Dodaj do ulubionych

Który jeszcze zabytek zeszpecić nowymi oknami???

18.12.05, 07:24
Codziennie przejeżdżam obok starego, ładnego budyneczku przycmentarnego na
Młynarskiej (Cmentarz Ewangelicki). Ostatnio, wstawili tam dwa ohydne
(naprawdę, nie przesadzam) "nowoczesne okna" fatalnie psując wygląd
całości... Czy nie ma w administracji cmentarza nikogo, kto by przeciwstawił
się takiemu wandalizmowi? Inny przykład: ostatnio, idąc ulicą Stawki
zauważyłem, że w ładnym, ale popadającym w coraz gorszą ruinę historycznym
(Umschlag Platz!!) budynku szkolnym ktoś z kolei wstawił sobie kilka okienek
w stylu "domek babuni" (dużo tzw. szprosów, jak w XVIIIw.) gdzie wokół
wszystkie okna mają poziomy podział (na trzy), charakterystyczny dla
niektórych budynków z lat 30-tych. Tam też nikogo to nie razi...
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Który jeszcze zabytek zeszpecić nowymi oknami 18.12.05, 11:13
      Niestety, nikogo nie razi, w każdym razie nikogo z odpowiedzialnych za stan
      nieruchomości. Ale problem jest znacznie szerszy i dotyczy nie tylko zabytków.
      Proszę zobaczyć, jak wyglądają budynki wielorodzinne na warszawskich osiedlach.
      Różne nie tylko fasony okien, ale i kolory stolarki okiennej! I jeszcze
      malowanie wnęk na różne kolory. Administracje piszą w regulaminach że tego robić
      nie należy, ale nic nie robią dalej. I taka edukacja estetyczna społeczeństwa
      trwa już dziesiątki lat. Efekt jest taki, że przeciętny obywatel zaczyna uważać,
      że jest wszystko w porządku i czego ci porąbańcy od jakichś zabytków się
      czepiają? Niestety, nawoływanie do poszanowania zabytków staje się w tej
      sytuacji walką z wiatrakami. No bo jak aktualny użytkownik budynku w ogóle nie
      rozumie, o co chodzi...
      • erazm1 Grzech Brukalskiej 18.12.05, 18:30
        Zgodziła się na ohydne okna plastikowe w Zachęcie i w paąłcu CZapskich, czyli
        rektoracie ASP, gdzie m.in. "poległa" wspaniale odtworzona po wojnie woluta,
        oba budynki to rejestr zabytków , a dziś sa konronnym argumentem w sporze
        mieszkańcó z konserwatorem o okna, oj długo ta głupia baba siedziałą w
        zabytkach i co chwila natrafiamy na efekty jej "działań" i decyzji...
      • chinique To pan, panie Piotrze Gadzinowski? 18.12.05, 19:02
        Przecież dnia 02-08-2005 zgłosił pan już w tej sprawie interpelację nr 10588 na
        którą Ministerstwo Infastruktury odpowiedziało prześliczną przeokrągłą
        odpowiedzią. Czegóż chcieć więcej? Po co porusza pan ten temat na forum?

        http://ks.sejm.gov.pl:8009/search97cgi/vtopic?action=view&VdkVgwKey=%2E%2E%2F%2E%2E%2Fhtml%2Fiz4%2Fi%2Dopis%2Fi10588%2Ehtm&DocOffset=14&DocsFound=14&QueryZip=ID+%3Ccontains%3E+086&Collection=iz4i%2Dop&SortSpec=NUMER+Asc&SearchUrl=http%3A%2F%2Fks%2Esejm%2Egov%2Epl%3A8009%2Fsearch97cgi%2Fvtopic%3FQueryZip%3DID%2B%253Ccontains%253E%2B086%26ResultTemplate%3Dintrslt%252Ehts%26QueryText%3DID%2B%253Ccontains%253E%2B086%26action%3DSearch%26Collection%3Diz4i%252Dop%26SortSpec%3DNUMER%2BAsc%26ResultStart%3D1%26ResultCount%3D25&ViewTemplate=intview%2Ehts&ServerKey=Sejm&Nazwa=Piotr+Gadzinowski&Plec=M

