jarohu Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 09:25 Perypetie autora wątku przypominają mi historię z dzieciństwa. Otóż mój ojciec przepędzał wszystkie sprowadzane przeze mnie do domu - koty. Jednak kiedyś przyniosłem kotka, który schował się pod szafę i ojciec nie wiedział, że w ogóle jest w mieszkaniu jakiś kot. Potem ojciec zdrzemnął się na kanapię wyciągnięty jak długi - coraz bardziej chrapiąc. To chrapanie i ruch ust bardzo zaintrygowały kotka, który wyszedł spod szafy i powoli po nogach ojca doszedł aż do jego ust. Wtedy ojciec obudził się i ten kot tuż przy twarzy ogromnie go rozczulił. Kot został u nas na stałe i to był ukochany kot ojca! Często zdarzało się jak mawiał komuś spotkanemu: "Musi Pan wiedzieć, że to jest nadzwyczajny kot!". KATEGORYCZNIE NIE ZGADZAM SIĘ ze stwierdzeniem, że pogadać sobie można tylko z psem. Ja się nie mogłem nagadać z naszym (w zasadzie ojca) kotem. Wreszcie na koniec - zawsze będę pamiętał jak kot budził mnie rano delikatnym głaskaniem łapką po policzku. Generalnie jestem za maksymalną ochroną podstępnych staruszek dokarmiających koty!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:30 jarohu napisał: > Perypetie autora wątku przypominają mi historię z dzieciństwa. Otóż mój ojciec > przepędzał wszystkie sprowadzane przeze mnie do domu - koty. Jednak kiedyś > przyniosłem kotka, który schował się pod szafę i ojciec nie wiedział, że w > ogóle jest w mieszkaniu jakiś kot. Potem ojciec zdrzemnął się na kanapię > wyciągnięty jak długi - coraz bardziej chrapiąc. To chrapanie i ruch ust bardzo > > zaintrygowały kotka, który wyszedł spod szafy i powoli po nogach ojca doszedł > aż do jego ust. Wtedy ojciec obudził się i ten kot tuż przy twarzy ogromnie go > rozczulił. Kot został u nas na stałe i to był ukochany kot ojca! Często > zdarzało się jak mawiał komuś spotkanemu: "Musi Pan wiedzieć, że to jest > nadzwyczajny kot!". > KATEGORYCZNIE NIE ZGADZAM SIĘ ze stwierdzeniem, że pogadać sobie można tylko z > psem. Ja się nie mogłem nagadać z naszym (w zasadzie ojca) kotem. > Wreszcie na koniec - zawsze będę pamiętał jak kot budził mnie rano delikatnym > głaskaniem łapką po policzku. > Generalnie jestem za maksymalną ochroną podstępnych staruszek dokarmiających > koty!!! koty jednakowoż, po Twej opowieści i mem ostatnim doświadczeniu, jawia mi się jako wielcy ludzi uwodziciele i małe kokietki. a co do gadania - zauważylem, ze ta malutka moja faktycznie gada do mnie. ale gdy ja chce pogadać, to ona słucha albo nie, gada albo nie - nic ode mnie nie zalezy. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
warschau Re: Witaj w klubie "kociarzy" panie_laga!!!! :-))) 23.08.02, 10:21 No (choć od no zdania nie powinno sie zaczynać) napisałeś pan, panie_laga w taki sposób, ze aż miło sie czyta. A więc (też tak zdania nie powinno się zaczynać ale niech to...) witaj w klubie kociarzy. Ja także mam za przyjaciela kota znalezionego na ulicy przez kogoś, później trzymanego w ciemnym WC w sklepie z artykułami gospodarstwa domowego. Dzięki kartce na drzwiach owego sklepu dowiedzieliśmy się z żoną o jego istnieniu i powzielismy decyzję o zabraniu go do domu. Przed tym kupilismy kuwetkę, posłanie, miski na jedzenie i wodę (tak, wbrew pozorom koty mleka za mlekiem nie przepadają) i zabawki. początkowo myslelismy, ze nasz kot to kociczka (wg. informacji ze sklepu). Jednak na imiona żeńskie jakoś nie reagował.Okazało się później, ze jest to jednak kot. Cóż, jak kotki są małe bardzo ciężko określić jest początkowo płeć stąd możliwa była ta pomyłka. Nazwaliśmy naszego kota Leon. I o dziwo na to imię reaguje doskonale. Przy czy często zachowuje się jak pies. I tu się z Tobą panie_laga nie zgodzę, że pies próbuje zrozumieć co sie do niego mówi a kot nie. Leoś zupełnie jak pies przekrzywia łepek i stara się słuchać. Jest przy tym nie lada łobuziakiem. Często przypatruje się jakimś czynnościom (kot jest bardzo ciekawskim zwierzakiem) a później łapiemy go na potajemnym otwieraniu np. szuflad, czy szafek. Rano o 7.00 następuje leosiowa pobudka, czyli wskok na łóżko, "mizianie" nosem po twarzy i miałkniecie. To znak, ze Leon jest głodny i trzeba posprzatać mu kuwetkę. Kot to jednak zwierzę mniej kłopotliwe niz pies. Mozna go spokojnie zostawić na cały dzień w domu. Wcześniej zaś trzeba go nauczyć czego wolno a czego nie wolno. Ale nie nalezy przeganiać go, gdyż może uznac to jako formę zabawy. Raczej powinno sie stanowczym tonem powiedziec "nie wolno" i pogrozić palcem. Leon na taka forme reaguje i stara się w tym miejscu już nie psocić. Także panie_laga możesz znaleźć w kocie przy odrobinie pracy naprawdę wiernego przyjaciela. Musisz jednak pamiętać o specyfice charakteru kota. Np. o tym, że kot ma swoje "chimery". Nie zawsze kiedy Ty chcesz go pogłaskac on ma na to ochotę. Kot nie robi niczego na żądanie (w odróżnieniu od psa). Kot nie wie co to "etos pracy", jak np. chomik, który dla samej satysfakcji działania gania w kołowrotku. Kot musi miec do działania cel wyższy czyli na ogół chodzi o zdobycie pożywienia. Także nie zrażaj się pan, panie_laga jeśli kot czegos nie będzie chciał zrobić. P.S. Pamiętaj o kastracji (lub sterylizacji w przypadku jesli Twój kociak okaże się kotką)w okolicach 7-12 miesiąca zycia a unikniesz specyficznego smrodku w niektórych miejscach domu. Pamiętaj także o drapaczce i obcinaniu pazurków (są takie specyficzne narzędzia do tego celu) a unikniesz podrapanych foteli i mebli. P.S.2 Mam nadzieję, że kotek Twój zmieni choc trochę Twoje nastawienie do świata i ludzi i nie będziesz już szukał prowokacji i "najazdów" na Twoją osobę ani nie będziesz w sposób tak "brutalny" jak dotychczas traktował swoich adwersarzy. W końcu każdy może mieć swoje zdanie... Pozdrawiam i zyczę powodzenia w "pozyciu" z nowym przyjacielem. Warschau z kawiarenki internetowej w Helu (jestem w drodze na plażę). Leon też jest razem ze mna nad morzem... :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) 24.08.02, 23:29 warschau napisał: > P.S.2 Mam nadzieję, że kotek Twój zmieni choc trochę Twoje nastawienie do > świata i ludzi i nie będziesz już szukał prowokacji i "najazdów" na Twoją osobę > ludzie mordują innych, niewinnych ludzi. ja to potepiam. zatem nie ma obawy, by kot złamał mój kręgosłup chama, ale mającego swą moralnośc jednak. > ani nie będziesz w sposób tak "brutalny" jak dotychczas traktował swoich > adwersarzy. W końcu każdy może mieć swoje zdanie... będę traktował tak każdego, jak, wg mnie na to zasługuje. > > Pozdrawiam i zyczę powodzenia w "pozyciu" z nowym przyjacielem. > dziękuję. cieplej wody. > Warschau z kawiarenki internetowej w Helu (jestem w drodze na plażę). > Leon też jest razem ze mna nad morzem... > :-))) pólwysep to moje ulubione, prócz mego kolobrzegu, miejsce nadmorskie. Twa kocia opowieść też mi się podobała. pozdrawiam. a nie boisz się, ze leon się tam zgubi ? amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Warschau Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) IP: 195.116.201.* 26.08.02, 10:06 pan_laga napisał: > ludzie mordują innych, niewinnych ludzi. ja to potepiam. zatem nie ma obawy, by kot złamał mój kręgosłup chama, ale mającego swą moralnośc jednak. I za to Ciebie także lubie panie_laga mimo pewnych niesnasek między nami.... > będę traktował tak każdego, jak, wg mnie na to zasługuje. mam nadzieję, że mimo wszystko nie masz aż tak złego zdanie o mojej osobie.... > pólwysep to moje ulubione, prócz mego kolobrzegu, miejsce nadmorskie. > Twa kocia opowieść też mi się podobała. pozdrawiam. a nie boisz się, ze leon > się tam zgubi ? Leon chodził na smyczce w takiej czerownej obróżce...także jak na jego "dzikość" zachowywał się całkiem poprawnie... > amen > pan laga pozdrawiam również..."Miau" z takim kocim pozdrowieniem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: panz_laga Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:19 Gość portalu: Warschau napisał(a): > Leon chodził na smyczce w takiej czerownej obróżce...także jak na > jego "dzikość" zachowywał się całkiem poprawnie... > ano właśnie. o to mialem spytać jeszcze czy można kupić taką uprzęż dla kota z której się nie wysmyknie. docelowo ja tej małej nie mam zamiaru, rzecz jasna, na smyczy prowadzac, ale póki jej nie wypuszczam na dwór, bo na razie jest za mała i za chudziutka, to chcialbym choć w ogrodzie ją przewietrzyć nieco, ale tak, by nie mogła prysnąć. amen pan laga > > amen > > pan laga > > pozdrawiam również..."Miau" z takim kocim pozdrowieniem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata_ Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 00:47 Gość portalu: panz_laga napisał(a): > ano właśnie. o to mialem spytać jeszcze czy można kupić taką uprzęż dla kota z > której się nie wysmyknie. docelowo ja tej małej nie mam zamiaru, rzecz jasna, > na smyczy prowadzac, ale póki jej nie wypuszczam na dwór, bo na razie jest za > mała i za chudziutka, to chcialbym choć w ogrodzie ją przewietrzyć nieco, ale > tak, by nie mogła prysnąć. > amen > pan laga > Są szelki dla kotów ze smyczkami, ale trzeba przyzwyczajać bardzo wcześnie - moja kicia zaczęła używać mając 7 - zaczęła i skończyła! Używałam tego póżniej tylko do transportu w miękkiej kociej torbie podróżnej (wynalazku do bani zresztą) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Warschau Re: Witaj w klubie 'kociarzy' panie_laga!!!! :-)) IP: 195.116.201.* 27.08.02, 09:39 Gość portalu: panz_laga napisał(a): >> ano właśnie. o to mialem spytać jeszcze czy można kupić taką uprzęż dla kota z > której się nie wysmyknie. docelowo ja tej małej nie mam zamiaru, rzecz jasna, > na smyczy prowadzac, ale póki jej nie wypuszczam na dwór, bo na razie jest za > mała i za chudziutka, to chcialbym choć w ogrodzie ją przewietrzyć nieco, ale > tak, by nie mogła prysnąć. > amen > pan laga Zasadniczo taką uprzęż (bo tak toto wygląda - podwójna obróżka jedna wokół szyji, druga za przednimi łapkami, obie połączone) mozna kupić w dziale zwierzakowym każdego hipermarketu, jak równiez w sklepach o profilu wyraźnie nastawionym na zwierzęta... Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
ann.k Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 10:24 drogi panie_lago! prosze koniecznie przeczytac tekst spod tego linka, moze zawazyc na calym pana zyciu ;) www.kot.gda.pl/~wspomnienia/ ale mimo to gratuluje dobrego tekstu, dobrego serca i wyboru kota na wspolmieszkanca; jako posiadaczka 10-letniej kotki powiem szczerze: sa dni kiedy mam chec nia trzasnac o sciane, kiedy pol nocy wyje w rui, ale zazwyczaj nie ma nic milszego niz kocie ukladajace sie tam gdzie czlowieka boli i odbierajace caly ten bol; jak rowniez nie ma smutku, ktorego by nie wyczul i ktorego nie probowalby uleczyc:) zycie z kotem to zupelnie inne zycie niz z psem czy innym zwierzakiem; sam sie zdziwisz jak szybko sie bedziesz od niego uczyl... a nie on od Ciebie ;) w przypadku kotow, trudno ocenic czy to Ty jestes panem kota czy kot Twoim, ale wlasnie to jest tu najpiekniejsze; tyle, ze kot dlugo czeka zanim komus zaufa, ale warto czekac na jego zaufanie; pozdrawiam i jakby co, zapraszam po porade :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 22:55 ann.k napisała: > drogi panie_lago! > > prosze koniecznie przeczytac tekst spod tego linka, moze zawazyc na calym pana > zyciu ;) > > www.kot.gda.pl/~wspomnienia/ > a czemu już dzień drugi ja nie mogę się tam dostać ? laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lady_hawk a co ja mam powiedziec? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 11:22 Drogi Panie Laga, Pana wmotaly w kotka staruszki, a mnie pan mecenes, co doradza sluzbowo. Ja to nawet myslalam, ze on, jak najlepszy powiernik, ze zawsze moge zadzwonic i jemu jednemu sie przyznac, ze asertywnosc mi nawala i co mam z tym zrobic. Z "tym", albo z przepisem, co mi sen z powiek straca. I tak to sie przez czas jakis dzialo, az zadzwonil w weekend i spytal, czy nie moglabym na kilka wziac do siebie koteczki, ktora on ma oddac przyjaciolom, bo z jego kotami niespecjalnie sie zgadza. Szarutka tgrysiczka bez ogona. I ten brak ogona wlasnie, prawdopodobnie problemy komunikacyjne z inymi kotami jej powoduje. Ja jestem szczesliwa z zameszkiwania w moim skromnym lokum czarnego tlusciocha, ktory mruczy pieknie zwlaszcza, gdy kominek rozpalony cieplem bucha. A ze asertywnosc mi szwankuje, co jako doradca musial wiedziec doskonale: stalo sie. Koteczka zamieszkala na kilka dni. Mija juz dwa miesiace prawie. Moj tluscioch tez sie z nia dogadac specjalnie nie moze. KOnczy sie to czasem awantura, czasem po prostu kotow nie ma. Zastanawiam sie, czy to na mnie sie obrazaja i chowaja w tajemne skrytki, czy na siebie. Najgorszy problem stwarza wyjazd na dwa - trzy dni. Toffi sam zostawal i chyba nawet samotnosc polubil. Nie dasal sie po moim powrocie. Teraz, kiedy dluzej mnie ma - koty rozrabiaja. Zeby temu zapobiec wynajmuje opiekunke. Pan mecenas, kiedy sie widzimy, unika tematu.... Tak juz chyba zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: a co ja mam powiedziec? 24.08.02, 23:39 Gość portalu: lady_hawk napisał(a): > Drogi Panie Laga, > > Pana wmotaly w kotka staruszki, a mnie pan mecenes, co doradza sluzbowo. Ja to > nawet myslalam, ze on, jak najlepszy powiernik, ze zawsze moge zadzwonic i jemu > > jednemu sie przyznac, ze asertywnosc mi nawala i co mam z tym zrobic. Z "tym", > albo z przepisem, co mi sen z powiek straca. > > I tak to sie przez czas jakis dzialo, az zadzwonil w weekend i spytal, czy nie > moglabym na kilka wziac do siebie koteczki, ktora on ma oddac przyjaciolom, bo > z jego kotami niespecjalnie sie zgadza. Szarutka tgrysiczka bez ogona. I ten > brak ogona wlasnie, prawdopodobnie problemy komunikacyjne z inymi kotami jej > powoduje. Ja jestem szczesliwa z zameszkiwania w moim skromnym lokum czarnego > tlusciocha, ktory mruczy pieknie zwlaszcza, gdy kominek rozpalony cieplem > bucha. A ze asertywnosc mi szwankuje, co jako doradca musial wiedziec > doskonale: stalo sie. Koteczka zamieszkala na kilka dni. Mija juz dwa miesiace > prawie. Moj tluscioch tez sie z nia dogadac specjalnie nie moze. KOnczy sie to > czasem awantura, czasem po prostu kotow nie ma. Zastanawiam sie, czy to na mnie > > sie obrazaja i chowaja w tajemne skrytki, czy na siebie. > Najgorszy problem stwarza wyjazd na dwa - trzy dni. Toffi sam zostawal i chyba > nawet samotnosc polubil. Nie dasal sie po moim powrocie. Teraz, kiedy dluzej > mnie ma - koty rozrabiaja. Zeby temu zapobiec wynajmuje opiekunke. Pan mecenas, > > kiedy sie widzimy, unika tematu.... > Tak juz chyba zostanie. unika tematu, ale doradza dalej........................? ale kto kotu i dlaczego ogon urąbał ? i czemu go inne nie lubią ? koty się czepiają cudzego wyglądu ? amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
martolka Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 12:16 Szkoda, że on taki nieufny, bo z tą kuwetą zadziała jeżeli nie tylko kota się do niej wsadzi, ale jeszcze pokopie jego łapką w piasku. Mój od razu pierwszego dnia po 5 minutach wiedział gdzie ma ubikację. A mleko dlatego jest złe, że koty dostają po nim, za przeproszeniem, rozwolnienia. Tak w ogóle to mogą pić, tylko może nie za często. Odpowiedz Link Zgłoś
ann.k Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 12:26 z mlekiem bywa roznie, moja kota choc kocha jogurty i serki wszelakie, na mleko w misce patrzy z obrzydzeniem; od zawsze pije tylko czysta wode Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lady_hawk mlko i smietanka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:43 J adaje swoim czasem smietanke, bo mleko zle znosza. Nie doczytalam o klopotach z kuweta. Polecam zakryta - piasek raczej bezzapachowy wtedy. ann.k napisała: > z mlekiem bywa roznie, moja kota choc kocha jogurty i serki wszelakie, na mleko > > w misce patrzy z obrzydzeniem; od zawsze pije tylko czysta wode Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frustrat Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.ien.com.pl / 192.168.100.* 23.08.02, 14:05 Kot to wspaniałe zwierzę.....jak mnie tylko jakaś menda ludzka zdenerwuje to po powrocie do domu biorę swego kota w objęcia i rozmawiam z nim tak długo aż się całkowicie uspokoję...kot rozumie, że jestem zdenerwowany i stara się mi pomóc dojść do równowagi.. mruczy i tuli się do mnie ogarniając mnie swym ciepłem...to jedyna istota której ufam i wiem, że się na niej nie zawiodę.... Odpowiedz Link Zgłoś
draconessa Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 14:09 Ladnie to napisales. Chyba ujales esencje bycia z kotem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azahare Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 23.08.02, 14:22 panie_laga ! wielbić Pana zaczęłam po przyswojeniu rewelacji wyżej postu mego zamieszczonych ! do których Pan r u b r y k piszesz jeszcze? poczytać dla ubawienia gęby bym chciała niezmiernie ... (dodam, iż za miesiąc jednego (lub dwa! ha ! nie straszna-m dwóch sztuk nawet !) kotkowca przysposobić zamierzam i porady wszelakie osób innych do serca mocno przyjmuję) M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azahare Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.kra.warszawa.supermedia.pl 23.08.02, 14:42 panie_laga ! ze zgrozą wielką spostrzegłam, że pan nie śpisz w ogóle ! 00.55 ??!! 02.06 ??!! czyż k o t winnym jest ????!!!!! (doświadczenie każe myśleć, że wielce to prawdopodobne; w kanikuły ostatnie w y p o ż y c z o n e mi zostały okrutniki dwa ogromne (choć jeden trochę mniej ogromny), kotami mych przyjaciół będące, w zastaw niejako za ich wyjazd do wód przez to możliwy. jako że w przedpokojach szafisko u mnie z lustrami na przedzie, okrutniki upodobawszy sobie teren przylegający za doskonały na harce, co noc pędziły spod wspomnianych luster poprzez (!) me skromne łóżko i skromną mą osobę, rzecz oczywista, wywalając się na ścianie za wyrkiem (jako że poślizg od parkietu wydłużony jest). teraz więc, choć kotkowców owych od miesięcy nie ma już, małe ś l a d k i łapek na ścianie widoczne pozostają, gdy łóżko w dzień mam kaprys rozłożyć) M Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 15:05 Gość portalu: azahare napisał(a): > panie_laga ! ze zgrozą wielką spostrzegłam, że pan nie śpisz w ogóle ! > 00.55 ??!! 02.06 ??!! czyż k o t winnym jest ????!!!!! > (doświadczenie każe myśleć, że wielce to prawdopodobne; w kanikuły ostatnie w y > > p o ż y c z o n e mi zostały okrutniki dwa ogromne (choć jeden trochę mniej > ogromny), kotami mych przyjaciół będące, w zastaw niejako za ich wyjazd do wód > przez to możliwy. jako że w przedpokojach szafisko u mnie z lustrami na > przedzie, okrutniki upodobawszy sobie teren przylegający za doskonały na harce, > > co noc pędziły spod wspomnianych luster poprzez (!) me skromne łóżko i skromną > mą osobę, rzecz oczywista, wywalając się na ścianie za wyrkiem (jako że poślizg > > od parkietu wydłużony jest). teraz więc, choć kotkowców owych od miesięcy nie > ma już, małe ś l a d k i łapek na ścianie widoczne pozostają, gdy łóżko w dzień > > mam kaprys rozłożyć) > > M dziś gadałem z żoną kumpla przez telefon i własnie mi o tych lustrach mówiła, ze on bedzie cuda wyczynial, bo koty tak mają podobno. psy lustrem są zaskoczone tylko na krótko. a łaciatek na razie tylko raz przeszedł po szafce nad którą lustro i z zachwytu nad swem odbiciem pozwalał z niej wszystko. z wielkim zainteresowaniem gapi sie też w telewizor i bardzo śmiesznie jest zdziwiony. a ja nocami zwykle nie sypiam, tylko na końcówke nocy się załapuję, bo staram sie pracować. ale teraz to już calkiem dwie noce nie spię i nie pracuję przez niego. dzis zachowywał się, jakby był po balu maturalnym na którym było za malo dziewczyn, więc faceci sie nawalili jak wory. a teraz regeneruje on siły i smacznie śpi, w mojej sypialni, rzecz jasna. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie........... 23.08.02, 15:10 ................duzo tu macie kotofanów. i gdybym, po ostatnich, zwłaszcza, doświadczeniach, miał przypiąc jednak uogólniającą łatkę warszawiakom, to rzekłbym, ze, prócz tego, iż jest tu trochę osób, które mają tendecje do przewartościowywania siebie samych jako mieszkańców stolicy, to przede wszystkim jednak, jest tu bardzo wielu kotomaniaków - zarówno kobiet, a jak i facetów. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryszard Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... IP: 213.17.161.* 23.08.02, 15:12 ale pierdolisz- bez przerwy - z taka grafomania juz dawno sie nie spotkalem - dramat!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 15:34 Gość portalu: ryszard napisał(a): > ale pierdolisz- bez przerwy - z taka grafomania juz dawno sie nie spotkalem - > dramat!! miło chyba spotkać coś, czego na codzień sie nie spotyka. choć jeśli moje niecodzienne, jak sugerujesz, zwierzenia, mają byc dla ciebie dramatem, to zrezygnuj może z czytania mnie - autorstwo postów widoczne wszak bez ich otwierania, a ty, od nadmiaru tego dramatu, możesz mieć kłopoty zdrowotne - np. prócz twego codziennego smrodu nieleczonych zębów, zacznie ci jeszcze z pyska jechac żółcią czy zbyt wielkim stężeniem kwachu w bebechu, a wtedy masz załatwione - nie tylko odstawienie od pierdolenia mojego, ale w ogóle każdego i od zwykłych, także nieerotycznych, z ludźmi kontaktów. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chrikri ryszardzie.. IP: *.eng.fsu.edu 23.08.02, 16:36 Idż zrób siku do kuwety, i nie pierdol od rzeczy - że użyję twego wykwintnego języka. Krytyk literacji z Koziej Wólki się znalazł. chrikri Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 15:22 stało się. przybyła była pani lidia. za głowę się złapala, gdy zobaczyła różne naczynia z jedzeniem kocim i piciem no i tę jego nowiutką toaletę zrobioną w błękicie - niebieskie pudło i niebieski żwiropiach. ale szybko ręce z głowy zdjęła i z losem pogodzona powiedziala, że `Bogu dzięki`, bo ona koty lubi, psów się boi, a ponadto `kot to taki jest czysty, że w brudne nawet nie narobi` . - kot lepszy, jak pies - oceniła. - ale ja z tych psów nie zrezygnowalem wcale. tylko później je tu sprowadzę, jak mały się oswoi - powiedziałem, a lidia zaśmiała mi się w twarz i rzekła była:- tylko niech pan uważa czy kot się na te pana psy zgodzi i do domu je wpuści. kot to ma swoje zdanie i nie będzie robił tego, co pan chce, tylko to, co on zechce. śmiała się też, ze nie wiem jaka to płec i miała wielką ochotę byśmy razem za nim ganiali, złapali i sprawdzili, ale udalo mi się ja przekonac , ze jest to pomysł średniej jakości. lidia zrobila zakupy - dla małego kupiła zapasy. polecano tu kurczaka i wołowinę, to kupiła. i jeszcze różne puszki i suchą karmę w wielu smakach. dorsza mrożonego też przytargała i makrelę wędzoną, ale to ostatnie to tu ktoś mówił, ze się nie nadaje dla małego. pani lidia rzecze, ze `wszystko sie nadaje` i widzę po niej, ze najchetniej dałaby łaciatemu golonki z kapuchą i piwa na popitke. a ja nawet nie jestem pewien czy dorsz taki się nadaje zamrożony. a jak tak, to czy ona go ugotować ma czy usmażyć ? a łaciaty okazuje sie być nocnym ludkiem. to, co wyprawiał dziś, to przechodzi moje najśmielsze przewidywania. najpierw długo go namawiałem, by poszedł ode mnie z pokoju do siebie. jakiś ręcznik mu tam dałem i też pod łożkiem tak, jak już polubic zdążył. ale robił tam awanturę, płakał, miauczał i się wyżalał, ze on nie po to z domu uciekał / `z domu` - akurat - spod schodów jakichś publicznych od matki i rodzeństwa ! / i że się nie po to ogrodem moim opiekował i z wiekowymi staruszkami zadawał, bym ja go teraz pakował do pustego pokoju samotnie. /bo on niby nie chce, bym go dotykał, ale lubi byc gdzies w miarę blisko koło mnie/. w końcu wylazłem i otworzyłem mu drzwi na korytarz, tak, ze mógł latać po całym domu i tylko u siebie zamknąłem te drzwi. a on zaczął tak rozwalać rózne rzeczy, ze halasował jak stado pijanych zajęcy. na koniec zaczął bombardowac moje drzwi. doslownie jakby ktos walił pięścią. chyba skakał na nie czy jak....................aż wreszcie padł jak kawka w takiej szafce przy łazience. no i rano, jak tamtędy przechodziłem, to miałem go jak na dłoni, bez możliwości ucieczki z jego strony i mogłem dotknąć futerka. i go delikatnie pomiziałem, a on taki senny nawet nie miał sil mnie opieprzyć i taką zdziwiona mine zrobił. bo chyba go nigdy jeszcze nikt nie pogłaskał i może sie dziwil, ze się tak boi, a to jest miłe mu. ale tak mi się jakos zdawało, jakby miał ciężki oddech. taki posmarkany czy co. jak dawno temu jeden pies ze schronu na nosówke chory. no i podjechalem do weterynarza - tu blisko jest, ale bez kota, bo ciągle za wcześnie, bym na ręce go mógł wziąć. chciałem tylko zapytać czy jest coś profilaktycznego, co takim bezdomniakom się daje nawet bez badania, standartowo na wszelki słuczaj. ale było zamknięte - po południu skoczę albo jutro rano, to moze już da radę razem z kotem. choć taki oddech tylko chwilę on miał, teraz juz normalnie oddycha, zjadł śniadanie z aptetytem. ja to się boję tych nosówek, bo te psy ze schronu często były zarazone i jeden umarł. nie wiem czy koty na nosówkę chorują. no. i to tyle moich zeznań. jakby kto mógł i wiedział, to rzeknijcie o tym dorszu - czy się nadaje i czy usmażony ma być czy gotowany. /przyznam, ze najbardziej mnie kot ujął tym kiblem. że od razu docenił, iżem pojechał i mu kupił to i wiedział po co. / amen pan laga /raz jeszcze dziękuję za wszystkie porady. ściągnąłem je sobie do archiwum. zastanawiam się nad tymi kastracjami - a może te grubasy z sąsiedztwa to, jak wspomniany tu bonifacy, takie grube, bo pobawione narzędzi ? ale ja chyba bym faceta nie mogł pozbawić. może to babka, to wtedy zobaczymy. mówiliście tu, ze niekoniecznie trzeba sterylizować, ze można zastrzyki......................na razie nie ma co dywagować, jak nie wiadomo kto łaciaty jest./ Odpowiedz Link Zgłoś
draconessa Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 15:30 Panie Lago! Na zdrowy chlopski rozum to ryba winna byc odmrozona i sparzona wrzatkiem lub podgotowana, naturalnie bez soli i innych takich. Smazonego bym kotu na pewno nie dawala, bo to nie bardzo dla niego zdrowe. Z wedzonym tez bym uwazala - wiec lepiej niech Pan sobie makrele zje, a kotek rybe podgotowana. Odpowiedz Link Zgłoś
e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 17:53 A dlaczego ten koteczek nie dostaje wątróbki? Wszystkie znane mi koty mają absolutnego swira na jej punkcie. Najlepsze są wątróbki drobiowe, taka jedna to nawet na 2 - 3 porcje dla małego kotka. Kiedy do nas wprowadził się na kilka wyjazdowych miesięcy kot moich Rodziców i nie wiedziałam, jak i ile go karmić, postawiłam "suche" żeby sobie stało do podjadania, kiedy głodny (robił to z rzadka i bez entuzjazmu) a karmiłam go rybą, mięsem i serem białym. Nie wiedziałam, jakie dawać porcje, więc poszłam po rozum do głowy i wyobraziłam sobie, ze takiemu kotu młodemu to na pewno zmieści się w brzuchu myszka, no i tak dobieraliśmy te porcje nie na gramy, nie na oko, ale na "myszki". Pytanie: Dużo dałaś kotu jeść? Odpowiedź: Tak, ze trzy i pół myszki. Twojemu kotkowi (jak ma na imię?!) życzę wielu pięknych myszek. Dobrze, ze trafił na Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 23:53 e._ napisała: > A dlaczego ten koteczek nie dostaje wątróbki? Wszystkie znane mi koty mają > absolutnego swira na jej punkcie. Najlepsze są wątróbki drobiowe, taka jedna to > > nawet na 2 - 3 porcje dla małego kotka. > Kiedy do nas wprowadził się na kilka wyjazdowych miesięcy kot moich Rodziców i > nie wiedziałam, jak i ile go karmić, postawiłam "suche" żeby sobie stało do > podjadania, kiedy głodny (robił to z rzadka i bez entuzjazmu) a karmiłam go > rybą, mięsem i serem białym. Nie wiedziałam, jakie dawać porcje, więc poszłam > po rozum do głowy i wyobraziłam sobie, ze takiemu kotu młodemu to na pewno > zmieści się w brzuchu myszka, no i tak dobieraliśmy te porcje nie na gramy, > nie na oko, ale na "myszki". > Pytanie: Dużo dałaś kotu jeść? > Odpowiedź: Tak, ze trzy i pół myszki. > Twojemu kotkowi (jak ma na imię?!) życzę wielu pięknych myszek. Dobrze, ze > trafił na Ciebie. > Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 20:39 Gość portalu: pan_laga napisał(a): > a ja nawet nie jestem pewien czy dorsz taki się nadaje zamrożony. a jak tak, to > > czy ona go ugotować ma czy usmażyć ? Ugotowac i wyjąć osci ps. W niedzielę bedzie już Beatka, właścicielka 2 kotów, chetnie Ci udzieli wszelkich porad pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
moler1 Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... 23.08.02, 15:27 pan_laga napisał: > ................duzo tu macie kotofanów. i gdybym, po ostatnich, zwłaszcza, > doświadczeniach, miał przypiąc jednak uogólniającą łatkę warszawiakom, to > rzekłbym, ze, prócz tego, iż jest tu trochę osób, które mają tendecje do > przewartościowywania siebie samych jako mieszkańców stolicy, to przede > wszystkim jednak, jest tu bardzo wielu kotomaniaków - zarówno kobiet, a jak i > facetów. > amen > pan laga ...ale to chyba nie jest najgorsza cecha warszawiaków...?:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
draconessa Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... 23.08.02, 15:36 ja uwazam, ze jest to wspaniala cecha... Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: nie lubię uogólnień, ale jednak w w-wie...... 25.08.02, 01:32 moler1 napisał: > > ...ale to chyba nie jest najgorsza cecha warszawiaków...?:-))) nie. ta cecha nie jest najgorsza. ona jest nawet egzotyczna i pozytywna. moim zdaniem. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
6an Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 15:11 Mój włazi na deskę od WC i zagląda do lustra, które jest na ścianie w łazience. Zwykle robi to kiedy i ja do tego lustra zaglądam, tyle, że on drze gębę i chce, żeby go "tam" wpuścić. The End Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olivia6 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: HUPROXY* / 193.178.168.* 23.08.02, 17:09 szanowny Panie Lago. Jestem pewna, ze jak kot zacznie znaczyc to na 100 % go pan wykastruje. To jest taki smrod, ze sie nie da wytrzymac. Moj kot nie ma klejnotow i zyje. W marcu nie cierpi no i dom jest czysty. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kotfilemon Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 17:24 panie lago, kot kuma co się do niego mówi, może mi pan wierzyć Odpowiedz Link Zgłoś
agga7775 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 23.08.02, 18:20 no ladnie, ladnie - zupelnie mnie usidlil ten watek, a weekend nadszedl i nie bede mogla sledzic przygod kotka Latka i Pana Lagi :((... Ala za to w poniedzialek ile bedzie czytania.... Powodzenia w oswajaniu.....(i wizytowaniu weterynarza)... wlasnie zostalam przekonana do posiadania kotka... tylko sobie teraz jakiegos sprawic.... a moze zajrze do piwnicy.... kici-kici... milego weekendu Agga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga zazdrosne ono IP: *.future-net.pl 23.08.02, 19:55 panie lago, z wątku wywnioskowałam, nie wiem czy słusznie:), że mieszkasz sam, więc jeśli masz dochodzącą narzeczoną, to szybko ją zapoznaj z onym, póki małe:) bo jak kot kogoś nie lubi to łolaboga - moja koleżanka dwóch facetów odprawiła, bo kocur był zazdrosny, sikał im w buty, walił pazurami po łydkach, aż jej stawiali ultimatum "ja albo zenio". no i oczywiście wybierała zenia:) aha, a mleczko kocie to ma whiskas, takie specjalne, zdrowe dla kota, możesz spróbować:))) Odpowiedz Link Zgłoś
lucy_z Re: Weteryniarz 23.08.02, 20:46 Bardzo jestem ciekawa co powiedział weteryniarz??? Czy Pan teraz odsypia zarwaną nockę??? ;))))) Serdecznie pozdrawiam:)) Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: Weteryniarz 23.08.02, 21:07 Pan_laga prowadzi raczej nocny tryb życia. Pewnie bedzie około 1 w nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
ann.k Re: Weteryniarz 24.08.02, 00:25 che, juz 00:21 na moim komputerku, a informacji nadal zadnej o kotku; ja wlasnie swoja kocice uciszam od szostej, jakem z roboty wrocila, bo biedaczka ma ruje i nawoluje obce koty; dlaczego ona sie jescze nie nauczyla, ze zaden do niej nie zajdzie?..... a z tym mlekiem i enzymami to jest tak, ze czlowiek jest jedynym ssakiem doroslym, ktory w zasadzie moze pic mleko, choc juz okolo 40 nie powinien... mleko od pewnego wieku szkodzi wszystkim ssakom; pozdrawiam i spac ide, poczytam w poniedzialek Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Re: Weteryniarz 23.08.02, 21:24 lucy_z napisała: > Bardzo jestem ciekawa co powiedział weteryniarz??? Czy Pan teraz odsypia > zarwaną nockę??? ;))))) Lucy, Pan Laga do weteryniarza udał się z Laguną (Lagunem, Boże, jak mi się to imię podoba!!!),a nie ze swoim organizmem... Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: Weteryniarz 23.08.02, 21:31 iwa.ja napisała: > lucy_z napisała: > > > Bardzo jestem ciekawa co powiedział weteryniarz??? Czy Pan teraz odsypia > > zarwaną nockę??? ;))))) > Lucy, Pan Laga do weteryniarza udał się z Laguną (Lagunem, Boże, jak mi się to > imię podoba!!!),a nie ze swoim organizmem... :-), Lucy źle zrozumiała pana_lage? :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
lucy_z Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:09 eela napisała: > :-), Lucy źle zrozumiała pana_lage? :-)) Dziewczyny! Ja już wiem,że Pan Laga jest nocnym Markiem;) Ale po południu miał iść z kicią do weteryniarza, nie z sobą;)))) Oczekuję sprawozdania z wizyty!!! Sama dzisiaj byłam z wizytą u pani weteryniarz, tym razem z psem a nie z kotem;) Ale gdyby mnie spytała dlaczego tak wyglądam niewyspana to bym jej powiedziała, że przez kota;)Ciekawe co by powiedziała??? Odpowiedz Link Zgłoś
iwa.ja Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:16 Hihi. Myślę, że weteryniarz powinien mieć przycisk pod biurkiem, żeby wezwać adekwatnego specjalistę do "mamuśki" ("tatunia") pieska / kota. Sama wielokrotnie doświadczałam wlepionych we mnie okrągłych oczu weteryniarza, kiedy np. nie chciałam jakichś witamin (ech, za słodkie, może coś bardziej z kwaskiem?), "pan poczeka z tą strzykawką, miałam dzisiaj ciężki dzień...", "kiedy mam się znowu zgłosić, czy nie grozi mi już parwowiroza?"... Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:27 Możesz się pana_lagi spodziewac około pierwszej. Zajrzyj tu ps. a co sie stało psu? Odpowiedz Link Zgłoś
lucy_z Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:38 eela napisała: > Możesz się pana_lagi spodziewac około pierwszej. Zajrzyj tu > > ps. a co sie stało psu? Około pierwszej Elu to idę spać, muszę trochę pospać bo kotka o czwartej robi pobudkę panu, temu co był przeciwny jej, bo on ją rano wietrzy, tzn rano bierze na spacer psa i kota. Ale jej się chce już o czwartej i tak go nawołuje do tego wstawania, takim kocim wołaniem, że jej czasami muszę popędzić kota;))) Acha, w nocy też lubi sobie podrapać kuwetę, ale żeby raz, skąd, musi być drapanie nie w piasek tylko w kuwetę, więc ten zgrzyt, zgrzyt doprowadza mnie czasami do... wstawania...Nie ma letko drogie koleżanki i Panie Lago;)) A pies Elu ma co roku letnie uczulenie, zawsze w sierpniu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: Weteryniarz 23.08.02, 22:59 Miłosnik zwierząt lekko nie ma. Fajnego kotka masz. Dobrze, ze pies ma uczulenie zawsze w tym samym miesiącu, co przynajmniej nie jesteś zaskoczona. :- ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: d.z. Chyba się nie doczekam... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 24.08.02, 00:23 ...kolejnej relacji. Idę więc spać ale jutro obowiązkowo tu wejdę bo przyznam szczerze to zaczyna być jak książka. Książka, w której można wiele ciekawego znaleźć, a i sporo o ludziach, z którymi się pisuje dowiedzieć ;-) Pozdrawiam i dobranoc... Odpowiedz Link Zgłoś
iwo_ Re: Mój kot... 24.08.02, 00:59 Ja to mam fajnego kota, a raczej kocicę. Ma na imię Myszka ( trochę z przekory, a trochę dlatego, że jest szara jak mysz). Do ogrodu wychodzi kiedy chce - w końcu kot, to wolne stworzenie, chodzące własnymi ścieżkami. Tym którzy robią nocne czuwanie radziłbym iść spać, bo zwierz i tak przyjdzie kiedy będzie chciał i nie przejmie się czy na niego czekamy całą noc, czy nie czekamy wcale. Tak przynajmniej robię ja. Otwieram okno na noc (mam kraty :-)) i kłade się spać. Zostawiam kotce wolną łapę ;-)), bo wiem, że w lato lubi trochę pobrykać. W ostatnią sobotę kupiłem sobie małego, ośmiotygodniowego, ślicznego pieska - Golden retrivera. Szczeniaczek jest bardzo wesoły do wszystkich domowników, także do Myszki. Jak psinka podbiega do kotki zapraszając do zabawy, ta cała się jeży i fuka. Czy wiecie co zrobić by zwierzaki się zaprzyjaźniły??? iwo Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: Mój kot... 26.08.02, 04:24 iwo_ napisał: > Ja to mam fajnego kota, a raczej kocicę. Ma na imię Myszka ( trochę z przekory, > > a trochę dlatego, że jest szara jak mysz). Do ogrodu wychodzi kiedy chce - w > końcu kot, to wolne stworzenie, chodzące własnymi ścieżkami. Tym którzy robią > nocne czuwanie radziłbym iść spać, bo zwierz i tak przyjdzie kiedy będzie > chciał i nie przejmie się czy na niego czekamy całą noc, czy nie czekamy wcale. > > Tak przynajmniej robię ja. Otwieram okno na noc (mam kraty :-)) i kłade się > spać. Zostawiam kotce wolną łapę ;-)), bo wiem, że w lato lubi trochę pobrykać. > > > W ostatnią sobotę kupiłem sobie małego, ośmiotygodniowego, ślicznego pieska - > Golden retrivera. Szczeniaczek jest bardzo wesoły do wszystkich domowników, > także do Myszki. Jak psinka podbiega do kotki zapraszając do zabawy, ta cała > się jeży i fuka. Czy wiecie co zrobić by zwierzaki się zaprzyjaźniły??? > > iwo > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga głaskałem mojego kota ! - Re: Weteryniarz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 00:35 no to byli znajomi i przywlekli znajomą kociarę. i ona tak zrobiła, jak ja rano - gdy kot był za meblami koło łazienki skąd trudno mu wyskoczyć od razu i prysnąć, to ta laseczka podeszla tam. zaczeła szczebiotać do kota i go glaskać. a on między jednym i drugim syknięciem grozy , włączał jednak mruczanki. i tam na kolanach przy nim klęczała i go miziała. a na koniec wzięła go na ręce nikogo nie pytając - jego też nie. kot się na chwilę obruszył, ale to jego oburzenie zagłaskała. położyli się razem na sofie, głaskała go, głaskała, a potem na mnie kiwnęła i ja się koło tego kota też uwaliłem i pokazywała mi gdzie go miziać. no to zacząłem go wypieszczać tak, ze został koło mnie, choc ona wstała, a potem połozył się na boku wzdluż mojego cielska i przylepił cały. okropne z niego jest chuchro. wszystkie kości się czuje pod skórą. ryjek i ucho ma leciutko pokancerowane - moze jak pod siatką sie przeciskał do tego ogrodu to tak się urzadził. ogon też - tak, jak mi się zdawało, nieco uszkodzony. mruczał w czasie tej calej głaskaniny , jak 47 motorowerów. no to chyba oswajanie można już odhaczyć. jeszcze utrafić z żarciem w jego gust, by więcej jadl, kupić obrozę, te klatkę, by go móc do lekarza brać, to coś do pazurów i co tam jeszcze mówiliscie ? wszystko chyba. zatem, gdy to pozałatwiam, to będę mógł zająć się poważniejszymi sprawami, bo tu roboty moc, a ja tak z tym kotem niczem palant ostatni. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga znam płeć kota !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 00:41 ta znajoma, to kazała mi go przytrzymac i sama , rozłozyła mu tylnie nożyny, /coż za brak taktu !/, odwinęła ogon i powiedziała zdecydowanie : .................................. a potem jeszcze mi pokazała całą, nagą prawdę. kot był upokorzony, ale szybko go zaglaskalismy. no i co ? mam teraz powiedzieć kto to jest ten kot ? czy jutro dopiero ? chle chle. alem się poczuł ważny i dobrze poinformowany. nawet nie sądziłem, ze dzis sie uda mu tam zajrzeć. jednak co kobiece ręce, to kobiece. ja tak subtelnie, bym tego kota do odkrycia rozkoszy z bycia głaskanym nie namówil prędko. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
