuję za rady i pozdrowienia
                łaczę swoje
                pan laga
            • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 02:44
              Gość portalu: malgosia napisał(a):

              > Kochani... przestańcie już z tą sterylizacją. Ledwie Pan_Laga uspokoił swoje
              > nerwy na myśl o wykastrowaniu zwierzątka (w przypadku gdyby był kotem), a tu
              > znowu zawisło nad nim widmo sterylizacji (bo to kotka). Dajcie mu się
              nacieszyć
              >
              > samym posiadaniem, przyzwyczać się do miękkiego chuderlawego ciałka
              > przytulającego się do jego męskiej piersi - reszta przyjdzie sama (to tak jak
              > instynkt macierzyński).
              >
              > W którymś z poprzednich postów było coś o narzeczonej. To prawda jest. Jeśli
              > takowa obecna jest w życiu Pana_Lagi - to zapoznać z Lagunką (czy też
              inaczej)
              > jak najszybciej. Bo dwie kobietki w domu mogą się trudno akceptować.
              > Szczególnie kociczka może być zazdrosna.
              >
              > Pozdrowionka ...

              widmo sterylizacji odsuwam na razie - ona ma dopiero 2,5 miesiąca.
              a dwóch kobiet tutaj...................nie będzie. chyba, że pies czyli suka.
              dziękuje i też pozdrawiam
              pan laga
        • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 02:52
          Gość portalu: Aga napisał(a):

          > ej, panie lago, kotke tez musisz wysterylizować, już nawet nie chodzi o
          > nieplanowane potomstwo z tymi grubymi kocurami, ale o ruje, które będzie
          miała
          > niemal w kółko, wyjąc jak obdzierane ze skóry dziecko i trąc podogoniem o
          twoje
          >
          > nogi:P
          > a jak jej daleś na imię:)?
          > aha, koty zawsze lubią jeść smieszne rzeczy, np. mój jeden uwielbiał surowego
          > ogórka, a obecny dostaje hopla na tle oliwek. musisz odkryć, za czym twoja
          > wariuje, koniecznie:)

          sprobuję. ale gdy bedzie starsza. teraz balbym się, ze eksperymenty rozstroją
          jej brzuszek. a imienia jeszcze nie ma ona . na razie per `kot` do niej gadam
          albo `panienka`, `laseczka`,`królewna`,`glupia dupa`,``wariatka`, `chodząca
          głupotka moja mała`, `kicia`,`głupolinda`, `smarkula`, `maluszka`,`mała`.
          pozdrawiam
          pan laga
    • Gość: U Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.gis.net 24.08.02, 16:04
      Radze wylozyc trucizne na staruszki,potem na
      koty.Zachowaj te kolejnosc,bo jesli zalatwisz koty przed
      staruszkami,bedziesz mial inwazje staruszek.
      • Gość: malgosia Re: Sio.... IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.08.02, 16:44
        Gość portalu: U napisał(a):

        > Radze wylozyc trucizne na staruszki,potem na
        > koty.Zachowaj te kolejnosc,bo jesli zalatwisz koty przed
        > staruszkami,bedziesz mial inwazje staruszek.

        Pomijam Ciebie...nie czytam... sio....
      • e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 16:48
        Gość portalu: U napisał(a):

        > Radze wylozyc trucizne na staruszki,potem na
        > koty.Zachowaj te kolejnosc,bo jesli zalatwisz koty przed
        > staruszkami,bedziesz mial inwazje staruszek.

        Człowieku. Idź czytać komiksy. Tam więcej może zrozumiesz. Bo tu to raczej ci
        nie poszło za dobrze - kulą w płot.
    • pianissima Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 21:31
      Mhmmm, watek przesympatyczny i przezabawny. A mnie sie najbardziej podoba, ze
      skadinad kontrowersyjny na tym forum pan_laga zyskal grono zwolennikow.
      Pojawily sie juz nawet zawoalowane pytania o narzeczona/zone/przyjaciolke.
      Prosze, ile moze jedna kocina ;-)
      pianissima
      • lucy_z Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 21:56
        Przychodzę z ciekawości!;)))
        Czy kicia ma już imię??? Że to kobietka to jakoś mi się tak wydawało, bo któż
        by inny potrafił tak mężczyznę wykołować i usidlić???;))
        To dzisiaj miała być wizyta u lekarza??? I co, i co???
        Jeszcze porada! To jest jeszcze maleństwo to nie radzę dawać tak od razu mięsa
        czy ryby. Są puszeczki dla juniora i to wystarcza! Później można wprowadzać coś
        innego!
        Kwiaty, o ile są w doniczkach, proszę gdzieś wynieść na jakiś czas;)
        Dobrze, że Pan jest nocnym Markiem, bo kotek też:) W dzień możecie sobie
        odespać;)
        I jeszcze takie pytanie??? Co miał na myśli poprzedni forumowicz pisząc o
        Panu "kontrowersyjny"????? Trzeba będzie Pana jakoś bronić!;)))
        Występująca gościnnie na tym forum!;)
        • eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 22:01
          Ciekawość to pierwszy stopien do piekła, droga Lucy :-))
          Kotka chyba jeszcze nie ma imienia. Dzisiaj miała byc u weterynarza, powinna
          być relacja. Jesli chodzi o obrone, to pan_laga świetnie sobie radzi sam, ale
          oczywiście kazda pomoc wskazana :-))
          pozdrowienia :-)
          • lucy_z Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 22:18
            eela napisała:

            > Ciekawość to pierwszy stopien do piekła, droga Lucy :-))
            :-)

            Elu, może tam nie trafię????? ;)))
            Mówisz, że Pan Laga sobie sam radzi??? Ja tak tylko, tak na wszelki wypadek:))

            Coś mi moje imię zjadło! Acha, Elu! Wczoraj Ci odpowiedziałam na ostatni Twój
            post, jeszcze go widziałam osobiście i gdzieś przepadł:((( Może błądzi po
            forach??????;))
            • eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 22:44
              lucy_z napisała:

              > eela napisała:
              >
              > > Ciekawość to pierwszy stopien do piekła, droga Lucy :-))
              > :-)
              >
              > Elu, może tam nie trafię????? ;)))

              Chciałabys do nieba? W piekle na pewno ciekawiej :-)

              >
              > Coś mi moje imię zjadło! Acha, Elu! Wczoraj Ci odpowiedziałam na ostatni
              Twój
              >
              > post, jeszcze go widziałam osobiście i gdzieś przepadł:((( Może błądzi po
              > forach??????;))

              Jesli Cie wylogowało w trakcie pisania, to być może, ze bładzi. Przejrze
              wyszukiwarką, może go znajdę. ;-)
              • pan_laga co powiedział weterynarz.......................... 24.08.02, 22:51

                witajta kociarze,
                zatem dziś skoczyliśmy w trojkę do weterynarza. na rano umówiłem kota ze
                znajomą kobietą mając na względzie fakt, ze kobiety są delikatniejsze i moze w
                rękach innej babki, ta moja laseczka nie bedzie tak prostestowac. bo jednak to
                dopiero wczoraj, jak pierwszy raz została wygłaskana przez człowieka, ale cały
                czas i tak ma jeszcze tendencję do chowania się do skrytek. na noc wlazła do
                uchylonej szafy w holu. gdy przyszła moja znajoma, wysłupała dzieciaka z tej
                szafy i przez jakiś czas głaskała, przytulała, aż mała stala się całkiem
                spokojna. na dworze ozywiła się, ale nie próbowala wyrywać. u weterynarza był
                pies, któremu wyrywano ząb, a po nim weszliśmy do  my. mała mnie zadziwiła, bo
                na stole do macania przyprowadzanych zwierzaków była grzeczna. ani nie chciała
                prysnąć w długą, ani też nie zrobiła z siebie jakiegoś tchórza z podkulonym
                ogonem. spokojna, pozwoliła sobie zmierzyć temperaturę, obejrzeć zęby /tj.
                maleńkie ząbidełka zaledwie/, zakropić oczy, wpakować do ryja pastę
                przeciwrobaczą, obmacać pyszczydło, brzuch, całą sierść. doktor stwierdził, ze
                moze taka spokojna, bo na tym stole wiekszość zwierzaków dostaje, ponoć, u
                niego jakiegoś olśnienia i zachowują sie tak, jakby wiedziały, ze przychodzą tu
                dla swego dobra. moze to i prawda, bo ten pudel, co to mu przed nami zęba
                wyrywali, darł się trochę przy wyrywaniu, ale potem nie sprawiał wrażenia
                obrażonego na pana doktora i łypał nań ślipiami całkiem życzliwie. no a moja
                kiciuszyca zostala oceniona jako czysta, bez pcheł, co dziwne, zważywszy na jej
                pochodzenie i nawet co do wagi /bo była też ważona i smiesznie wyglądała w tej
                misce/, nie było zastrzeżeń takich wielkich, choć mnie się toto takie chude
                wydaje. waży póltora kilo /- ale olbrzymka - chle, chle - grubiańsko zarechotał
                pan laga/ i ma około 2,5 mies. - czyli , nawet ja, jełop koci, odgadłem jej
                wiek. no ale to dlatego, ze sobie z psami porównałem. doktor pochwalil jeszcze
                jej ryjek. rzekł, ze dziewuszyna ma ładnie umaszczony i powiedział był,ze
                powinna pić mleko póki kości rosną, a potem,  jesli bedzie tolerować, to niech
                pije, a jak nie, to nie. kazał przyjść we wtorek - kiciucha bedzie miała
                pierwsze szczepienia i załozoną własną książeczkę. a za miesiąc jeszcze jedna
                porcja przeciw robakom. caly czas była tam ta dziewczyna moja do pomocy z tym
                kotem, ale potem tak mi sie podobało, ze dzieciak się po męsku spisuje, ze do
                wagi sam ja wpakowałem, a gdy do domu przyszlismy, polozyłem ją na sofie przed
                telewizorem i bardzo jej sie podobało, bo było łyżwiarstwo figurowe i ruszała
                głowiną w te stronę ekrenu, gdzie łyżwiarze śmigali.a potem sam się uwaliłem
                koło niej z gazetami, a mała właczyła motor. NIESAMOWITE ! takie półtora kilo
                potrafi odśpiewywać mruczanki tak, ze , jeśli jest cicho, słychac toto w całym
                domu.a potem zasnęła i robiła dokładnie tak, jak opisywaliście : sofa szeroka,
                a kićka coraz bardziej w moja stronę pełzła we śnie. ja się przesuwałem, ona
                też tak, by mnie dotykac tym swoim `obfitym` ciałkiem.
                trzy razy ją przekładałem na drugą stronę naszego legowiska i trzy razy
                podczołgiwała sie kolo mnie. najśmieszniejsze to to w niej, ze jest teraz do
                polowy oswojona i jak się ja weźmie do głaskania, to całkiem się rozkleja, ale
                gdy gdzies tam biega, to często zapomina, że już porzuciła życie dzikuski i
                znów ucieka, gdy się do niej blisko podejdzie. tak, jak pisałem jednak,
                prowadzi ona głownie, tak, jak ja, życie nocne i wtedy wyprawia cuda i ma
                pomysły niezwyklych wycieczek pod-, za-, na-, miedzymeblowych.
                ale je wciąż mało, wg mnie, choć i tak więcej, niż pierwszego dnia czy wczoraj.
                i to by było na tyle
                amen
                pan laga
                /weterynarze w w-wie bardzo tani.........................................../
                • eela Re: co powiedział weterynarz..................... 24.08.02, 23:58
                  No to dobrze, ze kicia zdrowa i niezapchlona. To ostatnie to az dziwne, biorąc
                  pod uwage pochodzenie. Pewnie po trochu przyzwyczai się do innego jedzenia.
                  Widzę, że Cię kociak zawojował. Jeszcze troche i bedziecie spac razem w jednym
                  łóżku. :-)
        • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 23:08
          lucy_z napisała:

          > Przychodzę z ciekawości!;)))
          > Czy kicia ma już imię??? Że to kobietka to jakoś mi się tak wydawało, bo któż
          > by inny potrafił tak mężczyznę wykołować i usidlić???;))
          > To dzisiaj miała być wizyta u lekarza??? I co, i co???
          > Jeszcze porada! To jest jeszcze maleństwo to nie radzę dawać tak od razu
          mięsa
          > czy ryby. Są puszeczki dla juniora i to wystarcza! Później można wprowadzać
          coś
          >
          > innego!
          > Kwiaty, o ile są w doniczkach, proszę gdzieś wynieść na jakiś czas;)
          > Dobrze, że Pan jest nocnym Markiem, bo kotek też:) W dzień możecie sobie
          > odespać;)
          > I jeszcze takie pytanie??? Co miał na myśli poprzedni forumowicz pisząc o
          > Panu "kontrowersyjny"????? Trzeba będzie Pana jakoś bronić!;)))
          > Występująca gościnnie na tym forum!;)
          >
          • lucy_z Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 23:27
            pan_laga napisał:


            > /to od kiedy z tym mięsem mozna startować ? ona tak mało je. tylko to suche
            > lubi. aaaaa...i imienia to nie ma wciąż...................../

            Ja w tym samym wieku znalazłam sierotkę, tyle że ona miala apetyt. I na
            początek dawałam kaszkę ale nie chciała no to kupiłam malutką puszeczkę dla
            juniora z kurczakiem i to jej smakowało. A rzucała się np na suchą bułkę,
            widocznie tylko to biedactwo znało na dworze...Może taka puszeczka jej
            posmakuje.Ale moja była bardzo łapczywa i wszystkiego się czepiała do jedzenia.
            A później to zasiadała na stołku w kuchni i czekała, jak się jadło to i ona
            troszkę kosztowała:)) Trzeba jej może podsuwać pod pyszczek rózne smaki;)
            Jeżeli chodzi o spanie to wybrała sobie miejsce na krześle,blisko mojego
            spania! Najpierw sprawdza czy ja napewno jestem w łóżku, idąc po stole, po
            którym jej chodzić nie wolno w dzień, siada na rogu, popatrzy i idzie na swoje
            krzesełko, gdzie ma kocyk...
            Serdecznie pozdrawiam:)))
            Będę tu zaglądać z sympatią i czytać jak się kocie rozwija:)
            • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 02:09
              lucy_z napisała:

              > pan_laga napisał:
              >
              >
              > > /to od kiedy z tym mięsem mozna startować ? ona tak mało je. tylko to such
              > e
              > > lubi. aaaaa...i imienia to nie ma wciąż...................../
              >
              > Ja w tym samym wieku znalazłam sierotkę, tyle że ona miala apetyt. I na
              > początek dawałam kaszkę ale nie chciała no to kupiłam malutką puszeczkę dla
              > juniora z kurczakiem i to jej smakowało. A rzucała się np na suchą bułkę,
              > widocznie tylko to biedactwo znało na dworze...Może taka puszeczka jej
              > posmakuje.Ale moja była bardzo łapczywa i wszystkiego się czepiała do
              jedzenia.
              > A później to zasiadała na stołku w kuchni i czekała, jak się jadło to i ona
              > troszkę kosztowała:)) Trzeba jej może podsuwać pod pyszczek rózne smaki;)
              > Jeżeli chodzi o spanie to wybrała sobie miejsce na krześle,blisko mojego
              > spania! Najpierw sprawdza czy ja napewno jestem w łóżku, idąc po stole, po
              > którym jej chodzić nie wolno w dzień, siada na rogu, popatrzy i idzie na
              swoje
              > krzesełko, gdzie ma kocyk...
              > Serdecznie pozdrawiam:)))
              > Będę tu zaglądać z sympatią i czytać jak się kocie rozwija:)
              >
              >
        • Gość: pianissima Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.ipt.aol.com 24.08.02, 23:11
          Anim myslala atakowac pana_lage. Tez naleze do oczarowanych ta historyja w
          niemal 200 aktach spisana. Jakkolwiek przyznaje, ze zanim napisala tych kilka
          slow, czesto zagladalam na forum. I sporo tu bylo sprzeczek i ostrych wymian
          postow - stad kontrowersyjny. Mam nadzieje, ze nie urazony :-).
          pianissima (wielka wielbicielka kotow)
          • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 00:02
            Gość portalu: pianissima napisał(a):

            > Anim myslala atakowac pana_lage. Tez naleze do oczarowanych ta historyja w
            > niemal 200 aktach spisana. Jakkolwiek przyznaje, ze zanim napisala tych kilka
            > slow, czesto zagladalam na forum. I sporo tu bylo sprzeczek i ostrych wymian
            > postow - stad kontrowersyjny. Mam nadzieje, ze nie urazony :-).

            absolutnie nie. taż nie ma o co. a sprzeczki, czasem, dodają pieprzu, gdy
            zawiewa nudą...............