        (hint: stronka się trochę muli)
        • akcja1 Koszmar! 18.12.05, 19:22
          Proponuje plastikowe okna wstawic do Lazienek i Zamku Krolewskiego!
          A tak na powaznie to jest to przerazajace, nie dosc ze okna sa tandetne to
          kazde ma inny profil o innej grubosci. Natomiast najgorsza rzecza sa ich kolory
          wogole nie przystajace do pozostalych.
          • chinique Re: Koszmar! 18.12.05, 19:41
            Dopóki nie wyrobi się w Polsce kultura inwestycyjno-renowacyjno-rewitalizacyjna,
            dotąd inwestor będzie zawsze wrogiem regionalnego konserwatora, architekta
            miejskiego i urbanisty. Osobiście uważam, że powinno się ratować co tylko się da
            ze starej Warszawy, kłopot w tym, że w obecnych okolicznościach
            społeczno-gospodarczych nikt nie wyłoży pieniążków na kulturalne inwestycje, a
            każdy kompromis pomiędzy inwestorem, a konserwatorem jest kolejnym koszmarkiem.
            • adam_liwak Re: Koszmar! 18.12.05, 20:54
              A dlaczego szanowni forumowicze nie zgłoszą sprawy Radzie Warszawy, która chyba
              ma pewne instrumenty, żeby zatwierdzić uchwałę nakazującą wstawianie w
              budynkach okien tylko takich, które nie będą naruszać pierwotnego (niezależnie
              od tego, czy budynek jest zabytkiem czy też nie) wyglądu budynku.
              • horpyna4 Re: Koszmar! 18.12.05, 21:06
                Toż przecie napisałam, że przepisy istnieją, tylko nikt ich nie egzekwuje. I w
                ten sposób pozostają jedynie pobożnymi życzeniami. Prawdopodobnie mamy za wielu
                urzędasów i dlatego nikt za nic nie odpowiada. A ile budynków postawionych "na
                dziko" doczekało się rozbiórki? Chyba za mało. I jest to sygnał do tego, że
                przepisy można olewać.
                • chinique "A co ty zrobiłeś dla swojego domu?" 18.12.05, 22:31
                  A ile donosów, wniosków, zażaleń, oprotestowań zgłosiłeś w takich sprawach?
                  Gadzinowski przynajmniej złożył interpelację na wiwat. Ja się dziwię, że polskie
                  społeczeństwo czuje się najnieszczęśliwsze na świecie, stłamszone, pozbawione
                  ordnungu, a jednocześnie tak słabo wykorzystana jest instytucja donosu ...
                  Przecież uwielbiamy jak się bliźniemu źle dzieje, jak przyjdzie mu kontrola,
                  każe zmienić dizajn okien i ktoś taki jest parę kPLN w plecy a my z tego nic nie
                  mamy hehehehe, oprócz subiektywnie spójnego widoku :). Tak więc przestań
                  narzekać, odpal ulubiony edytor tekstowy, a jutro złóż donos w sekretariacie
                  najbliższego urzędu, a jak nie masz czasu - zaktywizuj swoich najbliższych
                  nudzących się na emeryturze.
                  • adam_liwak Re: "A co ty zrobiłeś dla swojego domu?" 18.12.05, 23:23
                    Nic dodać, nic ująć.
                    • no.morro Re: "A co ty zrobiłeś dla swojego domu?" 19.12.05, 06:57
                      Napiszcie jakie przepisy to regulują (na co powołac się we wniosku z prośbą o
                      interwencję) i gdzie kierować pisma nt temat.
                      • horpyna4 Re: "A co ty zrobiłeś dla swojego domu?" 19.12.05, 08:37
                        Nic nie rozumiecie. Można słać pisma, a i tak żadna kontrola nie przychodzi i
                        nie każe nic zmienić. A może brakuje przepisów wykonawczych?
                        • no.morro Re: "A co ty zrobiłeś dla swojego domu?" 19.12.05, 10:18
                          Właśnie że rozumiemy. Każdy wniosek jest rejestrowany i własciwy urząd winien
                          wszcząć postępowanie. Nawet teoretyczne. Zawsze należy podejmować inicjatywę.
                          Gdyby wszyscy rozumowali jak Ty to w Polsce nie byłoby oficjalne w statystykach
                          przestępczości bo "Policja i tak nic nie zrobi".

                          Inna sprawa to czy w świetle ostatnich zmian Prawa Budowlanego czy zmiana
                          stolarki nie jest "zmianą elewacji", która nie musi już być zgłaszana? Stąd
                          moje pytanie o przepisy.
                          • fima Inwokacja słuszna, ale propozycje do Pana Boga 19.12.05, 12:28
                            Z dyskusji niedwuznacznie wynika, że za zasługę dla własnego domu powszechnie
                            poczytywane jest pisemne (postulowana forma donosu) zwrócenie się do władz
                            wyższych i żądanie wydania przepisów ogólnie obowiązujących cały naród.

                            Sądzę, że dla własnego domu można zrobić dużo dobrego samemu, przez świecenie
                            przykładem sąsiadom (odrestaurowane własne stare drzwi wejściowe, ufundowana
                            stylowa klamka w bramie, sprzątany własny podest, kwiaty w kratkach
                            zaokiennych, zachęcenie innych do jednolitych tabliczek numerowych itp.- czasem
                            to pozytywnie działa na sąsiadów).

                            Ponadto w kwestii estetyki całego domu nie ma co żądać zmiany prawa przez
                            władze najwyższe odkąd domami rządzą wspólnoty lub (małe niekiedy)
                            spółdzielnie. Tam sprawy wyglądu powierzchni wspólnych (klatek schodowych,
                            elewacji, podwórek) można i powinno się regulować własnymi przepisami - a
                            jedynym problemem jest egzekwowanie tych lokalnych przepisów, czyli gotowość do
                            konfrontacji z nieszanującymi ich sąsiadami.

                            Tylko tyle jest zawarte w pytaniu "A co ty zrobiłeś dla swojego domu" - bo o
                            całą Polskę to my się zawsze martwimy...
                            A ci co cierpią za miliony, na ogół nie mają już zdrowia dla najbliższych.
                            • chinique Sory Fima. 19.12.05, 13:55
                              Sory Fima, ale to Twoje pytanie już dawno wymknęło się spod kontroli i krąży po
                              miłośnikach zabytków tyjąc w znaczenia ;). Tymczasem powtórzę jeszcze raz - na
                              miłośnicke sentymenty nie ma kasy - albo przedwojenna spółdzielnia walnie se
                              billboard szpecąc kamienicę, albo se nie zrobi remontu. Albo inwestor charatnie
                              nadbudówkę zwiększając cenną kubaturę, albo ruina się zawali. Albo pani z III-go
                              piętra wprawi sobie dobre a tanie plastikowe okna z hipermarketu, albo będzie
                              miała na zimę stare przewiewne, zgodne z wytyczną konserwatora. Z becikowego
                              nikomu nie starczy na posrebrzane klamki.
                              • no.morro Re: Sory Fima. 19.12.05, 14:04
                                Możesz mi fima wyjaśnić jakie to formy nacisku może mieć lokalna społeczność w
                                stosunku do osób, które kształtują przestrzeń według swojego "widzimiśię".
                                Tylko organy państwowe mają możliwość interwencji w takich sprawach poprzez
                                delegowanie swoich uprawnień na organy niższego rzędu. Oddolne inicjatywy nie
                                mją żadnej zdolności egzekucyjnej a "dobry przykład" raczej nikogo niczego nie
                                nauczył (chyba że to Opolszczyzna).
                                • s.fug Re: Sory Fima. 19.12.05, 22:29
                                  A np. regulamin spółdzielni? I uchwały jej władz?
                                  • no.morro Re: Sory Fima. 20.12.05, 00:52
                                    Regulamin spółdzielni mnie wiąże jeżeli jestem jej członkiem. W mojej
                                    spółdzielni tylko 65% mieszkańców należy do spółdzielni. Ale mniejsza z tym.
                                    Nawet jeżeli należą do spółdzielni to co moze zrobić spółdzielenia? Wyrzucic
                                    członka ze spółdzielni za wstawienie nieestetycznych szprosów i ryzykować długi
                                    i kosztowny proces za pieniądze pozostałych członków?

                                    RP jest państwem mocno scentralizowanym gdzie kontroluje takie sprawy Nadzór
                                    Budowlany (jak wiemy zupełnie niewydolny), natomiast w Belgii czy Holandii
                                    takimi sprawami zajmują się dzielnice, które same uchwalają to co można a czego
                                    nie można i gdzie i jak np montować reklamy. Przestrzeń publiczna nie należy do
                                    mieszkańców danego domu ale do całej zbiorowości dzielnicy. W Amsterdamie są
                                    dzielnice gdzie nie mozesz sobie pomalowac drzwi na dowolny kolor tylko np
                                    czerwony w odpowiednim odcieniu. To nie wynika z nacisku jakiegoś Konserwatora
                                    Zabytków ale z uchwały dzielnicy. I tu jest podstawowa różnica. Dzielnica ma
                                    prawo nakładać karę finansową na kogoś kto przekroczy zasady jakie w niej
                                    panują. U nas deliberuje się nad tym co może Straż Miejska a czego nie, więc
                                    szkoda kontynuować bo wiecie o co chodzi. Uchwała może sobie istnieć ale jeżeli
                                    nie ma prawa do egzekucji na wniosek organów niższego rzędu i wydolnych sądów
                                    administracyjnych i cywilnych nic się tu nie zmieni. Skargi i donosy jednak
                                    należy składać z powodów o których pisałem powyżej.
                                    • fima Wspólnota i spółdzielnia mogą więcej niż dzielnica 20.12.05, 02:13
                                      Obawiam się, że mało interesujesz się zarządem własnego domu i zasadami jego
                                      działania jeśli piszesz tak nonsensowne (wybacz) z prawnego pktu widzenia
                                      stwierdzenie:W mojej
                                      > spółdzielni tylko 65% mieszkańców należy do spółdzielni.
                                      Przekonanie że jakaś "dzielnica" ochroni Twój dom lepiej niż jego mieszkańcy
                                      jest powierzchownym wrażeniem z ogólnej porządności w Holandii.
                                      W krajach zachodnich wybieralny zarząd domu stanowi jego prawa (niesprzeczne z
                                      prawami powszechnymi) jako najniższy organ demokracji. U nas zamiast się tym
                                      zainteresować wiecznie oglądają się na władzę. Do władzy można napisać i nic
                                      więcej nie robić, tylko ją potem obrzucać wymysłami, kończąc na tym przygodę z
                                      nadaną demokracją.
                                      Gdybyś się zainteresował prawem spółdzielczym i wspólnotowym to wiedziałbyś że
                                      zarządy tych organizacji (szczególnie spółdzielni) mogą prawie wszystko. U
                                      nas b. często służy to do nadużyć. Zły zarząd można wprawdzie zmienić w
                                      trybie wyborów, ale wymaga to zaznajomienia się ze statutowymi ustaleniami i
                                      legalnymi procedurami odwoływania i powoływania włądz - co już przekracza
                                      percepcję demokracji ogromnej większości potencjalnych wyborców. Stanowczo
                                      prościej jest zlecić dzielnicy czynienie dobra niż samemu użerać się z
                                      naruszającymi prawa i umowy.
                                      To garść luźnych impresji, wynikających z własnych doświadczeń i zainteresowań
                                      jak gdzie indziej to działa.
                                      Na koniec powiem Ci, że demokratycznie wybrany zarząd jakiegoś "coopu"
                                      czy "condominium" w krajach zachodu ma aż tyle uprawnień, że może nie zgodzić
                                      się na sprzedaż czyjegoś prywatnego mieszkania osobie, która zarządowi się nie
                                      podoba jako potencjalny troublemaker. Oczywiście sam ustala jedyny słuszny
                                      model okien swego domu (powinien on być zgodny z ustaleniami
                                      jakiejś "dzielnicy" o ile takie w ogóle są) i sam pilnuje żeby nikt ustalenia
                                      tego nie naruszył. Ci z kolei, którzy nie mają chęci tym się zajmować (więc
                                      ignorują zebrania i wybory) sami rozumieją że o nic nie mogą w tym zakresie
                                      mieć pretensji.
                                      To w ogóle temat rzeka, ksiązki o tym się pisze, lepsze, gorsze ale pełno tej
                                      literatury, tutaj żaden pożytek z takich dyskusji.

                                      Zresztą w zapasie często mamy własne drzwi, okna, posadzki i sztukaterie do
                                      konserwacji i nikt nie odbierze nam radości z przywrócenia ich do dawnej chwały.
                                      Przepraszam za długą dygresję, bardzo odległą od spraw zabytków.


                                      • no.morro Re: Wspólnota i spółdzielnia mogą więcej niż dzie 20.12.05, 09:47
                                        > Gdybyś się zainteresował prawem spółdzielczym i wspólnotowym to wiedziałbyś
                                        że > zarządy tych organizacji (szczególnie spółdzielni) mogą prawie wszystko.

                                        -------------
                                        Napisałaś że piszę nonsensownie z prawnego punktu widzenia. Napisz w takim
                                        razie proszę, co mi mogłoby grozić na gruncie prawa polskiego gdybym nie
                                        stosował się do uchwał spółdzielni poza niespecjalnie dolegliwą próbą
                                        wyrzucenia mnie ze spółdzielni (o którym powyżej wspomniałem i które wiązałoby
                                        się pewnie z "ciekawym" procesem jeżeli miałoby związek akurat ze stolarką,
                                        której dowolna wymiana nie narusza ustawy Prawo Budowlane)? Co do przypadków
                                        związanych ze wspólnotami to też nie widzę tu z jej strony manewru jeżeli
                                        dany "delikwent" dokonuje opłat i nie jest uciążliwy (np art. 16)? Chętnie się
                                        dowiem, bo jeżeli są takie instrumenty to będzie można je oczywiście
                                        wykorzystać.
                                        • fima Re: Wspólnota i spółdzielnia mogą więcej niż dzie 20.12.05, 10:30
                                          no.morro napisał:
                                          > Napisałaś że piszę nonsensownie z prawnego punktu widzenia. Napisz w takim
                                          > razie proszę, co mi mogłoby grozić na gruncie prawa polskiego gdybym nie
                                          > stosował się do uchwał spółdzielni poza niespecjalnie dolegliwą próbą
                                          > wyrzucenia mnie ze spółdzielni

                                          Na gruncie prawa polskiego (niestety w znacznej części odziedziczonego po PRL)
                                          właścicielem mieszkania spółdzielcy - nawet własnościowego - jest spółdzielnia.
                                          Stąd pozbawienie członkostwa, z dość luźno określonych przyczyn, nie jest w
                                          żadnym wypadku "niespecjalnie dolegliwą próbą", tym bardziej że droga
                                          odwoławcza od takiej decyzji jest rozmyślnie skomplikowana aby odciąć już w sp-
                                          ni drogę do sądu. Jeżeli nie zadbałeś o to, aby za głupie 500 zł swoje
                                          spółdzielcze prawo własnościowe zamienić na własność hipoteczną (przy
                                          zachowaniu członkostwa sp-ni) to utkniesz na parę lat w beznadziejnych
                                          procedurach odwoławczych wewnątrz spółdzielni kiedy jako "nieczłonek"
                                          będziesz płacił dużo więcej czynszu.

                                          Zródła: Prawo o spółdzielniach mieszkaniowych, statut Twojej spółdzielni,
                                          regulaminy Zarządu, Rady Nadzorczej, Walnego Zgromadzenia, porządku domowego.

                                          Proszę Cię, abyśmy nie kontynuowali tej dyskusji zanim sam starannie tych
                                          dokumentów wraz z zainteresowanymi sąsiadami nie przestudiujesz. Bez tego
                                          jesteś skazany na bezwzględne dawanie wiary moim wywodom - które już kończę.
                                          • no.morro Re: Wspólnota i spółdzielnia mogą więcej niż dzie 20.12.05, 11:45
                                            Oczywiście że "niedolegliwą próbą", ponieważ w momencie zaskarżenia uchwały do
                                            Sądu traci ona swoją prawomocność i nie ma w konsekwencji możliwości usuniecia
                                            kogokolwiek ze Spółdzielni ze względu na to ze wstawił sobie inne okna niż
                                            zapisała to Spółdzielnia w uchwale. Sąd bada sprawę pod kątem prawomocności
                                            uchwały, która w takim przypadku nie ma wielkich szans powodzenia.
                                            Droga odwoławcza jest skompliowana? Przecież to standart taki sam jak w innych
                                            sprawach i nie ma tam nic skomplikowanego. Każdy moze zaskarżyć uchwałę i to
                                            jest wszystko co w sprawie się robi. Potem Sąd zacząłby badać treść uchwały i
                                            dopiero zaczęłoby być ciekawie. Wierzysz że jakiejś spółdzielni starczyłoby
                                            determinacji? A wiary Twoim wywodom nie daję, bo w mojej ocenie wynikają ze
                                            słabej znajomości prawa spółdzielczego.
                                      • chinique Spółdzielnia złoczyńcą. 20.12.05, 11:07
                                        Ale to często spółdzielnie robią se nadbudówki, to spółdzielnie wymieniają
                                        masowo okna i trabulmejkerem nie jest kolo, który se wprawił różowe kraty, tylko
                                        kolo, który śmiałby kwestionować takie pomysły spółdzielni, jak styropian
                                        ocieplający :) 80cm cegły, wprawianie plastikowych okien w kolorze fekaliów, czy
                                        robienie gipsującej nadbudowy na budynku, który od 80 lat miał dach w stylu
                                        polskim. Gra tu często rolę prywatny interes zarządów, który powoduje udzielanie
                                        tego rodzaju zleceń do firm zięcia, szwagra, czy świekra.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka