Gość: mika
IP: *.centertel.pl
17.11.06, 22:07
Kupiłam gazete wyborczą,z dodatkiem -spis lokali,knajp i restauracji w Wawie.
Pana artykul na pierwszej stronie odebralam zle.Pisze Pan o nas,Polakach ,jak
o pijanych wiecznie prosiakach,sprzyja Pan wręcz powstawaniu dowcipów o
rozpitym społeczeństwie...które pojęcia nie ma o tym,że istnieje coś takiego
jak dobre jedzenie,że już nie wspomne zagryzka pod alkohol.Wytyka Pan,że
autor "Wesela" nie napisał ani słowa o jedzeniu,jedynie o piciu alkoholu...
Tu zakrzyczałby Pana co drugi człowiek,który przerabiał tę lekturę...bo nie
była to płytka opowiastka o życiu na wsi itd. I nie jedzenie czasem
najważniejsze w życiu.Nie trzeba krytykować poetów krytykowi kulinarnemu...
Muszę też zauważyć (za Pana) że nasze społeczeństwo ledwo wyszło z kartek na
mięso itd,z biedy PRL, a teraz jest wręcz gorzej dla pewnej grupy -towar na
półce może jedynie powąchać i powzdychać do niego.Nie chcę nawet słyszeć,że z
podstawowych składników da się wyczarować cud-potrawę.Ile można cudować?
Na co dzień przeważnie chcemy zjesc coś zdrowego i sycącego.Na swoją kieszeń.
Od cudowania są restauracje i Ci,których na to stać.Nie znaczy jednak,że nie
mamy pojęcia o tym,że istnieją inne potrawy,smaki.Jestem nie tyle znawcą co
po prostu kucharzem od wielu lat,ale po pracy idę do domu i gotuję..jak mnie
stać.