neoplan
21.05.07, 00:50
Nie było go w Polsce przez wiele, wiele lat. Nie ukrywam, że nieco tęskniłem się za nim (może tak trochę na złość McDonald'sowi). No i postanowiłem się do niego wybrać.
Pierwsze podejście (dzień 1): podchodzę, a tam dziki tłum ludzi ciągnący się na długości 30 metrów w mega kolejkach. Kiepska obsługa, mało kasjerów. Odchodzę głodny.
Drugie podejście (dzień 2): dokopałem się tym razem do kasy; podchodzę i widzę przy kasie karteczkę, że serwują tylko dania z kurczaka, bo mają awarię wentylacji i nie mogą smażyć wołowiny. Rezygnuję.
Trzecie podejście (dzień 3): tym razem znów mi się udało dogrzebać do kasy; podchodzę, stoję w mega-długiej kolejce przez 15 minut. Nagle przychodzi kierownik restauracji i mówi, że przed momentem odcięli im gaz i że mogą sprzedać tylko to, co zdążyli zrobić. Efekt? Odchodzę zażenowany z kilkunastoma innymi zawiedzionymi - i co gorsza - głodnymi ludźmi.
Czwarte podejście (dzień 4): nie będzie czwartego, a już na pewno nie w Złotych Tarasach. To przerosło nie tylko moje najśmielsze oczekiwania, ale i apetyt. Do trzech razy sztuka! O!