Dodaj do ulubionych

slask kontra warszawa

14.03.06, 04:50
Za co Slazaki nie cierpia Warszawiakow?
Obserwuj wątek
    • jhbsk Re: slask kontra warszawa 14.03.06, 07:50
      Spytaj Ślązaków.
      • Gość: slązak Re: slask kontra warszawa IP: 212.160.172.* 14.03.06, 08:46
        Jako osoba urodzona na Śląsku, a obecnie od kilku lat mieszkająca w Warszawie
        odpowiadam na bazie własnych doświadczeń.

        Ślązacy nie lubią stolicy poniewaz:
        1. Śląsk przez lata generował największe przychody do budżetu, które głównie
        pożerała Warszawa, a zwrotnie na Śląsk wracał mały procent na rozwój regionu.
        2. Przez lata każdemu pracującemu przymusowo odtrącali 1% zarobków na odbudowę
        Warszawy, z czego korzyści czerpali tylko warszawiacy.
        3. Warszawiacy wszystko poza swoim miastem uważali i nadal uważają za prowicję,
        a innych ludzi jako głupawych wieśniaków.
        4. Negatywny stosunek do ludzi pracujących w przemyśle ciężkim - słynny dowcip
        wymyślony przez Warszawiaków o górnikach mówi wszystko "Jaki jest najgłupszy
        zawód na świecie? Górnik, bo robotę sobie znalazł pod ziemią".
        5. Brak świadomości o warunkach pracy na Śląsku i niewolniczym systemie pracy
        jaki panował na Śląsku za komuny. Warszawiacy nie mają zielonego pojęcia, że za
        komuny w górnictwie tylko 1 niedziela w miesiącu była dniem wolnym i wiele razy
        pracowało się po dwie zmiany bez przerwy.
        6. Śląsk jest nadal postrzegany przez Warszawiaków wyłącznie jako centrum
        zanieczyszczenia, gdzie jak się przyjedzie to zaraz można zachorować na raka.
        7. Pozostawienie Śląska z własnymi problemami, brak pomysłu rządu na rozwój i
        rekultywacje regionu.

        A teraz wypunktowanie rzeczy których nie cierpie na Górnym Śląsku:
        1. Regionalny nacjonalizm i ślepe przekonanie, że wszystko na Śląsku jest
        najlepsze, a za całe zło winna jest Warszawa. Podział na goroli i hanysów
        niestety nadal funkcjonuje.
        2. Chamstwo, grubiaństwo, brak obycia, brak kultury osobistej na co dzień.
        3. Brak tolerancji, ślepe forsowanie swoich racji, odreagowanie i leczenie
        własnych kompleksów agresją na innych ludziach, brak zrozumienia i poszanowania
        odmiennych poglądów.
        4. Bierność, niska mobilność zawodowa i świadomość społeczna pod każdym
        względem.
        5. Niska ambicja młodych ludzi. Nadal silne są poglądy jakoby to obowiązkiem
        państwa było zapewnienie młodemu człowiekowi wykształcenia i godziwej pracy.
        6. Niedbalstwo i ślepota lokalnych władz.
        7. Rozpowszechnianie nieprawdziwych mitów o Warszawie, szerzenie nienawiści
        jakoby tam było wszelkie zło, tworzenie opinii jakoby Warszawa była miastem
        zamkniętym, niedostępnym dla innych, gdzie żyją tylko sami bogaci ludzie.
        • Gość: kixx Re: slask kontra warszawa IP: *.acn.waw.pl 14.03.06, 10:06
          rachunku tych krzywd nic nie zdola wyrownac!!
          ale pragne zauwazyc ze:
          1.Dochody rzecz problematyczna,skoro teraz do kopalni sie doplaca(wiem,wiem nie
          do wszystkich),a w takiej Wielkiej Brytanii i USA kopalnie likwidowano z powodu
          nierentownosci w czasach gdy u nas byly "motorem napedowym rozwoju naszej
          socjalistycznej gospodarki" kwestia kto i do czego doplacal moze sie okazac
          problematyczna.Odnosnie natomiast nadwyzki wplat do budzetu nad otrzymanymi z
          tego budzetu srodkami to ten argument bezczelnie zostal zerzeniety z naszych
          argumentow-taki wlasnie problem ma Warszawa.
          2.Nam z kolei potracali 1% na NFOZ,z ktorego wieksze korzysci mieli gornicy-
          wystarczy przypomniec jak szpitale byly wyposazone na Slasku,a jak w Warszawie
          3.Jaks prawda w tym jest,choc nikt na takiego krakusa czy poznaniaka nie powie
          ze jest wiesniakiem
          4.Slynny dowcip wymyslony przez warszawiakow slysze po raz pierwszy,a tulam sie
          po tym padole juz pare lat.Pozwala mi to sadzic ze dowcip zostal wymyslony
          przez dowcipnych slazakow(tak charakterystyczna lekkosc),ktorzy czasem lubili
          posmiac sie z siebie.
          5.Nic za darmo-a wczesniejsze emerytury,gornicze sklepy,to za 8 godzin pracy za
          biurkiem chcialbyc dostawac?
          6.Naprawde ktos ci tak powiedzial-to jakis idiota musial byc
          7.Co zostalo zrobione w Warszawie przez rzadzacych tym miastem w ciagu
          ostatnich parunastu lat-prawie nic
          gdyby nie warszawiacy budujacy mieszkania (za wlasne ciezko dosyc zarobione
          pieniadze)i zagraniczni inwestorzy to jedynymi nowymi budynkami jakie przez
          ten czas wyrosly byly by budynki ZUS-u i Urzedow Skarbowych

          Do drugiej czesci twojego postu nie mam uwag poniewaz nie bede sie wypowiadal w
          kwestiach ,ktore sa mi dalekie zarowna wiedza jak i zainteresowaniem
          • tom_aszek Re: slask kontra warszawa 14.03.06, 11:34
            Gość portalu: kixx napisał(a):

            > Odnosnie natomiast nadwyzki wplat do budzetu nad otrzymanymi z
            > tego budzetu srodkami to ten argument bezczelnie zostal zerzeniety z naszych
            > argumentow-taki wlasnie problem ma Warszawa.

            Czyli - o co się kłócić, skoro i tak mamy podobne problemy? :))

            --------
            2.IV.2005: Koniec pobierania nauk, teraz trzeba zdać egzamin...
            • Gość: cubalibre Re: slask kontra warszawa IP: 212.160.138.* 15.03.06, 12:10
              Z tym dopłacaniem, to akurat ważne, jakiego okresu dokładnie to dotyczy. Jeżeli
              chodzi o PRL, to przekonanie Ślązaków co do faktu, że ich region wpłacał do
              budżetu centralnego ogromne sumy, z których sam niewiele nie korzystał, jest w
              dużym stopniu prawdziwe. Nie aż tak, jak wielu na Śląsku myśli, pomijając może
              pierwsze lata po wojnie (bo po pierwsze przewaga wartości produkcji na
              mieszkańca w GOP nie była duża, ale ekstremalna - rzędu 150-200% średniej
              krajowej , po drugie - coś jednak na tym Śląsku i w przyległym Zagłębiu
              zbudowano), ale jednak coś w tym jest. Natomiast nieprawdą jest raczej na
              pewno, że te pieniądze, które nie wracały na Śląsk (znów ,pomijając pierwsze
              lata powojenne) inwestowano głównie w Warszawie. Warszawa była drugim ośrodkiem
              przemysłowym po GOP i też miała przewagę produkcji na mieszkańca, chociaż nie
              taką jak przewga PKB dziś. Moim zdaniem te pieniądze głównie szły "w teren" np.
              na rozbudowę nowych ośrodków wojewódzkich w okresie reformy gierkowskiej.

              Natomiast bardzo niekorzystne rozliczenia z budżetem centralnym w przypadku
              Warszawy to raczej kwestia IIIRP.
              Tak więc można w dużym uproszczeniu powiedzieć, że w PRL to głównie Górny Śląsk
              utrzymywał biedniejsze regiony Polski, po 1989 roku Warszawa. Jedno drugiego
              nie wyklucza. Oczywiście, mowa o bezpośrednich rozliczeniach. Jeżeli chodzi o
              PRL, to gospodarcza i ekologiczna eksploatacja przemysłowego Śląska, była
              efektem w ogóle błędnej polityki gospodarczej i stąd wątpliwe może być
              twierdzenie, że reszta kraju na tym skorzystała. Z kolei fakt, że to Warszawa -
              wbrew rozpowszechnianym w kraju mitom - ma zdecydowanie najbardziej
              niekorzystne rozliczenia z budżetem centralnym- nie może przysłaniać tego, że i
              tak W-wa korzysta gospodarczo na stołeczności (ma też tu pewne znaczenie
              centralizacja kraju, chociaż nie w takim zakresie jak się często uważa;
              decentralizacja mogłaby wręcz jeszcze zwiększyć dysproporcje) i wiele części
              kraju, zwłaszcza małomiasteczkowych, czy wiejskich z góry jest na "przegranej"
              pozycji.
              • Gość: cubalibre Re: slask kontra warszawa-koretka IP: 212.160.138.* 15.03.06, 12:14
                Sorry - "różnica BYŁA duża, ale nie ekstremalna":)
        • Gość: tajemnica Re: slask kontra warszawa IP: *.aster.pl 14.03.06, 10:19
          Ur. w Warszawie nie mogę powiedzieć żeby wszyscy nie lubili Śląska tak z zasady
          za to że jest Śląskiem. My w Warszawie żyjemy sto razy szybciej i może przez to
          nie zauważamy przypadkowo innych regionów. Ale... w naszym mieście syf jak był
          tak jest i w niektórych rejonach są nadal kamienice nieodbudowane od wojny. A
          całe pieniądze płacimy na władze. A do miasta wraca mały procencik tego co tu
          wypracujemy. Taka prawda. I jeszcze w moim mieście przyjezdni z lat powojennych
          i z tzw. drugiej migracji czyli z lat 90tych robią nam koło "pióra". Nie tylko
          nie zostawiają tu pieniążków bo podatki płącą w swoich miastach, ale i mówią że
          nie lubią miasta. Przyjeżdżają po pracę z okolicy 150km wkoło i uważają że
          miasto jest dla nich tylko przystankiem codziennych spraw zawodowych i miejscem
          zakupów w marketach. Potem wsiadają do swoich pociągów i już plują na Warszawę.
          A miasto można pokochac tylko trzeba się z nim zidentyfikować, polubić ten gwar
          i kolorystykę. Taki lokalny centralny klimat... Kto nie rozumie niech nie mówi
          żadnych głupot o miom mieście. To nie my tylko władza która się usadowiła w
          Warszawie przeszkadza wizerunkowi jaki panuje na zewnątrz. A gorole? lubią
          hanysów... przyjedź popatrz i porozmawiaj z "prawdziwymi warszawiakami".
          Regionalizm tak ale nie nacjonalizm regionalny. Niestety na Śląsku bywało się i
          tam to jest dopiero enklawa złości i ksenofobii i nacjonalizmów regionalnych.
          Czy to może nie prawda że miasta sąsiadujące ze sobą jak Sosnowiec i Zabrze
          nienawidzą się wzajemnie?? i jedni to Zagłębie a drudzy to Śląsk?? i gdzie ta
          wspólnota ?? z innej beczki: rzeczywiście górnicy mają bardzo ciężką pracę. Ale
          komuna ich też, wybacz, ale rozpieściła. Kto w Polsce miał najlepiej jako
          region? Śląsk, i talony kto dostawał jako dodatek do pensji? górnicy -na cały
          sprzęt AGD RTV itp. i dostawali taką kasę że tu warszawski inżynier nigdy nie
          mógł sobie pomyśleć o takich pieniążkach, jedynie po kontraktach zagranicznych
          do ZSRR, Iraku czy Libii inżynier mógł coś miec. A górnik? w Polsce Ludowej był
          panem...taka prawda takie czasy...
          Wszystkich Hanysów pozdrawia Gorolka...
          • Gość: slązak Re: slask kontra warszawa IP: 212.160.172.* 14.03.06, 10:41
            Nie wprowadzajcie proszę porównań, bo nie o to chodzi, aby wymieniać tutaj
            argumenty co jest prawdą, a co nie i wzajemnie przekonywać się do swoich racji.
            Jak rozumiem chodziło w tym wątku tylko o to, aby przedstawić sposób myślenia
            ślązaków o stolicy, a nie wywoływać dyskusji i sporów. To co napisałem, jest
            tylko relacją z moich osobistych rozmów ze Ślązakami o Warszawiakach i
            odwrotnie. To są tylko opinie ludzi których spotkałem i nic więcej. Wiadomo, że
            nie odpowiadają w pełni prawdzie z obu stron i nie chodzi o to, aby z nimi
            polemizować. Każda strona ma swoje racje. Inaczej to wszystko wygląda z
            perspektywy Katowic oraz Warszawy, wiele jest też w tym mitów i nieprawdy.
            Spójrzmy bardziej globalnie. Nigdzie na świecie stolica nie jest lubiana przez
            mieszkańców innych miast i takie dyskusje typu Śląsk kontra Warszawa mają sens,
            tylko wtedy, jeśli służą poznaniu i uszanowaniu wzajenych opinii. Jeśli ktoś
            chciałby polemizować który region jest lepszy, a który gorszy, to ta dyskusja
            jest bez sensu i niczemu nie służy. Taka jest właśnie specyfika stolicy, że
            skupia się w niej najwięcej kapitału zagranicznego i powszechne jest zjawisko
            migracji. Nie można patrzeć na to negatywnie. Za kilka lat będziemy mieli
            mnóstwo imigrantów jak każda stolica państw zachodnich i trzeba będzie się
            nauczyć z tym żyć. Kluczem do wzajemnego zrozumienia jest poszanowanie dla
            drugiego człowieka.
        • Gość: wars Re: slask kontra warszawa IP: *.nbp.pl / 193.109.212.* 17.03.06, 14:04
          rydzyk i PiS.
        • Gość: yH Re: slask kontra warszawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 21:54
          Wszystko jasne
    • warzaw_bike_killerz Re: slask kontra reszta swiata 14.03.06, 10:21
      Rozszerzmy ten waski horyzont.
      Jest takie miejsce w Hiszpanii, gdzie fedrujacy tam Slazacy uwielbiaja
      wypoczywac (Santa Suzanna w Katalonii)- tubylcy miejscowi smieja sie, ze
      niewydepilowane nogi slaskich kobiet wystraszyly im wszystkich bogatych turystow
      z Niemiec.
      • Gość: kixx Re: slask kontra reszta swiata IP: *.acn.waw.pl 14.03.06, 10:48
        Hiszpanie to specyficzny narod-jak mozna nie lubic sarenek?
    • buggi Re: slask kontra warszawa 14.03.06, 11:10
      anthonette napisał:

      > Za co Slazaki nie cierpia Warszawiakow?


      Wy jestescie wsciekli, bo po II wojnie przylaczyli was do Polski. Pomyslodawcami
      byli, jak wiadomo wybitni warszawiacy: Churchill, Stalin i Roosevelt.
      • warzaw_bike_killerz Re: slask kontra warszawa 14.03.06, 11:12
        Byliby bardziej szczesliwi, gdyby wzorem obwodu kaliningradzkiego, przylaczyli
        ich do Rosji.
        • tom_aszek Re: slask kontra warszawa 14.03.06, 11:33
          warzaw_bike_killerz napisał:

          > Byliby bardziej szczesliwi, gdyby wzorem obwodu kaliningradzkiego, przylaczyli
          > ich do Rosji.

          Pierwsza próba już była (Stalinogród i województwo stalinogrodzkie). Gwoli
          sprawiedliwości trzeba jednak przyznać, że zdecydowana większość tubylców
          (tambylców?) nie była tym zachwycona, podobnie jak reszta Polski.
          --------
          2.IV.2005: Koniec pobierania nauk, teraz trzeba zdać egzamin...
    • postka Re: slask kontra warszawa 14.03.06, 15:54
      najprosztsza odpowiedz na to pytanie - hanysy nie lubia Warszawiakow za
      gorolstwo.

      Gorolstwo rozumiane dla Slazaka z mentalnoscia Slazaka jako cwaniactwo, miganie
      sie od ciezkiej pracy, popisywanie sie na slaskich drogach, patrzenie na
      wszystkich z gory, robienie wszystkiego na odwal sie a nie od poczatku do konca
      i dokladnie, slomiany zapal i warcholstwo. U Slazaka wychowanego w slaskim domu
      najbardziej liczy sie ciezka praca, szacunek, uczciwosc i godnosc. A
      Warszawiacy maja te wszystkie cechy gdzies i zawsze probuja isc na skroty
      wymachujac szabelka.

      To wszystko nie wzielo sie oczywiscie z kosmosu, tylko jest wynikiem
      mentalnosci uksztaltowanej przez historie.

      Dlatego Slaskowi zawsze bylo blizej do Poznania, bo to ten sam zabor pruski
      gdzie byl porzadek i kazdy znal swoje miejsce. A w Kongresowce hulaj dusza
      piekla nie ma. Jeszcze moja prababcia obiecala swoim dzieciom, ze jak sie
      pozenia w kongresowce, to wydziedziczy.

      W tej chwili na Slasku jest mnostwo ludzi, ktorzy przyjechali do pracy w
      kopalniach z calej Polski kilkadziesiat lat temu i zostali. W niektorych
      miastach nawet trudno sie gwara dogadac w sklepie. Ale moj dziadek zawsze mnie
      pytal czy mam paszport jak sie wybieralam poza Slask. Bo to to altreich
      przeciez...

      PS. A propos konfliktu Slask - Zaglebie, to raczej Zaglebie Slaska nie lubi -
      bo zawsze bylo czerwone, biedne i przez to czulo sie gorsze. A jak wiadomo,
      poczucie nizszosci rodzi agresje. Nie wierzylam w to, dopoki nie doswiadczylam
      na wlasnej skorze.
      • corgan1 no tak się składa że mam rodzinę na Śląsku 14.03.06, 18:40
        moja babka ze strony ojca jest ze Śląska i cała jej rodzina tym bardziej.
        Kiedyś tam jeździłem teraz znacznie rzadziej.

        Powalały mnie zawsze klasyczne teksty mojego wujka w stylu "porzondny chuop ale
        gorol" to o swoim sąsiedzie. Czyli cokolwiek ten sąsiad by nie zrobił - i tak
        zawsze będzie gorolem, tzn tym gorszym i w najmniej odpowiednim momencie tę
        gorolskość mu się wypomni. czyli będzie rozliczony nie za 49 rzeczy dobrych
        tylko za 1 rzecz złą. I tak na ogół było. Aha! co mnie jeszcze rozbrajało -
        roztrząsanie o tym kto kogo i kiedy zrobił z ciula, kto zabrał pierzynę babki
        (tzn mojej prababki) a nie powinien i kto co dostał w spadku itp. To były
        sprawy które miały miejsce 20-30 lat temu. Ilekroć przyjeżdżałem to miałem
        wrażenie jak w tym filmie "dzień świstaka" że za każdym razem przezywam te same
        problemy na nowo.

        No i Niemcy uber alles. Niemcy jako ideał, cud zorganizowania, pracowitości,
        przyzwoitości no i jako pomysł na życie. Bo jak byli Niemcy było dobrze, jakby
        wrócili byłoby jeszcze lepiej itp. itd. prawda?

        Mam wrażenie że ludzie tam mają jakiś ideał Ślązaka - uczynny, pracowity,
        honorny itp. taki wzorzec jak metra gdzieś tam pod Paryżem. Tyle że
        rzeczywistość skrzeczała i skrzeczy i rasowi Ślązacy bywali różni nie zawsze
        zgodni z tym wzorcem. Bo tak z ideałami bywa - jedni spełniaja go w 95%, inni w
        75%, jeszcze inni w 45%...

        Kiedy z tym wzorem jest nie tak - ktoś mozna znaleśc winnego. Tym kimś było a
        moze nadal i jest - słusznie lub nie - jak nie Warszawa to gorole.

        Mimo tego dziegciu uważam:
        - Gliwice za bardzo ładne miasto, byłem parę razy byłem bardzo mile i
        pozytwynie nim zaskoczony
        - widać że Katowice zmieniają sie bardzo bardzo na plus; sądze że mogą stac sie
        czarnym koniem rozwoju gospodarczego tego regionu
        - fajnie że macie "spodek"; w Warszawie przydałaby sie porządna hala koncertowa
        z prawdziwego zdarzenia
        • Gość: kixx Czyli jednym zdaniem-niemcy i slazacy ponad wszyst IP: *.acn.waw.pl 14.03.06, 20:32
          upiory wojny jak widac nie do konca zostaly wyegzorcyzmowane
    • kazuyoshi78 Re: slask kontra warszawa 14.03.06, 17:07
      > Za co Slazaki nie cierpia Warszawiakow?

      Pewnie za to, że nie są berlińczykami.
    • Gość: Hip dlaczego kontra? IP: *.aster.pl 17.03.06, 13:40
      Przecież antyradio nadaje i tu i tu;))
    • irish76 Re: slask kontra warszawa 17.03.06, 16:29
      mysle ze istotna kwestia w tym "prowincjonalnym" postrzeganiu Wawy przez Slask
      jest to ze chociaz mieli sporo kasy to na Slasku wszyscy woleli pracowac w
      kopalniach zamiast sie edukowac. Slask zostal robotniczy i sie nie rozwinał.
      Stad te sentymenty za Niemcami itp.
      Slask mial swoje 5 min i je przejadl
      • Gość: w-wianka cija Re: slask kontra warszawa IP: *.chello.pl 17.03.06, 18:50
        a ja mam meza Ślazaka, no moze nie do końca, bo sie tylko urodził i wychował w
        Gliwicach, a od 20 lat jest ze mna w W-wie. Jakos nigdy nie było sporów slasko -
        warszawskich, ale on nie był typowy: nie był górnikiem, był lekkoduchem, pracę
        miał gdzies, lubił zabawę, nie bijał mnie i nie musiałam mu myć nóg jak to
        kiedys widziałm u pewnej śląskiej rodziny (i to nie na filmie)...
        • omar1 Re: slask kontra warszawa 19.03.06, 16:55
          Nie lubie ślaska.
          Bardzo trudno przyzwyczaic sie do tej gwary, w przeciwienstwie do górlaskiej.
          Mając w przeszłosci dosyc duzo kontaktów ze slązakami,doszedłem do wniosku ,ze
          to tłumoki bez zasad.

          Najbardziej mnie rozśmieszaja ich zachowania np. w Niemczech,sa nie do
          podrobienia.
          Szkoda słów moj Boże.................
          • Gość: yrt Re: slask kontra warszawa IP: *.std.tsi.tychy.pl 23.04.06, 21:17


            Rodowity Ślązak szanuje rodowitego Warszawiaka ale i na Śląsku i Warszawie
            coraz mniej jest takich ludzi .

            Ślązak kojarzy mi się z niemcem solidny pracowity
            Warszawiak to patryiota

            a pozostali to ludzie napływowi ze wsi i to oni najwięcej psują w stosunkach
            Śląsko -Warszawskich .
            • pannatulipanna80 vs. 24.04.06, 00:03

              i nic więcej..
              spytaj co ma arab do żyda i żyd do araba...
              chcesz wątek o tysiącu postów? wrzuć coś o umierającym forum..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka