Gość: Varelsee
IP: *.aster.pl
25.02.07, 23:48
Tak sie sklada, ze to byl brat mojego kumpla, a teraz na temat rzetelnosci powyzszej informacji:
- "Marcin P." wcale nie ma na imie Marcin
- Nikogo nie potracil, tylko staruszek przestraszyl sie, poslizgnal i upadl rozbijajac sobie glowe o schodek czy barierke.
- Jezeli "pedzil" to jakim cudem zahamowal na "26 schodku"???
- Wypadl z ulicy bo poprzedzajacy samochod gwaltownie zahamowal, wiec probowal uciec w bok, no i trafil w latarnie - i zawinelo go do metra.
I to tyle z drugiej reki :)