siskom_tak
20.02.07, 02:26
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,3931222.html
O Rospudę walczymy do końca
Rozmawiała: Katarzyna Wójtowicz2007-02-19, ostatnia aktualizacja 2007-02-19 21:23
We wtorek dołączamy do "Gazety" zielone wstążeczki, żeby jak najwięcej ludzi przypięło je na znak protestu przeciwko budowie obwodnicy przez Dolinę Rospudy
Kilka dni temu minister środowiska Jan Szyszko zgodził się na budowę tej drogi. Oznacza to zniszczenie unikatowych torfowisk pod Augustowem. Nie zgadzamy się na barbarzyńskie niszczenie przyrody. Niech każdy, kto przyłącza się do naszego protestu, przypnie zieloną wstążkę.
Kolejny protest w sprawie obwodnicy przez Dolinę Rospudy we wtorek w godz. 8-10 oraz 15-17. Każdy, kto nie zgadza się budowę tej drogi, powinien dziś zatrąbić, przejeżdżając samochodem pod Kancelarią Rady Ministrów w Al. Ujazdowskich 1/3.
***
Katarzyna Wójtowicz: Mówisz, że nienoszenie teraz zielonej wstążeczki to obciach.
Przemek Pasek, szef fundacji Ja Wisła: Obciach i kaszana. Zakup zielonej wstążki po 80 gr za metr to w tej chwili obowiązek każdego człowieka.
Wierzysz, że tanie zielone wstążki mogą powstrzymać budowę obwodnicy przez Dolinę Rospudy?
- Wierzę, dlatego przyłączam się do protestów w sprawie budowy obwodnicy. Dopóki tysiące przeznaczonych do wycinki drzew rosną, dopóty trzeba o nie walczyć. Przypomnę, że kilka miesięcy temu w Warszawie miały pójść pod topór tysiące drzew nad Wisłą. Dokumenty były już podpisane, potrzebne zgody wydane, a po naszych protestach wycinkę niespodziewanie wstrzymano. Wierzę, że w sprawie Rospudy też jest to możliwe. Musimy jednak walczyć o nią do końca i ciągle pokazywać, że nie godzimy się na takie pomysły bez przeprowadzonych wcześniej debat społecznych.
Ale samorządowcy kilkakrotnie debatowali przecież z ekologami i mieszkańcami Augustowa. Na takich spotkaniach mówili, że ekologom bardziej zależy na żabach niż na ludziach.
- To właśnie sedno sprawy. Ludzie, którzy chcą za wszelką cenę poprowadzić obwodnicę przez unikatowe torfowiska, od początku manipulowali informacjami. Twierdzili i nadal twierdzą, że to przez ekologów dochodzi do ogromnej liczby wypadków, że przez nas giną ludzie. Tymczasem ludzie giną, bo na głównej drodze biegnącej przez Augustów, którą przejeżdżają dziennie tysiące tirów, jest tylko jedna sygnalizacja. Powinno ich zaś być sześć, na przejściach dla pieszych. Manipulowanie faktami widać też przy rozmowach na temat alternatywnej obwodnicy. Zwolennicy trasy przez torfowiska utrzymują, że trzeba byłoby wyburzyć kilkadziesiąt domów, podczas gdy naprawdę tylko trzy.
Dlaczego ta trasa byłaby lepsza?
- Żadna nie będzie idealna, ale na pewno ta droga nie ingerowałaby tak bardzo w przyrodę. Nie przecinałaby terenów objętych programem Natura 2000. Gdy w Warszawie wytyczano Trasę Łazienkowską, można było ją poprowadzić na kilka sposobów. Słusznie wybrano taką, która omijała m.in. Pałac na Wodzie i Zamek Ujazdowski.
Uważam, że tiry powinny jeździć na platformach kolejowych. Jeśli to niemożliwe, to niech chociaż będzie wybrana inna droga pod Augustowem. Inaczej przyroda poniesie ogromne straty, których już nie naprawimy.
Za budowę obwodnicy bez zgody Komisji Europejskiej grożą nam też ogromne finansowe kary.
- Właśnie. I to kary, które nie będą obchodzić ministra Szyszkę. To my zapłacimy za jego pomysły.