Dodaj do ulubionych

Samochód runął prosto do metra

IP: *.aster.pl 25.02.07, 23:48
Tak sie sklada, ze to byl brat mojego kumpla, a teraz na temat rzetelnosci powyzszej informacji:

- "Marcin P." wcale nie ma na imie Marcin
- Nikogo nie potracil, tylko staruszek przestraszyl sie, poslizgnal i upadl rozbijajac sobie glowe o schodek czy barierke.
- Jezeli "pedzil" to jakim cudem zahamowal na "26 schodku"???
- Wypadl z ulicy bo poprzedzajacy samochod gwaltownie zahamowal, wiec probowal uciec w bok, no i trafil w latarnie - i zawinelo go do metra.

I to tyle z drugiej reki :)



Obserwuj wątek
    • Gość: ANIBOLEK-ANILOLEK Samochód runął prosto do metra IP: *.chello.pl 25.02.07, 23:48
      to na pewno jakiś powarszawski wieśniaczek, który popisywał się brawurą w
      sanochodzie tatusia:)

      zabrać mu dożywotnio prawo jazdy oraz nakazać pracę w metrze jako sprzątaczka!
    • Gość: muka! Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.aster.pl 26.02.07, 00:06
      Ty masz informacje z drugiej reki. Natomiast dziennikarze w takich wypadkach na
      ogól z pierwszej - od policji. To tyle w kwestii twojego posta.
      • Gość: subway_psgr Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 00:17
        Owa pierwsza ręka zawsze wyjaśnia sprawę na zasadzie "niedostosowanie prędkości
        do panujących warunków", czy nieuwaga kierowcy. Pytanie, czy aby rzeczywiście
        przyczyna większości wypadków była tak prosta wydaje się być retoryczne.
        Ponadto dziennikarskie określenia w stylu "pędził", w swej logicznej naturze
        mają za zadanie wzbudzenie określonych emocji u czytelnika i zajęcie przez
        niego krytycznego stanowiska. Z obiektywnym charakterem przekazu nie ma to
        chyba wiele wspólnego...
      • Gość: mati Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.chello.pl 26.02.07, 11:00
        Jakim cudem sie zatrzymał na 26 stopniu? ano takim ze najpierw skosił barierki a
        pozniej latarnie
      • zielony_listek Ha, ha, ha... 26.02.07, 12:17
        Gość portalu: muka! napisał(a):

        > Ty masz informacje z drugiej reki. Natomiast dziennikarze w takich wypadkach
        na
        > ogól z pierwszej - od policji. To tyle w kwestii twojego posta.

        Ha, ha, ha. Wszyscy dziennikarze sa rzetelni, a lekarze nie biora łapówek :-).
        Swego czasu wyszukałam kilka "kwiatków" w Rzeczpospolitej.
        Zeby nie było politykowania ani nic o tragediach, taki "lekki" przykładzik:
        ukazał się artykulik, że wzdłuż torów tramwajowych mniej więcej między GUS a
        SGGW pewna artystka zasiała len i że to takie fajne i że właśnie zaczyna
        kwitnąc i jak to będzie ładnie. Wtedy jeździłam tamtędy codziennie - faktycznie
        fajny pomysł, ładnie to wyszło i chwała jej, tylko akurat wtedy len był dawno
        przekwitły...

        Pozdrawiam
        zielony_listek
    • jurek_dzbonie Ile bylo na liczniku? 110, czy 120? 26.02.07, 08:01
      Gdyby mial 70-80, to by do metra nie wskoczyl. Nawet przy gwaltownym hamowaniu.
      Coz - jak sie miasto traktuje jak tor wyscigowy, a nie umie sie panowac nad
      wozem przy wiekszysch predkosciach to tak sie konczy. Powinno byc wiecej
      fotoradarow, a policja powinna bezlitosnie zdzierac kase za wystawione mandaty -
      dopiero wyscigowcy zaczna zdejmowac nozki z gazu.
      • Gość: Z Wierzbna Re: Ile bylo na liczniku? 110, czy 120? IP: *.pzl.swidnik.pl 26.02.07, 09:15
        Pewnie między 80 - 100... i nie dziwi. W Warszawie jeździ tak większość
        kierowców. Jazda przepisowa może się dla Ciebie skończyć kolizją np. przy
        zmianie pasa. Łamią przepisy wszyscy: zwykli kierowcy jak i kierowcy radiowozów
        (nie na sygnale). Ktoś by się zainteresował z jaką średnią prędkością jeżdżą po
        mieście Ci nasi "stróże prawa".
        Tego nie rozwiąże restrykcyjna polityka wobec zwykłych ludzi, dopóki obok kar
        będzie też szedł przykład "z góry"... od policji, BOR-owików itp. Polacy to
        naród przekorny i niechętny narzucaniu mu tylko kar. Tak tego nie rozwiążemy.

        Radiowóz jest uprzywilejowany jadąc na sygnale... o tym wielu ich kierowców
        zapomina.
    • Gość: t sugerujesz ze jechał 50? IP: *.chello.pl 26.02.07, 08:15
      Albo i nawet 70? Bo jeśli wiecej niż 70 to już jest brawura, gdyż droga hamowania przy 70 jest 2x dłuższa niż ta przy 50...
    • Gość: mz Pierwszy i nie pierwszy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 08:36
      Pierwszy bo wjechał do metra. Ale podobnie wyglądał autobus, który kiedyś (w
      gęstej mgle) wjechał do przejścia podziemnego koło "Riviery" - to były lata 80-
      te i od razu pojawił się dowcip, że to pierwsza próba metra warszawskiego...
      • Gość: Kamilus A to pechowe wejście IP: *.pzl.swidnik.pl 26.02.07, 09:09
        To ogólnie jest pechowe wejście. Kilka lat temu zawisł nad nim autobus nocny
        606 jadący od strony centrum. Wpadł w poślizg, przejechał pas między jezdniami
        i zatrzymał się wisząc nad wejściem.
    • Gość: ciekawy Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.171.81.244.crowley.pl 26.02.07, 08:39
      1. Skoro to nie byl "Marcin P." to kto był kierowcą?
      2. Skutek i wina ta sama (spowodowanie)
      3. Jeżeli nie "pędził" to dlaczego się nie zatrzymał na jezdni
      4. Jeżeli wypasł z drogio na skutek ostrego hamowania to ile miał na
      prędkościomierzu, że nie umiał sie zatrzymać?

      nie pozdrawiam
    • Gość: zoltek bez zartow... kumpel cie wkreca, a ty lykasz jak IP: *.bof.fi 26.02.07, 09:19
      mlody rekin (nie przymierzajac). Jakby mial 50 (czy nawet 60) to:

      > ostro skręcił w prawo i wpadł na chodnik. Tu skosił słupek ze skrzynką
      pocztową, zahaczył o stojącą tuż przy krawężniku latarnię i wcelował w wejście
      do metra. Runął prawie do samej antresoli, zatrzymując się dopiero na 26.
      schodku.

      raczej nie mialoby miejsca. A jak spojrzysz na zdjecie, to zobaczysz ze nie
      zahamowal na 26 schodku (swoja droga niby jak?) tylko zahamowal na scianie. Jak
      ci sie uda powtorzyc ten manewr jadac 50, to gratulacje.
      A na przyszlosc, nie wierz we wszystko co ci mowia.
    • Gość: Żuczek Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.ca.pw.edu.pl 26.02.07, 09:22
      D... z niego nie kierowca, ale coś mi tu nie pasuje w tej relacji. Jeżeli facet
      jechał w kierunku centrum i skręcił w prawo, to jak mógł skosić słupek ze
      skrzynką, która jest o ile pamiętam po przeciwnej stronie, tam, gdzie
      poczta.Proszę mnie poprawić, jeżeli się mylę.Fakt , niektórzy kierowcy jeżdżą
      Alejami jak szaleni Może następnym razem jak będzie chciał depnąć na gaz trzy
      razy sie zastanowi.
    • Gość: Walery Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.as.kn.pl 26.02.07, 10:00
      Przestań pieprzyć autorze wątku! Po prostu facet, który nie ma pojęcia o
      jeżdżeniu samochodem pruł więcej niż stówą i tak musiało się to skończyć. Takim
      to powinno się dożywotnio odbierać prawo jazdy i przymusowo leczyć
      psychiatrycznie
    • Gość: brightfuture Samochód runął prosto do metra IP: *.chello.pl 26.02.07, 10:41
      I teraz przeczytjcie reklamę firmy organizującej kursy:
      Szybkie kursy prawa jazdy - teoria i jazdy w 17 dni dla niemających czasu!!!
      Ten, który wjechał w stację metra chyba rzeczywiście nie miał czasu, no i mózgu.
      No further comments.
    • Gość: Eff Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 10:53
      a tak w ogóle to wcale nie pierwszy taki przypadek w Warszawie jak napisal
      autor artykulu, bo jakis rok temu moj znajomy zawisl podobnie w wejsciu do
      metra Ratusz.
      autor artykulu chyba pisze zeby pisac, a nie sprawdza swoich informacji.
      • dorsai68 Z ciekawości pytam 26.02.07, 21:51
        którym wejściu do stacji "Ratusz"?
        • Gość: Eff Re: Z ciekawości pytam IP: 193.28.226.* 27.02.07, 10:11
          tym od strony Arsenalu, tam sie konczy taka mala slepa uliczka
          • dorsai68 Re: Z ciekawości pytam 27.02.07, 22:35
            Aaa... i teraz jasne. To jedyne wejście do tej stacji w którym można "zaparkować". Inna sprawa, że by tam wjechać, to trzeba na prawdę chcieć ;-)

