Gość: lkb
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
14.11.01, 00:38
W Berlinie wyglada to tak: w wielu miejscach w Berlinie, na placach, skwerach,
uliczkach, w określonych godzinach dnia, zwykle dwa razy w tygodniu, pojawiaja
sie male i wieksze bazarki. Takie same jak w Warszawie stragany - z warzywami,
owocami, wedlinami, pieczywem, majtkami, stanikami i pamiatkami. Po paru
godzinach znikaja w jednym miejscu, starannie po sobie sprzatajac, po to by
jeszcze tego samego dnia przeniesc sie w inne miejsce. Mieszkancy osiedli w
centrum miasta wiedza ktorego dnia i o jakiej porze pojawi sie pod ich oknami
ten sam Turek z warzywami, Bawarczyk z wedlinami, czy Wloch z serami. Nie musza
jezdzic do odleglych supermarketow po masowa produkcje. Moga zamawiac u swojego
straganiarza konkretne produkty. I wiedza, ze gdy czas zakupow sie skonczy,
zastana swoj skwerek pusty i czysty, jakby nic tam sie przed godzina nie dzialo.
Powiecie Panstwo, ze to Niemcy, ze u nas to niemozliwe ... I bedziecie mieli
racje.