Dodaj do ulubionych

a w Kopenhadze lubia mieszkac w zieleni

IP: *.mimuw.edu.pl 10.11.01, 13:28
jakis czas temu bylem sobie powrocilem z Kopenhagi, i
uprzejmie informuje ze miasto moze byc calkiem miejskie
a przy tym zielone.

Kopenhaga jest generalnie zaplanowana na ksztalt dloni
- gesta zabudowa wzdluz torow kolejki miejskiej
("palce") i potezne kliny zieleni pomiedzy (miasto
wykupilo dawne tereny rolnicze i zasadzilo drzewa). W
samym centrum jest owszem zabudowa pierzejowa, ale to
wcale nie wyklucza drzew i trawnikow. Istnieja zarowno
parki ogrodzone, nie ogrodzone, jak i zwykle skwerki.

Sa tez potezne ilosci zieleni wewnatrz kwartalow
zabudowy... Ciekawostka z dzielnicy Norrebro, prawie w
samym centrum - na podworkach, oprocz zwyklych
pojemnikow na smieci, maja tez mini-kompostownie, gdzie
wrzuca sie odpadki organiczne, miesza z trocinami, a po
kilku miesiacach wyjmuje nawoz i wykorzystuje do
podsypywania najblizszego skweru.

inna ciekawa sprawa - od jakis dwudziestu lat
obowiazuje tu moratorium na rozbudowe ukladu drogowego.
Na terenie miasta nie mozna budowac ani poszerzac
zadnych drog, na terenie aglomeracji nie wolno budowac
drog "radialnych" (prowadzacych do centrum).
Jednoczesnie z istniejacych drog wydziela sie coraz
wiecej pasow autobusowych i rowerowych. A w efekcie
Kopenhaga ma jeden ze sprawniejszych systemow
transportowych jakie widzialem

tak sobie czytam watki o nowym planie dla srodmiescia i
"czy Warszawa jest miastem", i wydaje mi sie strasznie
smutne, ze sporej czesci warszawiakow "nowoczesnosc" i
"miejskosc" wciaz kojarzy sie z betonem, halasem i
smrodem.

pozdr,

olek
Obserwuj wątek
    • garma Re: a w Kopenhadze lubia mieszkac w zieleni 10.11.01, 21:49
      Myślę, że większość warszawiaków też lubi mieszkać w zieleni, tyle tylko, że
      nie mają często wpływu na to, co dzieje się w Warszawie, bo decydenci nie liczą
      się z ich opiniami. Wypowiedzi na tym forum nie odzwierciedlają rzeczywistości,
      bo tak naprawdę to niewiele osób to forum odwiedza
    • Gość: zdzicha Re: a w Kopenhadze lubia mieszkac w zieleni IP: *.acn.waw.pl 10.11.01, 23:38
      Cała rzecz z Kopenhagą polega na tym, ze to miasto zostało zaplanowane z głową, a
      nie, jak Warszawa na łapu-capu. Duńczycy najpierw pomysleli, a dopiero później
      zrobili.
      To, co tam uderza przyjezdnego z Warszawy to m.in. to, że nie ma ani jednego
      wieżowca. Znaczy, przepraszam, są chyba 2 albo 3 - na przedmieściach i mieszczą
      się w nich tanie biura. Całe miasto ma niską zabudowę i nikt nie ma zamiaru
      stawiać drapaczy chmur w centrum.
      Zieleni jest dużo, bo klimat sprzyja wegetacji - pod koniec października jeszcze
      kwitły hortensje, a moja już nie miała liści. Nie neguję, oczywiście, tego, że
      Kopenhaga jest miastem zielonym, ale wynika to również z tego, że Duńczycy mają
      fioła na punkcie ekologii - stąd m.in. te kompostownie na podwórkach.

      Co do dróg - jest raptem kilka głównych, które mają po 2 nitki w jedną stronę.
      Reszta, nawet jeśli są to drogi kategorii krajowej, mają po 1 nitce. Co dziwne -
      wcale nie tworzą się z tego powodu korki, tak jak u nas, na wielopasmowych
      arteriach. A wynika to z tego, że jest dobrze zorganizowany ruch - światła
      działaja właściwie, są wydzielone pasy do skrętu w lewo i nie trzeba się
      przebijać przez sznur samochodów jadacych z przeciwka. Jeżdząc po Kopenhadze ma
      się wrażenie, że nikt się nie spieszy - jest ograniczenie prędkości do 50 km/h i
      wszyscy go przestrzegają, bo mandaty są wysokie i sprawnie egzekwowane. Nikt nie
      wyprzedza po wariacku i nie zajeżdża drogi. Przeciętny duński kierowca nie
      przeżyłby na polskich drogach. Także z tego względu, że nawierzchnia tamtejszych
      dróg jest gładka jak stół - nie ma w Warszawie ulicy, która dorównywałaby
      jakością najgorszej z kopenhaskich.
      Co do pasów autobusowych - dziwiło mnie na poczatku, dlaczego wszyscy jadą lewym
      pasem, skoro prawy jest wolny, ale wytłumaczono mi, że prawy jest dla autobusów i
      nie wolno nim jeździć, bo mandacik.
      Podobnie rzecz się ma z parkowaniem w centrum miasta - można zatrzymać się na
      określony przepisami czas i jest to dość kosztowna przyjemność (ok. 10 zł/h). Za
      przekroczenie czasu - wiadomo - mandacik.

      Sieć ścieżek rowerowych, w odróżnieniu od warszawskiej, właściwie pokrywa się z
      siecią ulic, bo ekologiczni Duńczycy preferują ten srodek transportu, a i
      przepisy są odpowiednio skonstruowane - np. na skrzyżowaniu rowerzyści mają
      bezwzgledne pierwszeństwo i trzeba bardzo uważać, żeby takiego nie trafić, bo
      nawet jak się rowerzyście nic nie stanie to wysokość mandatu może przyprawić o
      zawał (tak jak i inne mandaty).
      I tu ciekawostka - powodowane dbałością preferencje dla rowerzystów urosły do
      tego stopnia, że każdy nabywca samochodu musi zapłacić podatek rejestracyjny w
      wysokości (kierowcy o słabych nerwach niech nie czytają dalej) 180% wartości
      pojazdu. I wcale nie oznacza to, że po ulicach jeżdżą same rupiecie, wprost
      przeciwnie. Nie ma samochodu starszego niż 10 lat, bo po przekroczeniu tego wieku
      pojazd ląduje na złomowisku.

      Tak to jest w Danii, moi drodzy. Wiecie już, dlaczego nie jest tak w Polsce?
      • garma Re: a w Kopenhadze lubia mieszkac w zieleni 11.11.01, 09:42
        Zdzisieńko, myślę, że nie wszystko stracone i można mieć nadzieję, że Warszawa
        nie stanie się molochem, w którym nie sposób mieszkać :-)
        Bez nadziei - trudno żyć
      • Gość: dandy Re: a w Kopenhadze lubia mieszkac w zieleni IP: *.ppp1-1.had.worldonline.dk 11.11.01, 10:43
        Gość portalu: zdzicha napisał(a):

        > Cała rzecz z Kopenhagą polega na tym, ze to miasto zostało zaplanowane z głową,
        > a
        > nie, jak Warszawa na łapu-capu. Duńczycy najpierw pomysleli, a dopiero później
        > zrobili.

        odp. planowali to dosc dawno ale, ze dunczycy najpierw mysla a pozniej wykonuja
        to z tym tez bywa roznie, od czasu do czasu bywa odwrotnie

        > To, co tam uderza przyjezdnego z Warszawy to m.in. to, że nie ma ani jednego
        > wieżowca. Znaczy, przepraszam, są chyba 2 albo 3 - na przedmieściach i mieszczą
        >
        > się w nich tanie biura. Całe miasto ma niską zabudowę i nikt nie ma zamiaru
        > stawiać drapaczy chmur w centrum.

        odp. kilka jest i w centrum, choc nie takie jak w Warszawie

        > Zieleni jest dużo, bo klimat sprzyja wegetacji - pod koniec października jeszcz
        > e
        > kwitły hortensje, a moja już nie miała liści. Nie neguję, oczywiście, tego, że
        > Kopenhaga jest miastem zielonym, ale wynika to również z tego, że Duńczycy mają
        >
        > fioła na punkcie ekologii - stąd m.in. te kompostownie na podwórkach.

        odp. masz racje, maja i to dobrego fiola ale zaraz po braciach szwedach
        >
        > Co do dróg - jest raptem kilka głównych, które mają po 2 nitki w jedną stronę.
        > Reszta, nawet jeśli są to drogi kategorii krajowej, mają po 1 nitce. Co dziwne
        > -
        > wcale nie tworzą się z tego powodu korki, tak jak u nas, na wielopasmowych
        > arteriach. A wynika to z tego, że jest dobrze zorganizowany ruch - światła
        > działaja właściwie, są wydzielone pasy do skrętu w lewo i nie trzeba się
        > przebijać przez sznur samochodów jadacych z przeciwka.

        odp. akurat kopenhadczycy maja inne zdanie na ten temat, ale przyjezdnemu moze
        sie tak wydawac

        Jeżdząc po Kopenhadze ma
        >
        > się wrażenie, że nikt się nie spieszy - jest ograniczenie prędkości do 50 km/h
        > i
        > wszyscy go przestrzegają, bo mandaty są wysokie i sprawnie egzekwowane.

        odp. predkosc przestrzegaja chyba tylko ci co nie moga szybciej jechac mimo,
        wysokich mandatow (zreszta to tez jest relatywne)

        Nikt ni
        > e
        > wyprzedza po wariacku i nie zajeżdża drogi. Przeciętny duński kierowca nie
        > przeżyłby na polskich drogach.

        odp. no tak po wariacku jak warszawiacy to chyba nikt na swiecie nie jezdzi, w
        Warszawie to czysty a dunczycy nie sa samobojcami

        Także z tego względu, że nawierzchnia tamtejszyc
        > h
        > dróg jest gładka jak stół - nie ma w Warszawie ulicy, która dorównywałaby
        > jakością najgorszej z kopenhaskich.