            Ta "mała, ślepa uliczka" to się Długa nazywa. ;-)
    • Gość: recznik "Wyciac drzewa i zamknac metro" IP: 195.117.157.* 26.02.07, 11:02
      Czyli ten idiota, twoj kupel nie potracil starszego pana tylko
      go "przestraszyl" ? Czlowieku, co ty pleciesz ? A moze to w ogole jest wina
      starszego pana, ze osmielil sie stanac na drodze twojemu znajomemu ? Ten pan
      walczy o zycie, a kutasowi, ktory go wyslal na OIOM nic sie nie stalo... Ironia
      losu. Nawiasem mowiac, argumenty o niebezpiecznym wejsciu do metra Raclawicka,
      pojawiajace sie na tym forum przypominaja mi inicjatywe samorzadowcow jakiegos
      miasta na Pomorzu, ktorzy kazali wyciac drzewa na drogach dojazdowych, zeby
      bezmozgowi kierowcy pedzacy przez okolice nie wpadali na nie, i nie robili
      sobie "kuku". Tak jakby wine ponosily tam drzewa, a na Raclawickiej takie czy
      inne wejscie do metra, nie prymitywy za kierownica...
      • Gość: maggus Re: "Wyciac drzewa i zamknac metro" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.07, 11:44
        Jak Wy nic nie rozumiecie... korki były a metrem szbiej sie dojecie do centrum,
        typek chcieł wyjechać na stacji ratusz, a biedaczysko utkneło na 26 schodku, a
        ten starszy pan to pewnie kanar co mu bilet chciał spradzić i zatzrymał go w
        przejściu;p
      • Gość: Roman Re: "Wyciac drzewa i zamknac metro" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.07, 15:56
        Drzewa przy drogach należy albo wyciąć, albo odgrodzić je barierkami energochłonnymi. Jeśli tego nie rozumiesz, to jesteś bezmózgowcem.

        Każdy stracić panowanie nad samochodem. Jadący przepisowo kierowca, któremu wyskoczy pijak, czy rowerzysta-moro jadący torem sinusoidy po zmierzchu. Sarna, jeleń czy inne zwierze. Kierowca znad przeciwka który wyprzedza a Ty musisz uciekać na bok... Więc nie mów kretynie do kwadratu, że drzewa przy drodze to dobry pomysł. Może jak ktoś bliski ci zginie w taki sposób to zmienisz zdanie. prymitywny lewacki ekoterrorysto.
        • Gość: recznik Re: "Wyciac drzewa i zamknac metro" IP: 195.117.157.* 27.02.07, 09:28
          Jasne. Uwaga, nalezy wyciac przydrozne drzewa, zamykac dzieci i wybijac wszelka
          zwierzyne lesna, bo Roman i jemu podobni ma fantazje pedzic stowa po kiepskich
          polskich drogach i nazywa to jazda "przepisowa"... A za 10 lat bedziesz,
          prymitywny technocyborgu, jezdzic swoim bolidem w masce tlenowej.
        • Gość: Warszawianka Re: "Wyciac drzewa i zamknac metro" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 16:53
          Wycinanie drzew, bo jakimś kretynom przeszkadzają rozpędzić się do setki - to
          jest dopiero bezmózgowie!!!!
    • Gość: nik Nie zachowal bezpiecznej odleglosci IP: *.spray.net.pl 26.02.07, 11:54
    • jszafranski runal ?? 26.02.07, 12:04
      czy dziennikarze naprawde juz sa takimi nieukami ze nie znaja znaczenia slowa
      runac ??
      To auto bylo podczepione do sufitu ? a moze tam jakas dziura byla ?
      To runal czy wjechal ? Bo mimo wszytko to nie znaczy to samo.

      Poziom tej gazety obniza sie z wydania na wydanie
    • shp80 Re: Samochód runął prosto do metra 26.02.07, 15:29
      > - Wypadl z ulicy bo poprzedzajacy samochod gwaltownie zahamowal,

      Znaczy, że nie zachował odpowiedniego dystansu od poprzedzającego go pojazdu, siedział na zderzaku.
      • Gość: Varelsee Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.aster.pl 26.02.07, 21:06
        A czy ja pisalem ze jest niewinny?

        Przytaczam roznice w wiadomosci prasowej i relacji kierowcy i zwarcam uwage na roznice, ktorych przecietny odbiorca newsa nie jest w stanie zweryfikowac.
        Niektorzy jakos to zrozumieli i pisza spokojnie.

        A jak czytam niektore poyostale odpowiedzi, to widze syndrom "sekatora".
        Sami go sobie wsadzcie :D

        Pzdr.
    • Gość: rado02262007 Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.hsd1.md.comcast.net 26.02.07, 21:20
    • Gość: rado02262007 Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.hsd1.md.comcast.net 26.02.07, 21:34
      Osoba, ktora zginela w wypadku to moj wujek, brat mojego taty. Zmarl kilka
      godzin temu. Niestety od poczatku lekarze nie dawali nam nadziei. Mial polamana
      miednice, rozlegly krwotok wewnetrzny w jamie brzusznej, niepracujace nerki. Po
      wypadku jeszcze byl w stanie zadzwonic do zony - zawiadomil, ze zostal uderzony
      przez samochod w metrze i cale szczescie ze szedl bokiem w innym razie
      prawdopodobnie zginal by na miejscu. Niestety w szpitalu stracil przytomnosc.
      Nie moglismy go zobaczyc bo lezal na sali pooperacyjnej i zabroniono chociaz
      bardzo wszyscy chcieli. Mimo swoich lat byl jeszcze bardzo aktywny i zdrowy, a
      przede wszystkim byl kochanym mezem, bratem, ojcem, dziadkiem. Bardzo nam go
      bedzie brakowalo.
      • Gość: Varelsee Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.aster.pl 27.02.07, 00:49
        Lekcja pokory. Przykro mi.
        • Gość: jacek wydaje mi sie ze powinienes bardziej zdecydowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 10:20
          przeprosic za swoja arogancje



    • Gość: Waldek Nie to był szwagier mojej koleżanki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 07:19
      Tak się składa, że to był szwagier mojej koleżanki z pracy. :-) rzeczywiście
      staruszek się przestraszył, przewrócił i potłukł, ale to w sumie niewiele
      zmienia. A ten gość to ciągle jeździ jak szalony. Rzeczywiście samochód przed
      nim zachamował, ale jak się jedzie metr za poprzedzającym samochodem to tak
      jest. A jechał ok 90 km/h. A facet świeżo zdał egzamin na prawo jazdy bo mu
      zabrali prawo jazdy za punkty karne
      • Gość: tiggi Re: Nie to był szwagier mojej koleżanki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.07, 08:06
        Wydaje mi sie że wjechał bym dalej do perownów :))
      • Gość: lpt1 Re: Nie to był szwagier mojej koleżanki IP: *.acn.waw.pl 27.02.07, 22:29
        > Tak się składa, że to był szwagier mojej koleżanki z pracy. :-) rzeczywiście
        > staruszek się przestraszył, przewrócił i potłukł, ale to w sumie niewiele
        > zmienia.

        Oprocz tego, ze wlasnie zmarl.
    • Gość: Johnny Re: Samochód runął prosto do metra IP: *.u.itsa.pl 01.03.07, 10:27
      Zadziwiający tok myślenia. Ale po kolei:

      1. Runął a nie wjechał bo skoro jechał szybko, to gdy zaczęły się schody to
      wyskoczył do góry więc runął
      2. Skoro przy hamowaniu go zarzuciło to znaczy, że jechał za szybko i nie
      zachował należytej ostrożności
      3. Zatrzymał się w połowie, bo walnął w ścianę.
      4. 81-letni człowiek nie jest winny, nawet jeśli upadł bo się przestraszył.
      5. Drzew przy drodze nie należy wycinać. Należy budować autostrady, a przy
      bocznych drogach zostawić drzewa by umilały ruch lokalny.
      6. Wszystkim wypowiadającym się radzę trochę pokory, bo większość z nas jeździ
      za szybko.

      Pozdrawiam

      P.S. Wczoraj dostałem mandat za 400PLN bo niby przejechałem na czerwonym przez
      skrzyżowania. Przejechałem na żółtym przy zmianie na czerwone, bo gdybym tego
      nie zrobił wpakowałby mi się w tył wielki tir, który po Wisłostradzie gnał
      przynajmniej 120km/h. Ale to już naszych stróżów prawa nie interesowało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka