kosiem
28.06.07, 15:21
Jeśli w okolicznym poprawczaku też są wakacje i pustki, to może aż tak wielu
dzieciaków z piwem nie zaobserwują (tak wielu, jak w innych porach roku).
Mogli by nie wysyłać agentów, a tylko popatrzeć na sklepik 'ABC' na Puławskiej
- ile dzieciaków wychodzi z butelczynami. Ale chyba i tak więcej żołnierzy tak
kupuje. Chociaż niektórzy na pełnoletnich nie wyglądają. A i jakieś okoliczne
mendy z komendy też tam się zaopatrują, tylko robią to dyskretniej. Chyba w
ogóle to ta baba ze sklepiku ma układy z mendami albo jakimiś urzędnikami, bo
w stolicy cywilizowanego kraju taki sklep byłby dawno zlikwidowany. Tam chyba
o wszystko można by sie przyczepić - od niechętnego wydawania paragonów
(nieewidencjonowanie wielu transakcji), poprzez ochronę przeciwpożarową aż po
'przerabianie' mięsa.