        odp. troszke przesadzasz przyjacielu, sa i w Warszawie odcinki "pysznej
        nawierzchni" np. 300 m Pulawskiej, Al. Niepodleglosci a moze i kilka innych

        > Co do pasów autobusowych - dziwiło mnie na poczatku, dlaczego wszyscy jadą lewy
        > m
        > pasem, skoro prawy jest wolny, ale wytłumaczono mi, że prawy jest dla autobusów
        > i
        > nie wolno nim jeździć, bo mandacik.
        > Podobnie rzecz się ma z parkowaniem w centrum miasta - można zatrzymać się na
        > określony przepisami czas i jest to dość kosztowna przyjemność (ok. 10 zł/h). Z
        > a
        > przekroczenie czasu - wiadomo - mandacik.

        odp. 490 dkk a od stycznia ponad 510 dkk ale jak wyzej, wszystko jest relatywne

        >
        > Sieć ścieżek rowerowych, w odróżnieniu od warszawskiej, właściwie pokrywa się z
        >
        > siecią ulic, bo ekologiczni Duńczycy preferują ten srodek transportu, a i
        > przepisy są odpowiednio skonstruowane - np. na skrzyżowaniu rowerzyści mają
        > bezwzgledne pierwszeństwo i trzeba bardzo uważać, żeby takiego nie trafić, bo
        > nawet jak się rowerzyście nic nie stanie to wysokość mandatu może przyprawić o
        > zawał (tak jak i inne mandaty).

        odp. i dobrze, bo rowerzysta mnie nic nie zrobi a ja moge go zabic

        > I tu ciekawostka - powodowane dbałością preferencje dla rowerzystów urosły do
        > tego stopnia, że każdy nabywca samochodu musi zapłacić podatek rejestracyjny w
        > wysokości (kierowcy o słabych nerwach niech nie czytają dalej) 180% wartości
        > pojazdu. I wcale nie oznacza to, że po ulicach jeżdżą same rupiecie, wprost
        > przeciwnie. Nie ma samochodu starszego niż 10 lat, bo po przekroczeniu tego wie
        > ku
        > pojazd ląduje na złomowisku.

        odp. a) ze 180% podatku finansuje sie miedzy innymi system zabespieczen spoleczno-
        zdrowotnych, ktory z rowerzystami akurat ma niewiele wspolnego, chyba ze trzeba
        go leczyc.
        b) samochod starszy niz 10 lat wcale automatycznie na zlomowisku nie laduje,
        drobna przesada, sprzedaje sie go tak dlugo jak go mozna sprzedac
        >
        > Tak to jest w Danii, moi drodzy. Wiecie już, dlaczego nie jest tak w Polsce?

        odp. Wiele rzeczy jest bardzo pozytywnych w Danii, ktore mozna by przeniesc do
        Polski, ot jak chocby szacunek dla drugiego, szacunek dla miejsca pracy,
        poszanowanie wlasnosci, szacunek dla wlasnego kraju ale bez wpadania w przesadny
        nacjonalizm, brak pospiechu, dbalosc i czystosc, dbalosc panstwa o ludzi
        starszych i dzieci, zapewnienie warunkow socjalnych godnych czlowieka tzn. dach
        nad glowa i minimum srodkow do zycia dla wszystkich, renta starcza jednakowa dla
        kazdego obywatela niezalaznie od lat pracy - jesli nawet nigdy nie pracowal -
        pracujacy maja ekstra rente wypracowana, darmowe szkolnictwo i stypendia dla
        uczascych sie po 18 roku zycia, to wszystko kosztuje i to duzo kosztuje - tak, ze
        te 180% podaku samochodowego wcale nie jest za wiele, plus okolo 35% - 60%
        podatku dochodowego jaki placi kazdy pracujacy dunczyk od kazdej zarobionej
        korony, plus horendalny podatek - ponad 400% - za papierosy, plus okolo 200% za
        paliwa, plus do tego wszystkiego 25% WAT na wszystkie towary i uslugi incl.
        zywnosc. Mimo to Dania jest zaliczana do krajow dobrobytu. Tak, dobrobyt jest
        bardzo kosztowny a jest mozliwy tylko wowczas, jesli wszyscy solidarnie bedziemy
        na to lozyli. Proponuje polskim politykom i rodakom, aby mniej ogladali sie na
        Ameryke czy jakies tam odlegle Chile a blizej przyjzeli sie sasiadom ze
        Skandynawii, co zrobic aby zbudowac "spoleczenstwo dobrobytu". Wiem, ze dunczycy
        bardzo chetnie swoje doswiadczenia "sprzedadza" sasiadowi z Polski.
        Dla zainteresewanych stoje do dyspozycji.


        • Gość: BEREK Re: a w Kopenhadze lubia mieszkac w zieleni IP: *.ds1-op.adsl.cybercity.dk 13.11.01, 23:58

          Odpowiadam cytując, ale będę cytował tylko te fragmenty, na które będę
          odpowiadał! Inaczej ten post będzie jak stąd do Warszawy (patrz host, jak nie
          wiesz skąd on będzie)

          Gość portalu: dandy napisał(a):

          > Gość portalu: zdzicha napisał(a):
          > > To, co tam uderza przyjezdnego z Warszawy to m.in. to, że nie ma ani jedne
          > go
          > > wieżowca. Znaczy, przepraszam, są chyba 2 albo 3 - na przedmieściach i mie
          > szczą
          > >
          > > się w nich tanie biura. Całe miasto ma niską zabudowę i nikt nie ma zamiar
          > u
          > > stawiać drapaczy chmur w centrum.
          >
          > odp. kilka jest i w centrum, choc nie takie jak w Warszawie

          w Centrum poza hotelem SAS-u jest ich niewiele, inne w Ballerup, ale to dzielnica
          dla workers-ów, w Sorgenfri jest jeszcze taki jak na Zaspie w Gdańsku, jamnik 10
          piętrowy...

          >
          > > Zieleni jest dużo, bo klimat sprzyja wegetacji - pod koniec października j
          > eszcz
          > > e
          > > kwitły hortensje, a moja już nie miała liści. Nie neguję, oczywiście, tego
          > , że
          > > Kopenhaga jest miastem zielonym, ale wynika to również z tego, że Duńczycy
          > mają
          > >
          > > fioła na punkcie ekologii - stąd m.in. te kompostownie na podwórkach.
          >
          > odp. masz racje, maja i to dobrego fiola ale zaraz po braciach szwedach
          > >
          > > Co do dróg - jest raptem kilka głównych, które mają po 2 nitki w jedną str
          > onę.
          > > Reszta, nawet jeśli są to drogi kategorii krajowej, mają po 1 nitce. Co dz
          > iwne
          > > -
          > > wcale nie tworzą się z tego powodu korki, tak jak u nas, na wielopasmowych
          >
          > > arteriach. A wynika to z tego, że jest dobrze zorganizowany ruch - światła
          >
          > > działaja właściwie, są wydzielone pasy do skrętu w lewo i nie trzeba się
          > > przebijać przez sznur samochodów jadacych z przeciwka.
          >
          > odp. akurat kopenhadczycy maja inne zdanie na ten temat, ale przyjezdnemu moze
          > sie tak wydawac

          Mają inne... dróg jest za mało, szczególnie E47 na lotnisko jest wiecznie
          zakorkowana, a około 8:00 czuć tam Wisłostradę... oj czuć


          > > I tu ciekawostka - powodowane dbałością preferencje dla rowerzystów urosły
          > do
          > > tego stopnia, że każdy nabywca samochodu musi zapłacić podatek rejestracyj
          > ny w
          > > wysokości (kierowcy o słabych nerwach niech nie czytają dalej) 180% wartoś
          > ci
          > > pojazdu. I wcale nie oznacza to, że po ulicach jeżdżą same rupiecie, wpros
          > t
          > > przeciwnie. Nie ma samochodu starszego niż 10 lat, bo po przekroczeniu teg
          > o wie
          > > ku
          > > pojazd ląduje na złomowisku.
          >
          > odp. a) ze 180% podatku finansuje sie miedzy innymi system zabespieczen spolecz
          > no-
          > zdrowotnych, ktory z rowerzystami akurat ma niewiele wspolnego, chyba ze trzeba
          >
          > go leczyc.
          > b) samochod starszy niz 10 lat wcale automatycznie na zlomowisku nie laduje,
          > drobna przesada, sprzedaje sie go tak dlugo jak go mozna sprzedac


          dodam ze są tu organizowane 2-dniowe wycieczki do Polski... a w nich zaznaczone
          Pamiętaj!! wolno przywieźć tylko 1 karton papierosów... i ileś tam gorzały!!!
          Za dokupienie do sanochodu (for example) spoilera, duperelki, podłokietnika...
          też płaci się podatek wliczony w cenę, ceny akcesoriów samochodowych są
          idiotyczne... zupełnie jak ceny samochodów

          > > Tak to jest w Danii, moi drodzy. Wiecie już, dlaczego nie jest tak w Pols
          > ce?
          >
          > odp. Wiele rzeczy jest bardzo pozytywnych w Danii, ktore mozna by przeniesc do
          > Polski, ot jak chocby szacunek dla drugiego, szacunek dla miejsca pracy,
          > poszanowanie wlasnosci, szacunek dla wlasnego kraju ale bez wpadania w przesadn
          > y
          > nacjonalizm, brak pospiechu, dbalosc i czystosc, dbalosc panstwa o ludzi
          > starszych i dzieci, zapewnienie warunkow socjalnych godnych czlowieka tzn. dach
          >
          > nad glowa i minimum srodkow do zycia dla wszystkich, renta starcza jednakowa dl
          > a
          > kazdego obywatela niezalaznie od lat pracy - jesli nawet nigdy nie pracowal -
          > pracujacy maja ekstra rente wypracowana, darmowe szkolnictwo i stypendia dla
          > uczascych sie po 18 roku zycia, to wszystko kosztuje i to duzo kosztuje - tak,
          > ze
          > te 180% podaku samochodowego wcale nie jest za wiele, plus okolo 35% - 60%
          > podatku dochodowego jaki placi kazdy pracujacy dunczyk od kazdej zarobionej
          > korony, plus horendalny podatek - ponad 400% - za papierosy, plus okolo 200% za
          >
          > paliwa, plus do tego wszystkiego 25% WAT na wszystkie towary i uslugi incl.
          > zywnosc. Mimo to Dania jest zaliczana do krajow dobrobytu. Tak, dobrobyt jest
          > bardzo kosztowny a jest mozliwy tylko wowczas, jesli wszyscy solidarnie bedziem
          > y
          > na to lozyli. Proponuje polskim politykom i rodakom, aby mniej ogladali sie na
          > Ameryke czy jakies tam odlegle Chile a blizej przyjzeli sie sasiadom ze
          > Skandynawii, co zrobic aby zbudowac "spoleczenstwo dobrobytu". Wiem, ze dunczyc
          > y
          > bardzo chetnie swoje doswiadczenia "sprzedadza" sasiadowi z Polski.
          > Dla zainteresewanych stoje do dyspozycji.
          >
          Dodam że lubię ten kraj