iwo_ Re: to powiedz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.08.02, 01:03 No i co - kot, czy kocica? Mów szybko już jest jutro (01:05)!!! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: to powiedz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 01:09 iwo_ napisał: > No i co - kot, czy kocica? Mów szybko już jest jutro (01:05)!!! ;-) > Odpowiedz Link Zgłoś
iwo_ Re: to powiedz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.08.02, 01:35 Gość portalu: pan_laga napisał(a): > iwo_ napisał: > > > No i co - kot, czy kocica? Mów szybko już jest jutro (01:05)!!! ;-) > a jak sądzisz ? powiem tyle, ze ja jestem zadowolony, ze taka jest płeć. > laga TO MUSI BYĆ KOBITKA! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: to powiedz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 01:58 iwo_ napisał: > TO MUSI BYĆ KOBITKA! ;-) > Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_57 Głaskanie i oswajanie 24.08.02, 11:10 Wielkie gratulacje. I wielka radość - kolejne kocio miało szczęście w życiu! Faktycznie, tylko nieprzeciętni sa przez koty wybierani do wspólnego życia. :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: Weteryniarz 24.08.02, 09:45 Kotek weterynarza odwiedzi dopiero dziś, wiec pewnie po południu będzie relacja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: Weteryniarz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:07 lucy_z napisała: > Bardzo jestem ciekawa co powiedział weteryniarz??? Czy Pan teraz odsypia > zarwaną nockę??? ;))))) > Serdecznie pozdrawiam:)) > Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: zazdrosne ono 25.08.02, 02:22 Gość portalu: Aga napisał(a): > panie lago, z wątku wywnioskowałam, nie wiem czy słusznie:), że mieszkasz sam, > więc jeśli masz dochodzącą narzeczoną, to szybko ją zapoznaj z onym, póki > małe:) bo jak kot kogoś nie lubi to łolaboga - moja koleżanka dwóch facetów > odprawiła, bo kocur był zazdrosny, sikał im w buty, walił pazurami po łydkach, > aż jej stawiali ultimatum "ja albo zenio". no i oczywiście wybierała zenia:) > aha, a mleczko kocie to ma whiskas, takie specjalne, zdrowe dla kota, możesz > spróbować:))) spróbuję z mleczkiem łyskasowym. dzięki. zenio koleżanki wyraźnie jest mocną osobowością. prawdziwy facio. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Samanta Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 24.08.02, 01:36 Zagladalam tu juz dzisiaj pare razy bo bylam strasznie ciekawa co dalej? Bardzo sie ciesze ze kotek jest oswajalny , biedak nie mial nigdy kontaktu z czlowiekiem a widac bardzo chcial(a???) skoro uciekl z ulicy i przypaletal sie do ciebie. To sie wlasnie nazywa przenaczenie ! I zgaduje ze to dziewczynka jesli tak to swietnie bo one sa bardzo mile i przywiazane no i odpadnie problem kastracji. Jak juz zdradzisz plec to zostanie jeszcze sprawa imienia ktorego jestesmy ciekawi a moze gdzies dolaczysz fotke tego slawnego juz kociaka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 02:03 Gość portalu: Samanta napisał(a): > Zagladalam tu juz dzisiaj pare razy bo bylam strasznie ciekawa co dalej? > Bardzo sie ciesze ze kotek jest oswajalny , biedak nie mial nigdy kontaktu z > czlowiekiem a widac bardzo chcial(a???) skoro uciekl z ulicy i przypaletal > sie do ciebie. To sie wlasnie nazywa przenaczenie ! > I zgaduje ze to dziewczynka jesli tak to swietnie bo one sa bardzo mile i > przywiazane no i odpadnie problem kastracji. > Jak juz zdradzisz plec to zostanie jeszcze sprawa imienia ktorego jestesmy > ciekawi a moze gdzies dolaczysz fotke tego slawnego juz kociaka? też zgadłaś ! bystre z Was kobitki. moja laseczka mała jeszcze nie ma zdjęcia, ale się jej zrobi - to będzie do obejrzenia. moze do tego czasu ryj jej sie podgoi i ładniej na fotce wyjdzie. a w ogóle, to ta znajoma moja powiedziala, ze kotka ma "egipskie " pyszczydło, bo takie wąskie na dole i ze dodatkowo ten ryj "optycznie czyni bardziej egipskim" to, ze pod nim jest czarny pasek . moze i ona ma rację, ze to taki na dole wąski trójkąt i wyglada ta głowa jak na malunkach z dawnego egiptu. laga Odpowiedz Link Zgłoś
iwo_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 02:27 Gość portalu: pan_laga napisała: -hahaha! > też zgadłaś ! bystre z Was kobitki. [...] Co to ma być? Jakie kobitki? Mam na Ciebie się obrazić??? Nie jestem żadną kobitką!!! Nie obrażaj mnie ;-) Jestem facetem z krwi i kości!! A jak jesteś kochający "inaczej" (bez obrazy), to nie do mnie! ;-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:39 iwo_ napisał: > Gość portalu: pan_laga napisała: -hahaha! > > > też zgadłaś ! bystre z Was kobitki. [...] > > Co to ma być? Jakie kobitki? Mam na Ciebie się obrazić??? Nie jestem żadną > kobitką!!! Nie obrażaj mnie ;-) Jestem facetem z krwi i kości!! A jak jesteś > kochający "inaczej" (bez obrazy), to nie do mnie! ;-)))))) > Odpowiedz Link Zgłoś
aniutek Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 02:41 Panie laga moje gratulacje za piekny jezyk, dowcip i serce. gdzies sie Pan uchowal w tej mojej kochanej Warszawie ? pragne Pana poznac ::)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Samanta Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 24.08.02, 04:21 no co sie dziwicie BYSTRYM KOBITKOM ?? To chodzilo o mnie, o Krowke Laciata i o ta znajoma co wymacala tam gdzie trzeba a malo tego to pokazala jak oswoic dzikie zwierze .Brawo dla pana znajomej - treserki! Jednak nie ma to jak kobica reka w meskim palacu Panie_lago widzi pan? No i te staruszki gangsterki od ktorych sie wszysko zaczelo... Wiem ze faceci panu beda wspolczuc ze dal sie pan omamic kobicie ale to tyle radosci i smiechu jak zacznie sie mizdrzyc przed lustrem i robic glupie miny , latac jak torpeda po domu - ale mruczenie i tak zalatwi wszystkie bledy nie mowiac o czekaniu w przedpokoju i miauczeniu na powitanie . Czy ta czarownica ( czarodziejka) juz czeka na pana? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:21 Gość portalu: Samanta napisał(a): > no co sie dziwicie BYSTRYM KOBITKOM ?? To chodzilo o mnie, o Krowke Laciata i > o ta znajoma co wymacala tam gdzie trzeba a > malo tego to pokazala jak oswoic dzikie zwierze .Brawo dla pana znajomej - > treserki! > Jednak nie ma to jak kobica reka w meskim palacu > Panie_lago widzi pan? No i te staruszki gangsterki od ktorych sie wszysko > zaczelo... Wiem ze faceci panu beda wspolczuc ze dal sie pan omamic kobicie > ale to tyle radosci i smiechu jak zacznie sie mizdrzyc przed lustrem i robic > glupie miny , latac jak torpeda po domu - ale mruczenie i tak zalatwi > wszystkie bledy nie mowiac o czekaniu w przedpokoju i miauczeniu na > powitanie . > Czy ta czarownica ( czarodziejka) juz czeka na pana? > > > wczoraj była pod łożkiem znów i ją wysiudałem, więc wlazła do szafy w holu i tam przespała ranek i przedpołudnie. a teraz znów jest pod łóżkiem u mnie w sypialni i nie wiem czy ją wyekspediuję stamtąd...................... /mruczenie jest .........nieprawdopodobne. uspokaja./ laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 03:45 aniutek napisała: > Panie laga > moje gratulacje za piekny jezyk, dowcip i serce. > gdzies sie Pan uchowal w tej mojej kochanej Warszawie ? > pragne Pana poznac ::)))))) oj aniutku. co Ty bys miała z poznania mnie, skoro ja nie warszawiak tylko tzw. burak czy czereśniak - zapytaj sloggiego, to Ci powie o co chodzi. na dodatek jełop ze mnie, który chce w domu miec dwa duze psy, a zamiast tego bierze sobie na łeb mlodocianą kociczkę z nieprawego łoża .................? ukłony pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ika55 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 27.08.02, 11:39 aniutek napisała: > Panie laga > moje gratulacje za piekny jezyk, dowcip i serce. > gdzies sie Pan uchowal w tej mojej kochanej Warszawie ? > pragne Pana poznac ::)))))) kocham pana,panie laga! i wszystkie koty i was wszystkich,ktorzy tak pieknie tu o kotach i innych przytulankach piszecie! Odpowiedz Link Zgłoś
e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 10:34 Ja też zawsze wolę psy i koty kobitki i zgadzam się całkowicie z panem lagą, że to niebo a ziemia, taka różnica między trzymaniem w domu kotki i kota, psa i psowej. Ale, panie lago, jeśli nie skonsultujesz z weterynarzem problemu kastracji także te chuderlawej panienki, możesz zostać szybciej niż byś pomyślał przyszywanym tatusiem gromadki drobnych kociątek. Jeśli mała biega także po ogródku a ty nie masz wprawy w rozpoznawaniu objawów u kotki, która poczuła wole do zamęścia, możesz mieć kłopoty. Chociaż - położnictwo to podobno pasjonująca dziedzina, a sądząc po sympatii, jaką się cieszy ta historia, nie bedziesz miał problemów ze znalezieniem miłych domów dla nowych kocurków. W razie czego gangsterki pomogą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.future-net.pl 24.08.02, 10:55 ej, panie lago, kotke tez musisz wysterylizować, już nawet nie chodzi o nieplanowane potomstwo z tymi grubymi kocurami, ale o ruje, które będzie miała niemal w kółko, wyjąc jak obdzierane ze skóry dziecko i trąc podogoniem o twoje nogi:P a jak jej daleś na imię:)? aha, koty zawsze lubią jeść smieszne rzeczy, np. mój jeden uwielbiał surowego ogórka, a obecny dostaje hopla na tle oliwek. musisz odkryć, za czym twoja wariuje, koniecznie:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: melitele Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.waw.pl 24.08.02, 11:36 Mój kot też uwielbia oliwki, a Kocia szaleje za ciastkami;). Panie Lago, pomyśl o tej sterylizacji, zresztą, weteryniarz sam ci o tym powie. Kotka się będzie mniej męczyłą, a i ty nie będziesz narażony na ponadplanowe kociaki. Strasznie fajnie, że tak dużo jest kociarzy na świecie! me Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgosia Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.08.02, 11:47 Kochani... przestańcie już z tą sterylizacją. Ledwie Pan_Laga uspokoił swoje nerwy na myśl o wykastrowaniu zwierzątka (w przypadku gdyby był kotem), a tu znowu zawisło nad nim widmo sterylizacji (bo to kotka). Dajcie mu się nacieszyć samym posiadaniem, przyzwyczać się do miękkiego chuderlawego ciałka przytulającego się do jego męskiej piersi - reszta przyjdzie sama (to tak jak instynkt macierzyński). W którymś z poprzednich postów było coś o narzeczonej. To prawda jest. Jeśli takowa obecna jest w życiu Pana_Lagi - to zapoznać z Lagunką (czy też inaczej) jak najszybciej. Bo dwie kobietki w domu mogą się trudno akceptować. Szczególnie kociczka może być zazdrosna. Pozdrowionka ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bubba Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.sggw.waw.pl 24.08.02, 14:18 Witam wszystkich kociomaniaków, Aby nie straszyc juz z poczatku sterylizacja WP _lago, proponuje co nastepuje: bacznie obserwowac koteczke na okolicznosc wystapienia rui (dla ulatwienia podaje symptomy charakterystyczne - głosne mialczenie i inne jeki, "czolganie" sie po podłodze z wysoko uniesiona pupa, "zainteresowanie" nogami własciciela a nawet obsikiwanie scian i mebli, chec wyjscia na zewnatrz i tabuny kocurow z sasiedztwa w ogrodzie) zwykle nie wystepuje wczesniej niz u 8 miesiecznego kota, np. moja kotka miala pierwsza taka ruje w wieku 1,5 roku. Gorzej jak oznaki nie sa tak wyrazne i dopiero mocno zaokraglony brzuszek swiadczy niezbicie o osiagnieciu dojrzalosci plciowej. aby nie dopuscic do rui ale jeszcze nie sterylizowac zwierzaka mozna stosowac tabletki lub zastrzyki. Tabletki mozna dodawac do posilku (choc nieraz koty sa sprytne i nic nie daje nawet ukrywanie malenkiej tabletki w najwiekszym przysmaku), nie trzeba wiec jezdzic do veta ale trzeba samemu pilnowac czasu podawania np. co 10-14dni. Zastrzyk podaje sie w odstepach kilku miesiecznych: co 3, 4 i pozniej nawet 6 miesiecy. Srodki farmakologiczne nie sa jednak zupelnie obojetne dla zdrowia kota i lekarze raczej polecaja sterylizacje. Mimo, ze jednorazowo jest to dosc spory wydatek (ok. 150zł) to na dluzsza mete jest to tansze, wygodniejsze dla wlasciciela i na pewno zdrowsze dla kota. Mialam juz kilka kotow (obecnie dwa), stosowalam (oczywiscie u kotow) rozne metody i mysle, ze w przypadku WP sterylizacja jednak bedzie najlepsza, bo kot bedzie wychodzil na dwor, w nawale pracy o tabletce lub terminie zastrzyku mozna zapomniec i bardzo niespodziewanie, i wbrew woli stac sie przybranym tatusiem dla licznej gromadki. Oczywiscie na pewno warto jeszcze porozmawiac z vetem (i oczywiscie miec jakiegos dobrego :)) Pozdrawiam serdecznie, :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgosia Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.08.02, 14:52 Miało już nie być o tym słowie na "s". Ale cóz... lubicie drążyć i wystraszać... Panie_Laga, czy nocka przyjemna była? Koteczka gdzie spała? Pod wyrkiem czy z Panem? Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 23:50 Gość portalu: malgosia napisał(a): > Miało już nie być o tym słowie na "s". Ale cóz... lubicie drążyć i wystraszać.. > . > > Panie_Laga, czy nocka przyjemna była? Koteczka gdzie spała? Pod wyrkiem czy z > Panem? dziękuję Małgoś. nocka była lepsza, niż wczorajsza. maluchę jednak wykolegowałem znów z mej sypialni, ale już drzwi nie bombardowała tylko parę razy miauknęła na mnie, zem podelec i ze tak się dam nie traktuje. ja jej powiedzialem, ze jest smarkulą, a nie żadną damą jeszcze i ze spać ma isć. a ona na to : - tak ?! ty durny capie. jak ja jestem smarkata, to będę się zachowywac jak smarkata - po czem przystąpiła do : 1/obalenia kosza z parasolami w holu 2/rozgrywki kawałkiem dorsza potraktowanym jak piłka nożna 3/rozwalania gazet przygotowanych do wyrzucenia 4/odkrywania i zdobywania wnętrza szafy 5/wreszcie ułożenia się do snu w tejże szafie klaniam się pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 02:36 Gość portalu: Bubba napisał(a): > Witam wszystkich kociomaniaków, > Aby nie straszyc juz z poczatku sterylizacja WP _lago, proponuje co nastepuje: > bacznie obserwowac koteczke na okolicznosc wystapienia rui (dla ulatwienia > podaje symptomy charakterystyczne - głosne mialczenie i inne jeki, "czolganie" > sie po podłodze z wysoko uniesiona pupa, "zainteresowanie" nogami własciciela a > > nawet obsikiwanie scian i mebli, chec wyjscia na zewnatrz i tabuny kocurow z > sasiedztwa w ogrodzie) zwykle nie wystepuje wczesniej niz u 8 miesiecznego > kota, np. moja kotka miala pierwsza taka ruje w wieku 1,5 roku. Gorzej jak > oznaki nie sa tak wyrazne i dopiero mocno zaokraglony brzuszek swiadczy > niezbicie o osiagnieciu dojrzalosci plciowej. aby nie dopuscic do rui ale > jeszcze nie sterylizowac zwierzaka mozna stosowac tabletki lub zastrzyki. > Tabletki mozna dodawac do posilku (choc nieraz koty sa sprytne i nic nie daje > nawet ukrywanie malenkiej tabletki w najwiekszym przysmaku), nie trzeba wiec > jezdzic do veta ale trzeba samemu pilnowac czasu podawania np. co 10-14dni. > Zastrzyk podaje sie w odstepach kilku miesiecznych: co 3, 4 i pozniej nawet 6 > miesiecy. Srodki farmakologiczne nie sa jednak zupelnie obojetne dla zdrowia > kota i lekarze raczej polecaja sterylizacje. Mimo, ze jednorazowo jest to dosc > spory wydatek (ok. 150zł) to na dluzsza mete jest to tansze, wygodniejsze dla > wlasciciela i na pewno zdrowsze dla kota. Mialam juz kilka kotow (obecnie dwa), > > stosowalam (oczywiscie u kotow) rozne metody i mysle, ze w przypadku WP > sterylizacja jednak bedzie najlepsza, bo kot bedzie wychodzil na dwor, w nawale > > pracy o tabletce lub terminie zastrzyku mozna zapomniec i bardzo > niespodziewanie, i wbrew woli stac sie przybranym tatusiem dla licznej gromadki > . > Oczywiscie na pewno warto jeszcze porozmawiac z vetem (i oczywiscie miec > jakiegos dobrego :)) > Pozdrawiam serdecznie, :) dzięki. będę się zastanawiał. dla mnie, to, faktycznie, lepiej kotke wysterylizować, bo moge źle poobserwować albo zapomnieć - jestem dość roztargniony. ale to jednak ingerencja poważna w organizm.......... pomyslę. choc i tak łatwiej mi o tym byłoby zdecydować, niż o kastracji kocura. dziękuję za rady i pozdrowienia łaczę swoje pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 02:44 Gość portalu: malgosia napisał(a): > Kochani... przestańcie już z tą sterylizacją. Ledwie Pan_Laga uspokoił swoje > nerwy na myśl o wykastrowaniu zwierzątka (w przypadku gdyby był kotem), a tu > znowu zawisło nad nim widmo sterylizacji (bo to kotka). Dajcie mu się nacieszyć > > samym posiadaniem, przyzwyczać się do miękkiego chuderlawego ciałka > przytulającego się do jego męskiej piersi - reszta przyjdzie sama (to tak jak > instynkt macierzyński). > > W którymś z poprzednich postów było coś o narzeczonej. To prawda jest. Jeśli > takowa obecna jest w życiu Pana_Lagi - to zapoznać z Lagunką (czy też inaczej) > jak najszybciej. Bo dwie kobietki w domu mogą się trudno akceptować. > Szczególnie kociczka może być zazdrosna. > > Pozdrowionka ... widmo sterylizacji odsuwam na razie - ona ma dopiero 2,5 miesiąca. a dwóch kobiet tutaj...................nie będzie. chyba, że pies czyli suka. dziękuje i też pozdrawiam pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 02:52 Gość portalu: Aga napisał(a): > ej, panie lago, kotke tez musisz wysterylizować, już nawet nie chodzi o > nieplanowane potomstwo z tymi grubymi kocurami, ale o ruje, które będzie miała > niemal w kółko, wyjąc jak obdzierane ze skóry dziecko i trąc podogoniem o twoje > > nogi:P > a jak jej daleś na imię:)? > aha, koty zawsze lubią jeść smieszne rzeczy, np. mój jeden uwielbiał surowego > ogórka, a obecny dostaje hopla na tle oliwek. musisz odkryć, za czym twoja > wariuje, koniecznie:) sprobuję. ale gdy bedzie starsza. teraz balbym się, ze eksperymenty rozstroją jej brzuszek. a imienia jeszcze nie ma ona . na razie per `kot` do niej gadam albo `panienka`, `laseczka`,`królewna`,`glupia dupa`,``wariatka`, `chodząca głupotka moja mała`, `kicia`,`głupolinda`, `smarkula`, `maluszka`,`mała`. pozdrawiam pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: U Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.gis.net 24.08.02, 16:04 Radze wylozyc trucizne na staruszki,potem na koty.Zachowaj te kolejnosc,bo jesli zalatwisz koty przed staruszkami,bedziesz mial inwazje staruszek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgosia Re: Sio.... IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.08.02, 16:44 Gość portalu: U napisał(a): > Radze wylozyc trucizne na staruszki,potem na > koty.Zachowaj te kolejnosc,bo jesli zalatwisz koty przed > staruszkami,bedziesz mial inwazje staruszek. Pomijam Ciebie...nie czytam... sio.... Odpowiedz Link Zgłoś
