Dodaj do ulubionych

Dmowski straszy na Rozdrozu

31.10.06, 11:58
Wlasnie przejezdzalem przez plac na Rozdrozu i przerazil mnie widok wielkiej
niebieskiej plandeki, ktora w swoim mrocznym wnetrzu chowa wizerunek
Dmowskiego. Osobisciew uwazam, ze to zkandal i kompromitacja, ze ten pomnik
powstaje (za pieniadze miasta) i, ze powstanie w miejscu tak centralnym i
rozpoznawalnym. Co ja bede mowil swoim dzieciom gdy mnie zapytaja “co to za
brzydki pan tu stoi?” Mam nadzieje, ze ludzie wolnych umyslow regularnie
zbombarduja pomnik zgnilymi jajkami i brazowa farba i, ze tlumy go zepchna z
piedestalu. A kase mogli w sumie przekazac na zbudowanie windy dla rodzicow z
wozkami, i niemobilnych/niesprawnych, ktorzy w zaden sposob nie moga dostac
sie na przystanek autobusowy na trasie Lazienkowskiej. Argh!
Obserwuj wątek
    • esmeralda_pl Re: Dmowski straszy na Rozdrozu 31.10.06, 12:05
      to wygląda jak penis w prezerwatywce ;)
      • szafajawna Re: Dmowski straszy na Rozdrozu 31.10.06, 14:07
        Jedynie pozostaje żywić mi nadzieję że poglądy giertycha/piszę z małej.../i dmowskiego nie zaraża swą ...... młodych ludzi.
    • margala jestem za pomnikiem 31.10.06, 18:50
      Moim zdaniem Roman Dmowski ze względu na swój udział w odzyskaniu przez Polskę
      niepodległości zasłużył nie tylko na pomnik, ale też na przeniesienie jego
      mogiły na bardziej honorowe i reprezentacyjne miejsce [katedra? aleja
      zasłużonych na Powązkach?], bo cmentarz bródnowski takim nie jest.

      PozdrawiaM.
      • szafajawna margala do tyłu z historią:))) 02.11.06, 09:32
        Czy wiesz jaką historie ma Bródno? Protestuję w imieniu tych których cześć obraziłaś twierdzac że nie jest to dobre miejsce dla dmowskiego.Chyba że na mysli mialas odwrotność :)))
      • kazuyoshi78 Re: jestem za pomnikiem 10.11.06, 11:21
        Chyba pierwszy raz w życiu zgadzam się z Margalą.
    • Gość: obywatel 3rp Re: Dmowski straszy na Rozdrozu IP: *.acn.waw.pl 31.10.06, 21:08
      Wczoraj TVP puściła film o wysadzaniu pomnika Lenina w Nowej Hucie. Zupełnie
      nie wiem, czemu mi się to skojarzyło.
      • Gość: Brat Re: Dmowski straszy na Rozdrozu IP: 217.153.130.* 02.11.06, 16:33
        Ciekawe, czy mozna wysadzic pomnik bez uzycia dynamitu? Tak, zeby nikomu nic sie
        nie stalo. Moze macvie pomysl?
        • Gość: obywatel 3rp Re: Dmowski straszy na Rozdrozu IP: *.acn.waw.pl 05.11.06, 12:07
          Przewalić go trzeba jakimś buldożerem albo ciągnikiem siodłowym. Parę metrów
          stalowej liny obwiązanej w okół pomnika, zaczepić na siodło do naczepy, gaz do
          dechy, strzał ze sprzęgła i po kłopocie. No jeszcze nalezy pociągnąć posąg
          paręsetmetrów po ziemi, ażeby popękał, rozleciał się i ultrasy nie mogły go
          wykorzystać ponownie. :)
          • rakkar5 Re: Dmowski straszy na Rozdrozu 05.11.06, 17:40
            łooo matko!
          • Gość: Romuald Re: Dmowski straszy na Rozdrozu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 03:23
            A kto to wlasciwie jest ten Dmowski?
            Tyle o nim piszom ale nikt nie mowi
            co on takiego zrobil. Jesli ma pomnik
            to chyba jest w porzo gosc, no nie?
            • Gość: obywatel 3rp Re: Dmowski straszy na Rozdrozu IP: *.acn.waw.pl 10.11.06, 04:44
              Już nie żyje całe szczęście. Przed jakiś osiemdziesięciu laty mocno zafajdał w
              historii będąc twórcą zorganizowanego nacjonalizmu w polsce. Nawet pisał jakieś
              buńczuczne książki-cegły o wyższości człowieka patrioty nad niepatiotą. Ten
              facio to był wrzód na długiej tasiemce historii tego kraju i jego "dzieła" jak
              i sam pomnik należy spuścić do Wisły.
              • kazuyoshi78 Re: Dmowski straszy na Rozdrozu 10.11.06, 11:23
                Abstrahując od poglądów Dmowskiego, to miał on swój udział w odzyskaniu przez
                Polskę niepodległości. A nacjonalizm był wtedy zupęłnie normalnym zjawiskiem we
                wszystkich w zasadzie krajach w Europie. Pokojowa współpraca i dobre sąsiedztwo
                to wynalazek powojenny.
          • kazuyoshi78 Re: Dmowski straszy na Rozdrozu 10.11.06, 11:22
            > Przewalić go trzeba jakimś buldożerem albo ciągnikiem siodłowym. Parę metrów
            > stalowej liny obwiązanej w okół pomnika, zaczepić na siodło do naczepy,
            > gaz do
            > dechy, strzał ze sprzęgła i po kłopocie. No jeszcze nalezy pociągnąć posąg
            > paręsetmetrów po ziemi, ażeby popękał, rozleciał się i ultrasy nie mogły go
            > wykorzystać ponownie. :)

            Tja, jeszcze postwaw potem Marchlewskiego z Dzierżyńskim w miejsce Dmowskiego...
    • margala Zieloni zwariowali 10.11.06, 12:12
      Zielonym już wszystko kojarzy się z faszyzmem.
      Wczoraj - o czym przeczytałem w "Życiu Warszawy" - zasłonili pomnik Dmowskiego
      transparentem 'Kryształową noc pamiętamy'. Skojarzenie Dmowskiego z pogromem
      ludności żydowskiej w nazistowskich Niemczech w 1938 jest dość absurdalne.

      PozdrawiaM.
      • warzaw_bike_killerz Zielonych nie cierpie, ale po co stawiac pomnik, 10.11.06, 12:25
        ktory dzieli? Czemu musza to byc polityczne postaci? Czemu usuwano pomniki
        Dzierzynskiego czy innych barbarzyncow? Czemu nie mozna bylo postawic pomnika
        troszke mniej kontrowersyjnym osobom? Dymszy albo Bodo?
        Mamy za to polityczny pomnik kontrowersyjny i rondo Czohara Dudajewa.
        • you_bastard Re: Zielonych nie cierpie, ale po co stawiac pomn 10.11.06, 13:43
          warzaw_bike_killerz napisał:

          > Mamy za to polityczny pomnik kontrowersyjny i rondo Czohara Dudajewa.

          Rondo Dmowskiego też juz mamy

          • hatra To, co trwale 10.11.06, 17:52


            www.romandmowski.pl/
            www.polonica.net/Nasz_Patriotyzm.htm
            biblio.ojczyzna.pl/HTML/AUTORZY-Dmowski.htm

            To, co trwałe


            Roman Dmowski (1864-1939) był bez wątpienia najwybitniejszym politykiem polskim
            minionego stulecia i jedną z najjaśniejszych postaci w naszych dziejach w ogóle.
            Aktualność jego dzieła jest uderzająca. Żyjemy w JEGO POLSCE - narodowej i
            demokratycznej. Wolnej i nowoczesnej. Jednolitej narodowo i wyznaniowo. Ludowej,
            ale kontynuującej tradycję szlacheckiej demokracji i kultury.
            Doniosłość i aktualność dzieła Roman a Dmowskiego dla wielu dziś żyjących
            Polaków może być nie w pełni zrozumiała, bo to, co świadomie tworzył i co
            genialnie przewidywał, zdaje się oczywistością dnia powszedniego. To jednak w
            znacznej mierze dzięki niemu szydercza formuła króla Ubu: "w Polsce, czyli
            nigdzie", pozostała jedynie błazeńskim frazesem.
            Od 1893 r. przewodził polskiemu ruchowi narodowemu i szybko, bo już w 1905 roku,
            zdobył rząd dusz wśród Polaków. Odtąd był stałym obiektem nienawiści ze strony
            żywiołów lewicowo-rewolucyjnych oraz obcych etnicznie. Ta czarna legenda
            narastała i za czasów piłsudczyzny, i PRL-u i jest podtrzymywana do dziś.
            Dodajmy - podtrzymywana przez te same środowiska.
            Dmowski nigdy Polską nie rządził. Raz tylko, i to krótko, był ministrem spraw
            zagranicznych, w jednej tylko kadencji Sejmu był posłem. Nigdy z Polski nie żył,
            nie czerpał z niej korzyści. Na jego pogrzebie w styczniu 1939 r. oficjalna
            Polska sanacyjna świeciła demonstracyjną nieobecnością. Był tam jednak Naród
            reprezentowany przez najliczniejsze Stronnictwo Narodowe. Roman Dmowski odszedł
            z tego świata na kilka miesięcy przed agresją Niemiec. W kurzu klęski
            wrześniowej rozpadła się w proch koncepcja Polski "państwowej". Oko w oko z
            dwoma odwiecznymi wrogami Naród Polski pozostał sam i mógł liczyć wyłącznie na
            siebie. Hitlerowski zamach na byt Narodu Polskiego Dmowski przewidział już w
            1908 roku. Zarówno jego zwycięstwo, jak i niepodległość Polski związane są
            nierozerwalnie z dwoma klęskami Niemiec w XX wieku - tej z 1918 i tej z 1945
            roku. Należy o tym pamiętać każdego 11 listopada.
            Zazwyczaj za największą historyczną zasługę Dmowskiego uważa się wprowadzenie
            Polski do koalicji antyniemieckiej i to, co udało mu się wywalczyć dla
            odradzającego się państwa w Paryżu w latach 1917-1919. Traktat wersalski
            przywracał Polsce prawie wszystko, co utraciła na rzecz Prus w rozbiorach.
            Polska wracała nad Bałtyk, choć, niestety, bez Gdańska. Historyczną rekompensatą
            za zwłokę w rozstrzygnięciach nad Bałtykiem stało się zyskanie części Górnego
            Śląska z Katowicami.
            Podpis złożony przez Romana Dmowskiego w imieniu Polski 28 czerwca 1919 r. pod
            traktatem pokoju z Niemcami był fenomenalnym sukcesem tego polityka i
            historycznym zwrotem w dziejach Polski. Z dzisiejszej perspektywy równie epokowe
            wydaje się jednak wcześniejsze dokonanie Dmowskiego. Istotę streszczał tytuł
            jego książki z 1902 roku. "Myśli nowoczesnego Polaka". To on uformował
            świadomość nowoczesnego Narodu Polskiego. Sam był takim nowoczesnym Polakiem.
            Wszystko, co osiągnął w życiu (a osiągnął szczyty), zdobył sam - własną pracą,
            wysiłkiem i wolą. Startował w skromnym, niemal plebejskim środowisku. Nie
            odziedziczył ani pozycji społecznej, ani pieniędzy. Droga jego awansu to
            wszechstronne kształcenie się, wytrwała uparta ambicja, trzeźwość i realizm w
            myśleniu oraz sprawność i energia w działaniach organizacyjnych. Tę receptę na
            nowoczesny patriotyzm umiał przekuć w wielki czyn polityczny. "Unarodowił"
            chłopów, wygrał batalię o szkołę polską w Królestwie, uniemożliwił rewolucyjną
            "integrację" Polski z Rosją w latach 1905-1907, zorganizował ponad zaborczymi
            kordonami sprawny ruch polityczny (wszechpolski), wznowił sprawę polską -
            najpierw w Rosji 1908-1915, a następnie na arenie międzynarodowej 1916-1919,
            uświadomił Narodowi skalę zagrożenia ze strony niemczyzny. A wszystko to
            zrobione zostało własnymi, polskimi siłami.
            Roman Dmowski jest do dziś najpełniejszym i najbardziej aktualnym wzorcem
            nowoczesnego Polaka - realisty, dynamicznego w działaniu, ceniącego sukces i
            świadomego, że należy wykorzystywać okazje (koniunktury), ale liczyć można tylko
            na własne siły. Na powtarzające się pytania JAKA POLSKA i CZYJA POLSKA odpowiedź
            jest gotowa i jasna.

            prof. Tomasz Wituch
    • Gość: marazm Re: Dmowski straszy na Rozdrozu IP: *.bulldogdsl.com 10.11.06, 19:06
      Myśl endecka niosła to wszystko, co było najgorsze w Europie: koncepcję
      darwinizmu społecznego, rasizm i egoizm narodowy. A sam Dmowski był admiratorem
      najpierw włoskiego faszyzmu, a potem hitlerowskich Niemiec.

      Pisze pan Jan Żaryn w "Rzeczpospolitej", że Dmowski "wprowadził elity
      inteligencji polskiej końca XIX wieku w obręb demokratyzującego się świata
      politycznego Europy Zachodniej". No cóż, wprowadził w nie większym stopniu niż
      pozytywiści, konserwatyści i socjaliści - wszystkie te koncepcje polityczne, a i
      towarzyszące im koncepcje filozoficzne oraz programowe były w polskiej
      publicystyce wtórne wobec zachodnich pierwowzorów. Nie oryginalnością odróżniał
      się Dmowski.

      Powołuje się Żaryn na działalność całego pokolenia "niepokornych", ale i tutaj
      nie może przypisać większości zasług Dmowskiemu, bowiem na to środowisko
      składali się także socjaliści, jak np. Ludwik Krzywicki, wspomniany współtwórca
      Towarzystwa Oświaty Narodowej Kazimierz Prószyński, czy Bolesław Hirszfeld,
      który finansował całe przedsięwzięcie.

      Co zaś zrobili endecy z tym największym ruchem oświatowym działającym wśród
      chłopów? Ano w 1905 r. Liga Narodowa rozwiązała organizację, przestraszona
      samodzielnością działaczy chłopskich oraz tym, że wymykali się spod partyjnej
      kurateli. Bardzo podobnie było z obroną unitów. Nie tylko endecy ich bronili,
      ale to oni najpierwsi ich opuścili, wykluczywszy przedtem Aleksandra Zawadzkiego
      ze swoich szeregów. Pisał Dmowski: "stworzyliśmy Unię kościelną, czyli fikcyjny
      katolicyzm, tam, gdzie jedynie utwierdzenie istotnego katolicyzmu mogło nasz
      wpływ utrwalić, gdzie wreszcie schizma nawet byłaby dla nas korzystniejsza"
      ("Myśli nowoczesnego Polaka", 1902).

      "PROPORCJE NARODOWE"

      Wzmiankowana " wszechstanowość" to nic innego niż koncepcja solidaryzmu
      klasowego, który od początku endecja wyobrażała sobie jako przewodnictwo "klas
      wyższych" nad "niższymi". Od początku XX w. sprowadzało się to do sojuszu z
      klasami posiadającymi przeciwko emancypacyjnym dążeniom robotników i chłopów.
      Sojuszu, który wydał swoje zatrute owoce podczas rewolucji 1905 r., gdy endecy
      czynnie występowali przeciwko protestującym robotnikom, a po upadku rewolucji -
      posuwali się do denuncjacji działaczy socjalistycznych, czego skutkiem były
      aresztowania i wyroki śmierci.

      "Wszechpolskość" endecji to nie tylko trójzaborowość (przecież i inne ówczesne
      kierunki starały się działać we wszystkich zaborach, wymieniały koncepcje i
      dyskutowały ponad kordonami), ale przede wszystkim ekskluzywny model narodu,
      wyłączający wszystkie narodowe mniejszości, odmawiający im prawa do istnienia i
      kultywowania własnej odrębności. Odpowiedzią na rusińskie strajki rolne w 1903
      r. było organizowanie przez endecję importu polskich łamistrajków w celu
      "poprawienia proporcji narodowych" na kresach, jak to wyłuszczono w "Polaku".

      Tak, można przyznać, że myśl endecka była zachodnia, ale niosła to wszystko, co
      było najgorsze w Europie: koncepcję darwinizmu społecznego, rasizm i egoizm
      narodowy. Broniąc Wielkopolan przed pruskim ekspansjonizmem, Dmowski nie był w
      stanie ukryć swojego podziwu dla "niemieckiej prężności".

      Wykluczał Litwinów i Ukraińców, przyszłą Polskę wyobrażał sobie jako
      imperialistyczny kraj od morza do morza, uciskający inne narody: "kto (...)
      oburza się na myśl, że Polska (...) mogłaby opierać się na bagnetach i panować
      nad kimś, co sobie nie życzy jej panowania, ten kpi sobie z idei niepodległości"
      - pisał w "Myślach nowoczesnego Polaka" (1902). I uściślił: "Najodpowiedniejszym
      polem dla naszej ekspansji narodowej są Litwa i Ruś (...) Jest to wielkie
      terytorium, w porównaniu z Królestwem i Galicją słabo zaludnione" ("Przegląd
      Wszechpolski", wrzesień 1903). Tak, to była nowoczesność, ale tego rodzaju, że
      doprowadziła do ludobójstwa XX w. Czy taką nowoczesnością można się chwalić?

      ANTYSEMITYZM U PODSTAW

      Koncepcje polityczne Romana Dmowskiego, czy to w czasie działalności w Dumie, w
      Komitecie Narodowym Polskim, czy podczas decydowania o kształcie granic oraz o
      charakterze narodowym państwa - wypływały głównie z ksenofobii oraz przekonania
      o spisku żydowskim, antypolskim i wszechświatowym. Antysemityzm nie był
      "dodatkiem" do programu politycznego endecji, lecz jedną z jego podstaw. W Dumie
      popchnął ją do sojuszu z antypolsko nastawioną prawicą rosyjską, bowiem
      liberałowie nie podzielali nienawiści do Żydów.

      Gdy podczas I wojny światowej Dmowski znalazł się w Anglii, wdał się w zatarg z
      szefem Foreign Affairs, ponieważ był on polskim Żydem. Jego intrygi i donosy na
      Namiera wywołały taki niesmak w angielskich kołach rządowych, że czym prędzej
      wysłano Dmowskiego do Stanów, by nie szkodził sprawie polskiej. Nie potrafił
      powstrzymać swojej napastliwości podczas rozmów z Louisem Marshalem, wpływowym
      prezesem Kongresu Żydów, choć nie mógł nie wiedzieć, że to może negatywnie
      nastawić rząd amerykański do sprawy niepodległości. Paderewski błagał, by go ze
      Stanów zabrano.

      Podczas rokowań wersalskich starano się trzymać Dmowskiego jak najdalej od
      rozmów i pertraktacji, choć oczywiście oddziaływał na swoich endeckich kolegów,
      którzy negocjowali. Można zatem powiedzieć, że niepodległość Polska otrzymała
      nie dzięki, lecz mimo Dmowskiego. Szkoda, że w popularnej wersji naszej historii
      pomijana jest równie, jeżeli nie większa, rola Szymona Aszkenazego dla
      niepodległości. Ten wybitny historyk polski przez całą wojnę prowadził
      intensywną dyplomację, naciskając na rządy Szwajcarii, Francji i Anglii, by te
      uznały prawo do samostanowienia Polski. Za to w 1923 r. został pozbawiony przez
      rząd endecki stanowiska przedstawiciela Polski w Lidze Narodów, wykluczony z
      profesury na Uniwersytecie Warszawskim, a w 1924 r. w "Myśli Narodowej", organie
      endecji, nazwany "macherem" i " szwindlerem".

      FASCYNACJA FASZYZMEM

      Ksenofobia endecji osłabiała niepodległą Polskę, w której jedna trzecia
      obywateli nie była etnicznymi Polakami. Począwszy od 1921 r. domagała się "
      numerus clausus", czyli ograniczenia dostępu nie-Polaków do oświaty, praktyki
      zapożyczonej od carskiej Rosji. Żądała przymusowej asymilacji mniejszości
      słowiańskich oraz wykluczenia Żydów. Była inicjatorem antyżydowskich rozruchów
      na uczelniach, krwawych zamachów, a wreszcie niektórych pogromów w latach 1935 -
      1937. Dmowski zafascynowany był włoskim faszyzmem, którym jednak szybko się
      rozczarował, reżim włoski był bowiem, według niego, nie dość antysemicki.

      W zatwierdzonym w 1932 r. programie Obozu Wielkiej Polski, organizacji
      pozostającej pod auspicjami Dmowskiego, domagano się odebrania praw politycznych
      i przyznania statusu "przynależnych" Żydom, dzieciom z małżeństw mieszanych oraz
      osobom pochodzenia żydowskiego, choć z wyznania chrześcijanom. Nie mogłyby one
      głosować, kandydować do parlamentu ani samorządów. Pozbawione byłyby możliwości
      pełnienia funkcji urzędniczych, zajmowania stanowisk profesorów, nauczycieli,
      prawników.

      Byłyby całkowicie wykluczone z możliwości studiowania na wyższych uczelniach.
      Zmuszone byłyby do mieszkania w wydzielonych dzielnicach, czyli gettach. Był to
      pomysł prawodawstwa wcześniejszy niż hitlerowskie ustawodawstwo przyjęte w
      Norymberdze w 1935 r. Kiedy Hitler doszedł do władzy, Dmowski "skakał do góry z
      radości", jak to opisał jego przyjaciel - oraz nie ukrywał "podziwu i zazdrości
      pod adresem Niemiec hitlerowskich dla ich wojny z Żydami", pragnąc naśladować w
      Polsce "integralną rewolucję w Niemczech".

      TYSIĄCE WYBITYCH SZYB

      Codzienną niemal praktyką młodych bojówkarzy z SN i ONR były napaści na
      przechodniów. Były przypadki oblewania ich kwasem żrącym lub cuchnącymi płynami.
      W Warszawie i Łodzi w pierwszej połowie 1936 r. doszło do 236 takich pobić.
      Dokonywały ich przeszkolone "trójki" (lub, jak w Łodzi, "piątki"), złożone z
      młodych członków SN. Inną wygodną (bo trudno wykrywalną i niewymagającą siły ani
      odwagi) formą przemocy był wandalizm, zarówno spontaniczny, jak i organizowany
      przez aktywis
      • Gość: Marazm Re: Dmowski straszy na Rozdrozu IP: *.bulldogdsl.com 10.11.06, 19:07
        TYSIĄCE WYBITYCH SZYB

        Codzienną niemal praktyką młodych bojówkarzy z SN i ONR były napaści na
        przechodniów. Były przypadki oblewania ich kwasem żrącym lub cuchnącymi płynami.
        W Warszawie i Łodzi w pierwszej połowie 1936 r. doszło do 236 takich pobić.
        Dokonywały ich przeszkolone "trójki" (lub, jak w Łodzi, "piątki"), złożone z
        młodych członków SN. Inną wygodną (bo trudno wykrywalną i niewymagającą siły ani
        odwagi) formą przemocy był wandalizm, zarówno spontaniczny, jak i organizowany
        przez aktywistów. Polegał głównie na wybijaniu szyb w bożnicach, sklepach,
        domach i instytucjach żydowskich.

        Był na tyle popularny, że towarzystwa ubezpieczeniowe odmawiały czasem
        ubezpieczania witryn sklepowych. W Białostockiem policja notowała kwartalnie ok.
        tysiąca wybitych szyb. Były to polskie odpowiedniki hitlerowskiej nocy
        kryształowej. W sumie w 1935 - 1936 r. oenerowcy dokonali 50 zamachów bombowych,
        głównie w Warszawie i podwarszawskich miejscowościach, Łodzi, Wilnie, Grodnie
        oraz na Śląsku. Nasiliły się one szczególnie w 1936 r.

        Dmowski był prekursorem licznych w polskiej polityce oszołomów, którym
        doktrynerstwo zasłania rzeczywistość, i którzy wierzą, że szczucie może
        rozwiązać jakiekolwiek problemy. W najlepszym razie na jego grobie powinno się
        umieścić napis: "Przebacz mu, Panie Boże, bo nie wiedział, co czyni", ale czy
        należy stawiać pomnik? Zwłaszcza dziś, gdy nie jesteśmy niewinnymi dziećmi
        epoki, rozognionymi gorączkowymi marzeniami o niepodległości i silnym państwie
        "od morza do morza", lecz potomkami ocalonych z II wojny światowej.

        To nie on wywołał wojnę i nie on dokonał zagłady Żydów, lecz na nim spoczywa
        część odpowiedzialności za to, że Holokaust tak dobrze się udał - zamordowanych
        zostało 90 proc. polskich Żydów.

        Tekst ukazał się w "Rzeczpospolitej" z 26 października 2006.

        dr Alina Cała (doktorat pisała z Dmowskiego) oraz Adam Ostolski
      • margala to ja też zacytuję 10.11.06, 20:53
        w związku z długimi, powyższymi cytatami, też pozwolę sobie wkleić tekst, który
        jest zbliżony do mojej opinii temat pomnika Romana Dmowskiego:

        "Roman Dmowski zupełnie nie jest bohaterem z mojej bajki. Tradycja endecji jest
        mi obca co najmniej tak bardzo jak popijanie wódki mlekiem. Ze współczesnymi
        mutacjami narodowej demokracji sympatyzuję mniej więcej tak jak mieszkaniec
        Barcelony z Realem Madryt. A jednak to Dmowski powoduje, że następuje coś, co –
        jak sądziłem – nie nastąpi nigdy: przyznaję rację Hannie Gronkiewicz-Waltz.
        W poprzednim numerze „Przekroju” Wojciech Mazowiecki przyłożył kandydatce PO na
        prezydenta stolicy za brak sprzeciwu wobec wystawienia pomnika Romana
        Dmowskiego. Jej zdaniem osoby kontrowersyjne, ale o historycznych zasługach,
        mogą „publicznie funkcjonować”, bo na tym polega wolność i demokracja. Jego
        zdaniem (to jest Mazowieckiego) z powodu antysemityzmu „Dmowski nie jest
        postacią kontrowersyjną, tylko moralnie dziś nieakceptowalną”.
        Faktycznie, na starość Dmowski kompletnie zwariował i popadł w antysemityzm
        najplugawszego gatunku. Pisał nawet koszmarne powieścidła, których fabuła
        naszpikowana była rasowymi uprzedzeniami. Być może indywidualne szaleństwo
        nestora endecji nie byłoby takie straszne i można by litościwie o nim zapomnieć,
        gdyby nie to, że na podobną chorobę zapadła wówczas spora część Europy, w tym,
        niestety, wielu Polaków. Jakąś część odpowiedzialności za to ponosi i Dmowski.
        Wszystko to prawda. Ale jednak nie organizowałbym krucjaty przeciwko pomnikowi
        Dmowskiego. Z kilku powodów.
        Po pierwsze, człowiek ten ogromnie przyczynił się do odzyskania niepodległości
        przez Polskę po pierwszej wojnie światowej. Upraszczając, 11 listopada ma dwóch
        symbolicznych tatusiów – jego i Józefa Piłsudskiego. Zatem na jednej szali
        możemy położyć owe patriotyczne zasługi, na drugiej – niewątpliwy grzech
        antysemityzmu. Która szala ma przeważyć? Ja – w przeciwieństwie do Mazowieckiego
        – nie wiem.
        Ale idźmy dalej. Drugi z tatusiów niepodległości – Józef Piłsudski – pomników ma
        od cholery. Podobnie placów, ulic, uliczek, szkół swego imienia i czego tam
        jeszcze dusza zapragnie. One jakoś Mazowieckiemu nie przeszkadzają. Dziwne to o
        tyle, że Piłsudski Polsce wolność dał, ale potem ją zabrał. Przeprowadził zamach
        stanu, zdławił demokrację, pakował ludzi do więzień. Górnolotnie można by
        powiedzieć, że miał krew na rękach. Dlaczego zatem jemu hołdy oddawać, a
        Dmowskiemu nie? Antysemityzm jest gorszy od gnojenia ludzi w Berezie?
        Przepraszam, ale jak się mierzy takie rzeczy?
        Po trzecie, zwracam uwagę, że dość podobnie patrzymy z Mazowieckim na
        Dmowskiego, ale wyciągamy odmienne wnioski. Dlaczego? Może dlatego, że
        bagatelizuję problem antysemityzmu. Ale może dlatego, że jestem pasjonatem
        historii i nie lubię, gdy ludzi ocenia się ahistorycznie, wyłącznie z
        perspektywy tu i teraz. Stosując taką metodę, powinniśmy potępić Platona i ze
        wstrętem odrzucić wszystko, co wywodzi się z antycznej Grecji. Wszak powszechnie
        akceptowano tam niewolnictwo, a czy może być coś ohydniejszego i mniej
        cywilizowanego niż traktowanie człowieka jako własności? A jednak tym bydlakom
        Sofoklesom i Arystotelesom jakoś to nie przeszkadzało. Jak w ogóle można uczyć o
        nich w szkołach? Toż oni są moralnie nieakceptowalni!
        I na po czwarte. Francja była krajem rozdzieranym przez niebywale silne
        konflikty ideologiczne. Nigdzie w Europie nie było tylu krwawych rewolucji.
        Nigdzie nie było tak silnych emocji, tak głębokich podziałów. A jednak dzisiaj w
        Paryżu ulice noszą nazwy i rojalistów, i jakobinów. I bonapartystów, i
        republikanów. I prawicowców, i rewolucjonistów. I biskupów, i komunistów.
        Francuzom udało się z niebywale dramatycznych dziejów i wielu przeciwstawnych
        tradycji wykroić jakiś zbiór wspólny.
        Sądzę, że i my taki zbiór musimy uformować. I powinno być tam miejsce dla
        Dmowskiego. Chociaż go nie cierpię."
        [Igor Zalewski "Dmowski i Piłsudski – pomniki ze skazą", "Przekrój" 44/2006]

        PozdrawiaM.
        • Gość: hatra Re: to ja też zacytuję IP: *.dsl.bell.ca 10.11.06, 22:27
          1860 r.

          "Nadszedl juz czas na rozpoczecie bezwzglednego niszczenia wszystkich
          dotychczasowych panstw i krolestw, na zniesienie wszystkich religii, ma sie
          rozumiec za wyjatkiem talmudycznej, i na ustanowienie na calym swiecie jednego
          panstwa zydowskiego, w ktorym narod zydowski bedzie zywiolem panujacym, i w
          ktorum bedzie tylko jedna religia, mianowicie zydowska"

          Adolf Cremieux Paryz Alliance Israelite Universelle 1860

          Czy Roman Dmowski mial obsesje, czy posiadal zrozumienie pewnych dazen, ktorym
          nalezalo juz wtedy przeciwstawiac sie ?

          Minelo prawie 150 lat. Na jakim etapie jestesmy ?
          Ten jeden cytal myslacym wyjasni globalizm i ekumenizm.

          Kazdy, kto rozumnie podchodzi do historii, zna fakty i smie je bez obaw
          przedstawic bedzie znienawidzony.

          Niepojeta dla mnie zawsze bedzie nienawisc do Dmowskiego pewnych jednostek,
          ktore pozwalaja sobie nazywac sie Polakami.

          Pierwsza rasa, ktora ponoc rzadzila swiatem, to byli Toltekowie. Juz ich nie ma.
          Ta, ktora rzadzi teraz tez zniknie. I to bedzie ich koniec swiata.
          Nadejdzie nastepna. Siodma i ostatnia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka