Gość: IJZ
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
06.04.01, 14:12
Jakis facet zadzgal psa siekiera. Nie moja to sprawa oceniac - niech to robi prokurator. Tylko nie
zadawajmy takich pytan jak obroncy zwierzat: "Ile jest warte zycie psa?", bo ja mam gotowa
odpowiedz: "A ile jestwarte zycie czlowieka, ktorego pogryzl lub nawet zagryzl na smierc jakis pies?".
W tym - przeprwaszam za slowo - cholernym kraju pies ma wiecej praw niz jego ofiara. Psiska sa
puszczane wolno, bez kagancow, sikaja po piaskownicach - czy naprawde musimy miec wiecej psow
niz normalnych ludzi? Jakis emeryt zostal zagryziony przez wilczuera czy innego rottwailera (nie wiem,
jak sie poprawnie pisze nazwe tej rasy). No i co? Wlasciciel sie nie odnalzal, a piesek siedzi w
schornisku. A czemu jeszcze nie zostal nie uspiony?
Obroncy zwierzat myla tez pojecia. Otoz slysze w radio o "eutanazji" i "adopcji" pieskow. Chodzilo
chyba o "uspienie" i "przygarniecie". Czy naprawde nie mozemy znormalniec?
Pozdrawiam wszystkich pogryzionych przeaz psy, ktorych wlasicicele nawet nie zareagowali.