e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 16:48 Gość portalu: U napisał(a): > Radze wylozyc trucizne na staruszki,potem na > koty.Zachowaj te kolejnosc,bo jesli zalatwisz koty przed > staruszkami,bedziesz mial inwazje staruszek. Człowieku. Idź czytać komiksy. Tam więcej może zrozumiesz. Bo tu to raczej ci nie poszło za dobrze - kulą w płot. Odpowiedz Link Zgłoś
pianissima Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 21:31 Mhmmm, watek przesympatyczny i przezabawny. A mnie sie najbardziej podoba, ze skadinad kontrowersyjny na tym forum pan_laga zyskal grono zwolennikow. Pojawily sie juz nawet zawoalowane pytania o narzeczona/zone/przyjaciolke. Prosze, ile moze jedna kocina ;-) pianissima Odpowiedz Link Zgłoś
lucy_z Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 21:56 Przychodzę z ciekawości!;))) Czy kicia ma już imię??? Że to kobietka to jakoś mi się tak wydawało, bo któż by inny potrafił tak mężczyznę wykołować i usidlić???;)) To dzisiaj miała być wizyta u lekarza??? I co, i co??? Jeszcze porada! To jest jeszcze maleństwo to nie radzę dawać tak od razu mięsa czy ryby. Są puszeczki dla juniora i to wystarcza! Później można wprowadzać coś innego! Kwiaty, o ile są w doniczkach, proszę gdzieś wynieść na jakiś czas;) Dobrze, że Pan jest nocnym Markiem, bo kotek też:) W dzień możecie sobie odespać;) I jeszcze takie pytanie??? Co miał na myśli poprzedni forumowicz pisząc o Panu "kontrowersyjny"????? Trzeba będzie Pana jakoś bronić!;))) Występująca gościnnie na tym forum!;) Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 22:01 Ciekawość to pierwszy stopien do piekła, droga Lucy :-)) Kotka chyba jeszcze nie ma imienia. Dzisiaj miała byc u weterynarza, powinna być relacja. Jesli chodzi o obrone, to pan_laga świetnie sobie radzi sam, ale oczywiście kazda pomoc wskazana :-)) pozdrowienia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
lucy_z Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 22:18 eela napisała: > Ciekawość to pierwszy stopien do piekła, droga Lucy :-)) :-) Elu, może tam nie trafię????? ;))) Mówisz, że Pan Laga sobie sam radzi??? Ja tak tylko, tak na wszelki wypadek:)) Coś mi moje imię zjadło! Acha, Elu! Wczoraj Ci odpowiedziałam na ostatni Twój post, jeszcze go widziałam osobiście i gdzieś przepadł:((( Może błądzi po forach??????;)) Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 22:44 lucy_z napisała: > eela napisała: > > > Ciekawość to pierwszy stopien do piekła, droga Lucy :-)) > :-) > > Elu, może tam nie trafię????? ;))) Chciałabys do nieba? W piekle na pewno ciekawiej :-) > > Coś mi moje imię zjadło! Acha, Elu! Wczoraj Ci odpowiedziałam na ostatni Twój > > post, jeszcze go widziałam osobiście i gdzieś przepadł:((( Może błądzi po > forach??????;)) Jesli Cie wylogowało w trakcie pisania, to być może, ze bładzi. Przejrze wyszukiwarką, może go znajdę. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga co powiedział weterynarz.......................... 24.08.02, 22:51 witajta kociarze, zatem dziś skoczyliśmy w trojkę do weterynarza. na rano umówiłem kota ze znajomą kobietą mając na względzie fakt, ze kobiety są delikatniejsze i moze w rękach innej babki, ta moja laseczka nie bedzie tak prostestowac. bo jednak to dopiero wczoraj, jak pierwszy raz została wygłaskana przez człowieka, ale cały czas i tak ma jeszcze tendencję do chowania się do skrytek. na noc wlazła do uchylonej szafy w holu. gdy przyszła moja znajoma, wysłupała dzieciaka z tej szafy i przez jakiś czas głaskała, przytulała, aż mała stala się całkiem spokojna. na dworze ozywiła się, ale nie próbowala wyrywać. u weterynarza był pies, któremu wyrywano ząb, a po nim weszliśmy do my. mała mnie zadziwiła, bo na stole do macania przyprowadzanych zwierzaków była grzeczna. ani nie chciała prysnąć w długą, ani też nie zrobiła z siebie jakiegoś tchórza z podkulonym ogonem. spokojna, pozwoliła sobie zmierzyć temperaturę, obejrzeć zęby /tj. maleńkie ząbidełka zaledwie/, zakropić oczy, wpakować do ryja pastę przeciwrobaczą, obmacać pyszczydło, brzuch, całą sierść. doktor stwierdził, ze moze taka spokojna, bo na tym stole wiekszość zwierzaków dostaje, ponoć, u niego jakiegoś olśnienia i zachowują sie tak, jakby wiedziały, ze przychodzą tu dla swego dobra. moze to i prawda, bo ten pudel, co to mu przed nami zęba wyrywali, darł się trochę przy wyrywaniu, ale potem nie sprawiał wrażenia obrażonego na pana doktora i łypał nań ślipiami całkiem życzliwie. no a moja kiciuszyca zostala oceniona jako czysta, bez pcheł, co dziwne, zważywszy na jej pochodzenie i nawet co do wagi /bo była też ważona i smiesznie wyglądała w tej misce/, nie było zastrzeżeń takich wielkich, choć mnie się toto takie chude wydaje. waży póltora kilo /- ale olbrzymka - chle, chle - grubiańsko zarechotał pan laga/ i ma około 2,5 mies. - czyli , nawet ja, jełop koci, odgadłem jej wiek. no ale to dlatego, ze sobie z psami porównałem. doktor pochwalil jeszcze jej ryjek. rzekł, ze dziewuszyna ma ładnie umaszczony i powiedział był,ze powinna pić mleko póki kości rosną, a potem, jesli bedzie tolerować, to niech pije, a jak nie, to nie. kazał przyjść we wtorek - kiciucha bedzie miała pierwsze szczepienia i załozoną własną książeczkę. a za miesiąc jeszcze jedna porcja przeciw robakom. caly czas była tam ta dziewczyna moja do pomocy z tym kotem, ale potem tak mi sie podobało, ze dzieciak się po męsku spisuje, ze do wagi sam ja wpakowałem, a gdy do domu przyszlismy, polozyłem ją na sofie przed telewizorem i bardzo jej sie podobało, bo było łyżwiarstwo figurowe i ruszała głowiną w te stronę ekrenu, gdzie łyżwiarze śmigali.a potem sam się uwaliłem koło niej z gazetami, a mała właczyła motor. NIESAMOWITE ! takie półtora kilo potrafi odśpiewywać mruczanki tak, ze , jeśli jest cicho, słychac toto w całym domu.a potem zasnęła i robiła dokładnie tak, jak opisywaliście : sofa szeroka, a kićka coraz bardziej w moja stronę pełzła we śnie. ja się przesuwałem, ona też tak, by mnie dotykac tym swoim `obfitym` ciałkiem. trzy razy ją przekładałem na drugą stronę naszego legowiska i trzy razy podczołgiwała sie kolo mnie. najśmieszniejsze to to w niej, ze jest teraz do polowy oswojona i jak się ja weźmie do głaskania, to całkiem się rozkleja, ale gdy gdzies tam biega, to często zapomina, że już porzuciła życie dzikuski i znów ucieka, gdy się do niej blisko podejdzie. tak, jak pisałem jednak, prowadzi ona głownie, tak, jak ja, życie nocne i wtedy wyprawia cuda i ma pomysły niezwyklych wycieczek pod-, za-, na-, miedzymeblowych. ale je wciąż mało, wg mnie, choć i tak więcej, niż pierwszego dnia czy wczoraj. i to by było na tyle amen pan laga /weterynarze w w-wie bardzo tani.........................................../ Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: co powiedział weterynarz..................... 24.08.02, 23:58 No to dobrze, ze kicia zdrowa i niezapchlona. To ostatnie to az dziwne, biorąc pod uwage pochodzenie. Pewnie po trochu przyzwyczai się do innego jedzenia. Widzę, że Cię kociak zawojował. Jeszcze troche i bedziecie spac razem w jednym łóżku. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 23:08 lucy_z napisała: > Przychodzę z ciekawości!;))) > Czy kicia ma już imię??? Że to kobietka to jakoś mi się tak wydawało, bo któż > by inny potrafił tak mężczyznę wykołować i usidlić???;)) > To dzisiaj miała być wizyta u lekarza??? I co, i co??? > Jeszcze porada! To jest jeszcze maleństwo to nie radzę dawać tak od razu mięsa > czy ryby. Są puszeczki dla juniora i to wystarcza! Później można wprowadzać coś > > innego! > Kwiaty, o ile są w doniczkach, proszę gdzieś wynieść na jakiś czas;) > Dobrze, że Pan jest nocnym Markiem, bo kotek też:) W dzień możecie sobie > odespać;) > I jeszcze takie pytanie??? Co miał na myśli poprzedni forumowicz pisząc o > Panu "kontrowersyjny"????? Trzeba będzie Pana jakoś bronić!;))) > Występująca gościnnie na tym forum!;) > Odpowiedz Link Zgłoś
lucy_z Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 24.08.02, 23:27 pan_laga napisał: > /to od kiedy z tym mięsem mozna startować ? ona tak mało je. tylko to suche > lubi. aaaaa...i imienia to nie ma wciąż...................../ Ja w tym samym wieku znalazłam sierotkę, tyle że ona miala apetyt. I na początek dawałam kaszkę ale nie chciała no to kupiłam malutką puszeczkę dla juniora z kurczakiem i to jej smakowało. A rzucała się np na suchą bułkę, widocznie tylko to biedactwo znało na dworze...Może taka puszeczka jej posmakuje.Ale moja była bardzo łapczywa i wszystkiego się czepiała do jedzenia. A później to zasiadała na stołku w kuchni i czekała, jak się jadło to i ona troszkę kosztowała:)) Trzeba jej może podsuwać pod pyszczek rózne smaki;) Jeżeli chodzi o spanie to wybrała sobie miejsce na krześle,blisko mojego spania! Najpierw sprawdza czy ja napewno jestem w łóżku, idąc po stole, po którym jej chodzić nie wolno w dzień, siada na rogu, popatrzy i idzie na swoje krzesełko, gdzie ma kocyk... Serdecznie pozdrawiam:))) Będę tu zaglądać z sympatią i czytać jak się kocie rozwija:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 02:09 lucy_z napisała: > pan_laga napisał: > > > > /to od kiedy z tym mięsem mozna startować ? ona tak mało je. tylko to such > e > > lubi. aaaaa...i imienia to nie ma wciąż...................../ > > Ja w tym samym wieku znalazłam sierotkę, tyle że ona miala apetyt. I na > początek dawałam kaszkę ale nie chciała no to kupiłam malutką puszeczkę dla > juniora z kurczakiem i to jej smakowało. A rzucała się np na suchą bułkę, > widocznie tylko to biedactwo znało na dworze...Może taka puszeczka jej > posmakuje.Ale moja była bardzo łapczywa i wszystkiego się czepiała do jedzenia. > A później to zasiadała na stołku w kuchni i czekała, jak się jadło to i ona > troszkę kosztowała:)) Trzeba jej może podsuwać pod pyszczek rózne smaki;) > Jeżeli chodzi o spanie to wybrała sobie miejsce na krześle,blisko mojego > spania! Najpierw sprawdza czy ja napewno jestem w łóżku, idąc po stole, po > którym jej chodzić nie wolno w dzień, siada na rogu, popatrzy i idzie na swoje > krzesełko, gdzie ma kocyk... > Serdecznie pozdrawiam:))) > Będę tu zaglądać z sympatią i czytać jak się kocie rozwija:) > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pianissima Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.ipt.aol.com 24.08.02, 23:11 Anim myslala atakowac pana_lage. Tez naleze do oczarowanych ta historyja w niemal 200 aktach spisana. Jakkolwiek przyznaje, ze zanim napisala tych kilka slow, czesto zagladalam na forum. I sporo tu bylo sprzeczek i ostrych wymian postow - stad kontrowersyjny. Mam nadzieje, ze nie urazony :-). pianissima (wielka wielbicielka kotow) Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 00:02 Gość portalu: pianissima napisał(a): > Anim myslala atakowac pana_lage. Tez naleze do oczarowanych ta historyja w > niemal 200 aktach spisana. Jakkolwiek przyznaje, ze zanim napisala tych kilka > slow, czesto zagladalam na forum. I sporo tu bylo sprzeczek i ostrych wymian > postow - stad kontrowersyjny. Mam nadzieje, ze nie urazony :-). absolutnie nie. taż nie ma o co. a sprzeczki, czasem, dodają pieprzu, gdy zawiewa nudą............... > pianissima (wielka wielbicielka kotow) pan laga /wielbiciel psów i taki, co glupio się czuje, gdy jedna smarkula kocia kładzie sie przy nim i mruczy jak wariatka/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pianissima Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.ipt.aol.com 25.08.02, 00:19 pan laga /wielbiciel psów i taki, co glupio się czuje, gdy jedna smarkula kocia kładzie sie przy nim i mruczy jak wariatka/ Oj, zazdroszcze baaaardzo :-) pianissima Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 02:03 Gość portalu: pianissima napisał(a): > pan laga /wielbiciel psów i taki, co glupio się czuje, gdy jedna smarkula > kocia kładzie sie przy nim i mruczy jak wariatka/ > > Oj, zazdroszcze baaaardzo :-) > pianissima mnie czy tej smarkuli małej ? pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 02:29 pianissima napisała: > Mhmmm, watek przesympatyczny i przezabawny. A mnie sie najbardziej podoba, ze > skadinad kontrowersyjny na tym forum pan_laga zyskal grono zwolennikow. > Pojawily sie juz nawet zawoalowane pytania o narzeczona/zone/przyjaciolke. > Prosze, ile moze jedna kocina ;-) > pianissima zwolenników zyskała pewniej ta smarkata. ale to dobrze. jej potrzebne wsparcie, a laga to sobie radzi sam. może tylko z kotami słabiej troszkę, niźli z czem innym..................... pozdrawiam pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZORA Nareszcie coś optymistycznego IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 24.08.02, 23:08 Otarłam łzy rozbawienia i rozczulenia... Sama mam psa (bokser) i kota (rudy marmur, wycięty), zresztą koty były ze mną od zawsze... moja kotka, już niestety biegająca po wiecznie zielonych, ciepłych i suchych łowiskach, dostarczała mi wzruszeń licznych i dowodów na swoją indywidualność dostarczała wcale licznych. Mój pan mąż jej nie lubił, może dlatego, że w drodze wzajemnych antagonizmów zanieczyściła mu wnętrze butów...? Teraz ta moja parka, sunia i ex-kocur, zabawy dostarczają przewspaniałej, w ogóle zwierzęta w większej liczbie to coś zupełnie innego niż kicia/psiunio solo... na pewno radocha do potęgi Szczere wyrazy szacunku i sympatii dla wspaniałej osobowości o niepospolitym piórze ZORA Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: Nareszcie coś optymistycznego 25.08.02, 02:01 Gość portalu: ZORA napisał(a): > Otarłam łzy rozbawienia i rozczulenia... > Sama mam psa (bokser) i kota (rudy marmur, wycięty), zresztą koty były ze mną > od zawsze... moja kotka, już niestety biegająca po wiecznie zielonych, ciepłych > > i suchych łowiskach, dostarczała mi wzruszeń licznych i dowodów na swoją > indywidualność dostarczała wcale licznych. Mój pan mąż jej nie lubił, może > dlatego, że w drodze wzajemnych antagonizmów zanieczyściła mu wnętrze butów...? > Teraz ta moja parka, sunia i ex-kocur, zabawy dostarczają przewspaniałej, w > ogóle zwierzęta w większej liczbie to coś zupełnie innego niż kicia/psiunio > solo... > na pewno radocha do potęgi > > Szczere wyrazy szacunku i sympatii dla wspaniałej osobowości o niepospolitym > piórze > > ZORA za wyrazy dziękuję. tak, tak. ja się zgadzam, ze dopiero w grupce zwierzaki dają radość prawdziwą. parę razy miałem w domu po 2-3 psy. gdy były trzy, bylo najfajniej i zadyma co rusz straszliwa. obserwowanie tych interakcji miedzy nimi, tych zabiegów o względy `pana` - fajne, prawda ? pierwszą parę psów miałem calkiem przypadkiem - jeden z ulicy i drugi z ulicy. jeden starszawy, mały i był juz u mnie dłuższy czas, a drugi młodziutki, wielki i gdy go wziąłem do domu, to wyglądał ohydnie. leżał na chodniku brudny, mokry - myślałem w pierwszej chwili, ze to kupa szmat. gdy toto wykąpałem - okazało się, ze to prawdziwy mister kundel - piękność. najbardziej bawilo mnie, gdy wychodziłem z nimi na spacer - nowy bardzo bał się mnie zgubić z oczu i szedł ze mną krok w krok nosem co chwila sprawdzając przez dotyk mej dłoni czy ja to ja. a ten mały, to oprych był i dziwkarz. tylko czyhał zawsze, by się urwać z chaty i skoczyć gdziesz na jakieś intymne spotkanko. ale wyglądało na to, ze nowy zrozumiał na czym polegają moje kłopoty z tym tetrykiem erotomanem i gdy tamten się wypuszczał gdzies dalej, to nowy zaganial go do mnie tak,jak psy pasterskie zaganiają owce. kapitalnie to wyglądało. ten nowy zresztą wyglądał trochę jak taki pasterski pies. ech.........to były czasy. zora, jak mi w tej w- wie psów brakuje ! a tu trafia się, miast psa, małe, chude kociątko................ ale ma ono swój urok. musze przyznac. przed chwilą wspięło się toto na meble , by sięgnąc dzwonków wiszących na ścianie i zaczęło wygrywac na nich melodyjkę. cóż to za smiesznota mala.............. kłaniam' pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: redd Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.pl 24.08.02, 23:58 - Kocham Pana, Panie_Lago! - A, paszła mi .... Tak serio, to Panie_Lago imię konieczne jest! Wypisać propozycje na kartce, dopasować i używać. Najlepsze takie modyfikowalne (na plus i na minus w zależności od oceny z zachowania). Moja 3-miesięczna pierdółka oficjalnie Nesca (bo kawowa), jak grzeczna to Niesiątko, a jak broi to "Nesquik parszywy - dam cię małym dzieciom, jak zjedzą, to urosną". :-) Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 01:46 Gość portalu: redd napisał(a): > - Kocham Pana, Panie_Lago! > - A, paszła mi .... > > Tak serio, to Panie_Lago imię konieczne jest! Wypisać propozycje na kartce, > dopasować i używać. Najlepsze takie modyfikowalne (na plus i na minus w > zależności od oceny z zachowania). Moja 3-miesięczna pierdółka oficjalnie > Nesca (bo kawowa), jak grzeczna to Niesiątko, a jak broi to "Nesquik parszywy - > dam cię małym dzieciom, jak zjedzą, to urosną". > :-) znam to. właśnie o to chodzi, ze ja muszę zobaczyć co do tej małej pasuje. i ja też mam tendencje do przeinaczania imion - pewien młody mój pies miał na imię don giuseppe , a zwałem go :pepi, pepito, pepitek, pepino.......... /ale czemu zaraz `paszła mi ?!`................../ amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: redd Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.pl 25.08.02, 11:50 pan_laga napisał: > /ale czemu zaraz `paszła mi ?!`................../ A tak mi się skojarzyło z "Kocham pana, panie Sułku ..." Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 02:58 Gość portalu: redd napisał(a): > pan_laga napisał: > > > /ale czemu zaraz `paszła mi ?!`................../ > > A tak mi się skojarzyło z "Kocham pana, panie Sułku ..." > faktycznie. ale Ty wszak nie eliza wiecznie niedoceniana............. pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Samanta Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 25.08.02, 05:50 Czesc widze ze spicie pan_laga chyba tez i mam nadzieje ze go 1,5 kg kosci nie wciagnelo do siebie pod lozko? Cholera takie fajne to forum o kotku i boje sie ze sie urwie kiedys a to najlepszy serial jaki widzialam bo na innych watkach siedza ZAGRYZAKOWIE i sie tam gryza a tu ich prosto i z mostu nasza kicia wygryzie i spieprzaja w mysie dziury. No - zostalo nam jeszcze imie dla pani domu (pan_laga ma wolny wybor i moze nazwac to to okulary albo drzwi ale ja proponuje Kleopatra (podobno wyglada jak egipcjanka) moze byc Hiacynt ( he he moze lepiej nie?) a w ogole to lubie ludzkie imiona dla swoich zwierzakow jak Sabina Amanda Samanta Anastazja Maryla itp itd ... Moga tez byc imiona sytuacyjne jak Zaraza Kopciuszek (Cindirella) Princess(a) Pani, Dama ,Klawiatura ,Krowka ,Vodka ( w zaleznoci co lubicie wypic) itp itd chyba to wielka chwila wybieranie wlasciwego imienia wiec nie chce jej zaklocac i sie narzucac a co powiem to tylko nie lubie takich prozaikow jak Kicia Mruczek AS Latka .....wierze w pana inwencje tworcza !!! Czesc ide spac a jutro sie dowiem IMIE KOTA ...mam nadzieje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: viva Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.interserv.net.pl / 192.168.2.* 25.08.02, 14:23 Podziwiamy serial o warszawskim kocie i jego protektorkach oraz Opiekunie. U nas w Krakowie podstępne są nie tylko staruszki, ale i same koty. Jadąc w niedzielę w starannie wybranym celu i kierunku zobaczyliśmy jak COŚ wlecze się przez dziesięciometrowej szerokości jezdnię. Za wolno na kota, za duże na mysz. A jednak! Kot! Szybko zatrzymalismy samochód i przenieśliśmy zwierzę na pobocze. Bieda z nędzą! Małe (kilkutygodniowe), nie miauczało, tylko zachryple piszczało i uparcie wracało na jezdnię... Cóż było zrobić. Z prawej strony krzaki, z lewej ogrodzenie fabryczne, znów wlezie na jezdnię. Zawróciliśmy do domu już z kotem, ekspresowo dalismy mleka i piasek i pojechaliśmy w swoja drogę. Po drodze ustaliliśmy, że do schroniska. Ustaliliśmy adres schroniska. Oddajemy, nie ma mowy, nie damy wrobić się w kota. A kot nie umie pić ze spodeczka (sic!), s... i sika gdzie popadło, ma biegunkę... Ale jaki miły, mruczy jak stary, siedzi na ramieniu i razem komputerujemy... No i mamy tydzień kota. Nauczył się higieny, jada whiskasy, mruczy czarownie... I nawet argument, że blok odpada, bo za tydzień przeprowadzka do domu. Wiedział skubany, kiedy się znaleźć!! I jak owinąć nas dookoła pazura. P.S. Śpi właśnie na naszym najnowszym ukochanym radiu z cd! Szczyty! Ale myslicie, że ktoś go ruszy?.. Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 02:25 Gość portalu: viva napisał(a): > Podziwiamy serial o warszawskim kocie i jego protektorkach oraz Opiekunie. U > nas w Krakowie podstępne są nie tylko staruszki, ale i same koty. > Jadąc w niedzielę w starannie wybranym celu i kierunku zobaczyliśmy jak COŚ > wlecze się przez dziesięciometrowej szerokości jezdnię. Za wolno na kota, za > duże na mysz. A jednak! Kot! Szybko zatrzymalismy samochód i przenieśliśmy > zwierzę na pobocze. Bieda z nędzą! Małe (kilkutygodniowe), nie miauczało, tylko > > zachryple piszczało i uparcie wracało na jezdnię... Cóż było zrobić. Z prawej > strony krzaki, z lewej ogrodzenie fabryczne, znów wlezie na jezdnię. > Zawróciliśmy do domu już z kotem, ekspresowo dalismy mleka i piasek i > pojechaliśmy w swoja drogę. Po drodze ustaliliśmy, że do schroniska. > Ustaliliśmy adres schroniska. Oddajemy, nie ma mowy, nie damy wrobić się w > kota. A kot nie umie pić ze spodeczka (sic!), s... i sika gdzie popadło, ma > biegunkę... Ale jaki miły, mruczy jak stary, siedzi na ramieniu i razem > komputerujemy... No i mamy tydzień kota. Nauczył się higieny, jada whiskasy, > mruczy czarownie... I nawet argument, że blok odpada, bo za tydzień > przeprowadzka do domu. Wiedział skubany, kiedy się znaleźć!! I jak owinąć nas > dookoła pazura. > P.S. Śpi właśnie na naszym najnowszym ukochanym radiu z cd! Szczyty! Ale > myslicie, że ktoś go ruszy?.. no to widzę, ze jedziem na tym samym wózku. a to Twoje to dziewuszka czy facet ? je ładnie ? bo moja za mało je. no i doktor rzekł był, ze ma mleko pić, serki biale jeść - wiesz - wapno, przynajmniej póki kości jej rosną. a ona mleka ledwie chlipnie, sera ledwie liźnie. sucha karma tylko idzie i dzis tu kupiliśmy jej tatara z wołowiny - jak mi tutejsze laseczki doradzały, no i to też zeżarła. a Twój chował się w domu po kątach ? bo ta ciągle jeszcze w tajne skryjby włazi swoje. pozdrawiam gorąco piękny kraków i Ciebie, jak ja, w kociej niewoli amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga imię wybierają forumowicze 26.08.02, 02:08 Gość portalu: Samanta napisał(a): > Czesc widze ze spicie pan_laga chyba tez i mam nadzieje ze go 1,5 kg kosci nie > wciagnelo do siebie pod lozko? > Cholera takie fajne to forum o kotku i boje sie ze sie urwie kiedys a to > najlepszy serial jaki widzialam bo na innych watkach siedza ZAGRYZAKOWIE i > sie tam gryza a tu ich prosto i z mostu nasza kicia wygryzie i spieprzaja w > mysie dziury. > No - zostalo nam jeszcze imie dla pani domu (pan_laga ma wolny wybor i moze > nazwac to to okulary albo drzwi ale ja proponuje Kleopatra (podobno wyglada > jak egipcjanka) moze byc Hiacynt ( he he moze lepiej nie?) a w ogole to lubie > ludzkie imiona dla swoich zwierzakow jak Sabina Amanda Samanta Anastazja > Maryla itp itd ... > Moga tez byc imiona sytuacyjne jak Zaraza Kopciuszek (Cindirella) Princess(a) > Pani, Dama ,Klawiatura ,Krowka ,Vodka ( w zaleznoci co lubicie wypic) itp itd > chyba to wielka chwila wybieranie wlasciwego imienia wiec nie chce jej > zaklocac i sie narzucac a co powiem to tylko nie lubie takich prozaikow jak > Kicia Mruczek AS Latka .....wierze w pana inwencje tworcza !!! > Czesc ide spac a jutro sie dowiem IMIE KOTA ...mam nadzieje obśmiałem się. masz duzo wyobraźni. a ja zawsze miałem problemy z procesami decyzyjnymi. im więcej dobrych propozycji tu i w wątku d.z.-a , tym większy klopot dla mnie z wyborem. niniejszym powierzam nie tylko proponowanie, ale też ostateczny wybór imienia forumowiczom, ktorzy wsparliście mnie w niedoli przyciśniętego do muru przez kociaka i cztery sprawne staruszki. amen pan laga /też lubię ludzkie imiona, lubię smieszne i takie, by mozna z nimi wyczyniac cuda zdrabniające i `zgrubiające`./ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: goonia imie dla kotki IP: *.proxy.aol.com 29.08.02, 19:41 pan_laga napisał: > Gość portalu: Samanta napisał(a): > > > Czesc widze ze spicie pan_laga chyba tez i mam nadzieje ze go 1,5 kg kosci > > nie > > wciagnelo do siebie pod lozko? > > Cholera takie fajne to forum o kotku i boje sie ze sie urwie kiedys a to > > najlepszy serial jaki widzialam bo na innych watkach siedza ZAGRYZAKOWIE > i > > sie tam gryza a tu ich prosto i z mostu nasza kicia wygryzie i spieprzaja > w > > mysie dziury. > > No - zostalo nam jeszcze imie dla pani domu (pan_laga ma wolny wybor i moz > e > > nazwac to to okulary albo drzwi ale ja proponuje Kleopatra (podobno wygla > da > > jak egipcjanka) moze byc Hiacynt ( he he moze lepiej nie?) a w ogole to > lubie > > ludzkie imiona dla swoich zwierzakow jak Sabina Amanda Samanta Anastazja > > > Maryla itp itd ... > > Moga tez byc imiona sytuacyjne jak Zaraza Kopciuszek (Cindirella) Princes > s(a) > > Pani, Dama ,Klawiatura ,Krowka ,Vodka ( w zaleznoci co lubicie wypic) itp > itd > > chyba to wielka chwila wybieranie wlasciwego imienia wiec nie chce jej > > zaklocac i sie narzucac a co powiem to tylko nie lubie takich prozaikow j > ak > > Kicia Mruczek AS Latka .....wierze w pana inwencje tworcza !!! > > Czesc ide spac a jutro sie dowiem IMIE KOTA ...mam nadzieje > > obśmiałem się. masz duzo wyobraźni. a ja zawsze miałem problemy z procesami > decyzyjnymi. im więcej dobrych propozycji tu i w wątku d.z.-a , tym większy > klopot dla mnie z wyborem. niniejszym powierzam nie tylko proponowanie, ale też > > ostateczny wybór imienia forumowiczom, ktorzy wsparliście mnie w niedoli > przyciśniętego do muru przez kociaka i cztery sprawne staruszki. > amen > pan laga > /też lubię ludzkie imiona, lubię smieszne i takie, by mozna z nimi wyczyniac > cuda zdrabniające i `zgrubiające`./ Panie Lago Ja proponuje Lagusia. Niech bedzie rodzinnie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e._ Kot i pies i coś jeszcze IP: *.chello.pl 25.08.02, 07:10 Nie śpię bo się martwię a mam czym. Ale nie o tym chciałam pisać, tylko o domu naszym gdzie był roczny kotek (panienka) i zjawił się trzymiesięczny piesek (też panienka). Spotkanie i pierwsze trzy miesiące pod jednym dachem odbyły się na naszej działce, gdzie przenosimy się na lato, bo dom wielki, teren jeszcze większy i okolica piękna. Kocurka nasza to uwielbia, drzew, płotów i myszy ma pod dostatkiem, po prostu raj. I do tego raju raptem pewnego czerwcowego dnia przywieźlismy z Warszawy przerażone małe wyżłowate, świeżo porwane z rodzinnego gniazda; czułam się podle i parszywie wywożąc toto od matki i rodzeństwa, ale nie było rady - chcieliśmy mieć psa. I to właśnie takiego. Kot był na swoim terenie, u siebie, a pies, choć szczeniak, był większy od kota ale był intruzem i od razu musiał poznać swoje miejsce w stadzie, kot tego osobiście dopilnował. W efekcie pies chodził za kotem jak za panią matką, biegał wszędzie za nim w bezpiecznej odległości, towarzyszył, ku udręce kota, w polowaniach, nudził sie i wylegiwał kiedy kot to robił, przeżywał okropne chwile kiedy kot zwiewał na drzewo i tam sobie siedział, a pies nie dawał rady, mimo wysiłków! A kiedy na piaszczystej, wygrzanej słońcem łysince pod brzozami kot zajadał upolowaną myszkę (przyznaję ze skruchą, ze robił to często, kilka razy dziennie), szczeniak siedział grzecznie na skraju ciepłego piasku i czekał kiedy kot skończy, wyraźnie sugerując, że jemu też się należy dola z tego polowania. Bo i łowić myszy sie uczył od kota z zapałem, ale że toto młode, niezdarne i jeszcze głupie, to jeśli złapał nawet czasem jaką (co się niekiedy zdarzało) to chyba tylko taką, która uciekając przed nim przewróciła się ze śmiechu. A kiedy złapał, nie posiadał się ze szczęścia i wprost nie wiedział, co z nią zrobić, więc obśliniwszy ją z tej uciechy wypuszczał z pyska, a ledwie dysząca, szczęśliwa mysz śmigała pędem w trawę. Pies dziwił sie niezmiernie bo zazwyczaj jedzenie przed nim nie zwiewało, kot patrzył na niego z politowaniem, a my mielismy niezłą zabawę. Kot i pies w jednym domu to sympatyczny pomysł, jednak z moich do świadczeń wynika, że jeśli pojawia się najpierw kot, a najlepiej kotka, to łatwiej im ustalić raz na zawsze prawidłowe stosunki rodzinne. Wracam jeszcze do imienia - o ile wiem, przy wypisywaniu książeczki dla kota wpisuje się tam jego/jej imię. Dobrze by było, żebyś coś do wtorku postanowił. Nieustannie zainteresowana - e. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alka Re: IP: *.oc.oc.cox.net 25.08.02, 09:30 O rany, ale sie zakotkowalam! Wszystkie wpisy przeczytalam za jednym zamachem! Niezle. Temat znam z tzw. zycia bo mam ich trzech. Trzech kocich facetow. Albo przynajmniej za takich pragnace uchodzic, choc jeden z nich zdecydowanie bezpodstawnie. A reszta tez jakby nie za bardzo... Kazdy to osobna historia. Goldie, pomaranczowy pers - ktory pojawil sie u nas po smierci poprzedniej wlascicielki - starej pani, dla ktorej byl ksieciem perskim. Holubiony, codziennie szczotkowany i karmiony przysmaczkami. To se ne vrati.. Ma on teraz u nas, co prawda, dach i utrzymanie, ale juz o pieszczoty musialby konkurowac z dwoma kolejnymi kocimi nabytkami, rzecz przeciez u ksiazat krwi niedopuszczalna. To sie po nim nie pokaze! Chocby pekl! Niestety, to nie wszystkie jego zmartwienia. Pozbawiony klejnotow rodowych, prawdopodobnie we wczesnym dziecinstwie. A to pikus w porownaniu z innym swinstwem, ktorego muzrobiono, tez za mlodu Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: 26.08.02, 03:07 Gość portalu: alka napisał(a): > O rany, ale sie zakotkowalam! Wszystkie wpisy przeczytalam za jednym zamachem! > Niezle. > > Temat znam z tzw. zycia bo mam ich trzech. Trzech kocich facetow. Albo > przynajmniej za takich pragnace uchodzic, choc jeden z nich zdecydowanie > bezpodstawnie. A reszta tez jakby nie za bardzo... > Kazdy to osobna historia. > > > Goldie, pomaranczowy pers - ktory pojawil sie u nas po smierci poprzedniej > wlascicielki - starej pani, dla ktorej byl ksieciem perskim. Holubiony, > codziennie szczotkowany i karmiony przysmaczkami. To se ne vrati.. > > Ma on teraz u nas, co prawda, dach i utrzymanie, ale juz o pieszczoty musialby > > konkurowac z dwoma kolejnymi kocimi nabytkami, rzecz przeciez u ksiazat krwi > niedopuszczalna. To sie po nim nie pokaze! Chocby pekl! > > Niestety, to nie wszystkie jego zmartwienia. > Pozbawiony klejnotow rodowych, prawdopodobnie we wczesnym dziecinstwie. A to > pikus w porownaniu z innym swinstwem, ktorego muzrobiono, tez za mlodu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alka Re: przesady swiatlo cmiace IP: *.oc.oc.cox.net 26.08.02, 04:28 pan_laga napisał: > > to skąd piszesz - z drugiej półkuli ? koty tam między kojoty wpadają i są > pochłaniane naprędce ? > te pazury.....................- nie, no ludzie.........odciąć kotu narzędzie > gwałtu, ze wspomnę slodkie nazwanko niesiołowskiego stefa, i na dodatek wyrwać > pazury. horror. i taki kot, po tak wielkich krzywdach, jeszcze treny pisuje o > pani swej. miłość ci wszystko wybaczy ? > moja mała odmiaukowuje wszystkim Twym facetom > ja dobranockowuję > amen > pan laga Niestety, kojoty tez ludzie, chcialoby sie powiedziec i tez maja rodziny na utrzymaniu. Ludzie im sie wladowali w srodek lowiska, pobudowali chalupy, tam gdzie niedawno jeszcze dzicz, a z czegos trzeba zyc. Przychodza do ogrodow i porywaja jak swoje.Bywa, ze na oczach wlascicieli.Trzeba pilnowac. Teraz troche zal za nieboszczka Cicka przeminal, wiec staram sie drapiezniki usprawiedliwic, bo przeciez nie dlatego nie jedza trawy, ze nie lubia zielonego... Jeszcze sie do snu nie sposobimy--jest dopiero troche po siodmej wieczor i koty pilnuja, zeby sie dobrze ogrod podlewal. No i tak a propos wody i napitkow kocich to w mojej krainie panuje mocne przekonanie, ze mleko szkodzi na kocie nerki. Ja tam nie wiem. Robie co moge zeby zburzyc tubylcza ciemnote. Wszystko na nic. Mafia weterynarzy sie zmowila i dalej mamic narod. A moje koty, jak sie okazuje, tez sobie to wziely do serca i pija wode. Ale nie zwyczjnie, z miseczki tylko, jak to u nich, z fantazja. Skad im sie biora te pomysly--nie wiem. Bo micha z woda stoi we wlasciwym miejscu. Perski rudzielec TYLKO ze specjalnej,ludzkiej szklaneczki postawionej w lazience, tiger--TYLKO bezposrednio z kranu z TYLKO tej a nie innej umywalki, a blondyn, nieokrzesaniec - z klozetu.- Klozety ameryk. maja troche inny fason niz europejskie, sa stale wypelnione do polowy muszli,woda. Acha, a wracajac do nielubianego tematu na 's',melduje,ze daje sie nam we znaki silna presja idaca od kol kotolubnych, na wykonywanie tejze (na 's'). Powoluja sie, byc moze nie bez racji, na los potencjalnego, niekontrolowany przychowku, ktory tak, czy inaczej jest raczej marny. Niby to i prawda. Wiekszosc sasiedzkich kotow to spaslaki o lagodnym charakterze..Juz po 's'. Koty sa wystrachane.My tez. Blondyn chyba pojdzie na to 's', jak zmeznieje troche, ale tygra-karmiciela nie dam! Niech sie piekno mnozy i szerzy.I nowy genotyp--meski cyc. Hough! Kocie kiziu-miziu od nas dla Was. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: przesady swiatlo cmiace IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:41 to co one, te koty, za co one się mają ? z kibla woda. ze szklany. ale Wy mi tu rzeczy opowiadacie. mnie, posiadającego dotąd w życiu karnych psich podwładnych............... pozrowienia i wyrazy laga Odpowiedz Link Zgłoś
karelia Re: Kot i pies i coś jeszcze 25.08.02, 09:58 jakze to tak bez imienia? Toz toto ma dusze ludzka, pardon , kocia w sobie. jak toto jest takie maluskie , chude , mizerne to moze nazwac Mini? Jak przytyje, przybedzie jej na wadze i sie zaokragli po kocich frykasach, zawsze mozna zmienic na Maxi. Czytajac to wszystko mozna sie splkakac.......ze smiechu. Niech Pan pomysli, taka mala rzecz ...a cieszy;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kk Re: Kot i pies i coś jeszcze IP: *.acn.pl / 62.121.96.* 25.08.02, 16:05 A może Szerka? Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: Kot i pies i coś jeszcze 26.08.02, 02:49 Gość portalu: e._ napisał(a): > Nie śpię bo się martwię a mam czym. > Ale nie o tym chciałam pisać, tylko o domu naszym gdzie był roczny kotek > (panienka) i zjawił się trzymiesięczny piesek (też panienka). Spotkanie i > pierwsze trzy miesiące pod jednym dachem odbyły się na naszej działce, gdzie > przenosimy się na lato, bo dom wielki, teren jeszcze większy i okolica piękna. > Kocurka nasza to uwielbia, drzew, płotów i myszy ma pod dostatkiem, po prostu > raj. > I do tego raju raptem pewnego czerwcowego dnia przywieźlismy z Warszawy > przerażone małe wyżłowate, świeżo porwane z rodzinnego gniazda; czułam się > podle i parszywie wywożąc toto od matki i rodzeństwa, ale nie było rady - > chcieliśmy mieć psa. I to właśnie takiego. > Kot był na swoim terenie, u siebie, a pies, choć szczeniak, był większy od kota > > ale był intruzem i od razu musiał poznać swoje miejsce w stadzie, kot tego > osobiście dopilnował. > W efekcie pies chodził za kotem jak za panią matką, biegał wszędzie za nim w > bezpiecznej odległości, towarzyszył, ku udręce kota, w polowaniach, nudził sie > i wylegiwał kiedy kot to robił, przeżywał okropne chwile kiedy kot zwiewał na > drzewo i tam sobie siedział, a pies nie dawał rady, mimo wysiłków! > A kiedy na piaszczystej, wygrzanej słońcem łysince pod brzozami kot zajadał > upolowaną myszkę (przyznaję ze skruchą, ze robił to często, kilka razy > dziennie), szczeniak siedział grzecznie na skraju ciepłego piasku i czekał > kiedy kot skończy, wyraźnie sugerując, że jemu też się należy dola z tego > polowania. Bo i łowić myszy sie uczył od kota z zapałem, ale że toto młode, > niezdarne i jeszcze głupie, to jeśli złapał nawet czasem jaką (co się niekiedy > zdarzało) to chyba tylko taką, która uciekając przed nim przewróciła się ze > śmiechu. A kiedy złapał, nie posiadał się ze szczęścia i wprost nie wiedział, > co z nią zrobić, więc obśliniwszy ją z tej uciechy wypuszczał z pyska, a ledwie > > dysząca, szczęśliwa mysz śmigała pędem w trawę. Pies dziwił sie niezmiernie bo > zazwyczaj jedzenie przed nim nie zwiewało, kot patrzył na niego z politowaniem, > > a my mielismy niezłą zabawę. > > Kot i pies w jednym domu to sympatyczny pomysł, jednak z moich do świadczeń > wynika, że jeśli pojawia się najpierw kot, a najlepiej kotka, to łatwiej im > ustalić raz na zawsze prawidłowe stosunki rodzinne. > > Wracam jeszcze do imienia - o ile wiem, przy wypisywaniu książeczki dla kota > wpisuje się tam jego/jej imię. Dobrze by było, żebyś coś do wtorku postanowił. > Nieustannie zainteresowana - > e. nie spisz w niedzielę o siódmej rano, bo budzisz się wczesniej, niż bys chciała ? często budzisz się wcześniej, niż byś chciała ? a nad sprawą kota i psa, jak się zastanawiałem, to też tak pomyślałem, ze kolejność byłaby dobra taka, jak u Ciebie. teoretycznie pies zagraża kotu, ale jesli to kot jest gospodarzem domu i jest doroslejszy, to następuje równowaga, a nawet dominacja kota. i o to chodzi przecież. nawet jesli kot dominuje, to psu karku nie skręci. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 16:10 Drogi Panie_Laga. Ja już widzę, że kociciątko zawojowało Pana na amen. Mówił Pan, że z kotem nie można pogadać - a jednak - dialogi prowadzicie, nawet rozumie Pan co kociczka do Pana mówi. Jakież to przeurocze jest. Co do Pana kontrowersyjności, to być może, nie wiem. Na forum jestem obecna od niedawna. Do tego na warszawskie zajrzałam tylko i wyłącznie dzięki Panu, i Pana kotce. Ale mogę śmiało powiedzieć, że ujmuje mnie Pan jeszcze jedną cechą, którą nie zawsze spotyka się u forumowiczów. Otóż odpowiada Pan na każdą wypowiedź skierowaną do Pana. Dlaczego jednak prowadzi Pan takie nocne życie? Chociaż właściwie co mnie to przeszkadza... Przecież miło jest właczyć rano komputer, zajrzeć na forum i poczytać sprawozdania z dnia poprzedniego, nocy całej i wszystkich wydarzeń z tym związanych. Zazdraszczam Panu posiadania kociego stworzonka. Niestety, sama nie mogę sobie na takowe pozwolić, gdyż Pan Mąż uczulonym jest. Przeżywałyśmy to okropnie - i ja i dzieciaki. Starałyśmy się chociaż podstępem stworzonko do domu sprowadzić - nie udawało się. Ale razu pewnego przytargały dzieciaki do domu psa. Maleństwo co miało do schroniska iść. Oooooo... o uczuleniu na psa nie było mowy. Został, chociaż Pan Mąż był oporny. I co? po roku jego przebywania w domowych pieleszach naszej rodziny - Pan Mąż nie powie o nim inaczej jak "mój pies" - jaki mądry, jaki piękny (kundel prawdziwy, mały, niekształtny, pomieszany z kilkoma rasami - od pudla do wilczura chyba), o mój ty... ble ble - w ten deseń. Podsuwam mu delikatnie ten wątek do poczytania, jest może nadzieja, że się przekona, że kot też może być miły i wdzięczny? Tylko co z tym cholernym uczuleniem? Zdążyłam się przekonać, że większość osób tutaj wypowiadających się ma i psa, i kota, i na pewno kolekcję innych pomniejszych stworzeń. A czy ktoś ma może uczulonego współdomownika? Pozdrowionka serdeczne Odpowiedz Link Zgłoś
ireo Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 16:17 tyle tu jest tych wpisów, ze przestalem cokolwiek jarzyc, poza faktem, ze ktos co i rusz proponuje panu_ladze kastracje! niewinnemu userowi forum. ludzie, jak tak mozna?! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 17:24 ireo napisał: > tyle tu jest tych wpisów, ze przestalem cokolwiek jarzyc, poza faktem, ze ktos > co i rusz proponuje panu_ladze kastracje! niewinnemu userowi forum. ludzie, jak > > tak mozna?! > :-) Kastrację proponowano kotce, jak jeszcze była kotem, ale potem, jak już została płcią piękną, też jej proponowano. To ona, a nie pan_laga mruczy, bawi się dorszem i daje sobie - z przeproszeniem - zaglądać pod ogonek. To tyle tytułem wyjaśnienia i skrótu znacznego. Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 04:33 e._ napisała: > ireo napisał: > > > tyle tu jest tych wpisów, ze przestalem cokolwiek jarzyc, poza faktem, ze > ktos > > co i rusz proponuje panu_ladze kastracje! niewinnemu userowi forum. ludzie > , > jak > > > > tak mozna?! > > :-) > > Kastrację proponowano kotce, jak jeszcze była kotem, ale potem, jak już została > > płcią piękną, też jej proponowano. To ona, a nie pan_laga mruczy, bawi się > dorszem i daje sobie - z przeproszeniem - zaglądać pod ogonek. > > To tyle tytułem wyjaśnienia i skrótu znacznego. dziękuję Elu za wyjaśnienia kto ja, a kto mała. jakkolwiek mruknąc czasem to i owo mogę, nawet za dorszem pouganiac się też, to jednak od kastracji mnie się odżegnuję i od pokazywania intymnych części raczej też bym wolał................. no tak - teraz widzę, ze kocia zabawka lezy odłogiem, a to, co od długiego czasu halasuje, to opakowanie z pluuuuuuuzssssssem ukradzione z kuchennej szafki i toczone namietnie przez te małą łobuzicę. laga umęczon Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 03:34 malgosia35 napisała: > Drogi Panie_Laga. > > Ja już widzę, że kociciątko zawojowało Pana na amen. Mówił Pan, że z kotem nie > można pogadać - a jednak - dialogi prowadzicie, nawet rozumie Pan co kociczka > do Pana mówi. Jakież to przeurocze jest. > > Co do Pana kontrowersyjności, to być może, nie wiem. Na forum jestem obecna od > niedawna. Do tego na warszawskie zajrzałam tylko i wyłącznie dzięki Panu, i > Pana kotce. Ale mogę śmiało powiedzieć, że ujmuje mnie Pan jeszcze jedną cechą, > > którą nie zawsze spotyka się u forumowiczów. Otóż odpowiada Pan na każdą > wypowiedź skierowaną do Pana. > > Dlaczego jednak prowadzi Pan takie nocne życie? Chociaż właściwie co mnie to > przeszkadza... Przecież miło jest właczyć rano komputer, zajrzeć na forum i > poczytać sprawozdania z dnia poprzedniego, nocy całej i wszystkich wydarzeń z > tym związanych. > > Zazdraszczam Panu posiadania kociego stworzonka. Niestety, sama nie mogę sobie > > na takowe pozwolić, gdyż Pan Mąż uczulonym jest. Przeżywałyśmy to okropnie - i > ja i dzieciaki. Starałyśmy się chociaż podstępem stworzonko do domu sprowadzić > - > nie udawało się. Ale razu pewnego przytargały dzieciaki do domu psa. Maleństwo > co miało do schroniska iść. Oooooo... o uczuleniu na psa nie było mowy. Został, > > chociaż Pan Mąż był oporny. I co? po roku jego przebywania w domowych > pieleszach naszej rodziny - Pan Mąż nie powie o nim inaczej jak "mój pies" - > jaki mądry, jaki piękny (kundel prawdziwy, mały, niekształtny, pomieszany z > kilkoma rasami - od pudla do wilczura chyba), o mój ty... ble ble - w ten deseń > . > > Podsuwam mu delikatnie ten wątek do poczytania, jest może nadzieja, że się > przekona, że kot też może być miły i wdzięczny? Tylko co z tym cholernym > uczuleniem? Zdążyłam się przekonać, że większość osób tutaj wypowiadających się > > ma i psa, i kota, i na pewno kolekcję innych pomniejszych stworzeń. A czy ktoś > ma może uczulonego współdomownika? > > Pozdrowionka serdeczne staram ja się odpowiadać na posty, ale dziś już, na ten przykład, nijak nie mogę. duzo pracowałem w dzień odrabiając trochę czas tej małej zaprzedany. kinoman też ze mnie, to musialem parę kinowych zaległosci nadrobić, bo od września zasyp premier bedzie i do tyłu zbyt mocno być nie mogę. wracając do alergii - tu chyba jest gdzies forum alergia /nie ma eeli, a ona by wiedziała dokładnie/ można na forum zdrowie też poszukac lub spytać. choc, jako rzekłem byłem, uczulenie na kota cięzkie jest do opanowania. dobrze, ze psa mąz toleruje - z tego, com słyszal, sierść kota silniej i częściej uczula. a ja dziś gmerałem w sierści tej maludy, bo wet. mówił, ze ona tak czysta, bez pcheł. no i sprawdzalem raz jeszcze i sie zadziwiłem - przecież to małe od urodzenia gdzies pod jakimis schodami zyło, potem od matuli się exodusowało i po cudzych ogrodach sie szwędało, spało na ziemi. a tymczasem - białe blamy jej sa wciąż śnieżno-białe, a skóra różwa, jak u dzieciaka małego. te koty to jednak czyściochy wielkie. pozdrawiam laga pan Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 15:03 Tak odbiegając odrobinę od kotka... Jaki film Pan poleca? Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga ot/kina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:32 malgosia35 napisała: > Tak odbiegając odrobinę od kotka... Jaki film Pan poleca? > > Pozdrowionka z tego, co obecnie w kinach ? nie wiem co widziałas już, czego nie, ale koniecznym do obejrzenia wydaje mi się byc starawe mnie czy więcej: dzień świra, cześc tereska, czas cyganów, amelia, przełamując fale................... bardzo podobały mi się też: włoski dla początkujących, plotka, piękny umysł, on, ona i on, ocean`s eleven, niewierna, moulin, rouge,mulholland drive,fucking amal, fanatyk, był sobie chłopiec, azyl. na pewno nie polecam tego, ma czym ostatnio byłem - e=mc kw. i smakosz. jak dla mnie - denko. za to, też z nowszych, włamanie na śniadanie - sympatyczne i kapitalna rola b.b.thortona oraz dowcip, który, choc to film amerykański, nie jest oparty o łubu, dubu, rzygi, wydaliny i tak dalej. pozdrawiam pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia35 Re: ot/kina 27.08.02, 07:38 Większośc wymienionych przez Pana tytułów obejrzałam. Popieram Pana zdanie w tym względzie, a ponieważ wybierałam się dziś na E=mc2, to sobie odpuszczę kolejne "dzieło" P. Lubaszenki. Wobec tego miast do kina pojadę sobie na wycieczkę rowerkiem, a z powodu nieobecności na afiszach "Włamania na śniadanie" zafunduję sobie na kolacyjkę "Shreka" - raz kolejny. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: U Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.gis.net 25.08.02, 22:22 Drogi panie Laga.Czy planuje Pan napisanie ksiazki?Np: cos w rodzaju "Gawedy Pana Lagi".Jesl;i tak,to prosze dac znac na tym forum.Toc to bylaby uczta duchowa na deszczowe dni. Przy okazji-czy ma Pan cos wspolnego ze Lwowem,Wilnem? Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 25.08.02, 23:04 A myślałam, że to już pora.. Panie_Laga... Gdzież Pan się podziewa ????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agnes Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: 2.4.STABLE* / 192.168.1.* 26.08.02, 00:00 ...z tym zagladaniem... by przekonac sie czy to dziewucha czy chlopak... to mi sie przypomnialo jak kiedys, zeby nie byc niedyskretnym, okreslilam plec patrzac uwaznie w kocia mordke (tzn. pyszczek, czyli buzie - jak go zwal tak go zwal...), chyba wiecie gdzie to jest... dokladnie z odwrotnej strony niz powinno sie patrzec... Kociak mial okragla buzie i w miare mila to pomyslalam, ze musi byc plcia piekna i dostal dziewczynskie imie... Po dwoch latach okazalo sie ze ocena byla malo trafna... bo to byl chlopak... Jednak trzeba zagladac od wlasciwej strony kota... Imie zostalo bo kot na inne juz nie chcial reagowac a i ja sie przyzwyczailam... hmmm Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 04:03 chciałem sobie pogadac dzis więcej, ale już mnie czas goni, zatem tylko zeznam , co nastepuje: oswajanie jest procesem trudnym i jak wiadomo "decyzja oswojenia niesie z sobą ryzyko łez" - cóż - ja podjąłem, nieco przymuszonym będąc, tęż decyzję, ale, ze nigdy nie płaczę, to łezki mogą byc tylko kocie, jakby co. na razie jesteśmy z chudziną na etapie takim: ja cały czas się jej nie boję, a ona to się mnie boi, to nie. gdy jest rozbawiona, to za nic nie da sie dotknąc i poglaskac. gdy się do niej zblizam - ucieka i wlazi do skrytek ulubionych, ktorych ma już kilka. przedtem wciąż syczała na mnie, a dzis sykneła tylko raz. nie było mnie trochę w domu dziś i gdy wrócilem, wygrzebałem toto z szafy i przymusowo wpakowałem na sofę do głaskania oswajelniczego. ale nie chciala sie tulić jak wczoraj i prysnęła. dopiero drugie podejście nas zblizyło. wtuliła się i uruchomiła motor. ale gazet mi czytac nie zezwoliła stwierdzając, ze przewracanie stron ją straszy i denerwuje. po zaprzestaniu przeze mnie glaskania i zabraniu się za inne, niemniej pozyteczne sprawy, mała znów wróciła do bycia dziką kotką i zaczęła pryskac mi spod nóg. no i tak tu z nia mam. nastroje jej typowo kobieco chimeryczne, a i stosunek do mnie zmienny - to czułość, to znów przekonanie , ze trzeba uciekać, bo wszystkie dziady to świnie. dostala dziś w prezencie nową zabawkę - mam tez dla niej parę innych w zanadrzu, lącznie ze sztuczną myszą - dostanie je, gdy się znudzi tym, co ma.zeznaję, iż drapaków nie było i puszek dla juniora też nie, ale bedzie i jedno i drugie w przyszlym tygodniu.i witaminy w paście osobiście zakupilem oraz wołowinę, ktorą okazało się, bardzo lubi. ale żre za mało stanowczo. utrzymuje niezmiennnie czystość w chacie czym mi bardzo imponuje. fajna babka, ze po kątach nie robi. łobuzuje, biega, czai się, skacze i nawet wczoraj, chyba pislem już, zagrała na dzwonkach, co to na ścianie je wiszące wypatrzyła. no to teraz robie rząd i spadam stąd na razie amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 06:58 Gość portalu: Agnes napisał(a): > ...z tym zagladaniem... by przekonac sie czy to dziewucha czy chlopak... to mi > sie przypomnialo jak kiedys, zeby nie byc niedyskretnym, okreslilam plec > patrzac uwaznie w kocia mordke > Kociak mial okragla buzie i w miare mila to pomyslalam, ze musi byc plcia > piekna i dostal dziewczynskie imie... > Po dwoch latach okazalo sie ze ocena byla malo trafna... bo to byl chlopak... Osobiście znam paru chłopaków którzy mają też okrągłe buzie i miłe mordki więc lepiej ostrożnie z tymi troretycznymi diagnozami... Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 04:20 malgosia35 napisała: > A myślałam, że to już pora.. Panie_Laga... Gdzież Pan się podziewa ????? aaaa........., `prace zlecone` odwalałem i kinomaniakowałem się. a teraz właśnie malucha jest w apogeum swego wariactwa i gania za zabawkami, papierkami i wszystkim, o sobie dziś wygrzebala w tylko jej znanych miejscach. a ja juz na pysk padam i ładnie się żegnam - dobranoc wszystkim. pięknego poniedziałku. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 04:15 Gość portalu: U napisał(a): > > Przy okazji-czy ma Pan cos wspolnego ze Lwowem,Wilnem? > > > Serdecznie pozdrawiam. rodzina ze strony matki, babcia, cioteczne babki etc. pochodzą z wilna. a Ty masz cos wspólnego z rimini albo z san marino ? takze pozdrawiam amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: U Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.gis.net 26.08.02, 20:06 pan_laga napisał: > Gość portalu: U napisał(a): > > > > > > Przy okazji-czy ma Pan cos wspolnego ze Lwowem,Wilnem? > > > > > > Serdecznie pozdrawiam. > > rodzina ze strony matki, babcia, cioteczne babki etc. pochodzą z wilna. > a Ty masz cos wspólnego z rimini albo z san marino ? > takze pozdrawiam > amen > pan laga A jednak moj radar dziala prawidlowo.Zapytalem,bo lubie ludzi stamtad.Maja jedyne w swoim rodzaju poczucie humoru i,jesli Polaka urodzonego w Polsce ktos uwaza za 100% Polaka,to oni sa 200%,Zakute Polaki.Lubie tych ludzi. Co do mnie,mam niejaki powiazania z San Marino,bo moja zona nazywa sie Maryna.Jednak San to ona nie jest.Uciekam sie do wielu forteli,jak Pan z tym kotem. Czy zna Pan moze poete z Wilna - Pana Sniezko. Gdy ojciec z domu szedl na wojne Lsnil w rogatywce Bialy Orzel A gdy sie zgiely szyki zbrojne Po klesce, zdrazie i rozbiorze Do domu wrocil z Ostaszkowa Bo reke mial od pluga twarda A ty mi panie......... Zem Ruski-mowisz mi z pogarda. Troche zapomnialem,ale mam gdzies ten wiersz i przekaze go w calosc Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga OT/ bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:37 Gość portalu: U napisał(a): > > A jednak moj radar dziala prawidlowo.Zapytalem,bo lubie > ludzi stamtad.Maja jedyne w swoim rodzaju poczucie humoru > i,jesli Polaka urodzonego w Polsce ktos uwaza za 100% > Polaka,to oni sa 200%,Zakute Polaki.Lubie tych ludzi. > ale ja nie jestem z wilna. nie taki stary ze mnie dziadyga. rodzina jednak zasiedlała kołobrzeg i szczecin, skąd jam. > Co do mnie,mam niejaki powiazania z San Marino,bo moja > zona nazywa sie Maryna.Jednak San to ona nie jest.Uciekam > sie do wielu forteli,jak Pan z tym kotem. dobre, bo mocne. > > Czy zna Pan moze poete z Wilna - Pana Sniezko. > > Gdy ojciec z domu szedl na wojne > Lsnil w rogatywce Bialy Orzel > A gdy sie zgiely szyki zbrojne > Po klesce, zdrazie i rozbiorze > Do domu wrocil z Ostaszkowa > Bo reke mial od pluga twarda > A ty mi panie......... > Zem Ruski-mowisz mi z pogarda. > > > Troche zapomnialem,ale mam gdzies ten wiersz i przekaze > go w calosc > ja nie znam. babcia pewno tak. rozkochana w literaturze, miała w wilnie włoscia różne, w tem księgarnię. > Pozdrowienia. wyrazy amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 07:27 Cóż za zmiana Gościu:U - od trucia niewinnych staruszek, tudzież kotów (zapomniałam kolejności), po namawianie Pana_Lagi do napisania książki o przygodach jego... Hmmm.. Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anmanika sprawa kocia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.08.02, 09:41 Bardzo dziękuję p. ladze za wyczerpującą odpowiedź w kwestii alergii która nie ukrywając szczerze mnie zdołowała bo nie wyobrażam sobie domu bez zwierzęcia a psa z racji miejsca zamieszkania posiadać w najbliższym czasie nie będę. Z napięciem obserwuję zmagania p. z kicią i szczerze zazdroszczę bo nie ma nic zabawniejszego od małej kici. I to mówi zatwardziała psiara!!!:)))) Czy kicia nareszcie ma swoje imię? Jest to bardzo ważny element w kształceniu pupilki. Kot jak to kot inteligentne nad wyraz zwierzę szybko nauczy się reagować na nie. Czy kicia reaguje na komputer? Bo moja to od razu ładuje się na kolana jak tylko siadam przed ekranem a nie jest zwierzęciem "kolanowym". Szczerze polecam sterylizację i nie tylko dlatego, że przyjaźnię się z weterynarzami ale z autopsji. Sąsiadka też nie chciała sterylizować swojej kici ale po pół roku bezustannej ruji i ciąż urojonych skapitulowała. Jeżeli chodzi o żywienie to każdy kot (oczywiście) lubi coś innego, rybę jednakowóż należy podawać nie surową, tak zaleca horda zaprzyjaźnionych weterynarzy. Moje koty lubią każdy co innego. Kocur uwielbia surowe mięso, daję mu od czasu do czasu surowe szyjki kurczaka, chrupie je do ostatniej kosteczki. Kotka ma bzika na punkcie sardynek w oleju które podobno są bardzo dla kotków pożądane. Obydwoje lubią twarożek wiejski, mleka im nie daję bo nie piją a co do wątróbki wymienianej wcześniej obydwoje ją uwielbiają no i pieczonego kurczaka. Pozdrawiam p lagę i życze powodzenia i sukcesów wychowawczych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: sprawa kocia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:47 Gość portalu: anmanika napisał(a): > Bardzo dziękuję p. ladze za wyczerpującą odpowiedź w kwestii alergii która nie > ukrywając szczerze mnie zdołowała bo nie wyobrażam sobie domu bez zwierzęcia a > psa z racji miejsca zamieszkania posiadać w najbliższym czasie nie będę. Z > napięciem obserwuję zmagania p. z kicią i szczerze zazdroszczę bo nie ma nic > zabawniejszego od małej kici. I to mówi zatwardziała psiara!!!:)))) > Czy kicia nareszcie ma swoje imię? Jest to bardzo ważny element w kształceniu > pupilki. Kot jak to kot inteligentne nad wyraz zwierzę szybko nauczy się > reagować na nie. Czy kicia reaguje na komputer? Bo moja to od razu ładuje się > na kolana jak tylko siadam przed ekranem a nie jest zwierzęciem "kolanowym". > Szczerze polecam sterylizację i nie tylko dlatego, że przyjaźnię się z > weterynarzami ale z autopsji. Sąsiadka też nie chciała sterylizować swojej kici > > ale po pół roku bezustannej ruji i ciąż urojonych skapitulowała. > Jeżeli chodzi o żywienie to każdy kot (oczywiście) lubi coś innego, rybę > jednakowóż należy podawać nie surową, tak zaleca horda zaprzyjaźnionych > weterynarzy. Moje koty lubią każdy co innego. Kocur uwielbia surowe mięso, daję > > mu od czasu do czasu surowe szyjki kurczaka, chrupie je do ostatniej kosteczki. > > Kotka ma bzika na punkcie sardynek w oleju które podobno są bardzo dla kotków > pożądane. Obydwoje lubią twarożek wiejski, mleka im nie daję bo nie piją a co > do wątróbki wymienianej wcześniej obydwoje ją uwielbiają no i pieczonego > kurczaka. > Pozdrawiam p lagę i życze powodzenia i sukcesów wychowawczych dziękuje za pozdrowienia i swoje ślę. kotka wciąż bezimienna. mało je. o rybie surowej mi tu powiedziano. miala i gotowaną, i smażoną,a le co do ryby, to ona rybami tylko gra w piłke nożna. wywleka kawalątka ryby i ją kopie po podłodze. z tą sterylizacją pewno pomyslę poważnie, bo mnie dreszcze łapią, gdy o tyhc kwikach pożądliwości kociej pomyslę. ale czy ta kicia, gdy ją się wysterylizuje, to nie chce się kochać ? chyba chce. przeciez sterylizacja to nie to samo co kastracja. bo ja nie chcialbym, by ona czerpania przyjemnosci z miłosci do faceta była pozbawiona.................. pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alex Re: sprawa kocia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.08.02, 18:53 Gość portalu: pan_laga napisał(a): > z tą sterylizacją pewno pomyslę poważnie, bo mnie dreszcze łapią, gdy o tyhc > kwikach pożądliwości kociej pomyslę. ale czy ta kicia, gdy ją się > wysterylizuje, to nie chce się kochać ? chyba chce. przeciez sterylizacja to > nie to samo co kastracja. bo ja nie chcialbym, by ona czerpania przyjemnosci > z miłosci do faceta była pozbawiona.................. Eeee, no... jakby tu powiedzieć. Dla kotki to chyba raczej nie jest przyjemność tylko wręcz odwrotnie. Kocurze 'narzędzie gwałtu' jest tak skonstruowane, że kotkę to boli. Mniej lub bardziej, ale boli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: U Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.gis.net 27.08.02, 02:22 malgosia35 napisała: > Cóż za zmiana Gościu:U - od trucia niewinnych staruszek, tudzież kotów > (zapomniałam kolejności), po namawianie Pana_Lagi do napisania książki o > przygodach jego... Hmmm.. > > Pozdrowionka Alez Malgosiu,ja nieczego nie musia;lem zmieniac.Takie rzeczy,jak moje o wytruciu staruszek mozna pisac tylko zartem.Tak wiec,jesli nalezysz do kregu atakujacych pana Lage staruszek,dodal bym,ze sa one zdolne do innych excessow-jak np: zamordowanie czyjegos zartu. W Posce czesto mawialem-ja cie zamorduje. Dzisiaj-I'll kill you later.Czy musze dodawac,ze to zarty? Mam w pracy amatora-pilota.Wzialem go kiedy pod wlos dziwiac sie,dlaczego lecac wyzej obserwujemy,ze temperatura spada,zamiast rosnac,jako ze zblizamy sie do slonca.I wyobraz sobie,ten gosc zaczal mi arkana atmosfery ziemskiej itd. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia35 Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 27.08.02, 10:44 Nie należę do grona atakujących Pana_Lagę staruszek.... nie miałam również zamiaru zabijać Pana żartu. Cóż.. odpowiadając na Pana post, zarówno jeden jak i drugi - wydawało mi się, że to ja starałam się żartobliwie podejść do tych wpisów. Wniosek stąd taki, że jak mawiają moje córki, "nie nadajemy na tych samych falach". Ale być może jest nadzieja, że się to zmieni????? Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
e._ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 10:54 Ta ryba powinna być troche gotowana (bez soli itp) głównie dlatego, ze lubią w niej, surowej, mieszkać różne podłe psakudztwa które chętnie szkodzą takim maluchom jak Twój kotek. I większym też chętnie. Kiedyś przy kocie mojego Taty ktoś nichcący rozerwał torebkę chipsów które się rozsypały. Okazało się, ze kot reaguje na nie jak na walerianę, albo i lepiej. Przy nastepnej okazji został przyłapany na wyzeraniu cichcem solonych orzeszków z miseczki. Takie sobie kocie gusta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:58 e._ napisała: > Ta ryba powinna być troche gotowana (bez soli itp) głównie dlatego, ze lubią w > niej, surowej, mieszkać różne podłe psakudztwa które chętnie szkodzą takim > maluchom jak Twój kotek. I większym też chętnie. > > Kiedyś przy kocie mojego Taty ktoś nichcący rozerwał torebkę chipsów które się > rozsypały. Okazało się, ze kot reaguje na nie jak na walerianę, albo i lepiej. > Przy nastepnej okazji został przyłapany na wyzeraniu cichcem solonych orzeszków > > z miseczki. > Takie sobie kocie gusta. była, była ta ryba gotowana bez soli, bo mi tu już mówiliście, ze taka ma być i tak też zleciłem dobrej kobicie, by rybę zrobiła. nasmażyła też tych ryb, a kicia się nimi tylko bawi. a orzeszki to też. wczoraj na stół weszła i podżerała. i wlasnie. co to jest z tą walerianą ? ja od czasu dziecięctwa, gdym tomka sawyera przeczytał, to zawsze chciałem kota zobaczyć w zetknięciu z walerianą. jak ona działa ? koty ją piją ? widziałas jak kot wariuje po niej ? to mu szkodzi ? /bynajmniej nie zamierzam małej walerianować, ale jakby to nie było szkodliwe, to moze na grubasach wypróbuję............../ laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bomba Re: Chorwacka przygoda z kotkiem IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.02, 11:02 Swietnie napisane. Widzę, że nie tylko mnie odbiło w sprawie kota. Mamy z żoną wyrośnięte dziecko i myśleliśmy, że już nikim więcej nie będziemy musieli się opiekować jak dzieckiem. Ale gdzie tam ! W zeszłym roku spędziliśmy piękny urlop w Chorwacji. I oto nagle, pod koniec naszego pobytu, podczas pobytu w wesołym miasteczku zobaczyliśmy Ją, czyli kotkę, małą, czarno - białą i zabiedzoną. Wyróżnik - ogonek długi jak Ona sama, piękne długie i gęste futerko. Po ok. godzinie wracamy do domu i stwierdzam żałośnie, patrz żono - tu przy wejściu był taki śliczny kotek, szkoda że sobie poszedł. Przeszliśmy ok. 10 metrów i nagle ! Coś otarło się o moje nogi. Patrzymy, a to "nasz" Kotek. Idziemy dalej, a Ona za nami. Zacząłem ją wołać, a ona za nami. Zona krzyczy na mnie; przestań ją wołać, bo się od nas nie odczepi. A ja dyskretnie patrzę na Nią i obserwuję, że choć przeszliśmy już ze 200 metrów, Ona biegnie za nami i podpatruje na nas z ufnością. Wreszcie skrzyżowanie, a Ona wchodzi na nie. Samochody się zatrzymują a ludzie się śmieją. Taka królewna, zatrzymała cały ruch. Wołamy Ją do siebie . Biegnie jak na skrzydłach. Jak można Jej nie wziąć? Niesiemy tego 2 miesięcznego Kociaka, który z ufnością, mądrymi oczami w nas się wpatruje. Same brudne futerko, ogon i kości. Mijani ludzie patrzą na nas przyjaznie i podziwiają już nasze teraz cudo. Do kwatery mieliśmy z 3 km, ale kotka ani razu nam się nie wyrywała. Dostała mleczko i jedzonko co konsumowała z głośnym mruczeniem. Nie będę opisywał z jakimi problemami wiązała się reszta naszego pobytu w Chorwacji. Dość wspomnieć, że właściciel zabronił nam trzymania kotki i musieliśmy ją przemycać na kwaterę w plecaku na noc, a w dzień zabieraliśmy ją na smyczy na plażę. Potem była podróż przez trzy granice do Niemiec, bo aktualnie tu przebywamy. W Niemczech mieliśmy problemy z firmą wynajmującą nam mieszkanie - 3 miesiące trwała wymiana korespondencji, ale na skutek naszej i sąsiadów postawy przezwyciężyliśmy i to. Mieszkamy na parterze, wokół nas są ogródki, drzewa i jezioro. Kotek znika na całe godziny, ale zawsze wraca i tuli się do nas, nie muszę dodawać że śpi z nami i budzi np. muskając wąsikami nasze powieki lekko mrucząc ! Jest bardzo czysta, nigdy nie zabrudziła nam mieszkania, choć pozwalamy jej na wszystko. To po prostu nasze dziecko !. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Deine_Nahe Imie dla Kocinki IP: 212.160.90.* 26.08.02, 13:17 Chyba sie uzaleznilam od tego watku ... :) Panie Laga, a moze by tak malej dac na imie Laguna, jak juz ktos wspomnial wieele listow przed ? Ladnie brzmi, melodyjnie, kotu by sie pewnie podobalo. Pozdrawiam serdecznie - Deine (teoretycznie wlascicielka dwoch dorodnych kotow, a w praktyce wiadomo kto tu kogo ma ...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: Imie dla Kocinki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:08 Gość portalu: Deine_Nahe napisał(a): > Chyba sie uzaleznilam od tego watku ... :) > Panie Laga, a moze by tak malej dac na imie Laguna, jak juz ktos wspomnial > wieele listow przed ? Ladnie brzmi, melodyjnie, kotu by sie pewnie podobalo. > > Pozdrawiam serdecznie - > Deine (teoretycznie wlascicielka dwoch dorodnych kotow, a w praktyce wiadomo > kto tu kogo ma ...) laguna jest ładnie. i kleo-patra. i pani kot. i maciur kociej - choc to już odpada z powodu kobiecości kota. i inne. za duzo tych imion. wiele mi sie podoba. wybierzcie za mnie. laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Deine_Nahe Re: Imie dla Kocinki IP: 212.160.90.* 27.08.02, 07:57 Witam serdecznie :) Wzielam "O Kocie Pana_Lagi opowiesc" do domu. Rodzina mi sie zaryczala od smiechu, wzruszenia i wesela, bo cala zaprzedana kociemu rodzajowi bez reszty :D Wracajac do imienia, nie bez przyczyny sugerowalam Lagunę, pozostaje ona bowiem w scislym zwiazku z Panskim nickiem. Ponadto nalezy zauwazyc, ze koty przewaznie lubia krotkie raczej dzwieczne imiona, a kompletnie ignoruja dlugasne, wymyslne, pretensjonalne i dete. Mala wyglada na niezlego draniusia, to i imienia nie powinna miec zbyt "panciowatego". Chociaz "Łatka" tez jest bardzo mile ... Pozdrawiamy - Rozczulona do lez Rodzina i KOTY dwa /bure/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: Chorwacka przygoda z kotkiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:15 a papiery od weterynarza też musieliście załatwiac, by granice przejechać czy ukryliście kota ? swoją drogą, niezła heca. ja mialem o wiele łatwiej, ale za to Wy macie teraz w domu chorwata. moja babeczka to polka. warszawianka. jeszcze mogę doczekac się tego, iż zacznie mi wypominać, ze ja jestem czereśniak ze szczecina, podczas, gdy ona urodzona mieszkanka stolicy................. pozdrawiamy z małą moją amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bomba Re: Chorwacka przygoda z kotkiem IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.02, 10:16 Cześć ! ale wątek !!!!!!!!! Miło mi,że zadałeś sobie trud to przeczytać. Znając niemiecką i austriacką pieczołowitość nie ryzykowaliśmy przejazdu bez papierów. O dziwo sprawdzili nas tylko Słoweńcy, ale bardzo mile. Zaświadczenie o szczepieniu załatwiliśmy "po polsku". Musiało być min. 14 dni stare. Na dłuższy pobyt nie mogliśmy sobie pozwolić, więc dogadaliśmy się z chorwackim weterynarzem żeby wystawił nam zaświadczenie z odpowiednią datą.Tak na marginesie, Niemiec pewnie by nawet nie zrozumiał o co proszę. Kotka zniosła podróż rewelacyjnie; spała pomiędzy zagłówkiem fotelu w samochodzie, a moim karkiem. Rzecz jasna,dla bezpieczeństwa, była na smyczy, którą trzymała moja żona i córka na zmianę. Coś jeszcze. Zeby to nasze cudo przewiezć przez granice oraz zapewnić odp. wyekwipowanie, wydaliśmy na wstępie ok 300,00 DM ! Dobrze, że nas na to było stać. Pozdrowionka Bomba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete pomyślny początek :))) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 11:41 Z ogromną przyjemnością przeczytałam Pana wątek (także wielce sympatyczne posty w nim). Czarno-białe wychudzone (jeszcze) szczęście rozpoczęło żmudny proces wychowywania człowieka (czyli Pana) tak by wiedział jak należy obchodzić się z kotem. Wszystko będzie dobrze :)))) Ja także - nie znając kocich obyczajów - przeżywałam chwile niepokoju. Ale kot był cierpliwy. Wspomnienie kąpieli kota- sierotki w środku przeciwgrzybiczym - do dzisiaj mnie rozczula. Wystraszone oczy, chudziutka jak ołówek szyjka i wielkie uszy gacka. Dzisiaj to kocia pewność siebie, stąpająca ze stoickim spokojem ... chyba, że motyl na horyzoncie - wtedy zaczyna się polowanie. Rzeczywiście - najwięcej fachowych porad "kocich" - jeśli ma Pan jeszcze głód informacji - jest na forum Zwierzęta. Polecałabym książki - niektóre z nich oprócz cennych informacji na temat żywienia, "wychowywania", chorób - zawierają też doświadczenia "kociarzy" i mnóstwo humorystycznych opowieści. "Jak żyć z neurotycznym kotem" - to wręcz konieczna lektura dla sfrustrowanych właścicieli, którzy nie do końca wiedzą czy postępują z kotem właściwie. A takie były moje początki :))) Serdecznie Pana pozdrawiam i dziękuję za wspaniałą historię o spotkaniu Człowieka i Kota. :)) tete Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mrouh marząca o kocie IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 12:51 Pierwsze co chciałam napisać, jak doszłam do połowy wszystkich postów wczoraj wieczorem, to "kocham Pana, Panie Lago", ale mnie redd ubiegła.Ja na razie śnię i marzę o kocie, ale już za kilka miesięcy, dwa albo trzy, pójdę poszukać jakiegoś kocura,a może kocurki.Te wszystkie rady co z kotem trzeba robić bardzo mi się przydadzą, bo nie miałam ani kota ani psa ani żadnego zwierza i nie mam pojęcia (z powodu skromności mieszkania i gęstości zaludnienia rodzeństwem) jak się z nimi obchodzić. Teraz jeszcze nie pozwala mi gęstość funkcjonowania komputerów (średnio 5 na pokoik 2*3, w którym jeszcze żyjemy z moim Miodem, śpimy i ja trzymam kupę papierów i książek). Komputerów na pewno nie ubędzie, przypuszczam nawet że będą się rozmnażać przez pączkowanie, ale dla kota miejsce się znajdzie, jak nam się mieszkanie rozszerzy o dwa pokoje. Mam już totalnego bzika, kobiety mają zwyczaj myśleć o przyszłym dziecku, jakie to ono będzie miało śliczne małe rączki, ślepki, nosek, a ja tak o kocie: jak to będzie bosko patrzeć na niego godzinami.... Imię dla kota-pana już znaleźliśmy: Alienor. Dla kocury jeszcze nie wymyśliliśmy. Zazdroszczę Panu Kocicy, a Kocicy- Pana. Doczekać sie nie mogę i będę w siódmym niebie, jak już ten kot/ka u nas zamieszka.Nauczyłam się miauczeć, żeby się z nim/nią dogadać :)A Pan Panie Lago niech Pan pisze, to naprawdę radocha wielka czytać Pana posty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bomba Re: marząca o kocie IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.02, 14:13 Cześć z mojego doświadczenia wynika, że aby kotek chował się zdrowo również psychicznie, musi mieć trochę przestrzeni i miejsca dla siebie (koty są indywidualistami !!!). Nie zawsze każdy ma warunki, aby czworonożny przyjaciel mógł hasać sobie na wolności.Moja kotka, jak zauważyłem, bez wyjść na wolną przestrzen byłaby zupełnie innym, zestresowanym kotem. Przyjmuje nasze czułości , ale jak to kot indywidualista, potrzebuje chwili wytchnienia i samotności (któż z nas zresztą tego nie potrzebuje ?). Z niepokojem obserwuję kotkę u moich przjaciół, którzy choć posiadają spore mieszkanie, nie mają warunków aby ją wypuszczać na wolną przestrzeń. Dodatkowo mają dwójkę 12 i 16 letnich dzieci, z których to młodsze wymusza na kocie pieszczoty. W rezultacie kotek jest zestresowany co objawia się chowaniem po kątach i dystansem wobec innych ludzi a także i domowników. Podobne doświadczenie wyniosłem z obserwacji kota u moich teściów, gdzie takim "pieszczochem " był mój małoletni wówczas szwagier. Kot panicznie bał się głaskania i wyciągniętej ręki. W obu przypadkach z rezygnacją przyjmował tylko "pieszczoty" najmłodszych bo i tak wiedział, że się im nie wyrwie. Niestety, w obu przypadkach był to powód do dumy dla rodziców, że kotek tak kocha ich najmłodsze pociechy.Podejrzewam, że tacy bezkrytyczni rodzice znajdują się w wielu domach. Dlatego, dobrze przemyśl, czy w Twoim domu kot będzie czuł się bezpieczny i mógł się wyizolować od otoczenia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mrouh Re: marząca o kocie IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 21:50 doskonale sobie zdaję sprawę, że kot musi sobie pohasać, gdzie mu się żywnie podoba. Dlatego nie mam go jeszcze teraz, ale już się nie mogę doczekać. Nie mamy dzieci, będziemy mieszkać we dwoje w trzypokojowym mieszkaniu i raczej nachalnymi pieszczochami nie jesteśmy. Ja właśnie dlatego tak jestem zakręcona na punkcie kota, że wiem, że on sobie robi co chce i przyjdzie jak sam będzie chciał, a nie jak mi będzie się chciało go pogłaskać. Najbardziej cieszy mnie patrzenie na to co taki mały dzikus potrafi wyprawiać, a nawet jak siedzi spokojnie, śpi albo się myje, kot jest tak piękny, wystarczy patrzeć, człowiek od razu robi się szczęśliwy...Zresztą, mam nadzieję, że się polubimy...Nie pozwolę go zagłaskać na śmierć, przyrzekam tu publicznie w imię mojej kociej miłości, na razie zaocznej. Zresztą w naszym bloku jest już jeden kot, będą się kolegować :) No, albo nie, jeśli nie będą chciały...Jak już do nas przyjdzie, to zgłoszę się po poradę na zwierzaki. Pisać tak pięknie jak Pan Laga nie umiem, ale myślę, że dla dobra kota ktoś mi wtedy pomoże.Pozdrawiam i dziękuję. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bomba Re: marząca o kocie IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.02, 09:33 Cześć Aga ! Na początku przepraszam, że tak po imieniu, ale moja żona też nazywa się Agnieszka, więc zabrzmiało tak jakoś swojsko. Uspokoiłaś mnie swoimi wyjaśnieniami. Co prawda nie chciałbym, aby ktoś odniósł wrażenie, że małe dzieci są przeszkodą do trzymania kotka. Sami mamy nastoletnią natorośl, ale (może ? )na szczęście to my z żoną byliśmy inicjatorami wzięcia kotka, choć ja osobiście byłem wrogiem takiego stworzenia w domu i za kawalerskich czasów, poza kanarkami, nie było u nas w domu ani psa ani kota. Widocznie ów chorwacki kotek wiedział jak nas podejść i zaczął ode mnie. Dziś nasza Maćka (to z chorwackiego znaczy po prostu kotek), lata po ogródkach, wspina się po drzewach i toczy walki z okoliczną kociarnią. Wraca czasami do domu z wrzaskiem, pożali się, ale za chwilę znowu wylatuje do tych "wrogów". To po prostu, jak mówi moja żona, taki koci świat. Nawet jak wychodzimy, zostawiamy jej uchylone drzwi balkonowe, żeby mogła sobie pohasać. Na szczęście okolica spokojna i nikt się nie włamał. Od pewnego czasu, poza jej "narzeczonym", tajne wejście odkryły inne kotki oraz mały piesek sąsiadki i wyjadają naszej Maćce z misek. Ostatnio nawet w naszej obecności. Obserwacja kota polującego na muchy, motyle jest fascynująca ! Poza tym, zostaliśmy już 3 - krotnie uraczeni myszkami, kilkakrotnie ptakami (za to jej się oberwało !) a nawet.... żabą. Aha ! Byłbym zapomniał. Wydaje mi się, że największą radość sprawi Wam ( i Wy jemu !) kociak opuszczony przez wszystkich, a nie taki z hodowli. Pozdrawiam Krzycho Odpowiedz Link Zgłoś
mrouh Re: marząca o kocie 27.08.02, 16:40 Jak najbardziej proszę po imieniu, mam dopiero 24 lata i jest mi łyso, jak mi się "paniuje" (wystarczy, że od września zaczynam pracę wszkole i zostanę "proszępanią"). A kocur, moim zdaniem najlepszy, prawdziwie koci taki z ulicy, tudzież z czyjegoś domku, jak ktoś ma za dużo...Kocia arystokracja jest piękna i mądra na pewno nie mniej, ale na takiego nie stać mnie. Takie piękne kocury odwdzięczyć się mogą dodatkowo wynikami na wystawie i dumy z nich na pewno co niemiara, ale mi wystarczy, że mój kot będzie kotem w moim domu i będzie roztaczał swój koci urok. Nie musi być super przystojny, nie musi mieć doskonałych proporcji, wystarczy, żeby był Kotem...Może być czarny rudy biały bury łaciaty, jaki tylko chce, może być mały i duży, leniwy i rozbrykany, wszystko jedno, czekam na niego z utęsknieniem. najpewniej poszukam sobie kotka wśród znajomych, którzy maja koty, albo zapytam sąsiadki w typie gangsterek, czy nie znaja jakiegoś, któremu przydałby sie dom, tudzież odwiedzimy schronisko jakieś. Już w zeszłym roku była szansa na kocurka, ale ciężarna mama kocia zaginęła w nieznanych okolicznościach razem ze swoimi dzieciatkami w brzuszku i słuch po niej zaginął...Dziękuję za rady i życzliwość i opowieść o waszej Maćce. Mruczandowe pozdrowienia dla kotów i ich opiekunów! P.S. A Agnieszek to mnóstwo wszędzie i gdybyś miał przypadkiem na imię Grzegorz, to mnie to wcale nie zdziwi...jakoś mam wrażenie, że się te imiona "lubią"... Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bomba Re: marząca o kocie IP: *.dip.t-dialin.net 27.08.02, 18:15 Witam ponownie ! Trochę o sobie. Mam na imię (niestety) Krzysiek. Mój wiek jest dokładną odwrotnością Twojego. Ale czuję się jak młody Bóg ! Od ponad 20 lat regularnie uprawiam sport i piję piwo (fu). Z zawodu jestem ksiegowym, aktualnie głównym. Wszystkich więc zadziwiłem tym kotem, że tak poukładany facet z cyferkami w myślach, zdobył się na taką fantazję. Sam się sobie dziwię, ale podobno miłość jest ślepa. Wracam do kociego tematu. Jeśli mogę coś zasugerować, to polecam Ci kotkę a nie kocurka. Kotki nie naznaczają miejsc, więc w domu nie pachnie brzydko. Dodatkowo od razu kuweta z piaskiem, zmienianym raz na tydzień i na bieżąco usuwanymi odchodami, jeśli kotek będzie przebywał tylko w domu. Kot niestety naznacza miejsca i nie ma na to lekarstwa - kastracja?? (tak mi się wydaje) . Naszą kotkę z wielkim bólem serca wysterylizowaliśmy. Weterynarz mówił nam, że to nic jej nie szkodzi. Z biegiem czasu wydaje mi się, że miał rację.Nie dało się znieść przerazliwego miauczenia i desperackich prób wyjścia z domu o najdziwniejszych porach. Może to się wyda śmieszne, ale na początku pobytu na nowym miejscu, uczyłem kotkę samodzielności wypuszczając ją najpierw na smyczy a potem bez. Najpierw pilnowała się domu, a z biegiem czasu oddalała się coraz bardziej. Raz zadzwonili dalecy sąsiedzi, że przyplątał się do nich kotek, i zrobili wywiad, że to nasz. Myśmy odchodzili już od zmysłów, bo zrobiło się pózno a ona wtedy szybko wracała.Nie wiem co będzie jak będziemy musieli wrócić do Polski. Nie wydaje mi się, żebyśmy mogli ją tak wypuszczać, bo mieszkamy w Warszawie na osiedlu. Co prawda też parter i mały własny kawałek zieleni, ale kot nie uznaje granic. Ciekawy jestem jaka będzie Twoja decyzja odnośnie wyboru płci kotka. Nie zacytuję nic pięknego,bo musiał bym coś z historii, a to nudziarstwo. Pozdrawiam Krzycho Odpowiedz Link Zgłoś
mrouh Re: marząca o kocie 28.08.02, 19:36 Witam! Wcale nie jestem rozczarowana, że nie masz na imię Grzegorz. Świat jest ciekawszy, jak ludzie mają na imię nie wszyscy jednakowo...Ż moich obserwacji wynika, że mnóstwo jest par, szczególnie w okolicach mojego rocznika, składajaących się z Agnieszek i Grzegorzów (jak ja i mój Miód). Jak poznaję nową dziewczynę, boję się, że prezentacja będzie wyglądała tak "Cześć, jestem Agnieszka" - "cześć, ja też". Ale miało być o kocie, a nie o tym, że znajomym Agnieszkom trzeba dostawiać jakieś wyróżniki do imienia, żeby je odróżnić... po tym wszystkim, co tu przeczytałam też skłaniam się ku Dziewczynce. Wprawdzie imię w sam raz dla wyalienowanego kota udało nam sie kiedyś upolować w internecie (Alienor, to imię świętego wygrzebane na francuskiej stronie), ale imię to najmniejszy problem, dla Kociczki też się znajdzie. W razie czego przyjdę na forum i będę miała do wyboru do koloru. Jak pisałam, zawsze byłam pozbawiona zwierzów domowych z powodu metrażu, dlatego praktycznie nic nie wiem o zajmowaniu się kocurkiem. Wprawdzie co rusz ktoś mnie przyłapuje na grzebaniu w internecie w poszukiwaniu kocich stron i zdjęć (przynajmniej sobie popatrzę...), ale to nie to co mieć i żyć z Prawdziwym Kotem. Niestety kot będzie raczej domowy. Mamy niezłe tereny zielone przed blokiem, ale zaraz obok jest ulica dość ruchliwa i obawiam się, że mogłoby sie coś zwierzowi przytrafić, gdyby tak sam biegał. Co prawda ten kot, co mam go za sąsiada spędza większość czasu przed blokiem, na trawniku albo pod ławką i na łowieniu myszy...Może i nasza Pani by się nauczyła nie znikać. Zobaczymy jak się sprawy zawodowe ułożą, czy będziemy na zmianę w domu, wtedy byłoby łatwiej Kocurki upilnować. Jak nie to będzie się opalać na balkonie i na spacery z nami wychodzić. Rany, ja już tak tęsknię za tym kotem...! Będzie miał kuwetę, jedzonko, jakie będzie chciał, dla kota jestem gotowa wprowadzić do naszego domu mięso (jesteśmy wegetarianami). Dziękuję za wszystkie rady, pzresyłam pozdrowienia dla mojej imienniczki i Kocurki. P.S. Skoro się czujesz jak młody bóg, to mam nadzieję, że nie przeszkadza Ci, że ja tak bezceremonialnie Cię Ty-tułuję? Bo nie zapytałam wcześniej...:) Aga -mrouh Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bomba Re: marząca o kocie IP: *.proxy.aol.com 28.08.02, 21:17 A ja juz sobie pomyslalem, ze poruszylem sie jak slon w skladzie porcelany i to Twoj ostatni list.Moze z tym "Bogiem" troche przesadzilem. Jednak moja dewiza w zyciu jest koniecznosc zachowania rownowagi pomiedzy duchem i cialem. Ja niestety jestem miesozerny, ale bez przesady. Tak naprawde nie moge obejsc sie jedynie bez piwa. Tu czuje sie usprawiedliwiony, bo i badania i moje zdrowie wskazuja, ze piwo w umiarkowanych ilosciach jest zdrowe. A teraz kotka (jednak ?). Trzeba jej koniecznie pokazac stale miejsce na kuwete, koniecznie ze zwirkiem. Wybor w sklepach jest duzy. Mleko nie jest zbyt zdrowe dla kota, wiec z duzym umiarem. Poza tym, po mleku dostanie rozwolnienia. Sa wyznawcy tylko suchej karmy dla kota. My dajemy jej i sucha karme (dobra na kamien nazebny) i normalna z pojemniczkow (o rany ! nie wiem jak to nazwac po polsku, nie chodzi o puszke). Oprocz tego, od czasu do czasu, ryba, surowe mieso. Gotowe kocie pokarmy maja ta zalete, ze zawieraja wszystkie niezbedne skladniki. Nasza sasiadka (Niemka) karmi swojego malego i mlodego psiaczka (nazywa sie DJ - jak w dyskotece prezenter)tylko sucha karma (bo tak jej kazal (?) jakis weterynarz, a ze to narod posluszny... Efekt jest taki, ze pies jak do nas wpadnie to wymiata caly pokarm naszej kotki i domaga sie kielbachy z lodowki. Aha, trzeba kupic szczotke do czesania. Mamy taka z delikatnymi drucikami. Nasza kotka ma dluga i gesta siersc, a ogon b.dlugi i gruby (kolega mowi ze jak szczotka do butow) wiec trzeba ja czesac. Trzeba zaczac delkatnie i wtedy na pewno to polubi. P.S. Nie lubie sie "panowac", wiec po imieniu jest jak najbardziej. Moze wymyslimy jakis sposob na podanie wlasnych e-maili, to bedzie poreczniej ? (to tak proponuje b. niesmialo "i juz podkulam ogonek" gdy to mowie jak kotek) Pozdrawiamy z kotka Krzycho Odpowiedz Link Zgłoś
mrouh Re: marząca o kocie 29.08.02, 16:51 Witaj Krzychu! Czasy kiedy byłam wojującą wegetarianką już minęły razem z przekroczeniem wieku lat 18stu. Zresztą, zawsze byłam pokorną wojującą z tego względu, że większość mojej rodzinki jada mięso, a ja przez lata całe gotowałam obiady dla wszystkich- osobno dla siebie. więc teraz to tez nie będzie aż takie trudne dać kocicy miąska. Jedyne, czego nie lubię to być nawracana (na mięso i w innych srawach). Przynajmniej nasz kot nie będzie musiał się bać, że mu ktoś rybę sprzątnie sprzed nosa...:) Jeśli chodzi o kotkę, to czytając różniste rzeczy o kotach dostaję kociokwiku dosłownie i pomyślałam sobie, że najlepiej, jakby taki kocur był w miarę możliwości wszystkożerny, tzn. żeby jadł i sucha karmę i mokrą ( w sklepach w moim mieście nie widziałam innej niż w puszkach, ale jeszcze nie polowałam na nią specjalnie, bo póki co kocura nie mam, a sama nie zjem), i gotowaną rybę i w ogóle co tylko bedzie chciał i nie będzie mu szkodzić. Nie wydaje mi się naturalne, żeby kot sam z siebie żywił się tylko suchą karmą, dlatego sądzę, że nie można się tylko do niej ograniczać. Ale co ja tam wiem, ja jeszcze nie mam praktyki. Co do włosów kota, wolałabym żeby to był zwykły (o ile kot może być zwykły) dachowiec krótkowłosy. Mniej śladów chyba zostawiają w mieszkaniu. Szczerze mówiąc, trochę się boję alergii mojego Mioda, bo on kicha na wszystko, tzn. na nie wiadomo co i byłoby okropnie, gdyby kichał na kota.Miał sporadyczne kontakty :)- jak najbardziej przyzwoite- z różnymi kotami i sie nie skarżył, ale jak się taka kocica rozgości na stałe, to różnie może być. Dyskusja nam tu kwitnie na poboczu wątku Pana Lagi, więc faktycznie z tym mailem byłoby może wygodniej. Mój gazetowy adres to mrouh@gazeta.pl, jeśli zechcesz skorzystać. Tymczasem pozdrawiam Was troje (ładne rzeczy, JA pozdrawiam Ich Troje! :))))... Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: marząca o kocie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 22:25 Gość portalu: mrouh napisał(a): > Pierwsze co chciałam napisać, jak doszłam do połowy > wszystkich postów wczoraj wieczorem, to "kocham Pana, > Panie Lago", ale mnie redd ubiegła.Ja na razie śnię i > marzę o kocie, ale już za kilka miesięcy, dwa albo trzy, > pójdę poszukać jakiegoś kocura,a może kocurki.Te > wszystkie rady co z kotem trzeba robić bardzo mi się > przydadzą, bo nie miałam ani kota ani psa ani żadnego > zwierza i nie mam pojęcia (z powodu skromności mieszkania > i gęstości zaludnienia rodzeństwem) jak się z nimi > obchodzić. Teraz jeszcze nie pozwala mi gęstość > funkcjonowania komputerów (średnio 5 na pokoik 2*3, w > którym jeszcze żyjemy z moim Miodem, śpimy i ja trzymam > kupę papierów i książek). Komputerów na pewno nie > ubędzie, przypuszczam nawet że będą się rozmnażać przez > pączkowanie, ale dla kota miejsce się znajdzie, jak nam > się mieszkanie rozszerzy o dwa pokoje. > Mam już totalnego bzika, kobiety mają zwyczaj myśleć o > przyszłym dziecku, jakie to ono będzie miało śliczne małe > rączki, ślepki, nosek, a ja tak o kocie: jak to będzie > bosko patrzeć na niego godzinami.... Imię dla kota-pana > już znaleźliśmy: Alienor. Dla kocury jeszcze nie > wymyśliliśmy. Zazdroszczę Panu Kocicy, a Kocicy- Pana. > Doczekać sie nie mogę i będę w siódmym niebie, jak już > ten kot/ka u nas zamieszka.Nauczyłam się miauczeć, żeby > się z nim/nią dogadać :)A Pan Panie Lago niech Pan pisze, > to naprawdę radocha wielka czytać Pana posty. to, co bomba pisze o kota posiadaniu, prawdą jest chyba, ale moze nie do końca. myslę, ze niekoniecznie trzeba mieć w domu wielkie przestrzenie, by móc psa, czy zwłaszcza kota trzymac. to fakt, ze kazdy, nie tylko zwierzę, potrzebuje trochę samotnosci. ale wystarczy, wg mnie, gdy bedzie miał swe miejsce w ktorym poczuje się bezpieczny i nietykalny. mała, jak widzę, już wybrala sobie u mnie pare takich miejsc i gdy sobie idzie, np. do szafy, to ja ją zostawiam w spokoju. wyspi się, przemysli dziewczyna spraw parę i potem wpada do mnie sama na gaduchy i wariactwa. ludzie ! jak toto wariuje ! siódmego nieba jak najszybciej życzę. kłaniam amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: pomyślny początek :))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:02 Gość portalu: tete napisał(a): > > Z ogromną przyjemnością przeczytałam Pana wątek (także wielce sympatyczne posty > > w nim). Czarno-białe wychudzone (jeszcze) szczęście rozpoczęło żmudny proces > wychowywania człowieka (czyli Pana) tak by wiedział jak należy obchodzić się z > kotem. > Wszystko będzie dobrze :)))) Ja także - nie znając kocich obyczajów - > przeżywałam chwile niepokoju. Ale kot był cierpliwy. > > Wspomnienie kąpieli kota- sierotki w środku przeciwgrzybiczym - do dzisiaj mnie > > rozczula. Wystraszone oczy, chudziutka jak ołówek szyjka i wielkie uszy gacka. > > Dzisiaj to kocia pewność siebie, stąpająca ze stoickim spokojem ... chyba, że > motyl na horyzoncie - wtedy zaczyna się polowanie. > > Rzeczywiście - najwięcej fachowych porad "kocich" - jeśli ma Pan jeszcze głód > informacji - jest na forum Zwierzęta. > > Polecałabym książki - niektóre z nich oprócz cennych informacji na temat > żywienia, "wychowywania", chorób - zawierają też doświadczenia "kociarzy" i > mnóstwo humorystycznych opowieści. > "Jak żyć z neurotycznym kotem" - to wręcz konieczna lektura dla sfrustrowanych > właścicieli, którzy nie do końca wiedzą czy postępują z kotem właściwie. > A takie były moje początki :))) > > Serdecznie Pana pozdrawiam i dziękuję za wspaniałą historię o spotkaniu > Człowieka i Kota. > > :)) tete > jestem zaskoczony jak wielu jest kociarzy. iles razy widząc na pólkach w sklepach te puszki dla kotów zastanawiałem się czy ktos w ogóle to w polsce kupuje i że tu nie ma ludzi z nabożnym do kota stosunkiem na tyle, by dbal za bardzo o dobre żacrie dla niego itp. jakoś, jesli chodzi o psy, wątpliwości pdobnych nie miałem. pewno dlatego, ze , będąc psiarzem, po sobie sądziłem. a teraz kotka mnie tresuje, faktycznie, jak psa. dziś pokazywała jak ją głaskac i gdzie.i miala wykład na temat tego, ze pieścić kota, to nie to samo, co miziać psa. pozdrawiam mile , tete amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: serena Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.pl 26.08.02, 14:18 Panie_Lago! Mocno zachęcam do nazwania koteczki "Gangsterka", z uwagi na jej rodowód to aż się prosi! Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 22:25 Gość portalu: serena napisał(a): > Panie_Lago! Mocno zachęcam do nazwania koteczki "Gangsterka", z uwagi na jej > rodowód to aż się prosi! Pozdrawiam serdecznie. toż mówię, ze nie umiem wybierać i że mam problemy z procesami decyzyjnymi. jak mi imienia nie wybierzeta, to jutro pójdę do pana doktora od zwierząt i wpisze kotce do księgi zdrowia jej, ze to `suczka z gat.kot bez nazwy`. dziękuję za pozdrowienia i w rewanzu ślę dwuznaczne spod firan rzęs spojrzenie amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ladywine Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.chello.pl 26.08.02, 14:20 tak tak, to znajomy temat. na moim osiedlu takze plenia sie sliczne, puszyste koty, karmione przez okoliczne mile panie z pieskami. ostatnio jeden z nich, fantastycznie barwny, rudo-brazowo-czarny, z wielkimi zielonymi slepiami, zamieszkal przy wejsciu na klatke, wymuszajac bezlitosny haracz dramatycznym miauczeniem. ktoregos wieczora o wlos sie nie potknelam na rozrzuconym wszedzie pod drzwiami kocim pozywieniu, udalo mi sie nie przeklnac glosno, i dobrze, bo panie sasiadki chciwie wypatrywaly swego ulubienca, wolajac go donosnie z balkonow. moj wlasny kocur na swoim balkonie z drugiego pietra prawie wyskoczyl, zainteresowany do szalenstwa dziejacymi sie na dole cudami. co zabawniejsze, moja wlasna rodzicielka z zapalem odbiera mojemu kotu karme od pyszczka, donoszac ja mruczkowi spod drzwi. juz kilka przemilych pan zaproponowalo mi przygarniecie znajdy, a zainspirowany wydarzeniami narzeczony nosi sie z zamiarem przytargania kolejnego biedaczka ze znajomego laboratorium, co aby nie robiono na nim karygodnych eksperymentow. dostaje kota z kazdej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 22:25 Gość portalu: ladywine napisał(a): dostaje kota z > kazdej strony. kot z każdej strony.....a z drugiej strony, to ciekawe, co by się działo w w- wie, czy gdziekolwiek indziej, gdyby nie było tu dzikich kotów. taki wątek o szczurach tu się gdzies plącze na forum.............. kolejny raz mi on przypomniał, ze szczurów o tyle więcej jest, niż ludzi...ciekawe o ile ich mniej dzięki kotom. niedawno wróciłem z podrózy, a tu mi w ogrodzie coś śmierdzi. no i właśnie okazało się, ze to zwłoki szczura. mniemam, ze któryś z kotów-grubasów sąsiadów podrzucił. nie wiem czemu do mnie w darze, skoro ja ich nie lubię tych grubasów i zawsze je wyapsikowywuję od siebie, a nawet dopuszczam się podlewania ich wodą z ogrodowego węża. jest sympatia dla kotów czy nie, to napadającym na karmiące kociary-staruszki, życzę zamieszkania bez jednej kociej rodziny w promieniu setek kilometrów, za to w pobliżu paru rodzin szczurzych wierzących w to, ze nie ma, jak wielka rodzina. amen pan laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.08.02, 22:43 Gość portalu: pan_laga napisał(a): > kot z każdej strony.....a z drugiej strony, to ciekawe, co by się działo w w- > wie, czy gdziekolwiek indziej, gdyby nie było tu dzikich kotów. taki wątek o > szczurach tu się gdzies plącze na forum.............. kolejny raz mi on > przypomniał, ze szczurów o tyle więcej jest, niż ludzi...ciekawe o ile ich > mniej dzięki kotom. niedawno wróciłem z podrózy, a tu mi w ogrodzie coś > śmierdzi. no i właśnie okazało się, ze to zwłoki szczura. mniemam, ze któryś z > kotów-grubasów sąsiadów podrzucił. nie wiem czemu do mnie w darze, skoro ja ich > > nie lubię tych grubasów i zawsze je wyapsikowywuję od siebie, a nawet > dopuszczam się podlewania ich wodą z ogrodowego węża. > jest sympatia dla kotów czy nie, to napadającym na karmiące kociary- staruszki, > życzę zamieszkania bez jednej kociej rodziny w promieniu setek kilometrów, za > to w pobliżu paru rodzin szczurzych wierzących w to, ze nie ma, jak wielka > rodzina. > amen > pan laga Zwracam uwagę, że te grubasy z zemsty mogły szczura podrzucić, za afronty jakie im Waść czynisz:-))) Wolę jednak wierzyć, że raczej z sympatii... Ps Wątek czytam po kawałku, jeszcze nie dobrnęłam do końca, ale gratuluję kociej przyjaciółki in spe. Umęczy trochę, ale i wielu radości dostarczy, gwarantuję (jako właścicielka parki kotów)!:-)) Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 22:52 O żesz zjawo! :-), a Ty tu skad!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.08.02, 22:56 eela napisała: > O żesz zjawo! :-), a Ty tu skad!? Prosto z Mazur:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
eela Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 26.08.02, 22:57 Kiedy zjechałas? I dlaczego tak po kryjomu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.08.02, 23:03 eela napisała: > Kiedy zjechałas? I dlaczego tak po kryjomu? Dzisiaj. Nie miałam pod ręką herolda, coby leciał przede mną i anonsował odpowiednio:( Nie jestem pewna, czy by nadążył - prędkość miałam nieco wiekszą niż prędkość powozu:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:59 eela napisała: > O żesz zjawo! :-), a Ty tu skad!? no się zjawiła . jak to zjawa. rączki itd. laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan_laga Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 00:53 Gość portalu: beata_ napisał(a): > > Zwracam uwagę, że te grubasy z zemsty mogły szczura podrzucić, za afronty jakie > > im Waść czynisz:-))) Wolę jednak wierzyć, że raczej z sympatii... > > Ps > Wątek czytam po kawałku, jeszcze nie dobrnęłam do końca, ale gratuluję kociej > przyjaciółki in spe. Umęczy trochę, ale i wielu radości dostarczy, gwarantuję > (jako właścicielka parki kotów)!:-)) > Serdecznie pozdrawiam hoho. a któż to zjechał był do stolicy ?! witam i piękne łapki................. wiadomo co. o kotkach Waszmościanki, wiem, a jakże. co do grubasów, to podłość tych zakalców jest taka, ze moglo i tak być, jak prawicie. skoro napadały tłumnie na me domostwo w celu zagarnięcia mego mienia poprzez naznaczenie go czyli obsikanie, to czemuż by nie miały rzucić w ogród mięchem szczura...........? łajzy. łapeczki wiadomo co laga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata- Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 00:58 Gość portalu: pan_laga napisał(a): > Gość portalu: beata_ napisał(a): > > > > > > Zwracam uwagę, że te grubasy z zemsty mogły szczura podrzucić, za afronty > jakie > > > > im Waść czynisz:-))) Wolę jednak wierzyć, że raczej z sympatii... > > > > Ps > > Wątek czytam po kawałku, jeszcze nie dobrnęłam do końca, ale gratuluję koc > iej > > przyjaciółki in spe. Umęczy trochę, ale i wielu radości dostarczy, gwarant > uję > > (jako właścicielka parki kotów)!:-)) > > Serdecznie pozdrawiam > > hoho. a któż to zjechał był do stolicy ?! witam i piękne łapki................. > > wiadomo co. o kotkach Waszmościanki, wiem, a jakże. co do grubasów, to podłość > tych zakalców jest taka, ze moglo i tak być, jak prawicie. skoro napadały > tłumnie na me domostwo w celu zagarnięcia mego mienia poprzez naznaczenie go > czyli obsikanie, to czemuż by nie miały rzucić w ogród mięchem > szczura...........? łajzy. > łapeczki wiadomo co > laga Dzięki za powitanie i 'wiadomo co':-)) A z kotami, to nigdy nie wiadomo co - i to jest w nich najwspanialsze!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
zarlaczka Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 27.08.02, 05:55 Panie Laga! Okrutniem jestem oburzoną, że podejrzewa Pan słodkie grubasy z sąsiedztwa o podrzucenie szczurzego ciałka z chęci zemsty na Panu. Ja myślę, że one wyśledziły, iż w sąsiedztwie zamieszkała kocia laska o kształtach modelki i te szczurze zwłoki zostawiły w dowód miłości i szacunku (oczywiście dla kici). Pozdrowienia dla Pana i ucałowania dla Małej Żarłaczka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beata_ Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.08.02, 09:56 zarlaczka napisała: > Panie Laga! > Okrutniem jestem oburzoną, że podejrzewa Pan słodkie grubasy z sąsiedztwa > o podrzucenie szczurzego ciałka z chęci zemsty na Panu. > Ja myślę, że one wyśledziły, iż w sąsiedztwie zamieszkała kocia laska o > kształtach modelki i te szczurze zwłoki zostawiły w dowód miłości i szacunku > (oczywiście dla kici). > Pozdrowienia dla Pana i ucałowania dla Małej > Żarłaczka Post nie do mnie wprawdzie adresowany, ale czuję się w obowiązku dwa słowa w tej sprawie, bo supozycja o zemście grubasów była moja. Żart to był oczywiście, ale z kotami to na prawdę nigdy nic nie wiadomo:-) Grubasy zaś na słodkie (sądząc z opisów) nie wyglądają, a i Maleństwa, mam wrażenie wtedy jeszcze nie było - rzecz jasna mogę sie mylić:-))) Pozdrawiam i nie wtrącam więcej Odpowiedz Link Zgłoś
zarlaczka Re: bezprecedensowy napad warszawskich staruszek 27.08.02, 11:08 Pewnie niedoczytałam, że szczurze zwłoki postały podrzuconemi wcześniej. Zrozumiałam również, że to żart. W takim razie grubaski żywią ogromne uczucie do samego Pana Lagi (a nie do Kici), skoro ciężko upolowaną zdobycz dają mu w prezencie. Myślę, że Pan Laga powinien mieć wyrzuty sumienia, że na publicznem forum tak te słotkie kociaki spostponował. Z nieustającymi pozdrowieniami Żarłaczka Odpowiedz Link Zgłoś