pinkink
09.02.03, 08:27
Nie baczac na sniegi i mrozy - w koncu nic specjalnego w srodku lutego -
przyjdzie mi porzucic cieple strony i wrocic na pewien czas do kraju. Nie
napawa mnie to przesadnym entuzjazmem, szczerze mowiac.
Termin przyjazdu zostal ustalony przez ambasade pewnego mocarstwa, do ktorego
mam pilny biznes. Ja - wybralabym maj. No, ale jak mus, to mus.
I tu naszly mnie refleksje. Uderzylo mnie, ze w Polsce nie docenia sie
prostej wygody i robi wiele, zeby czlowiekowi odechcialo sie zyc, a
przynajmniej cieszyc zyciem.
Tylko w imie czego?
Chodzi generalnie o sposob myslenia:"czlowiek jest od tego, zeby sie meczyc,
a zycie to nie bajka".
Biznes moj wymaga poddania sie przeze mnie badaniu medycznemu przez
wyznaczonych i wiarygodnych dla mocarstwa, lekarzy. Procedura prosta, rzeklby
ktos. Hm...
Tak, wszedzie na swiecie, tylko nie w Polsce.
(Wyjatkiem jest Poznan, ale tam byl zawsze "ordnung".)
Otoz krew do badania mozna oddac na jednym koncu W-wy, za to RTG pluc zrobic
na drugim.
Trzeba to zrobic bladym switem, bo wyniki, co prawda, moga byc tego samego
dnia, ale wcale nie musza. Trzeba po nie dymac znow w przeciwlegle konce
miasta.
Nie dosc na tym.
Z wynikam trzeba pokazac sie u zaufanego /dla mocarstwa/ lekarza. Jest ich
czterech a wiec wybor niewielki. Trzeba wczesniej zamowic wizyte i
zdecydowac, najczesciej w ciemno, jeszcze z zagranicy.
Zaden z nich nie oferuje badan laboratoryjnych, bo po co. Niech sie ludziska
ugonia.
Cholera jasna!
Czy to naprawde tak trudno pojsc wzorem innych panstw i wsadzic laboratorium
i lekarza pod jeden dach i najlepiej kolo ambasady? Badania kosztuja,lekarz
takze, a wiec mozna chyba to zorganizowac?
Poznaniacy jakos na to wpadli i o dziwo, biora za badania dwa razy mniej niz
Warszawa. I to w dodatku oszczedzajac czas i wysilek pacjentow, nie mowiac o
niepotrzebnie zszarganych nerwach i pieniadzach wydanych na taksowki.
A to juz zakrawa na cud!