Gość: stan
IP: 64.114.128.*
24.11.02, 04:54
rozumiem ludzi, którzy próbują się doszukać jakiejś metafizyki. Stając w
obliczu śmierci staramy się wygrać z nią poprzez dorabianie jakichś ideologii
do nieuniknionego zjawiska, a tak naprawdę jest to jedynie zagłuszanie
rozpaczy wywołanej nieuniknionym końcem. Niestety pismo "swiete" to jedynie
manipulacja słowem i doszukiwanie się korelacji pomiędzy nie faktami, a
abstrakcyjnymi pojęciami i subiektywnym ich odbieraniem. Taka filozofia to
sztuka dla sztuki i autopociesznie siebie samego, chęć istnienia po śmierci.
Rozpaczliwe zahaczanie się w istnieniu daje pewne uspokojenie dotkliwego bólu
przemijania, co jednakże nie neguje faktu niebytu, nieistnienia czegokolwiek