Dodaj do ulubionych

Mielżyński

26.05.06, 18:30
Ten Pan co to napisał to pracuje u Pana Mielżyńskiego, czy był umysłowo
oczadzony czymś mocno jak to pisał?

Jedzenie nędzne, bufaonada, wina miernawe w dużej części, a Pan Mielschinski
jak się nieco "rozluźni" to sam przyznaje że: "trzeba kroić mnimum 150% na
butelce, bo inaczej się nie opłaca". Ciemny lud i tak kupi.

Kolejne miejsce w Stolicy wykreowane przez medialny szum i grupkę
pseudoartystów i pseudokoneserów cmokających nad kieliszkami a jak nikt już
nie widzi walących Jasia Wędrowniczka z Colą, bo przecież te wina to kwaśne w
cholerę.
Obserwuj wątek
    • ubogacony_w_walce_o_wolnosc Ile razy planujesz Pan reklamować ten geszeft? 26.05.06, 18:41
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=287&w=17629801&a=17629801
    • pawelpp Wina Mielżyńskiego 26.05.06, 19:26
      Mielżyński sprzedaje wiele win wysokiej jakości i nierzadko za bardzo rozsądne
      pieniądze. Liczne przykłady podawane są na forum Wino:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=18
      Mielżyński jest jednym z najbardziej rzetelnych kupców winnych w Polsce i robi
      bardzo dobrą robotę.
      O jedzeniu u Mielżyńskiego się nie wypowiadam, bo tylko kupuję u niego wina (a
      piję je w domu, bo nie toleruję palenia przy stole - to jedyna wada wine baru
      Mielżyńskiego).

      Pozdrawiam serdecznie
      Paweł
      ---
      Autor postu zapewnia, że nie jest związany z firmą Mielżyński i nie jest ani
      nie był pracownikiem tej firmy. Nie jest również profesjonalistą związanym z
      branżą winną.
      • Gość: Marek Zajmij się Pan ptaszkami i lornetkami od ruskich! IP: 210.182.218.* 27.05.06, 11:39
        W każdym wątku gdzie pojawi się nazwisko Mileżyński w ciągu paru godzin pojawia
        się osobnik o loginie "pawelpp". Wychwala barak na Burakowskiej i jego
        właściciela jakby wzwodu zakończonego ejakulacją dostwał od samego pisania tych
        panegiryków.

        Przestań Pan się wypowiadać na temat win, bo nie zna się Pan na nich
        najzwyczajniej. Ledwo co 6 lat masz Pan kontakt z winem i pojęcie mizerne.
        Czytasz broszurki popularyzatorskie i gazetki oraz wsłuchujesz się Pan
        w "autorytety" typu Mielżyński, który dobrze nawet nie zna odmian winorośli z
        jakich ma w sklepie wina. To fakt potwierdzony empirycznie. Jedyne co wie
        dobrze, to ile można "przyciąć" na flaszce.

        Daj Pan spokój i naprawdę wypatruj dalej lelków w Pruszkowie, badaj "nie
        powoerzchownie" prerafaelitów no i najlepiej miast banialuki pisać na fortach
        oglądaj te europejskie filmy bez przerwy (amerykańskie pewnie zbyt mało
        koneserskie dla Pana!). Wszystkim ulży, a Mielżynski bez pańskich peanów na
        jego cześć jakoś sobie poradzi.

        "Koneser z natury". Żałosne.
        • Gość: Katerina Re: Zajmij się Pan ptaszkami i lornetkami od rusk IP: *.aster.pl 01.11.08, 22:16
          Piszecie tyle bzdur,zapewne konkurencja,która chciałaby mieć taki
          pomysł.Tylko na świecie można się uczyć dobrych
          manier,elegancji,lokal jest jedyny w swoim rodzaju,szkoda,tylko,że
          nie serwują jeszcze kawy espresso Puccini,a to byłoby dopełniem do
          wszystkiego.
    • Gość: Zdegustowany SAM Mielzynski to o sobie pisal... IP: *.proxy.aol.com / *.proxy.aol.com 26.05.06, 21:45
      W tym barze jedzenie jest fatalne i DROGIE jak diabli! Kilka plasterkow szynki
      lub salami kosztuje tyle co kilogram tych wedlin w innnym lokalu... Salaty
      udziwnione, lacznie z b. dziwnymi cenami. Kremy zupowe - za maluska filizanke
      placi sie kilkanascie PLN. KPINA, a nie lokal! Wszystko to w atmosferze
      zagranicznych nazw potraw. A skoro cos sie zagranicznie nazywa to juz i ceny
      moga byc prawdziwie zagraniczne. Dziwne, ze IMIGRANT z Kanady (dziwny kierunek
      imigracji, doprawdy, przyznam) nie mogl wciskac swoich wynalazkow nikomu na
      kanadyjskim gruncie i tylko tu ciemnemu ludowi w ciemnym kraju nad Wisla
      wmawia, ze te jego badziewia to super pysznosci. Wina tez przeplaca sie niemalo.
    • Gość: Kolega Ile mozna klamac? IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 27.05.06, 04:31
      Autor napisal:
      >Robert Mielżyński, Polonus z Kanady, enolog i plantator winnej latorośli...>

      NIEPRAWDA, Mielzynski to nie zaden enolog, bo enologiem zostaje sie po studiach
      tegoz kierunku. Mielzynski NIGDY i NIGDZIE nie studiowal enologii, nie ma
      zadnego z niej dyplomu (dyplom - gdyby byl takowy - powinien wisiec na scianie
      w sklepie na ul. Burakowskiej, prawda?), wiec po co ta sciema i wmawianie
      klientom szczegolnego wyksztalcenia? Aby juz byc dokladnym - Mielzynski nie
      studiowal tez nigdy niczego innego. Po prostu!
      "google.com" dla R. Mielzynski nie podaje zadnej szkoly, ktora by mogl on
      ukonczyc, czy do ktorej mogl chociazby uczeszczac. Nie ma tez zadnego dyplomu,
      tytulu pracy dyplomowej (thesis), ani zadnego sladu ksztalcenia Mielzynskiego.
      Zyjemy w 21 wieku, ale moze autor piszacy o Mielzynskim tkwi sam jeszcze w 19
      wieku i z niego czerpie swa wiedze, tzn. - polega na slowie fruwanym?

      Takze - klamstwo z tym PLANTOTOREM, az zeby bola! Zadnych plantacji Mielzynski
      nie posiada i nigdy nie posiadal.
      Jedyne co na pewno Mielzynski posiada to bujna wyobraznie...
      • Gość: pinot Re: Ile mozna klamac? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.06, 20:12
        a skąd kolega taki wszechwiedzący?
        ale kolega wszechkłamiący...
        kilka info, proszę...bo jak się coś mówi to się trzeba przygotować a nie samemu
        kłamać bo to nie za ładnie drogi kolego, a przecież Papież na ojczystej ziemi..
        R.Mielzynski- skończył Uniwersytet Stanowy w Fresno (Kalifornia)który jest
        jednym z najlepszych na świecie rolniczym uniwersytetem ukierunkowanym na
        uprawę i produkcję winnej latorosli, gdybyś pan czytał prasę ,to byś pan to już
        wiedział , z tytułem viticultor(ten co się zna na uprawie winorośli), oenologist
        (ten co nadaje kształt winu).Najlepiej poproś pan sam Mielzynskiego o okazanie
        dyplomu, bo jako że nie jest ani dentystą, ani kosmetyczką, to może dlatego
        sobie na ścianie nie wiesza....
        Zakładał winnicę w Kanadzie(region Niagara),pracował w Austrii
        (Shlumberger),Niemczech,i Francji (Turenia) ,wystarczy trochę poczytać, również
        winnej prasy żeby się tego dowiedzieć, ....

        Nieznoszę szkalowania, naszego polskiego podejścia że tak na wszelki wypadek
        trzeba każdemu dowalić i dokopać, fakt, to może niektórym podnosi wartość
        własnego znerwicowanego ego...
        Niedowierzasz, pójdż sprawdż sam, i póżniej krytykuj albo chwal...i tyle



        • Gość: Kolega Wlasnie- ile mozna klamac? IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 28.05.06, 22:50
          >R.Mielzynski- skończył Uniwersytet Stanowy w Fresno (Kalifornia)

          - NIEPRAWDA! Sprawdzilem to dobrze! Przeczytawszy artykul, gdzie kilka lat temu
          podawano domniemane wyksztalcenie R. Mielzynskeigo - zajrzalem na listy
          absolwentow owej uczelni (ostatnie 25 lat). Jak moze wiesz - w USA (i nie tylko
          w USA) kazda uczelnia (poczynajac od high school) wprowadza takie listy
          dostepne w internecie - dla weryfikacji absolwentow przez potencjalnych
          pracodawcow.

          >gdybyś pan czytał prasę ,to byś pan to już wiedział , z tytułem viticultor(ten
          >co się zna na uprawie winorośli), oenologis (ten co nadaje kształt winu).

          - Czytam prase. W prasie mozna nawet napisac, ze Kwasniewski jest magistrem.

          >Najlepiej poproś pan sam Mielzynskiego o okazanie dyplomu -

          - Pytalem, prosilem. WYMIGIWAL SIE wielokrotnie. Mowil, ze ma studia, tzn. ten
          tego i w ogole... Ze sie uczyl o winie i ze zna sie na winie. ZALOSC.
          Dyplomu Mielzynskiego NIGDY NIKT I NIGDZIE nie widzial.
          DLACZEGO? - Po prostu taki dyplom nie istnieje.
        • Gość: Enolog Re: Ile mozna klamac? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.05.06, 23:46
          Trzeba trochę poczytać o winach, żeby wiedzieć, że sie pisze Schlumberger
          matołku.
          • mlyale Pisownia - rzeczywiscie dla matolka 29.05.06, 00:04
            Gdyby on to wiedzial - nie pisalby w obronie Mielzynskigo, ale znalby
            prawdziwego enologa, z prawdziwa wiedza i wyksztalceniem. Jaki pan - taki kram.
          • Gość: pinot Re: Ile mozna klamac? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.06, 10:10
            aaaaaa straszne ! napisałem Schlumberger przez h, a nie ch.....Panie wybacz
            mi........och jaki straszny cios!!
        • mlyale I jeszcze jedno... 29.05.06, 00:00
          >Nieznoszę szkalowania, naszego polskiego podejścia że tak na wszelki wypadek
          >trzeba każdemu dowalić i dokopać...

          - A ja NIE ZNOSZE klamstwa i wciskania ciemnoty Polakom na zasadzie, ze w
          Polsce wszystko tepy ludek lyknie, bo jakis zagranicznik bez szkol zdecydowal
          wykonac tu desant. A skoro taki on wybitny to czemu nie ma sieci sklepow w
          Paryzu, Londynie i w Rzymie? Czyzby TAM nikt nie dawal wiary co napisza w
          magazynie Wino? Czyzby naprawde trzeba bylo POKAZAC dypolm i licencje, aby
          nazywac sie enologiem?

          >Niedowierzasz, pójdż sprawdż sam, i póżniej krytykuj albo chwal...i tyle

          - Niedowierzam, bo sprawdzilem, ze klamstwo ma krotkie nogi. Zawsze.
          • Gość: pinot Re: I jeszcze jedno... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.06, 08:22
            Co sprawdziłeś,? panie piszący pod różnymi imionami? Te twoje wywody że jakoby
            osobiście sprawdzałeś to i tamto są doprawdy śmieszne...Chcesz? umówmy się u
            Mielżyńskiego i razem spytamy o dyplomik, i inne rzeczy, bo ja się nie wstydzę,
            natomiast wstydzę, i wręcz brzydzę się KŁAMSTWA!!!!! choć niestety wielu ludzi
            właśnie takich jest jak ty..
            Jeśli masz ksztynę odwagi, to przyjmiesz moje wyzwanie, jak nie ,to znaczy że
            dalej pisząc ośmieszasz tylko sam siebie....i masz sam problem...ze sobą...
            a na to ,to już nikt ci nie poradzi.
      • Gość: arkas Ile mozna klamac? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.07.09, 08:56
        TYLKO W POLSCE ALBO NA TEJ WIELKIE WSI WARSZAWA - MOŻE TAK BYĆ - W
        USA TAKICH MIELZYNSKICH JEST MILIONY - TO TAK JAK OTWARTO W
        WARSZAWIE STARBUKSA I ZROBIONO OGRÓD - WIDAĆ JAK POTRAFIĄ Z POLAKÓW
        SIĘ NAŚMIEWAC - KTO SIEDZI W STURBUKSIE I PIJE KAWE? TO JEST KAWA
        DLA ROBOLI - W USA TAKA KAWĘ SIĘ SZYBKO PIJE - ALE TYLKO DO POŁOWY.
    • Gość: kwest skąd w was tyle frustracji? IP: *.stacje.agora.pl 30.05.06, 10:35
      Nie odpowiada wam wybór win i ich ceny - nie kupujcie. Nie lubicie zgranicznych
      nazw potraw - zjedzcie gdzie indziej. Nie macie w zwyczaju kupować w sklepie,
      którego właściciel nie ma doktoratu lub choćby dyplomu - znajdźcie inny sklep,
      albo kupujcie w sieci.
      • Gość: Diablo Re: skąd w was tyle frustracji? kwest RAcja !! IP: *.chello.pl 03.11.08, 21:18
        Dużo osób tylko nawija i krytykuje a wiedzę o winach czy alkoholach mają taką
        jak dziecko w przedszkolu .
        Można nie być enologiem a znać się na winach ,
        Ale nie można znać się na wszystkich ktoś jak mówi że zna się na wszystkich
        winach jest idiotą !!!
      • Gość: gosc Re: skąd w was tyle frustracji? IP: *.chello.pl 03.01.09, 01:33
        popieram w 100%. co do win u Mielżyńskiego - to zawsze doradzą mi coś super w
        rozsądnej cenie. Za 40-50 pln można mieć buteleczkę pyszności, do której się
        wraca i wraca. Oczywiście trzeba się najpierw określić co się lubi, bo jak tego
        nie wiesz, to najlepszy somalier ci nie pomoże. a co jedzenia, ceny jak ceny,
        warszawskie, ale dobrze zjeść tam można. pozdrawiam.
    • Gość: polecam Re: Mielżyński IP: *.edipresse.pl 30.05.06, 11:45
      A ja polecam to miejsce. Jest tam bardzo przyjemnie. Zupełnie nie jak w Polsce.
      Idąc tam wieczorem, latem, można się poczuć jak na wakacjach. Jedzenie jest
      dobre. Sałaty i przystawki pyszne. A wina dobre. Naprawdę czuję się tam dobrze.
      • melania76 Re: Mielżyński 01.08.06, 11:03
        niestety, ja mam nienajlepsze doswiadczenia z tym miejscem. A szkoda, bo na
        zewnątrz jest bardzo przyjemnie. I byloby bardzo sympatycznie siedziec sobie z
        kieliszkiem wina i jakims dobrym jedzeniem. Ale kelnerka wszystko popsula -
        szczegoly calej historii na blogu krytyczni.blox.pl/html
        • b.jaga Re: Mielżyński 17.08.06, 12:14
          Bywam rzadko, bywałam częściej, teraz mam daleko.
          Wina - spory wybór a i spróbować można. To miłe. Klimat fajny, chociaż ja tam
          trochę marznę, bo jednak w środku jest chłód piwniczny. Wstawiłabym szybę i
          ogrzała część do siedzenia.
          Co do jedzenia - hmm.. uczucia mam mieszane. Czasem zdarzy się coś dobrego a
          czasem totalny jedzeniowy gniot. Nieprzewidywalnie.
          Ale i tak wrócę. Przyjemniej tam wybierać wino niż w internecie albo
          supermarkecie.
    • goch1 Re: Mielżyński 15.09.06, 14:36
      Faktycznie, małe procje i czasami zimno, ale ogólnie bardzo miły klimat.
      Zupełnie jak nie w Polsce. Oraz guzik mnie obchodzi czy Mielzynski ma dyplom
      czy go nie ma!
    • Gość: Wojtas Re: Mielżyński - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 20:24
      Wystarczy poczytać, aby mozna było doskonale zobaczyć na czym polega zawiść,
      małość i typowe cechy polskich kurdupli, którzy sami niczego w życiu nie
      zrobili, ale krytykują innych. WON!
      • radiomis Re: Mielżyński - 29.12.06, 11:05
        ale... o coo chodzii?

        olejcie. polejcie !
        • radiomis Re: Mielżyński - 29.12.06, 11:08
          zamiast cos jeszcze dopisywac jako "pinot" czy inny nick wychwalajacy
          niewiadomo po co obrazajac innych przeczytajcie jeden sensowny wpis.
          "kwest" ma racje
    • Gość: wół(boeuf) Mielżyński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 21:25
      Boa to se możesz szanowny Pan założyć i nim się zakryć.

      z poważaniem wół polski(boeuf polnaise)
    • Gość: KIT Mielżyński IP: 62.29.138.* 12.03.07, 16:15
      JESZCZE NIE SPOTKAŁEM SIĘ ŻEBY NOWAK O KIMS NAPISAŁ ŹLE! JEŻELI JUŻ TO TAK JAK
      W PRZYPADKU MIELŻYŃSKIEGO, ZWALI WSZYSTKO NA ZŁY DZIEŃ ETC. ...KOLEŚ NIE
      PROWADZI KUCHNI BYŚMY ZIE GO ZAPYTALI Z CZEGO SKŁADA SIĘ ŻUREK PEWNIE BY NIE
      WIEDZIAŁ. ... ZNA SIĘ NA WINACH TEGO NIE MOŻNA MU ODMÓWIĆ, ALE BARDZIEJ ZNA SIĘ
      NA MOZLIWOŚCIACH WYŚRUBOWYWANIA CEN WINA. PONIEWAŻ WIĘKSZOŚC WIN SPROWADZA
      INDYWIDUALNYM IMPORTEM NIE MOŻNA CEN PORÓWNAĆ Z INNYMI SKLEPAMI. RZECZYWIŚCIE
      WINA, KTÓRE ZNAM MAJĄ MARŻĘ POWYŻEJ 150%. ...ALE CO Z TEGO! TAM Z ZAŁOŻENIA
      PRZYCHODZI SIĘ WYDAĆ PIENIĄDZE! DO DOBREGO TONU WARSZAWKOWEGO NALEŻY KUPOWAĆ
      WINA U MIELŻYŃSKIEGO, JEŚĆ LUNCHE W JAKIEJŚ GESLEROWNI, A NA PIWKO WPADAĆ DO
      SZPULKI TAK JUŻ JEST I NA TO NIC NIE PORADZIMY. PO PROSTU NIE MÓWMY O TYM
      MIEJSCU - UMRZE ŚMIERCIĄ NATURALNĄ!
    • joedow Mielżyński a sprawa polska 17.01.08, 21:37
      Szanowni Państwo, otóż mamy wolny rynek. Jeśli komuś u Mielżyńskiego zbyt drogo
      albo dania nie na jego podniebienie - no cóż można jadać gdzie indziej. Zresztą
      u Mielżyńskiego się nie jada - tam się łączy wino i strawę. A wina? Dla mnie
      doskonałe i co zazwyczaj wywołuje niechęć innych importerów - znacznie tańsze
      niż u konkurencji. Mniej jest też nowobogackiego zadufania niektórych "winiarzy"
      - ale jak się powiedziało na początku - są inne miejsca - zaproponujcie lepsze
      Waszym zdaniem, w którym jest dobre wino i godziwa zakąska - na pewno skorzystam.
    • Gość: Miki Mielżyński IP: *.mediadirection.com.pl 19.05.08, 13:39
      Jeżeli piszecie o tych gigantycznych marżach to podajcie dokładnie jakie to
      wina, żeby człowiek nie sfrajerzył. Jeżeli nie wiecie jakie wina są tam za
      drogie to nie piszcie. Jeżeli wiecie gdize można dostać w Polsce Granato albo
      podstawowe Valserrano taniej niż tam to bardzom ciekaw. W dobie internetu bardzo
      łatwo można sobie sprawdzić wartość (rynkową)wina chociażby szukajac w
      internetowych sklepach w kraju produkcji danego wina. Tu nie ma żadnych tajemnic.
    • Gość: Zyzio Ja za to kupuje W Bomi w Klifie IP: *.chello.pl 03.11.08, 21:15
      Ja kupuje wina w Bomi w Klifie mają tam dość szeroki asortyment win , Mają wadę
      brak specjalistów by dobrać mi wino
      no cóż coś za coś .
      i też mają wadę że mają odzielone stoisko z winami i alkoholami.
      a wasze opinie ??
      • Gość: Rusałka Re: Ja za to kupuje W Bomi w Klifie IP: *.chello.pl 03.11.08, 21:20
        Klif to jest supermarket a nie sklep specjalistyczny tam masz sam syf najtańsze
        wina i zero pomocy od sprzedawców !!!
        • anmanika Re: Ja za to kupuje W Bomi w Klifie 30.01.09, 11:58
          Ja kupuję wina tu:
          www.winokracja.com
          dobre wina w dobrej cenie z fachową poradą.
    • krwe Mielżyński 30.01.09, 18:08
      Bardzo fajna winiarnia z klimatem.Spedziłem tam, w gronie przyjaciół kilka
      wieczorów.polecam i pozdrawiam.
      • chenoa1 Re: Mielżyński 01.03.09, 20:23
        Jedna z moich ulubionych winiarni. Oprocz doskonałego wina można tu
        zkosztować znakomitej kuchni. wrażenia z pierwszej wizyty są tu:
        restaurantica.pl/2007/03/31/mielzynski-winiarnia-z-pysznym-jedzeniem/
        a kolejne były tylko lepsze.
    • Gość: gosc Re: Mielżyński IP: *.acn.waw.pl 05.03.09, 07:53
      a ja bardzo lubię to miejsce
    • kitu-kitu Mielżyński 19.03.09, 00:42
      ..bylam...jadlam i pilam....jest super......a do tego ten unikalny klimat..polecam!!
    • Gość: Stala klientka Re: Mielżyński IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.09, 11:14
      Opinia niesluszna i krzywdzaca, miejsce jest fantastyczne, jedzenie swietne oraz
      duzo bardzo dobry win w przystepnej cenie podanych w sposob profesjonalny. Pan
      Mielzynski jest klasa sama w sobie, znawca z najwyzszej polki i prawie wcale sie
      nie reklamuje a lokal ma pelen ludzi i to fajnych , z klasa-przypadkowych jest
      niewielu .Przychodzi tu wieku cudzoziemcow , mozna tez kupic wspaniale oliwy. Sa
      tez czesto wspaniale degustacje polaczone z koncertem na zywo i akcja dobroczynna.
    • Gość: asterix Mielżyński IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.07.09, 08:52
      jest Ok! ale szkoda, że nie serwują kawy Puccini. espresso
      unikatowe!
    • Gość: bywalec Mielżyński IP: *.acn.waw.pl 07.07.09, 15:53
      Winiarnia u MIEŁŻYŃSKIEGO schodzi na psy... niestety jestem tam
      częstym gościem i muszę stwierdzić, żę coraz mniejsz ochotę mam tam
      przychodzić. Nowy kierownik czy też może menager mało istotne to
      wyniosły i często beszczelny facet nastawiony na szybki zarobek
      wprowadzający mętlik. upycha gości jak tylko sie da niezważajac na
      to czy ktoś miał rezerwację czy też nie tak było ze mna. jedzenie
      coraz gorsze i porcje sie szybko kurczą np. polędwica niedlugo
      zniknie z talerza. obsługa bardzo miła stara sie ogarnąć zamieszanie
      wprowadzone przez pana ROBERTA który biega bo sali i bluzga po
      angielsku razem z kucharką rzucającą często epitetami, które aż
      wstyd przyrtoczyć ( ta pani chyba myśli, że pracuje w rynsztoku)
      niegomyte filiżanki do herbaty i brudne sztućce bardzo często
      trafiają na stół. kelnerki i kelnerzy sami wstydzą się częśto gęsto
      tłumacząć alem to nie zmienia faktu, że PAN Robert poprostu przestał
      dbac o swój lokal. Mała rada dla klientów sprawdzcie kieliszek zanim
      ktoś poleje wam wino czy nie ma na nim szminki....
      • eizoo Re: Mielżyński 07.07.09, 16:14
        Gość portalu: bywalec napisał(a):

        > wyniosły i często beszczelny facet

        "Beszczelny"??? To znaczy jaki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka