Gość: Piort
IP: *.man.polbox.pl
04.02.03, 10:19
W dawnych latach w taramwajach i autobusach jeździli konduktorzy, oni
pilnowali porządku, sprzedawali bilety, sprawdzali miesięczne i dawali sygnał
odjazdu lub awaryjnego zatrzymania. Nie jeździłem od lat komunikacją miejską,
ale czytam o automatach, komputerach, kamerach, systemach i innych
kosztownych cudach, które instaluje ZTM. Czy nie prościej i przyzwoiciej było
by przywrócić tę funkcję w obliczu bezrobocia. To nie głos bezrobotnego
tkacza z Manchesteru nawołującego do niszczenia maszyn, ale głos obywatela
zaniepokojonego ciagłym wzrostem kosztów komunikacji i bezrobociem. Taki
konduktor nawet znał z widzenia niektórych pasażerów na swojej trasie, mógł
pomóc staruszce czy dziecku i pilnował porządku oraz czystości w pojeździe.
Współczesny konduktor musiał by być wyposażony w paralizator, gaz i łączność
z policją, ale jak wzrosło by bezpieczeństwo i wygoda podróżowania. No i
zmalało by bezrobocie!