sloggi
07.09.05, 01:34
Pękające tynki, odpadające balkony i zardzewiałe rynny - tak wygląda większość
domów na Muranowie. Na remonty brakuje pieniędzy.
Dwa lata temu na zlecenie mieszkańców i zarządów domów komunalnych wykonano
ekspertyzy budynków. W dokumentach dotyczących domu przy Nowolipie 20 można
przeczytać, że brak wzmocnień wsporników między piętrami grozi katastrofą
budowlaną. Od tego czasu nie wykonano niezbędnych prac.
Mieszkańcy biją na alarm
Karmelicka 3, Nowolipie 12, 20, Nowolipki 11a i 12 - to tylko niektóre budynki
w złym stanie technicznym. - Wystarczy krótki spacer, aby się przekonać, że
cała dzielnica się sypie - mówi Maryla Łysiak, mieszkanka domu przy Nowolipki
12. Pęknięcia w jej budynku widać gołym okiem. Rysy mają szerokość kilku
centymetrów i ciągną się od piwnicy do drugiego piętra.
Urzędnicy przyznają, że wprawdzie w budynkach pękają ściany, powstają
miejscowe zapadliska i rozszczelnienia rur, ale osiedlu nie grozi katastrofa
budowlana.
- Domy mają już swoje lata, więc mają prawo się sypać - przyznaje Roman
Burdecki, zastępca dyrektora Zarządu Gospodarki Nieruchomościami Wola. -
Problemem jest niekontrolowane osiadanie terenu, jednak domy są niewysokie,
więc nawet jeśli wybudowano je na starych fundamentach, to nie powinny się
zawalić - uspokaja.
Innego zdania jest Mirosław Hołysz, właściciel firmy budowlanej, który mieszka
na Muranowie.
- Należy bić na alarm. Budynki są w bardzo złym stanie technicznym. Ich
naprawa wymaga skomplikowanych zabiegów, trzeba je spinać, wzmocnić fundamenty
i zapobiegać osuwiskom - wyjaśnia.
Miasto nie ma pieniędzy
Większość domów na Muranowie należy do wspólnot. A te nie są bogate. Lokatorzy
twierdzą też, że kiedy tworzyli wspólnoty i wykupywali mieszkania, nikt im nie
powiedział prawdy o stanie budynków. Dlatego chcą, żeby to miasto i ZGN wzięli
na siebie część kosztów remontów. Te jednak tego nie mogą zrobić, bo budynki
nie należą do nich. - Mamy udział w niewielu blokach. Nasz wkład w remont
powinien być współmierny do liczby posiadanych lokali - twierdzi Bogdan Bator,
p.o. dyrektora ZGN Śródmieście. Śródmiejski ZGN w tym roku planuje wydać ok.
1,4 mln zł na remont mieszkań należących do miasta.
- Osiedle potrzebuje kilkakrotnie więcej pieniędzy. Musimy mieć fundusze na
wzmocnienie fundamentów, naprawę tynków i balkonów oraz zasypywanie
miejscowych osuwisk - wylicza Hołysz.
Urzędnicy odsyłają wspólnoty po pieniądze do Unii Europejskiej, która
przyznaje fundusze na rewitalizację. Lecz nawet jeśli wspólnotom udałoby się
wymyślić projekt, na euro mogą liczyć tylko obiekty wpisane do rejestru
zabytków. A osiedle w rejestrze nie figuruje. Mieszkańcy wysłali list z prośbą
o poparcie do Ministerstwa Kultury.
- Mam nadzieję, że ktoś nam pomoże. Inaczej to unikatowe osiedle popadnie w
całkowitą ruinę - i zamiast przyciągać turystów, będzie ich odstraszać - mówi
Hołysz.
Najstarszą, południową, część Muranowa zbudowano na przełomie lat 40. i 50.
według projektu prof. Bohdana Lacherta. Projektanci uznali, że taniej i
szybciej będzie stawiać budynki wśród uklepanych rumowisk. Dlatego domy
wznoszono na fundamentach przedwojennych budynków z materiałów pozyskiwanych z
gruzów getta. Pod całym Muranowem są co najmniej po dwa piętra starych kamienic.
/z Życia Warszawy/