pan_pndzelek
24.11.05, 04:52
"Fakt" napisał coś tam, "Fakt" pisze różne rzeczy zawsze utrzymane w poetyce
robotniczo-chłopskiej kloaki ale gdzieś tam na dnie ziarnko prawdy drzemie
zwykle. Tekst Faktu zawierał opis ("Nadzy i wygoleni w dzikim szale wyrywają
sobie zęby obcęgami, spijają mocz") oraz komentarz ("Tę potworną ohydę
nazwali sztuką").
A co na to Wyborcza? Ano zamiast uczciwie odnieść się do opisu (prawda to
albo nie z tym sikaniem, wyciem i golizną) daje tylko komentarz przeciw
komentarzowi, ale jaki komentarz? To już nawet nie komentarz, to po prostu
arbitralnie wygłoszony dogmat "wszechwiedzącej" od teatrów ("O pornografii
nie ma mowy - uważa recenzentka 'Gazety'" - koniec, kropka).
Coś na rzeczy chyba jest. O ile nie interesuje mnie co za własne pieniądze w
zamkniętym pomieszczeniu wystawiają jakieś popaprane oszołomy dotknięte
ciężką neurozą nazywające to dla śmiechu "teatrem" (mogą na siebie oddawać
mocz, mogą biegać nago itp) o tyle NIE GODZĘ SIĘ, by odbywało się to za moje
pieniądze. A ten przegląd niestety był dofinansowywany z naszej kieszeni i
mówienie, że akurat na ten "spektakl" nie wydano złotówki jest po prostu
śmieszne. Mam nadzieję, że ten klub więcej nie dostanie grosza NA NIC.
I na koniec: nie mówmy o "teatrze alternatywnym" bo to coś na pewno teatrem
nie jest, alternatywne owszem tak ale wobec rozumu, sensu i dobrego smaku...