      • Gość: POMO Re: a w Kopenhadze lubia mieszkac w zieleni IP: *.dip.t-dialin.net 11.11.01, 11:35
        Gość portalu: zdzicha napisał(a):

        > Zieleni jest dużo, bo klimat sprzyja wegetacji
        Warszawa to nie Sahara ani Syberia. Wegetacja jest moze nieco inna ale sorry, ta
        minimalna roznica w klimacie nie moze byc usprawiedliwieniem.

        > Nie neguję, oczywiście, tego, że
        > Kopenhaga jest miastem zielonym, ale wynika to również z tego, że Duńczycy
        mają
        > fioła na punkcie ekologii.
        Mozna to tez okreslic inaczej. W obecnych czasach myslenie kategoriami
        ekologicznymi jest wyznacznikiem poziomu kultury spoleczenstwa. Reszte mozna
        dopowiedziec sobie samemu.



        > Jeżdząc po Kopenhadze ma
        > się wrażenie, że nikt się nie spieszy - jest ograniczenie prędkości do 50 km/h
        > i wszyscy go przestrzegają, bo mandaty są wysokie i sprawnie egzekwowane.
        Sorry ale znow spore nieporozumienie wynikajace - powiedzmy delikatnie - z roznic
        kulturowych, ze niby konsens spoleczny mozna osiagnac tylko karami
        i "egzekwowaniem".
        Mandaty sa owszem wysokie ale wcale nie sa tak "sprawnie" egzekwowane. Regularnie
        jestem w Danii i nawet na drogach lokalnych, gdzie nigdy nikt nie widzial
        policjanta nawet tzw. miejscowi jadac pusciutenka droga nie przekraczaja z reguly
        dopuszczalnej szybkosci i to bynajmniej nie dlatego, ze sie boja.
        Przestrzeganie regul zachowania (wyznaczonych przeciez przez przedstawicieli
        spoleczenstwa a nie jakis rezym) na drogach to tez wyznacznik poziomu kultury,
        podobnie jak przestrzeganie regul zachowania podczas wspolnych posilkow. To
        troche tak, jakby zakladac, ze ktos nie beka i nie przepycha sie do bufetu bo
        dostanie "mandat". Tak mniej wiecej wyglada sytuacja na polskich drogach.


        > Co do pasów autobusowych - dziwiło mnie na poczatku, dlaczego wszyscy jadą lewy
        > m
        > pasem, skoro prawy jest wolny, ale wytłumaczono mi, że prawy jest dla autobusów
        > i
        > nie wolno nim jeździć, bo mandacik.
        Podobna sprawa, oczywiscie "mandacik" ale dlatego, ze wiekszosc spoleczenstwa to
        wlasnie akceptuje i popiera.


        > Podobnie rzecz się ma z parkowaniem w centrum miasta Za
        > przekroczenie czasu - wiadomo - mandacik.
        I znow to samo...
        >
        > Sieć ścieżek rowerowych, w odróżnieniu od warszawskiej, właściwie pokrywa się z
        >
        > siecią ulic, bo ekologiczni Duńczycy preferują ten srodek transportu, a i
        > przepisy są odpowiednio skonstruowane - np. na skrzyżowaniu rowerzyści mają
        > bezwzgledne pierwszeństwo i trzeba bardzo uważać, żeby takiego nie trafić, bo
        > nawet jak się rowerzyście nic nie stanie to wysokość mandatu może przyprawić o
        > zawał (tak jak i inne mandaty).
        > I tu ciekawostka - powodowane dbałością preferencje dla rowerzystów urosły do
        > tego stopnia, że każdy nabywca samochodu musi zapłacić podatek rejestracyjny w
        > wysokości (kierowcy o słabych nerwach niech nie czytają dalej) 180% wartości
        > pojazdu. I wcale nie oznacza to, że po ulicach jeżdżą same rupiecie, wprost
        > przeciwnie. Nie ma samochodu starszego niż 10 lat, bo po przekroczeniu tego wie
        > ku
        > pojazd ląduje na złomowisku.
        >
        > Tak to jest w Danii, moi drodzy. Wiecie już, dlaczego nie jest tak w Polsce?

        Nie calkiem sie zgodze. W Danii jezdzi sporo tzw. "rupieci" lub malych, tanich
        sanmochodow bo ceny samochodow sa choredalne. Ale podstwowa roznica polega na
        tym, ze samochod w Danii nie jest symbolem statusu spolecznego, obiektem kultu,
        ikona i fetyszem - jak w Polsce tylko przedmiotem uzytkowym jak pralka lub
        telefon. Stad inne podejscie Dunczykow do samochodu.

        W wielu postach na tym forum uderzajace jest pojmowanie - ogolnie ujmujac -
        przewagi kulturowej czy materialnej zachodu i proba zinterpretowania go
        mysleniem, ze ten porzadek spoleczny mozliwy jest do utrzymania dzieki
        egzekwowaniu "mandacikow" tzn. zakazom, nakazom itd. I jesli cokolwiek dochodzi
        lub nie do skutku to zawdziecza sie "tym" "na gorze".
        Rygorystyczne ograniczenia szybkosci, preferowanie ruchu autobusowego i
        rowerowego w miastach dunskich, to nie rezultat geniuszu jakiegos
        ichniejszego "batiuszki", ktory "zarzadzil" tylko wynik dlugoletniego procesu
        dojrzewania spoleczenstwa. Podstawa tych osiagniec jest ciagly wysilek, wzajemny
        otwarty dialog i inicjatywa jednostek majace na celu DOBRO OGOLU a nie prywatne
        korzysci. Takie zachowania mozna tez okreslic mianem wyzszej formy kultury.

        W Polsce nic sie zmieni dopoty ludzie ciagle nie naucza sie myslec kategoriami
        spolecznymi i przejmowac odpowiedzialnosc i inicjatywe. U nas cwaniak, ktory
        wykiwal "gliniarza", zlamal "po ulansku" przepisy to ciagle wielki bohater.
        Ludzie angazujacy sie w inicjatywy ekologiczne, preferujacy inne formy
        komunikacji niz samochodowa to "slabeusze" i "frajerzy".

        Prawde powiedziawszy, mysle, ze z tak infantylnymi wzorcami zachowan w najlepszym
        razie dobijemy kiedys do Kolumbii. Danie powinnismy lepiej zapomniec.

        • Gość: dandy Re: a dunczycy to tylko takze ludzie ..... IP: *.ppp1-7.odn.worldonline.dk 11.11.01, 17:55
          i maja swoje grzeszki .......

          POMO .........
          Bez przesady, nikt nie lubi jezdzic wolno, nawet dunczycy a wiec nie
          gloryfikujmy ich za cos czego mimo wszystko nie czynia. Kiedys zrobilem
          eksperyment: na autostradzie jadac 110, tyle zezwalaja przepisy, jechalem przez
          okolo 140 km i bylem wyprzedzany przez absolutnie wszystkich podnoszac swoja
          szybkosc do 130 km/h. Roznica polega na tym, iz dunczycy jada mimo wszystko
          spokojnie i prawym pasem. W Danii obowiazujaca szybkosc na drogach po za
          miastem 80 km/h jest smieszna, z ktora prawie nikt sie nie zgadza, zwazywszy ze
          nawierzchnie sa w doskonalym stanie. 90% kierowcow jezdzi na codzien okolo 100
          km/h ale i nie wiecej. Policja patrzy na to przez palce i tylko na wyjatkowo
          niebespiecznych odcinkach zwraca uwage na szybkosc. Moze do kuriozum nalezy
          oglaszanie w mediach przez sama policje, gdzie i kiedy bedzie robiona kontrol
          tzw. racja. Oprocz tego mozna na internecie lub przez SMS otrzymac informacje
          gdzie stoja radary, to wymiana obserwcji przez samych kierowcow. Moze to komus
          wydawac sie smieszna ale wlasnie takie informacje wplywaja takze na
          zmniejszenie wypadkowosci i policja nie ma nic przeciwko temu ...........
          pozdrowienia


          • Gość: POMO Re: a dunczycy to tylko takze ludzie ..... IP: *.dbtec.de 12.11.01, 09:54
            Gość portalu: dandy napisał(a):

            > i maja swoje grzeszki .......
            >
            > POMO .........
            > Bez przesady, nikt nie lubi jezdzic wolno,
            A coz to za teoria? My mowimy przeciez o szybkosci przepisowej. Jaka wedlug ciebie bylaby "dobra"
            szybkosc na dunskich drogach? Czy wiesz, ze w Niemczech od lat szereg inicjatyw postuluje ograniczenie
            szybkosci na drogach ze 100 kmh na 90 kmh? Eksperci obliczyli, ze dzieki temu ograniczyloby sie ilosc
            wypadkow smiertelnych o okolo 20%.


            > nawet dunczycy a wiec nie
            > gloryfikujmy ich za cos czego mimo wszystko nie czynia. Kiedys zrobilem
            > eksperyment: na autostradzie jadac 110, tyle zezwalaja przepisy, jechalem przez
            >
            > okolo 140 km i bylem wyprzedzany przez absolutnie wszystkich podnoszac swoja
            > szybkosc do 130 km/h. Roznica polega na tym, iz dunczycy jada mimo wszystko
            > spokojnie i prawym pasem. W Danii obowiazujaca szybkosc na drogach po za
            > miastem 80 km/h jest smieszna, z ktora prawie nikt sie nie zgadza, zwazywszy ze
            >
            > nawierzchnie sa w doskonalym stanie. 90% kierowcow jezdzi na codzien okolo 100
            > km/h ale i nie wiecej. Policja patrzy na to przez palce i tylko na wyjatkowo
            > niebespiecznych odcinkach zwraca uwage na szybkosc.

            O niczym innym przeciez nie mowilem. W obu przypadkach kierowcy nie jada szybciej niz 20 km/h ponad
            dozwolona, czyli praktycznie nic. Moglibysmy sie sprzeczac czy robi to 90% czy 30% ale jak sam piszesz
            niemal NIKT nie jedzie "szybciej" i to jest decydujace. Ja jestem w Danii kilkanascie razy na rok i
            twierdze, ze odsetek lezy gdzies pomiedzy. To jest i tak zupelnie niewyobrazalne w polskich realiach
            (wojennych) na drogach, gdzie 20 kmh ponad dozwolona jest "smiechu warte". Czy wyobrazasz sobie w
            Polsce kilka samochodow jadacych prosta, rowna jak stol, PUSTA droga z "zabojcza" szybkoscia 95 kmh? Ja
            nie.

            Z reguly przejezdzam w Danii 50 - 150 km w jedna strone (to maly kraj) i juz dawno pogodzilem sie z
            tym, ze obojetne czy pojade 85 kmh, 95, czy moze 110 to i tak zyskam na czasie tak niewiele (mozna sobie
            policzyc), ze lepiej sie rozluznic, "przykleic" do jadacego przed Toba, posluchac muzyki i poogladac
            krajobraz.

            Najwieksza roznica polega na tym, ze mimo tych ograniczen i dyscypliny Dunczykow dojezdza sie do celu
            chyba szybciej niz w Polsce i przede wszystkim..... bez tego gowniarskiego "mierzenia sil" miedzy malymi
            chlopczykami...

            Pozdrowienia
            • Gość: dandy Re: do POMO ..... IP: *.ppp1-3.odn.worldonline.dk 12.11.01, 21:28
              Chyba odbieglismy troche od pierwotnego tematu a wiec spiesze dodac, ze nie
              tyko w Kopenhadze jest zielono ale wlasciwie w calej Danii. Dunczycy poprostu
              lubia zielen i czystosc co najwyrazniej widac w ich prywatnych ogrodkach oraz
              na ulicach. Uwazaja, ze kosze na smieci sa po to aby wyrzucac tam smieci. Jakie
              niby to proste i banalne a takie trudno do pojecia w Polsce.
              POMO, wlasciwa szybkoscia bylaby szybkosc dostosowana do warunkow ale poniewaz
              kierowcy naogol malo maja w tej materii fantazji, to najlepiej 90 - 100 kmh.
              zwazywszy, ze nowoczesne samochody sa dosc bespieczne.
              W Niemczech w tej kwestii, najbardziej aktywni sa zieloni ale oni uzywaja
              rowerow i szybkosci nie sa im potrzebne. Fachowcy np. ci z ADAC´u maja inne
              zdanie, o ile ci wiadomo.
              Wrocmy jednak do Danii. Ustalenie szybkosci na 80 kmh nie wynikalo z przeslanki
              ograniczenia smiertelnych wypadkow, ktorych w Danii i tak jest stosunkowo malo,
              gdzies w granichach 500 na rok ale ze wzgledu na "czystosc srodowiska". Jednak
              politykom tak to sie spodobalo, ze mimo KAT juz przy tym pozostali dla
              utrapienia kierowcow, ktorzy chcac nie chcac wchodzac w kolizje z obowiazujacym
              prawem, staja sie "kryminalistami". A jak wiesz dla Dunczyka prawo jest rzecza
              swieta. Maja wspaniale powiedzenie, ktore oj jak bardzo przydalo by sie naszym
              rodakom, otoz "z prawem mozna sie nie zgadzac ale trzeba je przestrzegac".
              A o te 90%, nie musimy sie sprzeczac z tego prostego wzgledu, ze ty bywasz
              kilkanascie razy na rok w Danii a ja jestem tu przez 365 dni w roku i to rok w
              rok, "na ja" pomijac urlop, ktory spedzam poza Dania i przejezdzam w tym kraju
              kilkanascie tysiecy kilometrow w ciagu roku.
              Widzisz, miedzy Polakiem a Dunczykiem jest duza roznica w temperamencie, w
              traktowaniu samochodu jak slusznie zauwazasz - tu jest to poprostu wygodny
              srodek lokomocji, ktorym nalezy bespiecznie dojechac do pracy lub do domu.
              Zdarzaja sie i tu pijani kierowcy ale roznica polega na tym, iz tu zdarzaja sie
              pijani a w Polsce trzezwi.
              Tak, Polacy mogliby sie naprawde wiele dobrego nauczyc od Skandynawow i to nie
              tylko w prowadzeniu samochodow ale co wazniejsze, stosunku do blizniego. Co
              prawda Dunczycy nie caluja dam w reke, nie mowia sobie na pan-pani, nie
              tytuluja sie ale wzajemny szacunek widac na kazdym kroku. Tutaj, najbardziej
              liczy sie kompetencja a nie sznur tytulow przed nazwiskiem.
              Nie, nie wyobrazam sobie pustej, prostej drogi i jadacych po niej rodakow z
              szybkoscia 80 kmh. I co ciekawe, czym lepsze autu tym glupszy kierowca. Jaki z
              tego wniosek ?.
              Pozdrowionka do ..........
              • Gość: POMO Re: do dandy.... IP: *.dbtec.de 13.11.01, 13:27
                Wszystko o czym piszesz (i ja po czesci): inna kultura jazdy (czy moze w ogole
                kultura), zamilowanie i preferowanie ekologii, przestrzeganie prawa, czystosc,
                respektowanie kompetencji (nawet tej u "zwyklych" robotnikow wykonujacych
                fachowo swoja robote), generalnie inne podejscie do "blizniego", stosunek do
                przedmiotow uzytkowych (funkcjonalnosc i jakosc przed statusem i szpanem).. itd
                itd.... moznaby ujac jako ... roznice w podejsciu do tych wartosci ALE....
                Wlasnie jest to "ale", ktore wedlug mnie to nie tylko "roznica" ale niestety
                duzo wyzszy poziom... kultury Dunczykow. I pod tym - choc zabrzmi to dla nas
                Polakow brutalnie - podpisuje sie obiema "rencami".

                Infantylne zachowanie na drogach, egoizm, brud, brak poszanowania prawa (a wiec
                norm wspolzycia miedzyludzkiego), obojetnosc wobec srodowiska itd. to nie tyle
                tylko "roznica" co oznaki zacofania kulturowego. Tak mysle.

                Bardzo lubie Danie i - przynajmniej tych, ktorych poznalem - Dunczykow. Lubie i
                wysoko cenie ich skromnosc, rzeczowosc, otwarosc i swoiste poczucie humoru. Mam
                troche problemow z ich "Ty" ale tylko jesli przychodzi niespodziewanie i bez
                zapowiedzenia (zwlaszcza w kontaktach zawodowych)... Pewnie temat Ci znany.

                Pozdrowienia do Danii.
        • Gość: olek Re: a w Kopenhadze lubia mieszkac w zieleni IP: *.mimuw.edu.pl 22.11.01, 19:24
          Gość portalu: POMO napisał(a):

          > Rygorystyczne ograniczenia szybkosci, preferowanie
          ruchu autobusowego i
          > rowerowego w miastach dunskich, to nie rezultat
          geniuszu jakiegos
          > ichniejszego "batiuszki", ktory "zarzadzil" tylko
          wynik dlugoletniego procesu
          > dojrzewania spoleczenstwa. Podstawa tych osiagniec jest
          ciagly wysilek, wzajemn
          > y
          > otwarty dialog i inicjatywa jednostek majace na celu
          DOBRO OGOLU a nie prywatne
          >
          > korzysci. Takie zachowania mozna tez okreslic mianem
          wyzszej formy kultury.
          >
          > W Polsce nic sie zmieni dopoty ludzie ciagle nie naucza
          sie myslec kategoriami
          > spolecznymi i przejmowac odpowiedzialnosc i inicjatywe.
          U nas cwaniak, ktory
          > wykiwal "gliniarza", zlamal "po ulansku" przepisy to
          ciagle wielki bohater.
          > Ludzie angazujacy sie w inicjatywy ekologiczne,
          preferujacy inne formy
          > komunikacji niz samochodowa to "slabeusze" i
          "frajerzy".
          >
          > Prawde powiedziawszy, mysle, ze z tak infantylnymi
          wzorcami zachowan w najlepsz
          > ym
          > razie dobijemy kiedys do Kolumbii. Danie powinnismy
          lepiej zapomniec.

          prawde mowiac, wcale bym sie nie zmartwil, gdybysmy
          wzieli sobie do serca kilka dobrych przykladow z
          Kolumbii. W Bogocie w zeszlym roku wybudowano bodajze 300
          km sciezek rowerowych :-), w "dynamicznie sie
          rozwijajacej" Warszawie moze 10 km, i to marnej jakosci
          :-(

          pozdr,

          olek
      • Gość: Pop Re: a w Kopenhadze lubia mieszkac w zieleni IP: *.in-addr.btopenworld.com 19.11.01, 18:44
        Gość portalu: zdzicha napisał(a):

        > To, co tam uderza przyjezdnego z Warszawy to m.in. to, że nie ma ani jednego
        > wieżowca. Znaczy, przepraszam, są chyba 2 albo 3 - na przedmieściach i mieszczą
        >
        > się w nich tanie biura. Całe miasto ma niską zabudowę i nikt nie ma zamiaru
        > stawiać drapaczy chmur w centrum.

        Wcale nie taka "niska", nie same strzecha kryte chalupy tam stoja. Ale fakt ze
        potrafia zachowac umiar i wiekszosc zabudowy to kamienice po 5-8 pieter, a zeby
        zobaczyc konstrukcje ze szkla i stali to trzeba prawie za miasto wyjechac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka