admiral_0000
05.07.06, 11:22
Sorry za OT, ale czy mógłby mnie ktoś oświecić
Prokuratorzy badają przyczyny katastrofy na "zakopiance"
pil, sid 03-07-2006 , ostatnia aktualizacja 03-07-2006 22:33
Ślady pod płytami, które podtrzymywały zawalony wiadukt na "zakopiance", mogą
wskazywać, że doszło do jego podmycia. Czy z powodu oszczędności sypano pod
nie ziemię zamiast drogiego kruszywa, którego nie wypłukuje woda?
W sobotę w Stróży runęły cztery przęsła wiaduktu budowanego na drodze
ekspresowej z Myślenic do Zakopanego. Pod zawaloną konstrukcją zginął 31-
letni robotnik. Zaraz po katastrofie pojawiły się sugestie, że mogło do niej
dojść z powodu oszczędności poczynionych przez wykonawcę.
Chodzi o materiał użyty przez portugalską firmę Mota Engil do budowy nasypów
i podbudowy jezdni przy murach oporowych oddzielających nową szosę od rzeki
Raby. Pierwotnie przewidziano, że będzie to kruszywo, które łatwo przepuszcza
wodę (nowa droga biegnie w dolinie rzeki, a z okolicznych wzgórz na nasypy
przy wiaduktach spływa deszczówka). Z powodu oszczędności firma zrezygnowała
z drogiego kruszywa i zdecydowała się na zwykłą ziemię. - Takie kruszywo
trzeba niestety przywozić z daleka, co oznaczało duże koszty transportu -
opowiada proszący o anonimowość inżynier, który pracował dla Mota-Engil. Na
taką zmianę w projekcie zgodził się inwestor - Generalna Dyrekcja Dróg
Krajowych i Autostrad. Jej przedstawiciel zapewniał kilka miesięcy
temu "Gazetę", że zmiana nie wpłynie na jakość nowej drogi.
Nasz informator obawia się, że rezygnacja z kruszywa mogła przyczynić się do
katastrofy. - Jeśli pod podpory, na których oparto przęsła, sypano ziemię
zamiast kruszywa, to padający od kilku dni deszcz mógł wymyć grunt.
Konstrukcja nagle osiadła i doszło do katastrofy.
Od śledczych, którzy widzieli miejsce katastrofy zaraz po zawaleniu się
wiaduktu, usłyszeliśmy, że ślady pod płytami, na których stały podpory, mogą
wskazywać, że doszło do podmycia. Na to samo zwracali uwagę strażacy biorący
udział w akcji ratunkowej. Niektóre płyty były poprzesuwane, co raczej nie
było efektem nacisku konstrukcji. Co więcej, między płytami były tak duże
szczeliny, że można było włożyć w nie rękę. Same płyty też budzą wątpliwości,
gdyż z nieoficjalnych informacji wynika, że nie były fabrycznie nowe.
- Konstrukcję, na której zostały oparte przęsła, wykonano zgodnie z
projektem. Jeśli w projekcie przewidziano kruszywo, to zostało położone -
odpowiada Grażyna Kozankiewicz, inżynier z firmy nadzorującej dla GDDKiA całą
inwestycję. Dodaje jedynie, że na innych wiaduktach kruszywo było mieszane z
ziemią. Jak było w Stróży - tego nie udało się nam dowiedzieć.
Zdaniem zastępcy prokuratora okręgowego w Krakowie Krzysztofa Dratwy
szczegółowe oględziny na miejscu zdarzenia mogą zająć co najmniej tydzień. -
Niewykluczone jednak, że potrwają dłużej. Przypomnę, że w przypadku pożaru w
Gigancie trwały aż miesiąc - podkreśla prokurator Dratwa. - Bierzemy pod
uwagę powołanie dwóch zespołów biegłych z wiodących w Polsce ośrodków
zajmujących się konstrukcjami stalowymi z Politechnik Warszawskiej i
Gliwickiej - dodaje.
Wczoraj śledztwo przejął Wydział Śledczy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Jak powiedział nam prokurator Krzysztof Dratwa, w najbliższych dniach będą
przesłuchani trzej członkowie zarządu portugalskiej firmy, którzy od soboty
są w Krakowie. Prokuratura zbada prawdopodobnie sam przetarg na budowę
nowej "zakopianki", finansowanie inwestycji, jak i to, czy odpowiednio
skalkulowana została ostateczna cena.
Niewykluczona jest również kontrola Państwowej Inspekcji Pracy, gdyż
pojawiają się informacje, że prace na budowie były prowadzone 24 godziny na
dobę.
Na razie nikt nie jest w stanie określić, jakie dokładnie opóźnienie dla
całej budowy spowoduje zawalony wiadukt. - Sam wiadukt może teraz powstać
nawet sześć miesięcy później, niż zakładano - mówi Paweł Ludwig, inżynier
Mota-Engil.