            > pianissima (wielka wielbicielka kotow)

            pan laga /wielbiciel psów i taki, co glupio się czuje, gdy jedna smarkula kocia
            kładzie sie przy nim i mruczy jak wariatka/
            • Gość: pianissima Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.ipt.aol.com 25.08.02, 00:19
              pan laga /wielbiciel psów i taki, co glupio się czuje, gdy jedna smarkula
              kocia kładzie sie przy nim i mruczy jak wariatka/

              Oj, zazdroszcze baaaardzo :-)
              pianissima
              • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 02:03
                Gość portalu: pianissima napisał(a):

                > pan laga /wielbiciel psów i taki, co glupio się czuje, gdy jedna smarkula
                > kocia kładzie sie przy nim i mruczy jak wariatka/
                >
                > Oj, zazdroszcze baaaardzo :-)
                > pianissima

                mnie czy tej smarkuli małej ?
                pan laga
      • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 02:29
        pianissima napisała:

        > Mhmmm, watek przesympatyczny i przezabawny. A mnie sie najbardziej podoba, ze
        > skadinad kontrowersyjny na tym forum pan_laga zyskal grono zwolennikow.
        > Pojawily sie juz nawet zawoalowane pytania o narzeczona/zone/przyjaciolke.
        > Prosze, ile moze jedna kocina ;-)
        > pianissima

        zwolenników zyskała pewniej ta smarkata. ale to dobrze. jej potrzebne wsparcie,
        a laga to sobie radzi sam. może tylko z kotami słabiej troszkę, niźli z czem
        innym.....................
        pozdrawiam
        pan laga
    • Gość: ZORA Nareszcie coś optymistycznego IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 24.08.02, 23:08
      Otarłam łzy rozbawienia i rozczulenia...
      Sama mam psa (bokser) i kota (rudy marmur, wycięty), zresztą koty były ze mną
      od zawsze... moja kotka, już niestety biegająca po wiecznie zielonych, ciepłych
      i suchych łowiskach, dostarczała mi wzruszeń licznych i dowodów na swoją
      indywidualność dostarczała wcale licznych. Mój pan mąż jej nie lubił, może
      dlatego, że w drodze wzajemnych antagonizmów zanieczyściła mu wnętrze butów...?
      Teraz ta moja parka, sunia i ex-kocur, zabawy dostarczają przewspaniałej, w
      ogóle zwierzęta w większej liczbie to coś zupełnie innego niż kicia/psiunio
      solo...
      na pewno radocha do potęgi

      Szczere wyrazy szacunku i sympatii dla wspaniałej osobowości o niepospolitym
      piórze

      ZORA
      • pan_laga Re: Nareszcie coś optymistycznego 25.08.02, 02:01
        Gość portalu: ZORA napisał(a):

        > Otarłam łzy rozbawienia i rozczulenia...
        > Sama mam psa (bokser) i kota (rudy marmur, wycięty), zresztą koty były ze mną
        > od zawsze... moja kotka, już niestety biegająca po wiecznie zielonych,
        ciepłych
        >
        > i suchych łowiskach, dostarczała mi wzruszeń licznych i dowodów na swoją
        > indywidualność dostarczała wcale licznych. Mój pan mąż jej nie lubił, może
        > dlatego, że w drodze wzajemnych antagonizmów zanieczyściła mu wnętrze
        butów...?
        > Teraz ta moja parka, sunia i ex-kocur, zabawy dostarczają przewspaniałej, w
        > ogóle zwierzęta w większej liczbie to coś zupełnie innego niż kicia/psiunio
        > solo...
        > na pewno radocha do potęgi
        >
        > Szczere wyrazy szacunku i sympatii dla wspaniałej osobowości o niepospolitym
        > piórze
        >
        > ZORA

        za wyrazy dziękuję. tak, tak. ja się zgadzam, ze dopiero w grupce zwierzaki
        dają radość prawdziwą. parę razy miałem w domu po 2-3 psy. gdy były trzy, bylo
        najfajniej i zadyma co rusz straszliwa. obserwowanie tych interakcji miedzy
        nimi, tych zabiegów o względy `pana` - fajne, prawda ?
        pierwszą parę psów miałem calkiem przypadkiem - jeden z ulicy i drugi z ulicy.
        jeden starszawy, mały i był juz u mnie dłuższy czas, a drugi młodziutki, wielki
        i gdy go wziąłem do domu, to wyglądał ohydnie. leżał na chodniku brudny, mokry
        - myślałem w pierwszej chwili, ze to kupa szmat. gdy toto wykąpałem - okazało
        się, ze to prawdziwy mister kundel - piękność. najbardziej bawilo mnie, gdy
        wychodziłem z nimi na spacer - nowy bardzo bał się mnie zgubić z oczu i szedł
        ze mną krok w krok nosem co chwila sprawdzając przez dotyk mej dłoni czy ja to
        ja. a ten mały, to oprych był i dziwkarz. tylko czyhał zawsze, by się urwać z
        chaty i skoczyć gdziesz na jakieś intymne spotkanko. ale wyglądało na to, ze
        nowy zrozumiał na czym polegają moje kłopoty z tym tetrykiem erotomanem i gdy
        tamten się wypuszczał gdzies dalej, to nowy zaganial go do mnie tak,jak psy
        pasterskie zaganiają owce. kapitalnie to wyglądało. ten nowy zresztą wyglądał
        trochę jak taki pasterski pies. ech.........to były czasy. zora, jak mi w tej w-
        wie psów brakuje ! a tu trafia się, miast psa, małe, chude
        kociątko................ ale ma ono swój urok. musze przyznac. przed chwilą
        wspięło się toto na meble , by sięgnąc dzwonków wiszących na ścianie i zaczęło
        wygrywac na nich melodyjkę. cóż to za smiesznota mala..............
        kłaniam'
        pan laga
    • Gość: redd Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.pl 24.08.02, 23:58
      - Kocham Pana, Panie_Lago!
      - A, paszła mi ....

      Tak serio, to Panie_Lago imię konieczne jest! Wypisać propozycje na kartce,
      dopasować i używać. Najlepsze takie modyfikowalne (na plus i na minus w
      zależności od oceny z zachowania). Moja 3-miesięczna pierdółka oficjalnie
      Nesca (bo kawowa), jak grzeczna to Niesiątko, a jak broi to "Nesquik parszywy -
      dam cię małym dzieciom, jak zjedzą, to urosną".
      :-)
      • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 01:46
        Gość portalu: redd napisał(a):

        > - Kocham Pana, Panie_Lago!
        > - A, paszła mi ....
        >
        > Tak serio, to Panie_Lago imię konieczne jest! Wypisać propozycje na kartce,
        > dopasować i używać. Najlepsze takie modyfikowalne (na plus i na minus w
        > zależności od oceny z zachowania). Moja 3-miesięczna pierdółka oficjalnie
        > Nesca (bo kawowa), jak grzeczna to Niesiątko, a jak broi to "Nesquik parszywy
        -
        > dam cię małym dzieciom, jak zjedzą, to urosną".
        > :-)

        znam to. właśnie o to chodzi, ze ja muszę zobaczyć co do tej małej pasuje.
        i ja też mam tendencje do przeinaczania imion - pewien młody mój pies miał na
        imię don giuseppe , a zwałem go :pepi, pepito, pepitek, pepino..........
        /ale czemu zaraz `paszła mi ?!`................../
        amen
        pan laga
        • Gość: redd Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.pl 25.08.02, 11:50
          pan_laga napisał:

          > /ale czemu zaraz `paszła mi ?!`................../

          A tak mi się skojarzyło z "Kocham pana, panie Sułku ..."

          • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 02:58
            Gość portalu: redd napisał(a):

            > pan_laga napisał:
            >
            > > /ale czemu zaraz `paszła mi ?!`................../
            >
            > A tak mi się skojarzyło z "Kocham pana, panie Sułku ..."
            >

            faktycznie. ale Ty wszak nie eliza wiecznie niedoceniana.............
            pan laga
    • Gość: Samanta Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 25.08.02, 05:50
      Czesc widze ze spicie pan_laga chyba tez i mam nadzieje ze go 1,5 kg kosci nie
      wciagnelo do siebie pod lozko?
      Cholera takie fajne to forum o kotku i boje sie ze sie urwie kiedys a to
      najlepszy serial jaki widzialam bo na innych watkach siedza ZAGRYZAKOWIE i
      sie tam gryza a tu ich prosto i z mostu nasza kicia wygryzie i spieprzaja w
      mysie dziury.
      No - zostalo nam jeszcze imie dla pani domu (pan_laga ma wolny wybor i moze
      nazwac to to okulary albo drzwi ale ja proponuje Kleopatra (podobno wyglada
      jak egipcjanka) moze byc Hiacynt ( he he moze lepiej nie?) a w ogole to lubie
      ludzkie imiona dla swoich zwierzakow jak Sabina Amanda Samanta Anastazja
      Maryla itp itd ...
      Moga tez byc imiona sytuacyjne jak Zaraza Kopciuszek (Cindirella) Princess(a)
      Pani, Dama ,Klawiatura ,Krowka ,Vodka ( w zaleznoci co lubicie wypic) itp itd
      chyba to wielka chwila wybieranie wlasciwego imienia wiec nie chce jej
      zaklocac i sie narzucac a co powiem to tylko nie lubie takich prozaikow jak
      Kicia Mruczek AS Latka .....wierze w pana inwencje tworcza !!!
      Czesc ide spac a jutro sie dowiem IMIE KOTA ...mam nadzieje
      • Gość: viva Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.interserv.net.pl / 192.168.2.* 25.08.02, 14:23
        Podziwiamy serial o warszawskim kocie i jego protektorkach oraz Opiekunie. U
        nas w Krakowie podstępne są nie tylko staruszki, ale i same koty.
        Jadąc w niedzielę w starannie wybranym celu i kierunku zobaczyliśmy jak COŚ
        wlecze się przez dziesięciometrowej szerokości jezdnię. Za wolno na kota, za
        duże na mysz. A jednak! Kot! Szybko zatrzymalismy samochód i przenieśliśmy
        zwierzę na pobocze. Bieda z nędzą! Małe (kilkutygodniowe), nie miauczało, tylko
        zachryple piszczało i uparcie wracało na jezdnię... Cóż było zrobić. Z prawej
        strony krzaki, z lewej ogrodzenie fabryczne, znów wlezie na jezdnię.
        Zawróciliśmy do domu już z kotem, ekspresowo dalismy mleka i piasek i
        pojechaliśmy w swoja drogę. Po drodze ustaliliśmy, że do schroniska.
        Ustaliliśmy adres schroniska. Oddajemy, nie ma mowy, nie damy wrobić się w
        kota. A kot nie umie pić ze spodeczka (sic!), s... i sika gdzie popadło, ma
        biegunkę... Ale jaki miły, mruczy jak stary, siedzi na ramieniu i razem
        komputerujemy... No i mamy tydzień kota. Nauczył się higieny, jada whiskasy,
        mruczy czarownie... I nawet argument, że blok odpada, bo za tydzień
        przeprowadzka do domu. Wiedział skubany, kiedy się znaleźć!! I jak owinąć nas
        dookoła pazura.
        P.S. Śpi właśnie na naszym najnowszym ukochanym radiu z cd! Szczyty! Ale
        myslicie, że ktoś go ruszy?..
        • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 02:25
          Gość portalu: viva napisał(a):

          > Podziwiamy serial o warszawskim kocie i jego protektorkach oraz Opiekunie. U
          > nas w Krakowie podstępne są nie tylko staruszki, ale i same koty.
          > Jadąc w niedzielę w starannie wybranym celu i kierunku zobaczyliśmy jak COŚ
          > wlecze się przez dziesięciometrowej szerokości jezdnię. Za wolno na kota, za
          > duże na mysz. A jednak! Kot! Szybko zatrzymalismy samochód i przenieśliśmy
          > zwierzę na pobocze. Bieda z nędzą! Małe (kilkutygodniowe), nie miauczało,
          tylko
          >
          > zachryple piszczało i uparcie wracało na jezdnię... Cóż było zrobić. Z prawej
          > strony krzaki, z lewej ogrodzenie fabryczne, znów wlezie na jezdnię.
          > Zawróciliśmy do domu już z kotem, ekspresowo dalismy mleka i piasek i
          > pojechaliśmy w swoja drogę. Po drodze ustaliliśmy, że do schroniska.
          > Ustaliliśmy adres schroniska. Oddajemy, nie ma mowy, nie damy wrobić się w
          > kota. A kot nie umie pić ze spodeczka (sic!), s... i sika gdzie popadło, ma
          > biegunkę... Ale jaki miły, mruczy jak stary, siedzi na ramieniu i razem
          > komputerujemy... No i mamy tydzień kota. Nauczył się higieny, jada whiskasy,
          > mruczy czarownie... I nawet argument, że blok odpada, bo za tydzień
          > przeprowadzka do domu. Wiedział skubany, kiedy się znaleźć!! I jak owinąć nas
          > dookoła pazura.
          > P.S. Śpi właśnie na naszym najnowszym ukochanym radiu z cd! Szczyty! Ale
          > myslicie, że ktoś go ruszy?..

          no to widzę, ze jedziem na tym samym wózku. a to Twoje to dziewuszka czy facet ?
          je ładnie ? bo moja za mało je. no i doktor rzekł był, ze ma mleko pić, serki
          biale jeść - wiesz - wapno, przynajmniej póki kości jej rosną. a ona mleka
          ledwie chlipnie, sera ledwie liźnie. sucha karma tylko idzie i dzis tu
          kupiliśmy jej tatara z wołowiny - jak mi tutejsze laseczki doradzały, no i to
          też zeżarła.
          a Twój chował się w domu po kątach ? bo ta ciągle jeszcze w tajne skryjby włazi
          swoje.
          pozdrawiam gorąco piękny kraków i Ciebie, jak ja, w kociej niewoli
          amen
          pan laga
      • pan_laga imię wybierają forumowicze 26.08.02, 02:08
        Gość portalu: Samanta napisał(a):

        > Czesc widze ze spicie pan_laga chyba tez i mam nadzieje ze go 1,5 kg kosci
        nie
        > wciagnelo do siebie pod lozko?
        > Cholera takie fajne to forum o kotku i boje sie ze sie urwie kiedys a to
        > najlepszy serial jaki widzialam bo na innych watkach siedza ZAGRYZAKOWIE i
        > sie tam gryza a tu ich prosto i z mostu nasza kicia wygryzie i spieprzaja w
        > mysie dziury.
        > No - zostalo nam jeszcze imie dla pani domu (pan_laga ma wolny wybor i moze
        > nazwac to to okulary albo drzwi ale ja proponuje Kleopatra (podobno wyglada
        > jak egipcjanka) moze byc Hiacynt ( he he moze lepiej nie?) a w ogole to
        lubie
        > ludzkie imiona dla swoich zwierzakow jak Sabina Amanda Samanta Anastazja
        > Maryla itp itd ...
        > Moga tez byc imiona sytuacyjne jak Zaraza Kopciuszek (Cindirella) Princess(a)
        > Pani, Dama ,Klawiatura ,Krowka ,Vodka ( w zaleznoci co lubicie wypic) itp
        itd
        > chyba to wielka chwila wybieranie wlasciwego imienia wiec nie chce jej
        > zaklocac i sie narzucac a co powiem to tylko nie lubie takich prozaikow jak
        > Kicia Mruczek AS Latka .....wierze w pana inwencje tworcza !!!
        > Czesc ide spac a jutro sie dowiem IMIE KOTA ...mam nadzieje

        obśmiałem się. masz duzo wyobraźni. a ja zawsze miałem problemy z procesami
        decyzyjnymi. im więcej dobrych propozycji tu i w wątku d.z.-a , tym większy
        klopot dla mnie z wyborem. niniejszym powierzam nie tylko proponowanie, ale też
        ostateczny wybór imienia forumowiczom, ktorzy wsparliście mnie w niedoli
        przyciśniętego do muru przez kociaka i cztery sprawne staruszki.
        amen
        pan laga
        /też lubię ludzkie imiona, lubię smieszne i takie, by mozna z nimi wyczyniac
        cuda zdrabniające i `zgrubiające`./
        • Gość: goonia imie dla kotki IP: *.proxy.aol.com 29.08.02, 19:41
          pan_laga napisał:

          > Gość portalu: Samanta napisał(a):
          >
          > > Czesc widze ze spicie pan_laga chyba tez i mam nadzieje ze go 1,5 kg kosci
          >
          > nie
          > > wciagnelo do siebie pod lozko?
          > > Cholera takie fajne to forum o kotku i boje sie ze sie urwie kiedys a to
          > > najlepszy serial jaki widzialam bo na innych watkach siedza ZAGRYZAKOWIE
          > i
          > > sie tam gryza a tu ich prosto i z mostu nasza kicia wygryzie i spieprzaja
          > w
          > > mysie dziury.
          > > No - zostalo nam jeszcze imie dla pani domu (pan_laga ma wolny wybor i moz
          > e
          > > nazwac to to okulary albo drzwi ale ja proponuje Kleopatra (podobno wygla
          > da
          > > jak egipcjanka) moze byc Hiacynt ( he he moze lepiej nie?) a w ogole to
          > lubie
          > > ludzkie imiona dla swoich zwierzakow jak Sabina Amanda Samanta Anastazja
          >
          > > Maryla itp itd ...
          > > Moga tez byc imiona sytuacyjne jak Zaraza Kopciuszek (Cindirella) Princes
          > s(a)
          > > Pani, Dama ,Klawiatura ,Krowka ,Vodka ( w zaleznoci co lubicie wypic) itp
          > itd
          > > chyba to wielka chwila wybieranie wlasciwego imienia wiec nie chce jej
          > > zaklocac i sie narzucac a co powiem to tylko nie lubie takich prozaikow j
          > ak
          > > Kicia Mruczek AS Latka .....wierze w pana inwencje tworcza !!!
          > > Czesc ide spac a jutro sie dowiem IMIE KOTA ...mam nadzieje
          >
          > obśmiałem się. masz duzo wyobraźni. a ja zawsze miałem problemy z procesami
          > decyzyjnymi. im więcej dobrych propozycji tu i w wątku d.z.-a , tym większy
          > klopot dla mnie z wyborem. niniejszym powierzam nie tylko proponowanie, ale
          też
          >
          > ostateczny wybór imienia forumowiczom, ktorzy wsparliście mnie w niedoli
          > przyciśniętego do muru przez kociaka i cztery sprawne staruszki.
          > amen
          > pan laga
          > /też lubię ludzkie imiona, lubię smieszne i takie, by mozna z nimi wyczyniac
          > cuda zdrabniające i `zgrubiające`./

          Panie Lago
          Ja proponuje Lagusia. Niech bedzie rodzinnie.
          Pozdrawiam
    • Gość: e._ Kot i pies i coś jeszcze IP: *.chello.pl 25.08.02, 07:10
      Nie śpię bo się martwię a mam czym.
      Ale nie o tym chciałam pisać, tylko o domu naszym gdzie był roczny kotek
      (panienka) i zjawił się trzymiesięczny piesek (też panienka). Spotkanie i
      pierwsze trzy miesiące pod jednym dachem odbyły się na naszej działce, gdzie
      przenosimy się na lato, bo dom wielki, teren jeszcze większy i okolica piękna.
      Kocurka nasza to uwielbia, drzew, płotów i myszy ma pod dostatkiem, po prostu
      raj.
      I do tego raju raptem pewnego czerwcowego dnia przywieźlismy z Warszawy
      przerażone małe wyżłowate, świeżo porwane z rodzinnego gniazda; czułam się
      podle i parszywie wywożąc toto od matki i rodzeństwa, ale nie było rady -
      chcieliśmy mieć psa. I to właśnie takiego.
      Kot był na swoim terenie, u siebie, a pies, choć szczeniak, był większy od kota
      ale był intruzem i od razu musiał poznać swoje miejsce w stadzie, kot tego
      osobiście dopilnował.
      W efekcie pies chodził za kotem jak za panią matką, biegał wszędzie za nim w
      bezpiecznej odległości, towarzyszył, ku udręce kota, w polowaniach, nudził sie
      i wylegiwał kiedy kot to robił, przeżywał okropne chwile kiedy kot zwiewał na
      drzewo i tam sobie siedział, a pies nie dawał rady, mimo wysiłków!
      A kiedy na piaszczystej, wygrzanej słońcem łysince pod brzozami kot zajadał
      upolowaną myszkę (przyznaję ze skruchą, ze robił to często, kilka razy
      dziennie), szczeniak siedział grzecznie na skraju ciepłego piasku i czekał
      kiedy kot skończy, wyraźnie sugerując, że jemu też się należy dola z tego
      polowania. Bo i łowić myszy sie uczył od kota z zapałem, ale że toto młode,
      niezdarne i jeszcze głupie, to jeśli złapał nawet czasem jaką (co się niekiedy
      zdarzało) to chyba tylko taką, która uciekając przed nim przewróciła się ze
      śmiechu. A kiedy złapał, nie posiadał się ze szczęścia i wprost nie wiedział,
      co z nią zrobić, więc obśliniwszy ją z tej uciechy wypuszczał z pyska, a ledwie
      dysząca, szczęśliwa mysz śmigała pędem w trawę. Pies dziwił sie niezmiernie bo
      zazwyczaj jedzenie przed nim nie zwiewało, kot patrzył na niego z politowaniem,
      a my mielismy niezłą zabawę.

      Kot i pies w jednym domu to sympatyczny pomysł, jednak z moich do świadczeń
      wynika, że jeśli pojawia się najpierw kot, a najlepiej kotka, to łatwiej im
      ustalić raz na zawsze prawidłowe stosunki rodzinne.

      Wracam jeszcze do imienia - o ile wiem, przy wypisywaniu książeczki dla kota
      wpisuje się tam jego/jej imię. Dobrze by było, żebyś coś do wtorku postanowił.
      Nieustannie zainteresowana -
      e.
      • Gość: alka Re: IP: *.oc.oc.cox.net 25.08.02, 09:30
        O rany, ale sie zakotkowalam! Wszystkie wpisy przeczytalam za jednym zamachem!
        Niezle.

        Temat znam z tzw. zycia bo mam ich trzech. Trzech kocich facetow. Albo
        przynajmniej za takich pragnace uchodzic, choc jeden z nich zdecydowanie
        bezpodstawnie. A reszta tez jakby nie za bardzo...
        Kazdy to osobna historia.


        Goldie, pomaranczowy pers - ktory pojawil sie u nas po smierci poprzedniej
        wlascicielki - starej pani, dla ktorej byl ksieciem perskim. Holubiony,
        codziennie szczotkowany i karmiony przysmaczkami. To se ne vrati..

        Ma on teraz u nas, co prawda, dach i utrzymanie, ale juz o pieszczoty musialby
        konkurowac z dwoma kolejnymi kocimi nabytkami, rzecz przeciez u ksiazat krwi
        niedopuszczalna. To sie po nim nie pokaze! Chocby pekl!

        Niestety, to nie wszystkie jego zmartwienia.
        Pozbawiony klejnotow rodowych, prawdopodobnie we wczesnym dziecinstwie. A to
        pikus w porownaniu z innym swinstwem, ktorego muzrobiono, tez za mlodu
        • pan_laga Re: 26.08.02, 03:07
          Gość portalu: alka napisał(a):

          > O rany, ale sie zakotkowalam! Wszystkie wpisy przeczytalam za jednym
          zamachem!
          > Niezle.
          >
          > Temat znam z tzw. zycia bo mam ich trzech. Trzech kocich facetow. Albo
          > przynajmniej za takich pragnace uchodzic, choc jeden z nich zdecydowanie
          > bezpodstawnie. A reszta tez jakby nie za bardzo...
          > Kazdy to osobna historia.
          >
          >
          > Goldie, pomaranczowy pers - ktory pojawil sie u nas po smierci poprzedniej
          > wlascicielki - starej pani, dla ktorej byl ksieciem perskim. Holubiony,
          > codziennie szczotkowany i karmiony przysmaczkami. To se ne vrati..
          >
          > Ma on teraz u nas, co prawda, dach i utrzymanie, ale juz o pieszczoty
          musialby
          >
          > konkurowac z dwoma kolejnymi kocimi nabytkami, rzecz przeciez u ksiazat krwi
          > niedopuszczalna. To sie po nim nie pokaze! Chocby pekl!
          >
          > Niestety, to nie wszystkie jego zmartwienia.
          > Pozbawiony klejnotow rodowych, prawdopodobnie we wczesnym dziecinstwie. A to
          > pikus w porownaniu z innym swinstwem, ktorego muzrobiono, tez za mlodu
          • Gość: alka Re: przesady swiatlo cmiace IP: *.oc.oc.cox.net 26.08.02, 04:28
            pan_laga napisał:

            >
            > to skąd piszesz - z drugiej półkuli ? koty tam między kojoty wpadają i są
            > pochłaniane naprędce ?
            > te pazury.....................- nie, no ludzie.........odciąć kotu narzędzie
            > gwałtu, ze wspomnę slodkie nazwanko niesiołowskiego stefa, i na dodatek
            wyrwać
            > pazury. horror. i taki kot, po tak wielkich krzywdach, jeszcze treny pisuje o
            > pani swej. miłość ci wszystko wybaczy ?
            > moja mała odmiaukowuje wszystkim Twym facetom
            > ja dobranockowuję
            > amen
            > pan laga

            Niestety, kojoty tez ludzie, chcialoby sie powiedziec i tez maja rodziny na
            utrzymaniu. Ludzie im sie wladowali w srodek lowiska, pobudowali chalupy, tam
            gdzie niedawno jeszcze dzicz, a z czegos trzeba zyc. Przychodza do ogrodow i
            porywaja jak swoje.Bywa, ze na oczach wlascicieli.Trzeba pilnowac.

            Teraz troche zal za nieboszczka Cicka przeminal, wiec staram sie drapiezniki
            usprawiedliwic, bo przeciez nie dlatego nie jedza trawy, ze nie lubia
            zielonego...

            Jeszcze sie do snu nie sposobimy--jest dopiero troche po siodmej wieczor i koty
            pilnuja, zeby sie dobrze ogrod podlewal.
            No i tak a propos wody i napitkow kocich to w mojej krainie panuje mocne
            przekonanie, ze mleko szkodzi na kocie nerki. Ja tam nie wiem.
            Robie co moge zeby zburzyc tubylcza ciemnote. Wszystko na nic.
            Mafia weterynarzy sie zmowila i dalej mamic narod.

            A moje koty, jak sie okazuje, tez sobie to wziely do serca i pija wode. Ale
            nie zwyczjnie, z miseczki tylko, jak to u nich, z fantazja.
            Skad im sie biora te pomysly--nie wiem. Bo micha z woda stoi we wlasciwym
            miejscu.
            Perski rudzielec TYLKO ze specjalnej,ludzkiej szklaneczki postawionej w
            lazience, tiger--TYLKO bezposrednio z kranu z TYLKO tej a nie innej umywalki, a
            blondyn, nieokrzesaniec - z klozetu.- Klozety ameryk. maja troche inny fason
            niz europejskie, sa stale wypelnione do polowy muszli,woda.

            Acha, a wracajac do nielubianego tematu na 's',melduje,ze daje sie nam we znaki
            silna presja idaca od kol kotolubnych, na wykonywanie tejze (na 's'). Powoluja
            sie, byc moze nie bez racji, na los potencjalnego, niekontrolowany przychowku,
            ktory tak, czy inaczej jest raczej marny. Niby to i prawda.
            Wiekszosc sasiedzkich kotow to spaslaki o lagodnym charakterze..Juz po 's'.
            Koty sa wystrachane.My tez.

            Blondyn chyba pojdzie na to 's', jak zmeznieje troche, ale tygra-karmiciela nie
            dam!
            Niech sie piekno mnozy i szerzy.I nowy genotyp--meski cyc.
            Hough!
            Kocie kiziu-miziu od nas dla Was.



            • Gość: pan_laga Re: przesady swiatlo cmiace IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:41
              to co one, te koty, za co one się mają ? z kibla woda. ze szklany. ale Wy mi tu
              rzeczy opowiadacie. mnie, posiadającego dotąd w życiu karnych psich
              podwładnych...............
              pozrowienia i wyrazy
              laga
      • karelia Re: Kot i pies i coś jeszcze 25.08.02, 09:58
        jakze to tak bez imienia? Toz toto ma dusze ludzka, pardon , kocia w sobie.
        jak toto jest takie maluskie , chude , mizerne to moze nazwac Mini?
        Jak przytyje, przybedzie jej na wadze i sie zaokragli po kocich frykasach,
        zawsze mozna zmienic na Maxi.
        Czytajac to wszystko mozna sie splkakac.......ze smiechu. Niech Pan pomysli,
        taka mala rzecz ...a cieszy;-)
        • Gość: kk Re: Kot i pies i coś jeszcze IP: *.acn.pl / 62.121.96.* 25.08.02, 16:05
          A może Szerka?
      • pan_laga Re: Kot i pies i coś jeszcze 26.08.02, 02:49
        Gość portalu: e._ napisał(a):

        > Nie śpię bo się martwię a mam czym.
        > Ale nie o tym chciałam pisać, tylko o domu naszym gdzie był roczny kotek
        > (panienka) i zjawił się trzymiesięczny piesek (też panienka). Spotkanie i
        > pierwsze trzy miesiące pod jednym dachem odbyły się na naszej działce, gdzie
        > przenosimy się na lato, bo dom wielki, teren jeszcze większy i okolica piękna.
        > Kocurka nasza to uwielbia, drzew, płotów i myszy ma pod dostatkiem, po prostu
        > raj.
        > I do tego raju raptem pewnego czerwcowego dnia przywieźlismy z Warszawy
        > przerażone małe wyżłowate, świeżo porwane z rodzinnego gniazda; czułam się
        > podle i parszywie wywożąc toto od matki i rodzeństwa, ale nie było rady -
        > chcieliśmy mieć psa. I to właśnie takiego.
        > Kot był na swoim terenie, u siebie, a pies, choć szczeniak, był większy od
        kota
        >
        > ale był intruzem i od razu musiał poznać swoje miejsce w stadzie, kot tego
        > osobiście dopilnował.
        > W efekcie pies chodził za kotem jak za panią matką, biegał wszędzie za nim w
        > bezpiecznej odległości, towarzyszył, ku udręce kota, w polowaniach, nudził
        sie
        > i wylegiwał kiedy kot to robił, przeżywał okropne chwile kiedy kot zwiewał na
        > drzewo i tam sobie siedział, a pies nie dawał rady, mimo wysiłków!
        > A kiedy na piaszczystej, wygrzanej słońcem łysince pod brzozami kot zajadał
        > upolowaną myszkę (przyznaję ze skruchą, ze robił to często, kilka razy
        > dziennie), szczeniak siedział grzecznie na skraju ciepłego piasku i czekał
        > kiedy kot skończy, wyraźnie sugerując, że jemu też się należy dola z tego
        > polowania. Bo i łowić myszy sie uczył od kota z zapałem, ale że toto młode,
        > niezdarne i jeszcze głupie, to jeśli złapał nawet czasem jaką (co się
        niekiedy
        > zdarzało) to chyba tylko taką, która uciekając przed nim przewróciła się ze
        > śmiechu. A kiedy złapał, nie posiadał się ze szczęścia i wprost nie wiedział,
        > co z nią zrobić, więc obśliniwszy ją z tej uciechy wypuszczał z pyska, a
        ledwie
        >
        > dysząca, szczęśliwa mysz śmigała pędem w trawę. Pies dziwił sie niezmiernie
        bo
        > zazwyczaj jedzenie przed nim nie zwiewało, kot patrzył na niego z
        politowaniem,
        >
        > a my mielismy niezłą zabawę.
        >
        > Kot i pies w jednym domu to sympatyczny pomysł, jednak z moich do świadczeń
        > wynika, że jeśli pojawia się najpierw kot, a najlepiej kotka, to łatwiej im
        > ustalić raz na zawsze prawidłowe stosunki rodzinne.
        >
        > Wracam jeszcze do imienia - o ile wiem, przy wypisywaniu książeczki dla kota
        > wpisuje się tam jego/jej imię. Dobrze by było, żebyś coś do wtorku
        postanowił.
        > Nieustannie zainteresowana -
        > e.

        nie spisz w niedzielę o siódmej rano, bo budzisz się wczesniej, niż bys chciała
        ? często budzisz się wcześniej, niż byś chciała ?
        a nad sprawą kota i psa, jak się zastanawiałem, to też tak pomyślałem, ze
        kolejność byłaby dobra taka, jak u Ciebie. teoretycznie pies zagraża kotu, ale
        jesli to kot jest gospodarzem domu i jest doroslejszy, to następuje równowaga,
        a nawet dominacja kota. i o to chodzi przecież. nawet jesli kot dominuje, to
        psu karku nie skręci.
        amen
        pan laga
    • malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 16:10
      Drogi Panie_Laga.

      Ja już widzę, że kociciątko zawojowało Pana na amen. Mówił Pan, że z kotem nie
      można pogadać - a jednak - dialogi prowadzicie, nawet rozumie Pan co kociczka
      do Pana mówi. Jakież to przeurocze jest.

      Co do Pana kontrowersyjności, to być może, nie wiem. Na forum jestem obecna od
      niedawna. Do tego na warszawskie zajrzałam tylko i wyłącznie dzięki Panu, i
      Pana kotce. Ale mogę śmiało powiedzieć, że ujmuje mnie Pan jeszcze jedną cechą,
      którą nie zawsze spotyka się u forumowiczów. Otóż odpowiada Pan na każdą
      wypowiedź skierowaną do Pana.

      Dlaczego jednak prowadzi Pan takie nocne życie? Chociaż właściwie co mnie to
      przeszkadza... Przecież miło jest właczyć rano komputer, zajrzeć na forum i
      poczytać sprawozdania z dnia poprzedniego, nocy całej i wszystkich wydarzeń z
      tym związanych.

      Zazdraszczam Panu posiadania kociego stworzonka. Niestety, sama nie mogę sobie
      na takowe pozwolić, gdyż Pan Mąż uczulonym jest. Przeżywałyśmy to okropnie - i
      ja i dzieciaki. Starałyśmy się chociaż podstępem stworzonko do domu sprowadzić -
      nie udawało się. Ale razu pewnego przytargały dzieciaki do domu psa. Maleństwo
      co miało do schroniska iść. Oooooo... o uczuleniu na psa nie było mowy. Został,
      chociaż Pan Mąż był oporny. I co? po roku jego przebywania w domowych
      pieleszach naszej rodziny - Pan Mąż nie powie o nim inaczej jak "mój pies" -
      jaki mądry, jaki piękny (kundel prawdziwy, mały, niekształtny, pomieszany z
      kilkoma rasami - od pudla do wilczura chyba), o mój ty... ble ble - w ten deseń.

      Podsuwam mu delikatnie ten wątek do poczytania, jest może nadzieja, że się
      przekona, że kot też może być miły i wdzięczny? Tylko co z tym cholernym
      uczuleniem? Zdążyłam się przekonać, że większość osób tutaj wypowiadających się
      ma i psa, i kota, i na pewno kolekcję innych pomniejszych stworzeń. A czy ktoś
      ma może uczulonego współdomownika?

      Pozdrowionka serdeczne
      • ireo Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 16:17
        tyle tu jest tych wpisów, ze przestalem cokolwiek jarzyc, poza faktem, ze ktos
        co i rusz proponuje panu_ladze kastracje! niewinnemu userowi forum. ludzie, jak
        tak mozna?!
        :-)
        • e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 17:24
          ireo napisał:

          > tyle tu jest tych wpisów, ze przestalem cokolwiek jarzyc, poza faktem, ze
          ktos
          > co i rusz proponuje panu_ladze kastracje! niewinnemu userowi forum. ludzie,
          jak
          >
          > tak mozna?!
          > :-)

          Kastrację proponowano kotce, jak jeszcze była kotem, ale potem, jak już została
          płcią piękną, też jej proponowano. To ona, a nie pan_laga mruczy, bawi się
          dorszem i daje sobie - z przeproszeniem - zaglądać pod ogonek.

          To tyle tytułem wyjaśnienia i skrótu znacznego.
          • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 04:33
            e._ napisała:

            > ireo napisał:
            >
            > > tyle tu jest tych wpisów, ze przestalem cokolwiek jarzyc, poza faktem, ze
            > ktos
            > > co i rusz proponuje panu_ladze kastracje! niewinnemu userowi forum. ludzie
            > ,
            > jak
            > >
            > > tak mozna?!
            > > :-)
            >
            > Kastrację proponowano kotce, jak jeszcze była kotem, ale potem, jak już
            została
            >
            > płcią piękną, też jej proponowano. To ona, a nie pan_laga mruczy, bawi się
            > dorszem i daje sobie - z przeproszeniem - zaglądać pod ogonek.
            >
            > To tyle tytułem wyjaśnienia i skrótu znacznego.

            dziękuję Elu za wyjaśnienia kto ja, a kto mała. jakkolwiek mruknąc czasem to i
            owo mogę, nawet za dorszem pouganiac się też, to jednak od kastracji mnie się
            odżegnuję i od pokazywania intymnych części raczej też bym
            wolał.................
            no tak - teraz widzę, ze kocia zabawka lezy odłogiem, a to, co od długiego
            czasu halasuje, to opakowanie z pluuuuuuuzssssssem ukradzione z kuchennej
            szafki i toczone namietnie przez te małą łobuzicę.
            laga umęczon
      • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 03:34
        malgosia35 napisała:

        > Drogi Panie_Laga.
        >
        > Ja już widzę, że kociciątko zawojowało Pana na amen. Mówił Pan, że z kotem
        nie
        > można pogadać - a jednak - dialogi prowadzicie, nawet rozumie Pan co kociczka
        > do Pana mówi. Jakież to przeurocze jest.
        >
        > Co do Pana kontrowersyjności, to być może, nie wiem. Na forum jestem obecna
        od
        > niedawna. Do tego na warszawskie zajrzałam tylko i wyłącznie dzięki Panu, i
        > Pana kotce. Ale mogę śmiało powiedzieć, że ujmuje mnie Pan jeszcze jedną
        cechą,
        >
        > którą nie zawsze spotyka się u forumowiczów. Otóż odpowiada Pan na każdą
        > wypowiedź skierowaną do Pana.
        >
        > Dlaczego jednak prowadzi Pan takie nocne życie? Chociaż właściwie co mnie to
        > przeszkadza... Przecież miło jest właczyć rano komputer, zajrzeć na forum i
        > poczytać sprawozdania z dnia poprzedniego, nocy całej i wszystkich wydarzeń z
        > tym związanych.
        >
        > Zazdraszczam Panu posiadania kociego stworzonka. Niestety, sama nie mogę
        sobie
        >
        > na takowe pozwolić, gdyż Pan Mąż uczulonym jest. Przeżywałyśmy to okropnie -
        i
        > ja i dzieciaki. Starałyśmy się chociaż podstępem stworzonko do domu
        sprowadzić
        > -
        > nie udawało się. Ale razu pewnego przytargały dzieciaki do domu psa.
        Maleństwo
        > co miało do schroniska iść. Oooooo... o uczuleniu na psa nie było mowy.
        Został,
        >
        > chociaż Pan Mąż był oporny. I co? po roku jego przebywania w domowych
        > pieleszach naszej rodziny - Pan Mąż nie powie o nim inaczej jak "mój pies" -
        > jaki mądry, jaki piękny (kundel prawdziwy, mały, niekształtny, pomieszany z
        > kilkoma rasami - od pudla do wilczura chyba), o mój ty... ble ble - w ten
        deseń
        > .
        >
        > Podsuwam mu delikatnie ten wątek do poczytania, jest może nadzieja, że się
        > przekona, że kot też może być miły i wdzięczny? Tylko co z tym cholernym
        > uczuleniem? Zdążyłam się przekonać, że większość osób tutaj wypowiadających
        się
        >
        > ma i psa, i kota, i na pewno kolekcję innych pomniejszych stworzeń. A czy
        ktoś
        > ma może uczulonego współdomownika?
        >
        > Pozdrowionka serdeczne

        staram ja się odpowiadać na posty, ale dziś już, na ten przykład, nijak nie
        mogę. duzo pracowałem w dzień odrabiając trochę czas tej małej zaprzedany.
        kinoman też ze mnie, to musialem parę kinowych zaległosci nadrobić, bo od
        września zasyp premier bedzie i do tyłu zbyt mocno być nie mogę. wracając do
        alergii - tu chyba jest gdzies forum alergia /nie ma eeli, a ona by wiedziała
        dokładnie/
        można na forum zdrowie też poszukac lub spytać. choc, jako rzekłem byłem,
        uczulenie na kota cięzkie jest do opanowania. dobrze, ze psa mąz toleruje - z
        tego, com słyszal, sierść kota silniej i częściej uczula.
        a ja dziś gmerałem w sierści tej maludy, bo wet. mówił, ze ona tak czysta, bez
        pcheł. no i sprawdzalem raz jeszcze i sie zadziwiłem - przecież to małe od
        urodzenia gdzies pod jakimis schodami zyło, potem od matuli się exodusowało i
        po cudzych ogrodach sie szwędało, spało na ziemi. a tymczasem - białe blamy jej
        sa wciąż śnieżno-białe, a skóra różwa, jak u dzieciaka małego. te koty to
        jednak czyściochy wielkie.
        pozdrawiam
        laga pan
        • malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 15:03
          Tak odbiegając odrobinę od kotka... Jaki film Pan poleca?

          Pozdrowionka
          • Gość: pan_laga ot/kina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:32
            malgosia35 napisała:

            > Tak odbiegając odrobinę od kotka... Jaki film Pan poleca?
            >
            > Pozdrowionka

            z tego, co obecnie w kinach ? nie wiem co widziałas już, czego nie, ale
            koniecznym do obejrzenia wydaje mi się byc starawe mnie czy więcej: dzień
            świra, cześc tereska, czas cyganów, amelia, przełamując fale...................
            bardzo podobały mi się też: włoski dla początkujących, plotka, piękny umysł,
            on, ona i on, ocean`s eleven, niewierna, moulin, rouge,mulholland drive,fucking
            amal, fanatyk, był sobie chłopiec, azyl.
            na pewno nie polecam tego, ma czym ostatnio byłem - e=mc kw. i smakosz. jak dla
            mnie - denko. za to, też z nowszych, włamanie na śniadanie - sympatyczne i
            kapitalna rola b.b.thortona oraz dowcip, który, choc to film amerykański, nie
            jest oparty o łubu, dubu, rzygi, wydaliny i tak dalej.
            pozdrawiam
            pan laga
            • malgosia35 Re: ot/kina 27.08.02, 07:38
              Większośc wymienionych przez Pana tytułów obejrzałam. Popieram Pana zdanie w
              tym względzie, a ponieważ wybierałam się dziś na E=mc2, to sobie odpuszczę
              kolejne "dzieło" P. Lubaszenki.

              Wobec tego miast do kina pojadę sobie na wycieczkę rowerkiem, a z powodu
              nieobecności na afiszach "Włamania na śniadanie" zafunduję sobie na
              kolacyjkę "Shreka" - raz kolejny.

              Pozdrowionka
    • Gość: U Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.gis.net 25.08.02, 22:22
      Drogi panie Laga.Czy planuje Pan napisanie ksiazki?Np:
      cos w rodzaju "Gawedy Pana Lagi".Jesl;i tak,to prosze dac
      znac na tym forum.Toc to bylaby uczta duchowa na
      deszczowe dni.

      Przy okazji-czy ma Pan cos wspolnego ze Lwowem,Wilnem?


      Serdecznie pozdrawiam.
      • malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 23:04
        A myślałam, że to już pora.. Panie_Laga... Gdzież Pan się podziewa ?????
        • Gość: Agnes Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 2.4.STABLE* / 192.168.1.* 26.08.02, 00:00
          ...z tym zagladaniem... by przekonac sie czy to dziewucha czy chlopak... to mi
          sie przypomnialo jak kiedys, zeby nie byc niedyskretnym, okreslilam plec
          patrzac uwaznie w kocia mordke (tzn. pyszczek, czyli buzie - jak go zwal tak go
          zwal...), chyba wiecie gdzie to jest... dokladnie z odwrotnej strony niz
          powinno sie patrzec...
          Kociak mial okragla buzie i w miare mila to pomyslalam, ze musi byc plcia
          piekna i dostal dziewczynskie imie...
          Po dwoch latach okazalo sie ze ocena byla malo trafna... bo to byl chlopak...
          Jednak trzeba zagladac od wlasciwej strony kota...
          Imie zostalo bo kot na inne juz nie chcial reagowac a i ja sie przyzwyczailam...
          hmmm
          • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 04:03
            chciałem sobie pogadac dzis więcej, ale już mnie czas goni, zatem tylko zeznam
            , co nastepuje:
            oswajanie jest procesem trudnym i jak wiadomo "decyzja oswojenia niesie z sobą
            ryzyko łez" - cóż - ja podjąłem, nieco przymuszonym będąc, tęż decyzję, ale, ze
            nigdy nie płaczę, to łezki mogą byc tylko kocie, jakby co.
            na razie jesteśmy z chudziną na etapie takim: ja cały czas się jej nie boję, a
            ona to się mnie boi, to nie. gdy jest rozbawiona, to za nic nie da sie dotknąc
            i poglaskac. gdy się do niej zblizam - ucieka i wlazi do skrytek ulubionych,
            ktorych ma już kilka. przedtem wciąż syczała na mnie, a dzis sykneła tylko raz.
            nie było mnie trochę w domu dziś i gdy wrócilem, wygrzebałem toto z szafy i
            przymusowo wpakowałem na sofę do głaskania oswajelniczego. ale nie chciala sie
            tulić jak wczoraj i prysnęła. dopiero drugie podejście nas zblizyło. wtuliła
            się i uruchomiła motor. ale gazet mi czytac nie zezwoliła stwierdzając, ze
            przewracanie stron ją straszy i denerwuje. po zaprzestaniu przeze mnie
            glaskania i zabraniu się za inne, niemniej pozyteczne sprawy, mała znów wróciła
            do bycia dziką kotką i zaczęła pryskac mi spod nóg. no i tak tu z nia mam.
            nastroje jej typowo kobieco chimeryczne, a i stosunek do mnie zmienny - to
            czułość, to znów przekonanie , ze trzeba uciekać, bo wszystkie dziady to świnie.
            dostala dziś w prezencie nową zabawkę - mam tez dla niej parę innych w
            zanadrzu, lącznie ze sztuczną myszą - dostanie je, gdy się znudzi tym, co
            ma.zeznaję, iż drapaków nie było i puszek dla juniora też nie, ale bedzie i
            jedno i drugie w przyszlym tygodniu.i witaminy w paście osobiście zakupilem
            oraz wołowinę, ktorą okazało się, bardzo lubi. ale żre za mało stanowczo.
            utrzymuje niezmiennnie czystość w chacie czym mi bardzo imponuje. fajna babka,
            ze po kątach nie robi. łobuzuje, biega, czai się, skacze i nawet wczoraj, chyba
            pislem już, zagrała na dzwonkach, co to na ścianie je wiszące wypatrzyła.
            no to teraz robie rząd i spadam stąd na razie
            amen
            pan laga
          • e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 06:58
            Gość portalu: Agnes napisał(a):

            > ...z tym zagladaniem... by przekonac sie czy to dziewucha czy chlopak... to
            mi
            > sie przypomnialo jak kiedys, zeby nie byc niedyskretnym, okreslilam plec
            > patrzac uwaznie w kocia mordke > Kociak mial okragla buzie i w miare mila to
            pomyslalam, ze musi byc plcia
            > piekna i dostal dziewczynskie imie...
            > Po dwoch latach okazalo sie ze ocena byla malo trafna... bo to byl chlopak...

            Osobiście znam paru chłopaków którzy mają też okrągłe buzie i miłe mordki więc
            lepiej ostrożnie z tymi troretycznymi diagnozami...
        • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 04:20
          malgosia35 napisała:

          > A myślałam, że to już pora.. Panie_Laga... Gdzież Pan się podziewa ?????

          aaaa........., `prace zlecone` odwalałem i kinomaniakowałem się.
          a teraz właśnie malucha jest w apogeum swego wariactwa i gania za zabawkami,
          papierkami i wszystkim, o sobie dziś wygrzebala w tylko jej znanych miejscach.
          a ja juz na pysk padam i ładnie się żegnam - dobranoc wszystkim. pięknego
          poniedziałku.
          amen
          pan laga
      • pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 04:15
        Gość portalu: U napisał(a):


        >
        > Przy okazji-czy ma Pan cos wspolnego ze Lwowem,Wilnem?
        >
        >
        > Serdecznie pozdrawiam.

        rodzina ze strony matki, babcia, cioteczne babki etc. pochodzą z wilna.
        a Ty masz cos wspólnego z rimini albo z san marino ?
        takze pozdrawiam
        amen
        pan laga
        • Gość: U Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.gis.net 26.08.02, 20:06
          pan_laga napisał:

          > Gość portalu: U napisał(a):
          >
          >
          > >
          > > Przy okazji-czy ma Pan cos wspolnego ze Lwowem,Wilnem?
          > >
          > >
          > > Serdecznie pozdrawiam.
          >
          > rodzina ze strony matki, babcia, cioteczne babki etc.
          pochodzą z wilna.
          > a Ty masz cos wspólnego z rimini albo z san marino ?
          > takze pozdrawiam
          > amen
          > pan laga


          A jednak moj radar dziala prawidlowo.Zapytalem,bo lubie
          ludzi stamtad.Maja jedyne w swoim rodzaju poczucie humoru
          i,jesli Polaka urodzonego w Polsce ktos uwaza za 100%
          Polaka,to oni sa 200%,Zakute Polaki.Lubie tych ludzi.

          Co do mnie,mam niejaki powiazania z San Marino,bo moja
          zona nazywa sie Maryna.Jednak San to ona nie jest.Uciekam
          sie do wielu forteli,jak Pan z tym kotem.

          Czy zna Pan moze poete z Wilna - Pana Sniezko.

          Gdy ojciec z domu szedl na wojne
          Lsnil w rogatywce Bialy Orzel
          A gdy sie zgiely szyki zbrojne
          Po klesce, zdrazie i rozbiorze
          Do domu wrocil z Ostaszkowa
          Bo reke mial od pluga twarda
          A ty mi panie.........
          Zem Ruski-mowisz mi z pogarda.


          Troche zapomnialem,ale mam gdzies ten wiersz i przekaze
          go w calosc

          Pozdrowienia.
          • Gość: pan_laga OT/ bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:37
            Gość portalu: U napisał(a):


            >
            > A jednak moj radar dziala prawidlowo.Zapytalem,bo lubie
            > ludzi stamtad.Maja jedyne w swoim rodzaju poczucie humoru
            > i,jesli Polaka urodzonego w Polsce ktos uwaza za 100%
            > Polaka,to oni sa 200%,Zakute Polaki.Lubie tych ludzi.
            >

            ale ja nie jestem z wilna. nie taki stary ze mnie dziadyga. rodzina jednak
            zasiedlała kołobrzeg i szczecin, skąd jam.

            > Co do mnie,mam niejaki powiazania z San Marino,bo moja
            > zona nazywa sie Maryna.Jednak San to ona nie jest.Uciekam
            > sie do wielu forteli,jak Pan z tym kotem.

            dobre, bo mocne.
            >
            > Czy zna Pan moze poete z Wilna - Pana Sniezko.
            >
            > Gdy ojciec z domu szedl na wojne
            > Lsnil w rogatywce Bialy Orzel
            > A gdy sie zgiely szyki zbrojne
            > Po klesce, zdrazie i rozbiorze
            > Do domu wrocil z Ostaszkowa
            > Bo reke mial od pluga twarda
            > A ty mi panie.........
            > Zem Ruski-mowisz mi z pogarda.
            >
            >
            > Troche zapomnialem,ale mam gdzies ten wiersz i przekaze
            > go w calosc
            >
            ja nie znam. babcia pewno tak. rozkochana w literaturze, miała w wilnie włoscia
            różne, w tem księgarnię.

            > Pozdrowienia.

            wyrazy
            amen
            pan laga
      • malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 07:27
        Cóż za zmiana Gościu:U - od trucia niewinnych staruszek, tudzież kotów
        (zapomniałam kolejności), po namawianie Pana_Lagi do napisania książki o
        przygodach jego... Hmmm..

        Pozdrowionka
        • Gość: anmanika sprawa kocia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.08.02, 09:41
          Bardzo dziękuję p. ladze za wyczerpującą odpowiedź w kwestii alergii która nie
          ukrywając szczerze mnie zdołowała bo nie wyobrażam sobie domu bez zwierzęcia a
          psa z racji miejsca zamieszkania posiadać w najbliższym czasie nie będę. Z
          napięciem obserwuję zmagania p. z kicią i szczerze zazdroszczę bo nie ma nic
          zabawniejszego od małej kici. I to mówi zatwardziała psiara!!!:))))
          Czy kicia nareszcie ma swoje imię? Jest to bardzo ważny element w kształceniu
          pupilki. Kot jak to kot inteligentne nad wyraz zwierzę szybko nauczy się
          reagować na nie. Czy kicia reaguje na komputer? Bo moja to od razu ładuje się
          na kolana jak tylko siadam przed ekranem a nie jest zwierzęciem "kolanowym".
          Szczerze polecam sterylizację i nie tylko dlatego, że przyjaźnię się z
          weterynarzami ale z autopsji. Sąsiadka też nie chciała sterylizować swojej kici
          ale po pół roku bezustannej ruji i ciąż urojonych skapitulowała.
          Jeżeli chodzi o żywienie to każdy kot (oczywiście) lubi coś innego, rybę
          jednakowóż należy podawać nie surową, tak zaleca horda zaprzyjaźnionych
          weterynarzy. Moje koty lubią każdy co innego. Kocur uwielbia surowe mięso, daję
          mu od czasu do czasu surowe szyjki kurczaka, chrupie je do ostatniej kosteczki.
          Kotka ma bzika na punkcie sardynek w oleju które podobno są bardzo dla kotków
          pożądane. Obydwoje lubią twarożek wiejski, mleka im nie daję bo nie piją a co
          do wątróbki wymienianej wcześniej obydwoje ją uwielbiają no i pieczonego
          kurczaka.
          Pozdrawiam p lagę i życze powodzenia i sukcesów wychowawczych
          • Gość: pan_laga Re: sprawa kocia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:47
            Gość portalu: anmanika napisał(a):

            > Bardzo dziękuję p. ladze za wyczerpującą odpowiedź w kwestii alergii która
            nie
            > ukrywając szczerze mnie zdołowała bo nie wyobrażam sobie domu bez zwierzęcia
            a
            > psa z racji miejsca zamieszkania posiadać w najbliższym czasie nie będę. Z
            > napięciem obserwuję zmagania p. z kicią i szczerze zazdroszczę bo nie ma nic
            > zabawniejszego od małej kici. I to mówi zatwardziała psiara!!!:))))
            > Czy kicia nareszcie ma swoje imię? Jest to bardzo ważny element w kształceniu
            > pupilki. Kot jak to kot inteligentne nad wyraz zwierzę szybko nauczy się
            > reagować na nie. Czy kicia reaguje na komputer? Bo moja to od razu ładuje się
            > na kolana jak tylko siadam przed ekranem a nie jest zwierzęciem "kolanowym".
            > Szczerze polecam sterylizację i nie tylko dlatego, że przyjaźnię się z
            > weterynarzami ale z autopsji. Sąsiadka też nie chciała sterylizować swojej
            kici
            >
            > ale po pół roku bezustannej ruji i ciąż urojonych skapitulowała.
            > Jeżeli chodzi o żywienie to każdy kot (oczywiście) lubi coś innego, rybę
            > jednakowóż należy podawać nie surową, tak zaleca horda zaprzyjaźnionych
            > weterynarzy. Moje koty lubią każdy co innego. Kocur uwielbia surowe mięso,
            daję
            >
            > mu od czasu do czasu surowe szyjki kurczaka, chrupie je do ostatniej
            kosteczki.
            >
            > Kotka ma bzika na punkcie sardynek w oleju które podobno są bardzo dla kotków
            > pożądane. Obydwoje lubią twarożek wiejski, mleka im nie daję bo nie piją a co
            > do wątróbki wymienianej wcześniej obydwoje ją uwielbiają no i pieczonego
            > kurczaka.
            > Pozdrawiam p lagę i życze powodzenia i sukcesów wychowawczych

            dziękuje za pozdrowienia i swoje ślę. kotka wciąż bezimienna. mało je. o rybie
            surowej mi tu powiedziano. miala i gotowaną, i smażoną,a le co do ryby, to ona
            rybami tylko gra w piłke nożna. wywleka kawalątka ryby i ją kopie po podłodze.
            z tą sterylizacją pewno pomyslę poważnie, bo mnie dreszcze łapią, gdy o tyhc
            kwikach pożądliwości kociej pomyslę. ale czy ta kicia, gdy ją się
            wysterylizuje, to nie chce się kochać ? chyba chce. przeciez sterylizacja to
            nie to samo co kastracja. bo ja nie chcialbym, by ona czerpania przyjemnosci z
            miłosci do faceta była pozbawiona..................
            pan laga
            • Gość: Alex Re: sprawa kocia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 18:53
              Gość portalu: pan_laga napisał(a):

              > z tą sterylizacją pewno pomyslę poważnie, bo mnie dreszcze łapią, gdy o tyhc
              > kwikach pożądliwości kociej pomyslę. ale czy ta kicia, gdy ją się
              > wysterylizuje, to nie chce się kochać ? chyba chce. przeciez sterylizacja to
              > nie to samo co kastracja. bo ja nie chcialbym, by ona czerpania przyjemnosci
              > z miłosci do faceta była pozbawiona..................

              Eeee, no... jakby tu powiedzieć. Dla kotki to chyba raczej nie jest przyjemność
              tylko wręcz odwrotnie. Kocurze 'narzędzie gwałtu' jest tak skonstruowane, że
              kotkę to boli. Mniej lub bardziej, ale boli.
        • Gość: U Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.gis.net 27.08.02, 02:22
          malgosia35 napisała:

          > Cóż za zmiana Gościu:U - od trucia niewinnych
          staruszek, tudzież kotów
          > (zapomniałam kolejności), po namawianie Pana_Lagi do
          napisania książki o
          > przygodach jego... Hmmm..
          >
          > Pozdrowionka



          Alez Malgosiu,ja nieczego nie musia;lem zmieniac.Takie
          rzeczy,jak moje o wytruciu staruszek mozna pisac tylko
          zartem.Tak wiec,jesli nalezysz do kregu atakujacych pana
          Lage staruszek,dodal bym,ze sa one zdolne do innych
          excessow-jak np: zamordowanie czyjegos zartu.

          W Posce czesto mawialem-ja cie zamorduje.
          Dzisiaj-I'll kill you later.Czy musze dodawac,ze to zarty?

          Mam w pracy amatora-pilota.Wzialem go kiedy pod wlos
          dziwiac sie,dlaczego lecac wyzej obserwujemy,ze
          temperatura spada,zamiast rosnac,jako ze zblizamy sie do
          slonca.I wyobraz sobie,ten gosc zaczal mi arkana
          atmosfery ziemskiej itd.
          • malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 27.08.02, 10:44
            Nie należę do grona atakujących Pana_Lagę staruszek.... nie miałam również
            zamiaru zabijać Pana żartu.

            Cóż.. odpowiadając na Pana post, zarówno jeden jak i drugi - wydawało mi się,
            że to ja starałam się żartobliwie podejść do tych wpisów. Wniosek stąd taki, że
            jak mawiają moje córki, "nie nadajemy na tych samych falach".

            Ale być może jest nadzieja, że się to zmieni?????

            Pozdrowionka
    • e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 10:54
      Ta ryba powinna być troche gotowana (bez soli itp) głównie dlatego, ze lubią w
      niej, surowej, mieszkać różne podłe psakudztwa które chętnie szkodzą takim
      maluchom jak Twój kotek. I większym też chętnie.

      Kiedyś przy kocie mojego Taty ktoś nichcący rozerwał torebkę chipsów które się
      rozsypały. Okazało się, ze kot reaguje na nie jak na walerianę, albo i lepiej.
      Przy nastepnej okazji został przyłapany na wyzeraniu cichcem solonych orzeszków
      z miseczki.
      Takie sobie kocie gusta.
      • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:58
        e._ napisała:

        > Ta ryba powinna być troche gotowana (bez soli itp) głównie dlatego, ze lubią
        w
        > niej, surowej, mieszkać różne podłe psakudztwa które chętnie szkodzą takim
        > maluchom jak Twój kotek. I większym też chętnie.
        >
        > Kiedyś przy kocie mojego Taty ktoś nichcący rozerwał torebkę chipsów które
        się
        > rozsypały. Okazało się, ze kot reaguje na nie jak na walerianę, albo i
        lepiej.
        > Przy nastepnej okazji został przyłapany na wyzeraniu cichcem solonych
        orzeszków
        >
        > z miseczki.
        > Takie sobie kocie gusta.

        była, była ta ryba gotowana bez soli, bo mi tu już mówiliście, ze taka ma być i
        tak też zleciłem dobrej kobicie, by rybę zrobiła. nasmażyła też tych ryb, a
        kicia się nimi tylko bawi. a orzeszki to też. wczoraj na stół weszła i
        podżerała.
        i wlasnie. co to jest z tą walerianą ? ja od czasu dziecięctwa, gdym tomka
        sawyera przeczytał, to zawsze chciałem kota zobaczyć w zetknięciu z walerianą.
        jak ona działa ? koty ją piją ? widziałas jak kot wariuje po niej ? to mu
        szkodzi ? /bynajmniej nie zamierzam małej walerianować, ale jakby to nie było
        szkodliwe, to moze na grubasach wypróbuję............../
        laga
    • Gość: bomba Re: Chorwacka przygoda z kotkiem IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.02, 11:02
      Swietnie napisane. Widzę, że nie tylko mnie odbiło w sprawie kota.
      Mamy z żoną wyrośnięte dziecko i myśleliśmy, że już nikim więcej nie będziemy
      musieli się opiekować jak dzieckiem.
      Ale gdzie tam !
      W zeszłym roku spędziliśmy piękny urlop w Chorwacji. I oto nagle, pod koniec
      naszego pobytu, podczas pobytu w wesołym miasteczku zobaczyliśmy Ją, czyli
      kotkę, małą, czarno - białą i zabiedzoną. Wyróżnik - ogonek długi jak Ona
      sama, piękne długie i gęste futerko.
      Po ok. godzinie wracamy do domu i stwierdzam żałośnie, patrz żono - tu przy
      wejściu był taki śliczny kotek, szkoda że sobie poszedł. Przeszliśmy ok. 10
      metrów i nagle ! Coś otarło się o moje nogi. Patrzymy, a to "nasz" Kotek.
      Idziemy dalej, a Ona za nami. Zacząłem ją wołać, a ona za nami. Zona krzyczy
      na mnie; przestań ją wołać, bo się od nas nie odczepi. A ja dyskretnie patrzę
      na Nią i obserwuję, że choć przeszliśmy już ze 200 metrów, Ona biegnie za nami
      i podpatruje na nas z ufnością. Wreszcie skrzyżowanie, a Ona wchodzi na nie.
      Samochody się zatrzymują a ludzie się śmieją. Taka królewna, zatrzymała cały
      ruch. Wołamy Ją do siebie . Biegnie jak na skrzydłach. Jak można Jej nie wziąć?
      Niesiemy tego 2 miesięcznego Kociaka, który z ufnością, mądrymi oczami w nas
      się wpatruje. Same brudne futerko, ogon i kości. Mijani ludzie patrzą na nas
      przyjaznie i podziwiają już nasze teraz cudo.
      Do kwatery mieliśmy z 3 km, ale kotka ani razu nam się nie wyrywała. Dostała
      mleczko i jedzonko co konsumowała z głośnym mruczeniem.
      Nie będę opisywał z jakimi problemami wiązała się reszta naszego pobytu w
      Chorwacji. Dość wspomnieć, że właściciel zabronił nam trzymania kotki i
      musieliśmy ją przemycać na kwaterę w plecaku na noc, a w dzień zabieraliśmy ją
      na smyczy na plażę. Potem była podróż przez trzy granice do Niemiec, bo
      aktualnie tu przebywamy. W Niemczech mieliśmy problemy z firmą wynajmującą nam
      mieszkanie - 3 miesiące trwała wymiana korespondencji, ale na skutek naszej i
      sąsiadów postawy przezwyciężyliśmy i to. Mieszkamy na parterze, wokół nas są
      ogródki, drzewa i jezioro. Kotek znika na całe godziny, ale zawsze wraca i
      tuli się do nas, nie muszę dodawać że śpi z nami i budzi np. muskając wąsikami
      nasze powieki lekko mrucząc ! Jest bardzo czysta, nigdy nie zabrudziła nam
      mieszkania, choć pozwalamy jej na wszystko. To po prostu nasze dziecko !.
      • Gość: Deine_Nahe Imie dla Kocinki IP: 212.160.90.* 26.08.02, 13:17
        Chyba sie uzaleznilam od tego watku ... :)
        Panie Laga, a moze by tak malej dac na imie Laguna, jak juz ktos wspomnial
        wieele listow przed ? Ladnie brzmi, melodyjnie, kotu by sie pewnie podobalo.

        Pozdrawiam serdecznie -
        Deine (teoretycznie wlascicielka dwoch dorodnych kotow, a w praktyce wiadomo
        kto tu kogo ma ...)
        • Gość: pan_laga Re: Imie dla Kocinki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:08
          Gość portalu: Deine_Nahe napisał(a):

          > Chyba sie uzaleznilam od tego watku ... :)
          > Panie Laga, a moze by tak malej dac na imie Laguna, jak juz ktos wspomnial
          > wieele listow przed ? Ladnie brzmi, melodyjnie, kotu by sie pewnie podobalo.
          >
          > Pozdrawiam serdecznie -
          > Deine (teoretycznie wlascicielka dwoch dorodnych kotow, a w praktyce wiadomo
          > kto tu kogo ma ...)

          laguna jest ładnie. i kleo-patra. i pani kot. i maciur kociej - choc to już
          odpada z powodu kobiecości kota. i inne. za duzo tych imion. wiele mi sie
          podoba. wybierzcie za mnie.
          laga
          • Gość: Deine_Nahe Re: Imie dla Kocinki IP: 212.160.90.* 27.08.02, 07:57
            Witam serdecznie :)
            Wzielam "O Kocie Pana_Lagi opowiesc" do domu. Rodzina mi sie zaryczala od
            smiechu, wzruszenia i wesela, bo cala zaprzedana kociemu rodzajowi bez reszty :D
            Wracajac do imienia, nie bez przyczyny sugerowalam Lagunę, pozostaje ona bowiem
            w scislym zwiazku z Panskim nickiem. Ponadto nalezy zauwazyc, ze koty
            przewaznie lubia krotkie raczej dzwieczne imiona, a kompletnie ignoruja
            dlugasne, wymyslne, pretensjonalne i dete. Mala wyglada na niezlego draniusia,
            to i imienia nie powinna miec zbyt "panciowatego". Chociaz "Łatka" tez jest
            bardzo mile ...

            Pozdrawiamy - Rozczulona do lez Rodzina i KOTY dwa /bure/
      • Gość: pan_laga Re: Chorwacka przygoda z kotkiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:15
        a papiery od weterynarza też musieliście załatwiac, by granice przejechać czy
        ukryliście kota ? swoją drogą, niezła heca. ja mialem o wiele łatwiej, ale za
        to Wy macie teraz w domu chorwata. moja babeczka to polka. warszawianka.
        jeszcze mogę doczekac się tego, iż zacznie mi wypominać, ze ja jestem
        czereśniak ze szczecina, podczas, gdy ona urodzona mieszkanka
        stolicy.................
        pozdrawiamy z małą moją
        amen
        pan laga
        • Gość: bomba Re: Chorwacka przygoda z kotkiem IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.02, 10:16
          Cześć !
          ale wątek !!!!!!!!!
          Miło mi,że zadałeś sobie trud to przeczytać.
          Znając niemiecką i austriacką pieczołowitość nie ryzykowaliśmy przejazdu bez
          papierów. O dziwo sprawdzili nas tylko Słoweńcy, ale bardzo mile.
          Zaświadczenie o szczepieniu załatwiliśmy "po polsku". Musiało być min. 14 dni
          stare. Na dłuższy pobyt nie mogliśmy sobie pozwolić, więc dogadaliśmy się z
          chorwackim weterynarzem żeby wystawił nam zaświadczenie z odpowiednią datą.Tak
          na marginesie, Niemiec pewnie by nawet nie zrozumiał o co proszę.
          Kotka zniosła podróż rewelacyjnie; spała pomiędzy zagłówkiem fotelu w
          samochodzie, a moim karkiem. Rzecz jasna,dla bezpieczeństwa, była na smyczy,
          którą trzymała moja żona i córka na zmianę. Coś jeszcze. Zeby to nasze cudo
          przewiezć przez granice oraz zapewnić odp. wyekwipowanie, wydaliśmy na wstępie
          ok 300,00 DM ! Dobrze, że nas na to było stać.
          Pozdrowionka
          Bomba
    • Gość: tete pomyślny początek :))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 11:41

      Z ogromną przyjemnością przeczytałam Pana wątek (także wielce sympatyczne posty
      w nim). Czarno-białe wychudzone (jeszcze) szczęście rozpoczęło żmudny proces
      wychowywania człowieka (czyli Pana) tak by wiedział jak należy obchodzić się z
      kotem.
      Wszystko będzie dobrze :)))) Ja także - nie znając kocich obyczajów -
      przeżywałam chwile niepokoju. Ale kot był cierpliwy.

      Wspomnienie kąpieli kota- sierotki w środku przeciwgrzybiczym - do dzisiaj mnie
      rozczula. Wystraszone oczy, chudziutka jak ołówek szyjka i wielkie uszy gacka.

      Dzisiaj to kocia pewność siebie, stąpająca ze stoickim spokojem ... chyba, że
      motyl na horyzoncie - wtedy zaczyna się polowanie.

      Rzeczywiście - najwięcej fachowych porad "kocich" - jeśli ma Pan jeszcze głód
      informacji - jest na forum Zwierzęta.

      Polecałabym książki - niektóre z nich oprócz cennych informacji na temat
      żywienia, "wychowywania", chorób - zawierają też doświadczenia "kociarzy" i
      mnóstwo humorystycznych opowieści.
      "Jak żyć z neurotycznym kotem" - to wręcz konieczna lektura dla sfrustrowanych
      właścicieli, którzy nie do końca wiedzą czy postępują z kotem właściwie.
      A takie były moje początki :)))

      Serdecznie Pana pozdrawiam i dziękuję za wspaniałą historię o spotkaniu
      Człowieka i Kota.

      :)) tete

      • Gość: mrouh marząca o kocie IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 12:51
        Pierwsze co chciałam napisać, jak doszłam do połowy
        wszystkich postów wczoraj wieczorem, to "kocham Pana,
        Panie Lago", ale mnie redd ubiegła.Ja na razie śnię i
        marzę o kocie, ale już za kilka miesięcy, dwa albo trzy,
        pójdę poszukać jakiegoś kocura,a może kocurki.Te
        wszystkie rady co z kotem trzeba robić bardzo mi się
        przydadzą, bo nie miałam ani kota ani psa ani żadnego
        zwierza i nie mam pojęcia (z powodu skromności mieszkania
        i gęstości zaludnienia rodzeństwem) jak się z nimi
        obchodzić. Teraz jeszcze nie pozwala mi gęstość
        funkcjonowania komputerów (średnio 5 na pokoik 2*3, w
        którym jeszcze żyjemy z moim Miodem, śpimy i ja trzymam
        kupę papierów i książek). Komputerów na pewno nie
        ubędzie, przypuszczam nawet że będą się rozmnażać przez
        pączkowanie, ale dla kota miejsce się znajdzie, jak nam
        się mieszkanie rozszerzy o dwa pokoje.
        Mam już totalnego bzika, kobiety mają zwyczaj myśleć o
        przyszłym dziecku, jakie to ono będzie miało śliczne małe
        rączki, ślepki, nosek, a ja tak o kocie: jak to będzie
        bosko patrzeć na niego godzinami.... Imię dla kota-pana
        już znaleźliśmy: Alienor. Dla kocury jeszcze nie
        wymyśliliśmy. Zazdroszczę Panu Kocicy, a Kocicy- Pana.
        Doczekać sie nie mogę i będę w siódmym niebie, jak już
        ten kot/ka u nas zamieszka.Nauczyłam się miauczeć, żeby
        się z nim/nią dogadać :)A Pan Panie Lago niech Pan pisze,
        to naprawdę radocha wielka czytać Pana posty.
        • Gość: bomba Re: marząca o kocie IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.02, 14:13
          Cześć
          z mojego doświadczenia wynika, że aby kotek chował się zdrowo również
          psychicznie, musi mieć trochę przestrzeni i miejsca dla siebie (koty są
          indywidualistami !!!). Nie zawsze każdy ma warunki, aby czworonożny przyjaciel
          mógł hasać sobie na wolności.Moja kotka, jak zauważyłem, bez wyjść na wolną
          przestrzen byłaby zupełnie innym, zestresowanym kotem. Przyjmuje nasze
          czułości , ale jak to kot indywidualista, potrzebuje chwili wytchnienia i
          samotności (któż z nas zresztą tego nie potrzebuje ?). Z niepokojem obserwuję
          kotkę u moich przjaciół, którzy choć posiadają spore mieszkanie, nie mają
          warunków aby ją wypuszczać na wolną przestrzeń. Dodatkowo mają dwójkę 12 i 16
          letnich dzieci, z których to młodsze wymusza na kocie pieszczoty. W rezultacie
          kotek jest zestresowany co objawia się chowaniem po kątach i dystansem wobec
          innych ludzi a także i domowników.
          Podobne doświadczenie wyniosłem z obserwacji kota u moich teściów, gdzie
          takim "pieszczochem " był mój małoletni wówczas szwagier. Kot panicznie bał
          się głaskania i wyciągniętej ręki. W obu przypadkach z rezygnacją przyjmował
          tylko "pieszczoty" najmłodszych bo i tak wiedział, że się im nie wyrwie.
          Niestety, w obu przypadkach był to powód do dumy dla rodziców, że kotek tak
          kocha ich najmłodsze pociechy.Podejrzewam, że tacy bezkrytyczni rodzice
          znajdują się w wielu domach. Dlatego, dobrze przemyśl, czy w Twoim domu kot
          będzie czuł się bezpieczny i mógł się wyizolować od otoczenia.
          Pozdrawiam
          • Gość: mrouh Re: marząca o kocie IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 21:50
            doskonale sobie zdaję sprawę, że kot musi sobie pohasać,
            gdzie mu się żywnie podoba. Dlatego nie mam go jeszcze
            teraz, ale już się nie mogę doczekać. Nie mamy dzieci,
            będziemy mieszkać we dwoje w trzypokojowym mieszkaniu i
            raczej nachalnymi pieszczochami nie jesteśmy. Ja właśnie
            dlatego tak jestem zakręcona na punkcie kota, że wiem, że
            on sobie robi co chce i przyjdzie jak sam będzie chciał,
            a nie jak mi będzie się chciało go pogłaskać. Najbardziej
            cieszy mnie patrzenie na to co taki mały dzikus potrafi
            wyprawiać, a nawet jak siedzi spokojnie, śpi albo się
            myje, kot jest tak piękny, wystarczy patrzeć, człowiek od
            razu robi się szczęśliwy...Zresztą, mam nadzieję, że się
            polubimy...Nie pozwolę go zagłaskać na śmierć, przyrzekam
            tu publicznie w imię mojej kociej miłości, na razie
            zaocznej. Zresztą w naszym bloku jest już jeden kot, będą
            się kolegować :) No, albo nie, jeśli nie będą
            chciały...Jak już do nas przyjdzie, to zgłoszę się po
            poradę na zwierzaki. Pisać tak pięknie jak Pan Laga nie
            umiem, ale myślę, że dla dobra kota ktoś mi wtedy
            pomoże.Pozdrawiam i dziękuję.
            Aga
            • Gość: bomba Re: marząca o kocie IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.02, 09:33
              Cześć Aga !
              Na początku przepraszam, że tak po imieniu, ale moja żona też nazywa się
              Agnieszka, więc zabrzmiało tak jakoś swojsko. Uspokoiłaś mnie swoimi
              wyjaśnieniami. Co prawda nie chciałbym, aby ktoś odniósł wrażenie, że małe
              dzieci są przeszkodą do trzymania kotka. Sami mamy nastoletnią natorośl, ale
              (może ? )na szczęście to my z żoną byliśmy inicjatorami wzięcia kotka, choć ja
              osobiście byłem wrogiem takiego stworzenia w domu i za kawalerskich czasów,
              poza kanarkami, nie było u nas w domu ani psa ani kota. Widocznie ów chorwacki
              kotek wiedział jak nas podejść i zaczął ode mnie.
              Dziś nasza Maćka (to z chorwackiego znaczy po prostu kotek), lata po
              ogródkach, wspina się po drzewach i toczy walki z okoliczną kociarnią. Wraca
              czasami do domu z wrzaskiem, pożali się, ale za chwilę znowu wylatuje do
              tych "wrogów". To po prostu, jak mówi moja żona, taki koci świat. Nawet jak
              wychodzimy, zostawiamy jej uchylone drzwi balkonowe, żeby mogła sobie pohasać.
              Na szczęście okolica spokojna i nikt się nie włamał.
              Od pewnego czasu, poza jej "narzeczonym", tajne wejście odkryły inne kotki
              oraz mały piesek sąsiadki i wyjadają naszej Maćce z misek. Ostatnio nawet w
              naszej obecności. Obserwacja kota polującego na muchy, motyle jest
              fascynująca ! Poza tym, zostaliśmy już 3 - krotnie uraczeni myszkami,
              kilkakrotnie ptakami (za to jej się oberwało !) a nawet.... żabą.
              Aha ! Byłbym zapomniał. Wydaje mi się, że największą radość sprawi Wam ( i Wy
              jemu !) kociak opuszczony przez wszystkich, a nie taki z hodowli.
              Pozdrawiam
              Krzycho
              • mrouh Re: marząca o kocie 27.08.02, 16:40
                Jak najbardziej proszę po imieniu, mam dopiero 24 lata i
                jest mi łyso, jak mi się "paniuje" (wystarczy, że od
                września zaczynam pracę wszkole i zostanę "proszępanią").
                A kocur, moim zdaniem najlepszy, prawdziwie koci taki z
                ulicy, tudzież z czyjegoś domku, jak ktoś ma za
                dużo...Kocia arystokracja jest piękna i mądra na pewno
                nie mniej, ale na takiego nie stać mnie. Takie piękne
                kocury odwdzięczyć się mogą dodatkowo wynikami na
                wystawie i dumy z nich na pewno co niemiara, ale mi
                wystarczy, że mój kot będzie kotem w moim domu i będzie
                roztaczał swój koci urok. Nie musi być super przystojny,
                nie musi mieć doskonałych proporcji, wystarczy, żeby był
                Kotem...Może być czarny rudy biały bury łaciaty, jaki
                tylko chce, może być mały i duży, leniwy i rozbrykany,
                wszystko jedno, czekam na niego z utęsknieniem.
                najpewniej poszukam sobie kotka wśród znajomych, którzy
                maja koty, albo zapytam sąsiadki w typie gangsterek, czy
                nie znaja jakiegoś, któremu przydałby sie dom, tudzież
                odwiedzimy schronisko jakieś. Już w zeszłym roku była
                szansa na kocurka, ale ciężarna mama kocia zaginęła w
                nieznanych okolicznościach razem ze swoimi dzieciatkami w
                brzuszku i słuch po niej zaginął...Dziękuję za rady i
                życzliwość i opowieść o waszej Maćce. Mruczandowe
                pozdrowienia dla kotów i ich opiekunów!
                P.S. A Agnieszek to mnóstwo wszędzie i gdybyś miał
                przypadkiem na imię Grzegorz, to mnie to wcale nie
                zdziwi...jakoś mam wrażenie, że się te imiona "lubią"...
                Aga
                • Gość: bomba Re: marząca o kocie IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.02, 18:15
                  Witam ponownie !
                  Trochę o sobie. Mam na imię (niestety) Krzysiek. Mój wiek jest dokładną
                  odwrotnością Twojego. Ale czuję się jak młody Bóg ! Od ponad 20 lat regularnie
                  uprawiam sport i piję piwo (fu). Z zawodu jestem ksiegowym, aktualnie głównym.
                  Wszystkich więc zadziwiłem tym kotem, że tak poukładany facet z cyferkami w
                  myślach, zdobył się na taką fantazję. Sam się sobie dziwię, ale podobno miłość
                  jest ślepa.
                  Wracam do kociego tematu. Jeśli mogę coś zasugerować, to polecam Ci kotkę a nie
                  kocurka. Kotki nie naznaczają miejsc, więc w domu nie pachnie brzydko.
                  Dodatkowo od razu kuweta z piaskiem, zmienianym raz na tydzień i na bieżąco
                  usuwanymi odchodami, jeśli kotek będzie przebywał tylko w domu.
                  Kot niestety naznacza miejsca i nie ma na to lekarstwa - kastracja?? (tak mi
                  się wydaje) . Naszą kotkę z wielkim bólem serca wysterylizowaliśmy. Weterynarz
                  mówił nam, że to nic jej nie szkodzi. Z biegiem czasu wydaje mi się, że miał
                  rację.Nie dało się znieść przerazliwego miauczenia i desperackich prób wyjścia
                  z domu o najdziwniejszych porach. Może to się wyda śmieszne, ale na początku
                  pobytu na nowym miejscu, uczyłem kotkę samodzielności wypuszczając ją najpierw
                  na smyczy a potem bez. Najpierw pilnowała się domu, a z biegiem czasu oddalała
                  się coraz bardziej. Raz zadzwonili dalecy sąsiedzi, że przyplątał się do nich
                  kotek, i zrobili wywiad, że to nasz. Myśmy odchodzili już od zmysłów, bo
                  zrobiło się pózno a ona wtedy szybko wracała.Nie wiem co będzie jak będziemy
                  musieli wrócić do Polski. Nie wydaje mi się, żebyśmy mogli ją tak wypuszczać,
                  bo mieszkamy w Warszawie na osiedlu. Co prawda też parter i mały własny kawałek
                  zieleni, ale kot nie uznaje granic.
                  Ciekawy jestem jaka będzie Twoja decyzja odnośnie wyboru płci kotka.
                  Nie zacytuję nic pięknego,bo musiał bym coś z historii, a to nudziarstwo.
                  Pozdrawiam
                  Krzycho
                  • mrouh Re: marząca o kocie 28.08.02, 19:36
                    Witam!
                    Wcale nie jestem rozczarowana, że nie masz na imię
                    Grzegorz. Świat jest ciekawszy, jak ludzie mają na imię
                    nie wszyscy jednakowo...Ż moich obserwacji wynika, że
                    mnóstwo jest par, szczególnie w okolicach mojego
                    rocznika, składajaących się z Agnieszek i Grzegorzów (jak
                    ja i mój Miód). Jak poznaję nową dziewczynę, boję się, że
                    prezentacja będzie wyglądała tak "Cześć, jestem
                    Agnieszka" - "cześć, ja też". Ale miało być o kocie, a
                    nie o tym, że znajomym Agnieszkom trzeba dostawiać jakieś
                    wyróżniki do imienia, żeby je odróżnić...
                    po tym wszystkim, co tu przeczytałam też skłaniam się ku
                    Dziewczynce. Wprawdzie imię w sam raz dla wyalienowanego
                    kota udało nam sie kiedyś upolować w internecie (Alienor,
                    to imię świętego wygrzebane na francuskiej stronie), ale
                    imię to najmniejszy problem, dla Kociczki też się
                    znajdzie. W razie czego przyjdę na forum i będę miała do
                    wyboru do koloru. Jak pisałam, zawsze byłam pozbawiona
                    zwierzów domowych z powodu metrażu, dlatego praktycznie
                    nic nie wiem o zajmowaniu się kocurkiem. Wprawdzie co
                    rusz ktoś mnie przyłapuje na grzebaniu w internecie w
                    poszukiwaniu kocich stron i zdjęć (przynajmniej sobie
                    popatrzę...), ale to nie to co mieć i żyć z Prawdziwym
                    Kotem. Niestety kot będzie raczej domowy. Mamy niezłe
                    tereny zielone przed blokiem, ale zaraz obok jest ulica
                    dość ruchliwa i obawiam się, że mogłoby sie coś zwierzowi
                    przytrafić, gdyby tak sam biegał. Co prawda ten kot, co
                    mam go za sąsiada spędza większość czasu przed blokiem,
                    na trawniku albo pod ławką i na łowieniu myszy...Może i
                    nasza Pani by się nauczyła nie znikać. Zobaczymy jak się
                    sprawy zawodowe ułożą, czy będziemy na zmianę w domu,
                    wtedy byłoby łatwiej Kocurki upilnować. Jak nie to będzie
                    się opalać na balkonie i na spacery z nami wychodzić.
                    Rany, ja już tak tęsknię za tym kotem...! Będzie miał
                    kuwetę, jedzonko, jakie będzie chciał, dla kota jestem
                    gotowa wprowadzić do naszego domu mięso (jesteśmy
                    wegetarianami). Dziękuję za wszystkie rady, pzresyłam
                    pozdrowienia dla mojej imienniczki i Kocurki.
                    P.S. Skoro się czujesz jak młody bóg, to mam nadzieję, że
                    nie przeszkadza Ci, że ja tak bezceremonialnie Cię
                    Ty-tułuję? Bo nie zapytałam wcześniej...:)
                    Aga -mrouh
                    • Gość: bomba Re: marząca o kocie IP: *.proxy.aol.com 28.08.02, 21:17
                      A ja juz sobie pomyslalem, ze poruszylem sie jak slon w skladzie porcelany i to
                      Twoj ostatni list.Moze z tym "Bogiem" troche przesadzilem. Jednak moja dewiza w
                      zyciu jest koniecznosc zachowania rownowagi pomiedzy duchem i cialem.
                      Ja niestety jestem miesozerny, ale bez przesady. Tak naprawde nie moge obejsc
                      sie jedynie bez piwa. Tu czuje sie usprawiedliwiony, bo i badania i moje
                      zdrowie wskazuja, ze piwo w umiarkowanych ilosciach jest zdrowe.
                      A teraz kotka (jednak ?).
                      Trzeba jej koniecznie pokazac stale miejsce na kuwete, koniecznie ze zwirkiem.
                      Wybor w sklepach jest duzy.
                      Mleko nie jest zbyt zdrowe dla kota, wiec z duzym umiarem.
                      Poza tym, po mleku dostanie rozwolnienia.
                      Sa wyznawcy tylko suchej karmy dla kota. My dajemy jej i sucha karme (dobra na
                      kamien nazebny) i normalna z pojemniczkow (o rany ! nie wiem jak to nazwac po
                      polsku, nie chodzi o puszke). Oprocz tego, od czasu do czasu, ryba, surowe
                      mieso. Gotowe kocie pokarmy maja ta zalete, ze zawieraja wszystkie niezbedne
                      skladniki. Nasza sasiadka (Niemka) karmi swojego malego i mlodego psiaczka
                      (nazywa sie DJ - jak w dyskotece prezenter)tylko sucha karma (bo tak jej kazal
                      (?) jakis weterynarz, a ze to narod posluszny... Efekt jest taki, ze pies jak
                      do nas wpadnie to wymiata caly pokarm naszej kotki i domaga sie kielbachy z
                      lodowki.
                      Aha, trzeba kupic szczotke do czesania. Mamy taka z delikatnymi drucikami.
                      Nasza kotka ma dluga i gesta siersc, a ogon b.dlugi i gruby (kolega mowi ze jak
                      szczotka do butow) wiec trzeba ja czesac. Trzeba zaczac delkatnie i wtedy na
                      pewno to polubi.
                      P.S. Nie lubie sie "panowac", wiec po imieniu jest jak najbardziej.
                      Moze wymyslimy jakis sposob na podanie wlasnych e-maili, to bedzie poreczniej ?
                      (to tak proponuje b. niesmialo "i juz podkulam ogonek" gdy to mowie jak kotek)
                      Pozdrawiamy z kotka
                      Krzycho
                      • mrouh Re: marząca o kocie 29.08.02, 16:51


                        Witaj Krzychu!
                        Czasy kiedy byłam wojującą wegetarianką już minęły razem
                        z przekroczeniem wieku lat 18stu. Zresztą, zawsze byłam
                        pokorną wojującą z tego względu, że większość mojej
                        rodzinki jada mięso, a ja przez lata całe gotowałam
                        obiady dla wszystkich- osobno dla siebie. więc teraz to
                        tez nie będzie aż takie trudne dać kocicy miąska. Jedyne,
                        czego nie lubię to być nawracana (na mięso i w innych
                        srawach). Przynajmniej nasz kot nie będzie musiał się
                        bać, że mu ktoś rybę sprzątnie sprzed nosa...:)
                        Jeśli chodzi o kotkę, to czytając różniste rzeczy o
                        kotach dostaję kociokwiku dosłownie i pomyślałam sobie,
                        że najlepiej, jakby taki kocur był w miarę możliwości
                        wszystkożerny, tzn. żeby jadł i sucha karmę i mokrą ( w
                        sklepach w moim mieście nie widziałam innej niż w
                        puszkach, ale jeszcze nie polowałam na nią specjalnie, bo
                        póki co kocura nie mam, a sama nie zjem), i gotowaną rybę
                        i w ogóle co tylko bedzie chciał i nie będzie mu
                        szkodzić. Nie wydaje mi się naturalne, żeby kot sam z
                        siebie żywił się tylko suchą karmą, dlatego sądzę, że nie
                        można się tylko do niej ograniczać. Ale co ja tam wiem,
                        ja jeszcze nie mam praktyki.
                        Co do włosów kota, wolałabym żeby to był zwykły (o ile
                        kot może być zwykły) dachowiec krótkowłosy. Mniej śladów
                        chyba zostawiają w mieszkaniu. Szczerze mówiąc, trochę
                        się boję alergii mojego Mioda, bo on kicha na wszystko,
                        tzn. na nie wiadomo co i byłoby okropnie, gdyby kichał na
                        kota.Miał sporadyczne kontakty :)- jak najbardziej
                        przyzwoite- z różnymi kotami i sie nie skarżył, ale jak
                        się taka kocica rozgości na stałe, to różnie może być.
                        Dyskusja nam tu kwitnie na poboczu wątku Pana Lagi, więc
                        faktycznie z tym mailem byłoby może wygodniej. Mój
                        gazetowy adres to mrouh@gazeta.pl, jeśli zechcesz
                        skorzystać. Tymczasem pozdrawiam Was troje (ładne rzeczy,
                        JA pozdrawiam Ich Troje! :))))...
                        Aga
        • Gość: pan_laga Re: marząca o kocie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 22:25
          Gość portalu: mrouh napisał(a):

          > Pierwsze co chciałam napisać, jak doszłam do połowy
          > wszystkich postów wczoraj wieczorem, to "kocham Pana,
          > Panie Lago", ale mnie redd ubiegła.Ja na razie śnię i
          > marzę o kocie, ale już za kilka miesięcy, dwa albo trzy,
          > pójdę poszukać jakiegoś kocura,a może kocurki.Te
          > wszystkie rady co z kotem trzeba robić bardzo mi się
          > przydadzą, bo nie miałam ani kota ani psa ani żadnego
          > zwierza i nie mam pojęcia (z powodu skromności mieszkania
          > i gęstości zaludnienia rodzeństwem) jak się z nimi
          > obchodzić. Teraz jeszcze nie pozwala mi gęstość
          > funkcjonowania komputerów (średnio 5 na pokoik 2*3, w
          > którym jeszcze żyjemy z moim Miodem, śpimy i ja trzymam
          > kupę papierów i książek). Komputerów na pewno nie
          > ubędzie, przypuszczam nawet że będą się rozmnażać przez
          > pączkowanie, ale dla kota miejsce się znajdzie, jak nam
          > się mieszkanie rozszerzy o dwa pokoje.
          > Mam już totalnego bzika, kobiety mają zwyczaj myśleć o
          > przyszłym dziecku, jakie to ono będzie miało śliczne małe
          > rączki, ślepki, nosek, a ja tak o kocie: jak to będzie
          > bosko patrzeć na niego godzinami.... Imię dla kota-pana
          > już znaleźliśmy: Alienor. Dla kocury jeszcze nie
          > wymyśliliśmy. Zazdroszczę Panu Kocicy, a Kocicy- Pana.
          > Doczekać sie nie mogę i będę w siódmym niebie, jak już
          > ten kot/ka u nas zamieszka.Nauczyłam się miauczeć, żeby
          > się z nim/nią dogadać :)A Pan Panie Lago niech Pan pisze,
          > to naprawdę radocha wielka czytać Pana posty.

          to, co bomba pisze o kota posiadaniu, prawdą jest chyba, ale moze nie do końca.
          myslę, ze niekoniecznie trzeba mieć w domu wielkie przestrzenie, by móc psa,
          czy zwłaszcza kota trzymac. to fakt, ze kazdy, nie tylko zwierzę, potrzebuje
          trochę samotnosci. ale wystarczy, wg mnie, gdy bedzie miał swe miejsce w ktorym
          poczuje się bezpieczny i nietykalny. mała, jak widzę, już wybrala sobie u mnie
          pare takich miejsc i gdy sobie idzie, np. do szafy, to ja ją zostawiam w
          spokoju. wyspi się, przemysli dziewczyna spraw parę i potem wpada do mnie sama
          na gaduchy i wariactwa. ludzie ! jak toto wariuje !
          siódmego nieba jak najszybciej życzę.
          kłaniam
          amen
          pan laga
      • Gość: pan_laga Re: pomyślny początek :))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:02
        Gość portalu: tete napisał(a):

        >
        > Z ogromną przyjemnością przeczytałam Pana wątek (także wielce sympatyczne
        posty
        >
        > w nim). Czarno-białe wychudzone (jeszcze) szczęście rozpoczęło żmudny proces
        > wychowywania człowieka (czyli Pana) tak by wiedział jak należy obchodzić się
        z
        > kotem.
        > Wszystko będzie dobrze :)))) Ja także - nie znając kocich obyczajów -
        > przeżywałam chwile niepokoju. Ale kot był cierpliwy.
        >
        > Wspomnienie kąpieli kota- sierotki w środku przeciwgrzybiczym - do dzisiaj
        mnie
        >
        > rozczula. Wystraszone oczy, chudziutka jak ołówek szyjka i wielkie uszy gacka.
        >
        > Dzisiaj to kocia pewność siebie, stąpająca ze stoickim spokojem ... chyba, że
        > motyl na horyzoncie - wtedy zaczyna się polowanie.
        >
        > Rzeczywiście - najwięcej fachowych porad "kocich" - jeśli ma Pan jeszcze głód
        > informacji - jest na forum Zwierzęta.
        >
        > Polecałabym książki - niektóre z nich oprócz cennych informacji na temat
        > żywienia, "wychowywania", chorób - zawierają też doświadczenia "kociarzy" i
        > mnóstwo humorystycznych opowieści.
        > "Jak żyć z neurotycznym kotem" - to wręcz konieczna lektura dla
        sfrustrowanych
        > właścicieli, którzy nie do końca wiedzą czy postępują z kotem właściwie.
        > A takie były moje początki :)))
        >
        > Serdecznie Pana pozdrawiam i dziękuję za wspaniałą historię o spotkaniu
        > Człowieka i Kota.
        >
        > :)) tete
        >

        jestem zaskoczony jak wielu jest kociarzy. iles razy widząc na pólkach w
        sklepach te puszki dla kotów zastanawiałem się czy ktos w ogóle to w polsce
        kupuje i że tu nie ma ludzi z nabożnym do kota stosunkiem na tyle, by dbal za
        bardzo o dobre żacrie dla niego itp. jakoś, jesli chodzi o psy, wątpliwości
        pdobnych nie miałem. pewno dlatego, ze , będąc psiarzem, po sobie sądziłem.
        a teraz kotka mnie tresuje, faktycznie, jak psa. dziś pokazywała jak ją głaskac
        i gdzie.i miala wykład na temat tego, ze pieścić kota, to nie to samo, co
        miziać psa.
        pozdrawiam mile , tete
        amen
        pan laga
    • Gość: serena Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.pl 26.08.02, 14:18
      Panie_Lago! Mocno zachęcam do nazwania koteczki "Gangsterka", z uwagi na jej
      rodowód to aż się prosi! Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 22:25
        Gość portalu: serena napisał(a):

        > Panie_Lago! Mocno zachęcam do nazwania koteczki "Gangsterka", z uwagi na jej
        > rodowód to aż się prosi! Pozdrawiam serdecznie.

        toż mówię, ze nie umiem wybierać i że mam problemy z procesami decyzyjnymi. jak
        mi imienia nie wybierzeta, to jutro pójdę do pana doktora od zwierząt i wpisze
        kotce do księgi zdrowia jej, ze to `suczka z gat.kot bez nazwy`.
        dziękuję za pozdrowienia i w rewanzu ślę dwuznaczne spod firan rzęs spojrzenie
        amen
        pan laga
    • Gość: ladywine Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.chello.pl 26.08.02, 14:20
      tak tak, to znajomy temat. na moim osiedlu takze plenia
      sie sliczne, puszyste koty, karmione przez okoliczne mile
      panie z pieskami. ostatnio jeden z nich, fantastycznie
      barwny, rudo-brazowo-czarny, z wielkimi zielonymi
      slepiami, zamieszkal przy wejsciu na klatke, wymuszajac
      bezlitosny haracz dramatycznym miauczeniem. ktoregos
      wieczora o wlos sie nie potknelam na rozrzuconym wszedzie
      pod drzwiami kocim pozywieniu, udalo mi sie nie przeklnac
      glosno, i dobrze, bo panie sasiadki chciwie wypatrywaly
      swego ulubienca, wolajac go donosnie z balkonow. moj
      wlasny kocur na swoim balkonie z drugiego pietra prawie
      wyskoczyl, zainteresowany do szalenstwa dziejacymi sie na
      dole cudami. co zabawniejsze, moja wlasna rodzicielka z
      zapalem odbiera mojemu kotu karme od pyszczka, donoszac
      ja mruczkowi spod drzwi. juz kilka przemilych pan
      zaproponowalo mi przygarniecie znajdy, a zainspirowany
      wydarzeniami narzeczony nosi sie z zamiarem przytargania
      kolejnego biedaczka ze znajomego laboratorium, co aby nie
      robiono na nim karygodnych eksperymentow. dostaje kota z
      kazdej strony.
      • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 22:25
        Gość portalu: ladywine napisał(a):
        dostaje kota z
        > kazdej strony.

        kot z każdej strony.....a z drugiej strony, to ciekawe, co by się działo w w-
        wie, czy gdziekolwiek indziej, gdyby nie było tu dzikich kotów. taki wątek o
        szczurach tu się gdzies plącze na forum.............. kolejny raz mi on
        przypomniał, ze szczurów o tyle więcej jest, niż ludzi...ciekawe o ile ich
        mniej dzięki kotom. niedawno wróciłem z podrózy, a tu mi w ogrodzie coś
        śmierdzi. no i właśnie okazało się, ze to zwłoki szczura. mniemam, ze któryś z
        kotów-grubasów sąsiadów podrzucił. nie wiem czemu do mnie w darze, skoro ja ich
        nie lubię tych grubasów i zawsze je wyapsikowywuję od siebie, a nawet
        dopuszczam się podlewania ich wodą z ogrodowego węża.
        jest sympatia dla kotów czy nie, to napadającym na karmiące kociary-staruszki,
        życzę zamieszkania bez jednej kociej rodziny w promieniu setek kilometrów, za
        to w pobliżu paru rodzin szczurzych wierzących w to, ze nie ma, jak wielka
        rodzina.
        amen
        pan laga
        • Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.08.02, 22:43
          Gość portalu: pan_laga napisał(a):


          > kot z każdej strony.....a z drugiej strony, to ciekawe, co by się działo w w-
          > wie, czy gdziekolwiek indziej, gdyby nie było tu dzikich kotów. taki wątek o
          > szczurach tu się gdzies plącze na forum.............. kolejny raz mi on
          > przypomniał, ze szczurów o tyle więcej jest, niż ludzi...ciekawe o ile ich
          > mniej dzięki kotom. niedawno wróciłem z podrózy, a tu mi w ogrodzie coś
          > śmierdzi. no i właśnie okazało się, ze to zwłoki szczura. mniemam, ze któryś
          z
          > kotów-grubasów sąsiadów podrzucił. nie wiem czemu do mnie w darze, skoro ja
          ich
          >
          > nie lubię tych grubasów i zawsze je wyapsikowywuję od siebie, a nawet
          > dopuszczam się podlewania ich wodą z ogrodowego węża.
          > jest sympatia dla kotów czy nie, to napadającym na karmiące kociary-
          staruszki,
          > życzę zamieszkania bez jednej kociej rodziny w promieniu setek kilometrów, za
          > to w pobliżu paru rodzin szczurzych wierzących w to, ze nie ma, jak wielka
          > rodzina.
          > amen
          > pan laga

          Zwracam uwagę, że te grubasy z zemsty mogły szczura podrzucić, za afronty jakie
          im Waść czynisz:-))) Wolę jednak wierzyć, że raczej z sympatii...

          Ps
          Wątek czytam po kawałku, jeszcze nie dobrnęłam do końca, ale gratuluję kociej
          przyjaciółki in spe. Umęczy trochę, ale i wielu radości dostarczy, gwarantuję
          (jako właścicielka parki kotów)!:-))
          Serdecznie pozdrawiam
          • eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 22:52
            O żesz zjawo! :-), a Ty tu skad!?
            • Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.08.02, 22:56
              eela napisała:

              > O żesz zjawo! :-), a Ty tu skad!?

              Prosto z Mazur:-)))
              • eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 22:57
                Kiedy zjechałas? I dlaczego tak po kryjomu?
                • Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.08.02, 23:03
                  eela napisała:

                  > Kiedy zjechałas? I dlaczego tak po kryjomu?

                  Dzisiaj. Nie miałam pod ręką herolda, coby leciał przede mną i anonsował
                  odpowiednio:( Nie jestem pewna, czy by nadążył - prędkość miałam nieco wiekszą
                  niż prędkość powozu:-)))
            • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:59
              eela napisała:

              > O żesz zjawo! :-), a Ty tu skad!?

              no się zjawiła . jak to zjawa.
              rączki itd.
              laga
          • Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:53
            Gość portalu: beata_ napisał(a):


            >
            > Zwracam uwagę, że te grubasy z zemsty mogły szczura podrzucić, za afronty
            jakie
            >
            > im Waść czynisz:-))) Wolę jednak wierzyć, że raczej z sympatii...
            >
            > Ps
            > Wątek czytam po kawałku, jeszcze nie dobrnęłam do końca, ale gratuluję kociej
            > przyjaciółki in spe. Umęczy trochę, ale i wielu radości dostarczy, gwarantuję
            > (jako właścicielka parki kotów)!:-))
            > Serdecznie pozdrawiam

            hoho. a któż to zjechał był do stolicy ?! witam i piękne łapki.................
            wiadomo co. o kotkach Waszmościanki, wiem, a jakże. co do grubasów, to podłość
            tych zakalców jest taka, ze moglo i tak być, jak prawicie. skoro napadały
            tłumnie na me domostwo w celu zagarnięcia mego mienia poprzez naznaczenie go
            czyli obsikanie, to czemuż by nie miały rzucić w ogród mięchem
            szczura...........? łajzy.
            łapeczki wiadomo co
            laga
            • Gość: beata- Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 00:58
              Gość portalu: pan_laga napisał(a):

              > Gość portalu: beata_ napisał(a):
              >
              >
              > >
              > > Zwracam uwagę, że te grubasy z zemsty mogły szczura podrzucić, za afronty
              > jakie
              > >
              > > im Waść czynisz:-))) Wolę jednak wierzyć, że raczej z sympatii...
              > >
              > > Ps
              > > Wątek czytam po kawałku, jeszcze nie dobrnęłam do końca, ale gratuluję koc
              > iej
              > > przyjaciółki in spe. Umęczy trochę, ale i wielu radości dostarczy, gwarant
              > uję
              > > (jako właścicielka parki kotów)!:-))
              > > Serdecznie pozdrawiam
              >
              > hoho. a któż to zjechał był do stolicy ?! witam i piękne
              łapki.................
              >
              > wiadomo co. o kotkach Waszmościanki, wiem, a jakże. co do grubasów, to
              podłość
              > tych zakalców jest taka, ze moglo i tak być, jak prawicie. skoro napadały
              > tłumnie na me domostwo w celu zagarnięcia mego mienia poprzez naznaczenie go
              > czyli obsikanie, to czemuż by nie miały rzucić w ogród mięchem
              > szczura...........? łajzy.
              > łapeczki wiadomo co
              > laga

              Dzięki za powitanie i 'wiadomo co':-))
              A z kotami, to nigdy nie wiadomo co - i to jest w nich najwspanialsze!:-)
            • zarlaczka Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 27.08.02, 05:55
              Panie Laga!
              Okrutniem jestem oburzoną, że podejrzewa Pan słodkie grubasy z sąsiedztwa
              o podrzucenie szczurzego ciałka z chęci zemsty na Panu.
              Ja myślę, że one wyśledziły, iż w sąsiedztwie zamieszkała kocia laska o
              kształtach modelki i te szczurze zwłoki zostawiły w dowód miłości i szacunku
              (oczywiście dla kici).
              Pozdrowienia dla Pana i ucałowania dla Małej
              Żarłaczka
              • Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 09:56
                zarlaczka napisała:

                > Panie Laga!
                > Okrutniem jestem oburzoną, że podejrzewa Pan słodkie grubasy z sąsiedztwa
                > o podrzucenie szczurzego ciałka z chęci zemsty na Panu.
                > Ja myślę, że one wyśledziły, iż w sąsiedztwie zamieszkała kocia laska o
                > kształtach modelki i te szczurze zwłoki zostawiły w dowód miłości i szacunku
                > (oczywiście dla kici).
                > Pozdrowienia dla Pana i ucałowania dla Małej
                > Żarłaczka

                Post nie do mnie wprawdzie adresowany, ale czuję się w obowiązku dwa słowa w
                tej sprawie, bo supozycja o zemście grubasów była moja. Żart to był oczywiście,
                ale z kotami to na prawdę nigdy nic nie wiadomo:-) Grubasy zaś na słodkie
                (sądząc z opisów) nie wyglądają, a i Maleństwa, mam wrażenie wtedy jeszcze nie
                było - rzecz jasna mogę sie mylić:-)))
                Pozdrawiam i nie wtrącam więcej
                • zarlaczka Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 27.08.02, 11:08
                  Pewnie niedoczytałam, że szczurze zwłoki postały podrzuconemi wcześniej.
                  Zrozumiałam również, że to żart.
                  W takim razie grubaski żywią ogromne uczucie do samego Pana Lagi (a nie do
                  Kici), skoro ciężko upolowaną zdobycz dają mu w prezencie.
                  Myślę, że Pan Laga powinien mieć wyrzuty sumienia, że na publicznem forum tak
                  te słotkie kociaki spostponował.
                  Z nieustającymi pozdrowieniami Żarłaczka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka